Piszę to, bo może ktoś kiedyś z tej informacji skorzysta

.....
Dzisiaj przyszło mi zamienić się z mężem na samochody - On w długą
trasę to większy, ja po okolicy -to mniejszy. No i pojechał.
Po jakimś czasie zapakowałam dziecko do samochodu a samochód nic...
ani drgnie. Kombinowałam, kombinowałam aż się poddałam i dzwonię do
męża, że mi odpalić nie chce !!! Mąż do serwisu i jego decyzja -
wracam ( a był już ok 150 km od domu). Przyjechał, wsiadł i...
przejechał kilka metrów.
A ja tylko mogłam powiedzieć ...uuups..Bo zawalił cały dzien pracy
A o co chodziło? - ja mam benzynowy silnik w sam. On, od lat jeździ
dieslem.
Diesla odpala się inaczej

))!!!! Trzeba wcisnąć sprzęgło i
poczekać aż świeca żarowa zgaśnie. No a ja bidulka katowałam bez
sprzęgła......to i nie chciał odpalić.
Słowo daję w benzynowym po prostu wkładam kluczyk, przekręcam i
jadę

))
Pozdrawiam wszystkich kierowców bardzo ciepło