Dodaj do ulubionych

Pierwsze wrażenia...

07.01.10, 08:52
W poniedziałek zaczęłam pracę. Wyjeżdzam z domu o 13 i wracam o 23godz. Ranną
zmianę zaczynam o 6, więc muszę wstać o 4 i wracam o 15. Jestem tak padnięta,
że nie mam juz siły nawet na jedzenie. Wielki szacun dla pracujących mam, nie
wiem jak Wy sobie radzicie, bo ja ledwo nadążam z gotowaniem i sprzataniem.
Maż pomaga jak tylko może, ale mimo wszystko masakra. Może macie dla mnie
jakieś dobre rady???

PS> Schudłam od poniedziałku 2kg. Szok!!! Na pierwszą wypłatę kupię sobie
jakiś ekstra ciuch tongue_out
Obserwuj wątek
    • broceliande Re: Pierwsze wrażenia... 07.01.10, 08:56
      Niech mąż nie "pomaga" tylko dzieli obowiązki.
    • kasia191273 Re: Pierwsze wrażenia... 07.01.10, 08:56
      mysle, ze za wczesnie na wnioski, ze sie przestawisz i
      zorganizujesz, jak troche ochloniesz, przywykniesz, nauczysz sie
      radzic ze zmeczeniem
      i wtedy bedziesz funkcjonowac tak samo, jak reszta mam pracujacych

      na pierwsze tygodnie rada: korzystac z gotowych dan lub nagotowac w
      weekend na caly tydzien, zeby choc ten stres odpadl na razie

      sprzatanie moze poczekac, chyba ze jestes chorobliwie pedantyczna

      za 3-4 tygodnie ulozy Ci sie rytm na nowo i z wszystkim zaczniesz
      sobie dawac rade
    • ciociacesia ja wstaje o 5 07.01.10, 08:57
      i jestem w domu na 15, i tak codziennie. kota mozna dostac.
      ale dziecko, sprzatanie i gotowanie mam z głowy bo u mamy mieszkam.
      • kasia191273 Re: ja wstaje o 5 07.01.10, 09:00
        wybaczcie, ale byc w domu o 15 to naprawde luksus

        czym to sie rozni od przecietnie obecnie pracujacych od 9 do 17.00
        poza wczesniejszym wstawaniem? Wczesniej wstajesz, wiec pewnie
        wczesniej chodzisz spac, ale po pracy masz za to mase czasu na
        ugotowanie, posprzatanie, zabawe z dzieckiem

        tego nie maja ci, co wracaja w korkach docierajac na 18.00 do domu,
        poza moze jedynym luksusem, ze spia sobie dwie godziny dluzej?
        • ciociacesia ja wiem ze mi dobrze 07.01.10, 09:07
          ale biorac pod uwage ze pracuje na 3/4 etatu a dojazdy do pracy pozeraja mi po 2
          godziny to troche frustrujace
          zazwyczaj o 20 padam juz spac. gorzej ze młodziez lubi spac dopiero od 21. albo
          ma akurat schize i woła babcie przez poł godziny (jesli babcia przyjdzie jest
          jeszcze gorzej, bo wtedy schizuje ze ja na pewno gdzies zaqraz pójde)
          ale owszem z jednym dzieckiem takie godziny pracy to luksus. tylko ze autorka
          pracuje w systemie zmianowym co moze byc naprawde meczace i deprymujace
        • echtom Re: ja wstaje o 5 07.01.10, 12:37
          > ale po pracy masz za to mase czasu na
          > ugotowanie, posprzatanie, zabawe z dzieckiem

          Niewielu ludzi zmuszonych do wstawania w środku nocy po południu
          tryska energią smile Dwie godziny snu rano to bardzo dużo.
    • migotka-2 Re: Pierwsze wrażenia... 07.01.10, 12:25
      Musisz złapać rytm, to najważniejsze. Ja mimo, że do pracy mam rzut beretem i
      mogę wybrać sobie godziny to też czasem nie wyrabiam na zakrętach. Mam troje
      dzieci i ze względu na pracę męża/partnera cały dom na głowie. Dam Ci kilka rad,
      które u mnie się sprawdzają, może u ciebie też
      1) W zamrażarce zawsze mam jakiś awaryjny obiad dla rodziny.
      2) Na pranie stoją trzy kosze (białe, kolorowe, czarne) kwestia nauczenie
      rodziny że wieczorem pranie ma się znaleźć w koszu, odpada segregowanie i
      zbieranie po całym domu.
      3) Opracowanie kilku szybkich potraw, które możesz zrobić w międzyczasie
      4) Jak masz drugą zmianę to możesz gotować na dwa dni
      Dasz radę tylko musisz się przestawić. Trzymaj się dzielnie. I jak tylko się da
      wdrażaj do pomocy dzieci z czasem jak się nauczą będziesz miała więcej luzu!
    • mama_adasia Re: Pierwsze wrażenia... 07.01.10, 12:34
      pracuję od 9-17, nie mam czasu na nic, maraton w domu (syn ma 5 lat)
      i padam o 22.00, mało odpoczywam także w weekendy. długo się tak nie
      da
      • penelopa40 Re: do mamy-adasia 07.01.10, 15:37
        "długo się tak nie da"
        da sie! zaręczam ci że sie da... 10 rok mija... ja mam dziecko w
        wieku szkolnym (logistycznie jest gorzej: lekcje, zajęcia dodatkowe,
        rozrywki, koledzy...) i ciężko chorego małżonka = zero pomocy...
      • migotka-2 Re: Pierwsze wrażenia... 07.01.10, 16:52
        Ależ oczywiście, że się da! Mam troje dzieci, dwoje w wieku szkolnym i roczniaka
        na piersi. Godziny pracy elastyczne jednak swoje zrobić muszę, w domu też i
        jeszcze dochodzi gotowanie dwóch zestawów obiadowych (córka na diecie). Jak mi
        się bardzo na siebie ponakłada wszystko to sporadycznie korzystam z pomocy
        rodziny lub przyjaciółki w opiece nad najmłodszym. No i najczęściej jest tak, że
        w sobotę też muszę pojawić się w pracy, niedzielę również jednak rzadziej.
        Naprawdę się da!
    • lilka69 ja jestem ciekawa co malzonek porabia... 07.01.10, 13:51
      piszesz, ez maz pomaga jak moze a jak nie moze? nie pomaga?

      kobiety! obudzcie sie wreszcie! pracujecie na caly etat tak jak
      mezowie a drugie pol macie w domu. podczas gdy oni maja zaledwie
      drugie 1/4 lub nawet 1/5. jednym slowem: robia mniej. to po co
      pracuujecie na caly etat?

      ja z tej sytuacji( dla przykladu) wybrnelam tak: pracuje na pol etatu
      (3 dni) ale to JA gotuje i sprzatam. jednak zabiera mi to tylko 1
      dzien w tygdniu i ten ostatni podczas gdy maz jest w pracy a dziecko
      w przedszkolu jest caly DLA MNIE. i w rezultacie wychodze na tym
      lepiej niz moj maz mimo, ze nie sprzata. dziecko z przedszkola
      zazozimy i odbieramy po "polowie"
    • leneczkaz Re: Pierwsze wrażenia... 07.01.10, 15:47
      Ja pracuję na pół etatu więc pikuś. Od wiosny będę pracowała na 2/3 etatu.
      Wychodzimy z mężem o 8-mej, ja wracam o 13, mąż o 14,30.
      Potem już dzielimy się obowiązkami.
      A sprząta- sprzątaczka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka