Właśnie dowiedziałam się, ze babcia, opiekująca się Anielką codziennie przez 3
godziny daje jej multiwitaminę bez żadnej konsultacji ze mną

Osobiście nie jestem zwolenniczką sztucznych witamin, mała nie ma śladu
jakichś niedoborów, 5 razy dziennie je owoce (zwłaszcza pokochała mandarynki i
jabłka) lub warzywa (uwielbia marchewkę, brokuły i groszek cukrowy).
Martwię się, czy ten nadmiar jej nie zaszkodzi

A poza tym nie wiem, jak dopilnować babcię, tłumaczenia na nic się nie zdają

Wiem, ze to lepiej, niż żeby miała dawać cukierki (papierków, opakowań w koszu
nie było, za to po multiwitaminie owszem...
Ech, babcie, żyć z nimi ciężko, ale bez nich chyba gorzej... Pocieszcie mnie,
ze nadmiar witamin nie zaszkodzi dziecku