Dodaj do ulubionych

nieczuły mąż

26.11.09, 13:05


Mam z mezem dwoje dzieci.Kiedys powiedzialam mu ze do dzis mam do niego zal ze jak urodzilam dzieci to ani za pierwszym razem ani za drugim nie kupil mi nawet kwiatka..Moj maz wielce sie oburzyl mowiac "bez jaj nie bede ci kupowal kwiatkow tylko dlatego ze urodzilas dziecko" Tlumaczylam mu ze wiadomo ze on nie urodzi ze od rodzenia sa kobiety, ze porod jest duzym przezyciem ze jest to rewolucja w zyciu kazdej kobiety i jeden mily gest (jak np kwiatek za 2zl) jego nic nie kosztuje a mnie moze bardzo ucieszyc.

Czy rzeczywiscie za duzo wymagam?
Obserwuj wątek
    • broceliande Re: nieczuły mąż 26.11.09, 13:06
      Ja też nie dostałam kwiatów, ale nie wymagałam.

      O wiele gorsze jest to, co Ci odpowiedział na zarzuty.
      Jak za porody nie dał, to w ogóle nie daje?
    • marzeka1 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 13:12
      Kurczę, co jest z tymi wymaganiami za urodzenie dzieci??? To już któryś raz o
      tym czytam. Dla mnie ważne było, że 2 razy był przy mnie przy porodzie i pomagał
      przy dziecku dużo, gdy było malutkie, nie oczekiwałam z powodu powicia
      dziecięcia prezentów.
      Co innego, gdy mąż w ogóle nie okazuje czułości, nie przytula, nie mówi miłych
      słów,nie da kwiatka.
      • 18_lipcowa1 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 14:06
        marzeka1 napisała:

        > Kurczę, co jest z tymi wymaganiami za urodzenie dzieci???


        no ale sam fakt,ze tekst pan puscil niefajny

        poza tym co to za problem kupic te nieszczesne kwiaty...?
        • bianka.5 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 14:09
          no dokladnieco to za problem tymbardziej ze wie ze zrobiloby mi sie milo.

          Tylko ze moj maz doskonale wie jak zrobic zebym poczula sie do doopy i chetnie to wlasnie robi
      • czar_bajry Re: nieczuły mąż 22.03.16, 09:54
        To ze ty nie oczekiwałaś nie oznacza iż inne kobiety nie mają takich oczekiwań.
    • gryzelda71 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 13:15
      Nie za duzo,tylko za późno.
    • mniemanologia Re: nieczuły mąż 26.11.09, 13:17
      Ja dostałam kwiaty. Ale to zupełnie zbędny gest. Nie wymagałam tego
      od niego, a już zupełnie bym się wściekła, gdyby mi chciał jakąś
      biżuterię z tej okazji kupować.

      Straszne, że masz o to do dziś do niego żal. Bo może on nie jest
      nieczuły, tylko po prostu nie kupił Ci z tej okazji kwiatów. Bo
      gdyby był tak naprawdę nieczuły, to byś chyba napisała? A tak - to
      piszesz, że jest nieczuły na podstawie dwóch tylko sytuacji.
      • bianka.5 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 13:25
        Pisze tylko te dwa przyklady bo nie mam taletu do pisania.
        Tak zal mam o to i o wiele innych rzeczy ale z moim mezem nie da sie porozmawiac spokojnie a nawet niespokojnie z nim w ogole nie da sie porozmawiac.Byl przy obu porodach ale z perspektywy czasu zaluje ze byl...Przychodzil do szpitala i wyjadal mi ciastka i wypijal mi wode i soki ktore rodzina mi przyniosla sam nic nie przyniosl.
        Tak rzeczywiscie rzadko sie przytulamy poniewaz moj maz stwierdzil ze nie jest misiem i nie bedzie sie przytulal a za ja tego potrzebuje to moj problem. Wazne sa tylko jego potrzeby moje sie nie licza on nie ma czasu przejmowac sie pie...mi ( pierdoly to chyba ja i dzieci??? do konca nie wiem bo nie sprecyzowal...)
        • mniemanologia Re: nieczuły mąż 26.11.09, 13:27
          A widzisz, tu już mamy lepszy pogląd na całość.
          Chcesz coś z tym zrobić? Zacznij od rozmowy. Potem pomyśl o jakiejś
          terapii/warsztatach.
          • bianka.5 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 13:34
            Az sie usmiechnelam jak przeczytalam ze mam zaczac od rozmowy ( bez zlosliwosci)

            Setki razy probowalam z nim porozmawiac naprawde setki!!!Owszem bylo dobrze ale bardzo krotko.
            Moj maz jest czlowiekiem ktory mowi w prost ze on jest najwazniejszy ze licza sie najpierw jego potrzeby ze zycie jest za krotkie zeby przejmowac sie duperelami ze ma swoje cele i do nich dazy i zebym ja tez sobie zycie zorganizowala etc...

            Setki razy probowalam mu wytlumoaczyc ze ja inaczej czuje ze to jak jest miedzy nami przeklada sie na relacje z dziecmi to ze na dzieci krzycze to dlatego ze on mnie tak traktuje ze jest to typowa reakacja lancuchowa zly maz krzyczy na zone zona na dzieci dzieci na psa a pies gryzie kota...

            Naprawde wiele razy z nim probowalam rozmawiac

            Zeby nie bylo maz kase nie mala daje ja zreszta rowniez dorzucam sie do budzetu domoweg poniewaz pracuje.
            • marzeka1 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 13:40
              "Moj maz jest czlowiekiem ktory mowi w prost ze on jest najwazniejszy ze licza
              sie najpierw jego potrzeby ze zycie jest za krotkie zeby przejmowac sie
              duperelami ze ma swoje cele i do nich dazy i zebym ja tez sobie zycie
              zorganizowala etc..."-

              kobieto, urodzić komuś takiemu jedno dziecko można, cóż, błąd młodości, ale 2????
            • sapalka1 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 14:24
              I jesteś z kimś takim?? Masochizm?
              Z Twej wypowiedzi wyłania się obraz egocentrycznego, niedojrzałego palanta. Nie
              chciałabym za nic być z kimś takim.
              • bianka.5 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 14:32
                sapalka1 napisała:

                > I jesteś z kimś takim?? Masochizm?
                > Z Twej wypowiedzi wyłania się obraz egocentrycznego, niedojrzałego palanta. Nie
                > chciałabym za nic być z kimś takim.

                Tez mi sie wydaje ze jest niedojrzaly emocjonalnie no i mega egoista to fakt.
        • pitupitt Re: nieczuły mąż 21.03.16, 17:34
          Skąd takiego troglodytę wynalazłaś? Przed ślybem też taki był? Bo jeżeli tak, to sory, ale wiedziałaś na co się pisałaś...
      • szyszunia11 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 20:43
        mniemanologia napisała:

        \ już zupełnie bym się wściekła, gdyby mi chciał jakąś
        > biżuterię z tej okazji kupować.

        a dlaczego byś się wściekła???
      • arwena_11 Re: nieczuły mąż 21.03.16, 17:49
        Ja też dostałam kwiaty przy pierwszym dziecku, ale pielęgniarka wyrzuciła mojego męża z nimi z oddziału.
        Było mi miło, ale najmilej było wtedy, gdy pomagał mi przy dziecku i dawał się wyspać np, bo wstał w nocy i nakarmił.
        Przy córce nie mieliśmy głowy, bo bardziej nas interesowała aby była zdrowa. Ale jak wróciłam do domu ze szpitala, to zaskoczył mnie posłaniec z wielkim koszem kwiatów od współpracowników męża. Było mi bardzo miło.

        Rozumiem, że ktoś nie widzi powodu do kupowania kwiatów za urodzenie dziecka, ale takie teksty to nie są jedak normalne



    • triss_merigold6 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 13:18
      Nie za dużo tylko za późno. Argumenty naprawdę przekonujące facet
      wysunął. "Tylko dlatego" - piękne. Pan ma Cię w dupie, jesteś tania
      żona do ogarniania chałupy, podawania żarcia i pilnowania dzieci.
      Zgadłam?
      • bianka.5 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 13:27
        tak jakby zgadlas....

        tylko ze bywaja i mile chwile.
        • triss_merigold6 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 13:31
          Czytałam tyle takich wątków, że trafiam w ciemno.P
          Oczywiście, że bywają miłe chwile, rzadko kiedy facet chcąc utrzymać
          żonę i matkę dzieciom na poziomie funkcjonalności jest wyłącznie
          niemiły.
        • marzeka1 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 13:41
          "
          tylko ze bywaja i mile chwile. "- i ile masz zamiar w życiu ujechać na tym
          "bywają"???
          • bianka.5 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 13:52
            No wlasnie nie chce i dlatego ciagle sie miotam...

            Bo gdyby to wszystko bylo takie proste to zostawialabym zimnego drania i final nie?

            Ale nie jest bo w sumie ogolnie dogadujemy sie w sprawach domowych i organizacyjnych ale to chyba za malo nie?
            Zreszta sama nie wiem bo on przeciez tak jak pisalam oprocz tego ze jasno i wyraznie daje do zrozumienia ze liczy sie przede wszystkim ON to kocha swoje dzieci(dzieci jego rowniez bardzo kochaja) kase daje etc ale jest zupelnie bierny jezeli chodzi o domowe obowiazki(ktorych nie ma wcale wszystko ja robie chociaz on twierdzi zebym mu wydzielila to bedzie robil wiec wydzielilam ale nie robi ech beznadzieja).
            Jak gdzies jedziemy na wycieczke rodzinna to odnosze wrazenie ze chce miec to z glowy ze zabral rodzinke na ucieche to w koncu przestane sie czepiac bo przeciez pojechalismy..( w czasie jazdy potrafi sie nie odzywac wlaczy radio i slucha na caly regulator a dzieci z tytylu sie kotluja i marudza i placza no ale jedziemy i mam byc szczesliwa)

            Trudno z nim rozmawiac bo albo jest to moj monolog albo kaze mi spier...
            Tak agresja slowna zdarza sie mu dosc czesto jak probuje z nim porozmawiac.
            • modrooczka Re: nieczuły mąż 26.11.09, 13:57
              > Trudno z nim rozmawiac bo albo jest to moj monolog albo kaze mi spier...
              > Tak agresja slowna zdarza sie mu dosc czesto jak probuje z nim porozmawiac.

              Tylko czekać jak się pan rozwinie. Żyjesz niewłaściwymi standardami: jak daje
              kasę, nie pije i nie bije to jest dobrym mężem. Nie jest. Jest dość wrednym egoistą.
              • bianka.5 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 14:00
                ooo prawda prawda zgadzam sie w calej rozciaglosci tylko co z tego....

                sad((((
                • bianka.5 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 14:05
                  Znalazlam moja wypowiedz z innego watku.

                  "Wczoraj rozmawialm z mezem na temat jedzenia ( a raczej usilowalam rozmawiac bo sklocilismy sie i tyle)

                  Otoż sledze ten watek od poczatku i wcale nie chcialm zabierac glosu jednakze dorzuce takze swoje trzy grosze


                  U mnie w domu rodzinnym jedzenie bylo sprawa marginalana zwlaszcza w wakacje bo w roku szkolnym jedlismy na stolowce w szkole podstawowej. Mama na przemian robila ryz z truskawkami albo kluski z truskawakami a jak sie truskawki skonczyly to potem ten ryz/kluski byly z porzeczkami

                  Jako ze bardzo lubie jesc postanowilam ze u mnie w domu bedzie inaczej.Na poczatku naszego malzenstwa nie gotowalam wcale jedlismy u tesciowej ktora nota bene gotuje swietnie i wiele sie przy niej nauczylam.

                  Od jakis czterech lat gotuje sama. Wydawalo mi sie ze fajnie gotuje ze mezowi bardzo smakuje bo czasem nawet zachwalal moje obiady.Jednak wczoraj powiedzial ze jemu to wszystko jedno czy jest obiad czy go nie ma bo jak on chce cos goracego to zrobi sobie herbate etc...
                  W piatek np przygotowalam z rana spaghetti ale nie takie z torebki tylko z miesem i kroilam do tego warzywa ugotowalam makaron nalozylam na talerze(tak chcialam wszystkim dogodzic bo to ulubiona potrawa nas wszystkich) i poszlam do pracy.Kiedy wrocillam wszyscy juz zjedli zostaly na talerzach niedojadki ...poprosilam meza zeby mi sosu odgrzal bo ja jeszcze nie jadlam a ten srru te niedojadki na patelnie i grzeje wszystko razem....pytam go dlaczego to zrobil ? mowie ze ja tak nie lubie a on na to ze to jego niedojadki...wiem ze on wyjada niedojadki po dzieciach nawet obcych i nie jest to dla niego obrzydliwe ja natomiast tego nie robie nie lubie i bierze mnie na wymioty...wtedy on stwierdzil ze ja niewiele rzeczy lubie....
                  Coz zrobilo mi sie przykro i dlatego tez probowalam z nim po raz setny porozmawiac o tym co ja lubie co on lubi coby unikanc ewentualnych rozczarowan etc ...ale tak jak na poczatku napisalam z nim sie nie da!

                  Wcale nie jest proste rozmawiac z kims kto rozmawiac nie chce badz nie potrafi juz sama nie wiem.
                  W kazdym badz razie rece do mojego m mi opadaja.."
    • w_miare_normalna Re: nieczuły mąż 26.11.09, 13:23
      Mój K. odbierając mnie ze szpitala podarował mi bukiet kwiatów, wiem że
      była to zasługa teściów, ale i tak zrobiło mi się bardzo miło.
      • gabrielle76 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 13:32
        współczuję Ci, to bardzo przykre sad
      • bianka.5 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 13:41
        No wlasnie mi tez zrobiloby sie milo jakby dal mi nawet zlamana stokrotke czy powiedzial " kochanie bylas bardzo dzielna" kurcze nie wiem cokolwiek zebym poczula sie milo poniewaz ponioslam trud porodu poniewaz cale cialo mnie boli poniewaz hormony szaleja i jest mi smutno i cholera wie co jeszcze poniewaz za pierwszym razem bylam bardzo mlodziutka i przerazona...

        No ale przyjechala mama pomogla za pierwszym razem za drugim tez...tesciowie tez pomagaja i to bardzo mam w nich wsparcie i dzieki nim pracuje i moge realizowac sie rowniez zawodowo tylko ten maz taki no wlasnie...

        Odnosze wrazenie ze jest czlowekiem bez serca.

        Przykladow moglabym mnozyc.
        • modrooczka Re: nieczuły mąż 26.11.09, 13:48
          Po co z nim jesteś? Ty go choć trochę lubisz?
          • bianka.5 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 13:56
            Wlasnie o to chodzi ze nie lubie...

            Ale kocham niestety

        • marzeka1 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 13:50
          No dobra, tylko DLACZEGO ty żyjesz, mając już urodzoną 2 dzieci, tym że nie dał
          ci kwiatka po porodzie, zamiast skupić się na tym, że pan mąż olewa na co dzień?
          Olewa, to przestań o niego zabiegać, nie wchodź w rolę wielofunkcyjnego
          urządzenia domowego, obsługującego pana męża? Zacznij od tego.
          • bianka.5 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 13:58
            Alez ja go wcale nie obsluguje .

            W tym wlasnie rzecz ze on wlcale mnie nie potrzebuje i ja jego rowniez nie.

            Jak jest ugotowane to jest jak nie ma to dla niego bez roznicy zreszta pisalam juz to gdzies...

            moment zaraz poszukam to skopjuje.
        • broceliande Bianko! 26.11.09, 13:53
          Zdradź mi, jak można zakochać się w takim człowieku?
          Czy on wcześniej był czuły i opiekuńczy?
          • sowa_hu_hu Re: Bianko! 26.11.09, 13:59
            nie rozumiem dlaczego masz z nim aż dwójke dzieci?

            i ciekawa jestem jak wyglądają te miłe chwile...
            • bianka.5 Re: Bianko! 26.11.09, 14:30
              csowa_hu_hu napisała:

              > nie rozumiem dlaczego masz z nim aż dwójke dzieci?
              >
              > i ciekawa jestem jak wyglądają te miłe chwile...

              To ja Ci powiwiem.Z dwojgiem dzieci zaliczylam wpadke i co? Sama sie dziwie jak to sie moglo stac...z pierwszym to zdarza sie zielona bylam w tych sprawach z drugim kurcze! po siedmiu latach trach!!! nie mozliwe! a jednak i wiesz co wlasnie dlatego ze mam z nim dzieci nigdy nie bede zalowac ze z nim bylam bo dzieci sa cudowne dla nich wstaje z lozka sie kazdego dnia dla nich chce mi sie zyc...

              A mile chwile? To wtedy kiedy idziemy razem poszendac sie wieczorem po miescie jak dzieci spia( tesciowa z dziecmi zostaje bo mieszka pod nami)
              Mile chwile to wtedy gdy ogladamy razem filmy(ostatnio "Warszawe" ogladalas? dobry polecam...) w naszej kanciapie (to takie nasze domowe kino) mile chwile to kiedy czytamy razem pol nocy on swoje lektury ja swoje mile chwile to nasze wypady na obiad do knajpy raz na jakis czas mile chwile to nasze wglupy z dziecmi i gra w pilke jak jest cieplo no i czasem na basen jedziemy ale ostatnio nie bo ciagle ktos z nas jest chory...
              • wjw2 Re: Bianko! 26.11.09, 15:03
                > dlatego ze mam z nim dzieci nigdy nie bede zalowac ze z nim bylam
                bo dzieci
                > sa cudowne dla nich wstaje z lozka sie kazdego dnia dla nich chce
                mi sie zyc.


                Ależ nikt nie każe Ci żałować, że byłaś/jesteś ze swoim mężem.
                Pomyśl tylko jaki wzorzec rodziny przekazujesz swoim dzieciom. Ty do
                dziś pamiętasz ryż i pierogi z truskawkami, jak myślisz co będą
                pamiętały dzieci ze swojego dzieciństwa? Oby tylko te miłe chwile...
          • bianka.5 Re: Bianko! 26.11.09, 14:07
            broceliande napisała:

            > Zdradź mi, jak można zakochać się w takim człowieku?
            > Czy on wcześniej był czuły i opiekuńczy?
            >

            Zakochalm sie bez pamieci bylismy razem na studiach cudownie nam sie rozmawialo odprowadzal mnie na dwarzec ech to byly czasy...krotko sie znalismy szybko w ciaze zaszlam bo po roku znajomosci i tak meczymy sie 10 lat.
            • modrooczka Re: Bianko! 26.11.09, 14:11
              No i mamy rozwiązanie. Tylko że ono nie jest ostateczne, wiesz o tym?
              • sowa_hu_hu Re: Bianko! 26.11.09, 15:40
                ja też po pół roku znajomości zaszłam w ciąże ,tyle że ja chciałam i
                byłam przekonana że to najlepszy człowiek na świecie... na szczęscie
                po kilku próbach i szansach potrafiłam podjąc decyzje o odejściu
                choć nie było to łatwe i ze względu na dziecko i na to że musiałam
                wracac do rodzinnego domu.
                • bianka.5 Re: Bianko! 26.11.09, 16:06
                  Wyobraz sobie sowo ze pamietam Twoja historie.
                  A ja rowniez bylam przekonana ze moj maz byl dobrym czlowiekiem tyle ze to bylo bardzo downo...dalej jest dobrym tylko nie dla mnie.
        • zlosliwe_malpisko Re: nieczuły mąż 26.11.09, 14:00
          przykro mi bianko, ale muszę to napisać:
          a przed ślubem był pewnie czuły, kochający, obsypywał Cię kwiatami,
          komplementami i prezentami?
          Dopiero jak obrączkę na palec wsunął stał się podłym egoistą?
          Czy też podłym egoistą zawsze był, ale związałaś się z nim w
          przekonaniu, że pod Twoim wpływem się zmieni... że jak dzieci na
          świat przyjdą to serce mu zmięknie...
          Jeżeli opcja nr 1 jest prawdziwa - bardzo współczuję, jeżeli nr 2 -
          nie za bardzo masz teraz na co narzekać...
          • bianka.5 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 14:21


            zlosliwe_malpisko napisała:

            > przykro mi bianko, ale muszę to napisać:
            > a przed ślubem był pewnie czuły, kochający, obsypywał Cię kwiatami,
            > komplementami i prezentami?
            > Dopiero jak obrączkę na palec wsunął stał się podłym egoistą?
            > Czy też podłym egoistą zawsze był, ale związałaś się z nim w
            > przekonaniu, że pod Twoim wpływem się zmieni... że jak dzieci na
            > świat przyjdą to serce mu zmięknie...
            > Jeżeli opcja nr 1 jest prawdziwa - bardzo współczuję, jeżeli nr 2 -
            > nie za bardzo masz teraz na co narzekać...

            Nie przed slubem wcale nie obsypywal mnie kwiatami ani podarunkami owszem przyszedl z pare razy na randke z czerwona roza ale nie bylo to norma.Tak jak pisalam bylismy mlodzi nie zastanawialm sie co bedzie za 10 lat nie zastanawialm sie jakim bedzie ojcem etc...studiowalismy bylismy soba zafascynowani.Bylo to bardzo silne zauroczenie ? milosc? bo sama nie wiem jak to nazwac...
            W naszym malzenstwie byl juz bardzo powazny kryzys nie chce o tym pisac przeszlam roczna terapie jakos sie pozbieralam...psycholog powiedziala ze nie wiele jest par ktore przetrwaly by tak ciazki kryzys.

            Dziewczyny pisze teraz duzo poniewaz w pewnym stopniu mi to pomaga.

            To bardzo trudny temat..
            • zlosliwe_malpisko Re: nieczuły mąż 26.11.09, 14:33
              bianko, bardzo Ci współczuję.
              Ale myślę też, że potrzebujecie znowu terapii. Nie dlatego, że nie
              okazuje czułości (takich mężów jest wielu), ale z tego co piszesz
              wynika, że jesteś źle traktowana, że Cię nie szanuje.
              Pomyśl o tym.
              Czy mąż brał udział w poprzedniej terapii? Da się namówić na rozmowę
              z psychologiem?
              • bianka.5 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 14:52
                Nie maz nie bral udzialy w poprzedniej terapii on twierdzi ze ma sie dobrze i wszystko jest ok.

                U niego zawsze jest ok.

                Zawsze mi podkresla ze to on dobrze znosi cala sytuacje a to ja sie mecze wiec pytam czy o to mu wlasnie chodzi zeby mnie meczyc zebym sie zle czula bo juz nie wiem o co mu chodzi???

                Zawsze jak jest miedzy nami spiecie klotkie przykre slowa to ja potem jestem obojetna i to na niego dziala zagaduje na gg pisze semesy on jest chyba chory mam dosc tej hustawki!

                Na rozmowe z psychologiem nie da sie namowic.
            • lacitadelle Re: nieczuły mąż 26.11.09, 14:36
              > am roczna terapie jakos sie pozbieralam...psycholog powiedziala ze nie wiele j
              > est par ktore przetrwaly by tak ciazki kryzys.

              Nie mogę się powstrzymać: nic dziwnego, jak jedna strona ma skłonności
              masochistyczne, a druga sadystyczne, to przetrwają razem niejeden kryzys.
              • lacitadelle przepraszam 26.11.09, 14:40
                za to, co napisałam wcześniej, ale mnie poniosło.

                Poszukaj sobie wiadomości o terminie "współuzależnienie".
        • madami Re: nieczuły mąż 26.11.09, 14:06
          To co piszesz o swoim mężu brzmi dla mnie przerażająco. Faktycznie człowiek bez
          serca, i to co napisałaś o przytulaniu...
          Czy między Wami istnieje intymność? Przyjaźń? Szacunek? Wzajemne zainteresowanie?

          Ja postawiłabym sprawę jasno: albo terapia małżeńska albo do widzenia. Nie
          wyobrażam sobie życia z tak zimnym człowiekiem.
          • bianka.5 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 14:46
            Maz wysmialby mnie jakbym zaproponowala mu terapie...kiedys dawno wspomnialm o terapii to powiedzial ze nie trzeba bo jemu sie dobrze ze mna zyje wiec po co?

            Wiele zlego mi wyrzadzil ten czlowiek a ja zakazdym razem podnosze sie i ide dalej tylko czasem brak mi juz sil.
            Przedwczoraj chcialm z mezem porozmawiac ale znowu tylko utwierdzilam sie w fakcie ze jest skonczonym chamem. Opowiadalam mu ze przyszla do mnie klientka ktora ma chore dziecko jej dziecko jest w wieku naszeej mlodszej corki ...bardzo poruszyla mnie historia tej pani..Jej corka urodzila sie pare dni przed nasz ma silne porazenie mozgowe lakarze nie daja jej nadzieji ze dziecko bedzie kiedys chodzic mowic...maz powiedzial ze ma to w dupie ze tekie dzieci powinny jak najszybciej umierac az mi wstyd o tym pisac...powiedzialm ze jest odrazajacy nie potrafie zrozumiec jego sposobu myslenia.
            • modrooczka Re: nieczuły mąż 26.11.09, 14:52
              Na oko wasz podstawowy problem polega na różnej wrażliwości na świat. Ona ma
              zerową (albo ujemną), ty prawdopodobnie w normie. Pomogłoby mu trochę własnego
              cierpienia, ale świat nie jest sprawiedliwy i tacy chamscy egoiści zwykle nie
              cierpią, bo nawet nie wiedzą że już jest na to moment. Szkoda mi Ciebie, bo
              nigdy mu nie wytłumaczysz, dlaczego dla ciebie coś jest ważne.
              • bianka.5 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 14:58
                Dokladnie jest tak jak piszesz.Ja chyba jestem nawet lekko nadwrazliwa on ma wrazliwosc ujemna...

                Tak przydaloby mu sie jakies nieszczescie ale nie zycze mu poniewaz wszelkie nieszczescia ktore go spotkaja spadna rowniez na mnie.

                Nie wiem co musiala by sie wydarzyc zeby on sie zmienil cos zrozumial...

                Zycie jest niesprawiedliwe.
            • zlosliwe_malpisko Re: nieczuły mąż 26.11.09, 14:55
              Jezu... ten brak kwiatów po urodzeniu dzieci to był chyba
              wierzchołek góry lodowej...

              Bianko, skoro nie chce dobrowolnie poddać się terapii to chyba nie
              masz wyjścia tylko takie ultimatum postawić - albo się leczy albo do
              widzenia.
              Zwróć uwagę, że tu nie tylko o Ciebie chodzi, on daje fatalny
              przykład dzieciom. Chcesz, żeby rosły w takich warunkach?
              Musisz zacząć działać kobieto.
              • bianka.5 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 15:10
                Tak ten brak kwiatow po urodzeniu to wierzcholek gory lodowej.
                Na terapie sie nie zgodzi wiem to..
                Nie wiem co robic czuje sie do doopy chyba naprawde jestem wspouzalezniona tkwie po uszy w jakims toksycznym zwiazku.
                Nsjgorsze jest to ze wiem ze on mnie nie szanuje nie uwzglednia moich potrzeb wiem jak to fatalnie odbija sie na dzieciach.
                I najgorsze jest to ze moment on znowu jest mily pisze na gg chce sie organizowac i boje sie ze znowu ulegne
                Na terapie znowu sama sie zapisalam jest kolejka czekam na tel jak sie zwolni miejsce bo prywatnie to mnie nie stac.

                Mam dosc tego ze ciagle on mna tak manipuluje mam dosc tego ze sypiam co druga nac mam dosc tego ze przy nim ciagle jestem spieta i tego ze cokolwiek zrobie to i tak bedzie zle...Boli mnie glowa od tatloku mysli nie wiem co robic...normalnie sie zachowywac? odzywac sie? nie odzywac? zyc dalej jak gdyby nigdy nic...i tak kolejny juz rok ciagle zle chwila dobrze ciagle gula w gardle...
                Zagaduje jest mily boje sie ze znowu ulegne na chwile i potem znowu bedzie to samo...
                13:59:30
                jestes?

                13:59:36
                jestem

                14:00:31
                co jemy?

                14:00:40
                krupnik

                14:03:32
                w sumie ok

                14:03:44
                mialas cos dzisiaj?

                14:03:52
                nie cisza

                14:04:04
                ciekawe jak bedzie jutro

                14:05:46
                no ciekawe

                14:14:56
                jakąś komedię bym dzisiaj zaliczyl


                Zawsze jak jest mily nie mam sumienia mu dowalic
                • lacitadelle Re: nieczuły mąż 26.11.09, 15:16
                  Bianka, to jest klasyczne współuzależnienie, to samo mówią żony alkoholików czy
                  facetów, którzy biją. Twój facet też stosuje przemoc, tylko psychiczną i czerpie
                  niezłą satysfakcję z tego, że ma Cię okręconą wokół palca, że Twoje
                  samopoczucie, dobre czy złe, zależy w pełni od niego. Ty możesz się na to
                  godzić, odpowiadasz za siebie. Ale proszę, pomyśl o swoich dzieciach.
    • deodyma Re: nieczuły mąż 26.11.09, 14:58
      a Ty kupilas mu cos w prezencie za to, ze potomkow Ci splodzil???
      w koncu jakby nie bylo, to tez sie chlop napracowalbig_grin
      • verdana Re: nieczuły mąż 26.11.09, 15:07
        współczuje, bo rozumiem, ze go kochasz, a życ z takim facetem się
        nie da. Na terapie nie namawiam, bo co po terapi komus, kto aby
        zwiazek przetrwał, powinien dostosować się do patologicznego
        egoisty?
        Radze Ci jednak jedno cwiczenie - za 10-15 lat dzieci odejdą,
        rodzice nistety tez nie sa wieczni i zostaniesz z tym facetem aż do
        smierci sama. Chcesz?
        Ja bym proponowała rozwód. Jeszecze jedno w tym zwiazku mozna
        uratować - Ciebie.
      • bianka.5 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 15:22
        Wiem ze napisalas to w formie zartu ale wyobraz sobie ze nawet jakbym zrobila mu prezent w ze splodzil mi dwoje zdrowych dzieci to on wcale nie zrozmumial by aluzji wrecz przeciwnie uznalby ze wlasnie mu sie nalezy...

        U nas w czesto dochodzi do takich akcji ze ja jestem przybita mam jakies doly to musze jego pocieszac a nie na odwrot.

        Kiedys mi powiedzial ze roznica miedzy nami polega na tym ze on jest szczesliwym mezczyzna a ja nieszczesliwa kobieta na kazdym kroku udowadnia mi jak on sie dobrze bawi cokolwiek by sie nie dzialo.

        Zastanawia mnie tylko jedno...jak sie sklocimy tak na powaznie to ciagle siedzi w tym pokoju co ja z dziecmi po co??? mowie mu zeby szedl do siebie albo zorganizowal sobie cos ale ni siedzi twardo...nawet jak dzieci juz spia i ja czytam sobie to ten tez siedzi ze mna....dziwne
        • marzeka1 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 15:29
          Kobieto, w imię czego ty się tak męczysz?
    • e.mama.s bianka.5 przeczytaj to 26.11.09, 21:06
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,103502099,103544596,Niby_fabula_.html
    • szyszunia11 Re: nieczuły mąż 26.11.09, 21:16
      Bianko kochana!
      Najpierw myślałam, że watek znowu będzie dyskusją o kwiatach po porodzie. Już sobie przygotowałam w myślach, co napisze, więc napisze, choć jak widzę - to nie ma znaczenia w tej rozmowie.
      Ja też nie dostałam kwiatka, w sumie to nic nie dostałam i nei omieszkałam tego mężowi wytknąć. W sumie nie mam prawa mieć większych pretensji, bo mój mąż cała ciążę się o mnie troszczył, był przy porodzie, zajmował się małym i zajmuje (po porodzie wziął specjalnie miesiąc wolnego z pracy, co dużo wczesniej planował). Po prostu on jest tak wychowany - dość siermiężnie jeśli chodzi o taki egesty, do których ja przywiązuję wagę. Było mi o tyle przykro, że moja mama kupiła mi piekną biżuterię specjalnie na pamiatke narodzin mojego dziecka. Mój maż to widział, podobało mu się, powiedział, ze tez chce coś mi kupić i... na tym się skończyłosad ale on jest czułym człowiekiem, zawsze moge się do niego przytulić i na niego liczyć, nigdy nie odnosi się do mnie bez szacunku.
      Co do Ciebie - tez, tak jak dziewczyny sugerują, radzę postawić ultimatum. Radzę Ci spisac sobie punkty do Waszej rozmowy lub tez wręczyć mu list. żeby nie wytrącił Cię z równowagi, żeby można było z nim porozmawiac powaznie. Powiedz/przekaż na piśmie, że np. nie czujesz się przez niego szanowana bo to i to, ze Twoim zdaniem w normalnym związku wystepuję miedzy ludźmi czułość, miłe gesty a Ty tego nie masz, że nie mozna budować dojrzałego związku między dwojgiem ludzi patrząc tylko na swoje potrzeby !!! Powiedz, że to jest dla Was obojga BARDZO wazne, ze TY czujesz się w takim układzie fatalnie. Ze go kochasz i że chcesz coś z tym zrobić i dlatego jedyne co możesz zaproponować, to wspólna terapia. Daj mu konkretny czas na zastanowienie a po tym czasie spakuj się, dzieciaki i wyprowadź się.
      powodzenia, dasz radę!
    • mg.marcowa Re: nieczuły mąż 26.11.09, 23:24
      jak urodzilam pierwsza core dostalam przepiekny bukiet rozowych
      roz,wszyscy lekarze i pielegniarki zachwycali sie jaki piekny ze
      jeszcze takiego nikt nie przyniosl nikomu,cieszylam sie bardzo do
      czasu az uslyszalam cene.przy drugim porodzie powiedzialm wprost ze
      nie chce zadnych kwiatow bo za te pieniadze wole dzieciom kupic
      cos,ale maz kupil balony takze starsza miala zabawe
    • bianka.5 Re: nieczuły mąż 27.11.09, 14:23
      Kiedy wrocilam do domu poprosilam go zeby poszedl sobie do siebie albo gdziekolwiek bo mi przeszkadza jego obecnosc poczatkowo cos tam sie rzucal ze nie pojdzie bo mieszkanie jest wspolne etc...ale poszedl sobie...Zjadlam pobawilam sie z dzieckiem mlodszym starsze bylo na dotatkowych zajeciach poza szkolnych potem dzieci poszly spac ja lezalam i czytalam on przyszedl wykapal sie mogl isc do siebie ale przyszedl do tego pokoju w ktorym siedzialm i wlaczyl sobie tv ja poczytalam jeszcze troche poczym bez slowa wstalam i poszlam spac...Niestety mam za soba kolejna kiepska noc. Kiedy nie spalam rozmyslalam i oczami wyobrazi widzialam jak wreczam mu dzis pozew o rozwod...boli mnie to wszytko.Przezywam to strasznie staja mi przed oczami rozne obrazy te wszstkie zle rzeczy ktore on robi jego chamstwo brak szacunku obojetnosc...moja walke ciagle daze do rozmowy do tego zeby ustalic dlaczego jest zle dlaczego tak mnie traktuje...Staja mi rownie te dobre obrazy zastanawiam sie nad soba moze to ja cos zle robie?

      Wiem ze latwo radzic wiem ze powinnam dawno go zostawic z czasem pewnie przestaloby bolec ale nie potrafie nie potrafie nic zrobic jestem jak sparalizowana no i targaja mna duze emocje....bo nie jest mi obojetny bo chyba wciaz go kocham albo mi sie wydaje??? bo to toksyczna zla milosc. A moze ze mna cos jest nie tak? a moze ja przesadzam? moze on wcale nie jest taki zly?

      Nie chodzi o brak kwiatow po porodzie to tylko takie haslo bo sama nie wiem od czego zaczac...tak sobie przypomnialam ze nawet polozna ktora odbierala porod zdziwoina byla ze maz jest taki obojetny na moj bol...powiedziala wtedy ze inni mezowie ktorzy uczestnicza w porodach niemalze chca oddychac za zony staraja sie przezywaja...moj maz odpowiedzial ze jestem silna i dam rade!

      Rano kiedy wyszykowalam juz dzieciarnie do szkoly i przedszkola i sama szykowalam sie do pracy wparowal moj maz i jak gdyby nigdy nic mowi "hej jedziemy jutro do Miedzyzdrojow?" ja nieco zdziwiona mowie nie...no ale potem on tlumaczy ze klient ze mozemy z dziecmi ze on wszystko zalatwi etc...

      No i znowu jestem dwa kroki do tylu bo atmosfera sie rozluznila pogadalismy na spokojnie i chwilowo jak zwykle jest ok...do czasu.

      p.s Do Miedzyzdrojow oczywiscie nie pojedziemy bo cos tam wyszlo ze klient nie moze to zreszta nie wazne.
      • lacitadelle jak naszybciej szukaj pomocy 27.11.09, 14:36
        Rozumiem, że czekasz na wizytę u specjalisty, w międzyczasie poszukaj w necie
        kobiet, które przez to przeszły, na pewno są jakieś fora, spróbuj nawiązać z
        jakąś kontakt. Widać, że jesteś już tak omotana, że sama sobie nie poradzisz.

        A propos kwiatów po porodzie: ja dopiero na tym forum się dowiedziałam, że
        powinnam dostać smile Wcześniej nie przyszło mi to nawet do głowy.
      • marzeka1 Re: nieczuły mąż 27.11.09, 14:41
        "A moze ze mna cos jest nie tak? a moze ja przesadzam? moze on wcale nie jest
        taki zly? "- bo nie bije, kasę przynosi? Jak czytam to, co piszesz, to widzę
        stłamszoną, nieszczęśliwą kobietę. Dzieci patrzą i widzą, nawet gdy nic nie
        mówią, jak jest między wami, ba- one nieświadomie uczą się, jak facet traktuje
        kobietę, na czym polega rola kobiety w związku.
        • bianka.5 Re: nieczuły mąż 27.11.09, 14:49
          Oj nie wydaje mi sie zebym byla az taka stlamszona moze troche nieszczesliwa ale stlamszona raczej nie...

          Tak czekam na terapie ale sama na nia ide maz nie idzie bo on nie ma takiej potrzeby dla niego wszytsko jest ok.

          Mam przyjaciolke z netu z podobnym problemem tak PRZYJACIOLKE poznalysmy sie na emamie piec lat temu od tamtej pory mamy codzienny kontakt ze soba dzieli nas spora odleglosc (300 km) ale w te wakacje umowilysmy sie i spotkalysmy w Krakowie.
          • evenjo Re: nieczuły mąż 27.11.09, 15:11
            Nie ma problemu. Ty jesteś cierpiętnica masochistka, więc masz swoją
            frajdę w użalaniu się nad sobą a mąż to prostak i cham więc też
            żadna tam psychopatologia. Dobraliście się idealnie. Szkoda słów
            • sowa_hu_hu evenjo 27.11.09, 15:19
              zawsze sie zastanawiam skąd sie biorą tacy ludzie jak ty...
            • sowa_hu_hu bianka skąd jestes? n/t 27.11.09, 15:20


              • bianka.5 Re: bianka skąd jestes? n/t 27.11.09, 15:28
                jestem z okolic Wroclawia
            • bianka.5 Re: nieczuły mąż 27.11.09, 15:26
              evenjo wiesz czasem milczenie jest zlotem jak masz zly dzien to moze wyjdz na dwor i pokrzycz sobie a w moim watku nie udzielaj sie prosze.
    • portala1 Re: nieczuły mąż 27.11.09, 19:41
      Po porodzie dostalam bukiet roz czerwonych, a za dwa dni drugi
      bukiet roz rozowych (od synka ktory mial 2 dni , a byl to dzien
      matki smile - oczywiscie maz kupil, i wcale nie zal mi tych pieniedzy
      na kwiaty. Ale ja chyba od poczatku mowilam mezowi , ze lubie kwiaty
      i na kazda okazje dostaje roze, a na urodziny tyle ile mam lat.


      Ale chcialabym dostac cos z bizuterii z okazji urodzenia dziecka.

      Boze, jak trudno maja niektore kobiety.
      • ofelia1982 Re: nieczuły mąż 21.03.16, 18:08
        Boże jak tanio sobie podpompowalas ego
    • joana.com Re: nieczuły mąż 27.11.09, 23:38
      Bianka ile lat jesteście małżeństwem?
    • dag_dag Re: nieczuły mąż 27.11.09, 23:51
      Ja napiszę tylko tak: można żyć inaczej. Czego Ci życzę...
    • aniorek Re: nieczuły mąż 28.11.09, 11:10
      Czy jesli odejdziesz od niego, twoj standard zycia znacznie sie pogorszy? Jak
      zareaguje otoczenie (rodzina, znajomi)?
      • bianka.5 Re: nieczuły mąż 30.11.09, 13:33
        Witajcie
        Zaczne od tego ze ciesze sie ze napisalam na forum.Zdawalam sobie sprawe z tego ze czesc z Was mnie nie zrozumie zadajac pytanie w imie czego tak sie mecze, czesc z Was pochyli sie nad moim problemem i zwyczajnie tak po ludzku mi powspolczuje a inni jeszcze beda chamscy ale napisalam poniewaz wyszlam z zalozenia ze jezeli pojawi sie nawet jedna odpowiedz ktora cos zmieni w moim zyciu to juz bedzie duzo.Tak tez sie stalo .Jedna z Was dokladnie postawila diognoze ze problem lezy w roznicy odbierania swiata .On ma wrazliwosc zera albo ujemna.Dlatego wszelkie rozmowy beda nie skuteczne poniewaz od nigdy nie zrozumie o co mi chodzi co jest dla mnie wazne i ze wlasnie zycie sklada sie z "pie....

        Dziekuje Wam za odpowiedzi i rady.
        Spokojna rozmowa nie wchodzi w gre z nim nie da sie rozmawiac.Kiedys oczywiscie pisalam do niego i listy i malie wielokrotnie potem slyszlam zebym nie pisala ze on nawet tego nie czyta.
        Wiem ze na takiego typa najlepsza jest obojetnosc.Tak rozumowo wiem ale czasem nie potrafie byc obojetna kiedy on jest mily np teraz pisze na gg :"wiec tak: ja bym chcial pojechac dzisiaj do kina na REWERS, wieczorem, jedzeisz ze mna czy nie?" W pierwszej chwili pomyslalm sobie czemu nie pogadamy o niczym atmosfera sie rozluzni tylko po co? dlatego tez powiedzialam sobie O NIE!Kiedy mu napisalm ze nie wiecej sie nie odezwal pewnie urazony ze on z taka fajna propozycja wychodza a ja taka na nie...

        A teraz scenka z soboty: Siedzimy i ogladamy "Tytanica" Jest moment kiedy woda zalewa poklad trzeciej klasy i ktos krzyczy "najpierw kobiety i dzieci" corka pyta sie dlaczego najpierw kobiety i dzieci? juz sie zapowietrzylam zeby jej odpowiedziec ale wyprzedzil mnie moj szanowny malzonek i mowi" no wlasnie dlaczego? przeciez sa to slabsze jednostki i powinno sie je eliminować...."

        Czy po rozstaniu jakos mojego zycia drastycznie by sie zmienila? Nie wiem naprawde trudno to powiedziec tkwie w bardzo skomplikowanym ukaladzie firmowo-rodzinno-emocjanalnym.

        Dziekuje Wszystkim za udzial w dyskusji.
    • kla321 Re: nieczuły mąż 21.03.16, 12:26
      Cześć dziewczyny ja wyszłam za maz 5 miesięcy temu to mało ale od tamtego dnia moj maz zmienił sie całkowicie jest chamski wulgarny cały czas do mnie przeklina i krzyczy. Jeżeli ja okazuje mu uczucia to na chwile on tez je okazuje ale jeżeli ja zacznę czekać na jakiś gest uczuć z jego strony bez mojego pierwszego ruchu to zaczyna być obojętny gada tylko z kolegami przez telefon i widzi mnie tylko jak chce czegoś ode mnie a tak traktuje mnie jak bym była współlokatorka ale nikim ważniejszym . Wczoraj były moje imieniny o których zapomniał . Moja siostra uświadomiła go o imieninach pózniej cała rodzine moja i jego przyszła z życzeniami i prezentami a moj maz powiedział jak szedł spać najlepszego jutro moze kupie jakiegoś kwiatkasad( nie liczę juz nawet na prezenty czy kwiaty ale chociaż pożądane czule życzenia by sie liczyły a nie zlecające dwa słowa. Jest mi strasznie przykro poradzcie cos.
      • jola-kotka Re: nieczuły mąż 21.03.16, 16:22
        Załóż sobie nowy watek tutaj raczej mało osob wejdzie.
    • milka_milka Re: nieczuły mąż 21.03.16, 16:50
      Cóż, zachował nie niefajnie. Jestem zdania, że po urodzeniu dziecka kobieta powinna od swojego mężczyzny dostać kwiaty jak młyńskie koło. Za wszystko. On tego dziecka nie urodzi i powinien docenić.
      • milka_milka Re: nieczuły mąż 21.03.16, 17:36
        A po co ktoś wyciągnął taki watek?

        Nie zauważyłam daty.
    • anty_nick Re: nieczuły mąż 21.03.16, 17:52
      takie babki mnie "leczą".


    • zabka141 Re: nieczuły mąż 21.03.16, 20:25
      Wow. Nie wymagasz za duzo! Ja dostalam kwiaty juz w szpitalu. Maz wie ze lubie kwiaty. Nawet tesciowa wie ze lubie, wiec czesto mi daje jak jest w odwiedzinach i nawet przypomina mezowi zeby mi dawal regularnie smile

      Kwiaty dostaje od meza tez bez okazji. (Czasami musze przypomniec - o dawno nie dostalam kwiatow). Z okazji na szczescie nie musze przypominac.

      Z prezentami jest gorzej bo maz nie lubi wybierac prezentow. Wiec musze sobie sama wybrac. A on zamawia/ kupuje. Wolabymm zeby sam wybieral, ale widze ze go to naprawde meczy.

      Po urodzeniu dziecka dostalam od niego super prezent - pakiet spa. Akurat bylismy na pierwszym urlopie miesiac po urodzeniu maluszka i maz poprosil bym sobie wybrala jakis pakiet i go wykupil. W tym czasie zajal sie tez dzieckiem. To bylo naprwade super. A mimo tego jest to tez dla mnie cos oczywistego, ze dostalam prezeznt. Bo urodzenie dziecka to jest jednak cos!

      Ale ja generalnie z tych ktorzy obdarowuja takze nowo upieczone mamy, nie tylko ich dzieci (np. jakis zestaw relaksujacych kosmetykow, itp.)
      • zabka141 Re: nieczuły mąż 21.03.16, 20:39
        Az mi glupio - watek z 2009 i do teog nie doczytalam. Myslalam ze tu chodzi i kwiaty, a tu taka tragedia zwiazek.
    • julita165 Re: nieczuły mąż 21.03.16, 23:52
      Moja znajoma po powrocie z porodowki zastała cały dom w rozach, było ich ze sto albo i więcej...za to potem sama musiała o nie wszystkie dbać a na koniec cały ten bałagan posprzątać . Może więc brak kwiatów nie jedt taki zły . Ale serio też miałabym do męża duży żal gdyby z okazji narodzin dziecka nie kupił kwiatów. Nie chodzi o jakieś prezenty za urodzenie dziecka tylko danie wyrazu szczególności wydarzenia i uznania dla matki. A ze zajmuje się potem dzieckiem...no cóż, nie samym chlebem żyje człowiek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka