ewulaks1
29.09.09, 10:44
Witam
mam za sobą kolejny poranek, dwoje śpiochów i niejadków o 7.45 musi
być w samochodzie...
każdego ranka obiecuję sobie, ze nie będę pokrzykiwać, niestety o
7.30 nerwy codziennie mi puszczają kiedy widzę, że znowu dzieciaki
ani myślą myć zęby, wkładać buty i moje grzeczne proszenie olewają
dopóki się nie wydrę, żeby już natychmiast, a jak zębów nie umyjesz,
to kara, itp. to nawet nie chodzi o to co ja krzyczę ile o ładunek
agresji werbalnej jaki w tym im przekazuję
a potem chodzę cały dzień z wyrzutami sumienia
i tak w kółko.
moja matka krzyczała na mnie jak byłam dzieckiem, nienawidziłam tego
szczerze, pamiętam to doskonale, takie poranki były dla mnie
wykańczajace nerwowo, pamiętam jak szłam do szkoły już zmęczona i
nie chcę tego fundować moim dzieciom a jednak...
co radzicie?
Ewa