wiem, że było już o tym, ale problem mmnie przerósł. Moja osiemnastomiesięczna
córka po prostu nie chce jeść, daję- wypluwa, śniadanie to 2 łyżki kaszki
(może chlebka ?? Może jajeczko?? NIE) obiad w ogóle wypadł z gry,
podwieczorek to parę łyżeczek jogurtu, kolacja bywa, ale nie zawsze. Po 2-3
łyżkach zaczyna wypluwać i koniec. Nie zmuszam, nie krzyczę, nie staję na
głowie (no staję czasem- wczoraj zrobiłam 3 obiady, żaden nie cieszył się
wzięciem). Jak ma za dużą grudkę w jedzeniu to wypluwa natychmiast i nie ma
mowy nawet żeby popatrzyła na to. Nie wiem co się stało i nie wiem co mam
robić, bo mała ma od urodzenia kiepski poziom żelaza (dostaje cały czas ferrum
lek). Jadła normalnie, tak świruje od tygodnia mniej więcej, Wiem, że żadne
dziecko nie zagłodziło sie jeszcze na śmierć, ale nie wiem, czy nie doprowadzi
sie do ciężkiej anemii, początki już ma

((