Dodaj do ulubionych

znowu mąż

20.11.09, 13:57
Nie wiem dlaczego piszę na tych forach najczęściej smętne wątki, ale może z
nadzieja, że ktoś powie mi że wszystko będzie ok. albo wyleje mi na głowę
kubeł zimnej wody i powie co jest źle. Ale tak naprawdę nie mam do kogo ust
otworzyć. Pracuję i w sumie obracam się między ludźmi, ale..... najbliższą
osoba był/jest mąż. Tylko że jego tak pochłonęło jego własne życie, że
zastanawiam się co jeszcze nas łączy. Budujemy dom i to jest jego pochłaniacz
czasu, ale rola męża sprowadza się raczej do doglądania i kupowania
niezbędnych rzeczy. Prawda jest taka, że on niewiele z tych fachowych rzeczy
potrafi zrobić. A na pewno lubi jazdę samochodem. I w zasadzie tylko do tej
nieszczęsnej budowy sprowadzają się ostatnio nasze rozmowy. Nigdzie nie
chodzimy, z nikim się nie umawaiamy. Wszystko jest takie szare, bez wyrazu.
Nie ma już jego uczuć. Nie ma żadnego czułego gestu i dobrego słowa. Za dwa
tygodnie mam usg piersi. Coś mnie zaniepokoiło i lekarz faktycznie wysłał mnie
na to badanie. Nie muszę chyba mówić że się denerwuję. Bardzo. Teraz też w
domu choróbsko, bo najpierw córeczka, potem ja. Siedzimy oczywiście same, bo
jego mam wrażenie nic nie interesuje. No może mała tak. Ja poszłam w odstawkę.
I czekam. Nie wiem na co. Ale meczą mnie już jego opowieści o sobie. Wszystkie
nasze problemy tłumaczy budową i swoja stresująca pracą. Nie mówię juz o tym
że jestem zmęczona i psychicznie i fizycznie. Na tych wakacjach zmarł teść,
dwa lata temu mąż miał operacje na kolano więc cały swój urlop poświęciłam
jemu i malutkiej jeszcze córeczce. Oczywiście ze względu na budowę nie byliśmy
nigdzie. I teraz mam wrażenie wszystko to ze mnie wyłazi. I jeszcze to że tak
naprawdę ja się nie liczę, tylko on, to co on myśli, chce. A ja mam kupę
własnych problemów, a czuje się jak dodatek do nie wiadomo czego, kogo, chyba
dziecka. Próba każdej rozmowy kończy się awanturą. Mąż jest cholerykiem, a
słowa których podczas kłótni używa długo zostają w pamięci. Nie wiedziałam, ze
samotność tak boli.
Obserwuj wątek
    • lila1974 Re: znowu mąż 20.11.09, 14:43
      Mąż jest cholerykiem - myślę, że w dużej mierze tu jest pies pogrzebany.

      Nie wiem, jak te wasze rozmowy wyglądają, ale spróbowałabym jeszcze raz - na
      zasadzie - słuchaj, wiem, że jesteś zaganiany, doceniam, jednak martwi mnie to,
      że się od siebie oddalamy itd.

      Od dawna żywię przekonanie, że budowa domu jest sprawdzianem dla kondycji
      związku - dobre relacje potrafią się popsuć a co dopiero, jak związek niezbyt udany.
      • zlosliwe_malpisko Re: znowu mąż 20.11.09, 14:57
        lila1974 napisała:
        > Od dawna żywię przekonanie, że budowa domu jest sprawdzianem dla
        kondycji
        > związku - dobre relacje potrafią się popsuć a co dopiero, jak
        związek niezbyt u
        > dany.

        dokładnie tak też uważam. Jesteście w trudnym okresie, co tu dużo
        pisać. Mam za sobą "tylko" generalny remont domu, a i tak bałam się,
        że wszystko skończy się rozwodem. Było ciężko, totalny brak czasu,
        więcej obowiązków dla każdego, więcej nieporozumień, pretensji.
        Nawet na forum nie miałam kiedy wejść smile
        Wszystko wróciło do normy, remont szczęśliwie zakończyliśmy,
        skończyły się wiecznie trwające "ciche dni".
        Pogadaj z mężem na spokojnie, powiedz mu co Cię trapi.
        Życzę cierpliwości i wytrwałości.
    • marzeka1 Re: znowu mąż 20.11.09, 16:23
      "Budujemy dom i to jest jego pochłaniacz
      czasu, ale rola męża sprowadza się raczej do doglądania i kupowania
      niezbędnych rzeczy."- tyle że ktoś to zrobić musi, a z tego, co obserwuję budowa
      domu i wyrzeczenia, czas z tym związany poturbowały już niejeden związek.
      • kocianna Re: znowu mąż 20.11.09, 16:42
        Budowa domu potrafi niezle wykonczyc smile
        Ja na (nie)szczęście żadnego nie buduję, ale jak czułam się beznadziejnie i
        przygotowałam pozew rozwodowy, to trafiliśmy tam, dokąd prowadzi pierwszy link w
        mojej sygnaturce - pomogło...
    • pitahaya1 Re: znowu mąż 20.11.09, 17:25
      Gdybyś zamiast męża wstawiła mnie, mogłabym się pod tym podpisać.
      Do dziś mąż nie wie, jakim wysiłkiem jest budowa domu. Jego wkład ograniczał się
      do zasilania konta. Wiem, że to dużo, doceniamsmile Niemniej jednak to ja umawiałam
      się z każdym fachowcem, poznawałam tajniki wykończeniówki, żeby mnie jak
      najmniej w trąbę zrobili, znosiłam mężowskie "nie dopilnowałaś?", wybierałam
      kafelki, negocjowałam upusty, pisałam wezwania do usuwania usterek...
      Oprócz tego tzw. normalne prowadzenie domu (dzieci w innym mieście, niby
      niedaleko ale jednak, wywiadówki, lekarze (jedno z dzieci wymaga częstszych
      wizyt), brak samochodu (czyli dojazdy taksówkami i autobusami...rewelacja,
      wyjazd do Castoramy). W końcu załatwiałam papierkologię dookoła domu (odbiory),
      tu wyjazd do sądy do KW, tam do banku. Wszędzie bez samochodu...

      Żyć, nie umierać.

      Staraliśmy się wykorzystać dla siebie każdy moment. Czasem, żeby znaleźć czas na
      wypicie kawy, wybierałam pierwsze lepsze materiały, zamiast latać o sklepach
      godzinami zastanawiając się, czy lepsza będzie glazura w paski czy kółka.

      Rozwodu nie planowałam ale niejedną noc przepłakałam pisząc kolejny wniosek do sądu.
    • sanrio Re: znowu mąż 20.11.09, 20:43
      ale dom się chciało mieć ładny, nowy, zapewne duży? Może sama zajmuj się budową
      to mąż będzie miał więcej czasu i sił, aby Cię dopieszczaćindifferent

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka