Dodaj do ulubionych

Nie prasuję.

    • tiuia Re: Nie prasuję. 19.04.10, 14:59
      Ja też nie prasuję. Ostatnio prasowałam ubrania sobie i mężowi na wesele koleżanki, jakieś 1,5 roku temu.
      I też stosuję trick z dokładnym rozwieszaniem prania - tak żeby nie było wygniecionewink
      Może i jestem leniem, ale przynajmniej mam czas na poczytanie forum i pobawienie się z dziećmi.
    • erin7 Re: Nie prasuję. 19.04.10, 15:16
      Ja prasuje i to dosc dokladnie, nie cierpie nawet najdrobniejszego
      zagiecia. Tygodniowo to mozna powiedziec ze ze 4 godziny mi na to
      schodzi ale nie wiem czy to duzo czy malo. Natomiast nie prasuje
      recznikow, skarpetek, majtek, pizam i przescieradel. Maz na poczatku
      sie dziwil bo u niego mama prasowala to wszystko wlaczniesmile
    • wana Re: Nie prasuję. 19.04.10, 15:17
      Nienawidzę prasowania, jest to dla mnie jedna z głupszych czynności,
      zwłaszcza, że mam tak mało miejsca, że po wyjęciu z szafy i tak
      trzeba prasowac raz jeszcze.
      Ja też mam taki odkurzacz parowy do prasowania - jak nie mam innego
      wyjścia, to włączam to, macham tym i voila! Ale i tak niecierpię
      prasowania wink
      A skarpetek, pieluch i innych becików tez nie prasowałam smile
    • tully.makker Re: Nie prasuję. 19.04.10, 15:39
      ja tez nie. jesli juz cos absolutnie wymaga prasowania, robi to
      chlop.
      • asiara74 Re: Nie prasuję. 19.04.10, 16:17
        Ja prasuje tylko to w czym wychodzimy z domu tzn. t shirty, spodnie, spódnice i
        czasem męża koszulę(na szczęście niezbyt często zakłada). reszta wędruje złożona
        do szafek. Brak mi czasu lub po prostu szkoda mi go, wolę poleniuchować lu
        zrobić coś ciekawszego.
        Prasowanie skarpetek to jakaś pełna abstrakcja smile
    • anihania Re: Nie prasuję. 19.04.10, 16:14
      nie przejmuj się, ja też nie prasuję. Ściągam pranie z suszarki, składam, a
      zanim ubiorę to prasuję. Nie potrafiłabym stać przy desce do prasowania po 4 czy
      5 godzin..
      • lukrecja34 Re: Nie prasuję. 19.04.10, 16:43
        ja prasuję wszystko oprócz majtek,rajstop,skarpet,rzeczy nie gnietliwych.firanek
        nie posiadam.
        prasuję bo lubię,bo nie wyobrażam sobie założenia ciucha pogniecionego.i nikt mi
        nie wmówi,że tylko zdjęty ze sznurka wygląda dokładnie tak samo jak
        wyprasowany.-aha-mam czas na forum,czytanie książek,spacer z dzieckiem i
        oglądanie tv.
        nawet obiad wieczorem gotuję.
        zboczona chyba jestem smile
        • grzalka Re: Nie prasuję. 19.04.10, 16:59
          ja też nie prasuję, ktoś inny to robi za mnie
        • agatazieba Re: Nie prasuję. 21.04.10, 13:55
          zdjęty ze sznukrka nie. zdjęty z suszarki założony na mnie tak. mam sporo obcisłych rzeczy i duży biust - bluzki naciągają się same smile
    • kagrami Re: Nie prasuję. 19.04.10, 17:56
      I dobrze. Tak trzymać smile

      Ja też nie lubię prasować, ale robię to czasami. Nie znoszę sprzątania, mycia
      naczyń. Mam dwie lewe ręce i potrzebuję tutaj pomocy smilesmilesmile

      Gotować ewentualnie mogę - jak mi nikt nie przeszkadza.

      Tak że, kochana, nie przejmuj się - jesteśmy tylko ludźmi wink
      • marcysia51 Re: Nie prasuję. 19.04.10, 19:20
        Ja prasuję raz w tygodniu we czwartki od 21-23 smileani minuty dłużej smile
        Prasuje tylko bluzki i koszulki,swoje i chłopaków smile
    • agni71 Re: Prasuję 19.04.10, 19:26
      Prasuje wszystko oprócz rajstop, skarpetek i majtek. Reczników
      oczywiście nie prasuję, nie ma takiej potrzeby, aczkolwiek, moja
      teściowa długo miała zwyczaj KROCHMALIĆ rezniki. Takie wykrochmalone
      to bym wyprasowała, zeby troche zmiękły, bo tak to mogły zastapić z
      powodzeniem peeling wink
      Ewentualnie czasem rzeczy świeżo wyjete z suszarki el. od razu na
      gładko składam. Nie prasuje poscieli i obrusów - oddaje je do magla.
      Nie lubię prasować koszul męża, ani swoich zreszta tez, ale nie
      musze ich nosić do pracy, więc bardzo rzadko sobie kupuję. Nie
      wyobrażam sobie chodzic w ubraniu wymietolonym - chociaz jest
      czyste, to od razu wyglada nieświeżo. Nie rozumiem tez idei
      prasowania ubrań do pracy a nie prasowania domowych - to
      domownicy są obywatelami gorszego gatunku, ze moga mnie ogladać jak
      psu z gardła wyjętą?
      • agni71 Re: Prasuję tez dziecięce 19.04.10, 19:28
        Niemowlakowi jest milej w wyprasowanym, zmiękczonym ubranku, a i
        starsze dzieci wolę, jak wygladaja schludnie.
      • gryzelda71 Re: Prasuję 19.04.10, 19:51
        Nie
        wyobrażam sobie chodzic w ubraniu wymietolonym - chociaz jest
        czyste, to od razu wyglada nieświeżo.

        Len wygląda dobrze właśnie z załamaniami.
        Kiedyś robiłam tak jak ty.Wszystko prasowałam.Obecnie tylko to co tego
        potrzebuje,raz jest to koszula,a innym razem bluzka bawełniana.
      • majan2 Nie Prasuję 20.04.10, 03:13
        Nie prasuje bo:
        1. nie umiem
        2. nie znoszę
        3. kompletnie nie mam na to czasu
        4. Nie miałabym nic przeciwko temu, zeby ktos mi prasował ubrania ale niestety
        nikogo takiego nie ma w moim otoczeniu
    • kali_pso A co na to Twoja teściowa?;)pn/t 19.04.10, 19:29

      • thaures Re: A co na to Twoja teściowa?;)pn/t 19.04.10, 19:47
        Prasuję- mam też to żelazko z baniakiem i życie jest trochę lżejsze. Zwłaszcza
        po wirowaniu 1400- parę razy zapomniałam zmienić na mniejsze obroty.
        Byłam natomiast kiedyś u koleżanki,która rzeczy z zasady nie prasuje i widziałam
        jak rozwiesza pranie- koszmar- każda rzecz po kilka razy wyciągana i układana na
        suszarce. Do tej pory się z niej śmieję,że wolę prasować 10 minut niż pół
        godziny wieszać pranie.
      • blekitny.zamek Re: A co na to Twoja teściowa?;)pn/t 19.04.10, 19:53
        Ja prasuję tylko ,jak muszę,czyli bluzki koszulowe,jakieś wyjściowe
        rzeczy,obrusy na stół(jak są pogniecione oczywiście)
        Tak czytam te wasze posty i myślę sobie,czy nie szkoda wam czasu,na prasowanie
        rzeczy typu-ręczniki,majtki,skarpetki?
        A nawiązując jeszcze do wcześniejszych postów,rzeczy rozwieszam zawsze na
        suszarce i nie wiem,co to są ślady po sznurkach,pierwsze słyszę.
        Jak się porządnie rzeczy porozwiesza,to one naprawdę,nie są pogniecione.
    • chococino Re: Nie prasuję. 19.04.10, 19:58
      Prasuję i jest to jedna z moich ulubionych czynności domowych.
      • gabi683 prasuję. 19.04.10, 20:17
        bo dla czego moje dzieci mają wyglądać jak fleje i mój maż z racji zawodu miał
        by iść w pogniecionej koszuli,jakoś tego nie widzę
    • szyszunia11 Re: Nie prasuję. 19.04.10, 21:32
      ja postepuję podobnie do Ciebie. Męzowi nie prasuje (jak musi, to robi to sam, a nawet czasem mnie coś wyprasuje). Sobie - w przypadku absolutnej koniczności (np. biała bluzka wymiętolona w praniu). Ale rzadko, naprawdę. Dziecko ma 13 miesięcy, NIGDY nie wyprasowałam mu żadnego ubranka (po co??) tylko raz, przed narodzinami wraz z mężem urpasowalismy komplet pieluch tetrowych do szpitala i na tym koniec.
      • marminia Re: Nie prasuję. 19.04.10, 21:52
        Moja mama prasowała nawet ręczniki i bieliznę (skarpetki też
        ofkors). Ja tego nie robię, ale inne rzeczy prasuję. Robię to na
        bieżąco wtedy uprasowanie rzeczy z jednego prania zajmuje mi około
        20 minut - ot, akurat, żeby obejrzeć większą część Wiadomości (na
        ich reszcie i na Prognozie Pogody dreptam na steperze). Za to
        nienawidzę roznosić potem tych uprasowanych rzeczy do szaf!
        • des4 Re: Nie prasuję. 19.04.10, 22:07
          masz telewizor w pralni? czego to ludzie nie wymysla...
          • marminia Re: Nie prasuję. 19.04.10, 23:28
            Nie, rozkładam dechę do prasowania w pokojusmile
        • pyska_1983 Re: Nie prasuję. 19.04.10, 22:08
          Tak roznoszenie po pokojach jest okropne... Łażę w te i z powrotem, a jak czegoś
          zapomnę... uncertain Ja piorę praktycznie codziennie, ewentualnie co drugi dzień, więc
          i prasowanie to moje codzienne zajęcie. Mój 10-letni syn chyba by nie założył
          nieuprasowanej koszulki czy spodni, ja rzeczy po domu także muszę mieć
          wyprasowane, nie umiem po prostu inaczej i nawet nie będę się do tego
          przekonywać, bo wręcz uwielbiam wyjmować czyste, świeże i uprasowane ubrania z
          szafy czy szafek, mojego niemowlaka też bym w nieuprasowane nie ubrała, a obrusy
          idą do magla. Jedyne co przestałam w ostatnim czasie prasować, to narzuta na
          łóżko, bo mały strasznie zwraca i nie ma sensu, ale jak już przestanie tyle
          urzędować na łóżku a zejdzie całkowicie na podłogę, a ja nie będę jej co kilka
          dni musiała prać, to nie wytrzymam i będę prasować i to.
    • marghe_72 Re: Nie prasuję. 19.04.10, 23:42
      green_nuska napisała:

      > Może temat wyda się głupi co niektórym, zwłaszcza na tle ostatnich
      wydarzeń, al
      > e zastanawiam się, czy przykładna pani domu powinna koniecznie
      prasować?

      Nie mam pojęcia co powinna robić przykładna pani domu
      Wiem, że ja nie prasuję na zapas. Nie ma takiej opcji.
      Na bieżąco wyciągam dany ciuch i prasuję.
      Posciel wędruje do magla, ręcznki się same prasują wink
      Koszul ani innych częsci garderoby męzu nie prasuje..

      Chyba nie jestem przykładana..
    • gacusia1 Re: Nie prasuję. 19.04.10, 23:44
      Jedyna rzecza jaka prasuje to moje sztruksy. Nie susze ich w
      suszarce,bo sie wstepuja a jak je rozwiesze po praniu to zostaja
      zagniecenia. Nie prasowalam ciuszkow syna,chyba ze byla taka
      koniecznosc. Nie pamietam czy prasowalam corce,o to 15 lat temu
      bylo wink Prasowalam ex-mezowi koszule-bleeeeeeeeeeeeeee....
    • hanalui Re: Nie prasuję. 19.04.10, 23:50
      Prasuje od bardzo duzego dzwonu czyli wesela, chrzciny, komunie lub
      tylko jesli rzecz wyglada naprawde jak psu z gardla.
      Jedynym wiekszym szalenstwem bylo wyprasowanie wszystkiego co
      kupilam dla dziecka przed jego urodzeniem, bo sie w necie naczytalam
      ze trzeba i mialam wyrzut sumienia ze pierworodnemu prasowac nie
      chce smile. Ale kiedy okazalo sie ze w pieknie wypranych i uprasowanych
      rzeczach moje dziecko sie topi i dlugo jeszcze potem, maz zostal
      wyslany do sklepu i dziecia ubieralam przez kolejnych 5 dni w
      szpitalu w rzeczy prosto z wieszaka ze sklepu - nieprane,
      nieprasowane, poznemu wczesniakowi z silna zoltaczka nie
      zaszkodzily, prasowanie okazalo sie wiec zbytecznym dodatkiem.
      Na codzien kupuje rzeczy niemnace, nim powiesze pranie dobrze
      trzepie, przy dobrej gaturnkowo bawelnie nawet koszul prasowac nie
      trzeba jak sie porzadnie wytrzepie i ladnie rozwiesi smile
      • mysiam Re: Nie prasuję. 20.04.10, 06:29
        ja z tych co prasuja prawie wszystko-no oprócz
        bielizny,rajsto,ręcznikow.itp.
        nie wyobrażam sobie chodzic w niewyprasowanych ciuchach..
        hehe...nawet do niedawna prasowalam ścierki kuchenne-został mi ten
        nawych z domu rodzinnego-mama jeszcze krochmaliła jetongue_out-ale teraz juz
        odpósciłamsmile
        • lukrecja34 Re: Nie prasuję. 20.04.10, 07:33
          ja tam ręczniki i ścierki prasujęsmile
          • agni71 Re: Nie prasuję. 20.04.10, 09:22
            lukrecja34 napisała:

            > ja tam ręczniki i ścierki prasujęsmile

            Ja reczników nie prasuje. Nie mam potrzeby, z suszarki wychodza
            gładkie i puszyste, ale ściereczki kuchenne - owszem - nie mogłabym
            takich wymiętolonych wieszać smile
      • ice_ice Re: Nie prasuję. 21.04.10, 12:19
        Z niewiadomych przyczyn prasowanie jest jedyną czynnością domową, którą lubię,
        uwielbiam wręcz robić. Rozstawiam sobie deskę, zapuszczam nowy odcinek Losta
        albo Desperatek, i prasuję z lubością i namaszczeniem, hehe.
        Szkoda, że brakuje mi takiej lubości do mycia garów czy odkurzaniawink
    • deodyma Re: Nie prasuję. 20.04.10, 08:27
      nienawidze prasowac, ale musze.
      jesli nie wyprasuje rzeczy, sa potwornie wygniecione i wyjsc sie w w
      tym gdziekolwiek po prostu nie da.
      w szafach staram sie miec wszystko poukladane.
      najlepiej wygladaja ubrania syna i meza.
      moje to pozal sie boze, bo pozniej wszystko upycham w niej na chama,
      ciuchy z niej wypadaja mi na glowe, gdy szafke otwierambig_grin
      • loganmylove Re: Nie prasuję. 20.04.10, 09:20
        Ludzie maja różne hyzie a do moich zdecydowanie zalicza się prasowaniesmile Lubię
        prasować i lubię wyprasowane ciuchy. Odpuszczam rzeczy absurdalne typu skarpetki
        i majtki ale poza nimi zasadniczo prasuję wszystko dla nas i dzieci. Czasem jak
        się nazbiera więcej koszul to oddaję do pralni bo mi sie nie chce nad nimi
        stać-od razu dodam-tak mój mąż nie prasujesmile Ogólnie prasowanie jest okazją
        zeby się pogapić w telewizorsmile
    • adsa_21 Re: Nie prasuję. 20.04.10, 09:09
      mam podobnie. nic nie prasuje. Nie mam czasu i nie chce mi siewink
      Wykatek stanowia koszule dziecka zakladane na rozpoczecie roku
      szkolnegosmile
      Ciuchy po praniu strzepuje,rozwieszam a potem skladam w kostke. Jest
      dobrzesmile
    • masafiu Re: Nie prasuję. 20.04.10, 12:36
      Ja mam dokladnie takie samo zdanie co zalozycielka watku.
      Wole lazienke umyc niz koszule prasowac wink
      Ale lazienki i tak nie myje bo to 'dzialka' meza smile)
      Nie prasuje, nienawidze tego, to takie nuuudne!!! Niestety w pracy,
      jak na zlosc, musze sie elegancko ubierac. Wiec robie jedno
      prasowanie raz na 3-4tyg, prasuje wtedy wszystkie koszule,spodnice i
      spodnie biurowe i wieszam tak aby przypadkiem sie nie pogiely ehheehe

      Wyprawki itd. nie prasowalam a dziecko cale i zdrowe smile Joł!
      • elka323 Re: Nie prasuję. 20.04.10, 13:18
        Nie prasuję generalnie , bo nie lubię i mi za to nie płacą , a umartwiać się nie
        będę.Gdy pracowałam za granicą naprasowałam się za wszystkie czasy , ale tam mi
        niezle za to płacili.W domu tylko to , co nie da się absolutnie inaczej ubrać ,a
        i to z wielkim poświęceniem.
      • default Re: Nie prasuję. 20.04.10, 13:28
        Prasuję tylko rzeczy, które tego bezwzględnie wymagają, jak np.
        koszule, koszulowe bluzki, albo cienkie sweterki, które długo leżały
        poskładane. Prasuję oczywiście nie na zapas, ale tuż przed
        planowanym włożeniem danej rzeczy na siebie; wyjątkiem są koszule
        męża, które gromadzę wyprane na kupie i prasuję jak się nazbiera 3-
        4, max. 5, bo więcej na raz i tak bym nie była w stanie wyprasować.
        Oczywiście oglądając przy tym telewizję, prasowanie bez telewizji
        jest dla mnie niewykonalne smile
        Firanki wieszam mokre, raz wyprasowałam zasłony - kupione w necie,
        przyszły tak pozagniatane, że nie dało rady inaczej. To był mój
        największy wyczyn prasowalniczy, bo zasłon bylo 6 sztuk, każda o
        wymiarach 1,5 x 2,5 m sad Pościeli nie prawsowałam nigdy, kiedy
        używałam zwykłej - oddawałam do magla, od wielu lat używam wyłącznie
        z kory, bo piorę często (ze względu na psy sypiające z nami, średnio
        2 do 3 sztuk smile), więc nie nastarczyłabym nosić do tego magla smile
    • ula_max Uwielbiam prasować 20.04.10, 14:36
      ale ja "zboczona" od dawna.
      Wprawdzie nie prasuję wszystkiego co popadnie, ale w życiu nie
      ubrałabym się w niewyprasowane rzeczy, nawet w takie które na
      pierwszy rzut oka tego nie wymagają.
    • landora Re: Nie prasuję. 20.04.10, 14:40
      To, co ściągam ze sznurka trafia do szafy bez prasowania, prasuję tuż przed
      założeniem. I tak rzeczy poskładane w szafie się wygniotą, a na wieszanie
      wszystkiego zwyczajnie nie mam miejsca. Ale w nieuprasowanych też nie chodzę,
      nawet po domu. No i oczywiście nie prasuję skarpetek i majtek, nie znam nikogo,
      kto by to robił.
      • anyx27 Ja też nie prasuję 20.04.10, 18:30
        Nie mam takiej potrzeby, czasem jak autorka wątku, tylko przed jakąś ważną
        okazja, albo mąż sobie koszulę.
      • megg76 Re: Nie prasuję. 21.04.10, 18:04
        Ja prasuję, bieliznę, ręczniki, i dziwię się, że te wszystkie czyścioszki na
        forum, tego nie robiąwink Oprócz tego jedyną rzeczą jaką prasuję są moje koszule.
    • madzioreck Re: Nie prasuję. 20.04.10, 18:40
      Jeśli koniecznie trzeba coś uprasować, np. sukienka czy bluzka koszulowa, to
      prasuję (a raczej mąż prasuje wink), ale nie kupuję ciuchów pod tym kątem, żeby
      się nie gniotły. Jednak prasowanie ręczników, skarpet, majtek, dżinsów (!)
      uważam za stratę czasu.
    • lavinka Re: Nie prasuję. 21.04.10, 11:38
      Ja właściwie lubię prasować. Jeszcze jako dziecko uwielbiałam i madre
      się mną wyręczała.Miałam 5lat i radziłam sobie doskonale tylko
      musiałam na palcach stawać. Byłam wysokim dzieckiem, o głowę
      przerastałam rówieśników,żeby nie było.

      Co ciekawe teraz praktycznie nie prasuję, chyba że coś się bardzo w
      szafie wygniecie.

      No i wyznaję zasadę-każdy prasuje sobie sam. Dziecko wyprasowane być
      nie musi, i tak się wygniecie z pięć minut. Nie rozumiem matek, co
      lubią mieć męża i dzieci w kancik. Toż to tłamszenie osobowości!

      Rozumiem uprasować coś na wielką okazję w stylu wigilia, ślub czy
      pogrzeb,ale tak codziennie, sterta prania do prasowania? Ja się pytam
      po co, skoro zaraz wszytko poleci do szafy i znów się wygniecie?
      Szkoda czasu, lepiej książkę poczytać w tym czasie z dzieckiem.

      Czasem mam ważenie,że niektóre mamy wolą jednak prasowanie wink
      • gabrielle76 Re: Nie prasuję. 21.04.10, 11:42
        nie cierpię prasowac ale prasuje, byłoby mi wstyd gdyby moje dzieci chodziły w
        pogniecionych ciuchach
        • tangerka bzdura 21.04.10, 13:42
          dla mnie to strata czasu, no chyba że ktoś nosi lny i surowe jedwabie wymagające
          dużo zachodu z żelazkiem, ale bawełniane t-shirty i jeansy dzieci? doprawdy nie
          widzę różnicy które dziecko ma wyprasowane ubrania a które nie, bo i tak jak
          biegają po parku albo siedzą w piaskownicy to ubrudzą się tak samo smile wiem, że
          namiętnie prasuje wiele mam niepracujących, które w ten sposób uzasadniają swoje
          niepracowanie - przecież mają tyle pracy w domu: pranie (5 minut wkładania do
          pralki jak dla mnie), zmywanie (takoż ze zmywarką), prasowanie (dla mnie
          zbędne), gotowanie obiadu (tak, tutaj się zgadzam - czasochłonne), odkurzanie
          (120 metrów zajmuje mi 40 min w sobotę), oczywiście można jeszcze haftować
          obrusy, robić weki, dziergać swetry, itp. ale czy żyć się bez tego nie da? da
          się, więc jest to hobby, po prostu!
          • lavinka Re: bzdura 22.04.10, 01:43
            Fakt. Hobby. Ja tam wolę jeździć na rowerze i poznawać ciekawą
            architekturę w Polsce. Ktoś inny prasuje i też dobrze. Ja bym się
            wstydziła bardziej, gdyby moje dziecko nie zna się na architekturze,a
            nie że chodzi w wygniecionym. Ale są różni ludzie, różne priorytety
            wink
    • akle2 Re: Nie prasuję. 21.04.10, 11:49
      Kocham prasować, nienawidzę gotować (wszystko mogłabym opisać podobnie). Skoro istnieją inne alternatywy, to po co się zmuszać, tracić energię i czas? Pozdrawiam
      • 83kimi Re: Nie prasuję. 21.04.10, 11:53
        A po co prasować? Ja nawet żelazka nie mam. Można kupić specjalne koszule,
        których nie trzeba prasować. A reszta ubrań przeważnie prasowania nie wymaga.
        • e.i.t.h.e.l Re: Nie prasuję. 21.04.10, 16:04
          Ha! Też nie mam żelazka. Nie kupuję, bo co mi narzędzie tortur smile Nigdy nie lubiłam prasować, nie mam do tego cierpliwości, jestem perfekcjonistką, więc pewnie nad tą deską bym stała do śmierci, bo zawsze byłyby jakieś zagniecenia. Zresztą moje ubrania są jakieś takie elastyczne, jak założę, to się na mnie rozciągają. Innych ubrań używam baaardzo rzadko, ze 2-3 razy w roku.


        • akle2 Re: Nie prasuję. 21.04.10, 16:54
          Uwielbiam prasować, bo mnie to po prostu relaksuje. Każdy ma jakieś zboczenia smile Za to ani prośbą ani groźbą nie zaciągniesz mnie do kuchni smile)
    • aagnes Re: Nie prasuję. 21.04.10, 12:57
      Od czasu do czasu, srednio raz na miesiac mam atak i prasuję, ale
      wtedy to jest mega akcja. Urzadzam sobie odpowiednie stanowisko
      pracy z oswietleniem pod kątem, ktore mi pasuje, nastawionym
      telewizorem na to co lubie, niebrudzące przekąski, picie, fukacz do
      wody, kupa rzeczy do prasowania, miejsce na rzeczy uprasowane, ktore
      od razu segreguje, bo rozprowadzanie uprasowanych ciuchów do
      odpowiednich miejsc i szafek doprowadza mnie do szalu. I zaczynam.
      trwa to ze 4 godziny, pozniej boli mnie wszystko, ale jestem
      szczesliwa, bo okazuje sie ze mam bardzo duzo ubran smile
      jakbym miala prasowac sobie na bieżąco rzeczy ktore zaloze
      nastepnego dnia od razu skoczylabym z kamieniemn do rzeki.

    • chrissis prasuję sporadycznie 21.04.10, 13:15
      Większość ubrań jakie noszę ja, mój mąż i dzieci, nie wymaga zazwyczaj
      prasowania, bo dobrze rozwieszona po praniu bawełna z domieszkami nie jest wcale
      pognieciona. Prasowania wymagają koszule męża, ale te oddaję do profesjonalnej
      pralni i wracają świeże, pachnące i wyprasowane. Do prasowania zostają mi więc
      jakieś bluzki, obrusy czy niektóre rzeczy dziecinne, ale robię to w miarę
      potrzeb czyli najczęściej przed włożeniem. W życiu nie prasowałam ręczników,
      pościeli (od czego jest magiel?), bielizny, jeansów czy dziecięcych t-shirtów,
      mój czas nie jest z gumy, nie mam go aż tyle aby dopieszczać takie detale ale
      też nikt w moim domu nie cierpi z tego powodu, że ma nieuprasowane majtki smile Ale
      owszem, znam takie maniaczki, które to wszystko prasują i twierdzą, że nie
      wyobrażają sobie, że mąż czy dzieci mogliby włożyć coś bez kontaktu z żelazkiem,
      na co ja ... wzruszam ramionami, bo jest takich rzeczy więcej, np. obiad dla
      dzieci o 14 i nie wyobrażają sobie, aby dzieci mogły go nie zjeść - ja o 14
      jestem w środku dnia pracy a moje dzieci w świetlicy albo na zajęciach
      dodatkowych, więc nawet nie ma o czym mówić! Rzecz sprowadza się do tego, że
      kobieta pracująca inaczej musi organizować życie swojej rodziny i co innego jest
      dla niej priorytetem niż dla gospodyni domowej skupionej na idealnym
      funkcjonowaniu swego domu. Ja z radością daję pracę profesjonalistom, którzy
      mogą mnie w takich sprawach wyręczyć - często korzystam z pralni, cateringu,
      zakupów on line z dostawą do domu, mam panią do mycia okien i większego
      sprzątania, firmę ogrodniczą do prac w ogrodzie po to, aby po pracy mieć czas na
      zabawę z dziećmi, posiedzenie z mężem, własny odpoczynek i nie w głowie mi wtedy
      zastanawianie się czy aby nie mam czegoś do prasowania. Niech leży, nie ucieknie!
    • jkl13 Re: Nie prasuję. 21.04.10, 13:27
      Ja też nie prasuję, a mąż wspaniałomyślnie nie nosi koszul do pracy,
      wręcz alergicznie ich unika ;p
      Prasuję naprawdę sporadycznie, ale mam takie zboczenie, że pieluchy
      tetrowe czy flanelowe, a nawet - o zgrozo - ściereczki kuchenne -
      lubię mieć wyprasowane. Ale o ile prasowanie ubrań mnie wnerwia, o
      tyle prasowanie ściereczek czy pieluch - relaksuje...
      • lavenders27 Re: Nie prasuję. 21.04.10, 14:20
        Ja prasuje wszystko oprócz skarpetek i bielizny.

        Po prostu wstydzę się chodzić w pomiętych rzeczach - dbam o to, żeby wyglądać
        elegancko i schludnie, a w takim wyciągniętym psu z gardła ciuchu, wyglądałabym
        jak fleja. Chłopa pomiętego też nie wypuszczę, bo w końcu jest moją wizytówką
        (na szczęście prasuje sam swoje rzeczy.
        • lavenders27 Re: Nie prasuję. 21.04.10, 14:27
          A, i pracuję po 12 godzin na dobę, nie należę więc do kur domowych szukających
          zajęć do zapchania grafiku wink Ułatwienie mam tylko takie, że w szafach mam
          wyłącznie wieszaki, więc ubrania się tak nie gniotą, jak te poukładane na
          półkach. Mam też dobrą pralkę, która pierze praktycznie bez gniecenia, więc
          wystarczy parę razy machnąć żelazkiem. Niestety, kocham jedwabie sad
    • vivien111 Re: Nie prasuję. 21.04.10, 14:35
      Owszem prasuję tylko te ubrania, które są mi potrzebne do
      wyjścia.Nie znosze prasowania i dlatego przed złożeniem Przysięgi
      Małżeńskiej powiedziałam swojemu przyszłemu M że sam jest zmuszony
      to robić.I odziwo robi to sam. Prasuje sobie tak 12 lat(oby tak
      dalej). smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka