Dodaj do ulubionych

Mój syn a agresja

16.03.09, 14:39
Mam 4 i pół letniego syna Tomka, po śmierci jego ojca wychowuję go
sama. Dwa lata temu przenieśliśmy się z Warszawy na Podlasie, do
małej wsi, w zeszłym roku syn poszedł do przedszkola. Spotkaliśmy tam
miła mamę z dzieckiem w wieku mojego syna. Początkowo wszystko było
OK. Chłopcy nawet się zaprzyjaźnili, mimo bariery językowej (kolega
syna mieszkał w Anglii, prawie nie mówi po polsku). Teraz zaczął się
problem - moje dziecko zaczęło symulować bóle głowy, brzucha i czego
się da, byleby nie iść do przedszkola. Okazało się, że problem leży w
koledze - Ian po wyjeździe do ojca na kilka miesięcy stał się
chodzącą beczką prochu. Maluch nigdy nie był aniołkiem, zawsze był
rozpieszczony, przez kilkanaście miesięcy matka siedziała z nim w
przedszkolu, Ian nie potrafił się dostosować. Po przerwie i pobycie w
Anglii zaczął dostawać napadów szału, bić dzieci, wychowawców, a przy
okazji mojego syna.Rozmawiałam z wychowawczynią, która załamuje ręce
i z matką Iana. Ta ostatnia problem dostrzega, ale... No cóż -
przynosi do przedszkola laurki z przeprosinami, rozmawia z dzieckiem,
stara się współpracować. Kilka dni temu zadzwoniłam do niej, pytając,
o co w tym wszystkim chodzi. Zareagowała niemal agresją, twierdząc,
że wszyscy robią z Iana kozła ofiarnego. Lubię dziewczynę, mój syn
przyjaźnił się z jej synem, ale nie mam pojęcia, co w takim przypadku
robić. Tomasz boi się wracać do przedszkola, które do tej pory
uwielbiał. Awanturą sprawy nie rozwiążę, rozmowa z matką praktycznie
nic nie dała, wychowawczynie są bezradne i zastanawiają się nad
usunięciem Iana z przedszkola. Mieliście jakieś doświadczenia tego
typu? Rozumiem mamę Iana - usiłuje coś zrobić, broni syna, urządza
dla niego imprezy, na które zaprasza całe przedszkole, stara się.
Tylko jest jeszcze moje dziecko, z którego Ian zrobił sobie worek
treningowy. Pozostałe dzieci w przedszkolu na widok Iana uciekają w
popłochu, mój syn pomny tego, że jeszcze niedawno się przyjaźnili,
chce się z nim bawić. Rozmawiałam z matkami innych dzieci - czują to
samo, ale tu zaczyna się kolejny problem - to bardzo biedna okolica.
Ja i matka Iana stanowimy tu rodzaj "elity finansowej" - niezależne,
dobrze sytuowane, stać nas na zabawki, klocki, kinderbale. Kinderbali
nie urządzam - nie kupuję Tomaszowi przyjaźni, na te musi sam
zapracować i ja nie mam na to wpływu. Matki się po prostu boją coś
powiedzieć - część u mamy Iana pracuje.
Pomóżcie - co ja mam robić? Z jednej strony nie chcę zakazać
Tomaszowi kontaktów z dzieckiem, z którym chodzi do jednego,
malutkiego przedszkola, z drugiej - nie chcę wojny z matką Iana, bo
to do niczego nie prowadzi, z trzeciej - i najważniejszej - nie mogę
pozwolić na tłuczenie mojego syna. Ważna jest jeszcze jedna sprawa -
Ian nie ma ADHD. To po prostu sprawa wychowania i panowania nad
dzieckiem. Wychowawczyni Tomasza, pani Małgorzata, to pedagog z
wieloletnim stażem, szalenie zrównoważony, pełen spokoju. Każdemu
życzyłabym takiego wychowawcy-przyjaciela. Wierzę jej i wiem, że nie
daje rady z Ianem. Przedszkole jest malutkie, składa się z dwóch
salek. Nie da się odseparować dzieci. Co więcej - mama Iana
zapewniała mnie, że wszystko jest w porządku, Ian jest idealnym
dzieckiem. Dopiero nocne koszmary Tomasza i rozmowa z panią
Małgorzatą przekonały mnie, że tak nie jest. Tomasz się boi.
Pomóżcie.
Obserwuj wątek
    • bri Re: Mój syn a agresja 16.03.09, 14:53
      W takim wypadku nauczyłabym dziecko jak się bronić przed atakami.
      Może Twój syn ma jakiegoś wujka, który mógłby mu pomóc z męskiej
      perspektywy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka