tęcza grawitacji pynchona

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.04, 23:57
Próbowałem przeczytać "Tęczę grawitacji" Pynchona (wydanie Pruszyński i
spółka) i nie mogę przebrnąć przez ten bełkot. O co chodzi? Na trop Pynchona
trafiałem u innych pisarzy np. Kundery, w komiksach Moora. Wszędzie zachwyt
nad jego twórczością. Czy jest to więc kwestia złego tłumaczenia czy to co ja
biorę za bełkot to po prostu wysoko zawieszona poprzeczka intelektualna?
    • Gość: Nu! Re: tęcza grawitacji pynchona IP: *.bmj.net.pl 16.02.04, 00:03
      Niestety; mi też się to baaaaardzo źle czyta.
      Jest taka opinia, że to książka nie do przetłumaczenia - nie
      wiem czy słuszna.
      • Gość: broch Re: tęcza grawitacji pynchona IP: *.mcg.edu 16.02.04, 15:07
        Jesli wydawnictwo nie zadbalo o przetlumaczenie "A "Gravity's Rainbow"
        Companion: Sources and Contexts for Pynchon's Novel" S.C. Weisenburgera to
        glupio. Nie dlatego aby Weisenburger tlumaczyl stany paranoidale w powiesci w
        sposob doglebny, ale dlatego iz przynajmniej pozwala zorientowac sie o co
        generalnie chodzi. Choc ksiazka jest nie tylko o paranoi podobnie jak w wyzej
        wymienionej chorobie mozna znalezc watki, trzeba sie tylko bardzo dokladnie
        przygladnac. Nie sadze aby byla to powiesc do czytania przy kominku. Osobiscie
        mysle ze jesli nie zainteresowala Cie, to po prostu odpusc sobie. Szkoda czasu.
        • staua Re: tęcza grawitacji pynchona 16.02.04, 17:50
          Ja czytam Pynchona w oryginale i musze powiedziec, ze jest tak samo trudny -
          taka juz specyfika tego autora. Czy Companion naprawde wiele wyjasnia? Bo jesli
          pomaga, to kupie...u Pynchona gubie sie troche w jego odniesieniach
          historycznych, fliozoficznych, literackich...a wszystkie sa tak podane, ze
          nawet moge nie zauwazyc, ze cos bylo aluzja, a po prostu lamie sobie glowe, ze
          nie zrozumialam...
          Niezla lamiglowka, ale tez niezla satysfakcja po przeczytaniu (przynajmniej u
          mnie tak bylo po "V.")
          • broch Re: tęcza grawitacji pynchona 16.02.04, 18:44
            Mnie Companion pomogl, przynajmniej zorientowac sie o co Pynchonowi chodzi. O
            ile sie nie myle to Weisenburger jest najlepszy. Mnie pomogl w kazdym razie.
            "V" jest bez watpienia bardziej przystepna. Jesli masz pod bokiem duza
            biblioteke (np duze miasto w U.S.A.?) powinnas(? es) znalezc Weisenburgera i
            zobaczyc czy sie do czegos Tobie nada.
            Zastanawiam sie czy Pynchon zeczywiscie chcial powalic czytelnka odniesienami
            do wszelakich dzedzin czy jest to teoria dorobiona pozniej przez krytykow.

            • staua Re: tęcza grawitacji pynchona 16.02.04, 20:52
              Mam pod reka duza biblioteke i duze miasto w USA :-) I ksiazka Stevena
              Weisenburgera w niej jest, a jakze. Zachecona dzisiaj jeszcze pozycze i
              zaczne "powazne" czytanie.
              No wlasnie, co do wszelakich odniesien, moze to teoria? Bo naprawde wiele z
              nich jest na pierwszy rzut oka trudno zauwazyc przecietnemu czytelnikowi (=
              mnie :-))
              • Gość: broch Re: tęcza grawitacji pynchona IP: *.mcg.edu 16.02.04, 21:30
                Ciekawi mnie Twoja opinia (rowniez na temat "Companiona"). Przy okazji czytal
                (as/es) Tsypkina "Summer in Baden Baden"? Ciekawe iz to nigdy nie bylo
                tlumaczone na polski a naprawde warto.
                • staua Re: tęcza grawitacji pynchona 16.02.04, 21:55
                  Nie czytalam, a w bibliotece jest :-) I juz jest na mojej liscie, wiec jak
                  przeczytam, to dam znac. Czy to cos podobnego do Pynchona? Nawiasem mowiac, w
                  bibliotece sa jeszcze inne, nieznane mi ksiazki Pynchona: "The secret
                  integration", "Vineland" i opowiadania... ciekawa perspektywa na przyszlosc,
                  jak juy w nim zasmakuje :-)
                  • Gość: broch Re: tęcza grawitacji pynchona IP: *.mcg.edu 16.02.04, 22:12
                    Vineladnd to nawiazanie do "49 idzie pod mlotek/The Crying of Lot 49", moze
                    oczekiwalem czegos innego i dlatego Vineland po V. i GR troche mnie rozczarowal.
                    O "The secret integration" nie slyszalem.
                    Jesli lubisz "grubasy" do zanurzenia sie to polecam "Recogntions" Gaddisa.

                    "Summer in Baden Baden" to zupelnie inna rzecz. Historia wyprawy Dostojewskiego
                    z druga zona, Anna do Baden Baden. Ciekawy portret kogos opanowanego zadza gry
                    (gambling), zyjacego przeszlascia zsyklowa, i relacji z wybaczajaca zona.
                    Technicznie ksiazka jest niezwykla ze wzgledu na przeplatajace sie dwa czasy:
                    narratora i Dostojewskiego. Bez watpienia absolutna czolowka wspolczesnej prozy
                    rosyjskiej.
                    • staua Re: tęcza grawitacji pynchona 16.02.04, 23:02
                      A czytales to po angielsku, czy po rosyjsku?
                      Ja po rosyjsku dawno juz nie czytalam, a niedawno za to czytalam "Idiote" w
                      wersji angielskiej. Po polsku byla to moja ulubiona ksiazka Dostojewskiego, po
                      angielsku byla OK jesli chodzi o odswiezenie tresci i przypomnienie sobie
                      odczuc po pierwszym czytaniu, ale jakos...klimat nie byl tak dobry, jak w
                      tlumaczeniu polskim.
                      Chyba musze sie przelamac i zaczac znow czytac po rosyjsku (kiedys nawet niezle
                      mi szlo), bo z tlumaczen na ang. czytam z przymusu jedynie lit. hiszpanska,
                      portugalska i latynoamerykanska (tych jezykow zupelnie nie znam); pomijajac
                      malo popularne jezyki, oczywiscie. Inne staram sie w oryginale, wiec rosyjskie
                      tez w zasadzie powinnam...
                      To napisz teraz cos o "Recognitions" - w jakim to jest stylu??? Zupelnie nie
                      znam tego autora...
                      Wydaje mi sie, ze moja lista ksiazek do przeczytania rozrosnie sie niezwykle,
                      akurat teraz, gdy mam tak duzo pracy, ze nawet minuta na forum powoduje, ze
                      praca sni mi sie po nocach...
                      Pozdrawiam
                      • Gość: Slothropski Re: tęcza grawitacji pynchona IP: *.ipartners.pl 16.02.04, 23:46
                        Widzę dwa problemy (typu "issue"): Pynchon gęsto pisze po angielsku, a polski
                        przekład zapewne nie zdanża, to raz. A dwa, że to książka z innej epoki (1973)
                        i troszkę się jej wrażliwość od nas oddaliła. Ciekawe, że w anglojęzycznych
                        mediach ostatnio słychać głosy buntu przeciwko Ulyssesowi Joyce'a (który
                        wielkim powieściopisarzem był)i to jest zdrowe
                        • staua Re: tęcza grawitacji pynchona 17.02.04, 00:19
                          Gesto, gesto, to prawda, kazde zdanie ma znaczenie :-)
                          Naprawde pisal w narkotykowych ciagach? No, to sie przeklada na styl (vide
                          Witkacy) ale tylko czesciowo, niektorzy jednak pisali tez po czyms, a styl
                          inny - Kerouac na przyklad, mam wrazenie...
                          Problemem jest, ze jesli okaze sie za sto lat, kto dobrze pisal, a kto nie, to
                          my juz tego nie doczekamy, wiec musimy czytac to, co nam WYDAJE sie dobre
                          teraz :-) A to juz nawet temat na osobny watek...
                          Pozdrawiam
                          • Gość: broch Re: tęcza grawitacji pynchona IP: *.knology.net 17.02.04, 00:56
                            "Recognitions" maja 50 lat. Jesli idzie o bunt przeciw Joyce'owi to jest to jak
                            najbardziej wskazane, nie mniej buntownicy zyskaja szacunek jesli jesli stworza
                            jakas alternatywe. Tu byl juz watek o wielkiej literaturze ostatnich 15-tu lat.
                            Nie wygladalo to zbyt dobrze.
                            Fakt ze Pynchon pisal GR pod wplywem narkotykow ma niewiele wspolnego z jakoscia
                            (lepsza lub gorsza) fragmentow powiesci. To troche takie doszukiwanie sie
                            sensacji. Walter Scott napisal "Waverley" (jesli sie nie myle) pod wplywem
                            opium, po czym kompletnie nie pamietal o czym powiesc byla. Czytajac jednak
                            wyzej wymieniona ksiazke trudno sie dopatrzec wplywow opium.
                            Lepiej juz przeczytac "The Electric Kool-Aid Acid Test", T. Wolfe'a albo (jedyna
                            w miare przyzwoita) powiesc Burroughsa "Naked Lunch".
                      • Gość: broch Re: tęcza grawitacji pynchona IP: *.knology.net 17.02.04, 00:33
                        nie nie czytalem po rosyjsku poniewaz nigdy rosyjskiego sie nie nauczylem w
                        wystarczajacym stopniu (znam tylko angielski i francuski no i zabieram sie za
                        hiszpanski). Los Tsypkina w Rosji nie byl zbyt wesoly. "Summer w Baden Baden"
                        zostalo po raz pierwszy opublikowane w U.S.A. sadze wiec ze pierwsze wydanie
                        bylo od razu tlumaczeniem angielskim. Byc moze ze poprzedzilo wydanie angielskie
                        pierwsze wydanie w jezyku Tsypkina ktore mialo miejsce w U.S.A.
                        Jesli chodzi o 950 stronicowe "Recognitions" (mam miekka okladke z serii Penguin
                        Book) to stawia sie je w rzedzie najwiekszych osiagniec lit. anglojezycznej obok
                        Ulissesa, Finegans Wake, Pod wulkanem, Moloy i GR oczywiscie. Jednakze w polowie
                        lat 50-tych, gdy zostala wydana, powiesc byla kompletnie zignorowana.
                        Ksiazka o sztuce falszerstwa z ok 50-cioma charakterami na przestrzeni 30 lat, z
                        cala masa odniesien do literatury historii i religii, muzyki i malarstwa
                        koncentrujac sie na rzeczach i doswiadczeniach ktore udaja cos czym nie sa.
                        Poniewaz czytasz Pynchona wspomne wiec ze "Recognitions" i generalnie Gaddis
                        mial duzy wplyw na autora V.
                        Wiare w to ze przeczytam wszystkie ksiazki ktore chcialbym przeczytac utracilem
                        bardzo dawno temu. Korzysc jest taka iz podchodze spokojniej do litaratury.
                        • staua Re: tęcza grawitacji pynchona 17.02.04, 00:45
                          Ja wlasnie trace wiare w to, i jestem na etapie zamartwiania sie tym
                          rozczarowaniem. Co do jezykow, tak, zeby czytac, znam angielski, niemiecki i
                          wloski (no i niewykluczone, ze rosyjski, jesli go dotychczas nie zapomnialam).
                          Francuskiego sie ucze i rumunskiego (niestety tego ostatniego nie sadze, zebym
                          sie zdolala nauczyc w stopniu pozwalajacym na czytanie), no i na tym juz chyba
                          poprzestane :-)
                          Broch, a gdzie Ty jestes? USA, jak przypuszczam (z IP) ale gdzie dokladniej?
                          (ja w Stony Brook)
                          • Gość: broch Re: tęcza grawitacji pynchona IP: *.knology.net 17.02.04, 01:10
                            Augusta, GA. Ale to juz ostatnie podrygi. Przenosze sie na West Coast. Mam dosc
                            zim. Ilu Was tam jest? Jesli bys miala ochote na e-maila to daj znac.
                            Tlumaczenia z pewnoscia traca. Gdziec widzialem watek na temat Grassa ktory
                            napisal (jak sie okazuje) "Blaszany bebenek" narzeczem niemieckim ktore juz nie
                            jest uzywane. Podobno nie do przetlumaczenia. Dobrze by bylo znac niemiecki na
                            tyle aby przeczytac Grassa (chocby) w oryginale. Niestety "Crabwalk" czeka w
                            wersji angielskiej na swoja kolejke.
                            • staua Re: tęcza grawitacji pynchona 17.02.04, 01:12
                              Napisze do Ciebie na gazetowy adres :-)
                              • Gość: broch Re: tęcza grawitacji pynchona IP: *.knology.net 17.02.04, 01:44
                                o.k.
                                • gokart_nr_1 Re: tęcza grawitacji pynchona 18.02.04, 19:00
                                  Ja razem ze Slothropskim chciałem powiedzieć, że nie chodzi o sensację i
                                  marketing. Pynchon nie istnieje publicznie - rozmyślnie - skąd biorą się
                                  pogłoski o dragach, schizofrenii, etc. Oczywiście nie należy mylić autora z
                                  tekstem, bo tekst żyje swoim życiem i czasem się okazuję, że oddaje epokę, bo
                                  cała epoka była nadragowana i/albo schizofreniczna. Ale jako autor Ph.D Diss.
                                  nt. Pynchona i Gaddisa (Columbia Univ. 1994) zapewniam Was, że ksiązki typu GR,
                                  JR [Gaddis] etc. to odpowiednik brontozaurusów. Nie o to nawet chodzi, że my
                                  dzisiaj jesteśmy płytcy albo nie mamy czasu
    • Gość: Guy Fawkes Re: tęcza grawitacji pynchona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.04, 01:48
      Angielski biegle, niemiecki słabo, rosyjski bardzo słabo, a hiszpański wcale.

      A co do Pynchona. Czy aby dobrze przetłumaczyć książkę pisarza tworzącego w
      narkotykowym ciągu, tłumacz nie powinien również być w narkotykowym ciągu?
      Naprawdę mnie to ciekawi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja