Dodaj do ulubionych

moje dziecko...podłamana jestem

25.09.07, 13:15
Mam ślicznego, wesołego synka. Ale ...coraz bardziej odstaje od
rówieśników (prawie trzylatek). Chodzę do koleżanek a tam - dzieci w
tym wieku mówią prawie płynnie, oglądają książeczki, malują
kolorowanki, słuchają jak mama czyta bajki. U mnie nic z tych
rzeczy. Żadnych "intelektualnych" zabaw, tylko skakanie po łóżku,
jeżdżenie samochodem-zabawką i bieganie po domu. Na książeczki nie
chce nawet spojrzeć, żadne malowanie nie wchodzi w grę. Mówi na
razie "po chińsku" ok. 30 słów. Wszystko nudzi mu się po 5-u
minutach (nawet bajka w telewizji czy gra na komputerze).

Wiem, że zaraz mi napiszecie, że dzieci się różnie rozwijają, ale ja
jakoś sceptycznie do tego podchodzę. Jakoś nie chce mi się wierzyć,
że któregoś dnia stanie się miłośnikiem książek...
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: moje dziecko...podłamana jestem 25.09.07, 13:16
      Jakoś nie chce mi się wierzyć,
      > że któregoś dnia stanie się miłośnikiem książek...

      A musi?
      • ziulkazwrocka Re: moje dziecko...podłamana jestem 26.09.07, 12:51
        Witam!
        Moje dziecko należy również do grupy dzieci rozwijających się
        inaczejsad. W tej chwili chodzi do 4-tej klasy SP. Jakoś dajemy radę.
        Chodziłam wszędzie! Miał zajęcia z najlepszymi logopedami -
        prywatne. Chodziłam na badania w kierunku dysleksji, przez 4 lata na
        zajęcia z biofeedbacku. Teraz planuję terapię z końmi. Będzie
        chodził 2 razy w tygodniu. I mogę z radością stwierdzić, że dziecko
        zmienia się na korzyść, coraz intensywniej się rozwija i w tej
        chwili przeskakuje z wiedzą wyuczoną swoich leniwych kolegów.
        Zapomiałam dodać, że mój Mały nie skakał jako dziecko, miał
        zakłócenia w poruszaniu się....eh...ale teraz jest ok...aha...wiesz,
        jest s
        świetna metoda, przez nas też stosowana...metoda Dennisona.../mogłam
        zrobić błąd/ . Jest to metoda w ktorej uczy się wspolpracy obu
        polkul mózgowych.
        I reasumując - nie każdy będzie Mickiewiczem - zdaje się że
        był dyslektykiem, nuie każdy będzie Presleyem...zresztą po
        co...fajny jest Twój Mały - ciesz się tym co masz!!!!!!!!!!!!!
        Pozdrawiam serdecznie - Ewa
    • e_r_i_n Re: moje dziecko...podłamana jestem 25.09.07, 13:26
      Nie kazdy musi byc milosnikiem ksiazek. Dziecko ma temperament, wiec
      bawi sie tak, a nie inaczej. I dobrze, krzywda mu sie od tego nie
      stanie.
      Moj syn w wieku 4,5 lat jeszcze kompletnie nie interesowal sie
      rysowaniem, nie wysiedzial na tylku dluzej, niz 10 minut. Wazne byly
      pilka, samochody, bieganie. Teraz ma lat 6 i chetnie koloruje,
      slucha bajek itd - w koncu do tego dorósł.
      Tak wiec spokojnie smile.
      • verdana Re: moje dziecko...podłamana jestem 25.09.07, 13:39
        Mój w tym wieku wprawdzie mowił sprawnie, ale nie rysował, bajeczek
        nie słuchał, i tez na niczym sie nie skupiał dluzej niż 5 minut.
        Teraz czyta przeciętnie 400 stron dziennie i o mało przez to nie
        oblal niegdys matury - wszystko ma swoje minusy.
        • enigmatic2 Re: moje dziecko...podłamana jestem 25.09.07, 13:45
          A może on po prostu będzie jak Kubica - który skończył tylko podstawówkę, ale za
          to jaka pasja...
          • kraina.marzen Re: moje dziecko...podłamana jestem 25.09.07, 13:52
            Nie każde dziecko jest takie same, gdyby wszyscy byli identyczni to
            by było ch* nudnosmile
            Głowa do góry-ma jeszcze czas na naukę, teraz niech się bawismile
    • triss_merigold6 Re: moje dziecko...podłamana jestem 25.09.07, 13:56
      Jak masz obawy to przejdź się z dzieckiem do neurologa i logopedy.
      Moj niemal trzylatek na malowaniu kolorowanek skupia się jakieś 2
      minuty.D
      • dorcia1234 Re: moje dziecko...podłamana jestem 25.09.07, 14:22
        moja córeczka do 3 roku życia nie mówiła wcale -pojedyńcze słowa które można było policzyć na palcach u ręki, sprawdzona przez logopedę, wszystko było w porządku. teraz buzia jej się nie zamyka smile
        a jeśli chodzi o książki, to czy widzi czytających rodziców? jeśli wy nie czytacie to marne są szanse by i dziecko zaczęło czytać, jeżeli czytacie to jest szansa że w pewnym momencie załapie
        • kurka.domowa Re: moje dziecko...podłamana jestem 25.09.07, 14:32
          Oj widzi, widzi. Ja bez przerwy w nosem w książce (typowo
          intelektualny mam zawód...). Kolejna rzecz to zabawianie synka, jego
          interesują tylko zabawy ruchowe, więc po pierwsze strasznie mnie już
          niestety nudzi siedzenie z nim, nawet przez te kilka godzin po
          południu (ja typowo "stacjonarna" jestemsmile, a po drugie nie mam już
          pomysłów, czym go zająć i z wielką zazdrością patrzę na te maluchy
          kolorujące te ksiażeczki przez pół godziny. Chciałabym go czegoś
          nauczyć (choćby liczenia do trzech czy kolorów), a on twardo odpiera
          te moje ataki, więc mam poczucie takiego totalnego odmóżdżenia...
          • igale Re: moje dziecko...podłamana jestem 25.09.07, 18:18
            moj syn w wieku trzech lat nie znał kolorów,dopiero teraz trochę
            łapie(4 lata).jak poszliśmy na zajęcia adaptacyjne do przedszkola to
            dzieci bawiły się w kółeczku, śpiewały, powtarzały za panią a on
            biegał w kółko-wróciłam załamana.Na kolorowanki nie chce nawet
            spojrzeć do tej pory,ewentualnie jeszcze farby go zainteresują.To po
            prostu taki typ.głowa do góry będzie dobrze
    • dagbe Re: moje dziecko...podłamana jestem 25.09.07, 14:38
      Moj starszy syn tez nie lubil rysowania, ksiazeczki pozeral bardzo doslownie wink
      Gdy mu czytalam, sluchal najwyzej przez 5 minut... Ogolnie ma slaba koncentracje
      i jest mocno "rozbiegany". Teraz ma 13 lat i CZYTA! Samodzielnie i z wlasnej
      woli smile Zaczelo sie od Harry'ego Pottera. Teraz ksiazki fantasy pochlania na
      tony. Ostatnio podrzucilam mu moje ukochane SF Asimowa z cyklu "Fundacja". Dla
      rownowagi mlodszy bardzo lubi rysowac, slucha czytanych bajek godzinami i bardzo
      dlugo potrafi zajac sie np. ukladaniem klockow.
      Dzieci naprawde potrafia skrajnie sie roznic wink

      Pozdrawiam,
      Dagmara

      PS. Ja jestem molem ksiazkowym natomiast maz raczej nie ma zamilowania do ksiazek.
    • joanna_poz Re: moje dziecko...podłamana jestem 25.09.07, 14:49
      nie przejmowałabym się zbytnio na Twoim miejscu.

      moj synek na miesiąc przed 3 urodzinami mówił niewiele.
      kiedy zapytalismy lekarke, czy nie jest to niepokojące, powiedziała,
      żeby mu dać pól roku. rzecz się działa w czerwcu - a od tego czasu
      moje dziecko zaczęło nagle z dnia na dzień mówic płynnie, duzo, z
      uzyciem takich słów, że momentami łapię się za głowęsmile

      koloruje i owszemsmile
      książek nie chce, zeby mu czytać. ale za to czyta sam - w tempie 30
      stron na minutęsmile
      jest za to w swojej grupie rówiesniczej na osiedlu najszybszy na
      rowerze i na samochodach (do pedałowania), podczas gdy wielu jego
      kolegów nie umie jeździć w ogóle albo spacerują w rodzicami w
      spacerówkach...
    • iwles Re: moje dziecko...podłamana jestem 25.09.07, 15:03

      a synek pewnie nie może zrozumieć, co Ty takiego fajnego widzisz w
      czytaniu i nieruszaniu się z miejsca ;P


      Tak jak ja przez wiele wiele lat nie mogłam zrozumieć, jak ci
      dorośli wytrzymują siedząc przy stole na imprezach, zamiast, tak jak
      my-dzieciaki - pobawic się w chowanego smile
    • ma_dre Re: moje dziecko...podłamana jestem 25.09.07, 18:36
      kurka.domowa, a czy czujesz gdzies tam, ze cos jest nie tak? Czy te
      slowa po chinsku to mowi do ciebie, czy do siebie? jaki jest wobec
      ciebie? reaguje na polecenia? czy bawi sie z innymi dziecmi? czy
      nosi jeszcze pieluche? moze jest wszystko w porzadku, ale moze tez
      nie byc... a wtedy nie daj zagluszyc instynktu tym wszystkim
      zapewnieniom ze "kazde dziecko jest inne"... pewnie ze kazde jest
      inne, ale czasem niektore sa "calkiem inne".....
    • mathiola Kurko 25.09.07, 18:47
      Kurko, ja mam ślicznego, wesołego 5-latka. I u mnie problem
      dokładnie odwrotny, a jednak podobny. Piekielnie inteligentny, sam
      już czyta, fascynuje się geografią, historią, naukami
      przyrodniczymi, zna takie fakty, że ja się od niego uczę. Jego
      ulubionym zajęciem jest siedzenie i czytanie encyklopedii...
      I też od jakiegoś czasu wydawało mi się, że coraz bardziej odstaje
      od rówieśników, którzy jeżdżą na rowerach, tylko im głowy odskakują,
      kopią piłkę, biegają, szaleją... A on nic nie umie, nic, nawet na
      rowerze czterokołowym się wywraca...
      I też pisałam tutaj na forum o tym i najczęstsza odpowiedź to było:
      każde dziecko jest inne, daj mu spokój. Kilka głosów jednak
      podpowiedziało mi, żebym go przebadała pod kątem integracji
      sensorycznej, tak dla swojego własnego spokoju.
      No i w końcu go przebadałam. Dzisiaj dostałam diagnozę: synek ma
      kilka dysfunkcji, które wymagają terapii w zakresie właśnie SI...
      Więc - jeśli naprawdę coś cię niepokoi, pogrzeb, poczytaj, idź i
      poddaj go badaniu. Dla twojego świętego spokoju, a być może również
      dla dobra syna.
    • raczek47 Re: moje dziecko...podłamana jestem 25.09.07, 19:16
      A może będzie lubił układać puzzle, lepić z plasteliny albo malować
      farbami? Mój czterolatek nie lubi rysować, ale uwielbia puzzle.
      • kurka.domowa Re: moje dziecko...podłamana jestem 25.09.07, 20:14
        Rozczaruję was....puzzli też nie układa i w ogóle nie wie, co się
        robi z tymi kawałkami...
        • mama_kotula Kurko 25.09.07, 20:36
          - jeżeli coś cię niepokoi, sprawdź to, nie szukaj potwierdzenia na forum, że
          każde dziecko rozwija się we własnym tempie - owszem, tak jest, ale mimo
          wszystko lepiej pójść do lekarza/psychologa o jeden raz za dużo i dowiedzieć
          się, że wszystko jest w porządku, niż o jeden raz za mało smile))
    • lila1974 Re: moje dziecko...podłamana jestem 25.09.07, 21:04
      Ostatnio uczestniczyłam w wycieczce klasy mojej córy i obserwowałam
      pewnego chłopca - żywiołowy aż do przesady, niereagował na żadną
      prośbę, groźbę, obietnicę nagrody czy kary ... na nic, kiedy dzieci
      zostały poproszone o narysowanie drzew kredą po asfalcie on
      narysował rakietę kosmiczną i jakies działania matematyczne.

      Kiedy dotknęłam ręką jego głowy, by go cofnąć do szeregu, bo wszedł
      na ścieżkę dla rowerzystów, których w parku było wielu, uderzył mnie
      kilka razy.

      Postanowiłam porozmawiac z jego mamą. Opowiedziała mi wówczas, że on
      również w domu jest taki ruchliwy i niesubordynowany. Nie znosi
      rysowania, za to kocha litery a przede wszystkim cyfry, wciąż coś
      oblicza. Mama mnie oczywiście za niego przeprosiła, ale nie o to mi
      chodziło. Chłopiec sprawił na mnie wrażenie "innego", jakby miał
      swój świat.

      Chwilę po szkole miałam okazję spotkać sie z nimi na podwórku i znów
      troszke go poobserwowałam. Myślę, że ten chłopiec powinien trafić do
      psychologa, aby sprawdził co jest grane. Tak sobie z tą mamą
      rozmawiałyśmy, że może on jest po prostu lepiej rozwinięty pod
      względem "naukowym" i zwyczajnie się nudzi, to by tłumaczyło jego
      zachowanie w szkole, ale w sumie na podwórku był również
      nieco "dziwny".

      Hmmm ... ja bym poszła do psychologa.
    • agnes0101 Re: moje dziecko...podłamana jestem 26.09.07, 09:24
      Mój syn (w grudniu kończy 3 latka) jeszcze do połowy sierpnia był
      wypisz wymaluj jak twój syn. Mega ruchliwy, na placu zabaw zwykle
      wywoływał u jednych zdziwienie że taki sprawny, sprytny etc, u
      drugich dezapropatę. W domu tylko skakanie, robienie
      fikołków ,siłowanie się z mamą i tatą, etc. Jeden wyjątek to taki że
      wieczorem przed spaniem obowiązkowo czytanie bajek, ale być może
      dlatego że weszło mu to poporstu w codzienny wieczorny rytułał od
      mniej więcej 2 roku życia. Na początku było kiepsko ze skupieniem
      uwagi, ale byliśmy konsekwentni, on skakał po łóżku, biegał po
      pokoju etc, a my i tak czytaliśmy. Z czasem się przekonał do
      książeczek, ale tylko przed spaniem, w ciągu dnia nawet siłą nie da
      się go zatrzymać by przeczytać mu choć wierszyk. Wracając jednak do
      moich pierwszych słów, tzn. że taki był jak twój syn do połowy
      sierpnia. Właśnie wtedy poszedł do przedszkola. Strasznie się bałam,
      bo po 1-wsze to jeszcze małe dziecko, a po drugie jak z takim
      łobuziakiem sobie poradzą. I jakie było moje zdziwienie gdy juz po
      tygodniu tam pobytu dziecko bardzo "wydoroślało". Stał się bardziej
      spokojny, zaczął się ładnie bawić zabawkami, już tak nie wyładowywał
      energii w domu. Oczywiście są też momenty gdy "roznosi" całe
      mieszkanie , ale jest ich zdecydowanie mniej. Dziadkowie, gdy
      zobaczyli wnuka po dwóch tygodniach (dostali go na weekend) nie
      mogli wręcz uwierzyć, śmiali się że podmieniliśmy dziecko.
      Reasumując, może warto wysłać dziecko do przedszkola.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka