swietne miejsce
idziemy sobie ulica i synek zobaczyl robotnikow ..
przyjrzal sie , pomyslal i zaczal krzyczec: DO ROBOTY, JESTEM
POLICJANTEM!!!
wczesniej byl mrotot( czyt. motor)
i piosenka o klapendziu, ale nie rozszyfrowalam.. to wszystko bylo,
albo i nic

i badodyna-tzn koparka(???)
a to taki hard troche..:
przyszedl znajomy, pijemy kawe, a moj synek( uswiadomiony
troszeczke) podchodzi z opakowaniem po prezerwatywach(!) i mowi:
- to na twojego siuraczka wujku

Juz nie chce uswiadamiac...

oj, Mamy....