Dodaj do ulubionych

Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się.....

12.09.09, 09:42
...prawdziwej prawdy.

Dwa dni temu do mężą przyjechał kolega (ze studiów jeszcze), raz na kilka m-cy przyjeżdża, po drodze z delegacji, i idą sobie na piwo...

DOdam, że z mężem przechodzimy kryzys, i o tym, że kolega będzie, dowiedziałąm się, słysząc jak z nim rozmawia przeze telefon, bo się do siebie nie odzywamy od paru dni(parę kwestii, ale jak wspomniałam, przechodzimy -chyba-kryzys).
No więc kolega przyjechał, był, ja wróciłam z pracy po 22ej, a panowie ubrani wyszykowani do wyjścia. MÓJ mąż tylko rzekł, że synek nakarmiony, śpi sobie, wszystko pod kontrolą, wróci - WRÓCI po 2ej.... oczywiście w nocy, bo wychodzili po 22ej.

Odruchowo jak wyszli zakluczyłąm drzwi od środka, no i tu dałąm już mężowi chyba argument do jednak nie powrotu, no bo drzwi zamknięte....Typowe tłumaczenie dziecka, drzwi zamknięte, nie chciał mnie budzić.

Ale do rzeczy.
Mąż wrócił do domu o ..... 6:34, jak twierdził, pierwszym tramwajem, no i żeby jak już napsiałąm, mnie nie budzić (te drzwi które zamknęłąm...czyli na łatwiznę poszedł.).

Oczywiście poszedł od razu spać, ja szłąm znowu na 14stą do pracy, przebudził się tylko, ukradkiem złapałam jego wzrok na sobie przez chwilę, poszłam do pracy...
Ale, i tu pewnie gro lasek mnie "zlinczuje" wirtualnie, bo tajemnica korespondencji, bo coś tam - nie byłabym "przezorną" żoną, gdybym sama nie wybadała, co i jak.
Więc jak mąż spał, ale też zbytnio się nie upewniałam, wzięłam jego komórkę i okazało się, że ;
1. kolega z którym był, dzwonił do męża ok. 3ej w nocy, 34 sekundy rozmowy
2. o 6:13 mój mąż wybierał jakiś numer, 0:00 sekund, dwa razy, różniły się jedną cyferką na końcu.

Ponieważ jak wspomniałąm, nie jest ok ostatnio u nas, ale mieliśy iść na terapię coś z tym robić, swoje obawy skierowałam w kierunku...zdrady męża, oszustwa, matactwa itd.... I tak, jak miałąm chęć jeszcze ratować ten związek tak już nie wiem.

Nie wiem, co Wy o tym myślicie, ale ja Mam swoją wersję: mąż rozstał się z kolegą, albo nawet był u niego (w hotelu), ale była też jakaś cizia, od któej nad ranem wziął numer... zero sekund, bo tylko go wybił....aaa, i jeszcze widnieje pod tytułem "Aga"...

Wróciłam wczoraj późno do domu, mąz już spał.
Dziś szedł rano do pracy, ja nie spałam, i przed wyjściem przyszedł(sam, bo ja nawet o nic nie pytałam, żadnej awantury nie robiłam--obojętność..??...), usiadł na łóżku koło mnie, pocałował mnie w głowę i rzekł: "przepraszam....że tak późno wróciłem".
najpierw mi sie śmiać zachciało, bo skąd wie, że mi ot o chodzi, w końcu od tyg. się nie odzywamy, a on z wyjściem.... Czyżby wyrzuty.....
Ja na to, że czemu tak późno, i gdzie był, co robił.
WIęc wersja męża(najpierw łągodna), że był z kolegą, dzownił do niego(kolega) bo mąż poszedł siku i się zgubili(yhy), potem był u niego w hotelu, kimnął się..... I koniec.... Czyli już zatajenie pewnych kwestii, bo ja wtedy wyszłam z tym numerem, rano o 6:13 (nie przypuszczał pewnie, a widziałąm dizś że już go skasował....gnojek..ale byłam szybsza, spisałąm sobie numer, bo przecież już dzowniłam i ustaliłam, ze głos laski.
Więc jak spytałam o numer, co dlaczego, po co, kto...... patrzył na mnie najpierw szklistymi oczami, zarzekał się że niczego złego nie zrobił, że to nie on, to kolega (było coraz cieplej), że nei wie, skąd numer, chyba tak spisał, od kolegi, całował mnie po rękach, głowie, od stu lat nazywał kochaniem, że mam mu uwierzyć że to osoatni raz tak późno wrócił.
Że kolega ma problemy (też), i że ...w końcu pękł, byli w klubie go-go, i kolega zapłącił lasce, żeby tańczyła, a potem chyba poszedł z nią do hotelu... Nie mogłam już tego słuchać, nie trzyma mi się to kupy.
Pokój w hotelu jest jeden(miał byćjeden), więc jaki udział mojego mężą w tym--grzecznei spał... Po co wybierał jakis numer, do jakiejś Agi o 6 rano, za 40 minut był w domu....
Oczywiście prośby, zarzekania, żebym wierzyła, że przysięga, nic złego nei zrobił......
Szlag mnie trafia na samą myśł, że tam był, ze tak późno wrócił, powiedziałam, że w takim razie nie ma już czegor atować, ja się nie godzę na takie historię, nie wierzę mu...
Sama nie wiem, czy jak facet zapewnia, i wręcz się kala, to włąsnie jest winny i am coś za uszami, czy właśnie stał się "ofiarą" i mówi prawdę.
Jak do tego dojść...BO przecież mieliśy ratować nasz związek.

czy da się... Przecież nie spytam kolegi, bo się wyprze, zlbo zwali na męża, mogłabym ewentualnie zadzownić do żony kolegi, żeby może podpytała, jaką wersję ma kolega...
BO dzwonić do Pani Agi, co i z kim robiła, to trochę upokaRZAJĄCE..NIE MYŚlICIE... ?
A z kolei nie znająć prawdy(oczywiście oczyszczającej mojego mężą) czuję, że nie dam rady udźwignąć tej niewiedzy niepewności, tracę zaufanie do męża....Nie wiem, co robić... Miotals się w zeznaniach, jak już powiedziałąm o numerze tel. to wiedząc, że wiem, zatkało go na chwilę.... szukał wersji w głowie....
A ja oczywiście 3mam swoją... czyli wszystko i nic....
Co robić, jak dojść do prawdy, bo jakoś obietnica, że już tak późno nie wróci nic dla mnie nie znaczy. Chodzi o to, co to za panienka, i co mój mąz ma z tym wspólnego.... Zwalił na kolegę, i jeszcze tweirdził, że czuł się za niego odpowiedzialny....Brak słów....



Obserwuj wątek
    • logineczka oops, troszkę dużo wyszło 12.09.09, 09:44
      jeśli ktoś dobrnie do końca, będę wdzięcznasmile
      A może jakiś facet przedstawi swój punkt widzenia...
      • annie_laurie_starr Re: oops, troszkę dużo wyszło 12.09.09, 10:12
        Dobrnelam. Nielatwa sytuacja.

        Na razie trzymaj sie wersji, ze mu nie wierzysz. Nawet jesli chcesz ratowac to
        malzenstwo to nie kupuj tego tlumaczenia dopoki cie naprawde nie przekona.
        Sprobuj tak - powiedz mezowi, ze masz numer Agi i ze zadzwonisz do niej i o
        wszystkoz apytasz, wiec nech lepiej sam Ci powie zanim Aga zjebke dostanie.

        Moze Aga zupelnie niewinna, ale lepiej od razu wyoczyc duze dzialo. Potem
        najwyzej wycofac.

        A na terapie idzcie razem. Przyda sie chocby ten zwiazek mial nie przetrwac.
        Ale Ty chyba chcesz zeby pzretrwal.

        • logineczka Re: oops, troszkę dużo wyszło 12.09.09, 10:21
          annie_laurie_starr napisała:

          >
          > Sprobuj tak - powiedz mezowi, ze masz numer Agi i ze zadzwonisz do niej i o
          > wszystkoz apytasz, wiec nech lepiej sam Ci powie zanim Aga zjebke dostanie.
          >

          a jeśli ja uprzedzi...? i ustalą wersję...oczywiście zakłądając, że ona go w ogóle kojarzy, bo skoro jakaś tancerka(chyba) to może nie pamietać, komu i gdzie co robi....
          Poza tym, czy myśłisz, że taka panienka powie mi prawdę..?

          • logineczka Re: oops, troszkę dużo wyszło 12.09.09, 10:23
            i o co miałabym pytać, ale to chore...

            "przepraszam, czy tego i tego miała pani coś wspólnego z takim i takim..? A jak pomyli mojego mężą z kolegą i powie coś na odwrót...?
            przecież to bez sens, na samą myśl, że miałąbym dzownić do jakiejś cizi, mnei trzepie. Ale jak poznać prawdę, skoro ja wszędzie już węszę najgorsze.
            • alexa0000 Re: oops, troszkę dużo wyszło 12.09.09, 10:52
              Słuchaj,dla mnie to jest tak czytelne,ze bardziej nie mogloby
              byc.Mysle,ze wlasie tak bylo,jak podejrzewasz,i nie inaczej.A mysle
              tak dlatego,ze twoj maz czuje sie winnny.Gdyby nie mial nic na
              sumieniu,nie kajalby sie tak, a poza tym to kasowanie numeru,
              zaklinanie....kłamie.I ty o tym wiesz,ale nie chcesz przyjac do
              wiadomosci,i nie dziwie sie, bo ja tez nie chacialabym.On się nie
              przyzna, a ty masz dwa wyjscia:odpuscic z braku twardych
              dowodow,albo drazyc.Nie wiem, co gorsze w tej sytuacji .Mógł sie
              bardziej postarac jesli chodzi o wymówki,bo ta sie kupy nie
              trzyma.Pozdrawiam i wspolczuję sytuaji.
            • annie_laurie_starr Re: oops, troszkę dużo wyszło 12.09.09, 19:03
              Kobieto nie kumasz slowa pisanego: nie mowilam zebys do cize dzwonila, tylko
              postraszyla, ze do niej zadzwonisz i on wtedy wyspiewa prawde.
    • bea.bea Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 10:57
      myślę, ze nalezy zastanowic się najpierw, po co ci ta dogłębna
      informacja.
      dociekasz , szukaszpotwierdzenia..ok..ale co chcesz tym osiagnąć.
      jesli cie przeprosił, to moze lepiej było powiedziec, że sie bardzo
      martwiłaś, i denerwowałas, bo zwarzywszy na sytuację jaka między
      wami jest mogłas sobie filmy wkręcać...koniec..czekać na reakcję i
      nie drążyc..im mniej wiesz tym jesteś zdrowsza

      ale skoro kopiesz i on np. przyzna sie,tak byłem na ciebie wkurzony
      spotkałem kogoś i....to co dalej zamierzqasz...??

      bo nie rozumiem...
      był wrócił przeprosił...koniec tematu..ty powiedziałaś ja się
      martwiłaś i ci przykro...

      ale grzebanie po komórce to ponizej godności
      • llidkaa Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 11:24
        Teraz to ty idź na dyskę na całą noc, nawet ja nie na dyskę to porostu wyjdź na
        całą noc, nie on teraz trochę pomyśli, no i wróć bardzo zadowolona, po czym
        stwierdź ze chyba częściej musisz sama wychodzić. A poza to ja bym zadzwoniła do
        tej Agi, przecież nie musisz jej wierzyć, ale poznasz jej wersję, i do kolegi też.
      • maurra Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 11:30
        .czekać na reakcję i
        > nie drążyc..im mniej wiesz tym jesteś zdrowsza>

        syfa mógł przywlec na przykład
        to też powinna grzecznie brać na klatę jakby co?
      • nutka07 Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 11:31
        Ponizej godnosci jest mowienie, ze deszcz pada, gdy pluja w twarz.

        Facet ewidentnie kreci, wiec mozna udawac, ze nic sie nie dzieje albo
        probowac wyjasnic sytuacje. Bez wzgledu na to, ktora opcje wybierze poniesie
        konsekwencje mniejsze lub wieksze.
      • sanna.i Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 19:58
        >im mniej wiesz tym jesteś zdrowsza

        Tia. Zwłaszcza, jeśli pan jakiegoś syfa przyniesie i żonce sprzeda.
        • bea.bea Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 21:07
          to po co za dziwkarza wyszła.....??
          a teraz syfa się boi??
          jasne jasne..dzwoń do owej agi, a mozesz usłyszeć, jak się słabo
          p..., to się nie dziw , ze do mnie przyszedł...bo ja bym ci tak
          odpowiedziała, niezależnie od tego czy ze mną spał czy nie..
    • maurra Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 11:27
      myślę, ze jak zwykle w takie dyskusji największa jazda będzie za to że sprawdziłaś święty i nienaruszalny gadżet męża czyli komórkę

      IMO w tą długą nockę twój mąż niestety popłynął
      • logineczka Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 11:32
        No, oczywiście, się zarzeka, że powiedział mi prawdę, już jest inaczej, kolega zapłacił tylko za tańczenie lasce, potem poszli do hotelu, sam z kolegą, mąż się kimnął, i rano wrócił do domu, wziął od kolegi numer(tak sobie, nie wie po co, już skasował)... wiem, to dziecinne, i im bardziej w to wierzę, tym bardziej nie wiem, jak poznać prawdę. Jest ona potrzebna, bo jeśłi mąż popłynął konkretnie, to koniec naszego związku. Albo jeśłi jeszcze przy tym kłamie.
        Zadzowniłam do żony kolegi, powiedziałąm wersję męża, i mąż już zdążył do mnie odzwonić, że kolega do niego dzownił i krzyczał (czyli koleżanka wydała wszystko, a co) i kolega był zły, mąz do mnie rpetensje, dlaczego mówiłam, aaa, i jeszcze co mówiłam, chciał ode mnie wyciągnąć.... Szok.... dwa pieprzone oszusty a mąż ma jeszcze do mnie pretensje, że ja dzwonię do żony tego drugiego. Niech wie.! Fakt, że kolega mężą już mnie "pogrzebie"..ale trudno.
        • nutka07 Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 11:38
          Ja bym kumplem sie nie przejmowala wcale. Coz, bedzie musial poniesc jakies
          konsekwencje.
          Ja bym zadzwonila do niej (oczywiscie bez pretensji), moze byc to jedyne zrodlo
          z ktorego dowiesz sie prawdy. Pytanie czy chcesz ja poznac?
        • angazetka Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 11:48
          Rozumiem, że macie kryzys i że chcesz poznać prawdę, ale Twoje
          metody są lekko szokujące. Na cholerę dzwoniłaś do zony kolegi? Po
          co chcesz dzwonić do tej "Agi"? To jest sprawa między tobą a mężem,
          nie wciągaj w to całego świata.
      • nutka07 Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 11:34
        Zgadza sie.
        Jesze bylabym wstanie zrozumiec zarzut gdyby, robila to bez powodow. W celu
        ciaglej konroli. W zaistnialej sytuacji, nie jest to zaden problem.
        • brzydula_betty Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 11:43
          zadzwoniłaś do żony kolegi i powiedziałaś, że on zamówił sobie panienkę do
          pokoju? nie no, ty jesteś chyba ostro walnięta. czemu wtrącasz się do cudzego
          małżeństwa?co cię to obchodzi co obcy facet robi po nocach? pewnie chciałaś się
          dowiedzieć, ze tamten wszystkiemu winien a twój mąż aniołek. Na miejscu kolegi
          zrobiłabym ci taką awanturę że raz na zawsze odechciałoby ci się wtrącania w
          cudze sprawy
    • nangaparbat3 Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 12:02
      Dziwny ten Twoj post. Niby pisze zona podejrzewajaca (i zapewne slusznie), ze
      mąż ją zdradził, ale to on się wydaje jakis bardziej ludzki w Twoich
      opowiesciach. Czytajac to nabralam przekonania, ze go nie kochasz, po prostu.
      Wiesz, co myślę? Że czyhasz na okazje, by obarczyc go calkowita winą za rozpad
      zwiazku, jak juz sie bedziecie rozwodzic.
      • logineczka Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 12:05
        Ktoś źle zrozumiał, nie dzowniłam do żony kolegi, by powiedzieć, czy zwalić winę na koolegę. Znamy się trochęi zawsze dzownimy, jak coś nie tak. Chciałąm tylko spytać, żeby ustaliła jaka jest wersja kolegi, jej męża. I co z tego wynika. I że sa niejasności, o co chodzi z tą Agą itd...Uważam, że ma prawo wiedzieć, zresztą tak się uamwiałyśmy kiedyś, że będziemy sobie mówić.
      • kol.3 Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 12:12
        Przepraszam ale jeśli mąż ją zdradza to zrozumiałe, że zbiera dowody jego
        zdrady, w razie rozwodu trudno, żeby wzięła winę na siebie?
        • nangaparbat3 Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 12:19
          Chodzi mi o to, ze cala uwaga skupia sie na zbieraniu dowodow, a nie na samej
          zdradzie. Ja się w zyciu naczytalam i nasluchalam historii zdradzonych żon (i
          mężow) i brzmialy one zupelnie inaczej.
          • kol.3 Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 14:55
            Autorka nie musi się nam spowiadać z wszystkich kłopotów małżeńskich. Pisze, że
            w małżeństwie źle się dzieje. Z postu wynika, że pan robi ją pokazowo w bambuko
            i myśli że uda się jej wmówić wszystko, jak jakiejś pierwszej lepszej głupiej.
            Kobieta zdradzana, której małżeństwu zagraża rozwód, powinna jak najbardziej
            zbierać twarde dowody zdrady, aby w razie czego przed sądem udowodnić mężowi
            winę. Tego wymaga instynkt samozachowawczy.Przeżycia są sprawą, z którymi
            niekoniecznie może chcieć się obnosić po forum,
        • nangaparbat3 i zważ 12.09.09, 12:20
          że sprawa jest świeżusieńka - a nie boli chyba specjalnie.
          Obstawiam, ze Autorka Wątku ma kochanka. Albo kochanka in spe.
          • nutka07 Re: i zważ 12.09.09, 12:39
            Tego nie wiesz.
            Przchodza kryzys, milei isc na terapie wiec nie jest to zwiazek plonacy swieza
            miloscia.

            Poza tym co ma tu wypisywac? Czuje sie tragiczenie, nie moge spac, jesc, co mam
            robic?

            Gdybym ja miala to opisac, zrobilabym to w podobny sposob. Na sucho moja wersje
            i wersje meza, bez 'placzliwych ozdobnikow'.

            Pyta jak dojsc prawdy, bo chyba jeszcze w 100% do niej to nie dotarlo.
          • mahrtam Re: i zważ 12.09.09, 12:41
            Ach ci wstrętni koledzy naszych mężów, ileż oni sprawiaja kłopotów
            tym niewiniątkom .I te paskudne cizie czyhające na cnotę bezbronnych
            misiów wink.
            Sprawa niestety jasna jak słońce, może dlatego aż oślepia.
          • premeda Re: i zważ 14.09.09, 12:08
            Nangaparbat jakbyś sobie przeczytała moja sms-ową rozmowę z
            domniemaną kochanką mojego faceta to byś spadła z krzesła smile Rozmowa
            przeprowadzona w sposób zupełnie bez emocji, zimny, jakby mi na
            facecie i moim dobrym imieniu zupełnie nie zależało. To była tak
            absurdalna rozmowa, że panna z nerów wysypała się przy trzecim sms-
            sie. Mamy teraz co prawda mały kryzys, bo mój facet okazał się paplą
            ale nie na tyle, żeby go rzucić smile
    • zawszexyz Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 13:04
      ja mysle, ze powinniscie ratowac zwiazek, bo jesli nawet cos bylo a
      maz cie przepraszal to znaczy ze chyba mu z tym niefajnie i zaluje,
      a ty skoro to tak przezywasz to jednak jeszcz ci na nim zalezy, moja
      rada: przestan drazyc i skupcie sie na ratowaniu zwiazku. nic by z
      tego nie bylo jakby ciebie to nie obchodzilo wcale a on nie milaby
      zadnej reakcji , bo tez mialby to gdzies , a tak macie jeszcze
      szanse, moze tylko sie troche pogubiliscie
      • olazdaleka Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 13:09
        Tylko po co sie powtarzasz ze swoim postem na innym forum??
        • logineczka Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 16:05
          olazdaleka napisała:

          > Tylko po co sie powtarzasz ze swoim postem na innym forum??
          a po co pytasz--nie jest zabronione pisanie o czymkolwiek, zwłaszcza, że na różnych forach...
    • 18_lipcowa1 Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 16:11
      calkiem mozliwe ze kolega stukal jakas Age
      mozliwe tez ze maz jednak
      • logineczka Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 16:47
        niczego sie nie dowiedziałam,za niektórych i swoją intuicją zadzwoniłam do tej niejakiej pani Agi, ale okazalo sie, że to pomylka(zakładam, ze napici panowie nie mysleli nad ranem, zeby ja jeszczze przekupić)... Ta pani to żadna aga, gadałysnmy chwile, nic nie wie, nigdzie nie była, nikogo nie poznała ostatnio,nie może mi , czułam się jak debil.
        mąż twierdzi, ze miał przy sobie tylko 50 zł i ze przeciez wiem(tak mi mówi), jaki jest do dawania kasy itd... i że tylko kolega zapłacił i poszli potem obaj do hotelu, kolega tweirdzi jednak, ze rozeszli się do domów Więc z telefonu do pani niczego się nie dowiedziałam, nie wiem, skąd ten numer u męża w komórce--tylko jako wybierany, nie było rozmowy. Zarzeka się oczywiście, ze niczego nie zrobil, ze chce być ze mna i ratowac związek,,,, i jeszcze ze co innego lubić, popatrzeć ale nigdy by nie zzrobił nic z inną kobieta..... a mnie juz głowa boli od tych wersji, a on co chwile wydzwania i sie zarzeka, że niczego złego nie zrobił. Juz moze nawet powinnam i uwierzyc, i przejść do ratowania tego związku, ale wiecie co mnie wstrzymuje----brak 100% wiedzy co do realiów. Wiara wiarą ale co sie naprawdę wydarzyło...czemu mi tak ciężko to zostawic... Mąz jęczy, że źle zrobił, że tam w ogóle poszedł, kolega(aha) chciał, że chce byc ze mna, ze nigdy juz tak późno nie wróci i takie tam..... A ja może juz sobie za bardzo wmówiłam, ale czuję się jak zdradzona żona, bo hipotetycznie jest to mozliwe.....
        • mamamonika Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 17:30
          "Szóstym zmysłem" czuję, ze puknął kolega, a mężowi niewiele brakowało,
          ale ostatecznie stchórzył i nic nie zrobił konkretnego. I jest mu
          głupio z tytułu samej sytuacji, jednak mu zależy.
          "Aga" może być profesjonalistką co to już niejeden taki telefon
          odbierała.
          • kosmitka06 Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 17:46
            > "Aga" może być profesjonalistką co to już niejeden taki telefon
            > odbierała.
            I tu się w 100% zgadzam. Dziwne było by dla mnie gdyby
            powiedziała "tak to ja, bzykałam się np. z Pani mężem", itp.
            W to, że to pomyłka wierzyc mi sie nie chce!

            Swoją drogą odczekałabym jakiś czas i jakoś musiałabym dociec prawdy.
            Wcale się nie dziwię, że nie wierzysz swojemu męzowi.
            Nie pasuje wersja wydarzeń (każdy mówi co innego). Kolega zapłacił
            za tancerkę- był z nią, to w takim razie gdzie był i co robił Twój
            mąż? Siedział w parku całą noc?
            Chyba że ten kolega wmawia żonie że to Twój mąż był z tą laską, a
            Twój mąż mówi że to kolega wink Błędne koło!

            Musiał robic coś konkretnego bo inaczej gdyby zobaczył, że kolega
            zabiera się z laską do hotelu to zwyczajnie by się ulotnił...
            Więc albo trójkąt albo było ich czworo.
          • nutka07 Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 18:11
            Ano wlasnie moze byc profesjonalistka albo znajoma, ktora zostala uprzedzona. To
            mozna nadal sprawdzic. Sprawdzilabym tez billing.

            Ja bym poszla na calosc i powiedziala mezowi, ze spotkamy sie z kolega i jego
            zona. Moze wizja konfrontacji z kolega 'otworzy' go nieco.
            • maurra Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 19:10
              Pan się pomylił dzwoniąc i od razu sobie ten omyłkowy numer w tel zapisał jako Aga?
        • bswm Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 17:42
          Ja też myślę, że raczej do niczego nie doszło... myślisz, że kolega mu postawił?
          Przecież za 50zł to taka pani może co najwyżej majtki zdjąć wink
          Przyjmij, że mąż Cię nie zdradził, ale że lekko popłynął i może nawet miał
          ochotę, ale teraz żałuje i chce ratować małżeństwo. Jeśli go kochasz i Ci na tym
          zależy - powiedz mu, że zakładasz, że nie zdradził, ale jeszcze jeden podobny
          przypadek i to będzie koniec.

          PS. Ciesz się, że mąż nie znalazł sobie "Agi" w pracy i się nie zakochał, kocha
          Ciebie i ten wieczór tylko mu uświadomił co mógłby stracić.
        • 18_lipcowa1 Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 17:51
          że to pomylka(zakładam, ze napici panowie
          > nie mysleli nad ranem, zeby ja jeszczze przekupić)... Ta pani to
          żadna aga, gad
          > ałysnmy chwile, nic nie wie, nigdzie nie była, nikogo nie poznała
          ostatnio,nie
          > może mi , czułam się jak debil.



          Tez bym tak powiedziala na miejscu pani Agi.





          Jest to mozliwe ze Cie zdradzil, albo zdradzal wczesniej. Rowniez
          jest mozliwe ze nie.
          Jesli macie kryzys to po cholere zgadzasz sie na nocne wyjscia?
          Za powrot o 6 rano zrobilabym scene.
        • angazetka Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 18:16
          Dziwię się owej "Adze", że w ogóle z Tobą gadała. Kimkolwiek była -
          nie musiała. Ja bym odłożyła słuchawkę na jej miejscu.
        • kali_pso Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 18:19

          Mnie by zastanowiło jedno- nagła zmiana zachowania męża po powrocie
          z tej eskapady- od kiedy to facet wracajacy z wypadu z kumplem, w
          czasie którego rzekomo bawili się grzecznie, jak na ojców i męzów
          rodzin przystało, facet, który jest skłócony z żoną- zaczyna tak ni
          z tego ni z owego wyznawać miłość, patrzyć rozmarzonym wzrokiem
          itp.? No jakby mój tak zrobił, to by mnie ruszyłowinkP Coś tam się
          musiało stać- albo on zdradził, albo widział co zrobił kumpel i coś
          sobie uświadomił. Grzecznie to tam nie było moim zdaniemwink
    • nutka07 Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 18:12
      A ten kryzys od dawna macie? Byla jakas konkretna przczyna? Moze 'Aga' nie jest
      przypadkowa znajoma.
    • sanna.i Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 12.09.09, 20:07
      Ja bym na razie olała wersje męża, kolegów itp. i sprawdziła Agę. Sposobem.
      Sądzę,że pani profesjonalistka i nie pierwszy taki telefon odebrała. Ale gdyby
      pod ten nr zadzwonił jakiś facet? I próbował się umówić. Powiedział,że zna ją z
      lokalu (btw, wiesz jaki to lokal?).Przecież Agę możesz zidentyfikować, a to już
      dużo ci powie.
    • ma_dre Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 13.09.09, 00:04
      ja bym mu zafundowala badanie na hifa i inna zoltaczke typu B, potem miesiace
      abstynencji potrzebnej na wyklucznie zarazenia, potem koniecznosc zakladania
      gumek do bara bara ze mna... dwa razy pomysli zanim zrobi cos glupiego nastepnym
      razem. Jesli cie zdradzil to na pewno na wyniki badania na obecnosc VIH bedzie
      czekal dosc mocno spiety... to moze byc dla ciebie wskazowka.
      • emilly4 Wyszedl o 22:00 wrocil po 6:00... 13.09.09, 00:26
        ...chyba sama nie pamietalabym co tak naprawde sie wydarzylo, gdyby brala udzial
        w takiej wielogodzinnej imprezie.
        Ale fakt faktem cos sie musialo stac, ALBO maz boi sie, ze ty sobie pomyslisz,
        ze cos sie stalo. W koncu mial wrocic o 2:00, a zjawil sie o swicie...w swiecie
        telefonow komorkowych mogl chociaz napisac glupiego sms-a i byloby po sprawie.
        Niestety kazda z nas zrobila w zyciu glupote, czasami jedna nie wyslana
        wiadomosc, wlaczony przypadkiem telefon, czy spotkanie z przyjaciolmi po latach
        namacilo nam w zyciorysach.
        Facet glupi bo jak zwykle sie tlumaczy i kilkakrotnie zmienia wersje...kiedys i
        tak wyjdzie na jaw co tak naprawde sie stalo.
        ZRob jak polecila kolezanka-wyslij meza na badania na HIV-NIE POPUSZCZAJ!!
        • bi_scotti Re: Wyszedl o 22:00 wrocil po 6:00... 13.09.09, 02:50
          Gdybym byla Twoi mezem, spakowalabym sie szybciorem i wyprowadzila
          chocby do namiotu. Ja tam Mu sie nie dziwie, ze szuka pocieszenia
          u "Agi" czy innej kobiety. Mieszkanie z osoba podejrzliwa,
          wtracalska, nie szanujaca prywatnosci partnera, nie ufajaca slowom
          przeprosin i na dodatek macaca w zyciorysach ludzi postronnych, to
          czysta gehenna.
          Mezowi serdecznie wspolczuje i zycze szybkiego wyzwolenia!
          • madziorek.4 bi_scotti 13.09.09, 06:33
            a jak ma mu wierzyc skoro ciagle inaczej o tym gada,a po drugie jak
            by twoj maz cie zdradzal i wiedziala by o tym jakas znajoma to chyba
            tez bys wolala zeby ci o tym powiedziala
            • nutka07 Re: bi_scotti 13.09.09, 07:37
              Jak widac po lekturze forum, kobiety niekoniecznie chca wiedziec.
              • nangaparbat3 Re: bi_scotti 13.09.09, 09:20
                Mąż Logineczki, jesli zdradzil, zrobil to tak nieudolnie, ze śmiac sie chce.
                Zapewniam Cie, że to wyjatkowy przypadek, i wiekszosc zdradzajacych panów radzi
                sobie nieskończenie lepiej, a żony przez długi czas naprawdę mogą o niczym nie
                wiedziec.
                I mnie się zdaje, ze od prowadzenia szczegołowego sledztwa i wciagania w nie
                osób postronnych skuteczniejsza - jesli celem ma byc poznanie prawdy - bylaby
                gotowosc poznania jej, gotowosc zmierzenia sie z prawdą meża, jego emocjami,
                potrzebami. Zreszta - cala ta historia to moze świetny punkt wyjścia do
                malżeńskiej terapii, bedzie co mówic na pytanie: Co sie ostatnio zdarzyło ważnego?
                Wiec szansa jest.
                Choc, jak pisalam wcześniej, raczej nie dowierzam intencjom logineczki (to
                znaczy sądzę, że bardziej niż na naprawieniu sytuacji w związku zalezy jej na
                zdobyciu dowodow winy meża).
          • nutka07 Re: Wyszedl o 22:00 wrocil po 6:00... 13.09.09, 07:42
            Nie zauwazylas, ze jego zachowanie zmienilo sie o 180°? Kilka dni milczenia i
            nalege taka zmiana. Jeszcze wieczor wczesniej mial w glebokim powazaniu malzonke.

            Co znaczy nie ufajaca slowom przeprosin? Ktora wersje ma wybrac?

            Dwoch gosci dalo plame a Autorka po lbie dostaje. Wyborne.
            • m.nikla Re: Wyszedl o 22:00 wrocil po 6:00... 13.09.09, 08:57
              Obstawiam,ze panowie zaszaleli oboje- z jedna pania.

              To,ze zdradził dla mmnie jest pewne ,Rano pan sobie uswiadomil co
              zrobil tak naprawde- moze wytrzezwial, zaczal sie kajac ze strachu.
              Kobiety, ktore bronia "biednego misia" pewnie sa same regularnie
              robione w bambuko.
              • madziaaaa Re: Wyszedl o 22:00 wrocil po 6:00... 13.09.09, 09:16
                dokładnie mam to samo zdanie, o przedmówczyni, m.nikla.
                Dla manie taka sytuacja jest nie do przyjęcia. Całkowicie straciłabym zaufanie
                do męża.Jak dla mnie-na pewno powód do separacji.
                Nie potrafiłabym być z kimś, kto mnie zdradza.Albo nawet zdradził tylko raz.
                I już widzę jak te świętoszkowate klabzdry nie sprawdziłyby mężowi komórki w
                takiej sytuacji...
                Gdybać to sobie można.Też uważam, że sprawdzanie telefonu ot tak sobie, dla
                sportu, jest poniżej godności, ale w takiej sytuacji, pewnie też bym
                sprawdziła. I wiem na 100%, że każda z Was też.
          • sanna.i Re: Wyszedl o 22:00 wrocil po 6:00... 13.09.09, 09:12
            Pytanie do bi_scotii: czy potrafisz tak podskoczyć, żeby spojrzeć prawdzie w oczy?
            Żal mi ludzi, którzy wolą żyć w ułudzie i zasłaniać się "tolerancją",
            "dyskrecją", "szacunkiem" i innym ble ble ble.
            • nangaparbat3 Re: Wyszedl o 22:00 wrocil po 6:00... 13.09.09, 09:27
              Widzisz, są ludzie, którzy pewnymi metodami się brzydzą i są dla nich nie do
              przyjecia. Oczywiscie na krótka metę przegrywają oni z tymi, co brzydzic sie nie
              bedą. Jednak wszystko zalezy od perspektywy, jaką przyjmiesz. Co jest wazniejsze
              - utytlac się blocie i wygrac - w znaczeniu wykazac, że to Ty masz rację, czy
              dac doraźnie wygrac drugiej stronie i zachowac szacunek dla samej siebie.
              Moim zdaniem zresztą nie trzeba metod detektywa, by odkryc zdradę, ani ubeka, by
              winowajca ją wyznał.
              • nutka07 Re: Wyszedl o 22:00 wrocil po 6:00... 13.09.09, 10:55
                Jakie metody proponujesz? Mam na mysli konkretne przyklady.

                I jaki masz pomysl na wyciagniecie prawdy z delikwenta? Bez uciekania sie do
                'walk blotnych'.

                Mialam do czynienia z takim osobnikiem co patrzyl w oczy i klamal, przysiegal.
                Sytuacja tym bardziej byla dla mnie bolesna bo wiedzialam na 100%, ze klamie.
                Gdy mu powiedzialam co wiem przyznal sie. Powiedzial mi co i jak przysiegajac,
                ze to cala prawda... i co nie powiedzial calej prawdy. Mowil prawde dopiero, gdy
                rzucilam mu dowodami w twarz.

                Z ciekawosci pytam co proponujesz? Dodam tylko, ze jego zachowanie nie ulegalo
                zmianie bez wzgledy czy klamal czy nie.
                • angazetka Re: Wyszedl o 22:00 wrocil po 6:00... 13.09.09, 10:59
                  Skoro i tak wiedziałaś, że kłamie, to po co ci była ta "cała
                  prawda"? Zmieniła coś?
                  • nutka07 Re: Wyszedl o 22:00 wrocil po 6:00... 13.09.09, 14:34
                    Sytuacja wygladala tak, ze pewien szczegol zwrocil moja uwage, poniewaz byl
                    czyms nowym. Nastepnie poszlam dalej i znalazlam cos.
                    Potem dopiero zapytalam czy owy Pan robi to i to. Zaprzeczyl, zaczal przysiegac,
                    zapewniac. Oczywiscie klamal, tyle ze tym razem wiedzialam to. Wczesniej w
                    naszych relacjach istnialo cos co nazywamy zaufaniem. Nie szukalam, nie
                    dociekalam bla bla bla. Uzywalam jego telefonu, billingi lezaly na wierzchu itd.

                    Ja rozumiem czemu mnie oklamal, nie chcial powiedziec prawdy, pomimo wielu
                    sprzyjajacych sytuacji.

                    Najbardziej przerazilo mnie to w jak normalny sposob klamal. Jak przysiegal i
                    zapewnial, zeby po doslownie niecalych dwoch minutach sie przyznac. Zachowanie
                    przed afera i po niej takie samo. Czy to malo daje do myslenia?

                    Dlatego zapytalam w jaki sposob mozna 'wyciagnac' od takiej osoby prawde, nie
                    znajac jej wczesniej.
              • ledzeppelin3 Re: Wyszedl o 22:00 wrocil po 6:00... 13.09.09, 15:51

    • joanna29 Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 13.09.09, 11:40
      Mi się nie raz zdarzyła, ze ktos mnie nagabywał i ja dla świętego
      spokoju brałam numer wpisywałam w tel a nie mialam zamiaru nigdy z
      niego korzystac.
      Mysle, że zdrada męża byłaby Ci na rękę, bo rozwiazałaby Wasz
      kryzys. Za duzo kombinujesz i układasz wszystkie fakty tylko w
      jednym kierunku, tak aby była zdrada.
      • karolciaa23 Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 13.09.09, 13:49
        wg mnie mąż cię nie zdradził, ale dużo do tego nie brakowało, na twoim miejscu
        skupiłabym się na ratowaniu małżeństwa, no chyba że jesteś pewna że cię zdradził
        w tedy od razu bym odeszła od męża, ale to tylko moje zdanie
        • bi_scotti Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 13.09.09, 15:07
          Przede wszystkim jesli sa klopoty w malzenstwie to one nie biora sie z nikad i
          nigdy nie sa "wina" wylacznie jednej ze stron. Autorka watku i Jej maz maja
          ewidentne problemy z komunikacja i na pewno nie zaczely sie one o 6:00 rano gdy
          On wrocil z nocnej bibki z kolega.
          Po drugie, jesli czlowiek chce sie czegos dowiedziec powinien tez miec
          swiadomosc co chce z ta wiedza zrobic. A wiec, jesli autorka watku chce sie
          NAPRAWDE dowiedziec czy On sie z jakas Aga przespal, czy nie to jaki ma plan na
          "potem". Motywacja jest bardzo istotna. Udowodni sobie, ze chlop Ja zdradzil i
          dopiero wtedy Go opusci? Po cholere cokolwiek udowadniac jesli i tak juz Mu nie
          ufa, podejrzewa Go i nie bierze na powaznie tego, co On Jej mowi? W takich
          okolicznosciach nie ma co sobie awracac glowe udowadnianiem czegokolwiek, bo
          wyrok juz (w glowie tej zony) zapadl - facet jest winny, trzeba sie rozstac. Z
          drugiej strony, jesli nawet podejrzewa, ze ta bibka z kolega to nie byla
          dokladnie taka niewinna jak maz zeznaje ale Ona chce Mu wybaczyc, bo On Ja
          uczciwie przeprasza i szuka porozumienia, to po kiego diabla dochodzic
          szczegolow? Jesli chce wybaczyc, to wybaczam - nie musze wiedziec ile dokladnie
          kieliszkow wodki wypili i i ile razy On te Age po udzie poglaskal.
          Trzeba wiedziec co sie chce osiagnac!
          Tak wiec podejrzewam, ze Nangaparbat ma racje - autorka watku szuka "haka" na
          meza, zalezy Jej glownie na tym zeby udowodnic "Jego wine", sama usprawiedliwia
          swoje nieetyczne postepowanie i zamiast zwyczajnie uznac, ze trzeba sie rozstac
          i najlepiej to zrobic jak ajbardziej kulturalnie, zachowuje sie jak maglara
          odpytujac coraz szersze kregi znajomych i nieznajomych na okolicznosc tej noc
          meza z kolega w hotelu. Obrzydliwe i zenujace.
          Ale jak to mowia "wart Pac palaca i palac Paca" - Ona jest hetera, On nie
          kontroluje swoich zachowan alkoholowo-erotycznych i tak sobie razem rozkosznie
          tworza wlasne, prywatne piekielko.
          • prezes_pan Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 13.09.09, 22:48
            bi-scotti pierwsza rozsądna wypowiedź w tym wątku

            a już kwintesencja to ten fragmencik

            autorka watku szuka "haka" na meza, zalezy Jej glownie na tym
            zeby udowodnic "Jego wine", sama usprawiedliwia swoje nieetyczne
            postepowanie i zamiast zwyczajnie uznac, ze trzeba sie rozstac
            i najlepiej to zrobic jak ajbardziej kulturalnie, zachowuje sie jak
            maglara odpytujac coraz szersze kregi znajomych i nieznajomych na
            okolicznosc tej noc meza z kolega w hotelu. Obrzydliwe i zenujace.
          • mamamonika Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 14.09.09, 08:21
            Bzdura. Ja bym chciała wiedzieć, co naprawdę zaszło, właśnie po to,
            żeby sytuację dobrze przepracować. Jeśli mam wybaczyć i odzyskać
            zaufanie, chciałabym wiedzieć co wybaczam i że naprawdę ufam tej
            osobie, a nie się oszukuję. Taka sytuacja nie do końca wyjaśniona by
            ciągle była jak bomba w tym związku, co to kiedyś w niedzielę przy
            winku wybuchnie. Wystarczyłoby, ze za rok kolega by coś chlapnął
            niezgodnie z "wersją" i cała rzecz by wróciła.
            Po takim gnoju trzeba porządnie posprzątać jeśli to ma mieć jakiś sens.
      • ledzeppelin3 Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 13.09.09, 15:53
        Za duzo kombinujesz i układasz wszystkie fakty tylko w
        > jednym kierunku, tak aby była zdrada.

        No pewnie, no pewnie. ONA kombinuje, nie biedny miś. ONA jest winna, ona
        podejrzliwa. Biedne te misie, oj biedne.
    • betty_julcia Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 13.09.09, 21:47
      Jak czytam takie wątki to upewniam się ze baby są jednak durne i
      naiwne...

      Oczywiście autorka wątku jest winna kryzysowi, jakby nie puściła
      misia na dyskotekę byłaby wredna i zaborcza. Ale puściła. I on się
      puścił. Nie szkodzi. Jej wina, ze zamknęła drzwi od wewnątrz, nie
      miał misio gdzie spać. Oczywiście po powrocie o 6.30 nie powinna go
      o nic podejrzewac i broń boże naruszać świętej komórki. Naruszyła.
      Świnia. Nie powinna. Jej wina. Chciała to wie. Zdrowsza by była
      jakby nie wiedziała. A teraz to już przegina zupełnie. Bo chce
      dowodów zdrady więc pyta. Za duzo pyta. Misiowi motają się wątki.
      Ale to pewnie dlatego ze ona za bardzo naciska. Powinna przecież
      przyjąć informację z klasą, zamknąć buzię i nikomu ani słowa. I
      smiała jeszcze koleżance powiedzieć. No szczyt tupetu. Dwa misie
      poszły się zabawić i się wydało!!!
      • logineczka Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 13.09.09, 23:25
        hmm, trochę się tu rozpisało Was.
        Pomysł którejś z facetem o telefon do pani Agi nie jest zły, ale lekko uwłączający, bo musiałąbym wdrażać w to jakiegoś kolegę, co mi nie na rękę akurat... No i co potem, jak by juz nawet coś ustalił. Przecież w końcu pani Aga dowiedziałąby się, że to podstęp, i skończyła temat.
        Na razie mijamy się z mężem, albo ja albo on w pracy, w sumie to za barrdzo nie ma czasu na rozmowę, albo ja w pracy albo mąż, zmieniamy się tylko. Ale, wczoraj za to, jak byłam w pracy to mąż wydzwaniał setki razy, z prośbami o uwierzenie w niego, że nic złęgo nie zrobił, że nie mógłby, potem zaczepiał mnie na gg, jak chwilę byłam, i kiedy mu serwowałąm swoje wersje(niby prawdziwe, czekając na reakcję--wiem, głupie), że to kłąmstwo, że nigdzie z nikim nie był, był cały czas z kolegą. Kolega stawiał, miał kasę, taksówkarz zawiózł do tego klubu, tam kolega płacił, mąż miał tylko (tak mówi) 50 zł, no i jak jakaś tancerka tańczyła, to kolega dał jej sianko, że niby wszyscy dawali. (mąz jednak teweirdzi że nie, bo nie miał, i niby nie dałby, bo może sobie obejrzeć w tv, a nie płącić za taniec--tak tłumaczy..) No i dalej, czym m nie i wkurzył i rozbawił... Ta laska potem siedzieć miałą przy barze, i oni jakoś z nia gadali. Kolega zapytał o numer bo dla kuzyna niby na kawalerkę(ciekawe...w sumie mąż miał czas, więc mógł to wymyśłić)... No i wziął numer i.... mąż mu pozazdrościł tego numeru, też chciał mieć(dosłownie, tak mówił, ręce mi opadły...) tak sobie, i też wziął. I to wszystko. potem( itu nie pasi) wg mężą pojechali z kolegą(sami)_ do hotelu, tam gadali i mąż się przekimał, w kolega (tak jego żona ustaliła) twierdzi,że rozstali się nad ranem...I tu mam zagwozdkę, albo tak nawaleni, że już im się mota, albo coś śmierdzi.... Do tej niby Agi zadzwoniłam, niby pomyłka, nic nie wie...... Mąż się zarzeka że nic nie zrobił, że w ogóle to był błą, że był w tym klubie, że nigdy więcej itd..wiecie same....
        Tak czy owak, nie wiem, czemu, może sobie już to asekuracyjnie wmówiłąm, założyłam, że czuję się jak bym była conajmniej zdradzona. Jak sobie pomyślę, że łaził gdzieś patrzył na jakąś wyginającą się (pewnie gołą) laskę i jeszcze z nią gadał przy barze potem (a przeciez miał się nagadać z kolegą) to już mnie odrzuca. Fakt, trochę też się nakręcam, ale ..co z zaufaniem teraz, co z tym całym incydentem. Czy tak łątwo można zapomnieć. Już nie wiem, co gorsze, najgorsza prawda czy jej brak, niedomówienia. BO jeśłi jest to druei, to mężówi się upiecze? Gdyż zdrady bym nie wybaczyła... No i na koniec, napisałam list do męża, że tak być nie może, że jest mi źle, tak, jak pisałąm, nie jest dobrze czasami między nami (ale czasami jest super) że juz mnie to bardoz męczy, no i tu że mu nie wierzę, że się motał w zeznaniach, że tak nie chcę żyć , że mam mnie nie dotykać, nie chcę już z nim spać i jeszcze takie tam...i miałąm mu to zostawić na stole, bo szłam do pracy... ale..drukarka padła i sie nie wydrukowało.
        a potem włąsnie w pracy mnie zaczepiał na gg, wydzwaniał, że mam mu wierzyć, nic nie było, że przecież go ZNAM, że on nawet po pijaku by nie mógł(hmm, trochę fakt, ale...może tylko ze mną nie...?) no i tak słuchałąm czytałam, myśląłam, może niewinny, może dam szanse, ale co jak .... miałąm przemyśleć i ewentualnie jakies sankcje tudzież warunki postawić. I wróciłam późnym wieczorem z pracy (wczoraj), , mąż leży z synkiem, więc po cichu poszłąm do pokoju małego i się położyłam.... Rano wstałam, po chiwli przychodzi do mnie mąż, mina grobowa, i pyta, czy.....TEN list aktualny!! wryło mnie w łóżko. Jaki list myślę? on, że no ten, wydrukował się.....kurka, szybko przypomniałam sobie, fakt, pisałąm, ale padła drukarka, pomyśląłam, że może to znak, że aaa, zostawię ten list, zobaczę co dalej.... A tu.... a tam same konkrety. że to i to, i że ten wybryk to ostateczny powód do rozwodu..... i ze muszę teraz powoli wszystko zaplanować. Na pytanie męża więc, zy list aktualny, odpowiedziałąm naprędce że tak, po chwili wstał i wyszedł. Było tam dużo spraw, które nas dzielą, taki, wiecie, całokształt, ten wybryk to chyba oliwa do ognia...a mieliśy ratować nasze małżeńśtwo. I ja teraz nie mogę ani wycofać się z "obietnic" listowych, bo wyjdę na niekonsekwentną, robiącą z buzi cholewkę, i wtedy to już na pewno nic by nie dały obietnice poprawy..... ani nie umiem tak po prostu przejść do działania..czyli wcielić wdrożyć w życie tego, co mu napisałąm. Bo przecież coś zrobić powinnam, mój ruch chyba. Sama już nie wiem, czego chcę, włąsnie dlatego tak zależało mi na poznaniu prawdy, bo zdrada=rozwód, niewinna zabawa czy pomyłka, albo tylko patrzenie = zapominam i pracujemy nad nami. Motamy się w tym życiu naszym, ale jakoś się klua, nie ma przecież ideałów. A tu.... list się wydrukował pod moją nieobecność..... i.... ? dziś rozmowy ze strony mężą delikatne, z mojej-służbowe, wspólne śniadanie, wyjazd na działkę(dla synka).... obiad, jakieś półsłówka...I nie wiem, co dalej. On chyba przyjął list na serio, ja nie sadziłąm, że go zobaczy. w między czasie pomyślałam sobie, że jak postawię warunki: ma zrobić badanie na hiv ( a tak).... zero wyjść, zero alkoholu, wiem, radykalne, ale tylko dlatego zmięknę....to jakoś może się da. Aaa, i terapia definitywnie.
        A teraz..... dzis znowu się nie widzimy. I najgorsze w tym wszystkim jest to, że mi jak na złość go brakuje. I za to jestem na siebie zła. Że będę ryczeć, jak zrealizuję zamiary z listu, a jak nie, to będę jeszcze może nie raz ryczeć, jak za 5, 10 20 m-cy mąż znowu wyjdzie gdzieś z kolegą, i ja coś znajdę.... Jesteśmy popaprani, żremy się i kochamy, czasem to męża aż nosi, czuję, że chce się przytulić ale coś mu(albo mi) nam nie pozwala. Chore, wiem, oboje jesteśmy silni charakterologicznie, i ciężko przełąmać niektóre złe zachowania, emocje, blokady....
        I nie wiedzieć zemu, wmówiłam soebie(tez dziei niektóym z Was, z tego co pisałyście), że skoro mąż mnie sam przeprosił, wtedy, rano, a ja o nic nie pytałam, i potem te maśłane oczy, i od razu, że ni nie zrobił, to znaczy, że włąsnie zrobił, i teraz ma wyrzuty sumienia. Czyli jak kiedyś się darł, jak o coś podejrzewałąm, i zły, że sprawdziłąm komórkę, to znaczy, że wtedy był czysty. Nie dojdę chyba z tym do ładu. A jeśli odpuszczę mężowi, to dam mu zielone światło na przyszłość.
        Wszystko jest trudne, Nic już nie wiem........ sad
        • mamamonika Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 14.09.09, 08:15
          Chyba wiem, jakie macie charaktery, szkoda, ze oboje. Można się
          pozabijać.
          Widzę, ze oboje macie chęć się dogadać. Ale żadne nie chce, żeby było
          za łatwo. Zwłaszcza Ty - i trudno się dziwić, też bym szybko nie
          wybaczyła nawet tego obleśnego gadania z gołą laską na "piwie z
          kumplem". Może innym to pasuje, ale ja bym się czuła jak idiotka,
          zwłaszcza, jakby to było samodzielne wyjście a między nami było
          niedobrze. To samo mój M jakbym jak głaskała sobie chipanddailsa tongue_out
          Ale co teraz? List nabruździł, bo to krok dalej i to w stronę, którą
          nie chcesz iść. A raczej jesteście zasadniczy i pewnie maż nie wziął
          tego jako wybuchu złości i wyrzucenia z siebie emocji, tylko poważną
          deklarację co dalej, i też się teraz zatnie. Bo przecież miś się
          starał, a ty go w łeb, co za niewdzięczność.
          Nie znam Was dobrze, ale chyba jedyny sposób to wyjść gdzieś razem i
          baardzo spokojnie porozmawiać. Powiedz, że chcesz to mimo wszystko
          poskładać, jakie masz warunki, co myślisz o zdarzeniu. Nie wiem co
          powie mąż i czy to się jeszcze poskłada. Jak on też mimo wszystko
          chce, ma szanse.
          Tak jak mówiłam - na mój ogląd "grubszej" zdrady formalnie nie było.
          Co nie znaczy, że się nic nie stało.
          Tak z ciekawości - żona kolegi zrobiła swojemu misiowi śniadanko,
          cmoknęła w czółko i zapomniała o sprawie?
        • asiula1987 Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 14.09.09, 09:54
          definitywnie nie bylo to niewinne spotkanie kolegow, po cholere wogole szli do
          tego lokalu? ja juz za takie cos zrobilabym mezowi nieziemnska awanture (nie
          jestem widocznie az tak tolerancyjna jak wiekszosc forumowiczek, w stosunku do
          tego aby facet majac zone ogladal czy dotykal inna, a feee)

          ja z doswiadczenia niestety wiem ze jesli facet za bardzo sie tlumaczy i prawie
          placze zonie w spodnice ze nic nie zrobil to jednak cos zrobil...przykro mi ale
          zycie mnie tego nauczylo
          wg mnie jezeli faktycznie bylby czysty to nie wytrzymalby tyle czasu sluchac
          oskarzen i wreszcie by sie wsciekl ze mu nie wierzysz, a tu taki potulny nagle
          kochany mężuś, jeszcze przed wyjsciem i po powrocie mial cie gdzies (sama
          pisalas ze kryzys) a teraz kochanie to i tamto...
          moze wlasnie ten kryzys go skusil zeby wogole tam pojsc i jesli faktycznie
          przespal sie z ta panna to dlatege ze miedzy wami bylo nie tak, rano jak
          wytrzezwial pomyslala ze jednak zle zrobil i ze cie kocha
          moglo tak byc i moglo faktycznie nic to dla niego nie znaczyc, tzn ja osobiscie
          dalabym takiemu w łeb, ale byc moze dla ciebie to juz by bylo sukcesem
          a tak sobie mysle ze moze ta panna z baru jak podawala imie i nr to sklamala?
          moze nie chciala miec z nimi nic wspolnego i podala nr i imie jakiejs
          nielubianej kolezanki? albopo prostu jak dzwonilas to klamala
          ja Ci powiem tak ze ja bym nie uwierzyla mezowi gdyby taka sytuacja zaistniala,
          pomysl tylko czy zawsze byl wobec ciebie szczery? czy zawszemowil prawde i nigdy
          nic nie wyszlo? czy zawsze moglas miec zaufanie nawet w jakis pierdółkach? jesli
          tak to mozesz sprobowac mu zaufac ale jesli juz kiedys zawiodl twoje zaufanie i
          teraz jeszcze taka niejasna sytuacja zmiana wersji wydarzen...eh
    • zaziza Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 14.09.09, 08:44
      Moim zdaniem panowie wyhaczyli na noc prostytutkę/ki. Nalegaj, by
      maz zrobil badania na hiv.
    • zaziza Wrzuć numer telefonu Agi w google 14.09.09, 09:01
      Jezeli to prosytutka, istnieje duze prawdopodobienstwo, ze ci
      wyskoczy. Poszukaj rowniez na www.garsoniera.pl
    • margie88 Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 14.09.09, 09:11
      No i czemu nie idziecie na tą terapię? Na terapii się dowiesz, co się zdarzyło
      tej nocy naprawdę. Pomijając już to, że dowiesz się także wielu innych rzeczy,
      dzięki którym być może naprawicie wasze małżeństwo. Przecież widać, że ci
      jeszcze na nim zależy - i jemu na tobie też. No to ruszcie się i spróbujcie,
      zamiast się wkręcać w kolejne przedstawienia.
      • anulla1 Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 14.09.09, 10:24
        Moje zdanie jest takie.
        Nawet zdrade można wybaczyć- nie namwaiam cie do tego, ale
        niezależnie co zrobił nie był fair wobec ciebie, jeśli mu na tobie
        zalezy, a ma świadomosc ż epopełnił bład przystanie na wszystkie
        warunki, badania ( proponuje też aby przebadał się na kiłę), zakz
        wyjśc i alkoholu oraz terapia. Jeśli cie kocha i chce zostać to
        niewielkie poświecenie! A twoje zaufanie pewnie bdzie budował długi
        czas. Tylko czy ty chcesz isć na taki układ.
    • osa551 Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 14.09.09, 16:16
      Prawdy to ty się pewnie nigdy nie dowiesz. Pewnie się tak nawalili, że nie
      pamiętają co robili. Dla pocieszenia mogę Ci napisać, że pewnie ani jeden ani
      drugi nie bzyknął tej laski - bo najprawdopodobniej nie było ich stać na jej stawki.

      Laski z takich lokali zwykle są droższe od zwykłych prostytutek.

      Z tym najeżdżaniem na oglądanie gołych lasek to bym nie przesadzała. Wielu
      facetów to robi, tylko niewielu się przyznaje żonom. Ja kiedyś odebrałam męża
      spod Sofii ok 2 w nocy i paru jeszcze jego innych kolegów. Oprócz mojego
      (powiedział gdzie idzie i zresztą stamtąd go odebrałam) żaden się żonie nie
      przyznał, a ja jeszcze potem musiałam na spotkaniach towarzyskich rżnąć głupa,
      że wiem że oni byli w "restauracji".
    • anew3 Re: Jak NIE "udusić" męża i dowiedzieć się..... 14.09.09, 17:53
      ze ci krotko bo coreczka mi przeszkadza, daruj sobie to sledztwo,
      moze to byl po prostu jakis jednorazowy wyskok, tzw one night stand-
      jesli tak to reguly sa jasne, bezpieczny seks bez zobowiazan.a moze
      nic sie nie wydarzylo.
      jesli warto to ratuj swoj zwiazek, przemysl to, moze wyjedz gdzes
      sama z dzieckiem zeby spokojnie przemyslec cala sytuacje.czego nie
      powinnas robic to kontrolowac jego mali, telefonu, tego bym nie
      wybaczyla, takiego wdzierania sie w moja prywatnosc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka