Dodaj do ulubionych

Obowiazki w związku.

24.10.09, 13:06

Na fali watków o tym "dlaczego z nim jesteś?"
Jakie macie wymagania co do aktywnosci domowej u Waszych facetów
wracających do domu powiedzmy ok. 19? Zakładając, że pan pracuje od
samego rana, Wy jestescie w domu wcześniej, chociaz też pracujecie.
Prosto z progu do zmywania, bo "wy ugotowałyscie i podział równy
obowiazków to rzecz świeta w zwiazku"? czy tez zadowolone jesteście,
jak chociaz pobawi się z dziećmi i do snu je ułozy?
Szczerze mówiąc, trudno w takiej sytuacji coś mądrego wymyślić. tak,
aby obydwie strony były w pełni usatysfakcjonowane, wydaje mi się,
że jednak wtedy jedna ze stron musi na siebie wziąć trochę więcej.

Oczywiście są jeszcze weekendy, kiedy to można wdrażać i ćwiczyć
partnerski układwinkP
Obserwuj wątek
    • vre-sna Re: Obowiazki w związku. 24.10.09, 13:32
      Problem polega na tym, że przeprowadzono badania, które mówią jak u
      nas kształtuje się sposób postrzegania świata od małego. Zapytane
      kobiety, co sadza o podziale obowiązków oznajmiały w większości, że
      nalezy dzielić sie pracami domowymi z partnerem po równo.Raz on
      gotuje, raz on sprzata a innym razem robi to partnerka. Zapytano
      jednak równiez o to, czy wdrażanie synów do wykonywania prac
      domowych powinno byc normą - otóż nie. Okazało się, że jako matki
      uważają, że synowie tego nie zrobia tak dobrze jak one - wolą więc
      same zaiwaniać, wyręczając w tym swoje dzieci płci męskiej. Co do
      córek wyraziły pogląd, ze powinny być wdrażane w system: ona
      sprzata, ona umie wyprać, wyprasować i ugotować.
      Gdzie tu więc logika? Dorosłego trudniej nauczyć (chociaz jest to
      możliwe) pewnych zasad podziału anizeli małego.
      • gryzelda71 Re: Obowiazki w związku. 24.10.09, 14:07
        U mnie córka wykonuje więcej czynności domowych czy to odkurza,zmywa sprząta
        własny pokój,a syn tylko po sobie zabawki i ubrania,no czasem coś więcej.Ale syn
        jest 6 lat młodszy od córki i w jego wieku ona tez nie wykonywała nić więcej niż
        on teraz.Ale patrząc z boku angażuję córkę syna oszczędzam prawda?
        • vre-sna Re: Obowiazki w związku. 24.10.09, 14:34
          Dziewczyno nie zrozumiałaś przekazu.
          W sumie wyniki badań mówią same za siebie - osobiście przyczyniamy
          się do tego, żeby potem zastanawiać sie, co zrobić, aby partner nam
          pomagał. Wyniki badań sa pewna sprzecznościa sama w sobie - wymagamy
          od dorosłych facetów, aby byli partnerami, ale same ich ustawiamy od
          malego światopogladowo.
          I uwierz, nie chodzi o to, czy syn jest mlodszy. Przecież to o
          czywiste, że gdy dorośnie do wieku córki fajnie byloby rowniez jego
          wprowadzic w świat podzialu obowiazkow.
          • ally Re: Obowiazki w związku. 24.10.09, 14:59
            > W sumie wyniki badań mówią same za siebie - osobiście przyczyniamy
            > się do tego, żeby potem zastanawiać sie, co zrobić, aby partner nam
            > pomagał.

            i gadając o "pomaganiu", też się do pewnych rzeczy przyczyniamy wink

            nie zamierzam kwestionować wyników tych badań, ale kalipso pytała o konkretną
            sytuację. mąż jest w domu dopiero od 19, a ona wcześniej - jak w takiej sytuacji
            sprawiedliwie podzielić się codziennymi obowiązkami?
            • gryzelda71 Re: Obowiazki w związku. 24.10.09, 15:11
              Jakoś zawsze mówiąc obowiązki domowe ma się na myśli gotowanie i sprzątanie.Bo
              już dbanie o samochód,koszenie,czy strony techniczne tak jakoś umykają.No ale
              zaraz padnie nieśmiertelna ileż to razy trzeba kibel przetkać,a gotować codziennie.
              Więcej robię w domu ja bo mam więcej na to czasu.Ale jak trzeba zrobi to mąż bez
              problemu.Natomiast ja wielu rzeczy nie zrobię które robi mąż.I nie muszę czytać
              na forum jak to inni z tabelą dzielą się obowiązkami,bo to co wypracowaliśmy w
              domu naszej rodzinie odpowiada.
              • vre-sna Re: Obowiazki w związku. 24.10.09, 15:32
                No i to jest najważniejsze.
                Jak słusznie zauważyła prof. M. Środa - mąż gdy zmywa naczynia, to
                nam nie pomaga, a odwala robotę w ramach funkcjonowania domu. I tyle.
                Jak raz Ty udroznisz kolanko w lazience - nic przeciez sie nie
                stanie. W koncu niech zajmuje sie tym ten, ktory ma wiecej czasu.
                Chociaz, moim zdaniem, zmywanie garow jest prostsze, po prostu.
                U mnie w domu np. to ja malowalam ściany (uwielbiam to) to ja
                wykonuję jakis prace typu przycinanie desek (lubie to) i maluję,
                odnawiam - bawie się tym. Natomiast nie znosze prasowania - i nie
                prasuję, mąz tylko koszulę dla siebie do pracy - starsze dziecko
                jak chce (syn) to niech sobie sam prasuje. Corce prasuję, bo jest za
                mala, a w zasadzie wyrożniałaby sie tylko w grupie rowieśników,
                gdyby chodzila w pogniecionym. Ale z chwila osiagniecia
                odpowiedniegu wieku - niech to sama robi - nie będę jej wyręczać.
                • akle2 Re: Obowiazki w związku. 27.10.09, 21:58
                  Kocham prasować i biegać ze ścierą. Mogłabym prasować nawet dla sąsiadów (vre-sna, podrzuć mi coś smile !).
                  Inne prace - zależnie od tego czy mi się coś uda (np proste wbicie gwoździa), ale ważne chęci.
                  Za to nienawidzę gotować. Nie gotuję i nigdy nie będę.
                  • siasiunia1 Re: Obowiazki w związku. 28.10.09, 22:51
                    akle2 zawrzyjmy jakiś układ koniecznie!!!
                    ja Ci pogotuję a Ty w tym czasie byś mi coś poprasowała.. co? smile)
            • madzioreck Re: Obowiazki w związku. 02.11.09, 21:28
              ally napisała:

              > > W sumie wyniki badań mówią same za siebie - osobiście przyczyniamy
              > > się do tego, żeby potem zastanawiać sie, co zrobić, aby partner nam
              > > pomagał.
              >
              > i gadając o "pomaganiu", też się do pewnych rzeczy przyczyniamy wink

              Prawda? A nikt nigdy nie wie, o co mi chodzi,m jak się wściekam na słowa "facet
              ma pomagać"...
      • edit38 Re: Obowiazki w związku. 25.10.09, 14:25
        Coś w tym jest. Moja teściowa ma 2 synów obaj w domu nic nie robili. Nawet gdy
        mieli po dwadzieścia pare lat to za nich sprzątała ICH pokój, układała im
        ubrania w półkach itd bo to wstyd jak ktoś przyjdzie. Kiedyś ja jej powiedziałam
        że przecież jaj goście do nich nie wchodzą to co jej zależy a jeśli do nich ktoś
        przyjdzie to oni się będą najwyżej wstydzić to zmierzyła mnie tak jakbym jej
        rodziców zjadła.
        Moja mama jednak mojego brata raczej nie oszczędzała tzn prania i mycia garów do
        dzisiaj nie robił ale jeśli chodzi o sprzątanie odkurzanie to od dziecka
        obowiązki były podzielone między nas prawie po równo. Ja ojcu również pomagałam
        i to nawet częściej niż brat bo ja z tych które nie lubią sprzątać i gotować ale
        chętnie np rower rozkręcą czy przy malowaniu mieszkania pomogą.
        Gdy ostatnio malowaliśmy mieszkanie to ja malowałam ściany razem z mężem z tym
        że on z drabiny a ja tyle co z podłogi sięgałam bo byłam w 7-8 m-cu ciąży.
      • babcia47 Re: Obowiazki w związku. 27.10.09, 18:37
        jak cos takiego czytam przypomina mi się anegdota o kobiecie, której
        syn i córka niedawno się pobrali i zdaje relacje koleżance:
        córka to ma świetnego męża, dba o nią pomaga, sniadanie do łózka
        poda, we wszystkim wyręcza, potrafi przed jej powrotem obiad
        ugotować i posprzatać..ale synowa to mi sie trafiła leniwa i
        brudas..zamiast sprzątać i gotować siedzi w pracy po godzinach i
        jeszcze wymaga by syn rano robił jej kawę, mył naczynia, gotował
        pomagał jej we wszystkim i wyręczał..;P
        • bene_gesserit Swietna historyjka 28.10.09, 13:06
          Samo zycie, niestety.
          Strasznie jest to smutne.
    • ally Re: Obowiazki w związku. 24.10.09, 14:04
      u mnie jest odwrotnie - ja wracam ok. 18:30, o ile nie mam kursów lub basenu, bo
      wtedy wracam ok. 21:30. czasem wychodzimy wieczorem do kina, na jakąś dyskusję,
      spotkanie etc. do końca czerwca w weekendy się jeszcze dokształcałam.
      jedyne, co robię w dni robocze, to wstawienie prania, czasem coś ugotuję.
      większość pracy spada na faceta (zakupy robi tylko on), ale nie mamy ciśnienia
      na szorowanie podłogi raz dziennie, a okna ostatnio były myte przed Bożym
      Narodzeniem wink
      gdyby mój partner zaczął domagać się równego podziału obowiązków... no cóż,
      byłabym żywym trupem.
    • agatracz1978 Re: Obowiazki w związku. 24.10.09, 14:25
      A co w takim razie z pracami typowo meskimi? Np. malowanie, koszenie
      trawy, naprawianie samochodu, odśnieżanie, naprawianie sprzętów
      domowych? Ja nie wymagam żeby mój mąż gotował obiad czy robił
      pranie, bo w tym czasie on robi coś innego i nie wyobrazam sobie
      żeby jeszcze biegał przy garach. Ja nie wtykam się do pieca,
      odśnieżania, samochodu, napraw, koszenia, budowy altanki czy innych
      tego typu wymysłów mojego męża a on nie wtyka się do mojej kuchni.
      Dla mnie to super rozwiązanie i jestem zadowolona. Przy dziecku
      bardzo mi pomaga. Najważniejsze, że nie leży przed telewizorem z
      pilotem i piwem a ja nie biegam nad nim obsługując go ale oboje cały
      czas coś sobie robimy.
      • bene_gesserit Re: Obowiazki w związku. 28.10.09, 13:12

        Prace, ktore wymienilas, nie sa 'meskie'. One, owszem - sa meskie w
        waszej rodzinie, ale w innych moze je spokojnie wykonywac kobieta.
        Tak samo, jak gotowac moze mezczyzna.
        • stara_dominikowa Re: Obowiazki w związku. 28.10.09, 15:19
          bene_gesserit napisała:

          > Prace, ktore wymienilas, nie sa 'meskie'. One, owszem - sa meskie w
          > waszej rodzinie, ale w innych moze je spokojnie wykonywac kobieta.
          > Tak samo, jak gotowac moze mezczyzna.

          Tak jak nikt nie zabrania ci przerzucać ton węgla tak ty nie zabraniaj używania
          ogólnie przyjętych w społeczeństwie określeń. Lalki są typową zabawką
          dziewczynek, bo to zaobserwowany fakt. Nikt ich nie terroryzuje i nie zmusza,
          same wybierają w sklepie w większości przypadków lalkę, nie samochodzik. I na
          tej podstawie powstało uogólnienie. Nie poprzez spisek, tylko obserwację.
          Podobnie krawat jest typowym elementem męskiej garderoby. Dopóki nie będzie
          nosić go przez dłuższy czas podobna liczba kobiet co mężczyzn nic się nie
          zmieni. Owszem, kobiety noszą krawaty i nikt ich nie aresztuje za to, jednak
          dalej jest to element kojarzony z męskim strojem.
          • kiddo5 Re: Obowiazki w związku. 28.10.09, 20:45
            > Tak jak nikt nie zabrania ci przerzucać ton węgla tak ty nie zabraniaj używania
            > ogólnie przyjętych w społeczeństwie określeń. Lalki są typową zabawką
            > dziewczynek, bo to zaobserwowany fakt. Nikt ich nie terroryzuje i nie zmusza,
            > same wybierają w sklepie w większości przypadków lalkę, nie samochodzik. I na
            > tej podstawie powstało uogólnienie. Nie poprzez spisek, tylko obserwację.
            > Podobnie krawat jest typowym elementem męskiej garderoby. Dopóki nie będzie
            > nosić go przez dłuższy czas podobna liczba kobiet co mężczyzn nic się nie
            > zmieni. Owszem, kobiety noszą krawaty i nikt ich nie aresztuje za to, jednak
            > dalej jest to element kojarzony z męskim strojem.

            B.Z.D.U.R.A!!!!! Co to znaczy 'zaobserwowany fakt'? To w koncu fakt czy cos ci
            sie wydaje. Niektore dziewczynki wybieraja lalki a niektorzy chlopcy samochody,
            bo generalnie dzieciaki w wieku przedszkolnym nie lubia sie wyrozniac i chca byc
            takie jak inne. Zupelnie male dzieci wybieraja te zabawke, ktora wydaje im sie
            bardziej interesujaca. nigdy w zyciu nie bawilam sie lalkami, nudzily mnie
            potwornie, wolalam czytac (a nauczylam sie szybko) i jakies gry i zabawy. To
            samo najblizsze przyjaciolki. W klasie bylo podobnie.
            Jakos nie pamietam zabawy w dom, tudziez zasuwania z wozkami dookola bloku. Za
            to pamietam gre w pilke i chodzenie na basem.
            Moja najmlodsza siostra kolekcjonowala czolgi, koparki i takie tam. Jest piekna
            heteroseksualna kobieta, projektantka mody (damskiej zreszta).

            Odnawianiem domu, tapetowaniem, malowaniem zajmuje sie ja. To nie jest kwiestia
            sily fizycznej ale poczucia estetyki. Tu bardziej ufam sobie niz partnerowi.
            Gotuje ja przez 4 dni w tygodniu, w piatek, sobote i niedziele jadamy na miescie
            za co placi on.

            Fakty zaobserwowane przeze mnie mowia cos przeciwnego niz twoje. Widocznie zmysl
            obserwacyjny wyksztalcil sie nam inaczej. W sumie to nic dziwnego. Co innego
            stymulowalo mnie jako dziecko niz ciebie.
            • stara_dominikowa Re: Obowiazki w związku. 29.10.09, 09:54
              kiddo5 napisała:
              > B.Z.D.U.R.A!!!!! Co to znaczy 'zaobserwowany fakt'? To w koncu fakt czy cos ci
              > sie wydaje.

              Wiedza przychodzi z doświadczeniem poprzez zmysły. żeby dowiedzieć się o czymś
              trzeba zobaczyć, usłyszeć, posmakować, poczuć lub dotknąć.

              Niektore dziewczynki wybieraja lalki a niektorzy chlopcy samochody,
              > bo generalnie dzieciaki w wieku przedszkolnym nie lubia sie wyrozniac i chca by
              > c
              > takie jak inne.

              Tak, niektóre psy także wybierają marchewkę zamiast kiełbasy. Mimo wszystko są w
              mniejszości.

              Komentowanie osobistych wycieczek z końca twojego wpisu odpuszczę sobie.
              Podobnie zignoruję napastliwy ton i wykrzykniki.
        • agatracz1978 Re: Obowiazki w związku. 28.10.09, 17:37
          bene_gesserit napisała:

          >
          > Prace, ktore wymienilas, nie sa 'meskie'. One, owszem - sa meskie
          w
          > waszej rodzinie, ale w innych moze je spokojnie wykonywac kobieta.
          > Tak samo, jak gotowac moze mezczyzna.
          > >
          Nie, te prace w większości rodzin wykonują mężczyźni. Wiesz, ja
          jakoś nie widziałam wielu kobiet budujących np altanki czy
          dzwigających eko-groszek do pieca, naprawiających samochód czy
          kopiących ogród w czasie gdy mąż siedzi sobie w kuchni i obiad
          gotuje. Cóż, cieszę się że w mojej rodzinie jest tak jak jest.
          • triss_merigold6 Bosko. 28.10.09, 17:48
            Bosko tyle, że to dotyczy osób mieszkających w domach.
            W bloku problem koszenia czegokolwiek, altanki, odśnieżania, ogrodu,
            rąbania drewna etc. odpada więc rodzina musi ianzcej ustalić zakres
            obowiązków.
            • agatracz1978 Re: Bosko. 28.10.09, 22:09
              Oczywiście, że domu ponieważ ja w domu mieszkam i o takim podziale
              obowiązków mam pojęcie. Nigdy nie mieszkałam w bloku, więc się nie
              wypowiadam. A podział obowiązków ma miejsce zarówno w domu jak i w
              bloku.
      • dinkaa Re: Obowiazki w związku. 29.10.09, 21:48
        Malować narazie nie musimy, trawnika nie posiadamy, samochody oddajemy do serwisu. Obydwoje wracamy do domu z lekka uchetani, ale że uwielbiamy gotować, to z przyrządzeniem posiłków nie ma problemu. Za to, delikatnie mówiąc, nie przepadamy za sprzątaniem,i w związku z tym opłacamy panią, która utrzymuje nasze mieszkanie w porządku. I tak unikamy niepotrzebnych konfliktów.
        pozdrawiam
      • madami Re: Obowiazki w związku. 01.11.09, 09:40
        agatracz1978 napisała:

        > A co w takim razie z pracami typowo meskimi? Np. malowanie,
        koszenie
        > trawy, naprawianie samochodu, odśnieżanie, naprawianie sprzętów
        > domowych?

        Do malowania zatrudniamy człowieka, trawę kosi ten kto akurat jest
        wolny ( robi to częściej mąż bo lubi, wręcz ma misję koszenia
        trawy wink)), odnieżamy też na zmianę, samochód naprawia mechanik -
        kto jest pod ręką zawozi go po prostu do warsztatu, sprzęty domowe
        naprawia płatny fachowiec.

        Ja nie wymagam żeby mój mąż gotował obiad czy robił
        > pranie, bo w tym czasie on robi coś innego i nie wyobrazam sobie
        > żeby jeszcze biegał przy garach. Ja nie wtykam się do pieca,
        > odśnieżania, samochodu, napraw, koszenia, budowy altanki czy
        innych
        > tego typu wymysłów mojego męża a on nie wtyka się do mojej kuchni.
        > Dla mnie to super rozwiązanie i jestem zadowolona.

        No i macie jasny podział obowiązków i wszyscy zadowoleni.

        Przy dziecku
        > bardzo mi pomaga. Najważniejsze, że nie leży przed telewizorem z
        > pilotem i piwem a ja nie biegam nad nim obsługując go ale oboje
        cały
        > czas coś sobie robimy.

        Takie stwierdzenie zawsze mnie jeży, co to znaczy "pomaga przy
        dziecku"? Dziecko to sprawa i zadanie obojga rodziców: ojca i matki,
        jedno i drugie powinno się nim ZAJMOWAĆ.
    • kropkacom Re: Obowiazki w związku. 24.10.09, 14:25
      > Jakie macie wymagania co do aktywnosci domowej u Waszych facetów
      > wracających do domu powiedzmy ok. 19?

      Nie wraca nigdy o 19 tongue_out Nawet jak pracuje popołudniami to w domu jest do 13.30 więc może aktywować się domowo.

      Myślę że zasada jest taka że więcej robi w domu ten z partnerów który ma na to więcej czasu. Zaznaczam, robi więcej a nie wszystko. No nie chciałabym aby mój facet nie potrafił włączyć pralki czy wymagał dwudaniowych obiadków a po pracy kładł się do wyrka i spał do wieczora. Mąż wchodzi do domu i po prostu jest w wirze życia rodzinnego. Jak widzę że pada na twarz to go odciążam i na odwrót.
    • suazi1 Re: Obowiazki w związku. 24.10.09, 14:41
      "Szczerze mówiąc, trudno w takiej sytuacji coś mądrego wymyślić".
      Zawsze można zainwestować w zmywarkę! wink
      "Ja nie zupa pomidorowa, nie każdy musi mnie lubić!!!" by pJ
    • aluc Re: Obowiazki w związku. 24.10.09, 15:02
      jak wraca o 19, to wcześnie wraca wink

      czyta dzieciom co drugi dzień, czasem odbiera starszego z zajęć
      dodatkowych - to z gatunku obowiązków dzielonych, reszta jakoś sama
      się robi

      owszem, znakomita większość obowiązków domowych spada na mnie, bo do
      pracy nie chodzę, ale też jestem mistrzynią w minimalizowaniu tej
      znakomitej większości do czynności, które wykonuję bez obrzydzenia
    • angazetka Re: Obowiazki w związku. 24.10.09, 15:23
      Układ partnerski chyba nie polega na tym, że jak ona ugotowała, to
      on ma pozmywać, choćby padał po pracy na nos, tylko na tym, że oboje
      wnoszą mniej więcej tyle samo do prawidłowego funkcjonowania domu?
      Czyli: partner pracuje dłużej ode mnie, więc ja robię więcej w domu.
      Ja mam piekło w pracy - w domu stery przejmuje partner.
    • triss_merigold6 Re: Obowiazki w związku. 24.10.09, 15:26
      Aktualnemu tak się zdarza. Wtedy ma sie pobawić z dzieckiem, pomóc
      mu w myciu się i w ogóle zająć przez godzinę.
      W sumie ze mną nie mieszka więc zwalam tylko sprawy techniczne a te
      mogą zwykle poczekać do weekendu czy jakichś wolnych dni.
      Jestem w domu najpóźniej o 17 i głodna więc nie czekam z obiadem,
      pozmywaniem czy skopaniem bałaganu na kupę.
      Osobiście układ partnerski w zakresie obowiązków domowych widziała
      raz (RAZ) w życiu - u mojej przyjaciółki, której ojciec pracował do
      15 i szybciej byl w domu niż matka. Robił zakupy, gotował, zmywał.
      • leew1 Re: Obowiazki w związku. 27.10.09, 13:08
        Osobiście układ partnerski w zakresie obowiązków domowych widziała
        raz (RAZ) w życiu - u mojej przyjaciółki, której ojciec pracował do
        15 i szybciej byl w domu niż matka. Robił zakupy, gotował, zmywał.

        jak to "partnerski"- przecież to on odwalał wszystkie obowiązki! trochę dziwnie
        pojmowane partnerstwo, zależne od punktu"siedzenia" ;]
        • luki349 Re: Obowiazki w związku. 27.10.09, 20:03
          wszystkiego nie chce mi się czytać, więc nie wiem czy było, ale sprawiedliwy
          podział obowiązków ona, on wygląda tak:
          ona gotuje, on je
          ona prasuje, on gniecie
          ona pierze, on brudzi
          itd...
          big_grin big_grin
          ----------------------------
          dobra starczy tych żartów
    • karro80 Re: Obowiazki w związku. 24.10.09, 15:27
      A czemu zakładać takie ramki na to - u nas obowiązki są wspólne,
      robi ten kto ma czas, siłę itp.
      Jak widzisz, że chłop tez człowiek to jak wraca padnięty z roboty
      nie wręczysz z usmiecem dziecka, kubła ze śmieciami czy brudnych
      naczyń w imię partnerstwa bo to niehumanitarne.
      I vice versa - jesli nie mam siły z jakichś powodów to nie rzucam
      się na sprzątanie, gotowanie - dziecko przekazuje jak najszybciej
      tacie, życzę se herbatki otwieram kompa zawijam kocykiem na kanapie
      i gitarawink

      A jak mamy "zjazd" obydwoje ograniczamy obowiązki do niezbędnego
      minimum, dzieć dostaje słoik, my pizzę jedno robi kafke, herbatke
      drugię kąpie dziecię np.

      I taki układ jest dla nas super. Ja jak mam powera to pieke chlebki,
      robię węlinę, obiadki dwudaniowe -lubię gotować - a nawet chalupę
      przemebluje i wytapetuję, dla męża zająć się dzieckiem czy domem też
      jest naturalne, gotować nie bardzo umie(ze 2 potrawy), ale kanapki,
      sprzątanie bardzo chtnie-c. Wie, że samo się nie sprząta, nie
      gotuje itp.

      Ale i jedno i drugie musi mieć gwarancję, że jak chce swiętego
      spokoju przez jakiś czas to nikt nie będzie ciosał mu kołków na
      głowie za to.
    • franczii Re: Obowiazki w związku. 24.10.09, 16:19
      moj maz wraca po 18 i to wlasnie robi, co wymienilastongue_out Bawi sie z dziecmi,
      czyta ksiazeczke i uklada do snu. Nie witam go ze szmata w progu, nie wymagam,
      zeby robil zakupy po pracy i gonil z wywieszonym jezorem do domu zeby mi
      ugotowac i podstawic pod nos w imie partnerskiego ukladu. Nie zmieni sie to
      raczej po moim powrocie do pracy bo ja wychodze o 14. Co wiecej, jesli nie ma
      szczegolnych okolicznosci typu specjalne zakupy, zmiana opon, naprawianie
      usterek to moj maz poza zajmowaniem sie dziecmi niewiele robi tez w weekend.
      Zreszta ja tez tak staram sie zorganizowac, zeby w weekend nic prawie nie robicbig_grin
    • kawka74 Re: Obowiazki w związku. 24.10.09, 16:27
      W tej chwili ustabilizował się taki układ, że ja gotuję i zmywam, generalnie kręcę się koło spraw kuchennych, natomiast mąż zajmuje się praniem i ogarnianiem mieszkania, bo ja machać szczotą nie bardzo mogę. Zakupy - różnie. Czasem idziemy razem, czasem (tresura w tym kierunku trochę czasu i sił mi odjęła) mąż robi zakupy po pracy, czasem kupujemy przez net.
      W związku z takim, a nie innym układem czasowym nie będę czekać na męża, aż przyjdzie, ugotuje i pozmywa. Natomiast mycie podłogi albo odkurzanie może spokojnie poczekać, aż stary będzie miał dzień wolny. Ja jestem takim układem nawet usatysfakcjonowana.
    • mankencja Re: Obowiazki w związku. 24.10.09, 16:39
      u mnie przeważnie jest tak, ze to ja wracam do domu w okolicach 18-19. zjadam
      przygotowany przez TŻ obiad, zmywam po tymże obiedzie, jak trzeba nastawiam
      pranie albo coś prasuję, a jak nie trzeba, odpoczywam/uczę się.
      • portala1 Re: Obowiazki w związku. 24.10.09, 17:44
        Ja nie pracuje zawodowo, gotuje , piore, i zajmuje sie dzieckiem.
        Gdy maz wraca z roboty, bawi sie z dzieckiem, kapie, ubiera, a potem
        gdy dziecko spi , to on zmywa gary. Nie uwazam by robil za duzo.
        Jednak gdy ja zaczynam jakas prace domowa przy nim, typu odkurzanie,
        to zawsze proponuje pomoc.
    • laminja Re: Obowiazki w związku. 24.10.09, 20:00
      u nas nie ma sztywnego podziału. Ja zazwyczaj zajmuję się praniem - na
      wszystkich etapach. Mąż wynosi śmieci. Ale jeśli widzi, że trzeba pranie puścić
      to je puszcza. Mnie się zdarza wyrzucać śmieci. Czasem gotuję ja, czasem mąż.
      Zmywa zmywarka :p Ponieważ nie chodzę codziennie do pracy, do sprzątanie wzięłam
      na siebie, tak samo zakupy, dzięki temu wieczory i weekendy mamy wolne smile
    • memphis90 Re: Obowiazki w związku. 25.10.09, 00:47
      Podział obowiązków jest prosty- razem pracujemy, razem odpoczywamy. To
      znaczy- jak mąż pracuje przy kompie, to ja zasuwam w domu, zajmuję się
      dzieciem i ogólnie cudów nie wymagam. I odwrotnie- jak on nie ma nic
      do roboty, a ja coś w domu ogarniam- to bierze się do pomocy. Jak nie
      ma nic do roboty- to odpoczywamy. Mniej więcej tak to wygląda.
      • czar_bajry Re: Obowiazki w związku. 25.10.09, 01:31
        Podział jest prosty jeżeli ja pracuję więcej/dłużej to mąż bierze na siebie obowiązki i opiekę nad młodym jeżeli to ja mam więcej wolnego wtedy w domu robię ja.Mam taką pracę, że mam czasu dużo albo nie mam wcale i doba robi się za krótkasmile
        A ten podstawowy obowiązek w związku wypełniamy razem i chętniesmirk
        • phantomka Re: Obowiazki w związku. 25.10.09, 01:41
          U nas uklad jest prosty, ja nie pracuje zawodowo, na mojej glowie
          jest mieszkanie, cala papierologia, sprawy zwiazane z budowa domu
          (to juz w celu odciazenia zawalonego starego) Nie wymagam od niego
          niczego jezeli chodzi o nasze mieszkanie. Sam jezeli ma sily, to
          sprzatnie, odkurza, oczywiscie zawsze robi wszelkie roboty
          techniczne. Jedyne zadania to wynoszenie smieci, no i o ile mozna to
          nazwac zadaniem, to opieka nad dzieckiem po powrocie z pracy az do
          polozenia mlodej spac. Nie czuje sie absolutnie przeciazona,
          wykorzystywana. Nie mam tez poczucia, ze krece bata na siebie (bo
          bylismy w ukladzie, gdzie dwojka pracowala i obowiazki byly
          podzielone) Moj facet haruje ciezko, musi utrzymac firme, ludzi tam
          pracujacych, a nie jest to latwe, dlatego podzial jest jak
          najbardziej sprawiedliwy.
          • kali_pso Re: Obowiazki w związku. 25.10.09, 08:35
            Moj facet haruje ciezko, musi utrzymac firme, ludzi tam
            > pracujacych, a nie jest to latwe, dlatego podzial jest jak
            > najbardziej sprawiedliwy


            Ano własnie..często zapominamy, że sprawiedliwie nie oznacza po
            równowinkP
    • nanuk24 Re: Obowiazki w związku. 25.10.09, 04:39
      po 19 w tygodniu powiadasz?
      Wymagam wynieisenia talerza do kuchni i nie zostawiania skarpet pod
      kanapatongue_out Zadnych czyli. Ale ja w domu za ciezko nie pracuje,
      wykorzystywana przez meza sie nie czuje, a po 19 to i ja na kanapie
      sie bycze jak nie wiem cobig_grin
    • przeciwcialo Re: Obowiazki w związku. 25.10.09, 07:51
      Gotuję, sprzątam bo krócej pracuje. Mąż za to w soboty obrabia dom
      kiedy ja mam wychodne od rana do popołudnia.
    • lila1974 Re: Obowiazki w związku. 25.10.09, 10:13
      Do pełni obowiązkó raczej wtedy już nie zaganiam, ale miło mi, gdy
      widzę, że przynajmniej są chęci smile
    • jo-asiunka Re: Obowiazki w związku. 25.10.09, 15:18
      przede wszystkim to mój maż uważa, że kiedy on wraca z pracy, to ja też jestem
      po pracy - opiekuję się dzieckiem naszym oraz przez kilka godzin dzieciem
      sąsiadów, dwa razy w tygodniu jeżdżę z córeczką do pracy, a kiedy ona śpi w
      ciągu dnia odpowiadam na służbowe maile itp. Gotuję obiad, robię pranie. Więc
      kiedy on wraca (przed 17), to zdarza się, że robi obiad (jeśli ja nie zrobiłam),
      wyładowuje zmywarkę, dwa razy w tygodniu sprząta łazienkę itp. To nie są moje
      wymagania, po prostu mamy wspólny dom i wspólnie o niego dbamy,
    • ardzuna Re: Obowiazki w związku. 25.10.09, 20:53
      U nas to ja wracam najwcześniej o 19 i nie wyobrażam sobie, żebym miała się wtedy rzucać do odkurzania albo zmywania, tym bardziej że praca stresująca mocno. Natomiast wtedy intensywnie przebywam z dzieckiem. Mąż kończy pracę około 16 i robi zakupy, gotuje, zmywa. Robię coś w domu ewentualnie w weekend.
    • joanna_poz Re: Obowiazki w związku. 26.10.09, 10:01
      > Jakie macie wymagania co do aktywnosci domowej u Waszych facetów
      > wracających do domu powiedzmy ok. 19? Zakładając, że pan pracuje
      od
      > samego rana, Wy jestescie w domu wcześniej, chociaz też
      pracujecie.

      ja wracam ok. 17, więc robię dla nas obiad - trudno, żebym z tym
      czekała na niego do 19.
      poza tym w tygodniu staram się raczej ograniczać obowiązki domowe -
      obiad to jedyny żelazny obowiązek, poza tym wstawienie naczyń do
      zmywarki i powierzchowne sprzatnięcie po sobie (ze stołu, z blatu w
      kuchni, ciuchy do kosza do prania, zabawki malego na miejsce na
      koniec dnia).
      o 19 jemy więc obiad i poświecamy czas dziecku.
      większość domowych obowiązków przypada na weekend (duże zakupy,
      generalne sprzątanie, pranie) i tu już obowiązuje pełna współpraca,
    • kicia031 Re: Obowiazki w związku. 26.10.09, 10:31
      Dla mnie sprawa jest prosta - kazdy ma miec tyle samu czasu wolnego
      na odpoczynek. jest akurat w ten weekend trzeba sie zajac
      samochjodem, to moge samodzielnie zajac sie obiadem, zeby bylo po
      rowno, ale jak nie to chlop ma uczestniczyc w gotowaniu ( na ogol ja
      gotuje zupe, on 2 danie).

      Nie wyobrazam sobie, ze jedno z nas zasuwa, a drugie sie byczy.
      • sensej Re: Obowiazki w związku. 27.10.09, 16:04
        Oczywiście partner oczekuje od Ciebie takiej samej pensji
        miesiecznie jak jego.
        • dixi Re: Obowiazki w związku. 29.10.09, 10:58
          sensej napisał:

          > Oczywiście partner oczekuje od Ciebie takiej samej pensji
          > miesiecznie jak jego.

          a wyobraz sobie ze i takie rzeczy się zdarzają;
          wyobrazni do tego stopnia, aby pojąć że partnerka może zarabiać
          więcej niż partner, już nie wymagam wink
    • a.nancy Re: Obowiazki w związku. 27.10.09, 16:10
      > Szczerze mówiąc, trudno w takiej sytuacji coś mądrego wymyślić. tak,
      > aby obydwie strony były w pełni usatysfakcjonowane, wydaje mi się,
      > że jednak wtedy jedna ze stron musi na siebie wziąć trochę więcej.

      nie chodzi o to, zeby bylo po rowno
      chodzi o to, zeby bylo sprawiedliwie
      i zadowalajaco dla obu stron
    • anyaa77 Re: Obowiazki w związku. 27.10.09, 19:23
      U mnie to wygląda tak:

      ja: wychodzę z domu o 7, wracam o 17

      - odbieram dziecko z przedszkola
      -odbieram męża z pracy, pracuje koło przedszkola, blisko domu
      - zazwyczaj ja wkładam do zmywarki
      - szykuję pokój dziecka do spania
      - tylko ja piorę i wieszam pranie
      - "ogarniam" mieszkanie w tygodniu- małe porządki
      - ogarniam potzreby żywieniowe kota i kuwetę, chociaż coraz częściej kota karmi dziecko

      mąż: wychodzi 8.30 wraca 17.00

      - szykuje dziecko do przedszkola
      - myje dziecko wieczorem
      - sprząta mieszkanie w wekendy duże sprzątanie, czasami mu pomagam
      - czyści samochód, którym ja jeżdżę
      - ogarnia potrzeby emocjonalne kota ( głaszcze go, gdy ten się znatręca)
      - wykonuje naprawy (ostatnio naprawił lodówkę) i drobne remonty

      Wspólnie:

      - robimy zakupy
      - gotujemy obiady (więcej gotuje mąż)
      - każdy prasuje swoje rzeczy plus ja prasuję dziecku, gdy ubranka tego naprawdę wymagają

      Nikt nie czuje się pokrzywdzonysmile
      • nogi Re: Obowiazki w związku. 28.10.09, 01:33
        my to dzielimy między nogi. lewą mieszamy w garnku, prawą prasujemy i wszyscy są
        szczęśliwi.Tekst linka
    • ola_motocyklistka Re: Obowiazki w związku. 28.10.09, 14:27
      Ja: wstaję 6.3, kładę się max 23
      -ogarniam dom ( sprzątam gotuję piorę zakupy)
      -ogarniam córkę (szykuję do przedszkola, odbieram, myję wieczorem, bajka.
      Czasami robi to mąż jak jest o tej porze w domu-20.00, rzadko ale takie dni się
      zdarzają)
      -ogarniam sprawy związane z działalnością męża , vaty, zusy, przelewy, raty,
      aukcje na allegro, wysyłka. Jeżdżę po części, załatwiam sprawy u kontrahentów.
      -jestem na urlopie wychowawczym, nie wychodzę do pracy. Są dni, że mnie nie ma i
      ledwo zdążam po córkę do przedszkola a są dni że leżę przed tv i oglądam.
      On: wstaje o 9, kładzie się około 24-1
      -wstaje, je przyg przeze mnie śniadanie, wychodzi do warsztatu. ( mnie już nie
      ma bo coś tam załatwiam)
      -około 14 przychodzi na obiad
      -około 21 przychodzi na kolacje
      -około 24-1 kończy pracę
      -poza tym-dba o opał do pieca-tnie drewno, zwala węgiel, pali w piecu
      -naprawy, remonty
      -pilnuje stanu technicznego mojego samochodu
      -ostatnio walczy z szambem ( czekamy z utęsknieniem na kanalizację, nie opłaca
      się robić nowego szamba)
      -odśnieża on, ciężkie roboty on
      -czasami odkurza-szczególnie teraz gdy jestem w ciąży.
      -jak mu zostawię półprodukty w lodówce-to przygotuje sobie z nich posiłek.
      w weekendy podobnie. on pracuje a ja mu zostawiam posiłek i gdzieś z córką jadę.
      Taka sytuacja wywołana jest skutkami pożaru, który nas spotkał. pRZED POŻArem
      więcej czasu był w domu i więcej robił przy dziecku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka