lukas.2004
04.01.10, 15:48
Wyjechaliśmy z dziećmi na ferie. Wybrałam pokój w pensjonacie jakim
chciałam (nie najtanszym, ale też nie rujnującym nas w żaden
sposób). Chłopaki jeżdżą na nartach. Obiady jemy w restauracjach.
Chdzimy codziennie wszyscy do Aquaparku. I po kąpielach trzeba swoje
odsiedzić w kawiarni. Chcemy z synem zamówć sobie coś pysznego,
patrzymy ajk inni goście wcinają rozmaite desery, koktajle i drinki,
ale możemy zamówić tylko herbatę, ew. gorącą czekoladę. Bo tu jest
drogo (to już argument męża, który codziennie wieczorkiem wypija w
pokoju po dwa piwka). Było mi conajmniej nieprzyjemnie. A jak
stwierdziłam, żeby zakupy sobie sam robił na kolację, bo ja może za
dużo wydam, to okazało się, że się czepiam i psuję urlop. I rozpustą
jest również wzięcia instruktora jazdy na nartach. Więc jak - ja
przesadzam, czy on jets poprostu skąpy?