Puk,puk.
Otwieram-sąsiadka. Prosi zdecydowanym głosem, żeby dzieć był ciszej, bo pisze
pracę mgr i jej przeszkadza. Sąsiadka mieszka nad nami. Dzieć bawi się obok
pokoju, w którym siedzę i piszę tego posta. Bawi się piłką gumową.
Sama lubię się skoncentrować,ale dziecia nie słyszę jakoś szczególnie.
Głośniej pralka mi teraz pranie wiruje. Dzieć zapytał kto pukał. Mówię, że
pani sąsiadka. Tłumaczę, że pani pisze pracę tak jak mama na studia i
troszeczkę jej przeszkadza zabawą,proszę żeby odłożyła piłkę i porysowała np.
Dziecko zdezorientowane

Rozumiem, że czas nagli, ale kurcze trochę mnie
rozbiła sąsiadka. Uszanowałam prośbę, ale teraz się zastanawiam co z dzieciem
począć. Obiektywnie to pani głośniej drzwiami trzaska-mamy wspólną klatkę.
Chciałam pranie wstawić następne i chyba odpuszczę
Tak jak wspomniałam także piszę pracę i taka zabawa dziecka mi nie
przeszkadza, a lubię mieć względną ciszę pisząc.