kropkacom
27.12.09, 10:18
Tak sobie myślę że nigdy specjalnie nie oceniałam wyborów życiowych moich
znajomych. Grzecznie przytakiwałam. W końcu to nie ja muszę tak żyć a jak
jeszcze widzę że są szczęśliwi to się po ludzku cieszę. Natomiast mnie i męża
oceny spotkają dość często. I to tylko dlatego, że wyjechałam za chłopem za
granicę pakując bez strachu ze sobą dwójkę małych dzieci. Bo obecnie mimo
wyższych studiów nie pracuje zawodowo. Bo utrzymuje nas mąż. I pytam się
dlaczego ludzi to boli?
Podobnie na forum. Czemu ciągle muszę udowadniać że w domu nie jestem
poniżanym wielbłądem a mąż nie czuje się wykorzystywanym bankomatem?