Dodaj do ulubionych

Mundial paradoksów

21.06.06, 07:21
Pobyt naszej kadry na mundialu w Niemczech był pełen paradoksów.




Gole mieli w Niemczech strzelać napastnicy i pomocnicy, a dwa razy do bramki
trafił obrońca Bartosz Bosacki. Jego w ogóle miało nie być na mistrzostwach
świata, bo przecież w ostatniej chwili zastąpił Damiana Gorawskiego. Patrząc
z perspektywy czasu, był to najlepszy ruch personalny Pawła Janasa.

Koniec jak w Korei, gole Bosackiego

Liderem i siłą napędową zespołu miał być Maciej Żurawski, a okazał się nim
Ireneusz Jeleń. Nie jest on może mentalnym przywódcą drużyny poza boiskiem,
ale piłkarzy rozlicza się z tego, jak grają na murawie. Jeleń zarówno w meczu
z Niemcami, jak i z Kostaryką, był motorem napędowym gry biało-czerwonych.


Mocną stroną w grze Polaków miała być gra skrzydłami, zwłaszcza na lewej
stronie boiska. Paradoksalnie występujący na tej pozycji Jacek Krzynówek jest
jednym z zawodników, który najbardziej rozczarowali swoją postawą. Jeden
groźny strzał (z Kostaryką) to o wiele za mało jak na człowieka, który w
eliminacjach szarżował lewą stroną niczym młody rumak.


Bosacki: Pierwszy raz w życiu...

Po zgrupowaniu w Szwajcarii Polacy mieli być w świetnej dyspozycji fizycznej,
a tymczasem wielu zawodników nadawało się do gry przez 60-70 minut. Zwłaszcza
mecz z Niemcami pokazał, że pod względem wytrzymałościowym zespół był
fatalnie przygotowany do mistrzostw świata.


Królem środka pola miał być w Niemczech Mirosław Szymkowiak, a okazało się,
że jest zupełnie bez formy. W meczu z Ekwadorem był jednym z gorszych
piłkarzy w naszej drużynie. Z Kostaryką zagrał nieco lepiej, ale to i tak o
wiele poniżej jego możliwości.


Bąk: Janas powinien zostać

Najważniejszy dla piłkarzy miał być pierwszy mecz z Ekwadorem, a oni za taki
uznali spotkanie z Niemcami, kiedy już prawie wszystko było skończone.
Zbytnia pewność siebie, spowodowana wspomnieniami z wygranego meczu w
Barcelonie spowodowała, że najważniejsze spotkanie na mundialu, zostało przez
piłkarzy kompletnie zawalone.


Podobno ktoś uznał, że w kadrze nie jest potrzebny psycholog, a zachowanie
niektórych piłkarzy świadczy, że był on wręcz niezbędny. Pierwszy w kolejce
do gabinetu lekarza od głowy, powinien ustawić się Radosław Sobolewski, który
notorycznie wykazuje się bezmyślnością na boisku, łapiąc idiotyczne żółte i
czerwone kartki.


Smolarek: Wygraliśmy dla kibiców

Największą obawą przed mundialem było zachowanie polskich kibiców, którzy
rzekomo mieli zdemolować Niemcy. Jednak to właśnie oni są jedynymi
zwycięzcami tego turnieju. Fenomenalni w Gelsenkirchen ("gramy u siebie!" -
nigdy tego nie zapomnę), świetni w Dortmundzie i wspaniali w Hanowerze.


Na koniec, chyba największym paradoksem była nasza obecność na mundialu w
Niemczech. Nie mamy porządnych stadionów, systemu szkolenia młodzieży,
ośrodków treningowych i jeszcze wielu innych rzeczy, potrzebnych w
profesjonalnym futbolu. To wszystko mają przecież Grecy, Turcy, Rosjanie,
Duńczycy... Ale ich nie było na mistrzostwach świata. Czyż to nie paradoks?

Andrzej Łukaszewicz, Hanower

Obserwuj wątek
    • szwager_z_laband Re: Mundial paradoksów 21.06.06, 09:13
      polski Tryner niystety mozno kedys bou dos dobrym fuzbalistom ale na trynera sie
      za fest niy nadowo, tak richtik to sie powiniyn tera som podac do dymisji. A
      fuzbalisty we Polsce som niynajgorsze, ino ze niy mieli ajnfach szczynscia do
      trynera reprezyntacji Polski ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka