Ten artykul mnie powalil: w Polsce co drugi dzien male dziecko ginie bez
wiesci, a co 6 godzin uczen szkoly podstawowej
kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1120561&KAT=239
Jestem zbulwersowana. W Anglii, kraju o wiekszej liczbie mieszkancow,
zaginiecie dziecka zdarza sie moze kilka razy w roku, sprawa trafia na
pierwsze strony gazet i w ogolnokrajowych wiadomosciach w telewizji. W
kazdym przypadku policja w calym kraju postawiona jest w stan gotowosci,
organizuje sie zbiorowe przeszukiwanie okolicy, biora w tym udzial
mieszkancy pod kierownictwem policji, a sprawa komentowana jest na biezaco i
codziennie w mediach az do rozwiazania (czasami niestety tragicznego).
Jakis rok temu np. zaginela 14 latka. Wracala ze szkoly i nie dotarla do
domu. Sprawa nie schodzila z gazet przez okragly rok, az w koncu znaleziono
zwloki.
A w Polsce - ginie bez wiesci setki dzieci. Po cichu, bez rozglosu, bez
poszukiwan na szeroka skale.