Cześć dziewczyny.
Muszę się wygadać, bo wczorajszy dzień był dla mnie chyba najgorszym dniem w
życiu.
Zaczęło się od tego że Młoda miała bardzo wysoki poziom bilirubiny po
porodziei nie była szczepiona. Spadł jej dopiero pod koniec grudnia. W
styczniu byłyśmy w Punkcie Konsultacyjnym na Kopernika i tam pani dr wypisała
nam całą serię badań do zrobienia przed szczepieniem. Byłą to m.in.
morfologia, bilirubina z podziałem na frakcje i próby wątrobowe. Zrobiłam
zatem wszystkie badania i się zaczęło. W środę około 20:30 na pocztę nagrała
mi się pielęgniarka która grobowym głosem oświadczyła że dziecko ma
podwyższone próby
wątrobowe i mam się dnia następnego natychmiast skontaktować z pediatrą. No
więc ja od razu czarne myśli, że to na pewno coś poważnego, że Młoda ma
uszkodzoną wątrobę i w ogóle tragedia. Z samego rana poleciałam po te badania
ale pediatra miał być dopiero od 12, więc się zapisałam i wróciłam do domu.
Zadzwoniłam do pediatry która przyjeżdżała do nas do domu wcześniej i ona że
natychmiast na Niekłańską na IP. Pode mną się kolana ugięły, no ale myślę
sobie pójdę jeszcze do tej z rejonu. Poszłam. Wzięłam wszystkie pozostałe
badania i poszłam. Pani doktór jak spojrzała na badania to stwierdziła że to
może być blokada dróg żółciowych i ze wypisuje skierowanie na oddział. Na co
ja że dzieciak wygląda jak okaz zdrowia, rośnie ładnie i szybko przybiera na
wadze więc nie bardzo rozumiem. No to mi zaczęła tłumaczyć co i jak a ja jej
na to położyłam przed nos USG brzuszka zrobione 2 dni wcześniej. No i pani
doktór zamieniła się w wielki znak zapytania razem ze mną. Stwierdziła że małą
musi zobaczyć hematolog i że na razie ona nic nie wypisuje i zobaczymy co
hematolog powie. Dzięki opatrzności mam sąsiadkę neurologa dziecięcego więc
szybko do niej zadzwoniłam i ona uruchomiła znajomości. Obejrzała młodą,
obmacała, obejrzała wyniki i powiedziała że ona to by się nie martwiła bo są w
miarę w porządku ale na wszelki wypadek się skonsultują z tą hematolog.
Hematolog stwierdziła że jak się patrzy na te badania jak na badania dorosłego
to faktycznie kiepsko wychodzi, ale jeśli chodzi o badania dziecka to
morfologia jest jak najbardziej O.K. natomiast próby wątrobowe dla czystości
sumienia można za dwa tygodnie powtórzyć ale odradza szczepienie. Czyli
zaszczepimy się za miesiąc. Natomiast stwierdziła że nie ma powodu do obaw bo
dziecko jest w dobrej formie i nic mu nie jest a te podwyższone próby
wątrobowe mogą być echem tej przedłużającej się żółtaczki. I w ten sposób w
ciągu jednego dnia posunęłam się w latach o 2.
I potem tak sobie myślałam, że gdybym nie miała znajomych lekarzy to albo bym
sterczała z Młodą na IP albo bym wylądowała z nią na oddziale bez potrzeby.
I to by było na tyle. Teraz się boję że zrobi się ze mnie nadopiekuńcza matka.