Dodaj do ulubionych

W dzieciach nie ma nic ciekawego...

27.06.03, 08:51

Poniżej wklejam wypowiedź Hanny Bakuły dla Super Expressu, zamieszczoną w
serwisie vipnews.pl:

<< - W dzieciach nie ma nic ciekawego. Mają za duże głowy. Są albo za chude,
albo za grube. Do tego głupie jak but. Zachowują się jak pijacy: wymiotują,
przewracają się, gadają bez sensu, nie rozumieją co się do nich mówi, a na
domiar złego są złośliwe i bardzo interesowne - powiedziała "Super
Expressowi" Hanna Bakuła zapytana "Dlaczego pomiata dziećmi?"

Wypowiedź może dziwić, bo Hanna Bakuła to także znana organizatorka wakacji
dla dzieciaków z domów dziecka. No cóż... znana artystka na wizytówce - pod
imieniem i nazwiskiem - miała kiedyś dopisane "Osoba Kontrowersyjna". >>

Patrzę na mojego synka i głęboko współczuję kobietom, które świadomie - tak
jak Bakuła - zrezygnowały z doświadczenia cudu macierzyństwa...

Justyna mama Michasia (30.04.03)
youst@hot.pl

Obserwuj wątek
    • adzia_a Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 27.06.03, 10:01
      A ja nie współczuję, bo czego tu współczuć? Pani Bakuła wygląda na osobę
      szczęśliwą i spełnioną smile Dzieci nie lubi i się z tym nie kryje bo ma w nosie
      poprawność.
      Wiele osób wstydzi się takich uczuć, wstydzi się przyznać, że tak naprawdę
      rodzicielstwo ich nie pasjonuje, że wolą całą miłość oddać partnerowi, poznać
      świat, albo po prostu liczyć szmal wink
      A to też ludzkie...
      • majah76 Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 27.06.03, 10:07
        No, niestety, to ludzkie właśnie....
        Słuszne spostrzeżenie. Tylko dlaczego czesto mowimy, że "to takie
        nieludzkie...", gdy coś nas irytuje lub boli. Ludzie są różni.
        Prawda?

        Tylko nie musiała tak obrazowo tego uzasadniać wink, to już może kogoś dotknąć.
        Na mnie po prostu nie robi wrażenia. Gorzko-śmieszne ujęcie i trochę niesmaczne.
        Ale znów, jej prawo.

        Majka.

        • grzalka Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 27.06.03, 10:53
          Eeeee, dlaczego, szczerze przynajmniej. Czy jakby ktoś się wypowiedział tak o
          kotach to też byś mu współczuła? Moja szwagierka ma o dzieciach dokładnie takie
          zdanie, dodaje jeszcze, że przy tym wszystkim wysysają z rodziców wszystkie
          soki nie dając nic w zamian (małe wampirkiwink). Ma prawo do takiego zdania i jej
          nie współczuję (bo dlaczego?) oraz nie komentuję. Wkurza mnie tylko, gdy
          usiłuje mi udowodnić, że ja, posiadając dziecko, jestem głęboko nieszczęśliwa.
          Tyle. Wszystkich dzieci kochać nie trzeba.
          • umasumak Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 27.06.03, 12:52
            MOże i ma prawo tak mówić. Tym bardziej, że sama kiedyś była takim potworem z
            wielką głową, wymiotującym i sikającym. A jej słowa to poprostu prowokacja nic
            innego. Nie ma się czym emocjonować. Biedna kobieta i tyle.
            • aluc Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 27.06.03, 13:24
              a dlaczego biedna?
              a może to my jesteśmy biedne, unurzane w tych kupach, ulewaniach i tak dalej?
              udające przed samą sobą i innymi, że macierzyństwo jest sensem naszego życia,
              bo inaczej nie wypada?
              że kariera zawodowa nieważna, bo i tak byśmy jej nie zrobiły?

              to oczywiście prowokacja wink

              dla mnie Bakuła nie jest "biedna", nie "nie wie, co straciła" i tak dalej, nie
              współczuję jej, raczej zazdroszczę - talentu, kariery, odwagi w głoszeniu w tym
              zaścianku baaaardzo niepopularnych poglądów, nawet jesli pod tymi poglądami nie
              mogę się podpisać
              • kajtusiunia Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 27.06.03, 14:32
                A ja myślę że nie ma czego tej Pani zazdrościć , bo to ona kiedyś będzie
                jeszcze zazdrościć nam . Wtedy kiedy nikt się nią nie będzie interesował ,
                kiedy nie będą już wiedzieli kto to jest Hanna Bakuła . O nas będą pamiętać i
                nie będzie nam potrzebna do tego sława - bo to będą nasze dzieci !!!
                • edytek1 Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 27.06.03, 14:56
                  A ja się cieszę, żę pani Bakuła nie unieszczęśliwiła żądnego dziecka będąc jego
                  matką, bo wypada mieć dzieci a ciuszki w rozmiarze 62 są takie urocze... Lepiej
                  być szczęsliwym bez dziecka niż nieszczęśliwym z dzieckiem. A z jej teoriam
                  żadko się zgadzam.
              • umasumak Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 27.06.03, 22:47

                >
                > dla mnie Bakuła nie jest "biedna", nie "nie wie, co straciła" i tak dalej,
                nie
                > współczuję jej, raczej zazdroszczę - talentu, kariery, odwagi w głoszeniu w
                tym
                >
                > zaścianku baaaardzo niepopularnych poglądów, nawet jesli pod tymi poglądami
                nie
                >
                > mogę się podpisać

                Hmmmmm... z tymi poglądami to jest tak.... im dana osoba więcej sobą
                reprezentuje, tym bardziej potrafi wyważyć wyrażanie tychże, tak aby nikogo nie
                urazić. I talent nie ma tu nic do tego.
    • monika.zdz Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 27.06.03, 15:27
      Nie wiem czy mój syn będzie dla mnie kiedyś podporą,mam nadzieję ,że tak ale i
      tak bez względu na wszysko cieszę się ,że go mam. Jego kupy i ewentualne
      wymioty nie wywołują we mnie obrzydzenia,nie przeszkadzają mi proporcje jego
      ciała ani niewątpliwy w tym wieku brak mądrości.Jest dla mnie piękny i
      doskonały,mój skarb.Pani Bakuła nie mam takiego skarbu,w sumie niewiele wie o
      więzi matki z dzieckiem i może dlatego tak ostentacyjnie manifestuje niechęć do
      dzieci?
      • adzia_a Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 27.06.03, 15:39
        We mnie też nie wywoływały obrzydzenia kupy mojego dziecka, ale cudzego -
        owszem. Płacz cudzego dziecka jest bardziej denerwujący niż płacz mojego.
        Generalnie, każde inne dziecko jest mniej ładne, mniej mądre, za to bardziej
        dokuczliwe i gorzej wychowane niż moje wink)))
        No i teraz powiedzcie mi, że jestem niepoprawna politycznie.
        No bo przecież wszystkie dzieci są nasze, wszystkie są piękne, a nawet jak nas
        nie zachwycają, to i tak mają nas zachwycać, bo TAK TRZEBA.
        A jak kogo nie zachwyca, to jest biedny i należy mu współczuć wink
        Myślę, że kto jak kto, ale pani Bakuła zdaje się świetnie sobie radzi bez
        naszego współczucia. Może i sama ma go trochę dla nas? (Ale ja też dziękuję,
        jakoś sobie poradzę wink )
        • grzalka Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 28.06.03, 14:38
          Dla mnie to zawsze był fenomen natury, że wszystkie inne kupy i inne odchody
          powodują u mnie odruch wymiotny, a mojego dziecka niekoniecznie. Ciekawe jak
          to tłumaczy nauka?
    • dziubelek2 Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 27.06.03, 18:21
      może nie ma jej czego współczuć, ale tak jak zbulwersowały mnie fragmenty
      (całego nie czytałam, bo nie czytuję tej gazety)artykułu p.urbana na temat
      Papieża, tak samo jako matce nie podoba mi się takie podsumowanie dzieci.
      owszem wymiotują, robią kupy, itp.
      ale także mówią "kocham cię", są przedłużeniem mojego i mojego męża życia, są
      kimś, kogo możemy ukształtować, przekazać swoje zasady, nauczyć wrażliwości...

      jeżeli kto nie chce mieć dzieci - dobrze, jego wybór.jednak mnie denerwują
      wypowiedzi w tym stylu.nie wystarczy powiedzieć "nie chcę być matką, nie jest
      mi to potrzebne do szczęścia"?. dlaczego osoba, która nie ma pojęcia o
      macierzyństwie, wypowiada się na taki temat.obserwuje z zewnątrz, nie zdając
      sobie sprawy, jakie te "obs...ce" są w rzeczywistości.
      wg mnie ta wypowiedz jest żałosna i chyba jednak prowokacyjna, żeby
      społeczeństwo przypomniało sobie, że taka pani istnieje.
      anka
    • barbin Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 27.06.03, 20:42
      Można nie być wielbicielem dzieci, ale o małym człowieku nie można mówić jak o
      kocie czy o jaszczurce. Mały człowiek wymaga szacunku.
      Co powiedziałybyśmy na takie słowa: nie lubie ludzi, to jakieś pokraki, debile
      i flejtuchy. Czy Człowiek może tak powiedzieć o innym Człowieku?
      NIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      I błagam : nie usprawiedliwiajcie Bakuły!
      • adzia_a Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 28.06.03, 11:18
        barbin napisała:

        > Co powiedziałybyśmy na takie słowa: nie lubie ludzi, to jakieś pokraki,
        debile
        > i flejtuchy.

        Na takie słowa odpowiedziałabym "Czemu tak sądzisz? A co sadzisz o mnie? Jeśli
        tak samo, to czemu mi to mówisz?". Coś bym wymyśliła.

        Nie rozumiem, czemu błagasz o nieusprawiedliwianie Bakuły. A co ona takiego
        powiedziała? Samą prawdę. Moje dziecko ma dużą głowę wink jest chude, wymiotuje,
        przewraca się i gada bez sensu. Ma biegunki i zaparcia. Z tym rozumieniem też
        różnie bywa wink Owszem bywa złośliwa i interesowna, owszem, czasem wyprowadza
        mnie z równowagi.

        Tylko że ja godzę się zapłacić taką cenę za jej uśmiech i słodziutki szczebiot.
        jakaż to zresztą cena... A pani Bakuła nie godzi się i nie musi. Ona ma co
        innego - swoją twórczość (na marginesie- wydaje mi się, że ta twórczośc jej nie
        przetrwa wink ale to tylko moja skromna opinia).
    • danka24 Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 28.06.03, 01:14
      Przez wiele lat nie miałam wcale ochoty na macierzyństwo. Bałam się dzieci, nie
      rozumiałam ich - nie przepadałam za ich towarzystwem. Serdeczno-wścibskie
      wypowiedzi rodziców przy każdej rodzinnej uroczystości (kiedy??? a może wy nie
      możecie???) doprowadzały mnie do furii. Bałam się, że dla dziecka musiałabym
      poświęcić tak wiele "najważniejszych" spraw. Że moje mieszkanie stałoby się
      śmietniskiem pełnym okropnie kolorowych zabawek. Nie demonstrowałam jednak
      swojej obojętności wobec dzieci - sądzę że należy szanować to, co dla innych
      jest cenne. A teraz??? Po urodzeniu Kubusia (21 mcy temu) wszystko się we mnie
      całkowicie zmieniło! Samo! Uwielbiam dzieci, nawiązuję z nimi kontakt (a one ze
      mną, co kiedyś się nie zdarzało). Z radością porzuciłam te niby-ważne (ha,ha!)
      sprawy, a nasze mieszkanie w końcu nabrało życia dzięki Kubusiowi i jego
      ślicznym zabawkom!
      Słowa pani Bakuły są obraźliwe. Gdyby tak opisała konkretną dorosłą osobę,
      wylądowałaby w sądzie.
      Szkoda, że żadne z obrażanych przez nią dzieci nie ma szans na udzielenie
      wywiadu z opinią na temat np.jej urody, używając przy tym równie "kłujących"
      pojęć.
      Pozdrawiam,
      Danka
    • aluc Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 28.06.03, 14:03
      mam jeszcze parę osób dla was do współczuwania i "jaka ona biedna" smile

      Hanka Bielicka
      Nina Andrycz
      Maria Czubaszek...

      poszperam i znajdę następne, po których nic nie zostanie smile
      • grzalka Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 28.06.03, 14:35
        Olga Lipińska też wink
      • grzalka Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 28.06.03, 14:36
        Może stworzymy listę osób, którym będzie można powspółczuwać w chwilach
        kryzysu?
    • aluc Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 28.06.03, 14:06
      aaa - i jeszcze zupełnie na marginesie

      wątpię, żeby to była wypowiedź HB dla SE, bo znam ją (rzeczoną wypowiedź)
      skądinąd, a SE nie czytywam

      stąd też moje watpliwośći, czy na pewno była ona odpowiedzią na
      pytanie "dlaczego pomiata dziećmi"

      z drugiej strony - musiał myśleć tydzień, kto to wymyślił - pomiatać to można
      służbą, podwładnymi, ewentualnie miotłą, ale dziećmi? w dodatku nie mając
      własnych i od cudzych trzymając się na odległość kija wink nawet jeśli jest to
      kij od miotły smile))
      • umasumak Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 28.06.03, 14:33
        Aluc.... nie ma się czym emocjonawać. HB powiedziała to co powiedziała (bez
        względu na to, na jakie to było pytnie odpowiedź), wyraziła swój pogląd (wolno
        jej było), kilka osób się do tego ustosunkowało ( też im było wolno). Tyle...
        • aluc Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 30.06.03, 10:23
          umasumak napisała:

          > Aluc.... nie ma się czym emocjonawać. HB powiedziała to co powiedziała (bez
          > względu na to, na jakie to było pytnie odpowiedź), wyraziła swój pogląd
          (wolno
          > jej było), kilka osób się do tego ustosunkowało ( też im było wolno). Tyle...

          umasumak, ja się nie emocjonuję, ja komentuję wypowiedzi paru osób, które się
          emocjonują smile takie moje hobby wink

          a powyższy post raczej był kamyczkiem do ogródka SE (musi być już tam z pięć
          ton tych kamyczków hi hi hi)
    • odalie Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 28.06.03, 14:52
      A propos Bielickiej, Lipińskiej i te de. Może jednak nie pchajmy ich do jednego
      worka z p. Bakułą. Jakoś nie obiły mi się o uszy smile))) podobne w tonie i stylu
      wypowiedzi o dzieciach tych pań. Grunt, to robić co się uważa za słuszne, i nie
      deprecjonować wyborów innych (tytułem usparwiedliwienia? ale przed kim? przed
      samym sobą?). Pani Bakuła (o ile naprawdę wypowiedziała wspomniane słowa, i nie
      są one groteskowo wyrwane z kontekstu) złamała tę zasadę.
      • adzia_a Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 28.06.03, 16:36
        Ale - dlaczego deprecjonuje?

        A jeśli ktoś mówi w gazecie, ze żyje w konkubinacie, bo małżeństwo człowieka
        wyjaławia, czy coś tam, to czy mam to traktować jako ofensywę na moje życiowe
        wybory?

        Albo spiewa sobie "Nie zna życia kto nie służył w marynarce" wink

        No nie wiem, dla mnie cytowane słowa pani B. naprawdę nie są agresywne, ani
        obraźliwe.
        • adzia_a Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 28.06.03, 17:21
          Aha, jeszcze jedno.
          Pani B. mówi o swoich odczuciach, nie krytykuje Waszych.
          Gdyby powiedziała coś w stylu "Nie rozumiem, jak one mogą się decydować na
          dziecko, biedne kobiety z obsmarkanymi i osikanymi złośnikami" - pierwsza bym
          pałkę (wirtualną) strzaskała na jej głowie wink (gdyby nie dziatek pacierze of
          kors) wink)))...

          Dzieci SĄ osmarkane i osikane, rozdarte i złośliwe, roszczeniowo nastawione do
          życia (może nie? kto zaprzeczy, polecam lekturę forum "Wychowanie"). Kwestia,
          na ile to nam przeszkadza i na ile chcemy podjąć wyzwanie radzenia sobie z tymi
          skrzatami wink

          Wiecie, ja nie lubię psów. Ślinią się, brzydko pachną, chorują, dużo jedzą i
          trzeba po nich sprzątać. Czy to znaczy, że podważam czyjąś miłość do tych
          zwierzątek?

          Proponuję mały teścik - zastanówcie się, na ile obraża Was stwierdzenie "Kiedy
          karmiłam, czułam się jak krowa" (cytat z tego forum).
          Obraża, czy nie obraża?
          Podważa, czy nie podważa?
          Krytyka karmiących, czy po prostu przyznanie się do niepopularnych poglądów i
          osobistych odczuć?
          Dla mnie stanowczo to drugie...
          • odalie Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 29.06.03, 00:55
            Hej!

            > Proponuję mały teścik - zastanówcie się, na ile obraża Was
            stwierdzenie "Kiedy
            > karmiłam, czułam się jak krowa" (cytat z tego forum).
            > Obraża, czy nie obraża?
            > Podważa, czy nie podważa?

            Istnieje stare powiedzenie: co wolno wojewodzie, to nie tobie... królewno smile
            Mama karmiąca czy w ogóle mama ma prawo wypowiadać się o karmieniu, jak jej się
            żywnie podoba. Nawet stosując skróty myślowe i obrazowanie niekoniecznie
            zaliczane do kanonu dobrego wychwowania.

            Wiesz, to coś tak, jak z dowcipami o Żydach. Woody Allen może sobie pozwolić na
            nieco więcej niż przeciętny goj, prawda? smile))
        • odalie Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 29.06.03, 01:04
          Hej-hej!

          > A jeśli ktoś mówi w gazecie, ze żyje w konkubinacie, bo małżeństwo człowieka
          > wyjaławia, czy coś tam, to czy mam to traktować jako ofensywę na moje życiowe
          > wybory?

          A wiesz co...? A tak!

          Bo co taka osoba wie o małżeństwie? Może nawet wie coś o jakimś poprzednim
          swoim zalegalizowanym w urzędzie/kościele związku, ale czy to daje prawo do
          wypowiadania się w taki generalizujący sposób? Czy taka osoba ma pewność, że
          np. mnie (albo moją sąsiadkę/kuzynkę/znajomą) małżeństwo wyjałowiło???

          Owszem, mówić sobie można, co się komu podoba (w granicach dopuszczonych
          prawem smile))) ) - ale nie wszyscy za wszystko muszą później, w rezultacie,
          wszystkich lubić i szanować.

          • wieczna-gosia Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 29.06.03, 10:19
            no tak odalie... czyli jak adzia to ujela nie ma prawa kto nie sluzyl itd.

            W moim tescie osobistym i jedno i drugie stwierdzenie wzbudza wzruszenie
            ramion wink

            Zas Bakule nie wspolczuje w ogole, wspolczulabym raczej jej dziecku ktore by
            miala przy takich pogladach.
            Zreszta mam bez dzietna przyjaciolke, ktora pomimo wyjacego juz chyba zegara
            nadal twierdzi ze dzieci to fuj i ble. Lubi moje dzieci szczegolnie te starsze
            ale jak przewijam to na balkon wychodzi wink a po ulaniu pyszniutka kolacja robi
            w tyl zwrot.

            Z jakis powodow nie podejmujemy pewnych wyzwan zyciowych. Na przyklad nie
            wychodzimy za maz, ne mamy dzieci, nie skaczemy na bungee wink Nie podejmujemy
            ich bo mamy na ich temat pewne zdanie. To, czy jest ona sluszne, poprawne i
            czy przypadkiem nie jest oparte na blednych zalozeniach- to juz zupelnie inna
            sprawa. Ale twierdzenie ze nie mam prawa do zdania ze malenstwo wyjalawia
            tylko dlatego ze nie bylam w malzenstwie jest absurdem. W koncu wlasnie
            dlatego nie bylam zona, bo twierdze ze wyjalawia. Wlasnie dlatego HB nie ma
            dzieci, bo twierdzi ze sa glupie i smierdzace.

            Glupota moich dzieci szkoluje mnie z 15 razy w ciagu dnia wink i to i tych
            mlodych i tych duzych wink A kiedy jestem w ciazy nie jestem w stanie dziecka
            przewinac bo tak mi smierdzi wink)) Ale nie bylo to dla mnie powodem
            wystarczajacym by dzieci NIE miec. Dla HB bylo. Jej stwerdzenie o dzieciach,
            znane nie od dzisiaj, powtarzane przy kazdej mozliwej okazji nie obraza mnie
            wcale. Moze gdybyjej sie bobo trafilo- zmienilaby zdanie. Ale zawsze istnieje
            niebezpieczenstwo zeby nie zmienila wink Tak samo kobieta ktora w zyciu nie
            karmila- moglaby przypuszczac ze bedzie sie czula jak krowa. No, faktycznie
            mozeby i sie czula. Ma o tym nie powiedziec tylko dlatego ze ja sie nie
            czuje wink)) Bo sie nie czuje wink)

            Ostatnio powiedzialam na czacie "dzieci sa straszliwie monotematyczne".
            Mowilam o konkretnej sytuacji sluchania bajki po raz 15 od miesiaca- kazdy kto
            dziecko ma- wie o co chodzi. Tymczasem ktos nie przeczytal, czy przeczytal
            polowe i przypuscil na mnie atak. Ze glupia jestem. O, takie cos- mnie
            obraza wink Ze ktos nie przeczyta, ale odniesie sie skrytykuje i ochrzani. Ale
            HB i jej zdanie na temat dzieci mnie bynajmniej nie obraza bo::
            1. w duzym stopniu ma racje
            2. nie ma dzieci i chwala jej za to.
            3. nie mowi o moich wink
            • umasumak Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 29.06.03, 11:02

              > > Ostatnio powiedzialam na czacie "dzieci sa straszliwie monotematyczne".
              > Mowilam o konkretnej sytuacji sluchania bajki po raz 15 od miesiaca- kazdy
              kto
              > dziecko ma- wie o co chodzi. Tymczasem ktos nie przeczytal, czy przeczytal
              > polowe i przypuscil na mnie atak. Ze glupia jestem. O, takie cos- mnie
              > obraza wink Ze ktos nie przeczyta, ale odniesie sie skrytykuje i ochrzani.

              A dlaczegóż to Gosiu taka opinia Cię obraża? Ktoś nie przeczytał i się odnosi?
              A na czym wobec tego opiera się opinia HB na temat dzieci? Bo przecież nie na
              doświadczeniu? Kobieta nie ma doświadczenia i się odnosi. OBRAŻA dzieci nie
              mając o nich więkrzego pojęcia. Nie wiem dlaczego nazwanie Ciebie głupią
              miałoby być bardziej obraźliwe niż obdarzenie takim samym epitetem mojego czy
              innego dziecka?



              • wieczna-gosia Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 29.06.03, 12:26
                bo odnosi sie do mnie osobiscie. Bakula nie. Mowi sobie ogolnie.

                Co wiecej, dlaczego gdyby Bakula, powiedziala ze dzieci nie ma ale sa
                fantastyczne, pachnace i piekelnie inteligentnie, nikomu by nawet przez mysl
                nie przeszlo, zeby zalozyc posta. A w zasadzie nie powinna tak mowiac bo
                dzieci nie ma. Skad wie jakie sa?

                Slowem "co ty wiesz o zabijaniu?" jak mowil Franz wink) w czystej formie wink

                Nie trzeba Bakuly, wystarszy wziac dwie mamy- karmiaca piersia i butelka, czy
                pracujaca i siadzaca w domu. Niech kazda z nich bedzie absolutnie przekonana o
                swoich racjach. Zdanie "a co ty mozesz wiedziec o... jesli....." pojawi sie w
                grugim gora trzecim zdaniu wink
                To ze ktos jest zatwardzialym wielbicielem ......... (karmienia piersia na
                przyklad) zupelnie mi nie przeszkadza, dopoki owa osoba nie usiluje mi wmowic
                ze ja takze powinnam karmic bo... i ze nie karmiac jestem gorsza bo.....
                Bakula tego nie robi. Dla niej dzieci nie sa OK, ale nie slyszalam w zadnej
                jej wypowidzi zawolywania zeby ich nie miec bo nie sa OK, a wszystkie matki to
                frajerki wink
                • odalie Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 29.06.03, 13:15
                  Powtórzę: każdemu wolno mówić wszystko.

                  Dla mnie jednak inną wagę ma opinia kogoś, kto się naprawdę na czymś zna, ma
                  stosowne doświadczenia, i kto jednocześnie _nie_ próbuje usprawiedliwiać się
                  przed światem i we własnych oczach i kto w ten sposób _nie_ deprecjonuje
                  cudzych wyborów, stara się zachować wyważony rozsądek i nie przejeżdża się po
                  delikatnych tematach z gracją słonicy w galopie.

                  Nie żałuję jakoś specjanie, czy niespecjalnie, pani Bakuły (z powodu braku
                  potomstwa). smile)))))

                  Ktoś powiedział przewrotnie, że skoro pewne tu osoby zasugerowały, że takiej
                  bezdzietnej i negatywnie nastawionej do dzieci p. Bakuły należy żałować
                  (tudzież jej współczuć), to powinno się także żałować Bielickiej, Lipińskiej i
                  innych - osób ewidentnie szczęśliwych, spełnionych, docenianych. Dobry byłby to
                  argument, ale według mnie nieco nietrafiony.

                  Po prostu nie stawiam p. Bakuły (o ile powiedziała, co powiedziała i to
                  powiedziała na serio smile)) - ja tam nie dowierzam SE) w jednym rzędzie z tymi
                  paniami. Ponieważ owszem, łączy je fakt nieposiadania dzieci, ale różni - brak
                  z ich strony prowokacyjno-przefeminizowanych smile)) wypowiedzi na ten temat
                  (chyba że czegoś nie wiem smile))), bardzo możliwe).
                • umasumak do wiecznej - gosi 29.06.03, 14:48
                  wieczna-gosia napisała:

                  > bo odnosi sie do mnie osobiscie. Bakula nie. Mowi sobie ogolnie.

                  Ach więc od teraz można uznać, że ogólnikowe opinie, ponieważ są ogólnikowe nie
                  mogą nikogo obrażać. Możemy zatem mówić że:

                  Wszyscy lekarze to konowały
                  Wszystkie sekratarki to idiotki, puszczalskie i dają d... szefom
                  wszyscy policjanci są skorumpowani
                  itd itd...

                  możemy takie opinie wypowiadać wszem i wobec uważając że nie są obraźliwe
                  ponieważ nie dotyczą nikogo bezpośrednio?
                  Może powiedzmy także że starsi ludzie TEŻ są do niczego, ponieważ często nie
                  można się z nimi dogadać, i podobnie jak dzieci robią w pieluchy i śmierdzą???
                  >
                  > Co wiecej, dlaczego gdyby Bakula, powiedziala ze dzieci nie ma ale sa
                  > fantastyczne, pachnace i piekelnie inteligentnie, nikomu by nawet przez mysl
                  > nie przeszlo, zeby zalozyc posta. A w zasadzie nie powinna tak mowiac bo
                  > dzieci nie ma. Skad wie jakie sa?

                  Tak się skałada Gosiu że opinie pochlebne zazwyczaj niekogo nie obrażają i w
                  związku z tym nie wzbudzają fali protestów. Może to dziwne ale tak już jest.

                  >
                  > Slowem "co ty wiesz o zabijaniu?" jak mowil Franz wink) w czystej formie wink
                  >
                  > Nie trzeba Bakuly, wystarszy wziac dwie mamy- karmiaca piersia i butelka, czy
                  > pracujaca i siadzaca w domu. Niech kazda z nich bedzie absolutnie przekonana
                  o
                  > swoich racjach. Zdanie "a co ty mozesz wiedziec o... jesli....." pojawi sie w
                  > grugim gora trzecim zdaniu wink
                  > To ze ktos jest zatwardzialym wielbicielem ......... (karmienia piersia na
                  > przyklad) zupelnie mi nie przeszkadza, dopoki owa osoba nie usiluje mi wmowic
                  > ze ja takze powinnam karmic bo... i ze nie karmiac jestem gorsza bo.....
                  > Bakula tego nie robi. Dla niej dzieci nie sa OK, ale nie slyszalam w zadnej
                  > jej wypowidzi zawolywania zeby ich nie miec bo nie sa OK, a wszystkie matki
                  to
                  > frajerki wink

                  Gosiu... ja nie musiałam usłyszeć, że jestem frajerką, żeby poczuć się
                  obrażona. Mnie obraża fakt że ktoś obrzuca moje i nas wszystkich dzieci
                  inwektywami. Bo niestety określenie "głupie jak but" jest obraźliwe.
                  • wieczna-gosia Re: do wiecznej - gosi 30.06.03, 00:23
                    no dobrze wink
                    Ale mowiac o tym ze Bakula nie powinna tak powiedziec, wspominacie o tym, ze
                    nic nie wie o macierzynstwie.

                    Una no naprawde rozumiem ze nie chodzi o slowa tylko o tresc wypowiedzi? Bo
                    jesli tylko o slowa- to wcale nie bede twierdzic ze lubie sposob jej
                    wypowiadania. Ale tresc? Zamiast slowa nudny mogla uzyc nieciekawy. A zamiast
                    glupi- nieinteligentny. Tylko co to zmienia? Ktos zadal jej pytanie. A niechec
                    bakuly do dzieci jest znana. Miala nie odpowiedziec? razi cie to ze ktos po
                    prostu dzieci nie lubi i ma swoje powody? No nie rozumiem serio wink
                  • skarolina Re: do wiecznej - gosi 30.06.03, 08:57
                    umasumak napisała:
                    > Możemy zatem mówić że:
                    >
                    > Wszyscy lekarze to konowały
                    > Wszystkie sekratarki to idiotki, puszczalskie i dają d... szefom
                    > wszyscy policjanci są skorumpowani
                    > itd itd...


                    Hmmm, chyba jest jednak subtelna różnica tongue_out. Znam lekarzy świetnych, znam
                    lekarzy fatalnych, są superkompetentne sekretarki, są takie, co się nawet do
                    parzenia kawy za bardzo nie nadają.
                    Natomiast nie znam dziecka które by nie sikało, nie śliniło się, nie bywało
                    zasmarkane, nie robiło głupich rzeczy typu pchanie się do kuchenki czy
                    wkładanie palców do kontaktu, nie wymiotowało (tu akurat miałam szczęście, bo
                    moje dziecko to dwa razy w życiu i to dziadkom, którzy je przekarmili a nie
                    mnie smile, żadne nie rozumie od urodzenia co się do niego mówi, znakomita
                    większość ma głowę nieproporcjonalnie dużą w stosunku do reszty ciała. Więc
                    akurat te ogólniki są jak najbardziej adekwatne do sytuacji, w przeciwieństwie
                    do tych, które podałaś.
                    • umasumak Re: do wiecznej - gosi 30.06.03, 15:44
                      skarolina napisała:

                      > umasumak napisała:
                      > > Możemy zatem mówić że:
                      > >
                      > > Wszyscy lekarze to konowały
                      > > Wszystkie sekratarki to idiotki, puszczalskie i dają d... szefom
                      > > wszyscy policjanci są skorumpowani
                      > > itd itd...
                      >
                      >
                      > Hmmm, chyba jest jednak subtelna różnica tongue_out. Znam lekarzy świetnych, znam
                      > lekarzy fatalnych, są superkompetentne sekretarki, są takie, co się nawet do
                      > parzenia kawy za bardzo nie nadają.
                      > Natomiast nie znam dziecka które by nie sikało, nie śliniło się, nie bywało
                      > zasmarkane, nie robiło głupich rzeczy typu pchanie się do kuchenki czy
                      > wkładanie palców do kontaktu, nie wymiotowało (tu akurat miałam szczęście, bo
                      > moje dziecko to dwa razy w życiu i to dziadkom, którzy je przekarmili a nie
                      > mnie smile, żadne nie rozumie od urodzenia co się do niego mówi, znakomita
                      > większość ma głowę nieproporcjonalnie dużą w stosunku do reszty ciała. Więc
                      > akurat te ogólniki są jak najbardziej adekwatne do sytuacji, w
                      przeciwieństwie
                      > do tych, które podałaś.

                      Skarolina przeczytaj parę postów do góry, a zorientujesz się o co mi chodziło.
                      Gosia sugerowała, że wypowiadanie niepochlebnych opinii w stronę ogólu nie jest
                      obraźlwe w przeciwieństwie do wypowiadania tych samych opinii w kierunku
                      konkretnej osoby. Otóz ja ośmieliłam się z tym nie zgodzić i dlatego
                      przytoczyłam powyższe przykłady. Pozdrawiam.
      • grazbed Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 29.06.03, 10:55
        odalie napisała:

        > ...........A propos Bielickiej, Lipińskiej i te de. Może jednak nie pchajmy
        ich do jednego worka z p. Bakułą.

        Odnoszę wrażenie, że pani Bakuła zawsze w swoich wypowiedziach dla mediów
        stawiała na "szokowanie gawiedzi". Od ładnych kilku lat czytuję jej felietony w
        różnych pismach i w co trzecim artykule pojawia się podobna w tonie wypowiedź
        na temat dzieci. Kompleks jakiś czy co?

        Generalnie cenię osoby, które w jasny i przejrzysty, czasem dosadny sposób
        formułują swoje poglądy. Choćby nie zgadzały się one z moimi.

        Ale czy trzeba je powtarzać z taką częstotliowścią?
    • gpr Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 29.06.03, 00:23
      Jeśli pani Bakuła wypowiedziała zacytowane słowa to sama jest g.... jak but.
      Jeśli ktoś nie chce mieć dzieci i nie czuje zachwytu czy nawet sympatii do
      cudzych dzieci, to ja to rozumiem. Ale twierdzić, że dzieci są głupie.
      Dlaczego? Bo nie potrafią dyskutować o polityce, modzie itp. Jak oglądam w
      telewizji " Zgaduj zagdulę" to nie mogę wyjść z podziwu, że dzieci potrafią tak
      wiele zauważyć i tak trafne wnioski wyciągać. I tak właśnie reagowałam nawet
      wtedy, gdy nie byłam jeszcze mamą i nawet nie myślałam o dziecku. A za dziećmi
      nigdy nie przepadałam. Myślę, że pani Bakuła nie tyle jest kontrowersyjna, co
      bardzo się o to stara. Jej wypowiedzi nie robią na mnie jednak wrażenia, bo
      wcale nie dowodzą, że jest wolnomyślicielką itp., bo poza tym, że są to poglądy
      kontrowersyjne, nie wnoszą one nic istotnego do życia społecznego czy
      politycznego ani mojego. Takie poglądy, że dzieci nie są do szczęścia potrzebne
      można mieć i co z tego. Można żyć jak sięchce, rozwodzić się tyle razy ile się
      chce i co z tego? Dziwię się, że jakiś dziennikarz w ogóle się tym może
      interesować. Co z tego, że pani Bakuła pomiata dziećmi? Niech sobie pomiata,
      oczywiście tylko słownie i dobrze by było, żeby nie robiła tego publiczbie bo
      to może moim zdaniem obrażać tych, którzy swoje dzieci kochają. Takie odczucia
      mają prawo mieć wszyscy rodzice, bo nasze normy społeczne nie pozwalają
      publicznie obrażać, prywatnie też, innych ludzi. Co by było, gdyby p. Bakuła
      powiedziała, że osoby niepełnosprawne umysłowo są głupie. Byłoby to prawdą?
      Zgodnie ze znaczeniem tego przymiotnika - tak. Ale wszyscy ci ludzie,jak i ich
      rodziny i opiekunowie mogliby czuć się obrażeni. To samo byłoby, gdyby
      powidziała, że rudzi są głupi albo, że ludzie " ze wsi " są głupi. To jest po
      prostu obraźliwe, a ja pamiętam z "Ewangelii" takie zdanie, że biada tym,
      którzy o innych mówią, że są głupi.
      Wiem. Pani Bakuła nie chciała nikogo obrażać, ale chciała dosłownie wyrazić to
      co myśli. Moim jednak zdaniem, jak żyje się wśród innych ludzi to należy się
      stosować do obowiązujących norm zachowań. Słowo głupi jest obraźliwe i p.
      Bakuła nie powinna go używać w stosunku do innych ludzi. Myślę, że p. Bakuła o
      tym wie i zrobiła to celowo. Jest przecież osobą inteligentną. Jej wypowiedzi
      są tylko sposobem na zdobycie popularności, bo jak myślę z tego żyje.
      Niech mi ktoś proszę napisze, z czego jescze znana jest w/w osoba oprócz
      kontrowersyjnych wypowiedzi,czego dokonała lub co osiągnęła, bo nie mogę sobie
      przypomnieć. Naprawdę chciałabym wiedzieć.
      Gabrysia
      • adzia_a Ale o co tu się obrażać? 29.06.03, 19:22
        gpr napisała:
        >Niech sobie pomiata,
        > oczywiście tylko słownie i dobrze by było, żeby nie robiła tego publiczbie bo
        > to może moim zdaniem obrażać tych, którzy swoje dzieci kochają. Takie
        odczucia
        > mają prawo mieć wszyscy rodzice, bo nasze normy społeczne nie pozwalają
        > publicznie obrażać, prywatnie też, innych ludzi.

        Gabrysiu - przysięgam, że kocham swoje dzieci, i to trzyletnie, rozbrykane,
        osmarkane, z dużą głową i to czteromiesięczne, które aktualnie psuje mi linię ;-
        ))))) i naprawdę, naprawdę, nie czuję się obrażona tą wypowiedzią.

        Ewangelia...a skąd wzięło się określenie "głupi jak but", niewierzący je
        wymyślili? wink))

        Wycieram kupy z obowiązku, nie z zachwytu. Karmiłam piersią nie dla mistycznych
        przezyć, ale dlatego, że uważałam, że tak ma być. Świetnie potrafię sobie
        wyobrazić, że moje dziecię może być dla kogoś męczące (a propos - tego posta
        składam już 45 minut. w tym czasie moja córeczka zażądała przeczytania po raz
        dziesiąty Martynki, nastepnie przezyla okres buntu, bo zabroniłam jej
        przeszkadzać babci w pracy, po czym zażyczyła sobie budyńku. Uratowała mnie
        dobranocka smile )

        Jestem do tego stopnia przekonana o słuszności swoich wyborów zyciowych, że
        wiszą mi kalafiorem wypowiedzi o tym ,że dzieci są be, że małżeństwo jest be,
        że kobieta nie ma umysłu ścisłego (autor najczęściej sygnujący tę zostatnią
        wypowiedź jest jednoczesnie najbardziej znanym członkiem partii, na którą
        notorycznie i desperacko głosuję od lat wink ) Kolega, który wozi się japońskim
        samochodem, mówi na mojego cieniasa "włoski parch", a ja się tylko usmiecham :-
        )

        Aha, co to tego, co pisała Gosia, że na czacie się zdarzyło - pamiętam, i Gosia
        też pamięta, wątek z nieistniejącego już forum o dzieciach. Dziewczyna,
        przygnębiona tym, że nie radzi sobie z nerwami, założyła wątek o temacie "Jak
        nie cisnąć dzieckiem o ścianę". Uważacie, że tak wolno mówić, czy że nie wolno?
        oczywiście znalazły sie osoby twierdzące, ze nie zasłuzyła na dziecko, skoro
        chce nim rzucać o ścianę...

        Jak się coś potraktuje zbyt dosłownie, to w zasadzie na wszystko można się
        obrazić. Tylko po co?

        Pozdrawia Agnieszka znad miski budyniu (potworek się rozmyślił wink))))
        • gpr Re: Ale o co tu się obrażać? 29.06.03, 20:11
          Może i nie ma o co się obrażać, ale nazywanie kogoś głupim jest obraźliwe,
          nawet, jeśli ten, o kim to się mówi wcale się nie obrazi, bo wie, że to
          nieprawda. Mnie też Pani Bakuła ani ziębi, ani grzeje, ale denerwuje mnie,że
          ktoś coś mówi publicznie a jest to po prostu nieprawdą.
          Gabrysia
          • wieczna-gosia Re: Ale o co tu się obrażać? 30.06.03, 00:32
            ale co konkretnie jest nieprawda wink

            czy to ze dzieci sikaja? czy to ze maja duze glowy?
            czy to ze sa glupie?
            czy to ze wymiotuja?

            to ze podobaja nam sie dzieci lub nie- nie jest przeciez kwestia prawdy czy
            nieprawdy, tylko doznan estetycznych wink A te kazdy ma inne. Takze odczucie czy
            dziecko jest glupie czy nie- tez jest kwestia odczuc osobistych. Mnie moje
            dziecko wcierajace sobie zupe w glowe moze rozczulac wink i byc dla mie
            rozkoszne, ale dla postronnego obserwatora moze byc dowodem glupoty wink I co
            moja prawda (to jest rozkoszne i swiadczy o wybitnej inteligencji) jest
            obiektywnie lepsza od jego (to jest glupie)? Dla mnie rzecz jasna- jest
            lepsza wink)
    • iwwo1 Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 29.06.03, 17:15
      Youst ,mnie ta wypowiedż Bakuły nie dziwi ja tej pani i jej poglądów nie lubię
      już jakiś czas -właściwie nigdy nie lubiłam a ta wypowiedż tylko mnie w
      antypatii do niej utwierdziła .
      IWo
      • youst Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 29.06.03, 18:50
        Nasz Michaś po raz kolejny, kiedy leżał na golaska, osikał nas dzisiaj...
        Strasznie się przy tym śmiał, my też się śmialiśmy!

        Fajnie, że mamy dziecko!!!!!!!!!!!!!!!

        Justyna i Maciek
    • adzia_a Kwestia ceny.... 30.06.03, 08:38
      Popatrzmy na to "rynkowo".
      Ile, na ten przykład, zapłaciłybyście za obrazy pani HB? Ja ich trochę
      widziałam i raczej nie dałabym więcej, niż jest warta ramka, a i to pod
      warunkiem, że by mi się na coś przydała wink)))
      A jest przecież mnostwo osób, które płacą za to dużą kasę.
      Kwestia gustu, kwestia ceny.

      A ile płacimy za bycie matką?

      Niedogodności ciąży, czasem walka o jej utrzymanie, ból porodu, depresja,
      połóg, problemy z karmieniem, choroby, ciemieniucha, pleśniawki, antybiotyki,
      nieprzespane noce, ząbki, wspinaczka po meblach, demolka w mieszkaniu, rzucanie
      się po podłodze, bicie rówiesników, wywiadówki, pierwsze próby: alkohol, seks,
      może narkotyki..Wieczny niepokój.

      To diablo wysoka cena. I nic dziwnego, że nie każdy ma ochotę ja płacić. I nic
      dziwnego, że ktoś uważa, że dziecko jest "głupie jak but" - przecież włazi na
      parapet i wraża paluchy do kontaktu! Moim zdaniem najlepiej rozpatrywać tę
      wypowiedź właśnie w odniesieniu do tych zachowań i wszystko staje się jasne.

      Aha, i chyba dobrze,że ta pani nie mówi o dzieciach na podstawie własnych
      doświadczeń. Bo podobne rzeczy mówi Urban, ale on zdaje sie, ma córkę...i to
      jest dopiero przykro czytać. Właśnie ze względu na nią.
      • grzalka Re: w dzieciach itd.... 30.06.03, 10:40
        A ja nie rozumiem.....dlaczego słowa tej pani wywołują takie oburzenie? Po
        pierwsze co to daje oburzającemu się poza czystą irytacją? Po drugie czy osoby
        nie mające dzieci również by się tak irytowały? Po trzecie, czy jeśli ktoś
        wypowiada się lekceważąco o kobietach (a zdarza się to dość często) to też się
        tak zżymacie? I co Wam to daje? Żeby jeszcze można było podać kogoś do sądu i
        otrzymać publiczne przeprosiny. Nie pojmuję...
    • aluc Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 30.06.03, 10:36
      fajna dyskusja się zrobiła smile)))

      mały test osobisty jeszcze jeden

      wiadomo, że HB jest osobą kontrowersyjną i raczej nie należy się spodziewać że
      lubianą w kręgach matczyno-dzieciowo-jedno_małżeńskich_na_całe_życie wink

      o twórczości się nie wypowiadam, ale ja tam jej manierę dość lubię, ze
      sprzedażąteż nie ma problemów, więc zostawmy to na boku

      a mały teścik - a co, jakby o dzieciach w analogiczny sposób wypowiedziała się
      osoba powszechnie lubiana, szanowana, ot choćby taka Bielicka? ona co prawda
      tylko wspomniała, że dzieci nie lubi wink Czubaszek zresztą też, Andrycz
      wielokrotnie mówiła, że dziecko przeszkodziłoby jej w karierze...

      a tak w ogóle to podoba mi się powrót do starej śpiewki - chilli o danej
      sprawie ma prawo wypowiadać się tylko osoba, która zna ją z autopsji smile))

      odalie - co robiły zatem twoje posty w wątku o życiu na kocią łapę???????
      wieczna gosia - ani słowa więcej o wychowywaniu mniej niż czwórki dzieci...

      a ja w ogóle powinnam się zamknąć, bo o niczym nie mam pojęcia - ani ślubu, ani
      dziewictwa smile)) nawet mdłości w ciąży nie miałam
      • adzia_a Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 30.06.03, 10:54
        Czubaszek kiedyś powiedziała, że dzieci to małe szkodniki, bo jakieś dziecko
        podarło jej mężowi instrukcję do wideo wink

        Huzia na panią Czubaszek smile

        Aluc, a Ty się nie wymądrzaj, bo zaprawdę powiadam Ci, ja w pierwszej ciąży też
        mdłości nie miałam wink))))
      • odalie Odpowiem :) 30.06.03, 17:22
        Hej!

        W wątku o "kociej łapie" zadałam pytanie, właśnie dlatego, że sama się nie znam
        a ciekawiłam się smile))

        Co do pani Bakuły a sprawy polskiej:

        Według mnie istnieje znacząca różnica między stwierdzeniem typu: "małżeństwo
        wyjaławia" a stwierdzeniem typu: "w moim poprzednim małżeństwie czułam się
        jałowo... niestety, wydaje mi się na podstawie obserwacji znajomych
        sformalizowanych par, że uwikłani w nie partnerzy też w jakiś sposób kostnieją,
        że ich relacje są jałowe - więc moim zdaniem, związki nieformalne i te de i te
        de"

        Może to moja nadmierna polityczna poprawność, ale naprawdę odczuwam różnicę w
        doborze słów o określonych konotacjach. Choćby dlatego, że rozmówca zadał sobie
        trud dobierania tych delikatniejszych. Z racji na pracę naukową jestem tez
        przyzwyczajona do podkreślania, że moje opinie są wyłącznie moimi opiniami.

        Przypomnę zasadę o dowcipach o mniejszościach narodowych smile))) Proszę tylko
        dokładnie ją przemyśleć. Nie chodzi o to, że komuś "z zewnątrz" nie wolno
        dyskutować/wypowiadać się na dany temat! Powtarzam: każdy może mówic wszystko.
        Ale - nie każdego za wszystko musimy kochać i szanować. Jeśli ktoś "z zewnątrz"
        wypowiada się na obcy mu temat, powinien być podwójnie delikatny i wyraźnie
        odciąć się od arbitralności. Rebe może walnąć taaaki kawał o Żydach, że ojojoj.
        Mam znajomych homo, którzy lubią sami z siebie żartować, sypią dowcipami o
        gejach i to jest oki. Ale nie lubię, jak ludzie hetero drwią sobie/podśmiewają
        się z ludzi o innej orientacji. Tak sobie myślę smile))) - a oczywiscie, świecie
        szeroki - róbta co chceta smile)))))))))

        • aluc Re: Odpowiem :) 01.07.03, 10:39
          otóż odalie, tak ale nie smile

          jakbym była złośliwa i chciała się czepiać, a przecież nie jestem i nie chcęwink,
          to bym powiedziała, że twoje pytanie w wątku kociołapowym było tendencyjne oraz
          zadane z trudno ukrywaną wyższością z powodu formalno-małżeńskiego statusu
          osobnika pytającego

          a co do reszty - rozumiem, że gej albo Żyd może być przewrażliwiony na punkcie
          orientacji i pochodzenia, bo są ciemnoty, które z tego powodu uważają ich za
          coś (nawet nie kogoś) gorszego, a w najlepszym przypadku nadającego się do
          leczenia

          ale matki? dla jakiegoż to powodu miałyby być przewrażliwione i specjalnej
          delikatności wymagające? no chyba że same się uważają za sort gorszy od tych
          bezdzietnych karierowiczek wink

          inna sprawa, że stosunek do swiata "tak, żeby tylko nikogo nie urazić" mi się
          nie podoba, nie kultywuję go i popierać nie będę, bo mi się kojarzy
          jednoznacznie - z ustami zamkniętymi na kłódkę i dla pewności zabezpieczonymi
          drutem kolczastym

          a jeszcze inna sprawa - uwielbiam nie zgadzać się z cudzymi poglądami, bo to
          twórczo na wszelaką dyskusję i rozwój mózgu wpływa i w życiu nie byłam jeszcze
          urażona tym, że ktoś sie z moimi nie zgadza - no ale może ja rzeczywiście
          wyjątkowo niewrażliwa jestem


          • dziubelek2 Re: Odpowiem :) 01.07.03, 11:04
            może ja się jeszcze wtrącę. wspomniana pani nie odnosi sie do matek, ale
            dzieci. ja nie czuję się urażona tym, że ktoś się ze mna nie zgadza, ale też
            nie próbuję specjalnie mieć inne zdanie niż wszyscy, tylko dlatego, by dyskusję
            ożywić.
            a co do ust zamkniętych na kłódkę - może to kwestia wychowania, ale jednak nie
            uważam by trzeba było wszystkie swoje myśli wygłaszać publicznie. nie każdy
            jest równie odporny na to "co powiedzą ludzie". znam osoby bardzo przejmujace
            się opinią innych.
            pozdr.anka
    • dziubelek2 Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 30.06.03, 16:24
      "sprzeciw - zasłyszane".
      piszecie, że wracamy do tego, iż o danej sprawie maja prawo wypowiadać się
      tylko znający ją z autopsji. a dlaczego nikt się nie oburzał, gdy np. na osobę
      zabierającą głos w dyskusji nt.kościoła katolickiego "rzucano gromy", bo " nie
      siedzi w temacie, a się wypowiada?".
      po drugie - niby dlaczego w ogóle ma w dzieciach być coś ciekawego?. to nie
      książka, film, ani spektakl teatralny, żeby miało w nich być "coś ciekawego".
      po trzecie - jeśli to miał być sposób na rozreklamowanie swojej osoby, to się
      tej pani udało, bo ja wcześniej o niej nie słyszałam.
      po czwarte - o każdym i o każdej rzeczy można się wypowiedzieć w ten sposób -
      dorośli też robią kupy, wymiotują, często gadają bez sensu, noszą okulary, mają
      sztuczne szczęki, są łysi, itp., itd. a że oprócz tego mają uczucia? a kogo by
      to obchodziło!
      po piąte - dziesięciolatek to też dziecko, prawda? wiele dzieci w tym wieku
      popisałoby się chyba jednak mądrzejszą wypowiedzią od wspomnianej pani.
      po szóste - jak któraś z was napisała - im kto reprezentuje sobą wyższy poziom,
      tym ma bardziej wyważone wypowiedzi. odnoszę wrażenie, że wiele z was jest o
      niebo wyżej od p.bakuły. potraficie wyrazić swoją opinię nie urażając przy tym
      niczyich uczuć.
      i to chyba tyle. pozdr.anka
    • ania_rosa Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 30.06.03, 20:21
      no to się chyba wątek na temat wolności słowa zrobił, czyż nie?
      Po pierwsze- po raz kolejny stwierdzam, że Adzię I Aluc darze miłością wieczną
      i beznadziejną (bo platonicznąwink ) nawet przy założeniu, że Aluc mi farmazonem
      czasem strzeli w stylu "nie przeszkadza mi że kobiety musza być 100 razy lepsze
      od facetów, zeby je zauwazono". I tak Cię uwielbiam Aluc wink))))
      Poza tym wszystkim: dla mnie jest to watek o tolerancji i jej granicach. I
      elastyczności tych granic w stosunku do siebie lub poglądów, z którymi się
      zgadzamy ( i czasem zupełnie nie przeszkadza nam obrazliwa lub nietaktowna
      forma, o ile utożsamiamy się z opinią autora) a także o niepodważalności i
      arbitralności granic, jeśli wyrażona opinia jest sprzeczna z naszą i wygłoszona
      przez nielubianą osobę.
      Informuję równiez, że Hanna Bakuła jest malarką i czterokrotną rozwódką (to dla
      tych, które chciałyby jeszcze troche psów na niej powiesićwink )
      Jej wypowiedź mi zwisa i powiewa, nie dotyka mnie,ale zwracam uwagę na aspekt
      podniesiony przez Adzię lub Aluc czyli: odwaga polegająca na głoszeniu
      niepopularnej opinii.
      Zarzut typu "walka o oryginalność czy kontrowersję" jest klasycznym zarzutem
      wobec feministek, gejów, osób niepoprawnych politycznie i społecznie. Wiadomo-
      skoro mówi coś innego, niż chciałabym usłyszeć to nic, tylko się sili na
      oryginalność.
      To JA zarzucam niekompetencje w watkach "katolickich" więc odpowiem. Otóż czym
      innym jest wygłoszenie poglądu, który nie dość że jest prawdziwy to jeszcze w
      nikogo nie uderza i nie wartościuje ( w sensie: nie wartościuje osób
      wybierających wycieranie brudnych pup), a czym innym napisanie" Nie jestem
      katoliczka i nic o tym Kościele nie wiem, ale to na pewno jest niemoralna
      instytucja, bo sąsiadka tak mówiła". Co innego doświadczenie i autopsja, co
      innego rzetelnośc argumentacji.
      Pozdrawiam
      Rosa
      ps. A Bakule nie współczuję. Fajnie, ze świadomie nie zostala matką wiedząc, że
      nie czułaby się z macierzyństwem komfortowo. Jest to przejaw- paradoksalnie-
      szacunku do macierzyństwa i dzieci.
      • dziubelek2 Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 30.06.03, 22:09
        no to ja jednak uważam, że uderza - m.in. w moje dzieci, które nie sprowadzają
        się tylko i wyłącznie do kup, wymiotów, głupoty.
        i nie widzę żadnej odwagi w tej wypowiedzi.ciekawa jestem, czy gdyby jakaś
        forumowiczka tak napisała to również otrzymałaby gratulacje za odwagę.
        a co do kompetencji - a jakie ma p. bakuła? to jest jej prawda na temat
        dzieci, ale nie moja. i tak samo, jak ona widzi w dzieciach same uciążliwości(
        też chyba obserwowane z boku, nieprawdaż?), tak i ja nie widzę różnicy w
        podnoszeniu wątków kościelnych przez osoby z tą instytucją nie związane.
        każdy ma własne zdanie, prawo do jego wyrażenia - tylko tę samą prawdę można
        przedstawić w różny sposób.
        pozdr.anka
        • adzia_a Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 01.07.03, 08:42
          dziubelek2 napisała:

          >.ciekawa jestem, czy gdyby jakaś
          > forumowiczka tak napisała to również otrzymałaby gratulacje za odwagę.

          Oj, sądząc po opiniach w tym wątku sądzę raczej że zostałaby zrównana z
          ziemią wink
          A można inaczej.
          Można zapytać, po co właściwie w takim razie wchodzi na forum o dzieciach?
          Można zapytać, dlaczego nie lubi dzieci i czy nie widzi tej drugiej, jasnej ich
          strony - o wiele przecież istotniejszej.
          Jeśli będzie chciała pogadać, to pogada i wyjasni, A jeśli rzeczywiście tylko
          prowokuje, to po co się przejmować? I jeszcze do tego obrażac?
      • dziubelek2 Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 30.06.03, 22:14
        a i jeszcze coś - akurat rozwodnicy, gejowie mnie nie przeszkadzają.z poglądami
        głoszonymi przez feministki się nie zgadzam, ale nie wieszam na nich psów, o
        ile są wygłaszane z odrobiną szacunku dla życiowych wyborów innych ludzi
        i nawet jeśli zgadzam się z autorem, to jednak zwracam uwagę na ton wypowiedzi.
        jak to niektóre z was lubią pisać - taka jestem dziwna, że od podstawówki
        starałam się być sprawiedliwa, nawet wobec tych, z którymi się nie zgadzałam.
        pozdr.anka
        • gpr Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 30.06.03, 23:07
          Witam.
          Dodam jeszcze trzy słowa.
          Pani H. Bakuła może mówić co chce i wyrażać swoje opinie, a ja mogę czuć się
          zbulwersowana. Po pierwsze tym, że używa słów, które uważam, że są obraźliwe: "
          głupi jak but ". Pozostałą treść wypowiedzi można w zasadzie zrozumieć, choć
          niekoniecznie się z nią zgodzić. Dla mnie słowo " głupi " ma znaczenie
          pejoratywne, coś w rodzaju idiota itp. Jak byłam mała to w ten sposób
          przezywałyśmy się z koleżankami. Po drugie bulwersuje mnie takie określenie
          dzieci, bo to, że dzieci wchodzą na parapet, czy wkładają palce do kontaktów,
          czytają do góry nogami itp. nie jest oznaką głupoty. To normalne na tym etapie
          rozwoju. Gdyby w ten sposób zachowywał się dorosły to z takim określeniem
          mogłabym się zgodzić. Panią Bakułę uważam za osobę inteligentną, sądzę więc, że
          powinna to wiedzieć. To nie jest kwestia oceny tylko rozumienia znaczenia słów,
          które się używa. I to mnie bulwersuje najbardziej.
          Gabrysia
        • ania_rosa Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 30.06.03, 23:14
          w porząsiu, to ja wyjasniam.
          1. Czym może byc niekompetencja? Ano może byc mówieniem o przypuszczeniach bądź
          opiniach jako o faktach. Może być brakiem wiedzy na dany temat- i nie mówię tu
          o wiedzy pochodzącej z autopsji. Ex.: Kościól katolicki popiera współżycie
          przedslubne. Opinia: uważam, że popiera. Fakt: KK nie popiera i nie popierał. Z
          faktami się nie dysktuje- o to mi chodziło. Fakt: dzieci są niewdzięczne,
          irytujące, robią kupę i wymiotują. Ja z tym także nie polemizuję, bo tak jest.
          Natomiast inną rzeczą jest taktowne ujęcie problemu czyli:
          2. "Nie jestem zwolenniczką konkubinatu, ale staram się zrozumieć takie pary.
          Mimo iż w moim odczuciu grzeszą i są niemoralne to uznaję prawo wolnego wyboru".
          To zdanie jest obraźliwe czy nie jest? Można się spierać. Prawda jest taka, że
          takt jest lepszą siostrą hipokryzji. Nie powiem ci, że mąz Cię puszcza kantem z
          Zoską, ale powiem "serdeńko, zróć pilniejszą uwagę na Ziutka". Zamiast wygłosic
          opinię HB mozna sformułowac to tak: "dzieci nie są mi potrzebne do zycia, nie
          pragnę ich i nie zazdroszczę matkom". MOżna, ale cóż z tego gdy political
          corectness wdziera się w każdy zaułek naszych prywatnych opinii? Od tego między
          inymi jest wolnośc słowa i język giętki, aby wyrażać NAS a nie gładkie slogany.
          Bakuła powiedziała, co chciała powiedzieć. Dokładnie tyle. Może się to podobać
          lub nie, ale fakt faktem że wygłoszenie takiej opinii w kraju Matek Polek i
          macierzyństwa na ołtarzu JEST odwagą. Nawet jesli jest to odwaga i uwaga nie do
          końca smaczna.
          3. Kiedyś na innym forum przeczytałam uwagę niejakiej Wiesi (znanej i
          tutaj smile ) wygłoszoną w kontekcie plotkowania .Brzmiała ona mniej więcej tak: w
          internecie mamy szansę byc kimś lepszym i moralniejszym niż w rzeczywistości.
          Jest to- jak na mój gust- wyjątkowo głęboka uwaga w kontekście for
          rodzicielskich. Reagujemy newralgicznie na pewne tematy i sprawy traktując je-
          zaznaczam, że to moja opinia- jako sprawdzian naszych rodzicielskich
          umiejętności i kompetencji. Gorszymy się Bakułą, bo powiedziała głosno coś, co
          akurat w mniejszy lub większy sposób odnosi się do naszych wyborów
          (macierzyństwo). W realnym życiu wygłaszamy lub myślimy daleko grubsze
          komentarze odnośnie sąsiadów, Józi, Zenka itd. Ale cudza opnia i to opinia
          kontrowersyjna staje się wygodnym tematem do objawienia wlasnego monolitu
          macierzyńskiego. Oto coś, co jest piekne, niewzruszone i czyste. Moje
          macierzyństwo monolitem cnoty nie jest i nie było. Mnie obskurna prawda nie
          rusza, bo to jest prawda- czy mi się to podoba czy nie. Bakuła ma rację w
          meritum i tyle. Ten fakt- jak już napisałam- przesądza dla mnie sprawę. Reszta
          jest milczeniem wink
          4. Nie pamiętam Aniu reszty Twoich zarzutów, bo nie mam posta przed oczami.
          Napisałam o tym, co zapamietałam.
          A co do bycia matką: "jak ma zachwycać skoro nie zachwyca?". I dlaczego o braku
          zachwytu nie mówić otwarcie? A poza tym:
          "nie ten ptak gniazdo kala, co je kala
          lecz ten, co o kalaniu mówić nie pozwala"
          Rosa

          ps. a o katolicyźmie- jak dla mnie- może mówić każdy, byleby wiedział co mówi,
          o czym mówi i umiał argumentować swoje stanowisko. Ja katoliczką nie jestem, a
          dyskusji się podejmuję bo uważam się za osobę względnie kompetentną w tym
          zakresie. Podobne wymagania mam wobec innych tematów: nie musisz byc gejem
          żeby mówic o homoseksualizmie, ale miej choć odrobinę wiedzy na temat tego
          zagadnienia. Moim zdaniem Bakule nie można odmówić braku znajomości tematu. To,
          ze temat ten neguje nei znaczy, że nic o nim nie wie.
          • dziubelek2 Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 01.07.03, 09:53
            Takich ludzi, którzy mówią każdą prawdę prosto w oczy nazywa się weredykami,
            nieprawdaż? I, o ile wiem, nie są oni zbyt miło przyjmowani. Nie wiem jak wy,
            ale ja już uczę dzieci, że niekoniecznie muszą głośno wyrażać swoje opinie na
            temat innych osób.
            Czy byłoby wam miło usłyszeć od obcej osoby:’ale ty jesteś gruba, zezowata,
            garbata, seplenisz i na niczym się nie znasz”? nawet jeśli byłaby to
            najprawdziwsza prawda.
            Poza tym powtórzę jeszcze raz: są na tym forum osoby, które swoje odmienne
            opinie potrafią przekazać w sposób, który nikogo nie obraża i nikomu nie
            uwłacza (np.adzia).a co do prawdziwości i trafności wypowiedzi p.bakuły – tu
            akurat się nie zgodzę. O ile cechy zewnętrzne dzieci rzeczywiście się pokrywają
            z opisem pani b., o tyle pisanie, że są głupie, interesowne i złośliwe jest
            grubą przesadą. Wg mnie interesowności sami uczymy nasze dzieci, złośliwości
            także. A głupota? – ja osobiście chciałabym mieć taką pamięć , zdolność
            kojarzenia, dociekliwość, jak mój pięciolatek.(a spróbujcie nauczyć mówić,
            pisać , czytać but).
            Gadanie bez sensu? Czasem tak, ale o wiele częściej trafniejsze wypowiedzi niż
            u dorosłych.
            Ja także nie jestem idealną matką, i nie widzę w opinii p. bakuły zamachu na
            moje macierzyństwo. Jednak tak jak nie zgodziłabym się na nazwanie mojego
            dziecka małym głupolem, tak nie podoba mi się wyrażanie takich opinii przez
            osobę, która tak naprawdę niewiele o dzieciach wie.wolność słowa wolnością
            słowa, ale czasem trzeba się liczyć z uczuciami innych ludzi.
            Pozdr.anka
            • adzia_a Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 01.07.03, 10:23
              Widzisz Dziubelko, pewnie, że wypowiedź pani HB jest powierzchowna jak diabli,
              i pewnie całe oburzenie bierze się stąd, że ona nie pokazała zbyt dobitnie , że
              to jest opinia powierzchowna.
              A sądzę, że sama świetnie o tym wie smile
              Ona chyba po prostu chciała krótko. Na zasadzie "widzę to, co widzę a reszta
              mnie nie obchodzi".
              No i nie musi.
              Korwin - Mikke pisze, że kobiety nie mają umysłów ścisłych, ale jak się go
              przyprze do muru i pokaże jakiś przykład, to dodaje "oczywiście nie
              wszystkie". wink))) I ja tę manierę lubię, i mam dla niego dużo pobłażliwości.
              Podobnie jak dla Bakuły, bo ona takie fajne felietony pisze dla Playboya wink))
              Naprawdę, ciekawe ma poglądy, chociaż z większością z nich średnio mi po
              drodze wink
            • pesteczka5 Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 28.08.03, 02:38
              A gdzie ja wtedy byłam, ze taka fajna dyskusja mi umkneła?...
              • grzalka Re: W dzieciach nie ma nic ciekawego... 28.08.03, 07:49
                żałuj, Pesteczko, żałuj wink)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka