Dodaj do ulubionych

Mamy - racjonalistki, są tu?

23.11.09, 21:04
Czytałam wątek o dziwnych pytaniach i było trochę dziecięcych pytań
i wypowiedzi na temat wiary, kościoła, księdza itd.
Chciałam dopisać, ale głupio mi jakoś było.
Bo ja "trochę" inaczej odpowiadam na pytania o śmierć, kościół i
resztę.
Na przykład mówię, że ze zmarłym (moja mama umarła, kiedy syn miał
cztery lata i pogrzeb był świecki) już się nie spotkamy i ten ktoś
jest w ziemi i naszej pamięci.
Czy jest tu ktoś, kto nie mówi o życiu wiecznym, niebie, Jezusie (to
znaczy ja mówię o Jezusie, ale nie w kontekście zbawiciela, grzechów
itd.) i w ogóle o sferze duchowej?
Obserwuj wątek
    • deodyma Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 23.11.09, 21:10
      chyba moge sie do nich zaliczyc...
    • verdana Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 23.11.09, 21:10
      Ja. U mnie mąż jest wierzacy, ja nie - wiec na kazde pytanie dzieci
      dostawaly dwie rózne odpowiedzi.
      I jakos im to nie zaszkodziło, przeciwnie.
      • 0golone_jajka Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 22:27
        i wyrosły na praktykujących czy niepraktykujących?
    • demarta Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 23.11.09, 21:40
      nie mam w zwyczaju wmawiać dziecku czegoś, do czego sama mam
      stosunek conajmniej ambiwalentny. ale za to wyraziłam zgodę na
      religię w przedszkolu - niech specjaliści tłumaczą, pokazują,
      odpowiadają na pytania, w końcu taka ich rola. grunt, żeby syn
      wiedział ogólnie o co w tym chodzi, a jak mu się to spodoba bardziej
      niż mnie... no trudno, takie jego prawo wink
      • kajak75 Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 23.11.09, 23:05
        ja chcialabym przekazac dziecku swoja wizje swiata, zanim zrobi to
        ktos innysmile I wlasnie dlatego nie wysylam dziecka na religiesmile
        Widze zasadnicza roznice pomiedzy informacja, ze katolicy to i to
        uwazaja za grzech, a skierowanym bezposrednio do dziecka
        stweirdzeniem - zgrzeszyles, bo zrobiles to i to.

        Liczne zywoty swietych dowodza tez, ze wychowanie religijne (lub
        raczej jego braksmile) nie ma wplywu na wiare.

        NIe przekonal mnie tez argument, ze bez chodzenia na religie dziecko
        nie zrozumie calego dorobku naszej cywilizacji. To troche jak
        tlumaczenie, ze dla zrozumienia kultury antycznej trzeba wierzyc w
        Zeusasmile
    • ik_ecc Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 23.11.09, 21:48
      Jestem niewierzaca, z zasady mowie dziecku prawde, tzn. to co uwazam za
      prawde...
    • dorianne.gray Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 23.11.09, 21:50
      Jest, ja dziecku mówię prawdę.
      • anyx27 Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 23.11.09, 21:53
        Oboje z m. jesteśmy niewierzący i mówimy dziecku to, co sami uważamy za prawdziwe.
        • mamciulka-nikulka Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 23.11.09, 22:15
          Nie jestem osobą wierzącą w kontekście jednej słusznej religii. Natomiast wierzę
          w życie po śmierci, które wcale nie musi być wieczne tego jeszcze nie wiem smile
          Chyba nie nazwę siebie racjonalistką, bo mimo iż nie wierzę w Boga, kościół czy
          księdza to jestem bardzo uduchowiona, mam niesamowitą intuicję, często mam sny
          prorocze, poza tym wydaje mi się, że skoro człowiek wykorzystuje tylko niewielki
          procent możliwości swojego mózgu to nie wszystko jest w naszym zasięgu.
          • skanke Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 09:12
            "skoro człowiek wykorzystuje tylko niewielki
            procent możliwości swojego mózgu" -pisałaś chyba tylko o sobie! dawno
            dowiedziono, że ta teoria jest fałszywa!
            ja swojemu mówię o aniołach- nie wiem czy istnieją, czy nie , działają na
            dziecko mobilizująco.
            • broceliande Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 09:19
              Racjonalizm polega na mówieniu tego, o czym wiesz.
              A jak mobilizują dziecko anioły?

              A o mózgu to może trochę poczytaj.
              • skanke Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 09:24
                właśnie czytam, np. faculty.washington.edu/chudler/tenper.html i wiele
                innych. jeśli czegoś nie rozumiemy, nie znaczy, że tego nie ma. anioły
                mobilizują w ten sposób, że patrzą na dziecko a ono nie wie gdzie i kiedy,
                anioły są mądre i pomocne i trzeba być grzecznym-wtedy nam pomagają- tak ich używam
                • broceliande Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 09:33
                  Nie wiem, jak można naukę pogodzić z bajkami o aniołach.
                  Mój mały żyje wśród realnych ludzi, dobrych i złych, i tego go uczę.
                • szyszunia11 skanke 24.11.09, 21:03
                  trzeba być grzecznym-wtedy nam pomagają- tak ich uż
                  > ywam

                  chciałas powiedzić: "tak ich naduzywam"
            • mamciulka-nikulka Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 12:45
              skanke napisała:

              > "skoro człowiek wykorzystuje tylko niewielki
              > procent możliwości swojego mózgu" -pisałaś chyba tylko o sobie! dawno
              > dowiedziono, że ta teoria jest fałszywa!

              A kto jest takim geniuszem, że już wszystkie tajemnice mózgu zgłębił i obalił tą
              teorię???
    • patka_s Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 23.11.09, 22:04
      Mam pytanie:

      Czy chrzciłyście/chrzciliście wasze dzieci?
      • mamciulka-nikulka Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 23.11.09, 22:32
        patka_s napisała:

        > Mam pytanie:
        >
        > Czy chrzciłyście/chrzciliście wasze dzieci?

        Ja nie ochrzciłam, na wybór wiary będzie miał jeszcze czas
      • broceliande Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 08:47

        patka_s napisała:

        > Mam pytanie:
        >
        > Czy chrzciłyście/chrzciliście wasze dzieci?

        Dziwne pytanie.
        Oczywiście nie ochrzciłam.
        Myślę, że nawet jakby mąż nalegał, też bym się nie zgodziła.
        Mały na jednych chrzcinach był i wytłumaczyłam o co chodzismile
      • triss_merigold6 Dziwaczne pytanie 24.11.09, 08:54
        Dziwaczne pytanie. Nie chrzciłam dziecko, nie widzę powodu dla
        ktorego dziecko wychowywane w ateistycznej rodzinie miałoby być
        chrzczone.
        Dziecku odpowiadam zgodnie z prawdą naukową bez metafizyki.
      • panpaniscus Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 20:15
        Yyy że co?
        W imię czego? Katolicki sakrament dla dziecka dwojga ateistów? Po co? Na
        szczęście nawet KK się chyba na to nie godzi (ktoś musi przecież to dziecko w
        wierze wychowywać).
        Uważam w ogóle, że naznaczanie dziecka jakąkolwiek religią w dzieciństwie jest
        nadużyciem.
      • 0golone_jajka ja nie chrzciłem 24.11.09, 22:29
        to oczywiste acz trudne do wykonania (co za paradoks!)
      • dorota.alex Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 12:30
        oczywiscie, ze nie!
    • panpaniscus Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 23.11.09, 22:15
      Ja jestem racjonalistką i ateistką, mój mąż także.
      Właśnie przerabiamy ostatnio opowieść o Maryi i Józefie i małym Jezusku -
      ulubiona książeczka córki o Bożym Narodzeniu jest w ciągłym czytaniu/oglądaniu.
      Po prostu wzruszająca historyjka o kobiecie, mężczyźnie i ich dziecku - bardzo
      odpowiednia dla dzieci.
      Uważam, że warto, by dziecko miało pojęcie o "kulturze chrześcijańskiej".
      Młoda chodzi do ewangelickiego przedszkola (mieszkamy w Niemczech, w naszej
      okolicy to jedyne przedszkole), ale nie jest to związane z indoktrynacją
      religijną, są otwarci na wszystkich. Właściwie jedyny quasi-religijny temat z
      przedszkola to teraz, adwentowa opowieść o Maryi i Józefie, ale bez konotacji
      religijnych, a raczej jako opowieść o wędrowcach szukających schronienia.
      Poza tym - umierają zwierzęta i ludzie, urządzaliśmy pogrzeb ptaszkowi w zeszłym
      roku, a potem nawiązywaliśmy do tego mówiąc o śmierci ludzi. Ale dla córki to na
      razie totalna abstrakcja.
      O sferze duchowej - tak, będę rozmawiać - choć za jakiś czas - ale absolutnie
      nie religijnej.
      • bri Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 11:19
        Ja robię podobnie. To znaczy mówię w co ja wierzę, ale opowiadam
        też, w co wierzą katolicy.
    • nangaparbat3 Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 23.11.09, 22:27
      Przypomniala mi sie rozmowa piecioletniej wowczas corki z kuzynką, było w
      okolicach Bożego Narodzenia:
      Niania mówi, ze to Bóg stworzył świat, ale jak mogl to zrobic, skoro sie na nim
      urodzil?

      U nas było agnostycznie, ale niania bardzo wierząca, a prababcia skrajna
      racjonalistka, dziecko nie mialo chyba wyjscia i musialo myslec samodzielnie.
      • bi_scotti Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 23.11.09, 23:49
        Zero wiary w domu, zadnych opowiesci odnoszacych sie do rzymskiego-
        katolicyzmu lub innych otaczajacych nas religii. Mamy w domu rozne
        gadgets otrzymane lub przywiezione skads i niektore maja konotacje
        religijne (ryngraf z Matka Boska Ostrobramska, menora z Jerusalem,
        kilku roznych Buddow z roznych azjatyckich postojow, kilka figur z
        hinduskiego Panteonu ...) ale traktowane sa wylacznie jako pamiatki
        z podrozy po swiecie.
        Smierc konczy zycie, potem nie ma nic, cialo albo jest spalone, albo
        skonsumowane przez insekty w ziemi.
        Zadne z dzieci nie chodzilo na zadna religie choc moje najstarsze i
        najmlodsze dzieci same z siebie braly w high school kredyt z
        historii religii na swiecie. Ale Oni oboje w ogole interesuja sie
        kultura i sztuka z roznych rejonow wiec to bylo naturalnym
        dopelnieniem tych zainteresowan.
        Dla ducha to czytamy poezje, sluchamy muzyki i bywamy w muzeach,
        teatrach - to naszym "duchom" i "duszom" zawsze swietnie robi wink
        • skanke Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 09:16
          "Smierc konczy zycie, potem nie ma nic, cialo albo jest spalone, albo
          skonsumowane przez insekty w ziemi"- o kurde, nie przesadzasz? naprawdę tak
          mówiłaś swoim dzieciom?dla mnie za bardzo naturalistyczne.
          • broceliande Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 09:20
            Ja też tak mówię.
            I co?
            Przecież to prawda.
            • chalsia Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 01:36
              broceliande napisała:

              > Ja też tak mówię.
              > I co?
              > Przecież to prawda.

              ja też
          • nangaparbat3 Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 22:43
            Dzieci uwielbiaja naturalizm, to dopiero my, dorosli, cwic
            • nangaparbat3 mialo byc 24.11.09, 22:44
              to dopiero my, dorosli, cwiczymy je w pruderii.
              • carrymoon Re: mialo byc 25.11.09, 11:46
                ciekawe co zwolenniczki naturalizmu powiedzą 6cio letniej
                dziewczynce, która przez miesiąc płacze co wieczor w poduszkę za
                ukochanym dziadkiem.
                Która pyta się "Jak to juz go nie ma? Nie ma smiechu, myślenia i
                uczuć?"

                Ja choć sama mam wiele wątpliwości starałam się jej przedstawić
                swoją wizję świata. Że jest wiele wiar i ludzie różnie sobei
                wyobrażają śmierć i to co poza nią. Ze tak na prawde nie wiem czy
                jest coś po drugiej stronie ale też, że nie wiemy że tam nic nie ma.
                Opowiadałam o reinkarnacji, o niebie o innych wyobrażeniach.

                Czy pomogło, nie wiem. Ale na pewno łatwiej jej było zrozumieć, że
                życie nei jest tylko podróżą do grobu gdzie zjedzą nas robaki
                • broceliande Re: mialo byc 25.11.09, 12:17
                  carrymoon napisała:
                  carrymoon napisała:

                  > ciekawe co zwolenniczki naturalizmu powiedzą 6cio letniej
                  > dziewczynce, która przez miesiąc płacze co wieczor w poduszkę za
                  > ukochanym dziadkiem.
                  > Która pyta się "Jak to juz go nie ma? Nie ma smiechu, myślenia i
                  > uczuć?"


                  Ja powiedziałam pięciolatkowi, że babcia umarła i pogrzebiemy ją w
                  ziemi. Powiedziałam, że nigdy już jej nie spotka.
                  On ma fazę Scooby-doo i jakoś nie jest przerażony, że zamienimy się
                  w kościotrupy.

                  To prawda, że życie nie jest tylko podróżą do grobu i sądzę, że moje
                  dziecko to rozumie.
                  • carrymoon Re: mialo byc 25.11.09, 12:35
                    Broceliande ale problem nie polega na tym co stanie się z ciałem.
                    To jest proste i łatwe do wyjaśnienia. Procesy chemiczne, fizyczn
                    eitp. Temat jasny i tu nie mam problemów.

                    Ale nie potrafie uwierzyć, że nasze "Ja", nasz umysł, emocje i
                    wszystko to co składa się na tzw "duszę" człowieka po prostu znika.
                    Nie rozpatruje "duszy" w kategoriach KK. Jak zwał tak zwał ale jest
                    to COS, pryznajmniej dla mnie

                    I tak na prawdę nikt nie udowodnił, że "duszy" nie ma ale również
                    nikt nie udowodnił, że jest. Każdy wierzy w co chce. Nie ma jednej
                    słusznej prawdy i racji.

                    Moja się kościotrupów nie boi, zna doskonale wygląd kości, grobów
                    itp. JEst córką archeologa i miała okazję poznać dokładnei co dzieje
                    się z ciałem po śmierci.

                    I to nei jest problemem
                    • franczii Re: mialo byc 25.11.09, 13:04
                      > I tak na prawdę nikt nie udowodnił, że "duszy" nie ma ale również
                      > nikt nie udowodnił, że jest. Każdy wierzy w co chce. Nie ma jednej
                      > słusznej prawdy i racji.

                      Tak i dlatego kazdy rodzic odpowiada na trudne pytania zgodnie z wlasnym
                      swiatopogladem. Skoro ty przekazalas dziecku wiare w to, ze istnieje dusza
                      niesmiertelna to musisz byc konsekwentna i trzymac sie tej wersji. Ja mojemu
                      dziecku nie bede o niesmiertelnosci duszy opowiadac. Ja rowniez miewam mnostwo
                      watpliwosci i temat tej niesmiertelnej duszy jest delikatnie mowiac bardzo
                      pokretny i sliski. Dlatego nie chce wprowadzac 3letniego dziecka w te zamety
                      watpliwosci doroslej osoby, raz mowic a moze jest a moze nie ma. Przyjdzie czas,
                      kiedy te watpliwosci same zrodza sie w jego glowie i to bedzie wlasciwy czas
                      zeby sie z tematem zmierzyc. Tak wiec temat niesmiertelnosci w ogole sie nie
                      pojawia w moich rozmowach z dziecmi. Kiedy moje dziecko sie zasmuci z powodu
                      smierci (na szczescie do tej pory tylko fikcyjnych postaci) i raz byl na
                      pogrzebie mojej ciotki, ktorej nie znal dobrze to ucze je ze tak to wyglada, ze
                      to element zycia, pocieszam ale nie mowieniem, ze tak naprawde to tylko cialo
                      umarlo bo duch sie ulotnil i gdzies tam sobie zyje. Gdyby smierc nas dotknela
                      naprawde to bede starala sie tej wersji trzymac i przejsc z dzieckiem przez
                      zalobe bez uciekania sie do opowiesci niesmiertelnosci.
                      • carrymoon Re: mialo byc 25.11.09, 13:07
                        franczii napisała:

                        > > I tak na prawdę nikt nie udowodnił, że "duszy" nie ma ale również
                        > > nikt nie udowodnił, że jest. Każdy wierzy w co chce. Nie ma
                        jednej
                        > > słusznej prawdy i racji.
                        >
                        > Tak i dlatego kazdy rodzic odpowiada na trudne pytania zgodnie z
                        wlasnym
                        > swiatopogladem.

                        Zgadzam się z Tobą w pełni smile

                        Ja rowniez miewam mnostwo
                        > watpliwosci i temat tej niesmiertelnej duszy jest delikatnie
                        mowiac bardzo
                        > pokretny i sliski. Dlatego nie chce wprowadzac 3letniego dziecka w
                        te zamety
                        > watpliwosci doroslej osoby, raz mowic a moze jest a moze nie ma.

                        no niestety u mnie te pyatnia już padły. Odpowiedziałam zgodnie z
                        własnym przekonaniem i wlasnymi wątpliwościami.
                    • broceliande Carrymoon. 25.11.09, 14:57
                      Ja uważam, że życie na ziemi to jedyne, co mamy.
                      Nie oszukuję się, że "coś".
                      Umiera mózg i umiera wszystko, kim jesteśmy.
                      To jest mój pogląd, ale zaznaczam w rozmowie z małym, że nie jest to
                      jedyna teoria.
                • truscaveczka Re: mialo byc 25.11.09, 14:07
                  carrymoon napisała:

                  > ciekawe co zwolenniczki naturalizmu powiedzą 6cio letniej
                  > dziewczynce, która przez miesiąc płacze co wieczor w poduszkę za
                  > ukochanym dziadkiem.
                  > Która pyta się "Jak to juz go nie ma? Nie ma smiechu, myślenia i
                  > uczuć?"
                  To samo, co dziecku, które nie przeżyło straty. Dziecko płacze, bo przeżywa
                  żałobę, jest to prawidłowe i przejdzie. Poradzi sobie.
                  > życie nei jest tylko podróżą do grobu gdzie zjedzą nas robaki
                  Dla mnie nie jest, choć mnie zjedzą smile Życie jest wartością samą w sobie, każdy
                  dzień jest cenny, może być znaczący, jeśli się postaramy. A potem się umiera i
                  już. Taki lajf. Moja czterolatka czesto bawi się w zabawy z elementami
                  "umierania" i wie, ze zemdlenie jest na chwilkę a "umarnięcie" na zawsze i tej
                  osoby potem nie ma.
    • szyszunia11 Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 01:02
      też pytanie, przecież ogólnie wiadomo, że emama to forum zapalonych katolików, racjonalistów nie zauwazonotongue_out
    • aluc Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 09:06
      tak, sączę im racjonalistyczny jad do małych móżdżków, a ta
      szarańcza w Boga co prawda nie wierzy, ale w Świętego Mikołaja tak wink
      • skanke Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 09:18
        zbyt wielka wiara w siebie samego to już choroba psychiczna, a poza tym " Są
        trzy prawdy: cała prawda, też prawda i gó... prawda"
        • aluc Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 09:24
          jakież to głębokie, zwłaszcza poza oryginalnym kontekstem
          • skanke Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 09:34
            kontekst jest taki,że o śmierci to możemy sobie tylko gadać. nikt nie wie co
            jest potem czy zgnijemy, pójdziemy do nieba czy narodzimy się na nowo. uważam
            jednak, że mówienie małym dzieciom, że zjedzą nas robaki jest chore. wszystko
            trzeba tłumaczyć na odpowiednim poziomie, by nie wywołać traumy i tyle.
            • broceliande Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 09:40
              Przecież prawda jest taka, że ciało zjadają robaki.
              Prawdą jest także to, że nie spotykamy się już ze zmarłymi.
              O tym, że niektórzy wierzą, że dusza idzie do nieba i spotyka inne
              zmarłe dusze, młody jest informowany.

              No, ale jak wolisz o aniołkach... robisz, jak chcesz.
              Mam napisać, że chore?
              • papalaya Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 09:45
                małemu dziecku oczywiście tez mówisz, ze dzieci powstają w
                następstwie seksu uprawianego przez mame i tatę, bo przecież taka
                jest prawda...
                • aluc Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 09:46
                  a ty mówisz, że je znalazłaś w kapuście?????
                  • papalaya Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 09:55
                    mój błąd, chyba faktycznie trzeba było 3-latkowi opowiedzieć, że
                    tata włada mamusi penisa do pochwy i umieszcza tam spermę, która
                    nastepnie zapładnia jajo...aby łatwiej to sobie wyobraził, powinnam
                    dydatktycznie puścić mu milusiego pornola...

                    ale obiecuję się poprawić, za parę dni powiem mu, ze nie ma Mikołaja
                    i elfów, więc nie musi pisać listów, bo tak naprawdę to my rodzice
                    podrzucamy noca prezenty...

                    pal licho magię dzieciństwa, prawda i tylko prawda czyli stary-
                    malutki i naukowe widzenie świata od najmlodszych lat, hehe...
                    • broceliande Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 09:58
                      Widzę, że chcesz sobie pokpić, a nie podyskutować.
                      Szkoda.
                      • papalaya Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 10:05
                        niestety, tu nie ma o czym dyskutować, ponieważ "dyskutantki" trwale
                        okopały się na jedynie słusznych materialno/naukowo/prowdziwych
                        pozycjach...

                        z impregnatu też można się jednak pośmiać...n'est ce pas???
                        • aluc Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 10:07
                          magia dzieciństwa też została trwale zaimpregnowana i ofoliowana

                          zrób dziurki chociaż, bo się elfy poduszą
                          • papalaya Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 10:12
                            dziękuję za radę, mam nadzieje, ze też przekazałaś dzieciom, że
                            mamusię zjedzą robaki hehe...
                            • majenkir Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 17:20

                              papalaya napisała:
                              > dziękuję za radę, mam nadzieje, ze też przekazałaś dzieciom, że
                              > mamusię zjedzą robaki hehe...

                              Nie "mamusie" tylko cialo mamusi. Widzisz roznice?
                              • katia.seitz Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 17:52
                                > Nie "mamusie" tylko cialo mamusi. Widzisz roznice?

                                Ja za bardzo nie widzę - o ile się nie wierzy w istnienie duszy poza ciałem.
                                • dorianne.gray Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 23:05
                                  To zupełnie proste - nie ma mnie poza moim ciałem, kiedy umrę, to
                                  przestanę istnieć. Zostanie truchło, które sobie zgnije. Widzisz coś
                                  bardziej prostego i logicznego?
                                  • katia.seitz Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 11:36
                                    Ależ ja to rozumiem. Tylko zauważam, że takie rozumowanie wymaga założenia o
                                    istnieniu w człowieku jakiegoś pierwiastka pozacielesnego, a więc - duchowego
                                    (aczkolwiek śmiertelnego).
                                    • dorianne.gray Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 12:07
                                      To zbędna metafizyka. Jest drobna różnica między ciałem żywym a
                                      martwym, ale żeby w XXI wieku odwoływać się do pierwiastków
                                      pozacielesnych, aby ją wyjaśnić, no proszę Cię...

                                      Wystarczy trochę biologii i fizyki.
                                      • katia.seitz Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 12:12
                                        > Wystarczy trochę biologii i fizyki.

                                        Dobra, ale jeśli procesy psychiczne czy też mentalne redukujemy do biologicznych
                                        i fizycznych, to de facto redukujemy je do działalności mózgu. To, co wyznacza
                                        naszą odrębność, nasze "ja", tkwi w strukturach mózgu. A mózg ulega rozkładowi
                                        wraz z całą resztą ciała. Tak więc, nie ma znaczącej różnicy pomiędzy
                                        stwierdzeniem "ciało mamusi ulega rozkładowi" a "mamusia ulega rozkładowi".
                                        • dorianne.gray Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 12:23
                                          Jest, bo jak mamusi mózg przestaje działać, to mamusia przestaje
                                          istnieć.
                                          • katia.seitz Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 13:01
                                            No więc czym jest mamusia, w odróżnieniu od ciała mamusi? Nie jest ona mózgiem,
                                            tylko aktywnością pewnego organu ciała - mózgu? Czyli co - jest ona, czy nie
                                            jest obiektem fizycznym?

                                            Ja tak trochę się czepiam, bo zmierzam do tego, że niezależnie od kwestii
                                            "metafizycznych", redukowanie wszystkiego do biologii jest problematyczne. Na
                                            człowieka, oprócz jego biologii, składa się chociażby historia jego życia,
                                            społeczne ukształtowanie itp.
                                            • aluc Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 14:15
                                              można tak na przykład: mamusia jest kompozytem, ciałem wyposażonym w
                                              świadomość, czy - jak chcą inni - potencjalną świadomość (zresztą,
                                              potencjalną świadomość też można zredukować do zjawisk
                                              biochemicznych)

                                              tkanka bez świadomości jest już tylko tkanką, odcięty cycek mamusi
                                              przestaje być mamusią, ciało pozbawione potencjalnej świadomości
                                              przestaje być mamusią
                                              • katia.seitz Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 15:00
                                                Niech będzie smile A czy świadomość można zredukować do zjawisk biochemicznych - to
                                                już filozoficzne pytanie, trudno rozstrzygalne.
                                                • aluc Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 15:06
                                                  myśle, ze można smile
                                                  ale to, ze ludziom trudno się z tym pogodzić, to już zupełnie inna
                                                  sprawa
                                                  • morgen_stern Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 15:11
                                                    I ja myślę, że można smile
                                                    Wierzę na przykład, że miłość to tylko szaleństwo hormonów, ale nie przeszkadza
                                                    mi to w cieszeniu się jej rozkoszami smile
                    • aluc Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 09:59
                      pornola możesz sobie darować, wystarczy, jak zrobisz poglądowy
                      rysunek

                      poza tym gratuluję trzylatka piszącego listy do kogokolwiek, duża
                      rzecz smile
                      • papalaya Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 10:09
                        rysunek??? idac z duchem postympu powinniśmy z mężem dać dziecku
                        lekję poglądową na żywo...dodatkowo mozna je wziąć na porodówkę, jak
                        rodzenstwo będzie przychodzić na świat...

                        nigdy nie pisalaś z dzieckiem listu do Mikołaja??? ups...nie
                        pisałaś...naukawe podejście do swiata wyklucza takie brednie, hehe...
                        • aluc papalayu papalayu 24.11.09, 10:14
                          czytaj, a nie tylko papalay
                          • papalaya Re: papalayu papalayu 24.11.09, 10:22
                            owaszem czytam, nawet duże...tobie polecam Opowieść Wigilijną
                            zamiast prenumenraty FiM...

                            co się tyczy mojego nicka, polecam czytanie dziecku bajek zamiast
                            dzieł klasysków, od razu zajarzysz, o ile w ogole do tego jesteś
                            zdolna, hehe...
                        • franczii Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 10:59
                          a propos sw. mikolaja. moj syn poszedl do przedszkola no i oczywiscie dzieciaki
                          przezywaja, ze bedzie sw. Lucja a potem sw. Mikolaj na siwta. Mikolaja dziecko
                          moje zna z wizerunkow zwieszonych na kazdym sklepie, figurek choinkowych itp.,
                          kojarzy mu sie z prezentami oczywiscie ale zadnej ideologii ani na rzecz wiary
                          ani niewiary mlodemu nie wciskamy bo po prostu jeszcze pytanie nie padlo. Z
                          mezem ustalilismy, ze nawet gdyby uwierzyl w tego Mikolaja za sprawa przedszkola
                          to nie bedziemy sie z nim klocic ani na sile przekonywac, ze go nie ma. I
                          kiedys wujek sie go pyta: A Mikolaj to co ci przyniesie w prezencie? A maly
                          obrazony, ze ze zaden obcy facet mu nie bedzie zabawek kupowal tylko wlasna mama
                          i tata ewentualnie wujki i ciociebig_grin
                          • broceliande Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 11:12
                            franczii napisała:


                            A maly
                            > obrazony, ze ze zaden obcy facet mu nie bedzie zabawek kupowal
                            tylko wlasna mam
                            > a
                            > i tata ewentualnie wujki i ciociebig_grin

                            smile
                            My się staramy, żeby mały czuł, że prezenty są od rodziców i
                            dziadków, biorą się z miłości, nie spadają z nieba.
                            Ze mną było podobnie: niby wierzyłam w Mikołaja, ale wiedziałam, że
                            to od mamy i taty.
                            • panpaniscus Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 20:12
                              O tak, znam to z własnego dzieciństwa smile Naszej córce się też tak chyba niejako
                              samodzielnie robi - rozmawiamy przy niej o prezentach dla innych osób, jedna z
                              jej zabaw w tej chwili to chowanie pod stołem rozmaitych prezentów (cokolwiek
                              owinięte w cokolwiek), wołanie nas i cieszenie się tym, jak się cieszymy.
                              Poza tym pisałyśmy list do św. Mikołaja - nie sądzę, żeby taki dualizm szkodził,
                              a znowuż calkowita negacja zwyczaju wydaje mi się krzywdząca. Mam znajomego z
                              mormońskiej rodziny, który jako ojciec dzieciom odbija sobie brak baśni czy św.
                              Mikołaja w swoim dzieciństwie.
                • broceliande Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 09:46
                  Oczywiście. Sex = dużo przytulania.
                  A jak inaczej?
                  Bociany?
                  Rozśmieszyłaś mnie.
              • babcia47 Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 18:23
                broceliande napisała:

                > Przecież prawda jest taka, że ciało zjadają robaki.
                nie nieprawda, bo na tej głębokości na jakiej grzebie się zmarłych
                robaki nie żyją..w sumie ciało rozkładaja mikroorganizmy i grzyby,
                ciecze wypływają i wsiąkają w podłoże (ok 90% ludzkiego
                ciała)..chyba, że zwłoki zostaną porzucone na powierzchni. Ja swoim
                dzieciom opowiadałam o materii krążącej w wszechświecie, babcie o
                zmartwychwstaniu..dzieci wolały moją wersję i chyba łatwo im było
                zaalceptowac i zrozumieć, ze gdy nasze ciała się rozpadną, to
                zostaną wykorzystane np. przez drzewa jako pokarm, które podjadac
                będą gąsienice, które może zje ptaszek i część składników wyladuje w
                jajeczku a potem stanie się pisklęciem itd. Moje dzieci sa
                niewierzace mimo ponad 10-letnich starań dziadków, za
                zgoda "wierzącego" męża (w cudzysłowiu, bo poza deklaracjami, nic z
                tej jego wiary nie wynika)
                • dorota.alex Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 12:41
                  Tez opowiadam o materii krazacej we wszechswiecie. No a poza tym
                  dzieci przeciez wielkorotnie widzialy rozjechana zabe lub zdechla mysz
                  i dobrze wiedza, ze kazde cialo jest zjadane przez robaki. I jakos nie
                  widze, zeby je ta wizja przerazala. Dla mnie osobiscie bardziej
                  potworna byla by mysl, ze cialo mialo by zostac pod ziemia w
                  niezmienionej formie. Chociaz jestem niewierzaca to formulka: z prochu
                  powstales i w proch sie obrocisz - ma w sobie cos kojacego.
            • aluc Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 09:43
              akurat to, że zjedzą nas po śmierci robaki, jest absolutnie naukowo
              dowiedzione

              nie doceniasz dziecięcego racjonalizmu, mechanistycznego podejścia
              do życia i świata, pasji badawczej, gotowości do przyjęcia logicznej
              i empirycznej wiedzy

              traumę na punkcie śmierci to mają dorośli, a nie dzieci, a
              opowiadaniem bajek i uciekaniem od tematu tworzymy obszar tabu,
              ciemny, nieznany i niepokojący, stąd do traumy już niedaleko

              traumy to my mamy, a nie dzieci
            • mamciulka-nikulka Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 26.11.09, 10:10
              skanke napisała:

              > kontekst jest taki,że o śmierci to możemy sobie tylko gadać. nikt nie wie co
              > jest potem czy zgnijemy, pójdziemy do nieba czy narodzimy się na nowo. uważam
              > jednak, że mówienie małym dzieciom, że zjedzą nas robaki jest chore. wszystko
              > trzeba tłumaczyć na odpowiednim poziomie, by nie wywołać traumy i tyle.

              Uważam, że tak jak w życiu człowiek jest w stanie kreować swoją rzeczywistość,
              swoje życie, walczyć z chorobami, bądź się im poddawać tak samo może kreować to
              co stanie się z nim po śmierci. Uważam też, że wierząc w to, że życie na ziemi
              jest jednym z poziomów istnienia łatwiej jest godzić się z odejściem bliskich
              nam osób, łatwiej jest pogodzić się ze śmiercią. Przynajmniej ja tak uważam.
              Wtedy nie traktuję śmierci jak końca wszystkiego, tylko przejścia w kolejny
              etap, który może okazać się jeszcze bardziej fascynujący. Tak mi dobrze z tym,
              nie mogłabym nie wierzyć w nic, nie wyobrażać sobie co będzie dalej, lubię to
              robić, dziecko mam jeszcze za małe na takie rozmowy ale będę chciała by samo
              wyobrażało sobie różne warianty. A może będzie na tyle racjonalne, że odrzuci te
              teorie o życiu po śmierci, reinkarnacji itp., zobaczymy.
    • joanna_poz Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 09:37
      > Czy jest tu ktoś, kto nie mówi o życiu wiecznym, niebie, Jezusie
      (to
      > znaczy ja mówię o Jezusie, ale nie w kontekście zbawiciela,
      grzechów
      > itd.) i w ogóle o sferze duchowej?

      nie mówimy.
      • skanke Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 10:02
        a ja mówię i nie czuję się z tego powodu jakaś zacofana. wieśniactwem niedawno
        było przyznawanie się do przynalezności do jakiegoś kk, a teraz w ogóle sama
        wiara. to że wierzę i mam nadzieję nie oznacza, że jestem zacofana a to niejako
        wynika z wszelkiego typu takich postów, i tyle
    • default Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 09:58
      Dziecko zostało ochrzczone i poszło do komunii. Wiem, hipokryzja,
      skoro jesteśmy ateistami (ja na pewno, a mąż praktycznie, chociaż
      teoretycznie mieni się katolikiem, ale taki z niego katolik jak z
      koziej d... itd.). No jakoś wyszło z rozpędu smile Dziecko nie
      kontynuowało praktykowania wiary, aczkolwiek jestem zadowolona, że
      miało wybór - zapoznała się z chrześcijaństwem, katolicyzmem -
      bardzo ważną częścią naszej kultury i historii. Można nie wierzyć,
      ale wypada znać. Ja jej niczego nie narzucałam, wyrobiła sobie
      własne zdanie, chociaż na pewno nasz ateizm miał znaczny wpływ na
      jej światopogląd. O śmierci - pierwsza śmierć w życiu mojego
      dziecka - prababcia. Córka miała 3 lata. Zapamiętała, że ciało
      idzie "do dołka", nie wiem, jak to sobie dalej interpretowała. Chyba
      po prostu uznała to za normalną kolej rzeczy. Druga śmierć, z którą
      się spotkała w życiu, to śmierć Dziadka, ukochanego, bardzo silnie z
      nią związanego. No ale miała wtedy już lat ponad 20.... Toatalny
      szok, długo nie mogła się pozbierać. Może dlatego, że była świadkiem
      tej śmierci... Tak czy owak nie wierzymy w życie wieczne, no chyba
      że mówimy o wiecznie żywej pamięci o naszych bliskich, o tym że
      pojawiają się w naszych myślach, w naszych snach...
    • franczii Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 10:33
      ja nie mowie, ze zmarly idzie do nieba. Nie mowie, ze idzie do raju, ze odchodzi
      do lepszego zycia itp. na razie moj syn pytal tylko dlaczego ktos tam
      (najczesciej w bajce) umarl. Odpowiadam, ze umarl bo byl stary, bardzo
      zmeczony, chory, bolaly go nogi, rece, nie mogl chodzic ani pracowac, nie
      cieszyl sie juz zyciem tylko chcial cigle odpoczywac i spac. Natomiast co sie
      dzieje po smierci, to zamierzam tlumaczyc prawami natury, czyli ze w naturze
      tak naprawde nie umiera a przemienia sie w co innego, idzie do ziemi, staje sie
      jej czescia i z ziemi rodzi sie nowe zycie. De facto mozna to podciagnac pod
      zycie wiecznebig_grin
      • franczii Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 10:43
        czytajac wczesniejsze wypowiedzi dodam, ze szczegoly dotyczace rozkladu pomijam,
        przyjdzie czas, ze sie to stanie oczywiste
    • mondovi Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 10:46
    • patka_s Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 16:45
      Przeczytałam wszystkie wasze wypowiedzi... Nie potrafię jednak
      wyobrazić sobie waszego życia... Jest takie bardzo zwykłe i jakieś
      puste.
      • dorianne.gray Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 16:54
        To cudownie, że poprawiamy Ci samopoczucie - jak to niewiele trzeba,
        aby sprawić przyjemność drugiemu człowiekowi.
      • aandzia43 Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 16:58
        patka_s napisała:

        > Przeczytałam wszystkie wasze wypowiedzi... Nie potrafię jednak
        > wyobrazić sobie waszego życia... Jest takie bardzo zwykłe i jakieś
        > puste.

        Oj, ja bym się nie przyznawała publicznie do takiej niemocy umysłowej. Tragiczny
        brak wyobraźni i szare wizje... Może skorzystaj z jakiejś metody usprawniającej
        myślenie.
        • patka_s Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 18:00
          Haha smile Na jakiej podstawie stwierdzasz tę "niemoc umysłową"? Uważam
          po prostu, że życie duchowe jest niezbędne do normalnego
          funkcjonowania człowieka. Mam chyba takie prawo?
          • aandzia43 Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 18:14
            patka_s napisała:

            > Haha smile Na jakiej podstawie stwierdzasz tę "niemoc umysłową"? Uważam
            > po prostu, że życie duchowe jest niezbędne do normalnego
            > funkcjonowania człowieka. Mam chyba takie prawo?

            Utożsamianie życia duchowego z religijnym świadczy o braku wiedzy i wyobraźni.
            • mamciulka-nikulka Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 26.11.09, 10:20
              aandzia43 napisała:

              > patka_s napisała:
              >
              > > Haha smile Na jakiej podstawie stwierdzasz tę "niemoc umysłową"? Uważam
              > > po prostu, że życie duchowe jest niezbędne do normalnego
              > > funkcjonowania człowieka. Mam chyba takie prawo?
              >
              > Utożsamianie życia duchowego z religijnym świadczy o braku wiedzy i wyobraźni.


              Ale to właśnie ty utożsamiasz życie duchowe z religijnym.
              Ja nie jestem osobą wierzącą w konkretną religię, sektę czy kościół. Natomiast
              jestem uduchowiona, nie myślę, że wraz ze śmiercią kończy się wszystko, zjadają
              nas robaki i tyle. Moja wyobraźnia pozwala mi stworzyć przyszłość jakiej bym
              sobie życzyła i daje mi to coś co mnie uszczęśliwia, podnosi wartość życia tu i
              teraz.
              • cherry.coke Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 26.11.09, 17:36
                > Ale to właśnie ty utożsamiasz życie duchowe z religijnym.
                > Ja nie jestem osobą wierzącą w konkretną religię, sektę czy kościół. Natomiast
                > jestem uduchowiona, nie myślę, że wraz ze śmiercią kończy się wszystko, zjadają
                > nas robaki i tyle. Moja wyobraźnia pozwala mi stworzyć przyszłość jakiej bym
                > sobie życzyła i daje mi to coś co mnie uszczęśliwia, podnosi wartość życia tu i
                > teraz.

                Mylisz zycie duchowe z uduchowieniem. Uduchowienie to to, co opisujesz,
                natychmiast zycie duchowe to refleksje, rozwazania moralne i etyczne,
                zastanawianie sie nad roznymi istotnymi kwestiami ze sfery niematerialnej itp.
                Jedno i drugie moze byc zwiazane z wiara lub konkretna religia, ale wcale nie musi.
                • mamciulka-nikulka Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 26.11.09, 18:42
                  cherry.coke napisała:

                  > Mylisz zycie duchowe z uduchowieniem. Uduchowienie to to, co opisujesz,
                  > natychmiast zycie duchowe to refleksje, rozwazania moralne i etyczne,
                  > zastanawianie sie nad roznymi istotnymi kwestiami ze sfery niematerialnej itp.
                  > Jedno i drugie moze byc zwiazane z wiara lub konkretna religia, ale wcale nie m
                  > usi.

                  A mi się wydaje, że podział, który przedstawiasz jest trochę tak na siłę.
                  Duchowość (m.in. też życie duchowe, nazwę to tak jak przykładowo życie
                  towarzyskie) można rozumieć na różne sposoby, jest ich trochę, nie można
                  powiedzieć, że jest tak czy tak, bo każdy może to rozumieć i stosować na swój
                  sposób, wystarczy spojrzeć w Wikipedie gdzie przedstawionych jest kilka pojęć
                  duchowości:
                  -duchowość jako nadnaturalna właściwość człowieka
                  -duchowość jako naturalna właściwość człowieka
                  -duchowość jako spirytualizm
                  -duchowość jako praktyka życia (życie duchowe)
          • franczii Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 22:37
            a tobie co daje podstawy sadzic, ze osoby nie wierzace w pieklo/niebo po smierci
            tudziez sw, Mikolaja nie maja zycia duchowego?big_grin
          • sanciasancia Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 13:09
            Gratuluję strzału w stopę.
            • carrymoon Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 13:14
              sanciasancia napisała:

              > Gratuluję strzału w stopę.

              wyjasnij proszę
              • sanciasancia Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 13:28
                Proszę bardzo, wyjaśniam.
                Łączenie życia duchowego wyłącznie z wyznawaniem religii/wiarą jest właśnie
                przykładem "niemocy umysłowej", przed posiadaniem której patka próbuje się bronić.
                Strzał w stopę, podręcznikowy.
                ps. Jechałam ostatnio pociągiem z księdzem prawosławnym i udawało się mu nie
                łączyć duchowości wyłącznie z wiarą, więc jestem głęboko przekonana, że inni
                wierzący też mogą.
                • carrymoon Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 13:35
                  sanciasancia napisała:

                  > Proszę bardzo, wyjaśniam.
                  > Łączenie życia duchowego wyłącznie z wyznawaniem religii/wiarą
                  hmm jeśli tak odczytujesz to co ja piszę to prawdfopodobnie źle
                  sformułowałam to co czuję.
                  Staram się (choć jak widać mi nie wychodzi) nie łączyć konkretnej
                  religii z własnymi przekonaniami. Wychowana jestem w KK ale nie
                  uważam jej za jedyną słuszną drogę. Raczej szukam duchowości w
                  sobie. Próbuje spośród wielu wiar, przekonań i spojrzeń na świat
                  znaleźć swoją własną drogę, swój własny duchowy świat.

                  A to, że nie wierzę że ot tak po prostu znikam. To moje wenętrzne
                  przekonanie i wcale nie muszę tej pozostałości nazywać duszą. Ot
                  jest mi łatwiej i już. Można nazwać to energią, aurą itp.
                  Na pewno nie wyobrażam sobei ducha postaci wink dzwoniącego łańcuchami
                  • carrymoon Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 13:38
                    dlatego też mojej małej przedstawiłam kilka wizji świata po śmierci,
                    tego jak inni sobie to wyobrażają.
                    Powiedziałam również że ja wierzę, że nie znikamy ot tak sobie, że
                    pozostaje po nas coś. Ale że nei potrafię powiedzieć jak i co po nas
                    pozostaje.

                    Tak samo z powstaniem świata zna kilka wersji, wie, że świat to nie
                    tylko 7 dni i robota skończona wink namawiam ją do rozmowy, pytania i
                    wyrażania swoich wątpliwości a także do szukania odpowiedzi na
                    pytania
                    • katia.seitz Carrymoon 25.11.09, 14:07
                      I jak twoja mała przyjmuje takie wyjaśnienia? Pytam, bo u nas pewnie Olgierd
                      będzie słyszał podobne rzeczy. I trochę się martwię, czy taki brak jasnego,
                      klarownego wyjaśnienia ("jest tak i tak") mu nie zaszkodzi. Czy nie jest tak, że
                      w pewnym wieku powinniśmy otrzymać jednoznaczną odpowiedź, a na wątpliwości
                      przychodzi czas później. Z drugiej strony, nie wyobrażam sobie "ściemniania"...
                      • carrymoon Re: Carrymoon 25.11.09, 14:21
                        Katia.seitz moja ma teraz 7 lat. Chodzi na religię, wierzy w Boga
                        ale nie przyjmuje za pewnik i 100% prawde tego co tam mówią. Próbuje
                        sama szukac wyjasnień, często pyta.

                        Nie wiem może sama jej zaszczepiłam taką niewiarę w narzucone idee.
                        W każdym razie dużo lepiej przyjeła informację, że moim zdaniem nie
                        umiera "energia, dusza, aura" (jak zwał tak zwał) choć nie potrafie
                        jej powiedzieć co się później z tym dzieje.
                        W aniołki, diabełki itp juz dawno nie wierzy ale też nei uznaja
                        nieistnienia.

                        Chyba najbardziej spodobała jej się wizja reinkarnacji smile
      • aluc Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 17:38
        no co ty

        pomyśl o tych wszystkich grzechach, jakich z radością się
        dopuszczamy, bez elementarnego poczucia winy i wiszącej nade łbem
        kary boskiej
        • franczii Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 18:08
          i bez koniecznosci opowiadania o tym obcemu facetowi w sukience, brr
      • broceliande Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 20:06
        patka_s napisała:

        > Przeczytałam wszystkie wasze wypowiedzi... Nie potrafię jednak
        > wyobrazić sobie waszego życia... Jest takie bardzo zwykłe i jakieś
        > puste.

        Ależ skądwink
        Świat jest taki piękny, że nie trzeba bogów, aniołów krasnoludków.
        Są na świecie jako bajki, ale nie mogą go tłumaczyć.
      • default Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 12:26
        patka_s napisała:

        > Przeczytałam wszystkie wasze wypowiedzi... Nie potrafię jednak
        > wyobrazić sobie waszego życia... Jest takie bardzo zwykłe i jakieś
        > puste.

        Wiesz, równie dobrze można ocenić Twoje życie jako puste, bo wyprane
        z własnych przemyśleń/marzeń/idei - podporządkowane tylko jakiemuś
        bliżej nie sprecyzowanemu "bóstwu". Którego zalecane zasady
        postępowania wymyślił ktoś zupełnie poza Tobą. I jeśli się temu
        podporządkowujesz, to właśnie Twoje życie jest puste, bez śladu
        własnej inwencji.
      • szyszunia11 Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 21:36
        patka_s napisała:

        > Przeczytałam wszystkie wasze wypowiedzi... Nie potrafię jednak
        > wyobrazić sobie waszego życia... Jest takie bardzo zwykłe i jakieś
        > puste.

        a ja uważam Patko, ze to spore naduzycie co piszesz. Nie mamy prawa w ten sposób oceniać wartości czyjegoś życia, pisząc, że jest puste niemalże kwestionujesz jego sens. A przecież osoba niewierząca może być np. wielkim filantropem, który swoje zycie wypełnia służbą innym. Tez nazwałabys jego zycie zwykłym i pustym? Może nie wierzy, bo nie spotkała w zyciu ludzi, którzy przekazaliby dar wiary, ale szuka prawdy, idzie za swoim sumieniem i własnie dlatego Bog w tajemniczy sposób może przez nią działać? Nie spiesz się tak z ocenami. Owszem, ja moge powiedzieć, że wiara nadaje sens wszystkiemu, co w zyciu robię, kazdej chwili zycia, ale nie mam prawa oceniać innych, czy tez deprymować wartosci ich istnienia.
    • wespuczi Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 24.11.09, 18:17
      nie opowiadamy smile
      moje jeszcze nie zadaja pytan, mam zamiar odpowiadac zgodnie z tym jak mysle.
    • 0golone_jajka ja jestem oczywiście 24.11.09, 22:26
      ale ja tata jestem, co nie przeszkadza mi w krzewieniu racjonalizmu na forum big_grin
    • chalsia Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 01:31
      > Czy jest tu ktoś, kto nie mówi o życiu wiecznym, niebie, Jezusie (to
      > znaczy ja mówię o Jezusie, ale nie w kontekście zbawiciela, grzechów
      > itd.)?

      ja
    • bea.bea Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 13:03
      ja, nie tylko dlatego, ze zwłoki w trumnie i w ziemi jakoś bardziej dla mnie są
      realne niż dusza nieśmiertelna, ale tez dlatego, ze uważam taki duchowy pogląd
      jest na tyle abstrakcyjny, ze 2, 4, czy 7 6 cio letnie dziecko go nie zrozumie,
    • generation-me Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 13:23
      Zgłaszam się!
      Na pytanie o śmierć odpowiadam podobnie do Ciebie. Nie ma nas
      fizycznie na świecie, jesteśmy cały czas w sercach ludzi, którzy nas
      kochali. Na przykład ostatnio córce mówiłam (1 list), że kocham
      mojego dziadka i mimo, że nieżyje, mogę z nim "porozmawiać" w
      myślach, przypomnieć sobie go, usmiechnąć się do wspomnieć.
      Jak syn czy córka będą chciały szukac pocieszenia w aniołkach,
      niebie czy reinkarnacji, proszę bardzo, ale jako świadomi ludzie.
      Nie mam ochoty indoktrynować, żeby kogoś (nawet własne dziecko)
      uchronić o przykrej wiedzy o naszym końcu. Wszystkich nas to czeka i
      nie ma co dzieciom kłamać, że można "żyć wiecznie".
      • carrymoon Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 13:26
        generation-me napisała:
        Wszystkich nas to czeka i
        > nie ma co dzieciom kłamać, że można "żyć wiecznie".


        a tego to nie jesteś w stanie logicznie i sensownie udowodnić. To
        tylko Twoje przekonanie smile więc nie zarzucaj kłamstwa tym, którzy
        wierzą inaczej.
        • skanke tak się porobiło 25.11.09, 13:40
          że jeśli ma się trochę wyobraźni, wierzy się to cała reszta będzie ci wmawiać
          żeś ciemnota i zabobon. ludzie wierzący (nie mam na myśli religijnych) wcale nie
          są głupkami i nie musicie tak bardzo udowadniać swego racjonalizmu, który
          ostatnio wręcz bezmyślnie stał się modny. nie każdy racjonalista jest
          inteligentny-mądry (przykład na przykładzie) i nie każdy wierzący debilem.
          polska tolerancja, buchachacha...
          • franczii Re: tak się porobiło 25.11.09, 13:56
            no tak, ale tolerancja to nie tylko w jedna strone dziala. Wierzacy tez rzadko
            bywaja wzorem milosci i tolerancji, nie mowiac o innych cnotach
            chcrzescijanskich np. pokora w ocenianiu bliznich patrz kilka postow wyzej jak
            kolezanka podsumowala niewierzacych: pusci i bez zycia duchowego.
            • skanke Re: tak się porobiło 25.11.09, 14:13
              ale ja wyraźnie zaznaczyłam, żeby nie utożsamiać wiary z przynależnością do
              jakiegokolwiek kościoła, wyznania, itp. wiara jako nadzieja, alternatywa,
              ponadczasowość, duchowość...nie jest niczym złym. skoro racjonaliści mówią o
              robakach ( w to wierzą) czy my wierzący nie możemy mówić o elfach, aniołach?
              wierzymy w to, w sens ich istnienia- i nie zawsze jesteśmy zacofani choć
              niestety wyśmiewani na tym forum(przynajmniej) a to smutne.
              • tojasmu Re: tak się porobiło 25.11.09, 14:52
                A ja jestem wierząca, bo niemożliwe jest według mnie, aby nasze zmysły pojmowały
                wszystko. Głęboko wierzę w życie po śmierci, w spotkanie moich przodków, w
                spotkanie miłosiernego Boga.
                Pozdrawiam wszystkich wierzących i nie
              • dorota.alex Re: tak się porobiło 26.11.09, 16:15
                Znaczy sie wiare w to, ze po smierci "zjedza nas robarki" stawiasz na
                rowni z wiara w elfy i anioly? W robaki nie trzeba wierzyc - sa
                faktem, istnieniem obiektywnym, mozliwym do zaobserwowania przez
                kazdego. Jezeli w tym sensie wierzysz w elfy - no to ja tego nie nazwe
                zacofaniem... najwyzej skrajnym infantylizmem
            • mamciulka-nikulka Re: tak się porobiło 26.11.09, 10:32
              franczii napisała:

              > no tak, ale tolerancja to nie tylko w jedna strone dziala. Wierzacy tez rzadko
              > bywaja wzorem milosci i tolerancji, nie mowiac o innych cnotach
              > chcrzescijanskich np. pokora w ocenianiu bliznich patrz kilka postow wyzej jak
              > kolezanka podsumowala niewierzacych: pusci i bez zycia duchowego.

              Nadinterpretcja.
              Po pierwsze koleżanka nie przyznała się do żadnej konkretnej wiary, nie pisała
              nic o chrześcijaństwie.
              Po drugie nie napisała, że racjonaliści są puści i bez życia duchowego, tylko,
              że życie bez duchowości wydaje jej się takie zwyczajne i puste, a to jest spora
              różnica.
              Po trzecie tu znowu się kłania rozumienie różnicy pomiędzy życiem religijnym a
              duchowym, bo jeśli mówimy o tym, że po śmierci nie ma nic tylko jedzą nas robaki
              to dla mnie też takie rozumienie świata i życie jest szare i smutne.
              • franczii Re: tak się porobiło 26.11.09, 12:03
                > Po drugie nie napisała, że racjonaliści są puści i bez życia duchowego

                No rzeczywiscie nie napisala tak. napisala za to : wasze zycie jest puste big_grin
                I napisala: zycie duchowe jest konieczne do normalnego funkcjonowania czlowieka
                wiec zalozyla, ze wszystkie wypowiadajace sie w tym watku takiego zycia nie majabig_grin

                > Po trzecie tu znowu się kłania rozumienie różnicy pomiędzy życiem religijnym a
                > duchowym, bo jeśli mówimy o tym, że po śmierci nie ma nic tylko jedzą nas robak
                > i
                > to dla mnie też takie rozumienie świata i życie jest szare i smutne.
                A dla mnie jest tez roznica pomiedzy zyciem duchowym (rozumianym rzecz jasna
                jako glebsze przemyslenia) a niesmiertelnoscia. To ze nie ktos nie wierzy w
                niesmiertelnosc duszy nie oznacza, ze nie ma tzw. zycia duchowego
              • panpaniscus Re: tak się porobiło 26.11.09, 16:56
                > Po trzecie tu znowu się kłania rozumienie różnicy pomiędzy życiem religijnym a
                > duchowym, bo jeśli mówimy o tym, że po śmierci nie ma nic tylko jedzą nas robak
                > i
                > to dla mnie też takie rozumienie świata i życie jest szare i smutne.

                A tego nie rozumiem zupełnie - ja po prostu skupiam się na życiu tu i teraz, po
                śmierci mnie po prostu nie będzie, moje ciało w jakiś sposób się rozłoży, ale
                mnie nie będzie, więc po co w ogóle się zstanawiać? W jaki sposób to miałoby być
                szare i smutne? Szare i smutne to mi się wydaje umartwianie się i działanie na
                wląsną szkodę w tym życiu w imię wyimaginowanych korzyści w nieistniejącym życiu
                po śmierci. Odkładanie życia na po-życiu.
        • broceliande Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 15:01
          carrymoon napisała:

          > generation-me napisała:
          > Wszystkich nas to czeka i
          > > nie ma co dzieciom kłamać, że można "żyć wiecznie".
          >
          >
          > a tego to nie jesteś w stanie logicznie i sensownie udowodnić. To
          > tylko Twoje przekonanie smile więc nie zarzucaj kłamstwa tym, którzy
          > wierzą inaczej.
          >
          >

          Ciało umiera na 100 procent, nawet jeśli masz żyć to albo samą duszą albo
          musisz znaleźć jakieś inne ciało.
          To logiczne.
          • skanke Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 15:09
            teraz umiera, poczekajmy jeszcze z kilkanaście lat a średnią wieku będzie nie 70
            ale 100, huk wie co będzie dalej i niech każdy rządzi się sam bez wytykania i
            wyśmiewania
            • aluc Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 15:36
              żelazna logika tego argumentu powalila mnie na ziemie, leze i kwicze
            • broceliande Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 21:03
              skanke napisała:

              > teraz umiera, poczekajmy jeszcze z kilkanaście lat a średnią wieku
              będzie nie 7
              > 0
              > ale 100, huk wie co będzie dalej i niech każdy rządzi się sam bez
              wytykania i
              > wyśmiewania


              Ja mam nadzieję, dość bezinteresowna, bo raczej nie dożyję tych
              czasów, że będzie się żyło i 200 lat zamiast siedemdziesięciu.
              Ale to jest przedłużenie życia ciała, a cialo i tak musisz porzucić.
              nie jest to żadnym dowodem na poparcie Twojej tezy, że żyje sie po
              śmierci.
              To może zapewnić nam nauka.
              Na tym można sie oprzeć.
            • dorianne.gray Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 25.11.09, 22:36
              skanke napisała:

              > teraz umiera, poczekajmy jeszcze z kilkanaście lat a średnią wieku
              będzie nie 7
              > 0
              > ale 100, huk wie co będzie dalej i niech każdy rządzi się sam bez
              wytykania i
              > wyśmiewania

              O rany...
    • lampka_witoszowska Re: Mamy - racjonalistki, są tu? 26.11.09, 03:00
      tak, są smile
      ja jestem racjonalistka dlatego mówię dziecku o Bogu smile
      ile ludzi, tyle spojrzeń, jak widać
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka