Gość: slothrop
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
15.02.04, 23:57
Próbowałem przeczytać "Tęczę grawitacji" Pynchona (wydanie Pruszyński i
spółka) i nie mogę przebrnąć przez ten bełkot. O co chodzi? Na trop Pynchona
trafiałem u innych pisarzy np. Kundery, w komiksach Moora. Wszędzie zachwyt
nad jego twórczością. Czy jest to więc kwestia złego tłumaczenia czy to co ja
biorę za bełkot to po prostu wysoko zawieszona poprzeczka intelektualna?