Mąż pojechał w trasę a po drodze umówił się z ewentualnym sprzedającym.
Pojechali we dwóch z kumplem, teraz dzwonił, że wraca do wawy nowym (używanym)
samochodem. Strasznie się cieszę, choć sprawa z rozbitą renią będzie się
ciągnęła-sprawca nie przyjął mandatu, więc czeka mnie sąd grodzki.
Ale się cieszę, naprawdę

Humor mi się poprawił