Dodaj do ulubionych

Tak a propos psa we własnym domu

27.10.09, 14:35
Przypomniało mi się, jak robiliśmy imprezę rodzinną, siostra brata
przybywała wraz z mężem i 6miesięczniakiem i oczekiwała od nas, że na
czas ich wizyty wyrzucimy psa z domu-pies domowy, traktowany jak
kochany członek rodziny. Powiedziałam jej, że jak się jej nie podoba,
może nie przyjeżdzać i tyle. No i nie przyjechała.
Obserwuj wątek
    • broceliande Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 14:40
      Może wystarczylo tylko trzymać psa z daleka od dziecka?
      Troche rozumiem taki przesadny strach.
      Pies mojej mamy był dziwny - po przejściach.
      ale wystarczyło uważać.
      • liliankaa77 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 14:49
        A raczej dziecko z daleka od psa. I tym powinni zająć się rodzice
        dziecka.
        • broceliande Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 14:54
          Wszystko jedno. Pewnie raczej dziecko od psa, bo czasem dziecko samo
          idzie do pieska.
          W naszym przypadku pies mógl być niebezpieczny i zawsze pilnowałam,
          gdzie pies, a gdzie dziecko.
          • liliankaa77 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 14:55
            Mój pies nie jest niebezpieczny. Mam 2letniego synka i żyjemy wszyscy w
            idealnej symbiozie.
            • broceliande Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 15:02
              Pies mojej mamy został wzięty w wieku kilku miesięcy z gospodarstwa,
              gdzie były kopniaki na porządku dziennym, moze od dzieci też,
              mieszkał w chlewie i czasem dostawał jeść, a czasem nie.
              Niektórzy ludzie na wsi traktuja zwierzęta okropnie.

              W sumie ładna, duża suka, ale nieufna wobec obcych, chodziła takimi
              zakosami, jak rekin, uciekała, gdy ktoś sie poruszył gwałtowniej i
              mogła po drodze zranić dziecko całkiem niechcący...

              Zrozum, to nie był pieszczoch kochany przez całe życie i bałam się o
              małego. kochanych pieszczochów sie nie boję.
          • a.nancy Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 15:06
            co innego pilnowac, bo pilnowac trzeba zawsze (i nie ma, ze piesek kochany, bo
            nawet najukochanszy moze nie zniesc np. dzieciecego palca w oku)
            a co innego wyrzucic psa z domu, bo jasnie pani z nastepca tronu zjechala smile
    • moofka Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 14:40
      pies czlonek a szwagierka z bratankiem nie czlonek
      idiotyczny pasterki obyczaj z kundlem w jednej izbie zyc tongue_out
      • gryzelda71 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 14:43
        Uwielbiam te pasterskie obyczaje.
      • attiya Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 14:52
        członkami mojej rodziny są ludzie
        zwierzęta to dodatek - dal mnie zbędny
        • liliankaa77 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 14:55
          I tu się różnimy.
        • generation-me Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 18:53
          Popieram! Pies to "członek rodziny", a siostra to... pies? Współczuję -
          oczywiście siostrze męża. I coś nie chce mi się wierzyć w tę "idealną sybiozę".
          Znałam osobę (sąsiadkę w domu rodzinnym), która wynosiła kundle ponad wlasne
          dzieci, tuliła je, pieściła, a na dzieci warczała, poprawiała, rozstawiała po
          kątach. Żal mi ich było, jak na spacerki z pieskami ganiała, a z dziećmi na
          rower czy inną aktywność - po co. Przecież to piesek musi się wybiegać wink
          • maadzik3 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 21:29
            Nie chce ci sie wierzyc ze sa ludzie ktorzy kochaja swoje dzieci i jednoczesnie
            maja ukochane psy, traktowane jak czlonkowie rodziny? To nie wierz. Ale takich
            ludzi jest sporo. Mialam psice jak Mlody sie urodzil, ciezko zachorowala jak
            Mlody mial rok, walczylismy o nia poltorej roku i wciaz mi jej brak (a to juz
            szmat czasu). I ani przez moment nie zaniedbalam z tego powodu wlasnego dziecka.
            Co do zbednosci zwierzat - dla jednych zbedne (obowiazku posiadania na szczescie
            nie ma) dla innych niezbedne. Nie musimy sie zgadzac, ale dom gospodarzy
            szanowac trzeba na tyle, ze jak maja dziecko, a my nie cierpimy bachorow to nie
            zadamy zeby znalezli weekendowa pozadomowa opieke na czas naszej wizyty, jak
            maja telewizor a my demonstracyjnie nie, to nie musza go wynosic do szopy bo
            przyjezdzamy w gosci i jak maja psa/ kota to nie zadamy usuniecia zwierzaka z
            domu bo czynimy zaszczyt przyjscia w gosci.
            • moofka Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 07:11
              Nie musimy sie zgadzac, ale dom gospodarzy
              > szanowac trzeba na tyle, ze jak maja dziecko, a my nie cierpimy bachorow to nie
              > zadamy zeby znalezli weekendowa pozadomowa opieke na czas naszej wizyty, jak
              > maja telewizor a my demonstracyjnie nie, to nie musza go wynosic do szopy bo
              > przyjezdzamy w gosci i jak maja psa/ kota to nie zadamy usuniecia zwierzaka z
              > domu bo czynimy zaszczyt przyjscia w gosci.

              niepotrzebnie zabierasz glos w tej dyskusji
              dopoki nie zrozumiesz kto jest kto
              co pies co dziecko a co telewizor
              nie zaczaisz i proporcjum, mocium panie
              i nie zrozumiesz o czym tu ematki mowia
              zwierze to zwierze - fizjologiczne, nieobliczalne i niebezpieczne czesto
              a dziecko - to czlowiek
              i to ludzie tworza rodzine
              a telewizor kulturali ludzie na czas wizyty
              on mnie nie ugryzie, nie slini sie i nie ma robali
              • default Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 09:04
                moofka napisała:

                >
                > dopoki nie zrozumiesz kto jest kto> co pies co dziecko a co
                telewizor > nie zaczaisz i proporcjum, mocium panie

                Myślę, że to nie chodzi o proporcje, ale o poszanowanie zwyczajów i
                układów w czyimś domu, dla mnie to jednak trochę bezczelne żądać
                wywracania normalnego porządku z powodu, że się zamierza przyjechać
                z wizytą.

                > zwierze to zwierze - fizjologiczne, nieobliczalne i niebezpieczne
                czesto> a dziecko - to czlowiek

                Człowiek, także fizjologiczny, nieobliczalny i w pewnym sensie
                niebezpieczny (jak np. ściągnie ze stołu serwetę razem z zastawą smile)
                Poza tym z samego faktu, że to jest człowiek, nie wynika że każdy ma
                dzieci lubić i zachwycać się nimi. Ja np. cholery dostaję, kiedy
                rozmawiam z przyjaciółką, a jej dzieci w tym czasie nieustannie
                wtrącają się, odwracają uwagę, wieszają się na niej, hałasują. Ale
                zaciskam zęby i wytrzymuję, nie powiem jej przecież : "jak ja jestem
                to wyprowadź te bachory do innego pokoju". Zdecydowanie psy są mniej
                upierdliwe w towarzystwie smile

                > i to ludzie tworza rodzine

                Ludzie i zwierzęta, jeśli rodzina takowe posiada. Bo czymże jest
                zwierzę chowane w domu, z rodziną ? Meblem ? Wyposażeniem
                mieszkania ? Ozdobnym bibelotem ? Nie, jest owej rodziny członkiem.

                > a telewizor kulturali ludzie na czas wizyty > on mnie nie ugryzie,
                nie slini sie i nie ma robali

                Psy trzymane w domu nie mają robali, bo są regularnie odrobaczane. I
                raczej nie gryzą, a jeśli może się to zdarzyć, to rozsądny
                właściciel zdaje sobie z tego sprawę i nie dopuszcza do sytuacji,
                kiedy mogłoby do tego dojść. No ale to już kwestia odpowiedzialności
                właściciela, a nie wina psa.
                • moofka Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 09:21
                  default napisała:

                  > Człowiek, także fizjologiczny, nieobliczalny i w pewnym sensie
                  > niebezpieczny (jak np. ściągnie ze stołu serwetę razem z zastawą smile)
                  > Poza tym z samego faktu, że to jest człowiek, nie wynika że każdy ma
                  > dzieci lubić i zachwycać się nimi. Ja np. cholery dostaję, kiedy
                  > rozmawiam z przyjaciółką, a jej dzieci w tym czasie nieustannie
                  > wtrącają się, odwracają uwagę, wieszają się na niej, hałasują. Ale
                  > zaciskam zęby i wytrzymuję, nie powiem jej przecież : "jak ja jestem
                  > to wyprowadź te bachory do innego pokoju". Zdecydowanie psy są mniej
                  > upierdliwe w towarzystwie smile

                  no i mamy sedno
                  to jest ten typ milosnika zwierzaczka
                  co na swojego kundla nie da krzywo spojrzec jak sie po ponczochach wspina
                  a blizniemu by tetnice przegryzl
                  i ten typ ktory szwagierki czy siostry z niemowleciem woli nie goscic
                  niz kundla w lazience zamknac na godzine
                  wiec wy sie po pleckach poklepujcie
                  bo to o to chyba w watku chodzi

                  a moze psia chalupa lilianki zwyczajnie smierdzi i klaki sa w ciasteczkach
                  ze szwagierka, czy siostra brata surprised
                  bala sie przyjsc z niemowlaczkiem




                  >
                  > > i to ludzie tworza rodzine
                  >
                  > Ludzie i zwierzęta, jeśli rodzina takowe posiada. Bo czymże jest
                  > zwierzę chowane w domu, z rodziną ? Meblem ? Wyposażeniem
                  > mieszkania ? Ozdobnym bibelotem ? Nie, jest owej rodziny członkiem.
                  >
                  > > a telewizor kulturali ludzie na czas wizyty > on mnie nie ugryzie,
                  > nie slini sie i nie ma robali
                  >
                  > Psy trzymane w domu nie mają robali, bo są regularnie odrobaczane. I
                  > raczej nie gryzą, a jeśli może się to zdarzyć, to rozsądny
                  > właściciel zdaje sobie z tego sprawę i nie dopuszcza do sytuacji,
                  > kiedy mogłoby do tego dojść. No ale to już kwestia odpowiedzialności
                  > właściciela, a nie wina psa.
                  • chalsia [...] 28.10.09, 09:38
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • default Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 13:17
                    moofka napisała:
                    >>
                    > no i mamy sedno
                    > to jest ten typ milosnika zwierzaczka
                    > co na swojego kundla nie da krzywo spojrzec jak sie po ponczochach
                    wspina a blizniemu by tetnice przegryzl
                    > i ten typ ktory szwagierki czy siostry z niemowleciem woli nie
                    goscic niz kundla w lazience zamknac na godzine

                    W swoim zaślepieniu nienawiścią do zwierząt nie potrafisz już
                    normalnie dyskutować i wyciągasz pochopne wnioski. Wszystko jest
                    kwestią poszanowania się wzajemnie. Jeśli miałabym upierdliwe psy,
                    które skaczą na gości, pchają nosy w talerze, drą rajstopy - to
                    pewnie bym je na czas wizyt izolowała. Ale nie wyobrażam sobie, żeby
                    tak wychować (a raczej NIE wychować) psa, żeby pozwalał sobie na
                    takie akcje. Osoba, której przeszkadzałaby sama obecność psów w moim
                    domu (np. leżących sobie grzecznie w swoim legowisku i nie
                    wtrącających się) i zażądałby ich całkowitego usunięcia - moim
                    zdaniem okazuje gruby nietakt wobec gospodarzy. Psy niewychowane i
                    upierdliwe także mnie - miłośniczkę zwierząt - irytują i bez ogródek
                    mówię o tym i właścicielowi i psu, ale nie panikuję i nie stawiam
                    warunków ("przyjdę, jak zamkniesz psa"). Podobnie spodziewam się, że
                    rodzice rozwydrzonych dzieci postarają się je jakoś spacyfikować na
                    czas wizyty dorosłych. Normalne, dobrze wychowane dzieci nie
                    absorbują swoją osobą zajętych rozmową dorosłych. Oczywiście pomijam
                    niemowlęta, które zawsze mogą się rozedrzeć smile
                    • moofka Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 13:25
                      Osoba, której przeszkadzałaby sama obecność psów w moim
                      domu (np. leżących sobie grzecznie w swoim legowisku i nie
                      wtrącających się) i zażądałby ich całkowitego usunięcia - moim
                      zdaniem okazuje gruby nietakt wobec gospodarzy


                      nigdy nie spotkalam sie z kims, kto by tego oczekiwal
                      w stosunku do spokojnych psow

                      matka sie psa bala o ile dobrze zrozumialam
                      czy to w obawie o dziecko, czy w obawie o siebie
                      i dlatego poprosila o izolacje
                      to jest dla mnie jasne

                      a z nienawiscia to grubo przesadzilas
                      zwierzaki miewalam i lubie
                      i nigdy bym nie skrzydzila
                      uwazam jedynie
                      ze pies powinien znac swoje miejsce
                      i nie musze nikogo nim na sile uszczesliwiac
                      w przeciwienstwie do ciebie
                      zwlaszcza jak ktos nie chce albo sie boi
                      • default Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 14:33
                        moofka napisała:

                        >> uwazam jedynie
                        > ze pies powinien znac swoje miejsce
                        > i nie musze nikogo nim na sile uszczesliwiac
                        > w przeciwienstwie do ciebie
                        > zwlaszcza jak ktos nie chce albo sie boi

                        Ależ ja uważam dokładnie tak samo ! Mam cztery psy, najstarsza suka
                        ma generalnie wszystko w d.. i w ogóle nie interesuje się gośćmi,
                        dwie małe są nieufne i same się ewakuują na z góry upatrzone
                        pozycje, a pies czasem "podwala się" - zwłaszcza do kobiet, pchając
                        łeb na kolana, ale wystarczy spokojnie powiedzieć mu : "na miejsce" -
                        i grzecznie odchodzi na swój barłóg.
                        I nie wiem skąd sugestia, że chcę kogoś na siłę uszczęśliwiać
                        towarzystwem moich psów, ja sama czuję się niezręcznie w sytuacji,
                        kiedy wiem, że moje psy komuś przeszkadzają, dlatego np. nie
                        zabieram ich ze sobą idąc do kogoś - no chyba że specjalnie
                        zaznaczy, że zaprasza z psami.

                        • nanuk24 Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 15:52
                          Za bardzo wierzysz w ludzi. Uwierz, ze nie kazdy wlasciciel psa
                          czuje sie za niego odpowiedzialny, uklada psy, pokazuje, gdzie jest
                          jego miejsce w hierarchii. Posune sie dalej i stwierdze, ze
                          wiekszosc wlascicieli tak na prawde nie zna sie na psach. ie
                          obserwuje wlasnego psa. Nie wie, kiedy jest zly, kiedy
                          zaniepokojony, a kiedy szczesliwy. Nie mowiac juz o tym, ze ulozyc
                          nie potrafia, bo najprosciej to machnac reka i powiedziec, ze skacze
                          i wyjada z talerza bo tak ma i juz.
                    • nanuk24 Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 14:25
                      Ty masz ulozone psy, jaka masz pewnosc, ze autorki watki piesek nie
                      skacze i nie zaglada do talerzy gosci? Bo mnie sie wydaje, ze gdyby
                      ona miala grzecznie lezace psy na legowisku, to szwagierka nie
                      stawialaby warunkow.
                      • franczii Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 14:59
                        Bo mnie sie wydaje, ze gdyby
                        > ona miala grzecznie lezace psy na legowisku, to szwagierka nie
                        > stawialaby warunkow.

                        No wiesz, po tym jak kiedys tu przeczytlam, ze ktos sie domagal zamkniecia psa
                        bo go draznilo to, ze pies chodzil i merdal ogonem nic mnie juz nie zdziwibig_grin
                        • nanuk24 Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 15:54
                          > bo go draznilo to, ze pies chodzil i merdal ogonem nic mnie juz
                          nie zdziwibig_grin


                          Tak wiemsmile Mam w rodzinie taka osobebig_grin
              • echtom Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 09:15
                > i to ludzie tworza rodzine

                Zwierzę-domownik jest bliżej związane z rodziną, niż powinowata, którą widuje się raz na jakiś czas.
                • iwles Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 09:50

                  > Zwierzę-domownik jest bliżej związane z rodziną, niż powinowata,
                  którą widuje s
                  > ię raz na jakiś czas.


                  chcesz powiedziec, że twój pies jest ci bliższy niż własna matka ?
                  • moofka Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 09:52
                    > chcesz powiedziec, że twój pies jest ci bliższy niż własna matka ?

                    tez pytanie
                    matka mordy nie liże zazwyczaj
                    a pies i owszem big_grinbig_grin
                  • echtom Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 10:14
                    Matka nie jest moją powinowatą.

                    pl.wikipedia.org/wiki/Powinowactwo_(prawo)
                    • iwles Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 10:25

                      no to inaczej - dla twojego męża pies jest bliższy niż twoja matka ?
                      • katia.seitz Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 11:08
                        A co w tym dziwnego? Przypuszczam, że dla mojego męża nasze koty są bliższe, niż
                        moja matka i nie mam o to cienia pretensji. Ona też nie - również jest kociarą smile

                        Warto zrozumieć, że ludzie są różni...
                      • nanuk24 Iwles:-) 28.10.09, 14:31
                        moje psy sa mi blizsze niz moja matka i blizsze sa mojemu mezowi,
                        niz jego tesciowa.
                        Co nie oznacza, ze psy nie znaja swojego miejsca w szeregu.
                      • echtom Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 16:58
                        Nie ma psa, ale w sumie bym się nie zdziwiła tongue_out
                        • iwles Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 17:18

                          > Nie ma psa, ale w sumie bym się nie zdziwiła tongue_out
                          >


                          kurde, wiedziałam, że temat teściowa jest śliski tongue_out
                          • echtom Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 17:32
                            A tak poważnie - dla mnie słowo "rodzina" to dwa rodzaje relacji - więzy krwi albo szczególna więź z wyboru. Ten drugi przypadek to przede wszystkim mąż, może być (ale nie musi) jego rodzina, z którą masz dobre układy, a także długoletnia gosposia, adoptowane dziecko, a nawet "adoptowane" zwierzę. Moje koty jak najbardziej wliczają się do rodziny, choć odróżniam je od swoich dzieci wink
                • iwles Echtom 28.10.09, 18:46

                  a widzisz, wcale nie powinowata tongue_out

                  forum.gazeta.pl/forum/w,567,102153399,102213606,Re_Tak_a_propos_psa_we_wlasnym_domu.html?s=1
                  • echtom Re: Echtom 28.10.09, 21:11
                    Tak czy inaczej - obca baba, a pies swój tongue_out
    • karra-mia Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 14:46
      ja, jak odwiedzają mnie goście z dzieckiem, trzymam psa po prostu z
      dal od dziecka, ale moja goldenka to po prostu chodzący anioł,
      wszystko przyjmuje z godnością, bez wykłocania się.
    • ik_ecc Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 14:47
      Mam dwa psy i zawsze respektuje jesli gosc nie czuje sie w obecnosci
      moich psow komfortowo i wsadzam psy za barierke.
    • babcia47 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 14:51
      ode mnie nie oczekiwano, nie było na ten temat rozmowy ale znając
      swoje psiska przesiedliłam je na czas pobytu wnuka do duzych jasnych
      pomieszczeń na poziomie piwnicy, podobnie robię gdy przyjeżdża
      jeszcze-nie-synowa, bo wiem że czuje się w ich obecności
      nieswojo..ale ja mam warunki. Nie ma się co dziwić, że rodzina z
      małym dzieckiem badała możliwośc odizolowania Twojego psa od
      półroczniaka, nie wiem na czym miało polegac to "wyrzucenie" go z
      domu, nie było możliwości, nie przyjechała.. i tyle
      • liliankaa77 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 14:57
        Ja jadąc do kogoś z synem nie oczekuję, że wyrzuci z domu zwierzęta,
        które tak zawsze mieszkają. Wiedziałam, że na ematce będzie spaczone
        spojrzenie.
        • agatar-m Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 15:00
          liliankaa77 napisała:

          . Wiedziałam, że na ematce będzie spaczone
          > spojrzenie.

          spaczone dlatego,że inne niż twoje???? to już o więcej nie spytam. wink
        • babcia47 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 15:21
          dlaczego spaczine? dlatego, ze potrafię sobie wyobrazic, że na
          świecie nie istnieja sami wielbiciele czworonogów, sa ludzie, którzy
          się ich boja, nie lubią, nie ufaja..szczególnie jezeli dziecko nie
          miało nigdy kontaktu z żadnym zwierzakiem i nie ma "wprawy" w
          postepowaniu z nim, może szarpać, prowokowac..odizolowanie może miec
          nie tylko na celu ochrone dziecka, moze dotyczyc też bezpieczeństwa
          zwierzaka..na dobra sprawe niejednego goscia mogłabym umiescic
          w "piwnicy", bo mam tam naprawde dobre warunki, ciepło, czysto, są
          sanitariaty, prysznic, niektórzy sasiedzi mają tu porobione pokoje
          do róznych gier, barki..ale wyszło mi jednak, że lepiej będzie ich
          przyjmowac i nocowac w "mieszkaniu" a psom bedzie wygodniej na dole,
          szczególnie, ze tam jest wyjscie na ogród dla nich..Sama, gdy
          jechałam do kogoś z małymi dziećmi nie wymagałam odizolowania
          zwierzaków, bo moje dzieci sie z nimi wychowywał, umiały sie z nimi
          bawić, rozumiały ostrzezenia, zcego nie wolno robić itd. ale nie
          zamierzam eksperymentowac z takimi, które tego nie wiedza. Nie widze
          tez powodu, by gosci, którzy nie lubią psów lub sie ich boją zmuszac
          do przebywanie w ich towarzystwie..mało tego zdarzyło sie, ze w
          przypadku jednej osoby wysiedliłam koty na ocieplony,
          zagospodarowany, jasny strych (prawie 100m kw), który tez jest
          odciety od mieszkania drzwiami, bo ta osoba kotów nie
          cierpiała..koty miały uzywanie na belkach i potraktowały "wygnanie"
          jak obóz sportowy
        • w_miare_normalna Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 15:49
          ja się wcale nie dziwię bo byłam w podobnej sytuacji.
          Młoda ma alergie na sierść i astmę, teściowa mieszka niedaleko nas
          (jakieś 15 min. drogi) więc często jak wpadała to brała psiaka ze
          sobą, rozumiem jak przyszła raz i drugi, ale kurde no ile można, w
          końcu mam prawo powiedzieć, że nie życzę sobie psa w moim domu. Jakoś
          dyskretnie mój K. miał to teściowej powiedzieć i temat zniknął,
          kiedyś teściowa jechała z psem i mężem od weterynarza i po drodze
          zadzwoniła czy mogą wpaść na kawę, zadzwoniła do K. ale na migi
          powiedziałam, że sobie spa nie życzę, więc teściowa weszła sama
          dosłownie na 3 minuty i powiedziała, że w takim razie nie zostanie na
          kawie bo pies i jej mąż są w samochodzie. Trudno jej sprawa .
          • przeciwcialo Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 18:03
            Jest róznica przyjśc do kogos kto ma psa a przyjśc do kogos z psem.
        • generation-me Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 19:02
          Wyobraź sobie, że na świecie są także tacy ludzie, którzy zapachu psiej sierści,
          psich kudłów na ubraniu czy psich wyziewów z pyska nie traktują jako dopustu
          bożego. Mnie osobiście psy nie przeszkadzają. Nigdy nie byłam "psiarą", choć
          mieliśmy psy w domu rodzinnym i do dziś toleruję je w swoim otoczeniu. Dla mnie
          osobiście posiadanie psa to bezsensowna strata czasu i energii. Czas - którego
          nie mam za wiele - wolę poświęcić dzieciom, mężowi, znajmomym, no i oczywiście
          sobie. Poza tym dużo podróżuję i pies byłby przysłowiową kulą u nogi. Czy moje
          poglądy są spaczone wink? Bynajmniej nie zachęcam do odpowiedzi.
      • agatar-m Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 14:59
        jak najbardziej się nie dziwię ,że się o to spytali. My mieliśmy boksera 40 kg
        wagi, też go zamykałam jak ktoś bardzo o to prosił i nie widiałam w tym nic
        złego. Jak chciałam mieć gości, którzy bali się psa to przeciez ja musiałam coś
        zrobić a nie oni.
    • miska_malcova Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 15:02
      liliankaa77 napisała:

      > Przypomniało mi się, jak robiliśmy imprezę rodzinną, siostra brata
      > przybywała wraz z mężem i 6miesięczniakiem i oczekiwała od nas, że na
      > czas ich wizyty wyrzucimy psa z domu-pies domowy, traktowany jak
      > kochany członek rodziny. Powiedziałam jej, że jak się jej nie podoba,
      > może nie przyjeżdzać i tyle. No i nie przyjechała.


      cóż, zrobiłabym tak samo smile Moja koleżanka, gdy była w ciąży nie odwiedzała
      nas, bo bała się zarazić toksoplazmozą od moich kotów. Jej sprawa, jej fobia. Na
      całe szczęście nie oczekiwała, ze koty usunę z mieszkania na czas jej pobytu smile
    • nanuk24 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 15:04
      Nikt bez zaproszenia do mnie nie przychodzi, a zaproszony gosc jest
      dla mnie wazny. Dla mojego i gosci komfortu swojego duzego psa
      ewakuuje, ma on swoja miejscowke w jednym pomieszczeniu.

      Nie widze nic oburzajacego w tym, ze ktos mnie poprosi o zamkniecie
      psa, bo sie go boi.
      • princy-mincy Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 15:08
        Jest roznica miedzy zamknieciem psa w drugim pomieszczeniu a
        wywaleniu go czasowo z domu.
        • miska_malcova Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 15:10
          a w przypadku lilianki, właśnie chodziło o czasowe pozbycie się psa z domu
          • iwles Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 15:13

            wydaje mi się, że wrot "wywalcie psa z domu" miał oznaczać, aby tak
            zorganizowali, żeby drogi dziecka i psa się nie skrzyżowały, a nie
            konkretnie: "oddajcie psa do schroniska na czas imprezy".
        • nanuk24 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 15:11
          > Jest roznica miedzy zamknieciem psa w drugim pomieszczeniu a
          > wywaleniu go czasowo z domu.

          Z domu czy z mieszkania?
          Bo ja mojego z domu wywalam, zeby sobie po ogrodzie popiegal i
          pozalatwial swoje potrzeby.
          • princy-mincy Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 15:19
            I w razie nocujacych gosci Twoj pies spi tez w ogrodzie, bo do domu
            nie ma wstepu, choc zawsze spal w domu?
            • nanuk24 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 15:39
              U mnie w domu moga nocowac tylko wybranitongue_out Sa to przewaznie bliscy
              przyjaciele, ktorzy mojego psa uwielbiaja. Nie trzymam psa na
              zewnatrz calymi dniami, nie mowiac o nocy.

              A watek dotyczy gosci, ktorzy przyszli w odwiedziny a nie na nocleg.
      • a.nancy Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 15:19
        > Nie widze nic oburzajacego w tym, ze ktos mnie poprosi o zamkniecie
        > psa, bo sie go boi.

        zamkniecie, czy wyrzucenie z domu?
        • nanuk24 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 15:32
          a czy wypuszczenie psa na ogrod jest juz wyrzuceniem z domu?
          • a.nancy Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 09:34
            nanuk24 napisała:

            > a czy wypuszczenie psa na ogrod jest juz wyrzuceniem z domu?

            zalezy od psa i ukladow panujacych w domu. mialam psa, ktory bardzo zle znosil
            samotne przebywanie w ogrodzie. teraz mam takiego, ktory ogrod uwielbia, co nie
            zmienia faktu, ze po jakims czasie zaczyna sie nudzic i szczekac.
            dla wielu psow izolowanie do ludzi jest problemem. zwlaszcza, jak przychodza
            goscie, pies ma potrzebe sprawdzenia kto przyszedl, przywitania sie i ogolnie
            kontrolowania co sie dzieje. powtarzam, wszystko zalezy od psa.
            • moofka Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 09:39
              >wszystko zalezy od psa.

              pies ma potrzebe powachac surprised
              wszystko zalezy od psa
              ło matulu
              nie zazdroszcze układu big_grin
              • ciociacesia czy mi sie zdaje 28.10.09, 11:50
                czy ty moofko, psów nie lubisz? smile
                • moofka Re: czy mi sie zdaje 28.10.09, 12:10
                  ale uwielbiam
                  tylko troche sie brzydze wink
              • a.nancy Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 13:32
                > pies ma potrzebe powachac surprised

                a co w tym dziwnego?

                > wszystko zalezy od psa

                tak, bo psy sa rozne. maja rozny charakter.

                > nie zazdroszcze układu big_grin

                dziekuje, nie narzekam big_grin
                • moofka Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 13:35
                  a jak gosc nie ma zyczenia byc wachany? to tez od psa zalezy czy sie laskawie
                  zgodzi nie wachac?
                  surprised
                  • a.nancy Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 13:59
                    moze wachac z pewnej odleglosci.
                    gosc, ktory nie zyczy sobie w ogole widziec psa na oczy, i nie da sie powachac z
                    odleglosci 3 metrow, jest paranoikiem.

                    przykro mi, ze zniszcze twoje wyobrazenia o tym, jak w moim domu rzadza
                    zwierzeta i maja wiecej praw od ludzi. kiedy mam gosci, pies jest zazwyczaj w
                    innym pokoju. owszem, moze sie przywitac, ale pytam gosci o zgode. nie slini sie
                    na talerze. zazwyczaj po poczatkowym krotkim wybuchu radosci zwyczajnie idze spac.
                    napisalam "zalezy od psa", co najwyrazniej zrozumialas jako "zelzy od psiego
                    widzimisie". otoz nie - zalezy od charakteru danego psa i ukladow w danej
                    rodzinie. jestem w stanie wyobrazic sobie psa np. po przejsciach, ktory jest
                    totalnie uzalezniony od wlasciciela i wyrzucony do ogrodu na kilka godzin bedzie
                    cierpial. z drugiej strony, sa psy dobrze wychowane, ktore nie narzucaja sie
                    gosciom, i wymaganie z gory, ze "pies ma zniknac z domu" to ciezkie
                    przegiecie. wlasciciel powinien kontrolowac swojego psa i wychowac go tak, zeby
                    umial zachowac sie odpowiednio podczas wizyty. ale strzelanie focha, ze w domu
                    jest pies, to tak, jakbym powiedziala, ze przyjade do ciebie jak przemalujesz
                    kuchnie na niebiesko, bo ta jaka masz mi sie nie podoba.
                    • moofka Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 14:05
                      ale strzelanie focha, ze w domu
                      > jest pies, to tak, jakbym powiedziala, ze przyjade do ciebie jak przemalujesz
                      > kuchnie na niebiesko, bo ta jaka masz mi sie nie podoba.

                      otoz nie
                      to nie jest to samo
                      zadanie na myslenie
                      znajdz piec szczegolow
                      ktorymi rozni sie pies od sciany
            • nanuk24 Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 14:35
              Cudnie. Kto u was stoi najwyzej w hierachii?
    • deodyma Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 15:15
      no i milas racje.
    • default Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 15:24
      Do mnie nie przychodzą ludzie, którzy nie lubią psów smile Tzn. mówię o
      osobach zaprzyjaźnionych, nie jakichś przypadkowych typu agent
      ubezpieczeniowy smile Jakoś tak jest, że osoby nie lubiące zwierząt
      mają z reguły jednocześnie inne cechy, które mi nie odpowiadają i
      się z nimi nie przyjaźnię i do domu nie zapraszam. Po prostu nie
      polubię osoby, która nie lubi zwierząt, boi się ich, czy ma potrzebę
      zachowania dystansu wobec nich.
      • czar_bajry Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 15:42
        Mam psa i koty przychodzą goście i nikt nie narzeka jak komu nie pasuje
        odwiedzać mnie nie musitongue_out, jednak idąc do kogoś w goście zwierząt ze sobą nie
        zabieram chyba że na wyraźne zaproszenie idę z yorkiemsmile.
        Nie wyobrażam sobie aby goście w moim domu stawiali pod znakiem zapytania
        obecność zwierząt.
      • babcia47 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 15:52
        to znaczy, że jeżeli TŻ mojego syna nie lubi psów, to mam zadziałać
        jak przysłowiowa teściowa? Nigdy nie został mi postawiony żaden
        warunek związany z zwierzactwem, ale mam do wyboru, podobnie jak
        autorka wątku, ich przyjazd, bo wiem, ze psów się boi, miała z
        nimi "orzejscia" lub nieograniczoną swobodę psów.. to wybieram to
        pierwsze, szcegónie, ze psom krzywda się nie dzieje
        • seniorita_24 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 16:23
          Babciu po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że z ciebie jest nietypowa teściowa. W ogóle nie uprzykrzasz życia tym swoim synowym tongue_out
          • babcia47 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 17:16
            pokorna tesciowa, dwie synowe...no nie ssac nie będę..ale pamiętam
            jeszcze zasadę nie rób drugiemu co Tobie niemiłe, a może ci w
            wnukach wynagrodzi tongue_out a na co mi awantury w domu? szlabany na
            wnuków? i dla kogo ja tych chłopów hodowałam jak nie dla ich
            kobiet?..a po sobie wiem, ze z kobietami lepiej nie zadzierać tongue_out
    • dag_dag Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 15:46
      U mnie w domu zawsze były duże i szalone psy, czyli boksery wink Psy zawsze
      zostawały za barierką. Jedynie na prośbę innych był wypuszczane. To, że ja i
      moja rodzina możemy z jednej miski z psem jeść, nie boimy się psów i uwielbiamy
      je - niekoniecznie oznacza, że i inni muszą. Proste.
      • bozenka12 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 16:12
        jestem totalna milosniczka zwierzakow. Mam 4 psy.sa one dla mnie
        czlonkami rodziny, ale jesli zapraszam kogos i ten ktos boi sie
        moich psow ( 3 psy sa duze, w tym jeden pitbull) zamykam psy w
        oddzielnym pokoju, albo jak pogoda pozwala "wywalam" do ogrodu. Nie
        widze w tym nic zlego. I tez nie widze nic zlego w tym, ze ktos
        prosi o zamkniecie psow, bo sie boi.
    • moofka Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 16:53
      mozna byc milosnikiem psow
      i nie chamem jednoczesnie
      popelnilas faux pas
      i szwagierka postapila najsluszniej w takiej sytuacji
      dziwie sie tylko, ze zamiast refleksji jakiejs ty sie jeszcze z tym obnosisz
      chyba ze wyjatkowo jej nie lubisz i tak zapraszalas zeby nie przyszla
      co tym gorzej o tobie swiadczy
      • nanuk24 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 17:02
        Straszne jest zaparaszac goscia, po czym dawac mu do zrozumienia ze
        sie ma go gleboko w dupie i tak naprawde jest niemile widziany.
        Po co wiec zapraszac?
        • mgd3 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 17:14
          Przesadzacie. Jakie faux pas? Zaprosiła - a gość zażyczył sobie żeby wyrzuciła
          psy na czas jego obecności. Równie dobrze, można powiedzieć, że gość popełnił
          faux pas bo chciał przyjechać z dzieckiem - zamiast zostawić je w domu, skoro
          stanowiłoby problem - a stanowiłoby skoro koliduje z psami. uncertain Bo savoir vivre
          polega na tym, że gospodarz ma sie zachowywać tak żeby zrobić wszystko dla
          wygody gości, a goście - żeby nie utrudniać życia gospodarzowi. smile
          • nanuk24 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 17:20
            A czy taki problem zamknac psa w jakims pomieszczeniu? psu sie
            krzywda nie stanie, a gosc bedzie czuc sie swobodnie.
            • moofka Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 17:24
              nanuk24 napisała:

              > A czy taki problem zamknac psa w jakims pomieszczeniu? psu sie
              > krzywda nie stanie, a gosc bedzie czuc sie swobodnie.

              no nie
              bo jak ktos nie chce sie bratac z obcym psem oraz niemowle swoje woli trzymac z
              dala to najpewniej jest zlym czlowiekiem uncertain

              a ja przypuszczam, ze szwagierka musiala miec juz doswiadczenie z 'milym
              pupilem' i dlatego wyraznie poprosila o odizolowanie psa
              i zapewne w trosce o zdrowie dziecka wolala nawet nie przyjsc niz sie na niego
              narazic
              normalny pies raczej nie wadzi nikomu
          • babcia47 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 17:22
            a gość zażyczył sobie żeby wyrzuciła
            > psy na czas jego obecności.
            nie wiemy czy dokładnie takich słów użyli potencjalni goście..czy
            uzyła ich rozemocjonowana autorka pisząc post, by podnieść dramatyzm
            wypowiedzi..i nigdy się nie dowiemy, ja stawiam na to drugie, sadzę,
            ze temat został poruszony ale nie w tej formie
          • bea116 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 17:27
            Ale pies choćby nie wiem jak kochany przez rodzinę jest TYLKO psem. Zgadzam się w pełni z tym co moofka napisała kilka postów wcześniej.
            • mgd3 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 18:08
              I dlatego nie zrozumiesz się z osobą, dla której pies nie jest TYLKO psem a
              członkiem rodziny. Osobiście nóż mi się w kieszeni otwiera jak słyszę, że to
              'tylko pies'. smile W danej chwili mamy 4 psy przybłędy - a i to tylko dzięki temu,
              że czasami udaje się znaleźć im dom. W przeciągu ostatnich 3 lat było podrzucone
              na podwórko albo przyplątało się z lasu 5 psów. uncertain I dla mnie taki TYLKO pies
              jest 100 razy więcej wart od takiej TYLKO świni, która go wyrzuciła sad
              • nanuk24 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 18:33
                > jest 100 razy więcej wart od takiej TYLKO świni, która go
                wyrzuciła sad

                Dobrze sie czujesz?
                Kto tutaj psa wyrzucil(ca)?
                Moje zwierzeta(kot, dwa psy)tez sa moimi czlonkami rodziny i bardzo
                je kocham, co nie przeszkadza mi wyprodzac je do innego pokoju,
                kiedy mam gosci zwlaszcza z malymi dziecmi, ktorzy sie tych psow
                boja. Maja prawo.
                Druga sprawa to bezpieczenstwo. Ja, jako gospodarz jestem
                odpowiedzialan za bezpieczenstwo w moim domu. Osoba, ktora trzesie
                sie na widok mojego psa, nie jest odpowiednim kompanem dla niego.
                Pies wyczuwa strach u ludzi i moze ugryzc.

                Nie pozwlama na to, zeby pies lezal miedzy biegajacymi i
                rozbawionymi dziecmi, a nie jestem na tyle walnieta, zeby zabraniac
                gosciom przychodzic z dziecmi. Litosci.
    • figrut Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 17:32
      Psy mam od zawsze w mieszkaniu. Jeśli spodziewam się gości i w tych gościach
      pojawi się również małe dziecko, psa zamykam w innym pokoju lub wypuszczam na
      podwórko (zależnie od pogody). Jeśli wiem, że goście psa się nie boją, wtedy
      pozwalam psu zostać w tym samym pokoju, ale nie pozwalam skakać (z radości
      skacze), ani też nie pozwalam żebrać pod stołem (gościom natomiast nie pozwalam
      karmić pod stołem psa). Jeśli zaprasza mnie ciotka mojego faceta do swojego
      domu, wtedy proszę ją o zamknięcie psów, bo się ich boję.
    • mrs.solis Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 17:53
      Cala sytuacja swiadczy tylko o tym,ze jestes daremna gospodynia i w
      dodatku nie lubisz swojej szwagierki. Nie raz mialam "przyjemnosc"
      byc obskakiwana i lizana przez psa czego serdecznie nie znosze,wiec
      rozumiem innych,ktorzy sobie tego nie zycza. Sama mam kota i jak
      zapraszam kogos do siebie to zamykam go w innym pomieszczeniu,bo nie
      kazdy ma ochote zeby kot wskakiwal mu na kolana pozostawiajac po
      sobie siersc na ubraniu,tak samo jak nie chce powodowac kichania u
      tych,ktorzy sa na kota uczuleni.
      • franczii Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 18:13
        nie ma obowiazku lubic szwagierki, ja swojej tez nie trawie. Niestety nie da sie
        wszystkich lubic
        • roksanaa22 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 18:16
          Mam psa.Takiego a nie innego.Jesli ktoś nie jest w stanie tolerowac
          jego obecności to trudno.Niech nie przychodzi.Zaznaczam,że tym
          którzy sobie tego nie życzą zapewniam brak bezpośredniego kontaktu
          tzn odsyłam psa na posłanie.
          • moofka Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 18:21
            twoi goscie musza tolerowac bezposrednio towarzystwo twojego amstafa?
            ło mamo
            • mgd3 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 18:23
              Amstafy są super. i mają prześliczny uśmiech smile Najwspanialszy pies jakiego
              miałam był amstafem smile
              • moofka Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 18:34
                no i co z tego wynika dla postronnych?
                • mgd3 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 19:31
                  moofka napisała:

                  > no i co z tego wynika dla postronnych?
                  >

                  Absolutnie nic. smile
              • anulka.p Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 21:34
                mgd3 napisała:

                > Amstafy są super. i mają prześliczny uśmiech smile

                O tak, przeuroczy wprost. To w ogole śliczne pieski. Aż dreszcz
                przechodzi człowieka, jak je mija.
          • figrut Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 18:45
            Roksana, ciotka mojego faceta ma dwa rottweilery, które są naprawdę bardzo
            ułożone. Niestety, mimo całej mojej miłości do psów, bardzo się ich boję.
            Zapewnienie, że to są bardzo łagodne (tak wychowane) psy nic nie daje. Ja się
            ich boję i cały czas wyobrażam sobie, że te dwa czarne, mocno umięśnione psy
            rzucą się na mnie, a właścicielka nie będzie w stanie ich powstrzymać. Rozumiem
            cudzy strach przed takimi psami (ba, ja nawet moją husky zamykałam w innym
            pokoju, bo bratowa bardzo się jej bała). Dla mnie zaproszeni przeze mnie goście,
            lub też nie zaproszeni, ale lubiani którzy sami się wprosili, są dla mnie przed
            moimi psami.
            • nanuk24 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 19:01
              Dla mnie zaproszeni przeze mnie goście
              > ,
              > lub też nie zaproszeni, ale lubiani którzy sami się wprosili, są
              dla mnie przed
              > moimi psami.


              I tu jest pies(sorrytongue_out) pogrzebany. Po co przyjmowac gosci, skoro
              traktuje sie ich jak zlo konieczne?
    • franczii Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 18:40
      ode mnie nikt nigdy nie zazadal abym psiaka sie pozbyla lub choc zamknela. Ale
      gdyby tego sobie zazyczyl to moja reakcja by zalezala od formy, jakiej zyczenie
      zostalo wyrazone. jesli by mi powiedzial normalnie, ze sie psa boi to by z psem
      nie mial do czynienia u mnie. jesli ktos przychodzi z dziecmi to pilnuje i psa i
      dzieci nawet jesli to nie moje dzieci. Okropnie bym sie czula, gdyby podczas
      pobytu u mnie gosciom zdarzylo sie cos przykrego i nie potrafilabym zwalic winy
      na rodzicow ze nie przypilnowali. Dlatego kiedy cudze dzieci u mnie chca sie
      bawic z psem to ja jestem wtedy przy psie, pokazuje jak mozna poglaskac a czego
      nie wolno robic itp.
      • verdana Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 19:47
        Moim zdaniem wszystko zalezy i od psa i od dziecka. Jesli psy sa
        duze, potencjalnie agresywne - to zadaniem gospodarzy jest je
        odizolować od gosci, ktorzy się boja. Sama balam się chodzic do
        tesciowej, ktora miała kota-mordercęsmile Jesli zaś ma się psa
        kieszonkowego, łagodnego - to zadaniem goscia jest nie panikować.
        Fakt, ze sie psow nie lubi nie jest dla mnie wytlumaczeniem. W ten
        sposob można również zarzadac, aby gospodarze nie palili papierosow
        tydzień przed nasza wizytą, bo nie lubimy dymu, albo nie uzywali
        sosnowego odświeżacza powietrza, albo nie podawali aluminiowych
        lyzeczek (owszem, miałam takiego goscia...).
        Jesli dziecko jest uczulone na psa - dyskusji nie ma.
        Uwazam, ze jednak to gość ma dostosowac się do obyczajow domu, a nie
        odwrotnie.
        • a.nancy Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 14:14
          popieram w 100% smile
    • beliska Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 21:12
      Mój pies=członek mojej najbliższej rodziny. Mój dom=jego dom.
      Jak komus nie pasuje, to trudno. Jednak wszystko zalezy od psa,
      a że psa mam ogromnego i choc dzieci lubi, jest nieźle wychowana,
      to jest to charakterna suka, więc jak mam gości z dziećmi, które
      nie przebywają z nią zbyt czesto, pilnuję i chwilami izoluję jedno od drugiego/drugich, bo nie ufam dzieciom, a i swojemu psu tez nie do końca - jesli chodzi o dzieci i ich mozliwoścismile
      Nie ma takiej mozliwości, abym psa wyrzuciła na noc na dwór, bo to pies domowy i nigdy w zyciu nie spał w ogrodzie. Jakby komus nie pasowało, musiałby zrezygnowac z nocowania u nas. Mogłabym oczywiście wszystkich tak poukładac, aby sobie w drogę nie wchodził ciemna nocą.
      Natomiast gdy idziemy z dzieckiem do znajomych, rodziny, gdzie sa psy zupełnie niegroźne, nawet do głowy mi nie przychodzi, by wymagać izolacji, a wręcz przeciwnie cieszę się, jak są zwierzaki, które chętnie bawią się z corką i tak było od pierwszych miesięcy jej zycia.
    • maadzik3 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 21:22
      Siostra brata nie jest Twoja siostra?
      • maadzik3 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 21:40
        Co do psa - jak sie ma gdzie przechowac psa na czas krotkiej wizyty (np. duzy
        dom, z gatunku takich o ktorych pisze babcia) a gosc sie boi/ jest uczulony to
        nie ma sprawy - mozna separowac. Jesli jest to dluga impreza z noclegiem to
        trudno nagle zwierzaka na nascie godzin zamknac, to rowniez jego dom. Jesli ma
        sie mieszkanie w ktorym psa sie nie da zamknac (w kiblu? w kuchni?) to trudno, w
        mieszkaniach rzadko mieszkaja ogromne psy, a jesli maly kanapowiec gosciom
        przeszkadza i oczekuja ze gospodarz "cos zrobi" to nienajlepiej swiadczy to o
        gosciach
        • mruwa9 Re: Tak a propos psa we własnym domu 27.10.09, 22:28
          Jesli odwiedzam znajomych, to chce sie spotkac ze znajomymi, a nie z
          ich kundlem, skaczacym mi po nogach, targajacym rajstopy,
          obwachujacym mnie. Dla mnie pies znajomych nie jest ani czlonkiem
          rodziny, ani partnerem do dyskusji. Brzydzi mnie obwachiwanie, moje
          dzieci bardzo, ale to bardzo boja sie psow, sztywnieja z
          przerazenia, a ja niekoniecznie przepadam za tym, zeby pies wsadzal
          swoj nos do mojego talerzyka czy filizanki z kawa ("ale on jest
          bardzo lagodny, nic ci nie zrobi!"). Na szczescie mam rozsadnych
          znajomych , ktorzy nie zmuszaja mnie do traktowania psa jako
          rownorzednego czlonka ich rodziny i zamykaja psy w osobnym
          pomieszczeniu w czasie naszego pobytu lub wypuszczaja do ogrodu. A
          ci, ktorzy uwazaja, ze to ja sie mam dostosowac do psa i akceptowac
          obskakiwanie czy obwachiwanie, najczesciej nie sa juz naszymi
          znajomymi. Nie odwiedzamy takich domow po prostu. Na szczescie
          bywaja tez znajomi, ktorzy maja porzadnie ulozone psy, ktorych
          nigdzie wyganiac ani zamykac nie trzeba, bo znaja swoje miejsce i
          nie nagabuja gosci. To mi przywraca wiare , ze sa jeszcze na swiecie
          psy, ktore da sie lubic i sa wlasciciele, ktorzy potrafia nad swoimi
          pupilami zapanowac.
          • majenkir Mruwa9 28.10.09, 13:29
            mruwa9 napisała:
            moje dzieci bardzo, ale to bardzo boja sie psow, sztywnieja z
            > przerazenia,

            Fobie sie leczy.....
            • isa1001 Re: Mruwa9 28.10.09, 13:42
              majenkir napisała:

              > mruwa9 napisała:
              > moje dzieci bardzo, ale to bardzo boja sie psow, sztywnieja z
              > > przerazenia,
              >
              > Fobie sie leczy.....

              Fobie tak, ale na twoje nieszczęście głupoty nie. Moje dziecko do
              drugiego roku życia nie bało się psów. Na spacerach latał za psami i
              gdybym pozwoliła to owczarki podhalańskie ciągnałby za uszy i ogony.
              Pojechaliśmy z nim na wakacje. Wynajęliśmy pokój tam, gdzie
              jeździliśmy już wcześniej. Tyle, że właściciele sprawili sobie
              szczeniaka wilczura. Jednego dnia my wychodziliśmy a oni z psem
              wchodzili. Ja z dzieckiem zostałam dosłownie wciśnięta w ścianę w
              wąskim przejściu przez psa, który ujadał i usiłował skoczyć na
              dziecko. Od tamtej pory, a minęło trzy lata, nie udało nam się do
              końca wyleczyć dziecka ze strachu przed psami.
              • majenkir Re: Mruwa9 28.10.09, 14:11
                Nie do ciebie pisalam, wiec nie bardzo rozumiem, po co tu opisujesz
                historie swojego zycia....
                • iwoniaw Skoro piszesz do konkretnej osoby 28.10.09, 14:30
                  nie mając zamiaru podejmować dyskusji, czy choćby przeczytać i przejśc do
                  porządku dziennego nad postami innych forumek, to właściwszym sposobem
                  komunikacji byłoby posłanie maila na priva. Ale widać więcej spraw "nie bardzo
                  rozumiesz"...
    • echtom Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 09:12
      siostra brata
      > przybywała wraz z mężem

      Kim jest "siostra brata"? Jeżeli Twojego brata, to Twoja siostra, jeżeli brata Twojego męża, to siostra męża.
      A co do meritum - za mało szczegółów podajesz. Jakiej rasy masz psa? Czego konkretnie oczekiwała ta pani - usunięcia psa z domu na czas wizyty czy odizolowania go od gości? I z jakiego powodu?
    • bea.bea Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 09:19
      podobno..smile "gość choć świnia swoje prawa ma" , ale ja tez bym psa z domu nie
      wywaliła, może przyjść bez dzieckatongue_out
    • iwoniaw Też bym nie przyszła do ludzi, którzy 28.10.09, 09:27
      uważają psa za "kochanego członka rodziny", a ja - teoretycznie spokrewniona z
      nimi - "mogę nie przychodzić".

      Generalnie gdy zapraszam gości, staram się przyjąć ich jak najlepiej. To, że
      dbam o swoje zwierzęta, nie znaczy, że są ważniejsze od ludzi - nie tylko
      siostra jest dla mnie ważniejsza od zwierząt, ale i przyjaciele i znajomi.

      Nie miałabym żadnych problemów z usunięciem psa z przestrzeni dla gości - mało
      tego, uważam wpuszczanie chudobby na salony gdy zaprosiłam tam ludzi niechętnych
      siedzeniu wśród bydląt za nietakt.
      • iwles Re: Też bym nie przyszła do ludzi, którzy 28.10.09, 09:53

        > Generalnie gdy zapraszam gości, staram się przyjąć ich jak
        najlepiej.


        Zgadzam się. I dodam, że to ja - gospodarz czuję się w
        obowiązku "przystosować" swój dom do potrzeb gości, a nie odwrotnie:
        gdy mam za mało krzeseł to idę do sąsiada i pożyczam, a nie każę
        gościom przyjść ze swoimi stołkami.
        • bea.bea Re: Też bym nie przyszła do ludzi, którzy 28.10.09, 12:12
          ciekawi mnie , twój stosunek do palaczy w twoim domu, chyba ,że sama palisz,
          rozumiem, że jeśli nie masz popielniczki w domu to pożyczasz od sasiadów..tongue_out
          • moofka Re: Też bym nie przyszła do ludzi, którzy 28.10.09, 12:16
            bea.bea napisała:

            > ciekawi mnie , twój stosunek do palaczy w twoim domu, chyba ,że sama palisz,
            > rozumiem, że jeśli nie masz popielniczki w domu to pożyczasz od sasiadów..tongue_out

            ??
            kazden palacz moze u mnie zapalic na balkonie
            i na te okolicznosc moge mu nawet popielniczke zorganizowac
            tylko co to ma do psa i niemowlaczka?
      • default Re: Też bym nie przyszła do ludzi, którzy 28.10.09, 10:36
        iwoniaw napisała:

        >> Nie miałabym żadnych problemów z usunięciem psa z przestrzeni dla
        gości - mało tego, uważam wpuszczanie chudobby na salony gdy
        zaprosiłam tam ludzi niechętnych siedzeniu wśród bydląt za nietakt.

        Ja po prostu nie zapraszam ludzi "niechętnych siedzeniu wśród
        bydląt", ludzie z takim podejściem raczej nie znajdą się nigdy wśród
        grona moich przyjaciół czy znajomych. Nie chcę przez to powiedzieć,
        że uważam takich ludzi za gorszych, absolutnie nie, ale po prostu
        raczej nie znajduję z takimi wspólnego języka - nie na tyle by ich
        zapraszać do domu smile Oczywiście w przypadku wizyty kogoś obcego (np.
        w jakiejś sprawie urzędowej czy lekarza) psy są zamykane w innym
        pokoju, to zrozumiałe.
        • iwles Re: Też bym nie przyszła do ludzi, którzy 28.10.09, 10:52

          "obcy" w sęsie, że dla ciebie obcy czy dla psa obcy ?
          bo dla psa owe 6-miesięczne niemowle tez jest obce. Dasz sobie uciąć
          głowę jaka będzie reakcja psa na to dziecko ?
          • moofka Re: Też bym nie przyszła do ludzi, którzy 28.10.09, 10:56
            iwles napisała:

            >
            > "obcy" w sęsie, że dla ciebie obcy czy dla psa obcy ?
            > bo dla psa owe 6-miesięczne niemowle tez jest obce. Dasz sobie uciąć
            > głowę jaka będzie reakcja psa na to dziecko ?
            >

            nie, no to wszystko zalezy od psa przeciez big_grin
            jak sie mamie nie podoba
            ze pies sie bawi dzidzia i mu morde lize
            to ma nie przychodzic
            to juz ustalono wink
            to pies jest w swoim domu
            • default Re: Też bym nie przyszła do ludzi, którzy 28.10.09, 12:54
              moofka napisała:

              > > ze pies sie bawi dzidzia i mu morde lize
              > to ma nie przychodzic
              > to juz ustalono wink
              > to pies jest w swoim domu

              Masz jakieś chore i skrzywione wyobrażenie o zachowaniu psów. Chyba
              znasz wyłącznie tak bezczelne i niewychowane psy, współczuję -
              znajomości z tymi psami, a zwłaszcza z ich bezmyślnymi
              właścicielami. Naprawdę przebywanie dziecka i psa w jednym
              pomieszczeniu nie kończy się defaultowo jakąś tragedią, szokiem i
              urazem. A tak na marginesie, to jak słyszę o dzieciach panicznie
              bojących się psów, "sztywniejących" na ich widok - to wzbiera we
              mnie złość na rodziców, którzy tak dziecko wychowali. Pomijam
              uzasadnione traumy, spowodowane np. wypadkiem pogryzienia przez psa
              w przeszłości.
              Do mnie rzadko przychodzą dzieci, a jeśli już, to raczej to psy
              przed nimi uciekają niż odwrotnie smile Niemowlę też było, nie
              wzbudziło najmniejszego zainteresowania moich psów - chyba za mały
              rozmiar smile
              • moofka Re: Też bym nie przyszła do ludzi, którzy 28.10.09, 13:12
                > Masz jakieś chore i skrzywione wyobrażenie o zachowaniu psów. Chyba
                > znasz wyłącznie tak bezczelne i niewychowane psy, współczuję -
                > znajomości z tymi psami, a zwłaszcza z ich bezmyślnymi
                > właścicielami.

                nie trzeba
                znam tez kilka uroczych pieskow
                Lila ma fajnego na przyklad i niemowla mi nie zjadl wink
                znalam tez kundla-idiote, ktory dostawal korby na widok niemowlaka, darl jape i
                podskakiwal
                i to nasz domowy pies byl
                i prosze mi o wychowaniu nie mowic, bo psisko zapominalo o wszelkich zasadach
                jak dziecko widzialo
                pies mojej tesciowej muchy nie skrzywdzi
                ale jest ogromny i jak machnie ogonem to przedszkolaka przewraca
                ona sama go zamyka kiedy przychodzimy
                bo z radosci jak skacze to robi spore straty
                a ze mele mu z geby wisza i sprezynuja nie jestem w stanie przy nim nic przelknac
                skad wiesz,z jakie zachowania pies lilianki przejawia
                widocznie 'siostra brata' miala powod zeby prosic o izolacje zwierza na czas wizyty
                w takich watkach najbardziej mnie powala bezmyslnosc wielbicielek pieskow, ktore
                za wszelka cene wypieraja prosty fakt
                ze zwierze to TYLKO zwierze
                i jak zwierze moze sie zachowac
                o ile dorosly moze sie obronic
                to niemowle nie moze
              • figrut Re: Też bym nie przyszła do ludzi, którzy 28.10.09, 13:35
                A tak na marginesie, to jak słyszę o dzieciach panicznie
                > bojących się psów, "sztywniejących" na ich widok - to wzbiera we
                > mnie złość na rodziców, którzy tak dziecko wychowali.
                Mój starszy syn panicznie boi się pająków, choć nikt go nigdy pająkami nie
                straszył. Nie boi się natomiast psów, choć własny, domowy pies teściowej przy
                którym mój syn dorastał "nic złego dziecku nie zrobi" i "jest wielkim
                pieszczochem który kocha dzieci"
                zostawił mu pamiątkę do końca życia:
                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/gg/hj/swog/2laWkLvsxAsFykIFvX.jpg
                • moofka Re: Też bym nie przyszła do ludzi, którzy 28.10.09, 13:37
                  okropne, rana musiala byc duza uncertain
                  pewnie Cie zaraz zakrzycza ze dziecko winne
                  • figrut Re: Też bym nie przyszła do ludzi, którzy 28.10.09, 13:41
                    Rana była taka, że cudem oko ocalało. Coś tam przy oku było naruszone, ale na
                    szczęście ocalało. Mam psy, kocham psy, ale żadnemu tak do końca nie ufam i nikt
                    mnie nie przekona, że "piesek wychowany i krzywdy nie zrobi". Pies to pies,
                    zwierzę. Nie da się cały czas mieć na oku zwierza i dziecka jednocześnie.
                    Wystarczą dwie sekundy i zdarzyć może się wszystko.
                    • moofka Re: Też bym nie przyszła do ludzi, którzy 28.10.09, 13:47
                      Pies to pies,
                      > zwierzę. Nie da się cały czas mieć na oku zwierza i dziecka jednocześnie.
                      > Wystarczą dwie sekundy i zdarzyć może się wszystko.

                      otóż
                      a niektorzy beda cie przekonywac ze nigdy przenigdy
                      bo piesek na poslaniu lezy przeciez
                      serio nie wiem
                      co trzeba miec we lbie
                      zeby sie zaklinac na wszystkie swietosci w imieniu obcego kundla
                      • iwoniaw Re: Też bym nie przyszła do ludzi, którzy 28.10.09, 13:50
                        Jakiego obcego, Moofka, toż to kochany członek rodziny, bliższy niż
                        "siostra brata" wink z niemowlęciem...
          • default Re: Też bym nie przyszła do ludzi, którzy 28.10.09, 13:03
            iwles napisała:

            > "obcy" w sęsie, że dla ciebie obcy czy dla psa obcy ?
            > bo dla psa owe 6-miesięczne niemowle tez jest obce. Dasz sobie
            uciąć głowę jaka będzie reakcja psa na to dziecko ?

            "W sęsie" smile smile nie znajmomy, sąsiad czy przyjaciel. Dla psa
            oczywiście jest obcy także ktoś, kogo ja znam, a on widzi pierwszy
            raz. Ale jak kogoś znam, to wiem, że psy lubi, czego nie wiem o
            agencie ubezpieczeniowym/listonoszu/lekarzu/hydrauliku itp. Dlatego
            w takich sytuacjach psy usuwam. Niemowlę zazwyczaj pozostaje na
            rękach czy kolanach opiekuna i pies i tak nie ma do niego dostępu,
            zresztą moje psy widziały niemowlę raz i kompletnie je nie obeszło
            co to jest. Zignorowały je po prostu smile
        • franczii Re: Też bym nie przyszła do ludzi, którzy 28.10.09, 11:59
          ja tez nie zaprosilabym ludzi tak wrogo nastawionych jak niektore panie w tym
          watku. To jakas psychoza z tymi zwierzetamibig_grin Tak samo jak nie zaprosilabym
          kogos, kto kazalby mi zamknc dziecko w pokoju bo mu przeszkadza, ze czasem sie
          wtraci do rozmowy. Nigdy nie mialam takiego dylematu bo na szczescie nie ma
          takich osob wsrod moich znajomych. A zadne ze znajiomych zwierzat nie trzyma w
          domach. Nikogo nie zmuszam do tego, zeby kochal psa. Widze dobrze, kto z nich za
          moim psem przepada, a kto tylko toleruje ale nie zyczy sobie kontaktu
          fizycznego, widze ktore dziecko sie boi. I ja to wszystko rozumiem i staram sie
          gosciom stworzyc warunki, zeby sie dobrze czuli. U mnie pies nie wchodzi na
          kanape wiec nikt sie nie ubrudzi sierscia, nie moze skakac po ludziach ani
          wdrabywac sie po ponczochach, nie ma siersci w jedzeniu, czasami zebrze o
          jedzenie przy stole tongue_out przy gosciach wlasnie bo to oni predzej mu cos dadza z
          talerza niz my. Bywali goscie z noworodkami i pies chcial powachac dziecko
          (nozki nie twarztongue_out ) nikt nie mial nic przeciwko, gdyby sobie rodzice nie
          zyczyli to bym nie pozwolila. Kilka razy psa zamknelam bo dzieci kuzynki meza
          reagowaly przestraszonym piskiem na przejawy radosci typu merdanie ogonem i
          sapanie, potem im to przeszlo i teraz zawsze sie bawia. Gdyby mi ktos
          powiedzial ze powinnam zamknac kundla bo to tylko kundel to bardzo by mnie
          urazil, uznalabym to za brak szacunku do mnie.
    • kicia031 Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 10:41
      jak sie komus nie podobaja moje psy, to naprawde nie musi do mne
      przychodzic.
    • iwles Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 12:29

      liliankaa77 napisała:

      > Przypomniało mi się, jak robiliśmy imprezę rodzinną, siostra brata
      > przybywała wraz z mężem i 6miesięczniakiem


      siostra brata ???? to znaczy Ty przybywałaś do siebie ?
      • moofka Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 12:32
        iwles napisała:

        >
        > liliankaa77 napisała:
        >
        > > Przypomniało mi się, jak robiliśmy imprezę rodzinną, siostra brata
        > > przybywała wraz z mężem i 6miesięczniakiem
        >
        >
        > siostra brata ???? to znaczy Ty przybywałaś do siebie ?

        big_grin
        zapewne na szybko wymyslona historia
        zeby pokazac jak sie asertywnie potraktowalo matke z niemowleciem
        cudzych psow nielubiaszczą, bo to a propos watku szelerki bylo
        szczegolow sie nie dopracowalo jedynie wink
      • liliankaa77 Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 18:34
        Wytłumaczę łopatologicznie:ja i mój starszy brat mamy wspólnego ojca.
        Brat ma jeszcze rodzeństwo za sprawą jego matki, która nie jest moją
        matką. Mój ojciec nie jest ojcem rodzeństwa mojego brata, rodzeństwo
        mojego brata ma swojego ojca. Zarówno ja, jak i siostra mojego brata
        jesteśmy jego siostrami przyrodnimi. Czego tu jeszcze nie rozumieć? I
        jaki to ma związek z tematem?
        • iwles Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 19:19

          przeciez to żadna twoja rodzina, a ty pisałaś że "na
          rodzinnej imprezie".
    • sapalka1 Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 14:48
      Nie wymagam by ktoś zamykał psa jeśli jestem w odwiedzinach, jest mi miło,
      jeżeli pies jest trzymany na dystans od gości (oczywiście jeśli boję się danego
      psa). Nie wymagałabym usunięcia psa jeśli odwiedzałabym z dzieckiem
      znajomych/rodzinę, jesli bałabym się o bezpieczeństwo dziecka, poprosiłabym o
      czasowe zamknięcie w innym pomieszczeniu jeśli byłaby taka możliwość. O pozbyciu
      się zwierzęcia - usunięciu go z domu - nie byłoby mowy. Zdenerwowałaby mnie na
      miejscu opiekuna psa taka "propozycja". Trzeba sznaować czyjeś (gości) obawy,
      strach, ale należy również szanować dom i domowników, których się odwiedza. Nie
      ma sensu bawić się w przepychanki - kto jest dla nas ważniejszy: pies czy
      członek rodziny/gość.
      • katia.seitz Re: Tak a propos psa we własnym domu 28.10.09, 16:20
        Zbyt wyważona jesteś, sapalka1 wink Takie proste rozwiązania, jak wzajemne
        poszanowanie - zarówno obaw gości, jak również prawa gospodarzy do bycia u
        siebie, nikomu tu nie przyjdą do głowy.
    • lipsmacker Re: Tak a propos psa we własnym domu 29.10.09, 01:47
      Ja mam sunie lagodnej i madrej rasy po zrownowazonych, wystawowych
      rodzicach, wyszkolona i posluszna idealnie. Przez 4 lata nigdy nie
      zawiodla mojego zaufania. Jest czlonkiem rodziny. Kilkoro
      znajomych zdazyla juz wyleczyc ze strachu przed psami.

      Zdazyla nam sie jedna znajoma rodzina ktora uparcie zadala zamykania
      psa w garazu na czas ich wizyty u nas - tak sie wlasnie
      wyrazali "zamknijcie tego psa w garazu", na podworko nie bo podworko
      akurat mielismy dosc atrakcyjne, domek do zabaw i te rzeczy wiec ich
      dzieci chcialy sie tam bawic, dzieci same sie rwaly do psa ale matka
      rodziny psow nie lubila i uwazala je za niehigieniczne. Zawsze
      odpowiadalismy "tu jest jej dom" i bylismy glusi na dalsze
      gderanie.

      Moj dom, moj pies, ja za niego biore odpowiedzialnosc (i w wypadku
      mojej suni chetnie recze za jej zachowanie) a jak sie komus to nie
      podoba to nie musi w moim domu bywac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka