mini-menstruacja rwanie krocza czy szwu 25.02.10, 12:18 Ja zdecydowanie opowiadam się za cc i możecie sobie krzyczeć ile chcecie, ze jeszcze nie rodziłam więc nie wiem o czym mówię. Nie mam ochoty rodzić tylko po to żeby się dowiedzieć o czym mówię. Powikłania występują po sn i po cc. Są inne i to do mnie należy wybór, które wolę. Na sam ból może bym się zdecydowała gdyby dotyczył innej części ciała niż okolice krocza. A tak kojarzy mi się to z jakąś wymyślną sado-maso dewiacją. To już wolę to sławne "rwanie" szwu po cesarce. Tym bardziej, że mogę zażyć wtedy środek przeciwbólowy jak cywilizowany człowiek. Naturalistki mogą sobie wyciskać co tylko chcą przez krocza, odbyty i inne dowolne otwory w ciele, przegryźć pępowinę i spożyć łożysko po fakcie skoro tak wielbią Matkę Naturę. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: rwanie krocza czy szwu 25.02.10, 14:09 Duzo zalezy, czy jestes psychicznie gotowa na poród, na bycie matką. Ale najwięcej zalezy od SZPITALA. Od tego, czy chcą ci autentycznie pomóc. Od kierownictwa, bo to ono decyduje o cięciu "za automatu", o wyborze pozycji do rodzenia przez rodzącą, o ortodoksyjności co do naturalnych porodów itd. Dlatego wybór szpital;a jest sprawą kluczową. Ja rodziłam dwoje młodszych dzieci w Wawie w Św. Zofii, a pierwsze na Karowej. I to były zupełnie różne porody. Ja akurat 3 razy rodziłam drogami natury, bez znieczulenia. Pierwszy raz- złe wspomnienia (sam poród sprawny, ale opieka do dupy - wymuszenie nacięcia, pozycja do rodzenia na samolocie, poród zmedykalizowany). Dwa ostatnie- cudowne, wspaniałe, jedyne w swoim rodzaju przeżycie. Satysfakcja, zadowolenie ze swojego ciała, duma, radość, haj endorfinowy. Zero poczucia przedmiotowości (samolot+ nacięcie), ból do przeżycia i dający kopa jedynego w swoim rodzaju. Nie zamieniłabym tego na nic innego. Pozycja dowolna, zero nacięcia, połozna cię wspiera, ale zdaje się na twój instynkt, poród jak w domu. Opieka po porodzie- genialna, poczucie bezpieczeństwa i pomoc. Gdybym miała rodzić 4-ty raz- doskonale rodzi się drogami natury i bez znieczulenia. Trzeba szukać szpitala, gdzie wiesz, że NA PEWNO dadzą ci znieczulenie jak poprosisz, gdzie nie nacinają z automatu, gdzie wybierasz pozycję do rodzenia i gdzie nie przetrzymują porodów nie postępujących, tylko robią cięcie bez gadania. To jest najwazniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: rwanie krocza czy szwu 25.02.10, 14:10 ledzeppelin3 napisała: > Od kierownictwa, bo to ono decyduje o cięciu "za automatu", o wyborze pozycji d O NACIECIU krocza "z automatu" miałam na myśli. Odpowiedz Link Zgłoś
mdro Re: rwanie krocza czy szwu 25.02.10, 15:07 > Na sam ból może bym się zdecydowała gdyby dotyczył innej części > ciała niż okolice krocza A kto Ci wmówił, że przy porodzie bolą okolice krocza? Odpowiedz Link Zgłoś
emka_waw Re: wybor formy porodu 25.02.10, 14:45 Rodziłam przez cc (z konieczności, pępowina owinęła się na szyi dziecka). Cesarka sprawi, że będziesz miała bezbolesny poród. O, tak. Tylko co potem. Przez pierwsze 12 godzin po porodzie centrum mojego świata był przycisk w ścianie wzywający pielęgniarkę z kolejną dawką środka przeciwbólowego. Leżałam ukrzyżowana jak Jezus (bez obrazy), z wenflonami z żyłach, podłączona do masznerii monitorującej tętno i ciśnienie, bałam się nawet drgnąć, bo ból po cięciu był potworny. Przy pionizacji wyłam. Ponieważ pierwsze 24 godziny leży się na pooperacyjnej, nikt nie mógł mnie odwiedzać. Nie wolno również pić, zwilżają ci jedynie usta. Dziecko przynoszą do karmienia, i tyle je widzisz. Psychicznie i fizycznie wyniszczające. A i tak miałam szczęście - dzień po mnie też była cesarka, ja akurat wylądowałam w sali przez ścianę z pooperacyjną. Dziewczyna, jak się okazało, miała wyjątkową odporność na środki przeciwbólowe. Nie mogli już ani zwiększyć jej dawek, ani podawać leków częściej. Wyła całą noc. Proś Boga, żeby to było sn. Ja proszę o sn przy następnym dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
ewrzostar Re: wybor formy porodu 25.02.10, 14:49 A moze by tak szkole rodzenia zamiast forum i internetu? To naprawde najlepsze, co mozna dla siebie zrobic. Odpowiedz Link Zgłoś
myelegans Re: wybor formy porodu 25.02.10, 16:43 Przede wszystkim podejdz do tego z otwartym umyslem i bez nastawienia, jak bedziesz miala nastawienie na bol to bol bedzie nie- do-znie-sie-nia, masz gwarantowane, bedziesz spieta, bedziesz sie bala i bedzie to samonakrecajace sie kolo. Zbierz wszystkie fakty, uloz sobie najoptymalniejszy scenariusz i sie do tego przygotuj najlepiej jak potrafisz. Dla mnie jakakolwiek ingerencja medyczna w fizjologie jest gorsza niz wojna, samo wbijanie igly w kregoslup nie do wyobrazenia. U mnie to byla ewolucja, tu gdzie mieszkam 90% kobiet w szpitalach rodzi z zzo, reszta ma cesarke. Poczytalam, pozbieralam fakty, i wyszlo mi, ze jest to fizjologia, ze cialo i biologia wiedza co maja robic, tylko nalezy im nie przeszkadzac i wspolpracowac, co wspolczesne zmedykalizowane szpitale i porody uniemozliwiaja, bo odeszly od fizjologii. Kazda interwencja medyczna w nature, daje efekt kulki snieznej, zaczyna sie na znieczuleniu, konczy na cc, efekt na anestezji na dziecko, pooperacyjne komplikacje. Nastawilam sie na poro sn, chodzilam do szkoly rodzenia "hypnobirthing" propagowanej juz w latach 20-tych ubieglego wieku. Ucza technik przygotowania ciala, ale przede wszystkim umyslu, chodzilam z mezem, zatrudnilam do porodu doule, czyli kogos profesjonalnego, kto mial byc ze mna CALY czas, pomagac mnie i mezowi, byc moim glosem w rozmowac z personelem medycznym, mialam napisany plan porodu. Caly porod wlasciwie bylam w domu, do szpitala pojechalismy jak skurcze byly co 2 minuty. Pomagala wizualizacja, bolowi wychodzilam na przeciw, nie spinalam sie i nie uciekalam od niego. Dla mnie bylo to wyobrazenie jazdy na falach oceanu. Do szpitala przyjechalam z10cm rozwarciem, musialam sie mocno wstrzymyawac, zeby nie przec w samochodzie. Maz mi liczyl, i tak to dziecko sami urodzilismy, bez nacinania, w kucki, polozna kleczac na podlodze tylko zlapala. Po odzinie, bylam juz po lunchu, prysznicu i obdzwanialam rodzine. Moje cialo wiedzialo dokladnie co robic, ja mu tylko nie przeszkadzalam, zaufalam fizjologii. Gdybym miala powtorzyc, rodzilabym w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
anita334 Re: wybor formy porodu 25.02.10, 15:15 Jeśli tylko możesz ródź naturalnie.Dwójkę urodziłam sn,bliźnięta cc, Odpowiedz Link Zgłoś
izak31 Re: wybor formy porodu 25.02.10, 16:55 Przeczytałam. dostałam nawet torsji. Chce surogatkę. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia191273 Re: wybor formy porodu 25.02.10, 16:58 moment wypierania dziecka to byla bulka z maslem i wielka ulga- trzy skurcze i mala byla na swiecie koszmarne bylo oczekiwanie na ostatnie 3 cm rozwarcia- bol rozrywajacy, a przec nie wolno, i tak przez 7 godzin ale po narodzinach malej po prostu wszystko minelo, jak reka odjal, a trzy godziny po bylam juz w domu i biegalam jak fryga, co zdecydowanie kaze traktowac porod sn za lepsze rozwiazanie (o ile ma sie wybor) niz cc Odpowiedz Link Zgłoś
ewrzostar Re: wybor formy porodu 27.02.10, 14:53 Jak to przec nie wolno? Dlaczego...?! Bo ja parlam od samego poczatku. Sama z siebie (nie wiem jak inne laski, ale ja nie dalabym rady kontrolowac) i nikt mi nic niczego nie nakazywal ani zakazywal. Dziwne. SN. 5 godzin. Bylo spoko, gorszy chyba byl bol po operacji mej czaszki. W kazdym razie porodu nie wspominam az tak zle. W zyciu nie dam sie znieczulic, a cc tylko w przypadku powaznego problemu. Uczucie, kiedy bedac absolutnie przytomna przytulasz do siebie te malutka, wymeczona istotke, skora do skory... eh! Odpowiedz Link Zgłoś
sfrustrowana-mama Re: wybor formy porodu 25.02.10, 22:35 ania579 napisała: > Witam, > > Jestem w 24 tc i zastanawiam sie, jaka forme porodu wybrac. > Objrzalam ostatnio kilka firmow z porodow sn (zalinkowanych na > CiP'ie) i mimo, ze to byly podobno (w opinii dziewczyn, ktore juz > rodzily) malo drastyczne porody, to nie potrafie sobie wyobrazic > siebie w takiej sytuacji. Wczesniej zakladalam, ze wybiore dobry > szpital, zapewnie sobie zzo, wezme ze soba meza dla towarzystwa i > jakos to razem przejdziemy. Teraz juz nie jestem tego taka pewna. > Boje sie bolu, nie chce do tego stopnia stracic nad soba kontroli, > nie chce wyc jak zwierze. Nie chce tez, zeby w takim stanie widzial > mnie maz. > > Chcialabm poprosic te z Was, ktore maja za soba CC lub sn z zzo, o > podzielenie sie swoimi wrazeniami. Na ile skuteczne jest zzo? Czy po > podaniu juz rzeczywiscie nie boli? Nawet moment wypierania dziecka i > ewentualne naciecie? W niektorych postach czytalam, ze dziewczyny > chcialy zzo, ale w szpitalu stwierdzono, ze juz za pozno, bo jest za > duze rozwarcie i musialy przechodzic wszystko na zywca. Dlaczego > wlasciwie przy rozwarciu np. 8 cm nie mozna juz podac zzo? Porod > chyba trwa na tyle dlugo, ze zdazyloby jeszcze zadzialac? Czy ma to > jakies uzasadninie, czy to po prostu wymysly personelu? > > Czy ktoras z Was przeszla zarono cc jak i sn z zzo i moglaby mi > napisac, ktora forma byla dla nij mniej bolesna? > > Z gory dziekuje za odpowiedzi. > Pozdrawiam. > > Ja się bólu nie bałam. Bałam sie tylko szpitali, obcych ludzi i lekarzy. Szykowałam się do porodu domowego, znalazłam położną. Edukowałam siebie i męza na wszystkie mozliwe sposoby, szykowalismy sie na poród aktywny, mąz uczył się w jaki sposób może mi pomagać w poszczególnych fazach porodu. Szpital i tak musiałam wybrać, bo trzeba wiedziec gdzie sie kierowac w razie komplikacji. Wybrałam taki o którym wiedziałam, że nie podaja znieczulenia. Celowo, bo nie chciałam rodzic dziecka z igłą w kregosłupie i pod kroplówką. W domu spedzilismy 6h, niestety trzeba było jechac do szpitala, postep był zbyt powolny a poród rozpoczał się od odejscia wód płodowych. Przez kolejne 12h w szpitalu próbowałam rodzić siłami natury. Niestety skończylo sie cesarką (niewspółmierność porodowa, istotnie synek był duzy jak na moje warunki, choc wczesniej lekarz nie miał takiego przypuszczenia)I co teraz myślę? Wczesniej dziwiłam się dlaczego tyle kobiet chce planowej cesarki, teraz kiedy jestem po cesarce..... dziwie sie jeszcze bardziej. Dla mnie było to odrażajace przeżycie. Cierpie psychicznie do tej pory. Brak mi, że nie mogłam przytulic swojego dziecka w pierwszych chwilach po narodzinach. Mam poczucie wielkiej straty Fizycznie cesarke również bardzo źle przeszłam, przez 1,5 tygodnia chodziłam zgięta wpół, trzymając sie za straszliwie bolący brzuch. Pod prysznic samodzielnie poszłam po tygodniu. Dziecko wyjęłam sama z łóżeczka po ponad 10 dniach, wcześniej nie byłam w stanie. Lepiej juz kończę bo doła dostaję jak sobie przypominam....pocieszam sie, że nie było wyjscia...ale w głowie i tak mi sie telepie pytanie czy aby na pewno... Odpowiedz Link Zgłoś
maurra Re: SN + ZZO = bajka 26.02.10, 19:50 W PL z opcji SN + ZZO może skorzystać ułamek rodzących. Całej reszcie pozostaje delektowanie się bólem porodowym, w końcu ma niemałe grono wielbicielek przekonanych o niezbędności i wyjątkowości Odpowiedz Link Zgłoś
kammik Re: SN + ZZO = bajka 26.02.10, 20:34 To ja może dodam tytułem uzupełnienia swoich wypowiedzi, że w szpitalu, w którym rodziłam młodsze dziecko, zzo było dostępne dla wszystkich, bezpłatnie. Podziękowałam. Odpowiedz Link Zgłoś
marcysia51 Re: SN + ZZO = bajka 26.02.10, 23:52 Dwa porody,dwa znieczulenia,ekspresowo 5 h i 4h Bólu zero,spokojnie czuc parte. Bajka,nie zamieniłabym na żaden inny poród Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: SN + ZZO = bajka 27.02.10, 10:12 maurra napisała: > W PL z opcji SN + ZZO może skorzystać ułamek rodzących. > Całej reszcie pozostaje delektowanie się bólem porodowym, > w końcu ma niemałe grono wielbicielek przekonanych o niezbędności i wyjątkowośc > i W Polsce po prostu bym za to zapłaciła. Odpowiedz Link Zgłoś
maurra Re: SN + ZZO = bajka 27.02.10, 11:22 To nie jest kwestia niedostępności z powodu braku kasy u rodzących. W całym Wrocławiu płatnego również nie dostaniesz. Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: SN + ZZO = bajka 28.02.10, 07:12 maurra napisała: > To nie jest kwestia niedostępności z powodu braku kasy u rodzących. > W całym Wrocławiu płatnego również nie dostaniesz. to bym pojechala rodzic tam gdzie bym mogla dostac Odpowiedz Link Zgłoś
maurra Re: SN + ZZO = bajka 28.02.10, 09:46 Najbliższa szansa na zzo w Wałbrzychu pod warunkiem że tam też szkołę rodzenia zaliczysz super prosta i wygodna sprawa taka peregrynacja ciężarnych za zzo Jako Dolnoślązaczka mam też oczywiście rzut beretem do Warszawy czy Olsztyna Odpowiedz Link Zgłoś
piekielna-diablica Re: wybor formy porodu 27.02.10, 12:20 nie rozumiem sytuacji, że rodząca w czasie porodu o prawidłowym przebiegu nie może stać, chodzić, rodzić na siedząco, stojąco, być podłączona do ktg i leżeć, że musi być nacięta i cała reszta okołoporodowych "atrakcji" - słowem wybrać sobie co może robić i jak. rodziłam na żelaznej, cały poród stałam, chodziłam, siedziałam w wannie, jadłam cukierki, wypiłam ze trzy litry wody, znieczulenie dostałam przy rozwarciu 8 cm (informacja od położnej), nikt nie leciał do mnie z nożyczkami do nacinania, nikt mi nic nie kazał, dziecko wyparłam stojąc oparta o łóżko porodowe, tętno dziecka było mierzone w międzyczasie małym urządzeniem - jak wyszło zostało m położone na plecach, później podane między nogami i przytulone do piersi. nie zapłaciłam ani za położną, ani za oddzielną salę, właściwie nie zapłaciłam w ogóle. co do zzo - jeśli jest dobrze dobrana dawka możesz normalnie chodzić na co jestem żywym przykładem. zzo spowalnia trochę poród i dlatego zazwyczaj się go nie praktykuje w końcówce - u mnie faza parcia trwała 45 minut. Odpowiedz Link Zgłoś
joxanna ania579 28.02.10, 10:03 chyba już się naczytałaś Nawet jeśli to nie jest twój pierwszy poród, to też nie przewidzisz do końca jak będziesz się czuła. Zostaw sobie otwartą furtkę - możesz się zdecydować w trakcie porodu na zzo. W każdym razie: poród z zzo też jest ważny Są tacy, którzy prócz bólu czują jakąś wzniosłość, piękno. Są tacy, którzy tę wzniosłość i piękno czują dopiero po zzo, a wcześniej prócz bólu czuli tylko... ból i upokorzenie. Albo nie pamiętają co czuli, bo mieli odloty, omamy, nie było z nimi kontaktu. I dla tych osób zzo jest konieczne, żeby poród był jednak trochę fajny. Sama zobaczysz, jak będzie u Ciebie. Dzięki zzo każdy ma już prawo do pięknego porodu! Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: ania579 28.02.10, 10:43 O przepraszam ja mialam odloty i oba porody zaliczam do bardzo udanych i fajnych na tyle ze chce pamietac kazda chwile. Mialam bardzo silne odurzenie endorfinami a to jest naturalna reakcja na bol porodowy i rzeczywiscie nie chcialam kontaktu z nikim z zewnatrz i nikt tego kontaktu ode mnie nie wymagal bo polozne uszanowaly to, ze w wyniku naturalnego procesu przebywalam we wlasnej rzeczywistosci, z ktorej nie bylo potrzeby mnie wyrywac skoro porod prawidlowo przebiegal. Trzezwosc umyslu i kontakt z otoczeniem powrocily nagle i samoistnie kiedy byly mi potrzebny. To kolejne zadziwiajace i fenomenalne zjawisko. Odpowiedz Link Zgłoś