nie moge zrobić zakupów, nie mogę posprzątać, nie mogę jej spuścić z oczu
na zakupach najpierw ucieka (sama wyłazi z wózka) i lata między polkami, a ja
zgarniam w pośpiechu po drodze to co potrzebuję i za nią biagam
przy kasie sa dwie opcje - albo bedzie uciekać ,więc "przetrzymuję " kolejkę
bo zamiast pakowac zakupy i płacić to za nią latam w kółko , albo wyje i rzuca
się na ziemię (wolę ta opcję, przynajmniej nie muszę biegać)
teraz jak na dworze zimno a w sklepie ciepło, pot ciurkiem leje mi sie po
plecach tak szybko ucieka
dzisiaj zwiała mi tak całkiem ze sklepu, sa drzwi przesuwne, dałam pani kartę
i poleciałam za nią - ona mi znikła z oczu w ciągu sekundy!
dawniej nie uwierzyłabym ze to możliwe, miałam spokojne pierwsze dziecko
no to drugie mam chyba z ADHD, tak żeby byla równowaga w przyrodzie
ostatnio zrobiła taką mega histerię w sklepie, że ubierałam ja przy pomocy
dwóch pań sprzedawaczyń
już wstyd mi iść do tego sklepu, a to jedyny sensowny w okolicy
druga rzecz to że jest mega szkodnikiem, zawsze coś tam sobie znajdzie żeby
rozlać, wysypać, rozpaćkać, już nie mam motywacji do sprzątania, bo wiem że za
chwilę będzie to samo
wystarczy że na sekundę zniknie mi z pola widzenia i jest cisza - to już wiem
że coś zbroiła nowego
gdyby nie te jej iskierki w oczach, to bym chyba ciągle na nią krzyczała
a tak to raz na jakiś czas i jeszcze mam wyrzuty sumienia
nie mam do niej siły ani cierpliwości
jak przetrwać do momentu kiedy bedzie można coś jej wytłumaczyć, musze z nią
robić zakupy i coś czasem w domu, ugotowac obiad i iść do szkoły po starsze
dziecko a tak jak teraz jest to po prostu niemożliwe, chyba że oleję
bezpieczeństwo
to dzisiejsze to naprawdę jej pilnowałam, a ona po prostu zniknęła ! nawet
pani która stala za mną powiedziała, że przecież ona tu stała, a nagle była za
drzwiami...
smycz jej kupić ?
serio pytam

no i wygadałam się, bo miałam mega nerwa po tym wszystkim