Jestem niepracującą zawodowo mamą.
Jestem kurą domową, chociaż znacznie bardziej odpowiada mi określenie
housewife, gdyż nie jestem drobiem, nie mam dzioba i piór i inteligencją
przewyższam (chyba) ptaki hodowlane.
Jestem szczęśliwa… pomimo tego, że co poniektórzy próbują na siłę uzmysłowić
mi, jakim to leniem, pasożytem i godną współczucia jednostką jestem, której
jedynym celem jest szczęśliwa rodzina.
Jakby się tak zastanowić to przykre, że walka sufrażystek doprowadziła między
innymi do tego, że kobiety, które kiedyś musiały walczyć o to, żeby iść do
pracy, teraz nie mają praktycznie wyboru, bo nie pójście do pracy wiąże się
nierozerwalnie z brakiem akceptacji społecznej.
Mam wśród swoich znajomych i rodziny mamy czynne zawodowo. Niektóre moje
koleżanki bardzo intensywnie pracują, praca to ich żywioł i zamknięcie w
czterech ścianach oznaczałoby dla nich katastrofę. Byłyby nieszczęśliwe, a co
za tym idzie nie potrafiłyby dać szczęścia innym. Dzieci są wychowywane przez
opiekunki, a wspomniane mamy robią wszystko, żeby wybrać jak najbardziej
odpowiednią osobę (w końcu powierzają jej swój największy skarb). I cóż z
tego, że ja bym nie dokonała takiego wyboru? To jest ICH życie. To jest ICH
wybór.
Mam też wśród moich znajomych mamy zajmujące się tylko domem i dziećmi. Wiem
po sobie, że dom to z kolei ich (i mój) żywioł. Nie mam ambicji (żałosne wiem)
i nie muszę spełniać się zawodowo, ale moje zainteresowania nie ograniczają
się do tego, co zrobić na obiad. Lubię decoupage, uwielbiam książki, od
jakiegoś czasu uczę się z córeczką grać na pianinie (moje niespełnione
marzenie z dzieciństwa). Wzrusza mnie troska, co po niektórych, piszących i
mówiących: Co by było gdyby? Gdyby mąż mnie opuścił? Gdyby mąż miał wypadek?
Gdyby maż znalazł sobie młodszą? Gdyby w dom walnął piorun? Gdybym ja weszła
pod tramwaj?... Tak mam plan awaryjny i pewne zabezpieczenie, ale nawet gdyby
nie, to jest MÓJ wybór i MOJE życie. Więc niech się nie martwią Ci
nadgorliwcy, że kiedyś zapukam do ich drzwi z prośbą o wsparcie
Czy ludzie naprawdę nie potrafią uszanować wyborów innych? Czemu ma służyć ta
krytyka, czy wręcz nagonka? W końcu każdy z nas czuje, co jest dla niego
najlepsze. Z tego, co zaobserwowałam to takie ocenianie innych prowadzi albo
do tego, że robimy się złe i wkurzone, że ktoś z buciorami wchodzi w nasze
życie, albo do tego, że w końcu zaszczute rezygnujemy z naszych wyborów i
potem miotamy się próbując uszczęśliwić innych
O ile przyjemniejszy byłby świat, gdyby niektórzy powstrzymali się od
wyrażania opinii na temat cudzych decyzji szczególnie tych, które w żaden
sposób nie mają wpływu na ich życie.
Wiem to trudne. Czasami wydaje nam się, że wiemy lepiej i po prostu nie możemy
się powstrzymać, żeby podzielić się tą wiedzą z innymi. Nie zmieniamy jednak w
ten sposób świata, co najwyżej doprowadzamy do tego, że szczęśliwe dotąd
kobiety zaczynają się czuć głupsze i gorsze (te co „siedzą” w domu) lub
zaczynają mieć wyrzuty sumienia, że za mało czasu spędzają z dziećmi (te co
pracują poza domem). To te słabsze psychicznie.
Te silniejsze odpowiedzą atakiem wymieniając przypadki zaniedbań dzieci przez
zapracowanych rodziców. Wróżąc z kart przepowiedzą, że wychowywanie dzieci
przez opiekunkę może mieć przykre konsekwencje

Mamy pracujące zawodowo nie
będą oczywiście dłużne opowiedzą barwne historie jak to niepracująca mama
została wymieniona przez męża na nowszy model, a rozpuszczone,niewdzięczne i
wstydzące się swojej matki dzieci unikają wizyt u niej jak ognia

Drogie mamy, tak jak w tytule postu, żyjmy i dajmy żyć innym. Wtedy ta
pracująca w domu mama podrzuci czasem pyszne rogaliki różane (ja tak czasami
robię), a ta pracująca zawodowo przyniesie kilka ciekawych informacji czy
śmiesznych anegdot z pracy

Pozdrawiam wszystkie mamy, szczególnie te, którym nie wydaje się, że zawsze
wiedzą lepiej

PS.teraz prawdopodobnie nastąpi krytyka tego postu, taka jest specyfika tego
forum
Ale ja nie zamieszczam go,żeby wchodzić z kimś w jakiekolwiek dyskusje. To
tylko moje przemyślenia. Jeśli chociaż jedna osoba zastanowi się zanim
skrytykuje pracująca zawodowo/zajmującą się domem i dziećmi koleżankę, drugą
emamę itd. będzie to oznaczało, że osiągnęłam swój cel