Witajcie
Wlasnie przeczytalam watek o podwyzkach i az mi sie zagotowalo ...
Dzis szef poprosil mnie do siebie, za tydzien konczy mi sie umowa roczna
i ...
No wlasnie, mowi do mnie ze baba ze mnie jest swietna, ze sie nie zawiodl i
takie ble ble ... szef szowinista, nie lubi bab, uwaza je za zlo konieczne,
nie wiem tylko czemu jest zonaty. W pracy ceni jedynie facetow, choc na
babach ta praca stoi i zeby nie baby to juz dawno by firma upadla. Ale taki
juz jest SZOWINISTA OKROPNY!!!!
No i tak mowi o tym i owym ze bedzie wnioskowal o umowe na stale i ze nie da
mi podwyzki. No to ceni czy nie ceni, to fest ze mnie baba czy be baba??
Nic nie rozumiem ... nic a nic.
Smutno mi sie zrobilo ... ale co ja moge zrobic.
Bede czekac az do konca umowy pewnie mnie wtedy wezwa i sie dowiem czy na
stale czy bedzie podwyzka czy nie.
Ale wiecie co jest dla mnie najbardziej przykre ... to jak ten nasz szef nas
traktuje. A raczej jak nas wogole nie traktuje. Nas KOBIETY.
Mowi o nas baby, szczotki, ze poprzewracalo nam sie w glowach i klnie
strasznie i trzaska drzwiami jak wychodzi z pokoju. No okropnosc uwierzcie.
A jak jest u Was?? Jakich macie szefow?? Jaka macie prace??
Pozdrawiam Nika zrospaczona