Dodaj do ulubionych

Trudna decyzja

27.11.09, 14:35
Czy przeznaczyłybyście własne pieniądze - 400 tys. uzyskane w spadku
na zakup wspólnego z mężem mieszkania ( póki co mieszkamy w
samodzielnym mieszkaniu w domu moich rodziców).
Teraz jest między nami dobrze, jesteśmy dwa lata po ślubie, mamy
małe dziecko, ale co jeśli za 10 lat mąż znajdzie sobie młodszą- co
wtedy? Mieszkanie na pół.
Czy to normalne, że myślę w ten sposób?
Obserwuj wątek
    • ewa_mama_jasia Re: Trudna decyzja 27.11.09, 14:38
      Kup na swoje nazwisko.
      • kasia191273 Re: Trudna decyzja 27.11.09, 14:40
        nazwisko chyba nie ma tu nic do rzeczy, bo i tak wszystko jest
        wlasnoscia obojga, jesli kupione po slubie?

        tu trzeba chyba jakiejs klauzuli u notariusza
        • ewa_mama_jasia Re: Trudna decyzja 27.11.09, 14:42
          A jeśli kupione za pieniądze otrzymane w spadku?
        • pieskuba Re: Trudna decyzja 27.11.09, 14:46
          Nazwisko istotnie niewiele ma do rzeczy. W akcie notarialnym trzeba
          zanaczyć, że mieszkanie było zakupione z Twoich środków i stanowi
          Twoją własność.
        • chicarica Re: Trudna decyzja 27.11.09, 15:13
          Niezupełnie.
          Spadek jest majątkiem odrębnym. Jeśli mieszkanie zostaje nabyte z pieniędzy ze
          spadku, można w umowie zaznaczyć, że zostaje nabyte z majątku odrębnego i w ten
          sposób nie wejdzie w skład wspólnoty majątkowej.
          Moim zdaniem warto wydać 100 czy 200 zł na poradę prawnika w tej sprawie.
      • izak31 Re: Trudna decyzja 27.11.09, 14:42
        spadki nie wchodza do majatku wspolnego małzenstwa. kupujesz
        mieszkanie bo t osą Twoje własne pieniadze i do katu wpisujesz tylko
        swoje nazwisko. ale chyba to mieszkanie mogłoby juz wejsc do majatku
        wspolnego....zapytaj sie notariusza. ewentualnie rozdzielnosc
        majątkowa z meżem.
      • nikitaa83 Re: Trudna decyzja 29.11.09, 16:48
        kup na siebie a jak maz nie stanie do aktu odpisac sie tzn
        zaznaczyc w akcie ze jest to twoj zakup za twoje odrebne dziedziczne
        pieniadze...to go pogon...wszytsko moze sie zdarzyc kobieto uwierz
        mi mam doswiadczenie...pamietaj jak nic nie bedziesz miala wlasnego
        tylko wspolne albo meza....to łątwo cie bedzie zranic i owladnąc
        tobą..pomysl o dziecku..bedziesz miala zawsze gdzi sie
        podziac..gdyby poszlo cos nie tak
    • majenkir Re: Trudna decyzja 27.11.09, 14:42

      agrafka781 napisała:
      > Czy to normalne, że myślę w ten sposób?

      Nie. Chyba, ze jednak nie jest tak rozowo jak Ci sie zdaje.....
      • lacitadelle Re: Trudna decyzja 27.11.09, 14:46
        >
        > agrafka781 napisała:
        > > Czy to normalne, że myślę w ten sposób?
        >
        > Nie. Chyba, ze jednak nie jest tak rozowo jak Ci sie zdaje.....
        >

        a dla mnie to zupełnie normalne. Nie odpowiadamy za swoje czyny w przyszłości, a
        tym bardziej to, co zrobi partner. Nie widzę, dlaczego nie miałabym zabezpieczyć
        pieniędzy, które nie wchodzą - jako spadek - do wspólnoty majątkowej.
      • osa551 Re: Trudna decyzja 27.11.09, 15:18
        majenkir napisała:

        >
        > agrafka781 napisała:
        > > Czy to normalne, że myślę w ten sposób?
        >
        > Nie. Chyba, ze jednak nie jest tak rozowo jak Ci sie zdaje.....
        >

        Nie żartuj, nikt nie może odpowiadać za to co w przyszłości partnerowi wpadnie
        do głowy. To, że mamy z mężem rozdzielność majątkową od dnia ślubu - zupełnie
        nie ma nic do tego jakim jesteśmy małżeństwem.
        • sowa_hu_hu Re: Trudna decyzja 27.11.09, 15:26
          to normalne. ja po moich doswiadczniach zadnego chłopa bym nie
          dopuściła do takiej kasychocby nie wiem jaki był cudowny...
          poradź sie prawnika!
    • cherry.coke Re: Trudna decyzja 27.11.09, 14:45
      > Czy to normalne, że myślę w ten sposób?

      Normalne. Myslisz racjonalnie. Najszlachetniejszym ludziom palma czasem odbija.
      A jesli wniesiesz te kwote do wspolnego majatku, to bedzie to rowniez swiadoma
      decyzja.
    • broceliande Re: Trudna decyzja 27.11.09, 14:47
      To zupełnie normalne i wcale nie znaczy, że w związku dzieje się coś
      złego.
      Mojej bratowej rodzice dali mieszkanie już po ślubie, tylko jej,
      bo... nigdy nic nie wiadomo.
      I nie mają zadnych problemów z tym.
    • vivall Re: Trudna decyzja 27.11.09, 14:48
      spytaj się notariusza jaki zrobić wpis do aktu, ale to będzie własność odrębna.
    • kub-ma Re: Trudna decyzja 27.11.09, 14:56
      A czy to nie jest tak, że dobra nabyte po ślubie są wspólne, chyba, że
      istnieje rozdzielność majątkowa?
      • ib_k Re: Trudna decyzja 27.11.09, 15:00
        kub-ma napisała:

        > A czy to nie jest tak, że dobra nabyte po ślubie są wspólne, chyba, że
        > istnieje rozdzielność majątkowa?

        są wspólne jeżeli zostały nabyte ze wspólnych pieniędzy, spadki co do zasady są majątkiem oddzielnym nawet uzyskane w czasie trwania małżeństwa
      • pitahaya1 Re: Trudna decyzja 27.11.09, 15:39
        Nie do końca.
        Ja kupowałam nieruchomość ze środków pochodzących z majątku odrębnego. Kupowałam
        ją długo po ślubie, przy czym mamy wspólnotę majątkową.
        Sporządzając umowę przedwstępną notariusz wypytywała o pochodzenie
        środków...wówczas mojego męża nie było.
        Przy umowie końcowej notariusz wezwała tylko mnie, mężowi podziękowała. W umowie
        zaznaczone jest, ze jest to mój majątek odrębny, nabyty ze środków własnych.

        Pozostałe nieruchomości stanowią własność wspólną.
    • margotka28 Re: Trudna decyzja 27.11.09, 14:58
      twoje myślenie jest całkowicie normalne.
    • chicarica Re: Trudna decyzja 27.11.09, 15:14
      Raczej nie.
      Moja sugestia - wydaj 100 zł na poradę prawnika, który powie Ci jak to zrobić
      tak, żeby mieszkanie nabyte ze środków z majątku odrębnego nie weszło w skład
      wspólnoty majątkowej.
    • sanrio rozdzielność majątkowa 27.11.09, 15:15
      i wszystko będzie Twoje, warunek - najpierw sporządźcie rozdzielność a potem
      zakup mieszkania. Dla mnie to zupełnie naturalne rozumowanie, sama mam rozdzielność.
      • circa.about Re: bzdura 27.11.09, 15:41
        żadnej odrębności nie trzeba.
        W akcie notarialnym potrzebna jest wzmianka, że mieszkanie zostało nabyte z
        majątku odrębnego i finał.
        Ja mam dwa mieszkania nabyte drogą spadku i nawet do głowy mi nie przyszło, by
        czynić mojego męża współwłaścicielem..
    • elza78 Re: Trudna decyzja 27.11.09, 16:29
      nie wiem to zalezy od sytuacji, na bank staralabyms ei zabezpieczyc jakos w
      razie gdyby malzonkowi sie odiwdziala dzialalnosc malzenska smile odwiedz prawnika
      chyba spadki nei wliczaja sie we wspolnosc majatkowa tak mi cos swita smile
    • mara_jade73 Re: Trudna decyzja 27.11.09, 17:01
      Wyjściem jest intercyza spisana u notariiusza. Problemem może być
      jednak to czy nie zranisz tym męża. U mnie akurat jest tak, że moje
      (nasze) mieszkanie kupili mi rodzice przed ślubem jako darowiznę ale
      zamierzam to uregulować (minęło 5 lat więc mogę) i zapisać na nas
      oboje.
    • przeciwcialo Re: Trudna decyzja 27.11.09, 17:06
      Pieniądze ze spadku nie sa wspolne. Nie wiem jak z własnościa
      zakupionego za nie mieszkania.
      ja kupiłabym choćby z myslą o dzieciach.
      • verdana Re: Trudna decyzja 27.11.09, 17:14
        Cóż prawo prawem, a mażłenstwo małżenstwem.
        Co innego zakup mieszkania np. na wynajem. A co innego, gdy oznajmia
        się mmężowi, że w mieszkaniu będzie tylko lokatorem, ktrego w razie
        rozwodu wyrzuci się na bruk. Bo zwracam uwagę, ze za 10 lat rozwod
        nie musi być z winy męża.
        Ciekawe, co by się stalo z małżenstwem, gdyby to mąz oświadczył -
        przeprowadzamy się do mieszkania, które kupuję za swoje pieniądze i
        tylko dla siebie. Jesli zechcesz odejść, to idziesz pod most. A
        jesli ja zechcę rozwodu - to moge cie po prostu wyrzucić.
        Nie wiem, czy chcialabym z takim facetem zamieszkać w tym nowym
        mieszkaniu. Raczej zamieszkałby tam sam.
        • triss_merigold6 Re: Trudna decyzja 27.11.09, 17:33
          Ale i tak mieszkanie kupione za spadek jest odrębną własnością i nie
          wchodzi w skład wspólnoty małżeńskiej. Biorąc pod uwagę, że zwykle
          przy kobiecie zostają dzieci i jest jej trudniej na rynku pracy to
          nie widzę powodów aby kobieta nie zabezpieczała swoich interesów.
          Ostatecznie i tak z mieszkania korzystałaby cała rodzina.
        • paszczakowna1 Re: Trudna decyzja 27.11.09, 18:40
          > Ciekawe, co by się stalo z małżenstwem, gdyby to mąz oświadczył -
          > przeprowadzamy się do mieszkania, które kupuję za swoje pieniądze i
          > tylko dla siebie. Jesli zechcesz odejść, to idziesz pod most. A
          > jesli ja zechcę rozwodu - to moge cie po prostu wyrzucić.

          No przepraszam, ale z jakiej racji w razie ewentualnego rozwodu mąż (czy żona,
          wszystko jedno) ma mieć prawo do własności mieszkania, do którego się nie
          dołożył? Spadek to spadek, majątek odrębny - mieszkanie czy pieniądze. (Właśnie,
          czy otrzymane w spadku mieszkanie też trzeba przepisywać na męża, by się nie
          czuł zagrożony?) Nasi przodkowie mieli słuszne (pomijając cokolwiek antysemicki
          wydźwięk, przepraszam Verdano) powiedzenie: kochajmy się jak bracia, a liczmy
          się jak Żydzi. Niedopowiedzenia w kwestii finansowej wcale nie służą związkom.
          NB, z postu autorki wynika, ze mieszkają obecnie w domu jej rodziców, więc
          sytuacja prawna męża w razie ewentualnego rozwodu nie pogorszyłaby się.

          A w tym konkretnym przypadku, wysoce zalecałabym zamieszczenie postulowanej
          klauzuli w akcie notarialnym także ze względu na US, który potrafi się dopytywać
          o źródła finansowania zakupu. W razie gdyby mieszkanie kosztowało więcej, można
          zapisać udział w %. (Małżeństwo wcale nie musi mieć współwłasności pół na pół.)
          • kropkacom Re: Trudna decyzja 27.11.09, 18:49
            > No przepraszam, ale z jakiej racji w razie ewentualnego rozwodu mąż (czy żona,
            > wszystko jedno) ma mieć prawo do własności mieszkania, do którego się nie
            > dołożył?

            Prawo jest prawo. Mnie dziwi tylko myślenie autorki: "ale co jeśli za 10 lat mąż
            znajdzie sobie młodszą". Rozumiem małżeństwo z problemami ale tutaj się dziwie
            temu co czytam. tongue_out Gdyby to facet w związku tak się zachowywał to już by w wątku
            grzmiało że facet popaprany albo szykuje się do rzucenia pani. No i co z
            finansowanymi przez pana lub wspólnie inwestycjami w tym hipotetycznym
            mieszkaniu? Pan ma trzymać rachunki?
            • sanna.i Re: Trudna decyzja 27.11.09, 19:42
              Mieszkałam na tej zasadzie - mieszkanie było męża, po rodzicach. Było jego i
              tylko jego, do głowy by mi nie przyszło,żeby mieć roszczenia względem dóbr,
              które WYPRACOWALI JEGO RODZICE. Niby z jakiej racji??? Nigdy nie było to powodem
              sporów czy mojego złego samopoczucia. Mnie zabezpieczyli moi rodzice. Dla mnie
              ta sytuacja jest zupełnie normalna. Zwłaszcza,że znam pewną parę - zakochali się
              na studiach, ona miała mieszkanie po rodzicach, zapisała na nich oboje, "żeby
              nie czuł sie źle". Po paru latach panu odwidziała się żona,ale mieszkanie
              niekoniecznie. Straciła połowę dorobku życia swoich rodziców.
      • pitahaya1 Re: Trudna decyzja 27.11.09, 17:58
        Rzeczy, często nieruchomości, kupione z pieniędzy odrębnych stanowią majątek
        odrębny.
        Mówiąc prościej, mieszkanie kupione za pieniądze pochodzące z darowizny/spadku
        nadal jest mieszkaniem jednego z małżonków. Jest nim do momentu, gdy nie
        sprzedamy i nie kupimy kolejnego bez stosownego zapisu w akcie. Jeśli kupując
        kolejne mieszkanie/dom/działkę/samochód nadal chcemy mieć coś swojego, musimy
        taki zapis umieścić w akcie, że kwota X zł, stanowiąca połowę wartości
        mieszkania pochodzi z majątku odrębnego. Inaczej wejdzie ona do majątku wspólnego.

        Natomiast dochody wynikające z wynajmu, działalności wchodzą już do majątku
        wspólnego.
        Również nakłady finansowe w majątku odrębnym są w razie czego w połowie
        (najczęściej) do zwrotu dla odchodzącego współmałżonka. Tu przepisy ciągle się
        zmieniają.

        Tak to już czasami jest, że wchodzimy w życie z jakimś bagażem, nie tylko
        doświadczeń.
    • ja1ja1 Re: Trudna decyzja 27.11.09, 17:47
      są ludzie i ludzie.
      Ja np nie wziełabym nic ze spadku męza ani odwrotnie wrazie
      rozstania. Jak można czyjes zagarnąc majątki. Ale są rózni ludzie.
      Ja nie musiałam spisywac intercyzy ani mąż. Mamy układ ze to co jest
      nasze odrębne sprzed malzenstwa i w malzenstwie, np spadek to nalezy
      do tego kogo jest. Nie rozumiem takich ludzi. Ze tacy ludzie
      istnieją.
      • modrooczka Re: Trudna decyzja 27.11.09, 17:57
        Przerażające trochę, jak mało macie zaufania do najbliższych. Miałam w spadku
        mieszkanie, sprzedaliśmy je i kupiliśmy wspólne, większe. obydwoje spłacamy
        kredyt. Wszystko mamy wspólne. Nie wiem czy zawsze będzie różowo, ale
        niezależnie od tego wiem, że mąż nie zostawiłby mnie z dziećmi na ulicy. Skąd?
        Może stąd że znam go już 20 lat. No i nie planujemy rozwodu...
        • verdana Re: Trudna decyzja 27.11.09, 18:21
          I jeszcze jedno. Jesli mieszkanie ma byc tylko zony, to chyba jest
          oczywiste, ze ona będzie placić czynsz, placic za remonty, za meble
          i ogólnie za wszystko - bo mąż chyba nie będzie sie dokladał do
          mieszkania, ktore zostało kupione tak, aby w kazdej chwili mozna
          było go z nigo wyrzucić.
          • triss_merigold6 Re: Trudna decyzja 27.11.09, 18:33
            Nie, bo korzysta z mieszkania, użytkuje etc. i gdyby wynajmował to
            ponosiłby większe koszty. Co do zakupów to może brać rachunki i w
            razie czego udowadniać tzw. wkład własny.
          • agrafka781 Re: Verdano 28.11.09, 08:01
            Verdano ja mam ogromne wątpliwości jak postąpić i boję się, że
            zranię mojego męża. Ale życie nauczyło mnie ostrożności.
            Jednak nie zgodzę się z tobą, że jeśli mieszkanie będzie na mnie to
            tylko ja mam płacić czynsz i robić remonty- przecież mąż też będzie
            tam mieszkał i ze wszystkiego korzystał. Czy jeśli ja jeżdże
            samochodem męża kupionym jeszcze przed ślubem to też powinnam mu
            powiedzieć- twój samochód, sam płać ubezpieczenie , naprawy itd.?
            • verdana Re: Verdano 28.11.09, 23:17
              Czyli mąż będzie placił tak jak lokator korzystający z mieszkania -
              korzysta, więc płaci za wynajem - nie za swoje.
              A remonty? Cóż, dlaczego ma remontowac mieszkanie, jesli kupiłas je
              po to, by moc go z tego mieszkania wyrzucić? Wyremontuje, włoży
              wlasne pieniądze w coś, z czego ostatecznie potem korzystać będziesz
              Ty. A w takim wypadku powinien - zastanow się sama, jak Ty byś się
              czula - zbierac te pieniądze na wlasne mieszkanie, jesli straci dom.
              Samochod to nie jest dom, można zyc bez samochodu - dom jest
              miejscem, gdzie albo człowiek jest u siebie, naprawdę, albo jest u
              kogos, kto gwarantuje sobie prawo do usunięcia go w dogodnym dla
              siebie momencie.
              Ja na Twoim miejscu kupilabym mieszkanie na wynajem i z odsetek
              sfinansowała kredyt na wasze wspolne mieszkanie.
        • burza4 Re: Trudna decyzja 27.11.09, 19:44
          modrooczka napisała:

          > Przerażające trochę, jak mało macie zaufania do najbliższych. Miałam w spadku
          > mieszkanie, sprzedaliśmy je i kupiliśmy wspólne, większe. obydwoje spłacamy >
          kredyt. Wszystko mamy wspólne.

          nie do końca - to co włożyłaś w mieszkanie ze spadku nadal jest tylko twoje,
          nawet jeśli nie zaznaczyłaś tego w akcie - w razie problemów bez trudu zdołasz
          to udowodnić. Pieniądze pochodzące ze spadku i zainwestowane w coś nadal
          stanowią majątek odrębny. Na szczęście, bo NIGDY nic nie wiadomo.
    • jamesonwhiskey Re: Trudna decyzja 27.11.09, 18:25
      > Czy przeznaczyłybyście własne pieniądze - 400 tys. uzyskane w spadku
      > na zakup wspólnego z mężem mieszkania


      a w odwrotnej sytuacji ,gdyby to maz dostal spadek,
      znajac zycie udzielajace sie tu panie pierwsze by darly ryja, ze to sa ich
      pieniadze i ze maz bezwzglednie ma sie z nimi podzilic

      zal.pl
    • kropkacom Re: Trudna decyzja 27.11.09, 18:32
      > Czy to normalne, że myślę w ten sposób?

      Dla mnie nienormalne. Ale to Twoje pieniądze, Twoje życie. Co mąż na to? smile
    • martishia7 Re: Trudna decyzja 27.11.09, 19:20
      Nie mam jeszcze mgr więc porada będzie za darmo.

      Jeżeli nie macie majątkowej umowy małżeńskiej, to spadek wchodzi do Twojego
      majątku osobistego. Natomiast wszystko co zostaje nabyte za środki pochodzące z
      majątku osobistego, również wchodzi do majątku osobistego, niejako "na ich
      miejsce". Wystarczy napisanie w akcie notarialnym, że mieszkanie nabywasz do
      majątku osobistego.
      Gdybyście kupowali mieszkanie droższe - powiedzmy dla okrągłego rachunku, za 800
      tyś i na drugie 400tyś bralibyście kredyt, to wtedy należy zaznaczyć w akcie, że
      1/2 nabywasz Ty do majątku osobistego, natomiast 1/2 nabywacie razem do majątku
      wspólnego (która w wypadku - tfu tfu tfu rozwodu prawdopodobnie dzieli się na
      pół, i Ty zostajesz tym sposobem z 3/4 a mąż z 1/4).

      Podejdź do zagadnienia w ten sposób jak napisała triss- jakby co (tfu tfu)
      dzieci zostaną z Tobą - chyba wskazane żebyście mieli gdzie mieszkać, a nie
      musieli sprzedawać mieszkanie, a Ty wracać do rodziców.

      Pomyśl też o dzieciach w innym aspekcie. Cokolwiek z mężem nie macie, i tak,
      teoretycznie, koniec końców, odziedziczą to dzieci. Gdyby Twój mąż zmienił plan
      na życie i postanowił zacząć nowy związek, z którego spłodziłby dzieci, to te
      "nowe" dzieci miałyby prawo do spadku w postaci udziału w mieszkaniu, które Ty
      kupisz za WŁASNE pieniądze. Tak naprawdę najbardziej jest to w interesie Waszych
      dzieci.
      • martishia7 Re: Trudna decyzja 27.11.09, 19:22
        A i jeszcze a propos tego, co ktoś napisał wyżej o niepłaceniu rachunków - jak
        kulą w płot. Koszty utrzymania rodziny pokrywa się z majątku wspólnego, Tak
        samo, gdyby Pani kupiła mieszkanie i zaczęła je wynajmować, to pożytki z
        mieszkania, czyli czynsz - też wchodzą do majątku wspólnego.
        • verdana Re: Trudna decyzja 27.11.09, 19:26
          Czyli innymi slowy pan ma utrzymywać mieszkanie z majątku wspolnego,
          choć to jest mieszkanie jego żony? I zbierać cały czas rachunki na
          wypadek rozwodu?
          Cóz, uwazam, ze slusznie - rozwodem się to zakończy jak nic.
          • martishia7 Re: Trudna decyzja 27.11.09, 19:31
            Nie, to PAŃSTWO] mają utrzymywać mieszkanie z majątku WSPÓLNEGO na
            który składają się między innymi dochody ich OBOJGA.
            JEDYNE czego pan może się ewentualnie domagać w takiej sytuacji, to zwrot
            NAKŁADÓW poczynionych na majątek żony (np. koszty remontu, podniesienia
            standardu, wyposażenia mieszkania). Jeżeli nakłady pochodziły z jego majątku
            osobistego, to musiałaby mu zwrócić CAŁOŚĆ, natomiast jeżeli pochodziłyby z
            majątku wspólnego, to POŁOWĘ <upraszczając i czyniąc przykład podręcznikowym>.
          • e.mama.s Re: Trudna decyzja 27.11.09, 19:38
            A ja myślę, że jak mąż się dowie, to..jak się wprowadzicie do tego
            nowego mieszkania tylko twojego to mąż może się czuć jak nie u
            siebie, może będzie z tego powodu czuł frustrację, nie będzie w nie
            inwestowal ani nie naprawi kranu. Tak robil mój byly wprowadzając
            się do mojego domu. Nie muszę nic robić bo to nie moje. To ta gorsza
            wersja.
          • nangaparbat3 wiesz, Verdana 27.11.09, 19:47
            serce mi sie sklania do Twoich pogladow, bardzo mocno.
            Ale znam wiele historii porozwodowych - i ciesze sie, ze majac corkę, mam
            malutkie ale wlasne mieszkanie, i w razie czego -
            Moja przyjaciołka do mieszkania, kwaterunkowego co prawda, po
            rodzicach,wprowadzila meza. Mąz po rozwodzie wprowadzil do niego swoja kochankę.
            Kolezanka wyjechala nielegalnie z Polski (były późne lata 80.), podobno sie zabiła.
            Znajoma mieszkala z rodzina w domu będącym wlasnoscia jej mamy. Rozwiodla się,
            byly mąz sie nie wyprowadził. Matka umarła i znajoma odziedziczyla - juz jako
            rozwodka! - dom. Ex sie rozpil i urządza draki, znajoma wzywa policje, zaklada
            sprawe w sądzie - i ucieka z dzieckiem do domu samotnej matki. Bo nie moze w tym
            wlasnym domu wytrzymac, ani jego z tego domu usunac.
          • chicarica Re: Trudna decyzja 28.11.09, 10:40
            Nie. Pan ma ponosić normalne koszty UŻYTKOWANIA mieszkania, które - nie będące
            zarazem jego własnością - użytkuje. Gdyby wynajmował, również musiałby płacić
            tzw. czynsz, a konkretnie - opłaty eksploatacyjne, bo jeśli mieszkanie jest
            własnością hipoteczną, to czynszu jako takiego nie ma, płaci się za
            eksploatację. Podobnie zresztą, gdyby żona nabyła mieszkanie a następnie je
            komuś wynajęła, to dochód z tego wynajmu wchodziłby w skład wspólnoty
            majątkowej, jako DOCHÓD na takiej samej zasadzie, jak dochody z pracy.
            Polskie prawo w ten sposób to rozwiązało i naprawdę nie ma w tym niczego
            niesprawiedliwego. Nie chodzi tylko o rozwód - jeśli małżeństwo jest bezdzietne
            na przykład, to wg polskiego prawa żona dziedziczy tylko 50% majątku po zmarłym
            mężu, resztę dostaje jego rodzina - nie widzę powodu, dla którego rodzina
            miałaby dostać cokolwiek ze spadku jaki wcześniej odziedziczyła żona.
            Nie bulwersuje Cię, że pieniądze są wyłącznie żony, ale jak już żona coś za nie
            kupi, to Cię bulwersuje?
    • sanna.i Re: Trudna decyzja 27.11.09, 19:33
      Myślisz logicznie i rozsądnie. Pieniądze są tylko twoje, dostałaś je w spadku.
      Jeśli kupisz mieszkanie i będziesz jedynym właścicielem, będzie ono należało do
      ciebie również po ew. rozwodzie. A jeśli się nie rozwiedziecie (czego życzę),
      przecież nie ma problemu,żebyscie mieszkali w nim razem.
      Ja, w twojej sytuacji, zgodziłabym się na współwłasność jedynie w przypadku,
      gdyby mąż zainwestował w mieszkanie podobną gotówkę. W przeciwnym razie
      kupiłabym jako jedyna właścicielka.
      Przezorność dobra rzecz, zwłaszcza, że już co 3 małżeństwo w Polsce się rozpada.
    • burza4 Re: Trudna decyzja 27.11.09, 20:05
      moja koleżanka "oddała" mężowi odziedziczoną połowę domu. Małżeństwo się
      posypało, zrobił jej piekło na ziemi, nie sposób pozbyć się go z domu i
      normalnie żyć z dziećmi inaczej jak latami ciągnąć sprawę w sądzie o nakaz
      sprzedaży (bo on się dzielić nie zamierza).

      Ona notabene z dwójką dzieci nie ma z czego go spłacić. Kiedyś moja córka
      dostanie mieszkanie - i mam tylko nadzieję, że nie przyjdzie jej do głupiego łba
      ryzykować, że w razie czego będę musiała drugi raz płacić za połowę mieszkania
      które za własną krwawicę kupiłam.

      I jeszcze jedno - znam parę przypadków, kiedy kobieta oddała swoje w imię
      dobrego samopoczucia partnera, ale jakoś nie przypominam sobie ani jednego
      przypadku, kiedy to facet by z czymś takim wyskakiwał.
    • lampolini Re: Trudna decyzja 27.11.09, 22:02
      nie ma w tym nic nienormalnego, w cywilizowanym swiecie jet to
      normalne, ze jest kasa jednej i drugiej strony, a u nas ta durna
      wspólność ustawowa i faceci bęcwały pusczaja kasę swoich kobiet, a
      one patrza na to zadowolone
    • lola211 Re: Trudna decyzja 27.11.09, 22:15
      > Czy to normalne, że myślę w ten sposób?

      Z pewnoscia rozsadne.
      Ale biorac pod uwage, jak ludzie zaniedbuja na ogol takie sprawy ,
      normą to to nie jest.
      Jak najbardziej na twoim miejscu zadbalabym, aby to byl formalnie
      majatek tylko twoj.Na wszelki wypadek.
      • verdana Re: Trudna decyzja 27.11.09, 22:33
        Cóż, jest to rozsadne, normalne itd, a na miejscu faceta nie
        czulabym sie juz zobowiazana do lojalnosci.
        Jesli w trakcie dobrego małżenstwa zaklada się, ze facet jest tylko
        lokatorem w domu zony - z zalozeniem, ze przy rozpadzie małżenstwa z
        winy ktorejkolwiek ze stron, staje sie bezdomny - to znaczy, ze nie
        interesuje nas w żaden sposob jego dobro. I że jestesmyy przekonane,
        ze trzeba się bronić przed jego nieuczciwoscią.
        Cóż, jestem dziwnie przekonana, ze gdyby to jakikolwiek mąż tak
        postawił sprawę - to nie twierdziłybyscie, ze to jest OK.
        Moze i nie jest dziwne, ze tak wiele małżenstw się rozpada. Ja ,
        postawiona przez meża w takiej sytuacji (jesli będe cie zdradzał,
        albo będe dla ciebie niedobry, albo ty mnie zdradzisz czy zechcesz
        odejść - to nie masz gdzie się podziać) na pewno nie mialabym już
        nigdy do niego zaufania. I chyba poszukalabym wlasnego domu, a nie
        mieszkała w domu, ktory w kazdej chwili może nie byc moj.
        • paszczakowna1 Re: Trudna decyzja 27.11.09, 23:00
          > Cóż, jest to rozsadne, normalne itd, a na miejscu faceta nie
          > czulabym sie juz zobowiazana do lojalnosci.

          ?! Verdana, znam cię na tyle, że jestem pewna, ze nie przemyślałaś tej
          wypowiedzi. Nie czułabyś się zobowiązana do lojalności, bo mąż nie przepisałby
          na ciebie majątku, do zdobycia którego w żadnym stopniu się nie przyłożyłaś? Czy
          to może tylko na żonach ciąży taki obowiązek?

          > chyba poszukalabym wlasnego domu, a nie
          > mieszkała w domu, ktory w kazdej chwili może nie byc moj.

          Cóż, przez większą część mojego małżeństwa mieszkałam w mieszkaniu będącym
          wyłączną własnością mojego męża, kupionym przez niego za pieniądze zarobione
          długo przed naszym ślubem. Powinnam była rzucić fochem, i oświadczyć, ze albo na
          mnie przepisuje połowę, albo go porzucam?

          I ponawiam moje pytanie (bynajmniej nie retoryczne) - jakie prawo moralne ma
          rozwodzący się małżonek do majątku stanowiącego dorobek rodziny współmałżonka/ki?
          • nangaparbat3 Re: Trudna decyzja 28.11.09, 00:20
            Rzecz chyba w tym, ze nie chodzi o majatek, ale o DOM. Wlasne miejsce na
            swiecie. I dlatego, mimo ze, jak napisalam wyzej, znam rozne okropne
            rozwodowo-mieszkaniowe historie, uwazam, ze Verdana ma rację.
            • lola211 Re: Trudna decyzja 28.11.09, 08:46
              Czy zeby dom byl DOMEM musi byc wspolwlasnoscia kazdego z malzonkow?
              To jak zyja ludzie w mieszkaniach komunalnych? To jak zyja pary,
              gdzie jedno ma wlasne mieszkanie przed slubem?
              Malzenstwo zyje tak samo, mieszka, czuje sie jak u siebie- nawet
              wowczas, gdy FORMALNIE do nieruchomosci prawo ma jedno z nich.To sie
              wcale nie wyklucza, o ile wlasciciel nie uzywa np podczas kłotni
              argumentu- "to sie wyprowadz" czy "siedzisz na moim".
              Zycie pokazuje, czym konczy sie czesto uleganie emocjom bez
              rozsadnego podejscia do sprawy.A potem placz.
              • verdana Re: Trudna decyzja 28.11.09, 23:12
                Z mieszkań komunalnych współmałżonka sie nie eksmituje. Do
                mieszkania nabytego przed slubem sprowadza się, wiedzac z gory jaka
                jest sytuacja. Tu jednak chodzi o co innego - istniejace małżenstwo,
                w trakcie ktorego jedna ze stron oswiadcza, ze nie bedzie wspolnego
                domu - bedzie dom jednej strony, w ktorym współmałzonek moze
                mieszkac tak dougo, jak wlascicielowi to odpowiada i takie jest
                zalożenie (ktorego nie ma, jesli mieszkanie jest czyjeś już
                wczesniej).
                To jest dowod braku zaufania. Poza tym rodzi to powazne problemy
                innego rodzaju. Mieszkanie "przedslubne" - jak chyba sie zakłada,
                można sprzedac, zamienić na wieksze - tego nie. To mieszkanie jest
                tylko jednej osoby i ta druga do konca życia nie będzie miała
                pewnosci, czy z niego nie wyleci.
                Co innego FORMALNE prawo do mieszkania, co innego kpuno mieszkania z
                potencjalnym zalozeniem, ze kupuje się po to, by moc wyrzucic męża.
                • lola211 Re: Trudna decyzja 30.11.09, 14:42
                  Chodzilo mi o sytuacje, gdy mieszka sie nie w swojej wlasnosci
                  .Z komunalnego mozna bylego malzonka wymeldowac, jesli w nim de
                  facto nie przebywa, a po rozwodzie czesto tak sie dzieje.

                  > Co innego FORMALNE prawo do mieszkania, co innego kpuno mieszkania
                  z
                  > potencjalnym zalozeniem, ze kupuje się po to, by moc wyrzucic
                  męża.

                  Tak samo mozna postapic, gdy mieszkanie sie ma przed slubem.Nadal
                  nie dostrzegam roznicy.






          • verdana Re: Trudna decyzja 28.11.09, 19:25
            Zupełnie czym innym jest mieszkanie kupione przed slubem, a czym
            innym kupienie mieszkania po slubie z zamiarem wyrzucenia z niego
            współmałżonka w razie rozpadu małżenstwa.
            Nie widzisz róznicy?
        • jowita771 Re: Trudna decyzja 28.11.09, 08:55
          > Cóż, jestem dziwnie przekonana, ze gdyby to jakikolwiek mąż tak
          > postawił sprawę - to nie twierdziłybyscie, ze to jest OK.

          Tu się mylisz. Mój mąż dostał sporą darowiznę od rodziców. Jest to jego majątek
          odrębny, który pójdzie na budowę domu. I taka część domu, jaką zbudujemy z te
          pieniądze będzie się należała tylko mojemu mężowi. Nie widzę w tym nic
          nienormalnego. Ja włożę w ten dom pieniądze, które będę miała ze swojej
          darowizny i mam ze spadku. Jednak mąż dołoży więcej. Nie rozumiem, dlaczego
          miałabym w razie rozwodu zabierać połowę dorobku moich teściów. Mój mąż po
          odejściu byłej żony (nie mieli jeszcze rozwodu) kupił sobie coś wartościowego za
          pieniądze zarobione już po rozstaniu. I przy rozwodzie była żona domagała się
          połowy tego. Niby zgodnie z prawem jej się należało, ale poza tym jednak nie za
          bardzo. Na szczęście chłop był na tyle przytomny robiąc ten zakup, że nie było
          to zapisane na niego i była mogła się obejść smakiem.
          Różnie bywa, często ludzie nie chcą rezygnować z czegoś, tylko dlatego, że tak
          by było honorowo. Nie liczyłabym na niczyj honor w tym temacie.
          • kropkacom Re: Trudna decyzja 28.11.09, 09:23
            > Tu się mylisz. Mój mąż dostał sporą darowiznę od rodziców. Jest to jego majątek
            > odrębny, który pójdzie na budowę domu. I taka część domu, jaką zbudujemy z te
            > pieniądze będzie się należała tylko mojemu mężowi.

            A teraz wyobraź sobie że cały dom jest tylko Twojego męża bo Ty osobistych pieniędzy nie miałaś.

            Nie rozumiem tego pędu do ustawiania się w udanym związku tak żeby "w razie czego". Może przemawiają przez was złe doświadczenia, jakieś przekonanie że nie może być inaczej albo że mąż z dużą pewnością przejdzie transformacje z fajnego faceta w potwora smile? Nikomu nie bronie tak żyć ale przyznaje że to dla mnie paranoja i mi by było trudno w takim związku.
            • jowita771 Re: Trudna decyzja 28.11.09, 09:38
              > Nie rozumiem tego pędu do ustawiania się w udanym związku tak żeby "w razie cze
              > go". Może przemawiają przez was złe doświadczenia, jakieś przekonanie że nie mo
              > że być inaczej

              Wręcz przeciwnie. może być dobrze, ale może być też nieciekawie. o osoby, które
              twierdzą, że NA PEWNO będzie dobrze nie patrzą realnie. Nie można kłaść głowy
              pod topór za drugą osobę. Myślisz, że taka pani Marcinkiewicz nie była pewna
              swojego męża? Powiedziałabyś, że facet z takimi poglądami, z czwórką dzieci, da
              się zbajerować panience? Dasz sobie uciąć rękę, że Twojemu mężowi nie odwali za
              20 lat?
              • kropkacom Re: Trudna decyzja 28.11.09, 09:45
                > Dasz sobie uciąć rękę, że Twojemu mężowi

                Nie dam tongue_out Krew nie woda. Nawet jeśli odejdzie to nie jest świnią. Czy
                Marcinkiewicz zostawił żonę gołą i wesołą a dzieci olał? Oczywiście teraz
                usłyszę że tu też nie ma pewności. Jednak myślę że ci panowie którzy świniami
                się okazali nie byli święci także w małżeństwie.
                • jowita771 Re: Trudna decyzja 28.11.09, 09:55
                  No, a taka sytuacja: Kupują mieszkanie za 400 tyś, zapisują na oboje, żeby mąż
                  się nie czuł pokrzywdzony. Za parę lat mąż zdradza panią, zalicza wpadkę. Pani
                  żona jakoś to przełyka. Po paru latach mąż umiera, pani zostaje sama z dzieckiem
                  albo dwójką. Ma kiepską sytuację finansową, ale musi spłacić dziecko męża z
                  wpadki. Jak pani z mężem miała jedno dziecko, to dziecku męża należy się niecałe
                  67tys, jak małżonkowie mieli np. dwójkę, to 50tys. Prawniczki, dobrze liczę? I
                  to wszystko tylko z powodu mieszkania, które żona kupiła za pieniądze np. od
                  swoich rodziców.
                  Sytuacja nieprawdopodobna? Ale możliwa.
                  • kropkacom Re: Trudna decyzja 28.11.09, 10:04
                    > Sytuacja nieprawdopodobna? Ale możliwa.

                    Wobec tego każde małżeństwo które ma wspólny dom jest naiwne? Tak patrząc na
                    życie to oczywiście wszystko jest możliwe. Nawet lądowanie UFO.
                    • agrafka781 Re: Trudna decyzja 28.11.09, 10:12
                      Tylko, że my jeszcze nie umieramy- będziemy mieli gdzie mieszkać nie
                      naruszając wspólnych oszczędności - i tak mieliśmy w planach zakup
                      mieszkania częściowo na kredyt. Oszczędności zostaną, nie będziemy
                      musieli spłacać kredytu i możemy kupić np. ziemię jako inwestycję i
                      mój mąż nie zostanie z niczym w razie jakby co.
                    • jowita771 Re: Trudna decyzja 28.11.09, 10:19
                      > Wobec tego każde małżeństwo które ma wspólny dom jest naiwne?

                      Nie, jeśli wspólnie na niego zarobili, albo jedno zarabiało, a drugie w tym
                      czasie zajmowało się rodziną, jeśli tak oboje postanowili. Spójrz na to z
                      drugiej strony - budujesz z mężem dom, który zapisujesz jedynej córce. Córka
                      zapisuje połowę mężowi, żeby się dobrze czuł. Potem się rozwodzą, a córka musi
                      zapłacić swojemu mężowi za połowę domu, który dostała od Ciebie albo go sprzedać
                      i podzielić się pieniędzmi. Sprawiedliwe?
                      • kropkacom Re: Trudna decyzja 28.11.09, 10:25
                        To majątek i decyzja ale już córki raczej.
                        • jowita771 Re: Trudna decyzja 28.11.09, 11:09
                          Dobra, dobra, niby decyzja córki, ale jak córka zapyta pań na forum, to jej
                          odpowiedzą, że tak nie można, bo mąż się będzie czuł niekomfortowo, będzie miał
                          prawo nie być już lojalny wobec takiej żony, a także, że rozwód murowany.
                        • jakw Re: Trudna decyzja 28.11.09, 12:05
                          kropkacom napisała:

                          > To majątek i decyzja ale już córki raczej.
                          W tym wypadku Agrafki...
                          • kropkacom Re: Trudna decyzja 28.11.09, 12:36
                            > W tym wypadku Agrafki...

                            No, nikt za nią nie zadecyduje raczej tongue_out Pytała o zdanie to dostała różne
                            odpowiedzi.
            • only_marcopol Re: Trudna decyzja 28.11.09, 12:06
              kropkacom napisała:

              > Może przemawiają przez was złe doświadczenia, jakieś przekonanie że nie mo
              > że być inaczej albo że mąż z dużą pewnością przejdzie transformacje z fajnego f
              > aceta w potwora smile? Nikomu nie bronie tak żyć ale przyznaje że to dla mnie para
              > noja i mi by było trudno w takim związku.


              Przyznam szczerze ze też tego kompletnie nie rozumiem - dla mnie po prostu takie
              myślenie musi byc czymś podyktowane - takie małżeństwa w moim mniemaniu się
              czegoś obawiają nie do końca sobie ufają sad
              • burza4 Re: Trudna decyzja 28.11.09, 14:26
                only_marcopol napisała:
                > Przyznam szczerze ze też tego kompletnie nie rozumiem - dla mnie po prostu
                takie > myślenie musi byc czymś podyktowane - takie małżeństwa w moim mniemaniu
                się > czegoś obawiają nie do końca sobie ufają sad

                Takie myślenie jest podyktowane zdrowym rozsądkiem, niczym innym. Zaufanie można
                mieć, ale nie ma powodu, żeby ryzykować przyszłość swoją i dzieci.

                Stare powiedzenie mówi, żeby poznać osobę naprawdę, małżeństwo powinno zaczynać
                się od rozwodu. I to święta prawda.
                Nawet kilkadziesiąt lat wzorowego pożycia nie gwarantuje, że w razie rozwodu
                mąż/żona zachowa się przyzwoicie, nawet wtedy, kiedy nic nigdy nie dawało do
                myślenia. Wiele par sądziło że zna się od podszewki, a jednak przy rozwodzie
                wychodziły najgorsze instynkty.

                znam wiele przypadków, kiedy wiara w przyzwoitość drugiej strony okazała się
                mocno na wyrost. Przy rozwodzie dzieją się dantejskie sceny, bo rozwodzimy się
                niejako z kimś obcym, nie z osobą którą znamy na co dzień.
    • szyszunia11 Re: Trudna decyzja 27.11.09, 22:38
      hmm, pewnie to normalne, że myślisz w ten sposób, jednak ja uważam, że coś w Waszym małżeństwie jednak nie gra, że nie masz do męża zaufania i stąd ten dylemat. Ja nie miałabym takiego dylematu, mój mąż tez nie. Potrzebujemy mieszkania - kupujemy za pieniądze tego, kto akurat ma - tak to sobie wyobrażam. Jedynie mogłabym miec nastepujący dylemat: oprócz mieszkania mam sporo innych potrzeb, dlatego chcialabym coś "uszczknąć" z tej kwoty i je zaspokoić, no powiedzmy kilka procent by mi zeszło. A na te brakująca resztę zaoszczędzimy wspólnie, ale to już wygląda realniewink
      • lola211 Re: Trudna decyzja 28.11.09, 08:55

        jednak ja uważam, że coś w Wa
        > szym małżeństwie jednak nie gra, że nie masz do męża zaufania

        Ja zas uwazam, ze dziewczyna ma po prostu olej w glowie.Takie
        podejscie jak ty reprezentujesz juz nie raz zakonczylo sie walka na
        noze, gdy jednak malzenstwo nie przetrwalo proby czasu.Nikt nie wie,
        co go czeka i co druga osoba- ten obecnie ukochany zaufany malzonek
        moze wywinac.Nikt.

        • szyszunia11 Re: Trudna decyzja 28.11.09, 09:09
          ale jak wyzej dziewczyny napisały, przeciez majątek spadkowy nie wchodzi we wspólność majątkową, chyba, że zostanie to wyraxnie zaznaczone przy kupnie mieszkania? to chyb aułatwia sprawe, bo zawsze łatwiej czegoś zaniechać, niż o coś się dodatkowo starać.
      • sanciasancia Re: Trudna decyzja 28.11.09, 16:00
        > hmm, pewnie to normalne, że myślisz w ten sposób, jednak ja uważam, że coś w Wa
        > szym małżeństwie jednak nie gra, że nie masz do męża zaufania i stąd ten dylema
        > t.
        E, tam. Mam do męża ogromne zaufanie, przeszliśmy razem na tyle dużo, że raczej
        się nie rozstaniemy. Jednak spadek odziedziczony przeze mnie jest moim majątkiem
        odrębnym i wolałabym, żeby tak zostało. Spadek odziedziczony przez męża jest
        jego majątkiem odrębnym i też wolałabym, żeby tak zostało.
    • agrafka781 Re: Sprostowanie 28.11.09, 07:56
      Jeszczejedna ważna informacja: a co gdybyście wiedziały, że osoba od
      której te pieniądze dostałyście wolałaby, że mieszkanie było tylko
      wasze?
    • jowita771 Re: Trudna decyzja 28.11.09, 08:30
      Pieniądze ze spadku należą tylko do Ciebie. czy nie jest tak, że mieszkanie
      zakupione za pieniądze z odrębnego majątku należy do jednej strony? Jeśli nie,
      to ja bym kupiła mieszkanie tylko na siebie. teraz jest dobrze między Wami, ale
      nie masz gwarancji.
      • agatar-m Re: Trudna decyzja 28.11.09, 09:16
        ja co prawda nie dostałam pieniędzy w spadku ale mieszkanie , będąc już żoną.
        Jestem tylko ja jego właścicielką i jest to odrębny majątek.
        Podzielam twój punkt myslenia. różne rzeczy mogą się zdarzyć. Ja bez męża sobie
        zycia nie wyobrażam, ale w tej chwili dla mnie logiczne jest to,że ja bym brała
        mieszkanie a on samochód (ja prawka nie mam wink ). Nie uważam ,żeby takie
        rozważania miały coś popsuć albo coś zmienić.
    • jakw Re: Trudna decyzja 28.11.09, 10:42
      1. Te 400 tys to dostaliście w spadku oboje czy tylko ty? Jeśli
      spadek dostałaś tylko ty lub tylko mąż to nie jest to majątek
      wspólny. I mieszkania kupionego z tego spadku też nie trzeba
      uwspólniać. Nie wiem, jak z dochodem z ewentualnego wynajmu. Rada
      którejś z dziewczyn odnośnie zasięgnięcia porady prawnika nie jest
      głupia.
      2. Mieszkanie, w którym teraz mieszkacie - czyje formalnie jest?
      (twoich rodziców/twoje/wasze wspólne)? Tak czy siak zakładam, że w
      razie "skoków w bok" męża nie wylądujesz z dzieckiem/dziećmi na tzw
      bruku.
      3. Władowanie tej kasy ze spadku w mieszkanie i potem czerpanie
      zysków z ewentualnego wynajmu nie jest głupie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka