hankem
11.10.09, 14:48
Prosze poradzcie, co mam robić. 5 lat temu przeprowadziłam się do
Warszawy. Zostawiłam moj ukochany Poznań, siostrę, którą kocham nad
życie, sprzedałam w Poznaniu mieszkanie za śmieszne pieniądze i
wylądowałam tutaj. Myślałam, że zacznę nowe barwne życie, jakże się
myliłam! Po jakimś czasie znalazłam pracę, taką sobie. Potem
urodziła mi się corka. Znalazłam jeszcze lepszą pracę, potem
następną po krótkim czasie, z której mnie wyrzucli. Siedzę od ponad
pól roku w domu. Mam straszną depresję, tęsknię za Poznaniem, za
siostrą, która nie bardzo chce ze mną utrzymywac kontakt, po tym jak
wyszła za mąż i urodziła dziecko. Znalazła super pracę w Poznaniu i
nie ma czasu na kontakty ze mną. Ja nie mogę jeździć do Poznania, bo
mam dwójkę dzieci a do tego mąż mojej siostry nie przepada za
dziećmi i jeśli już to mam warunek, że mogę przyjeżdżać do nich
sama, bo są przewrażliwieni na punkcie swojego synka, ze mógłby
zarazić się choćby katarem od moich dzieci. szukam pracy i choć mam
doświadzcenie, nikt nie odpowiada na moje cv. najchętniej rzuciłabym
to wszystko i przeprowadziła się do Poznania ale mąz jest zadowolony
z pracy w wawie i nie widzi raczej opcji przeprowadzki. Finansowo
jest tak sobie, kredyt na 30 lat na mieszkanie i nawet nic nie
oszczędzamy, bo zyjemy od pierwszego do pierwszego. Nie mamy raczej
żadnych znajomych, bo wieczorami siedzimy z dziecmi w domu. Mi
najzwyczajniej nie chce się ruszać z domu bo mam mega doła, płaczę
non stop a moim azyslem jest łózko. Chata zabałaganiona a każdy
wysiłek fizyczny czy umysłowy kosztuje mnie sporo trudu i
samozaparcia. Nie wiem, co robić, nie widzę dla siebie perspektyw.
Nie cierpię miejsca, w którym mieszkam, ludzi, tego, że w pracy mi
się nie powiodło. Nie wiem, co począć. Mąz już nie może znieśc
mojego stanu rozpaczy. Co ja mam zrobić? Spałabym non stop.