Dodaj do ulubionych

A czas leci....

15.04.09, 14:00
Jestem gościem na forum, wiecej czytam i szukam, a mało piszę, więc
nie wiem jak sie u Was "poruszac" i gdzie co napisac, a że tu czytam
najwięcej, to tu chcialam "pogadać"..
W tym roku minęło 5 lat od mojego slubu i na dzięń dzisiejszy wiem
na 200% że to był błąd. Zawsze wokól byli jacyś mężczyźni, ale nic
konkretnego, dlaczego poslubiłam tego nie wiem konkretnie. Miałam
misję: pokaże mu co to znaczy kochać, co to znaczy byc kochanym ,
jak super jest miec normalny związek. Niestety nie udało się ani w
5%, on co chwila mi podcinał skrzydła swym chamskim zachowaniem,
brakiem czułości, a tego najbardziej potrzebowałam. Na dzięń
dzisijszy jestem zimną i zgorzkniała kobietą. 3 lata temu przyszedł
na świat nasz synek i tylko on jet mostem między nami. Tak nie łączy
nas nic: zainteresowania, wspólny czas (bo nie ma takiego: to ja idę
z dzieckiem na spacer, ja mu czytam bajki, itd..). Nie raz mówilam
mu juz aby się wyprowadził, ale on kwituje to "moim niedoczekaniem",
dla syna nic nie robi, nawet się nie stara, a ja go nie pobudzam do
działań, bo uważam, że sam jako tata powinien sie angażować. W domu
wszytsko robię sama jak synek usnie, on nie kiwnie palcem, spedza
czas przed komputerem! Komputer jest jego towrzyszem zycia. Od dwóch
lat nie ma jakiejkolwiek formy kontaktu fizycznego między nami.z
synem się bawi wtedy kiedy ja szykuję kolację czy obiad.
Zmierzam do tego: co zrobic ze soba? On mnie męczy i wkurza, jest mi
do niczego nie potrzebny. Boję sie tylko jak synek na to zareaguje
(jeżeli juz wreszcie zdecyduje się na jakieś konkretne kroki) i tak
mija każdy dzień bez działań..
Obserwuj wątek
    • mniemanologia Re: A czas leci.... 15.04.09, 14:14
      To chyba bardziej temat na Emamę:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=567
      Zaraz Cię pewnie przeniosą.
    • mgoralska2 Re: A czas leci.... 15.04.09, 14:22
      myślę, że najgorsze to tkwić w zawieszeniu... Jeśli jeszcze nie
      zdecydowałaś się na konkretne kroki to musisz je podjąć jak
      najszybciej. Przede wszystkim odpowiedz sobie na pytanie: czy Ci na
      nim zależy, czy nadal jest w Tobie jakieś uczucie? Jeśli tak to
      należy zrobić wszystko, by uratować Wasz związek, także dla dziecka
      warto podjąć taka próbę, żeby mieć świadomość, że robi się
      wszystko... Może porozmawiaj z mężem, idzcie do psychoanalityka.
      Jeśli jednak czujesz, że wszystko się wypaliło między Wami i nie ma
      czego ratować to złóż pozew o rozwód. Jeśli mieszkacie ze sobą
      tylko, a przy tym patrzycie na siebie jak na wroga, unikacie się to
      zapewne dostrzega to Twoje dziecko, i na pewno cierpi, bierze zły
      przykład na przyszłość.
      Ja akurat jestem osobą, która nie lubi poczucia bezsilności,
      tkwienia w czymś, co jest już stracone lub czekanie na cud.
      Najpierw ureguluj swoja sytuację, a potem zadbaj o siebie, rób sobie
      drobne przyjemności, ciesz się swoim dzieciątkiem i jemu poświęcaj
      swoją uwagę.
      Uwierz mi znam kilka małżeństw, które teraz są w trakcie rozwodu,
      długo z tym zwlekali, a teraz czują, że to dobra decyzja. Oczywiście
      każda sytuacja jest inna, każde małżeństwo jest inne, różne relacje
      są miedzy ludźmi, a także wiele przeszkód, by się np. rozstać (np.
      wspólny majątek). To musi być Twoja decyzja i musisz mieć poczucie,
      że obojętnie co zrobisz, robisz w dobrym kierunku.
      Trzymam kciuki, głowa do góry, całe piękne życie przed Tobą.
      Powodzenia.
    • kowalikm Re: A czas leci.... 15.04.09, 14:23
      O kurczę...
      Mój synek też ma 3 latka.
      Mąż również duuużo (moim zdaniem zbyt dużo) czasu spędza przed kompem.
      Tyle, że między nami nadal (oprócz przyzwyczajenia) jest to COŚ - oczywiście
      zmienione i troszkę "przerobione" po 10 latach małżeństwa, ale jest.

      Nie licz na rady ludzi z forum, bo to Ty kierujesz swoim życiem i TYLKO TY wiesz
      najlepiej jak to miedzy Wami było, jest i czy ma szansę być.

      Ja mogę tylko powiedzieć z obserwacji, stojąc z boku jak wyglądają małżeństwa,
      która są bo są. Nie sądzę, aby w takich związkach dobro dzieci było powodem
      bycia razem. Przecież dziecko jest świetnym obserwatorem i widzi, że między
      rodzicami jest coś nie HALO.
      Zazwyczaj powodem takiego bycia razem jest raczej strach przed "wojną" w sądzie,
      nową (zazywaczaj) gorszą sytuacją finansową, strachem przed reakcją rodziny,
      powody religijne no i oczywiście ZMIANY, których niektórzy boją się jak ognia.

      Jeśli kochacie oboje swoje dziecko na pewno dołożycie wszelkich starań, aby było
      szczęśliwe. Jest to strasznie trudne, bo trzeba zostawić sprawy, które Was
      dzielą z boku..., ale możliwe.

      Piszesz bardzo jednostronnie. Nie wierzę, że ten facet, którego poślubiałaś i
      pewnie znałaś przed ślubem przez parę lat to taki zimny wyrachowany drań. Może
      brakuje mu tego co Ty masz w postaci dziecka, odrzuciłaś go po urodzeniu dziecka
      (on się "odwzajemnia), znalazł sobie "wypełniacz".

      To co Wam potrzebne to chyba bardzo, bardzo poważna rozmowa.
      Chyba, że już totalnie go odrzuciłaś.
      W takiej sytuacji proponowałabym pogadanie o separacji...
      Ale zaznaczam: psychologiem nie jestem, ale jestem dzieckiem z rozbitego
      małżeństwa i sądzę, że o wiele lepiej na tym wyszłam niż gdyby mama dalej
      "ratowała małżeństwo", jak radzili "obserwatorzy".

      To Twoje życie, ale pamiętaj że jesteś i już zawsze będziesz mamą. Nawet jeśli
      rozwiążecie Wasz związek prawnie, z tym człowiekiem do końca życia będzie Cię
      łączyć Wasze dziecko...
      • m_laczynska rzut monetą - inaczej 15.04.09, 22:35
        Kiedyś czytałam o takiej technice, która pomaga podjąć decyzję. Bierzesz monetę
        i np. orzeł - zostaję z mężem, reszka - odchodzę. I tak przez tydzień, dwa
        tygodnie codziennie rano rzucasz monetą - jak wypadnie orzeł myślisz i
        zachowujesz się jakbyś podjęła decyzję na "razem", reszka - tak jakbyś podjęła
        ją na "oddzielnie". Obserwuj siebie. Może Ci to pomoże odkryć,czego naprawdę
        potrzebujesz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka