Dodaj do ulubionych

dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp.

28.11.09, 18:03
tak się od jakiegoś czasu zastanawiam, co mogłabym robić na urlopie
wychowawczym, żeby sobie "dorobić na waciki", ale żeby praca odbywała się w
domu. I wyszło mi na to, że bardzo ogólne mam wykształcenie i że np. tłumacz
może sobie tłumaczyć w domu, informatyk może sobie w domu coś tam tworzyć, ale
już lekarz, sekretarka, biolog itp...

jakie macie sposoby mamy na wychowawczych na własne pieniądze.
oprócz allegro, bo na nim jakoś nie potrafię zarobićsmile))
Obserwuj wątek
    • pchelka831 Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 28.11.09, 19:38
      Ja jestem biologiem , ale mam hobby szydełko, druty, szycie więc parę groszy
      wpadnie do kieszeni na poprawkach i niewielkich robótkach dla znajomych. Czasem
      korepetycje lub poprawianie, pomoc przy pisaniu prac zaliczeniowych.
    • moofka Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 28.11.09, 19:58
      takiemu domowemu tlumaczowi ciezko o zlecenia
      firma woli kogos kto da fakture a nie grzebac sie z dzielem
      a poza tym tlumaczenie sa takie nuuuudne wink
      • lolinka2 Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 28.11.09, 21:50
        moofko, ja pracuję na UoD od dwóch lat, po tym jak zamknęłam działalność.
        Wprawdzie głównie jestem konferencyjna i to w dość wąskiej dziedzinie
        (medycyna), ale żebyś wiedziała ile pisemnych - różnodziedzinowych - zsyłam na
        drzewo w ciągu m-ca.... I chce im się grzebać z UoD. Zaręczam smile
        • echtom Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 30.11.09, 20:40
          Ja też nie mam problemu ze zleceniami na UoD. I praca nie jest nudna, tylko na dłuższą metę trochę niefajnie wracać do domu z pracy etatowej, robić obiad i zaraz siadać do innej roboty uncertain
      • crises Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 30.11.09, 18:14
        Bzdura tygodnia.

        Cywilizowanym biurom tłumaczeń (a dla niecywilizowanych pracować nie warto) jest
        dokładnie obojętne, czy _dobry_ tłumacz wystawi fakturę, czy trzeba go na UoD
        rozliczyć.
      • truscaveczka Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 02.12.09, 09:41
        A jak się tłumaczy książki? Ja pracuję na UoD, robię rzeczy do wydawnictw i
        portali netowych i jakoś nie narzekam na kryzys wink
    • anias29 Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 28.11.09, 20:01
      Księgowość w domu prowadziłam pewnej spółcesmile
    • cherry.coke Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 28.11.09, 20:57
      Oprogramowanie, aplikacje i strony internetowe mozna w duzej mierze robic w
      domu. W pracy z pracy wspolnej ma sie glownie zebrania, a reszta i tak mailem
      albo komunikatorem, zwlaszcza w miedzynarodowej firmie.
      • mama_kotula Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 28.11.09, 21:58
        CytatOprogramowanie, aplikacje i strony internetowe mozna w duzej mierze robic w domu.

        Pod warunkiem, że dzieckiem zajmuje się w tym czasie opiekunka albo dziecko śpi wink
        Nie jestem w stanie programować, kiedy mi co kilka minut przyłazi jedno albo drugie i każe podziwiać rysunek, pyta o coś, albo po prostu gada w tle. Jak również nie bardzo jestem w stanie rozmawiać z klientem przez komunikator, zwłaszcza po angielsku, kiedy mi dziecko brzęczy nad uchem.
        Taka cudowna spokojna praca w domu przy dzieciach - na wychowawczym - to przeważnie mit i tylko ten sądzi, że to takie wspaniałe, kto nigdy w ten sposób nie musiał zarabiać.
        • jo-asiunka Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 01.12.09, 19:21
          no nie jest to super łatwe, ale pracuję tak od półtora roku - redakcja i
          korekta. I da się. Z tym, że dziecko jednosmile
          • kocianna Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 01.12.09, 20:53
            Najbardziej się rozwinęłam jako tłumacz właśnie na macierzyńskim (może dlatego,
            że pod koniec ciąży się "zaprzysięgłam"). Wtedy był luzik, dziecko spało i jadło
            i miałam kuuupę czasu na zlecenia. Nieco trudniej się zrobiło, kiedy dziecko
            było starsze i np. nie poszło do przedszkola, a matka ma 40 stron do zrobienia w
            ciągu dwóch dni. Tak się NIE DAŁO pracować.
    • graue_zone Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 28.11.09, 21:14
      Jeśli uważasz, że tłumacz może sobie z łatwością pracować w domu przy dziecku,
      to się grubo mylisz. Od razu widać, że nie miałaś do czynienia z tą pracą.
      Strasznie trudno jest skoncentrować się, nawet gdy dziecko jest z inną osobą.
      Cały czas je słyszysz, patrzysz na don i wiesz, że jest dużo innych rzeczy do
      zrobienia... Zdecydowanie wolę "pracę wychodzącą" niż w domu.
      • cherry.coke Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 28.11.09, 21:19
        To prawda, "do dziecka" musi byc w domu ktos inny. Pracujac w domu oszczedza sie
        tylko czas na dojazdy.

        Tzn. mam na mysli takie porzadne projekty na poziomie profesjonalnym, a nie
        jakies luzne zlecenia hobbystyczne, ktore mozna przerywac w dowlonym momencie.
      • shellerka Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 28.11.09, 21:50
        zawód tłumacza użyłam w tym wątku jako przykład. myślę, że każda praca obojętnie
        czy wykonywana w domu, czy w firmie wymaga skupienia i spokoju.
        sama na poprzednim urlopie macierzyńskim zajmowałam się projektem w domu - szef
        i pracownicy dowozili mi potrzebną dokumentację, a laptop i komórka pozwalały mi
        kontaktować się z ludźmi w projekt zaangażowanymi i niezbędnymi do jego realizacji.

        chodzi mi bardziej o to, że nie chcę już wracać na etat do żadnej firmy, za to
        mam kochaną babcię i mamę, które chętnie przyjeżdżają mi pomóc, albo ewentualnie
        mam możliwość podrzucać im dzieci. tyle, że jakoś trudno mi sobie wyobrazić, co
        mogłabym w domu robić zarobkowo.
        • undomestic_goddess Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 28.11.09, 21:54
          No tlumacz ustny to w domu raczej nie zarobi...
          • truskawkowe_studio Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 28.11.09, 22:48
            eee tez sie zarobi chocby przez telefon
            • lolinka2 Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 28.11.09, 22:52
              akurat.... przez telefon....zwłaszcza jak mu dziecko wyje u nogi tongue_out
              • undomestic_goddess Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 29.11.09, 00:06
                Przez telefon avista, powodzenia!
              • truskawkowe_studio Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 29.11.09, 10:53
                a maz od czego jest? nie moze dzieciaka zabrac na spacer, na basen itp? ja
                tak pracowalam, logowalam sie jak maly szedl spac wieczorem i mialam
                mnostwo zlecen wiec sie da smile
                • shellerka Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 29.11.09, 11:26
                  zlecen czego???
                  • truskawkowe_studio Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 29.11.09, 11:38
                    zlecenia tlumaczen dla szpitali, lekarzy, sadow, urzedow pracy itd.
                    Tyle tylko ze mieszkam za granica, nie wiem czy cos takiego dziala w Polsce
                • mama_kotula Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 29.11.09, 12:45
                  Cytatja tak pracowalam, logowalam sie jak maly szedl spac wieczorem i mialam mnostwo zlecen wiec sie da smile

                  No patrz, ja w tegoroczne wakacje też miałam mnóstwo zleceń.
                  Tyle że jak się logowałam o 22:00, to czułam się jak wypluta dętka po całym dniu zapie...nia z dziećmi big_grin i moja wydajność wynosiła jakieś 40% normy.

                  I tak, owszem, da się, da się, bo sama tak robiłam. Ale nie da się na dłuższą metę, po pewnym czasie człowieka zżera permanentny brak snu i stres.
                • lolinka2 Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 29.11.09, 13:00
                  truskawkowa, to zależy jak się podchodzi do pracy. Dla mnie klepanie
                  2 etatu w nocy po całodziennym zajmowaniu się domem & dzieckiem to
                  jakaś pomyłka...
                  Miałam tak przez 3 tygodnie, młodsza w domu ja w domu tłumacząc, mąż
                  w pracy - nie wyrobiłam, dziecku znalazłam klubik.
                  W typowych warunkach kolega małżonek w domu logistykę ogólnożyciową
                  ogarnia, ja ogarniam tłumaczenia... tym bardziej, że cudowna
                  specyfika zawodu stanowi, że może zaistnieć konieczność wskoczenia w
                  mundurek w ciągu kwadransa i przetransportowania się taxi w drugi
                  koniec miasta, coby popracować u klienta. Z dzieckiem takie numery
                  nie przejdą. Aczkolwiek ja nie traktuję tłumaczeń jako dodatku do
                  życia zawodowego, a jako jego najistotniejszą część.
      • dragica Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 28.11.09, 21:55
        Dokladnie tak jak Graue_zone napisala-z kwekajacym przy boku
        dzieckiem,szczegolnie takim chodzacym,jest ciezko tlumaczyc cokolwiek.Ja
        tlumaczewieczorami,jak corka spi.
    • melmire Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 29.11.09, 12:58
      Rozumiem o co ci chodzi. Ja jestem mechanikiem precyzyjnym (czyli tokarka,
      frezarka malych elementow) i nawet jak by mi stado babc i ojcow dziecko
      zabawialo, to w domu nie dorobie.
      Najbardziej wkurzaja mnie artykuly typu "powiedz szefowi ze podczas urlopu czesc
      pracy zrobisz w domu" - tak, bo na swiecie sami pracownicy biurowi i
      intelektualni, kto by sie znizal do pisania o kasjerkach, robotnicach czy
      innych, tfu, fizycznych. W filmach i serialach tez nas nie widac, same garsonki,
      garnitury i laptopy.
      • shellerka Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 30.11.09, 16:03
        no wlasnie!
        co niektore osoby maja problem z czytaniem ze zrozumieniemsmile

        ja cale zycie w biurze i to generalnie raczej rzeczy ktore musza byc wykonywane
        w siedzibie firmy.

        w dodatku z szefem na wojennej sciezce jestem po moim zajsciu w ciaze wiec
        wogole nie pytam o jakies zlecenia. poza tym akurat on cierpi na manie
        przesladowcza i w zyciu nie pozwolil by na to, zebym dostala teraz do reki
        jakiekolwiek dokumentybig_grin
    • magda.kunicka Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 30.11.09, 16:08
      o, kochana. tłumaczkom (tłumoczkom) nie ma co tak zazdrościć. nie łatwo o
      porządne zlecenie, a jak długo dostajesz instrukcje obsługi pralki, rodzi się
      spora frustracja. na szczęście doczekałam ostatnio porządnej roboty, ale trochę
      krwi mi się napsuło w międzyczasie...
      • crises Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 30.11.09, 18:20
        No popatrz, a z perspektywy jednej z największych firm tłumaczeniowych w Polsce
        wygląda to tak, że są tony roboty, którą trudno upchać, bo ci dobrzy ciągle
        zajęci, a ci, co się upominają o zlecenia, to są tak ciency, że strach im dać
        cokolwiek.
        • lolinka2 Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 30.11.09, 18:44
          dokładnie.
          Ja mam w tej chwili obłożone prawie wszystkie m-ce do końca 2011
          wyjazdami, szkoleniami, konferencjami etc.
          W międzyczasie jeśli mam na to ochotę i czas, biorę pisemne, ale
          wyłącznie selekcjonowane, z ukochanych dziedzin...
          Instrukcja pralki nigdy mi w ręce nie wpadła tongue_out
          • takijestlos lolinka2 01.12.09, 18:44
            Wpadło mi w oko kilka Twoich wypowiedzi, z których wynika, że jesteś bardzo
            dobrą tłumaczką, specjalizującą się w ustnych tłumaczeniach (ukłon dla wiedzysmile.
            I tu mam pytanie, jak wyglądało Twoje kształcenie językowe? Kiedy zaczynałaś?
            Czy szkoliłaś się w WB lub US? Jak dopracowywałaś wymowę, akcent? Jaką rolę
            przypisujesz studiom, własnej pracy, zdolnościom językowym?

            Czy uważasz, że można pracą osiągnąć biegłość w ustnym tłumaczeniu (przynajmniej
            w jedną stronę) na poziomie osób dwujęzycznych?
            • uullaa Re: lolinka2 01.12.09, 22:55
              I tu lolinka zamilkła...
            • lolinka2 Re: lolinka2 02.12.09, 06:19
              kształcona w kraju jestem, dyplom filologii angielskiej. reszta - to
              praktyka.
              Sporo się obracam w towarzystwie native speakers wszelkiej maści,
              właściwie odkąd zaczęłam studia, myślę że w biegłości to było
              kluczem, a że miało niewątpliwy wpływ na brytyjskość mojej wymowy, to
              po prostu słychać.
              Studia jeśli chodzi o tłumaczenia, dały niewiele. Podstawę
              translatoryki (co do ustnych ma się nijak), świadomość pewnych
              zjawisk fonetycznych i na tym koniec. Zdolności językowe - pewnie są.
              Na pewno jest dzika pasja - do języka, ale do tłumaczonej dziedziny
              przede wszystkim - i to ona sprawia, że mnie się "ciągle chce":
              szkolić, czytać po godzinach literaturę fachową, dopytywać
              specjalistów itp. Praca własna to sporo również. Natomiast wydaje mi
              się, że o biegłości w przekładzie ustnym stanowią nie tyle wspomniane
              przez Ciebie rzeczy co ich kompilacja, w obecności nieodzownej
              umiejętności (raczej wrodzonej, przy nabytej to wygląda nieco gorzej)
              jednoczesnego myślenia i mówienia, błyskawicznego przetwarzania
              informacji oraz superpodzielnej uwagi (czyli: słucham, mówię,
              obserwuję słuchaczy, patrzę na slajdy wyświetlane przez mówcę, czasem
              szukam w słownikach internetowych, czytam, co mi kolega obok na
              kartce dopisuje.... - wszystko w czasie rzeczywistym).

              Czy jest to biegłość równa osobie dwujęzycznej? Hmmm... chyba
              obiektywnie sama tego nie ocenię. Musiałabyś pewnie popytać moich
              słuchaczy. Ale też nie o to w tym chodzi. W mojej dziedzinie o wiele
              większą wartość niż akcent RP i native-like sposób konstruowania
              wypowiedzi ma znajomość terminologii fachowej: dokładna wiedza, z
              możliwością szybkiego przywołania na pamięć adekwatnej frazy i
              wyrażenia w zasadzie wszystkiego, co ciału profesorskiemu może do
              głów przyjść. A przychodzi sporo...
              • takijestlos Re: lolinka2 03.12.09, 10:19
                Dzięki, lolinka za odpowiedź. Czyli w Twoim przypadku istotną rolę gra
                specjalistyczne słownictwo, którego zapewne wielu ludzi nie rozumie w rodzimym
                języku. Niemniej podziwiam, bo dla mnie właśnie ta podzielność uwagi i szybkość
                reakcji jest niesamowita; przy pisemnych tłumaczeniach nie ma jednak takiej presji.

                Zrozumiałam, że nie trzeba uczyć się od kołyski i w obcym kraju długo przebywać,
                aby płynnie i poprawnie rozmawiać i tłumaczyć. Teraz to niby taki trend i
                nacisk, aby dzieciaki mowę angielską wcześnie przyswajały, a w szkole to kpina a
                nie nauka (przynajmniej ja mam takie obserwacje).

                Czy jednak mając tyle zleceń, nie opłaca się tłumaczkom mieć własnej
                działalności gosp? Z jednej strony szkoda kasy na ZUS, a z drugiej to
                ubezpieczenie przydałoby się, chyba że mówimy jedynie o dorabianiu do głównego
                zatrudnienia.

                Mowa tu też była o weryfikacji poziomu słuchaczy. No nie wiem, czy przy takich
                zwykłych, przypadkowych zleceniach pisemnych ktoś w ogóle kontroluje jakość.
                • lolinka2 Re: lolinka2 03.12.09, 12:14
                  masz rację, przy pisemnych zjawisko pt korekta jest jak yeti big_grin
                  wszyscy słyszeli, nikt nie widział...

                  3 razy miałam przyjemność współpracy z korektą: przy podręczniku raz,
                  przy podzlecanym przez kolegę po fachu tekście i przy jeszcze jednym
                  zleceniu dla ag. która "się szanuje". Każdorazowo była to współpraca
                  korzystna i pouczająca dla obu stron smile

                  Ubezpieczenie mam z innego źródła big_grin dlatego omijam ZUS szerokim
                  łukiem...

                  No i fakt, pisałam że płynność moją i poziom j. obcego może
                  zweryfikować wyłącznie słuchacz - specjalista w dziedzinie & native
                  speaker of English w jednej osobie. Słuchają mnie tacy. Rozumieją.
                  Dostaję feedback po konferencjach, całkiem przyjemnie się te
                  informacje zwrotne prezentują smile

                  I jeszcze jedna ciekawostka: ja swoją edukację językową rozpoczęłam
                  wraz z początkiem nauki w LO. Nie splamiłam się ani jedną godziną
                  korepetycji, wyłącznie to, co zapewniała szkoła plus praca własna z
                  książkami. Czyli da się, bez fajerwerków i stawania na uszach a przy
                  szczerych chęciach w zamian.
                  • takijestlos Re: lolinka2 03.12.09, 13:42
                    lolinka2 napisała:

                    > I jeszcze jedna ciekawostka: ja swoją edukację językową rozpoczęłam
                    > wraz z początkiem nauki w LO. Nie splamiłam się ani jedną godziną
                    > korepetycji, wyłącznie to, co zapewniała szkoła plus praca własna z
                    książkami. Czyli da się, bez fajerwerków i stawania na uszach a przy szczerych
                    chęciach w zamian.

                    Czyli potwierdzają się moje obserwacje: zdolności(!)+praca własna w odpowiednim
                    czasie a reszta przyjdzie samasmile

                    Natomiast te wszystkie fajerwerki gwarancji nie dają, aczkolwiek ułatwiają z
                    pewnością pracę i mniejszym kosztem (w sensie ciężkiej harówki, a nie
                    finansowym) można osiągnąć odpowiedni poziom, tak mi się wydaje.
                    Dalszego powodzenia życzę!
          • undomestic_goddess Instrukcja pralki 03.12.09, 12:33
            Wiesz co i instrukcje pralki trzeba umiec dobrze przetlumaczyc. Uwazam
            Twoj komentarz za niegrzeczny.
            • crises Re: Instrukcja pralki 03.12.09, 15:19
              A to swoją drogą.

              Poza tym sporo doświadczonych tłumaczy lubi takie fuchy. W przypadku
              kogoś dobrego robi się to jednym palcem i 10% mózgu, więc to po
              prostu łatwe pieniądze.

              Zresztą nie da się 8 h dzień w dzień stawiać czoła wyzwaniom
              intelektualnym z gatunku bardzo specjalistyczna terminologia do
              wyszukania, gry słowne i kreatywny copywriting, bo przegrzanie
              obwodów jak w banku.
              • lolinka2 Re: Instrukcja pralki 03.12.09, 21:43
                crises, od 5 lat robię specjalistyczną terminologię zasadniczo
                codziennie....
                Obwody jeszcze żyją big_grin

                Co kto lubi... co kto lubi...
                klepanie instrukcji odmóżdża, jeśli to komuś do czegoś potrzebne, to
                czemu nie? osobiście nie trawię... jeśli mi braknie generatora
                adrenaliny, zaczynam darzyć szczerą nienawiścią to, co przyszło mi
                robić...
                • undomestic_goddess Re: Instrukcja pralki 04.12.09, 08:36
                  Coz, mnie uczono, ze cokolwiek sie tlumaczy, to trzeba to robic
                  profesjonalnie i pokochac tekst wyjsciowy. No ale wierze, ze dla
                  tlumacza specjalizujacego sie w tekstach prawniczych odrobina techniki
                  nawet na poziomie pralki do prania moze byc wyzwaniem i stresem wink :p
                  • lolinka2 Re: Instrukcja pralki 04.12.09, 14:59
                    undomestic, ja po prostu nie kocham śrubek, przewodów i innych
                    mechanizmów. Uwielbiam natomiast ludzi, mikroby, substancje czynne i
                    wszelakie patologie - i dlatego nie tykam tego, czego nie trawię.

                    Dla odmiany posiadam koleżankę (szkoloną przeze mnie w kabinie),
                    która pasjami włazi w fabrykach pod maszyny wszelakie big_grin w trakcie
                    przekładu, bo ją to najzwyczajniej fascynuje.

                    Owszem, parę lat temu, gdy się trafiło takie zlecenie, spędziłam
                    tydzień nad linią produkcyjną tub kartonowych... zasadniczo źle mi
                    tam nie było, ale to nie to, co tygrysy lubią najbardziej...
                    • undomestic_goddess Re: Instrukcja pralki 04.12.09, 18:49
                      Hehehehe, mnie z kolei mikroby i medycyna odstraszaja... dla kazdego
                      cos milego, przynajmniej sobie w parade nie wejdziemy zawodowo smile
    • marghe_72 Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 01.12.09, 23:29
      Czy ja wiem czy tłumaczenia są taką świetną fuchą?
      czesto gęsto tłumaczy się po nocach, w piątek, swiątek i niedzielę
      Terminy bywają .. na wczoraj

      Nie ma pracy idealnej smile
    • osa551 Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 02.12.09, 10:43
      Ja w domu pisałam procedury finansowe i sprawozdania finansowe, tyle że byłam
      podłączona do wszystkiego w firmie przez VPN. Oraz różne inne analizy robiłam.
    • adsa_21 Re: dorabianie - zazdroszczę tłumaczkom itp. 04.12.09, 08:40
      po pracy udzielam korepetycji z angielskiego. 2 razy w tygodniu po 1
      godzinie. Miesiecznie wychodzi ok. 250 zl. Lubie to, lubie
      dziewczynke ktora ucze a i troszke grosza mam dla siebie. Na zimowe
      kozaki wystarczysmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka