Na temat wiary

09.10.03, 13:52
Może któraś z was ma podobny problem? Otóż moja córka (15 mies) jest
ochrzczona w cerkwi podobnie jak mój mąż. Ja jestem katoliczką. Byłam
świadoma biorąc ślub w cerkwi, że moje dziecko będzie wychowywane w innej
wierze niż ja, choć jest to podobna religia, ale obrzędy inne niż w kościele.
Nie przeszkadzało mi to. Ale zapomniałam o jednym godząc się na inną wiarę
mojej córki: o angażowanie się w to wszystko mojej teściowej. Coraz bardziej
zaczyna "wnikać" w to jak mamy postępować, a nawet wręcz nakazuje wyjście do
cerkwi. Zaczyna to być mój drażliwy temat i wywołuje wręcz niechęć do tego że
zgodziłam się na wiarę dziecka inną niż moja.
Nie wiem co o tym myśleć. Zaczynam mieć żal, że moja córka będzie inaczej się
żegnała, nie będzie miała 1 komuni, itp.
Pozdrawiam.
    • mamaestery Re: Na temat wiary 09.10.03, 21:15
      nie mam podobnego problemu jak ty ale tak sobie mysle ze moglabys "wejsc"
      glebiej w ta nowa wiare..tzn zacznij czerpac z niej cos dla siebie,skoro twoje
      dziecko bedzie w niej wychowane,godzac sie na przejscie na inna wiare
      wyrazilas zgode na wszystko co za tym idzie..poprostu teraz ponosisz tego
      konsekwencje a nie wiem czy podejscie "nie bedzie 1komuni" to najlepszy obraz
      wiary jaka pozostawilas
      nie zrozum mnie zle ,ja poprostu uwazam ze Bog jest jeden w jakimkolwiek
      wyznaniu chodzi o ta sama Osobe
      a tesiowa sie nie przejmuj ,pewnie sie boi ze dziecko na katolika wychowaszwink
    • praktycznyprzewodnik Re: Na temat wiary 09.10.03, 22:34
      Na pewno nie zaczynac wojny religijnej w domu, bo dziecko "bedzie skołowane".
      Wybrac jeden model póki mała, a potem powoli wprowadzać w swój katolicki swiat.
      Ale ostroznie i bez niepotrzebnego wartosciowania.
    • adzia_a Re: Na temat wiary 10.10.03, 08:48
      A czemu piszecie o innej wierze? Przecież to jest ta sama wiara, ta sama
      religia (chrześcijaństwo), tylko inne wyznanie...

      Reniu, mogę o coś zapytać? Czy dopuszczacie możliwosć chodzenia na zmianę do
      jednego i drugiego kościoła? Czy jest to niemożliwe? Ja akurat (jestem
      katoliczką) bez problemów mogłabym sobie to wyobrazić, nie wiem, czy Ty i Twój
      mąż też?

      No włąśnie - Ty i Twój mąż. Bo zdanie teściowej w tym przypadku - moim skromnym
      zdaniem - nie powinno się liczyć. Jeśli jest między Tobą i mężem jakiś
      konflikt, to komentarze teściowej tylko dolewają oliwy do ognia...

      Spróbujcie może zapomnieć, że to są dwa różne kościoły. Bo wiara jest TA SAMA.
      No wiem, łątwo się mówi, człowiek wyrasta w okreslonym kręgu kulturowym i
      często trudno jest się otworzyć...ale powiedz szczerze, czy macie jakieś inne
      wyjście?
    • judytak Re: Na temat wiary 10.10.03, 10:49
      Rozumiem, że nie na tyle inny obrządek ci przeszkadza, co bycie instruowanym i
      kontrolowanym przez (niekoniecznie lubianą) teściową.
      Radziłabym nie wmieszać tu wiary, trzymać się raz podjętej decyzji i ułożyć
      kwestie praktyczne w sposób kompromisowy. Na przykład poprosić teściową, żeby
      pozabierała dziecko do cerkwi, przecież to ona potrafi wyjaśnić dziecku, co się
      tam dzieje. A ty sama wyznania nie zmieniłaś. I nie robić problemu, jeśli mąż
      pójdzie z nimi, ale też nie naciskać, żeby chodził. Jeśli się kochacie,
      wszystko się ułoży.
      Mój dziadek był wyznania Kalwina (protestantem), babcia katoliczką, a kościół
      katolicki zgodził się udzielać im ślubu pod warunkiem, że dziadek przyrzeka, że
      wszystkie ich dzieci będą katolikami (tzw. rewerzal). Dziadek to uczynił, bo
      był zakochany, a jego własny kościół uznał to za grzech i skazał na
      niedopuścienie do komunii, póki decyzji nie zmieni.
      Dziadek decyzji nie zmienił, i mimo że później zmieniła się postawa koścoła
      Kalwina w tej kwestii, trzymał się ustaleń i komunii nie przyjmował. (uparty
      był jak nie wiem co)
      Urodziły im się dwie córki, chodziły do kościoła z babcią, poszły do komunii,
      bierzmowały, a jak dziadek z babcią byli już starzy i mieli dużo czasu, to
      chodzili razem do kościoła, raz do tego, raz do tamtego, zdarzało się, że do
      dwóch jednej niedzieli, a i było tak, że do żadnej.
      To napisałam tak tylko, bo mi się przypomniało.
      Pozdrawiam
      Judyta

      P.S. jeśli chciałabyś jednak decyzji zmienić, ryzykując śmiertelne obrażenie
      się teściowej, to tylko przy pełnym poparciu mężą, i bardzo szybko, póki
      dziecko i tak nic nie rozumie
      J.
      • praktycznyprzewodnik Re: Na temat wiary 10.10.03, 20:39
        Dlatego teraz jest inaczej. Strona katolicka obiecuje ze dołozy wszelkich
        starań... a druga tylko podpisuje,ze zapoznała się z trescia przyrzeczenia
        skłądanego przez małzonka. I papier (kopię) tej przysiegi bierze sie do domu.
        • epaula1 Re: Na temat wiary 11.10.03, 21:38
          Hej!

          Ja byłam wychowywana w dwóch religiach. Moi rodzice są Świadkami Jehowy, a
          babcia jest Katoliczką. Byłam brana do Kościoła Katolickiego i na zebrania
          Świadków Jehowy. Nikt nie wywierał na mnie presji, sama mogłam zdecydować - jak
          już podrosłam - kim chcę być. Jestem wdzięczna babci i rodzicom za to że
          miałam "porównanie" i wolny wybór, za który nikt mnie nie ganił.

          pozdrawiam
          paula
        • kubbik1 Re: Na temat wiary 12.10.03, 17:44
          ja mialam podobny problem ze slubem
          moj owczesny narzeczony (teraz maz) jest prawoslawny ja jestem katoliczka
          no i w zasadzie zadne z nas nie jest jakos mocno praktykujace a w zasadzie nasza
          wiara sprowadza sie do chodzenia do kosciola/cerkwii jedynie od jakiegos swieta
          niemniej jednak jak doszlo do tzw zmówin powstał problem gdzie bedziemy brali slub
          w zasadzie nam bylo rybka no ale rodzicom a szczegolnie matkom...tragegia po
          prostu sie ze soba o to poklóciły, poobrazały sie na siebie no i wogóle zaczęły
          nam stawiać jakies ultimatum
          stanęło na tym ze wziełismy slub cywilny sami bez niczyjej pomocy
          zorganiziwalismy sobie wesele no ale niestety problem zaczyna sie od nowa bo na
          swiat przyszlo dziecko wiec nam matki glowy susza ze to dzeicko trzeba ochrzscic
          no i zdecydowalismy ze bedzie ochrzszczone w kosciele katolickim zgodnie z wiara
          matki( bo jakby nie bylo zawsze matka bardziej zajmuje sie dzieckiem itp a
          glupio by bylo zebym np chodzila z dzieckiem do cerkwii jezeli nie mam o
          obrzedach prawoslawnych zielonego pojecia)
          no ale jeszcze nie uswiadomilismy o swoich planach tesciowej i zobaczymy co ona
          na to powiesad
          przeciez jej wnuczka bedzie ochrzszczona w kosciele nie w cerkwii

          no i zobaczymy co ksiadz na fakt z echcemy ochrzcic dziecko nie majac slubu
          koscielnego

          no nic

          pozdrowka
Pełna wersja