Dodaj do ulubionych

nasze matki musiały być baaaardzo dzielne

20.04.07, 22:07
jak sobie tu czytam różne pytania zadawane, to myślę o czasach, kiedy nasze
matki miały nas - małe dzieci. A nie miały dostępu ani do porad
internetowych, ani do informacji w internecie na tematy wszelkich chorób,
żywienia itd, ani też nie miały tych wszystkich przyrządów, urządzeń, odmian
kaszek, mleka, deserków, dziecięcych łyżeczek i kubeczków, bidoników z rurką,
wózków, folii i parasolek do wózków,rowerków... a jedno z cudnych wspomnień
mojej mamy brzmi "i to cholerne mleko w proszku które nie chciało się
rozpuścić!.." wink Dobrze nam teraz, naprawdę dobrze
Obserwuj wątek
    • ola1027 Re: nasze matki musiały być baaaardzo dzielne 20.04.07, 22:17
      no to prawda. teraz tylko mieć pieniażków duzo to można mieć wszystko. ale moze
      jak bylo mniej informacji to nie jedna z nas nie doszukiwała by sie chorob
      uczuleń u dzieci. kazda krostka, czy luzniejsza kupka jest powodem zmartwien i
      wizyt u lekarza. kiedy dzieci bylo wychowywane tzw "zimnym chowem " i sa zdrowe do
      dziś.
      • andziulindzia Re: nasze matki musiały być baaaardzo dzielne 20.04.07, 22:32
        Ale też i zdrowsze było środowisko w którym żyli i wychowywali się nasi rodzice
        i mniejsza przeżywalność dzieci. Dzięki czemu odziedziczyliśmy "lepsze" geny. A
        nasze dzieci już żyją w zupełnie innych warunkach środowiskowych i nie ma tak
        prostej i jednoznacznej przekładni.
        Nawiasem mówiąc: moja mama mi zazdrości właśnie dostępu do informacji,
        jednorazowych pieluch, zaopatrzenia w sklepach itd itp. Bo nasze mamy miały po
        prostu trudniej.
        • androma Re: nasze matki musiały być baaaardzo dzielne 20.04.07, 22:49
          tak, dzielne były...
          -nie spędzały czasu nad rozmyslaniami, czy wybrać prevenar, czy pneumo23
          -nie zastanawiały się czy sliwki można od 6 czy 10 miesiąca
          -nie zmieniały diety dziecka dopasowując ją do ciągle zmieniających się zasad
          żywienia
          -nie panikowały przy każdym kichnięciu, nie daj Boże krostce
          -nie podejrzewały 10 razy dziennie skazy białkowej
          -nie zastanawiały się czy powietrze w parku jest wystarczająco czyste na spacer
          -nie miały dylematu czy wózek powinien mieć trzy kółka czy cztery
          -nie wstydziły się braku markowych ubranek, wózków, fotelików samochodowych
          -nie myślały w ciąży o zaklepywaniu miejsca w prywatnym przedszkolu z
          angielskim, niemieckim, rytmiką, plastyką, tenisem, szachami
          -nie zastanawiały się czy antybiotyk podany trzeci raz w danym roku to nie za
          dużo (miód, czonek, herbata z lipy wystarczały)
          -nie katowały się kretyńskimi dietami matki karmiącej
          -nie wstydziły się, że nie dały rady karmić piersią
          -nie wyrywały sobie ostatnich groszy - aby kupić kolejną zabawkę edukacyjną,
          bez której dziecko skazane będzie na intelektualną zagładę
          -nie podawały na tacy bajek na dvd - pozwalały dzieciom na fantazję, wyobraźnię
          -nie myślały o żłóbku jak o tragedii
          -nie przeliczały co tydzień centyli - czy dziecko w normie
          -nie miały schizy na punkcie prywatnych lekarzy specjalistów
          -nie wiedziały czym jest: szkoła rodzenia, doradca laktacyjny, itd...

          -kierowały się intuicją, radami starszych pokoleń, miłością do dziecka
          -nie traktowały macierzyństwa jak towaru marketingowego, DZIELNE BYŁY, a my
          byłyśmy szczęśliwsze...
          • kerry_weaver pięknie napisane :) 20.04.07, 22:59
            a jak potrzebowały tysiąca opinii na temat czy włożyć rajtuzki czy nie to
            pytały sąsiadki w maglu smile
          • asia06 Re: nasze matki musiały być baaaardzo dzielne 21.04.07, 02:02
            Hmmm... Też nie mam takich dylematów... Czyżbym była z pokolenia naszych mam i
            babć? Chociaz może jedno mnie dyskwalifikuje - bardziej niż przeciętnie
            zainteresowana jestem szczepieniami, ich jakościa, skutecznością itd.
            • anetina Re: nasze matki musiały być baaaardzo dzielne 21.04.07, 09:07
              Asia masz rację

              mnie przerażają pytania w stylu
              ratunku, czy w taką pogodę mam ubrać dziecku rajstopy
              czy mogę już wyjść z nim na dwór po chorobie

              tak jakbyś my dziecko znały i mogły pomóc

              moje dziecko się wychowało na piersi
              od 6 miesiąca przeszło na kaszę mannę na zwykłym mleku, bo nie trawiło mleka i
              kaszek kupionych w sklepie
              było to za radą babci i pediatry dziecka

              nie mam problemów z ubraniem dziecka
              z wózkiem - porzuciliśmy go, jak Mały miał 1,5 roku

              moje dziecko praktycznie wychowuje się metodami babć i cioć
              bo w taki sposób ja się wychowałam, moja siostra
              i w otoczeniu małe dzieci

              chociaż nie powiem
              Mały chodzi na angielkski big_grin
              bo chce chodzić, a że to jest moiże i dla jego dobra
              ciuchy ma markowe, bo takie się bardziej kalkuluje kupoiwać
              po jednym praniu się nie niszczą, a mogę jeszcze je dawać siostrze i koleżankom
              i wracają do mnie w całości big_grin

              dzielna nie jestem
              ale dałam radę sama wychowywać dziecko
              chociaż może nie sama, bo przy nas byli zawsze rodzina i przyjaciele smile
          • aldona_t1 Re: nasze matki musiały być baaaardzo dzielne 21.04.07, 13:29
            Tak, to prawda- dopiero, jak mam swoje dzieci, potrafię docenić moją mamę i jej
            pracę... W zsadzie to ja mam luksus i jak sobie pomyślę o tych wszystkich
            tetrach gotowanych w garnku, szytych ubrankach i mleku z darów, to aż mi
            głupio, że czasem ja nie mam siły.
            Aczkolwiek z kilkoma spostrzeżeniami Andromy się nie zgodzę:
            - nie wstydziły się, że nie dały rady karmić piersią- bo wówczas niemalże nikt
            nie karmił- z pokolenia mojej mamy nie znam nikogo, kto karmiłby dłużej niż
            miesiąc
            -nie wiedziały czym jest: szkoła rodzenia, doradca laktacyjny, itd...- i
            dlatego moze tak wiele matek wspomina poród jako wielką traume- praktycznie nie
            wiedziały, co je czeka, co się dzieje i dlaczego. Nikogo znajomego w pobliżu,
            maż czekający gdzieś-tam pod telefonem (o ile miał)

            • falafala Re: nasze matki musiały być baaaardzo dzielne 22.04.07, 18:19
              > - nie wstydziły się, że nie dały rady karmić piersią- bo wówczas niemalże nikt
              > nie karmił- z pokolenia mojej mamy nie znam nikogo, kto karmiłby dłużej niż
              > miesiąc
              O to, o to, jak moja mama nieopatrznie karmila mnie piersia do 3 miesiaca, kiedy
              to przyszla lekarka na kontrole i jak zobaczyla, ze mama tak karmi ta piersia i
              zadnych herbatek, ani jeszcze zupki nie podaje to zrobila mamie taka awanture,
              ze dlugo miala stresa, czy aby nie zrobila mi krzywdy tym jej "za tlustym" mlekiem.
          • p_renula76 Swięta prawda!:-) 21.04.07, 15:26
            • arienne07 Re: Swięta prawda!:-) 21.04.07, 16:57
              Nasze matki nie musiały dziesięć razy się zastanawiać czy poprosić babcie, żeby
              się nami zajęły jak one musiały coś pilnego załatwić, tylko zawoziły dziecko i
              już. A ja muszę. Bo żeby nie urazić, bo przecież mają swoje życie. Chętnie
              zajmą się dzieckiem ale wtedy gdy mają na to ochotę a nie gdy ja pilnie
              potrzebuję! Wczoraj np. bardzo potrzebowałam i babcia powiedziała mi że owszem
              ale godzinka-półtorej bo ona się chce pouczyć angielskiego.
              Dodam że zarówno moja mama jak i teściowa zostawiły swoje dzieci babciom na
              wychowanie (miesięczne niemowlaki) i pewnie nie musiały błagać o to naszych
              babć, bo dla nich to było oczywiste.
              • anetina Re: Swięta prawda!:-) 22.04.07, 10:00
                > Nasze matki nie musiały dziesięć razy się zastanawiać czy poprosić babcie,
                żeby
                >
                > się nami zajęły jak one musiały coś pilnego załatwić, tylko zawoziły dziecko
                i
                > już.


                ale jak to bez [pytania podrzucać komukolwierk dziecko !?
                ani moja mama nas (mnie z siostrą) nie podrzucały babci - babcia zmarła, jak
                miałam 3 latka
                drugiej babci nie znam, mieszkała 600 km ode mnie

                ale jako mama nie wyobrażam sobie podrzucic mojej mamie dziecko bez pytania
                jej, czy moze się dzieckiem zająć
                czy nie ma innych planów itp.
          • truscaveczka Re: nasze matki musiały być baaaardzo dzielne 21.04.07, 17:30
            androma napisała:

            > tak, dzielne były...
            > -nie spędzały czasu nad rozmyslaniami, czy wybrać prevenar, czy pneumo23
            > -nie zastanawiały się czy sliwki można od 6 czy 10 miesiąca
            > -nie zmieniały diety dziecka dopasowując ją do ciągle zmieniających się zasad
            > żywienia
            > -nie panikowały przy każdym kichnięciu, nie daj Boże krostce
            > -nie podejrzewały 10 razy dziennie skazy białkowej
            > -nie zastanawiały się czy powietrze w parku jest wystarczająco czyste na spacer
            > -nie miały dylematu czy wózek powinien mieć trzy kółka czy cztery
            > -nie wstydziły się braku markowych ubranek, wózków, fotelików samochodowych
            > -nie myślały w ciąży o zaklepywaniu miejsca w prywatnym przedszkolu z
            > angielskim, niemieckim, rytmiką, plastyką, tenisem, szachami
            > -nie zastanawiały się czy antybiotyk podany trzeci raz w danym roku to nie za
            > dużo (miód, czonek, herbata z lipy wystarczały)
            > -nie katowały się kretyńskimi dietami matki karmiącej
            > -nie wstydziły się, że nie dały rady karmić piersią
            > -nie wyrywały sobie ostatnich groszy - aby kupić kolejną zabawkę edukacyjną,
            > bez której dziecko skazane będzie na intelektualną zagładę
            > -nie podawały na tacy bajek na dvd - pozwalały dzieciom na fantazję, wyobraźnię
            > -nie myślały o żłóbku jak o tragedii
            > -nie przeliczały co tydzień centyli - czy dziecko w normie
            > -nie miały schizy na punkcie prywatnych lekarzy specjalistów
            > -nie wiedziały czym jest: szkoła rodzenia, doradca laktacyjny, itd...
            >
            > -kierowały się intuicją, radami starszych pokoleń, miłością do dziecka
            > -nie traktowały macierzyństwa jak towaru marketingowego, DZIELNE BYŁY, a my
            > byłyśmy szczęśliwsze...

            Ja też. I żeby było śmieszniej, to uważam za normę i oczywistość a nie te
            forumowe histerie pomagające poczuć się lepszą matką tongue_out

            A nasze mamy były dzielne bo nie miały pralek automatycznych, zmywarek,
            suszarek, dobrze zaopatrzonych sklepów, pampersów, słoiczków i innych rzeczy,
            które pozwalają powiedzieć "Bycie mamą jest fajne" zamiast "Zobaczysz, jak
            urodzisz dziecko, to dopiero mordęga" I chwała każdej naszej mamie, która
            cieszyła się macierzyństwem i nie wspomina go jako harówki.
          • weronikarb Androma 23.04.07, 07:47
            Sporo racji masz zgadzam sie, ale weź pod uwagę jedno: inne jedzenie - wtedy
            nei było az tak zatrutego jedzenia, az tak modyfikowanego oraz az tak
            uczulajacego, kiedys chipsy, cukierki, czekolada oraz owoce cytrusowe nie byly
            w takich ilosciach dostepne. Druga sprawa byl czas, mimo duzo mniejszych
            ulatwien technicznych nasze mamy mialy dla nas czas, mialy czas dla innych
            ludzi (pamietam ze u nas sie drzwi nei zamykaly, wiec i dobryc h rad cala masa
            jak na forum smile

            androma napisała:

            > tak, dzielne były...
            > -nie spędzały czasu nad rozmyslaniami, czy wybrać prevenar, czy pneumo23
            > -nie zastanawiały się czy sliwki można od 6 czy 10 miesiąca
            > -nie zmieniały diety dziecka dopasowując ją do ciągle zmieniających się zasad
            > żywienia
            > -nie panikowały przy każdym kichnięciu, nie daj Boże krostce
            > -nie podejrzewały 10 razy dziennie skazy białkowej

            Moze i tak nie lataly po lekarzach, moja latala bo byla panikara, dzieki temu
            widze choc na jedno, nie wiedzialy co to toksoplazmoza - moja mama dowiedziala
            sie dopiero po 5 latach mnie leczenia w Katowicach (od dr Gierek) i dzieki temu
            widze choc na jedno oko

            Moj brat mial skaze bialkowo - a uwielbial mleko, niestety dieta o ktorej mama
            nei miala zielonego pojecia - lekarze o alergiach tez slabo doinformowani

            > -nie zastanawiały się czy powietrze w parku jest wystarczająco czyste na
            spacer
            > -nie miały dylematu czy wózek powinien mieć trzy kółka czy cztery

            Tiaaaa mama kupila modna wtedy parasolke - moj brat zostal w niej zamkniety -
            az tak latwo sie skladala

            > -nie wstydziły się braku markowych ubranek, wózków, fotelików samochodowych

            hehehe bo nic nie bylo w sklepach

            > -nie myślały w ciąży o zaklepywaniu miejsca w prywatnym przedszkolu z
            > angielskim, niemieckim, rytmiką, plastyką, tenisem, szachami

            Myslaly, myslaly - zebym ja sie mogla dostac do przedszkola i zlobka mama
            zagrozila odejsciem z pracy - bo nie bylo miejsc

            Gdyby byly prywatne oddalaby by mnie bo w panstwowym wiecznie mialam tylek
            poparzony wodaz kranu - tak myly pupe dzieciom

            > -nie zastanawiały się czy antybiotyk podany trzeci raz w danym roku to nie za
            > dużo (miód, czonek, herbata z lipy wystarczały)

            Dzieci mniej chorowaly, bo byly natrualnie uodpornione, zamiast TV i kompa było
            podworko, gdzie dzieci byl tlum, a dzis co jest na podworku??

            > -nie katowały się kretyńskimi dietami matki karmiącej
            > -nie wstydziły się, że nie dały rady karmić piersią

            Tu juz bylo pisane masa, inne czasy inne normy, dzieci NIE WOLNO bylo karmic
            piersia, dzieci byly karmione o dokladnych gdozinach

            > -nie wyrywały sobie ostatnich groszy - aby kupić kolejną zabawkę edukacyjną,
            > bez której dziecko skazane będzie na intelektualną zagładę

            Jak wyzej, bo w sklepach nie bylo, a intelektualna zabawka, byla grupa
            rowiesnikow, ktorej teraz nie uwidzisz

            > -nie podawały na tacy bajek na dvd - pozwalały dzieciom na fantazję,
            wyobraźnię

            Wiecej czytaly tu popieram, mi sie niechce juz z reguly, wiec gonie meza smile

            > -nie myślały o żłóbku jak o tragedii

            Myslaly, moja mama wiele sienastresowala moim zlobkiem i przedszkolem, dlatego
            brat juz nie poszedl

            > -nie przeliczały co tydzień centyli - czy dziecko w normie

            Moj brat stanal na nogi jak mial 18 m-cy - bo byl za gruby, wg babc byl akkurta
            bo dziecko zdrowe - to dziecko grube

            Ja do dzis tez walcze z nadwaga

            > -nie miały schizy na punkcie prywatnych lekarzy specjalistów

            Prywatnych bylo jak na lekarstwo - dawalo sie "w łapę"
            Moja mama miala


            > -nie wiedziały czym jest: szkoła rodzenia, doradca laktacyjny, itd...

            Jak wyzej, karmienei piersia nie bylo w normie, rodzenie to byl koszmar, nie
            bylo zadnej dobrej duszy, dziecko zabieraly tylko przynosily n a karmienie.


            >
            > -kierowały się intuicją, radami starszych pokoleń, miłością do dziecka
            > -nie traktowały macierzyństwa jak towaru marketingowego, DZIELNE BYŁY, a my
            > byłyśmy szczęśliwsze...

            Szczesliwsze dlateg ze nie pamietamy. Czy widzialas aby Twoja mama miala czas
            isc do kawiarni, czy miala czas na fryzjera, solarium, kosmetyczke?
            Czy mogla sie ubrac w sklepie i nei szyc jakis workow?

            Kazdy czas ma swoje dobre i zle strony, dzieci zazwyczaj pamietaja tylko te
            dobre.
            Mnie tez wydaje sie ze moja mama byla szczesliwsza i ja tez
            Jednak teraz ma od zimnej wody (plukanie reczne) w rekach.
            Teraz choruje na kregoslup - dzwiganie siat, wozkow, pranie czesto reczne
            Teraz ma do wymiany biodra - efekt glownie nie sprawdzanie bioder
            Przeszla w dziecinstwie Heine-Medine (efekt nie szczepienia)

            Takze przezyly te dzieci ktore byly silne, reszta byla naturalnie eliminowana,
            a teraz ratujemy najmlodsze wczesniaki, i nie obrazajac nikogo, sami oslabiamy
            sobie geny i co pokolenie tym slabsze i bardziej chorowite, a ze
            bakterie/wirusy sie mutuja wiec nalezy byc na biezaco smile
    • royalmail Re: nasze matki musiały być baaaardzo dzielne 21.04.07, 13:53
      Hm...a mnie wychowywały moje babcie na zmianę. Jeszcze jako nastolatka
      pomieszkiwałam u jednej z babć.
      Moja mama za to sprawiał mi piękne, najmodniesze sukienki (kupowane oczywiście
      za granicą, podczas licznych wyjazdów rodziców)i lubiła się ze mną "pokazać".
      Pewnie też miałabym najmodnieszy i nadroższy wózek i najbardziej trendy
      zabawki, gdybym urodziła się w "tych" czasach.
      Pewne rzeczy są kwestią charakteru rodziców i ich spojrzenia na życie, a
      nie "czasów" w których żyją. Po prostu pewne typy powtarzają się w danym
      pokoleniu.
      Wiem, że autorce posta chodziło raczej o pewne "technicznie" ułatwiające życie
      wynalazki i o kwestię postępu (?) w wychowywaniu malucha, dostęp do masy często
      sprzecznych informacji, ale też takich ułatwiających życie.
      Ale moja starsza córka ma 15 lat, a synek niecałe dwa, i wiem, że mimo iż nie
      miałam przy niej wielu "wynalazków", to wcale ani mi nie było ciężej, ani jej
      gorzej bo te rózne przedmioty nie były nam niezbędne - niż teraz, gdy mam wiele
      niepotrzebnych, drogich RZECZY dla synka...
      I jedno z moich wspomnień brzmi "ta Humana, którą trzeba było żebrać u lekarza
      na receptę", albo "te pieluchy prane dzień w dzień o piątej rano, żeby wyschły".
      I wcale mi nie było wtedy gorzej smile).

      • anialenka Re: nasze matki musiały być baaaardzo dzielne 21.04.07, 14:16
        podobają mi się te pieluchy o piątej rano. Dziś można założyć wątek "poradźcie,
        które pieluchy kupić dla dziecka, Pampersy, czy iksy czy igreki?" smile) Ale nie
        chcę jednocześnie umniejszać sensu istnienia forów dla matek, jeśli coś ma nas
        wspierać tak czy inaczej w naszych zróżnicowanych problemach i wątpliwościach -
        to łączmy się, jak najbardziej smile
        • majan2 Re: nasze matki musiały być baaaardzo dzielne 22.04.07, 13:52
          Przegladalm niedawno album z okresu komunzimu - tak mi sie rzuczilo w oczy jak
          bylo biednie, zgrezbnie, szaro wtedy. Nam jest latwiej, ale z drugiej strony
          zbyt wiele ifnormacji tez chyba nam/naszym dzieciom szkodzi.
    • mika_p Re: nasze matki musiały być baaaardzo dzielne 21.04.07, 14:34
      Nasz matki mialy na przykład:
      - mnóstwo innych matek wokół, których można się było poradzić, bo dzietnosć
      była o wiele wyższa,
      - trzyletni urlop wychowawczy, po którym czekała na nie praca,
      - przedszkole w okolicy, a jak chcialy, to i żłobek niedaleko,
      - tanie jak barszcz kolonie z zakładu pracy, na które jeździły znajome dzieci
      pod opieka znajomych osób.
      • androma Re: nasze matki musiały być baaaardzo dzielne 22.04.07, 22:14
        Aldono, masz rację, z tym, ze nikt nie karmił dłużej niż miesiąc, oraz że nie
        było to lepsze. Ja nie miałam problemu z karmieniem, mimo iż mały leżał w
        inkubatorze, załapał natychmiast i przez pierwsze trzy miesiące korzystał ze
        swojej umiejętności prawie cały czas. Ale w szpitalu obok mnie była dziewczyna,
        która kompletnie nie dawała sobie rady. Położne, pielęgniarki, doradcy itp.
        doprowadzili ją do poważnej deprechy. Ja nie uważam, że było lepiej pod tym
        kątem. Uważam, że co poniektórzy popadają w skrajności. Chociażby na forum -
        wiele karmiących butelką matek jest niemal linczowanych. Nie mówiąc o sytuacji,
        gdy któraś poda butlę, żeby dziecko dłużej spało, bo chce odpocząć.

        A co do szkół rodzenia - dla mnie zbędne. jak ktoś potrzebuje, niech korzysta.
        Sama nie chodziłam, uważałam, ze pieniądze mogę lepiej wydać. W końcu tyle
        kobiet od lat rodziło dzieci i jakoś im się bez tego udało. Zresztą przez całą
        ciążę o porodzie rozmawiałam tyle razy z koleżankami, które miały go za sobę,
        że nie zaskoczyło mnie nic. Nasze mamy też miały tę możliwość. A to, że poród
        był dla nich traumatycznym przeżyciem... cóż, teraz jest lepiej, fakt. Chociaż
        ja po próbach aktywnego porodu wlazłam (tylko tak to można nazwać) na łóżko i
        rodziłam w pozycji klasycznej. I w d... za przeproszeniem miałam wszystkie
        mądre rady. Ale obecność męża była nieoceniona.

        Jeżeli chodzi o zostawianie dzieci, pod opieką babć. Sama uważam, że moja mama
        po niełatwym dotychczasowym życiu ma prawo do odpoczynku i nawet do głowy mi
        nie przychodzi, żeby korzystać z jej pomocy. Z teściową mam inaczej, sama
        zabiera dziecko (ma jakieś dziwne poczucie obowiązku, może ze względu, że swoje
        dziecko na pierwsze 4 lata oddała matce) a potem narzeka, że ma migreny, bo
        musiała zajmować sie Piotrusiem. Szlag mnie trafia i ograniczam do minimum to
        jej "zajmowanie się".

        • arienne07 Re: nasze matki musiały być baaaardzo dzielne 23.04.07, 11:06
          >Jeżeli chodzi o zostawianie dzieci, pod opieką babć. Sama uważam, że moja mama
          po niełatwym dotychczasowym życiu ma prawo do odpoczynku i nawet do głowy mi
          nie przychodzi, żeby korzystać z jej pomocy. Z teściową mam inaczej, sama
          zabiera dziecko (ma jakieś dziwne poczucie obowiązku, może ze względu, że swoje
          dziecko na pierwsze 4 lata oddała matce) a potem narzeka, że ma migreny, bo
          musiała zajmować sie Piotrusiem. Szlag mnie trafia i ograniczam do minimum to
          jej "zajmowanie się".>

          Mi nie chodziło o to, żeby nie pytać o plany, gdy potrzebuje pomocy. Ale wkurza
          mnie to ,że obie babcie opowiadają jak to uwielbiają swojego wnusia i
          opowiadają ludziom historie, jakby conajmniej non stop się nim zajmowały. A
          prawda jest taka, że synek ma 14 m-cy, a moja mama zajmowała się nim może osiem
          godzin (mieszka ze dwa kilometry ode mnie). Teściowa mieszka niedaleko, więc
          przychodzi czasem zabrać go na spacer, jak chce zrzucić trochę koloriismile.
          Dziecko od początku wychowujemy sami, a proszę o pomoc tylko w wyjątkowych
          sytuacjach.
          • androma Re: nasze matki musiały być baaaardzo dzielne 23.04.07, 11:28
            ja w wyjątkowych sytuacjach, zawsze moge liczyć na pomoc kogoś z rodziny. Ale
            kosztuje mnie to zawsze ogromne wyrzuty sumienia. Taka jestem, nienawidzę
            korzystać z pomocy kogokolwiek.
    • kakuba Re: nasze matki musiały być baaaardzo dzielne 24.04.07, 11:33
      - potwierdzam też byłam karmiona piersią ok. 3 tygodnie - potem byłam karmiona
      zwykłym mlekiem krowim (mimo że miałam skaze białową) - dziekuje mamie i tacie
      za alergię do teraz!
      - no i byłam 'podręcznikowo' karmiona z zegarkiem w ręku co ileś tam godzin,
      bez wzgledu na to czy krzyczałam z głodu czy plułam z przejedzenia
      - nie prześwietlono mi bioderek na USG - a lekarz zorientował sie, ze mam
      problemy z biodrami dopiero jak zaczynałam stawiać pierwsze kroczki - dziekuję
      systemowi socjalistycznemu opieki nad dzieckiem za problemy z biodrami do
      dzisiaj!
      - dzięki niedostępności dobrej jakości pieluch jednorazowych miewałam w
      dzieciństwie permanentnie odparzoną skórę pod tetrą
      - zamiast do żłobka zostałam 'zesłana' na rok do babci 300 km od domu, bo mama
      mimo możliwości wziecia urlopu wychowawczego (i możliwości bezproblemowego
      powrotu do pracy po urlopie) wybrała drogę kariery naukowej
      - wózek tacham na 3 piętro, moja mama tachała na 4 czwarte - postęp ? wink
      (z tym, ze w wiekszosci socjalistycznych bloków były wtedy 'wózkownie' które w
      kapitaliźmie jakoś zniknęły)
      - mama rodziła mnie 3 dni bez znieczulenia, ojciec stał pod budynkiem szpitala

      Są plusy i minusy - dostępność i możliwości są różne - podejście do wychowania
      dzieci tez jest różne
      Bardzo bym chciała wiedzieć, za co podziękuje a za co skrytukuje mnie za 20-30
      lat moje dziecko wink
      Wiem na pewno, że też popełnię jakieś błędy... choć mam dobre intencje tak samo
      jak moi rodzice 30 lat temu wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka