Dziewczynki przytulcie bo tak mi źle

Z 1/2 stycznia nad ranem( 6 h ) poczułam się cokolwiek źle( boleści brzucha ale takie jak bym już parte miała) poleciałam do wc i tam poczułam że słabo mi i natychmiast muszę się położyć bo przytomność zaraz stracę. No tak się czułam że nawet opisać się nie da, myślałam że umieram.
I ja głupia kretynka zamiast walnąć się na podłogę albo do pokoju córki iść to do własnej sypialni parłam i niestety nie doszłam

Przytomność straciłam pod drzwiami najstarszej córki, waląc głową we framugę( chyba) i wypychając ręką szybę (całe szczęście plastikową) w drzwiach. Ocknęłam się na podłodze w kałuży krwi i tak zobaczyła mnie moja najstarsza córka, która zdążyła obudzić młodszą i zasłabła.
Ja upadając rozcięłam sobie czoło, idealnie na środku przecięłam je na pół.Po pozbieraniu się poczułam się lepiej, dziewczyny opatrzyły mi głowę i chciały wezwać karetkę ale mądra mamusia zaprotestowała bo po co?( ech głupota). Obudził się synek i z przejęciem zaczął się wypytywać czy aby na pewno nie będę w grobie.
Męża nie było, wyjechał wieczorem w interesach.
Krótko mówiąc po opatrzeniu głowy poszłyśmy spać.
Rano zadzwoniłam do męża, dostałam ochrzan że nie wezwałam karetki i nakaz że do szpitala mam jechać a on w takim razie wraca do domu i pal licho interesy.
Pojechałam z najstarszą córką do szpitala.
Spędziłam tam 10h, mam zszytą głowę, komplet badań - bez odpowiedzi czemu tak się stało, prześwietlenia głowy oraz kołnierz na szyi

oraz lekkie wstrząśnienie mózgu. W szpitalu nie zostałam gdyż w naszym chirurgia zamknięta i pan doktor się na de mną zlitował po zapewnieniu rodziny że będę leżeć i nic nie robić a w razie czego natychmiast dostarczą mnie do szpitala.
No i clou programu, wyglądam jak ofiara przemocy domowej i po obejrzeniu mnie mojego męża powinni zamknąć na długie lata

Na dodatek wylało mi krwiak na powiece a dziś zobaczyłam sińce pod oczami

i długo ludziom na oczy się pokazać nie będę mogła.
Trzeźwa byłam i kaca też nie miałam