ipola
20.11.09, 16:56
Mąż pracuje po godzin, dużo czasu spędza w domu, bo do pracy ma 5 minut
drogi. Ja jestem poza domem od 7 do 18, czasem dłużej, różnie. Do pracy mam
daleko, dużo czasu poświęcam na dojazdy. Mąż w tygodniu gotuje obiady (ja w
weekendy), robi codzienne zakupy. Na zmianę zaprowadzamy córkę do przedszkola,
on często ją odbiera - ze względu na godziny pracy u mnie jest to niemożliwe.
Po powrocie do domu, zajmuję się młodszą córką (bawimy się), starszej pomagam
w lekcjach, wstawiam pranie lub prasuję, ewentualnie wykonuję inne czynności
związane z funkcjonowaniem domu. Kąpię córkę, kładę spać, porządkuję i mam
wolne ok. 22. Do mnie należą wszelkie sprawy urzędowe, rachunki, wizyty u
lekarzy, zakupy dla domu i dzieci, wywiadówki itp.
Któraś z dziewczyn stwierdziła, że wkład mojego męża w funkcjonowanie domu
jest w stosunku do mojego mały. Czy wg was też tak jest?
Moje znajome uważają, że mam skarb, bo dziecko zaprowadzi, zakupy zrobi i
ugotuje. Czy mój wkład jest mały?