bajka na dobranoc

29.10.03, 21:44
Drogie Mamy,
czy moglybyscie sie ze mna podzielic, jak wyglada u Was czytanie czy moze
opowiadanie (smile?) bajek na dobranoc? Weronika ma juz 13 mcy, chyba czas
najwyzszy sie za to zabracwink.. a ja zupelnie nie wiem JAKsmile! Podrzuccie mi
jakies pomysly, prosze..
Wdzieczna z gory,
Monika
    • toolateforyou Re: bajka na dobranoc 29.10.03, 22:22
      ja zaczęłam trochę wcześniej-ok.8-9 mies.Kładłam małą dołóżeczka,pokazywałam
      jej dwie książeczki(najczęściej takie, które czytałam jej w dzień)i
      pytałam ,której bajeczki chce posłuchać.Oczywiście na początku króciutko,ale z
      oglądaniem obrazków(dziecko powinno widzieć o czym mama czyta).Nie obyło się
      bez brykania, gadania itp,ale z czasem było coraz lepiej-dłużej potrafiła się
      skupiać.Dziś córka ma 9 lat, świetnie radzi sobie z samodzielnym czytaniem,
      ale nasz zwyczaj czytania przed snam pozostałsmilesynek ma 4 mies. i towarzyszy
      nam gdy córce czytam, leży wyedy cichutko u mnie w ramionach i słucha bawiąc
      się łapkamismileNie zamieniłabym tych wieczornych chwil na nic innegosmile))
      Pozdrawiam!Monika
      • mader1 Re: bajka na dobranoc 29.10.03, 22:36
        Ja tez zaczelam "czytac" na dobranoc juz wczesniej.Ok.5-6 miesiaca.Dla
        corek byly to bajeczki poznane wczesniej w dzien - kolorowe
        ksiazeczki z wierszykami, z twardymi kartkami, zeby
        moglo "pomacac".Najpierw ,w tak mlodym wieku, "czytanie" polegalo na
        pokazywaniu najbardziej charakterystycznej rzeczy na obrazku, nazywanie jej
        i jezeli dziecko bylo dosyc skupione - dodawanie kawalka poezjismile Jezeli
        nie, nastepna strona smileI tak na poczatku kojarzylo ksiazeczke z jakims
        poczaatkiem wierszyka. Najlepsze sa ksiazeczki z najwyzej dwoma wersami na
        kazdej stronce. Teraz z synkiem mam inna metode.Mamy jedna ksiaczeczke tylko
        na dobranoc z kolysankami dla maluchow - bajecznie kolorowa. Dwa wierszyki mu
        spiewam "Aaa, kotki dwa" i "Bajke iskierki", jeden mowie z pokazywaniem ,
        niektore nie podobaja mu sie, wiec tylko nazywamy rzecz na obrazku i
        przekrecamy dalej... A jeszcze wczesniej czytam 7 latce inna bajke, a potem
        ona czyta mi smile
    • p_swiat Re: bajka na dobranoc 30.10.03, 19:25
      Moja córcia ma 12,5 miesiąca i zaczełam czytać jej bajeczki ok 4-5 mc, ale
      teraz zaczyna słuchać mimo , że się rozprasza bo oglada obrazki w tempie
      pierwsza strona ostatnia to chyba jesteśmy na dobrej drodzesmile ale jednak
      najbardziej lubi kiedy jej śpiewamsmile
    • umargos Re: bajka na dobranoc 30.10.03, 20:39
      Hmm...ja czytam mojej małej chyba od 4 miesiąca, od czasu kiedy zaczęła
      wykazywać zainteresowanie książkami, które czytałam w czasie karmienia. Teraz
      czytam jej trochę - a to bajeczkę, a to wierszyk. I też bardzo lubi kiedy jej
      śpiewam. Przed snem nie czytam, tulę ją, odmawiam modlitwę, śpiewam kołysankę i
      jeżeli nadal strasznie się kręci, to siedze obok i prawie szeptem opowiadam jej
      bajke o małej dziewczynce, która miała na imię Weronika..fabuła dowolna, w
      zalezności od tego co przyjdzie mi do głowy...zazwyczaj pomaga na wyciszenie.
      Pozdrawiam
      Ula
      • monika.od.werki Re: bajka na dobranoc 01.11.03, 09:40
        Drogie Mamusie,
        ogromnie Wam dziekuje za podzielenie sie. Weronika bardzo lubi ksiazeczki i
        czytamy/ogladamy zawsze w ciagu dnia. Ale po prostu jakos zupelnie nie
        wyobrazalam sobie 'zasiadniecia'smile do tego wieczorem, tuz przed spaniem..
        Jakos wydawalo mi sie, ze dziecko zamiast skupic sie na spaniu zacznie sie
        koncentrowac na obrazkach, ogladaniu, pokazywaniu, nasladowaniu
        (zwierzateksmile), no i nastroj wyciszenia prysnie. No ale pewnie nie mam racji,
        brak doswiadczenia..wink
        Wiec tym bardziej dzieki za Wasze mysli, teraz ja musze 'cos z tym zrobic'wink i
        kto wie, moze cos z Waszych pomyslow uda sie wcielic w zycie i nam,
        dzieki wielkie raz jeszcze
        i moc pozdrowien,
        Monika
Pełna wersja