Dodaj do ulubionych

Jak pomóc...?

03.11.09, 10:14
Jak pomóc siostrze? Zostawił ja facet po 10 latach. Zdradzał ja,
oszukiwał, poniżał. Ona go kochała i kocha nadal. Jest otępiała,
cierpi strasznie, zamkneła sie w sobie. I ten dupek miał czelnośc
przyjść wczoraj niby cos jej dać. Okazało sie że przyszedł pochwalic
sie że ma nową, wspaniałą kobietę. Ona wpadła w szał. Krzyczała,
płakała. Wieczorem wzieła graść kalmsów, deprimów i innego
dzidostwa. Napisała mi, że chce juz sie wiecej nie obudzić. Ze nie
chce żyć. Pojechałam do niej.
Nie wiem co robić. Przegadałysmy tysiące godzin. Nic nie pomaga. Nie
umie wyleczyc sie z tej miłości.
Obserwuj wątek
    • lila1974 Re: Jak pomóc...? 03.11.09, 10:18
      Zaciągnij ją do psychologa bądź psychiatry.
      Bądź przy niej.
    • polaola Re: Jak pomóc...? 03.11.09, 10:26
      Na "zlamane serce" najlepiej dziala zmiana otoczenia, zdobycie
      dystansu do tego co sie stalo.
      Jakis dluzszy wyjazd, urlop, poddanie sie nowym wrazeniom ... jesli
      siostre na to stac i jeszcze ma na takie przedsiewziecie sile.

    • burza4 Re: Jak pomóc...? 03.11.09, 11:13
      Gdyby sprawa dotyczyła jedynie złamanego serca - byłoby łatwiej. Ale
      siostra tkwiła w wybitnie toksycznym związku, i do tego jest
      uzależniona od tego chorego uczucia. Rozmowy z tobą nie są pomocne,
      bo zapewne ona skupia się na uczuciach do niego, na tym jak ON ją
      zranił. Tymczasem żeby wyjść z dołka, powinna sobie uświadomić, że
      ten związek był dla niej niszczący. A do tego potrzeba fachowej
      pomocy, a nie jedynie siostrzanego ramienia, żeby się wypłakać.
      Skieruj ją do psychologa, musi przepracować wiele rzeczy, nie tylko
      to uczucie, ale przede wszystkim brak wiary w siebie czy poczucie
      niższej wartości (bo to jest powód wikłania się w takie relacje).
    • ewag12 Re: Jak pomóc...? 03.11.09, 11:40
      Tak, bez psychologa sie nie obędzie. Na domiar złego straciła pracę,
      nie ma kasy, studia stoją więc pod znakiem zapytania. Ma 27 lat, to
      akurat taki okres że wszystki koleżanki albo maja juz rodziny, są
      już w jakis związkach lub niebawem wychodzą za mąż. Ona nazywa to,
      że są po drugiej stronie, są w świecie który nie jest jej pisany.
      Wszystkim się jakos układa ale nie jej. Strasznie chciałaby kogoś
      mieć, zakochac się albo nawet nie musi się w zakochiwac byleby kogos
      mieć , nie być ciągle samą.
      Wiem jak bedzie, znowu bedzie udwac że jest ok, że "nie widziałam go
      juz 34 dni" - skrupulatnie liczy oczywiście..., juz mi na nim nie
      zależy a potem wszystko zacznie sie od nowa...
      • burza4 Re: Jak pomóc...? 03.11.09, 20:55
        nie będzie w stanie myśleć o nikim innym póki ma głowę zajętą tamtym. Żeby go
        wyrzucić z serca, musiałaby podjąć wysiłek żeby przeanalizować swoje życie i
        błędy. Woli od tego uciekać, coś na zasadzie jak w Samych Swoich "to mój wróg,
        na własnej piersi wyhodowany, po cóż szukać nowego".

        Umów ją do psychologa jak najszybciej, bo sama się nie zmobilizuje. Ona nie chce
        się wyleczyć, bo woli żyć złudzeniami. Nie dojrzała jeszcze na tyle, żeby
        realnie oceniać ten związek. Na razie wizję szczęścia ma jedną - żeby on wrócił.
        Tylko że z nim też szczęśliwa nie była, tkwiła w jakimś piekiełku.

        Podsuń jakieś lektury, może coś z półki "kobiety, które kochały za bardzo",
        poszukaj jej jakichś warsztatów osobowości (czasem są darmowe), słowem - póki
        jest w takim dołku, powinnaś wziąć ster w swoje ręce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka