Na fali kilku wątków napisze swoje obserwacje.
Jestem dzieckiem przyspieszonej fali "nie śpiesz się z dzieckiem".
Mama zdecydowała się w wieku 32 lat. Jestem jedynaczką, bo na drugie najpierw
było za wcześnie, potem za mało miejsca (kawalerka), dochody nie takie, a
potem jak już miejsca i kasy było pod dostatkiem do wiek nie ten, zresztą
pewnie wygodnie się mamie zrobiło.
Więc jestem jedna.
Zawsze miałam 'starą' mamę. Mimo, że jest dziarską, wykształconą inteligentną
kobietą, to wstydziłam się jej wieku. Koleżanki w szkole mówiły coś o matkach
30+, ja miałam już 40+ ...
Jak miałam 23 lata mama zachorowała na raka. Fakt, że rak może się przydarzyć
w każdym wieku, ale jakoś żadnej z moich koleżanek mających młodsze mamy się
nie przydarzył. Mama żyje, ale ja już mam z lekka zryty beret.
Potem moja cioteczna siostra nr. 1. Najpierw 'kariera', trzeba się dorobić,
wyszaleć. Potem ciąża, poronienie, rozwód, drugi mąż, 3 poronienia. Bo w 36
lat to już nie tak łatwo...
Cioteczna siostra nr. 2. 32 lata i dziecko odkładane co roku, choć jej zegar
tyka i ma parcie na dziecko ale zawsze coś jest nie tak. Zawsze. To za mało
kasy, to za mało metrów, to za mało czegoś...
Ja. Lat 25. Syn 1,5 roku. Chcę mieć dwoje, lub troje. Chcę mieć gwar przy
stole i zamieszanie o poranku. Chcę słyszeć śmiechy, i płacze i krzyki

...
I nie jestem kurą domową ani innym kuczakiem. Pracuję, skończyłam jedne
studia, drugie kończę od września. Chcę się rozwijać, mam swoje pasje,
marzenia. Lubie podróżować i imprezować

I wcale nie muszę z niczego rezygonować. Posiadanie dziecka to nie wyrok. To
szczęście. I swoim życiem pokazuję, że można osiągnąć to co niby jest
zarezerwowane dla singli posiadając szczęśliwą rodzinę.
I choć moi rodzice nie chcieli pierwszego wnuka "bo jestem za młoda". I nie
chcą następnych "bo tak ciężko znosiłaś pierwszą ciąże" ja chcę mieć więcej
dzieci..
Bo macierzyństwo to nie koniec świata.
To początek życia.. nowego życia..