patjanek
22.04.10, 11:14
Ciągle narzekamy, że macierzyński za krótki (zgadzam się), że w pracy matka ma
przechlapane itp. Ale szlag mnie trafia jak się rozglądam wokół siebie tzn o
mojej firmie myślę. Jak w ciąży idę na zwolnienie (specyfika pracy, dla mnie w
ciąży zbyt obciążająca) to jestem ta zła i wysłuchuję że X i Y do porodu
pracowały, jak biorę wychowawczy by zostać z małymi (i ze starszym i teraz z
młodszym) do roku to tragedia i straszenie, bo nikt inny tak nie robi. Firma
sfeminizowana, dzieci rodzą się co chwila, dziewczyny karmią piersią ale z
przerwy nie korzystają, a już po roku (tzn jak maluch skończy rok) to wcale, a
ja tak i znów jestem beee. Jak dzieci chore to robią wszystko byle nie iść na
opiekę, a ja zostaję bo to moje dzieci i uważam, że wtedy najbardziej mnie
potrzebują. I wyrodny pracownik jestem bo korzystam z tych niewielu
przywilejów jakie mają matki w naszym kraju. A dookoła wszystkie z nich
rezygnują, to jak to jest za dużo ich czy za mało? A może warto byśmy my
kobiety przestały bać się sięgać po to co nam się należy i stały po jednej
stronie. Co myślicie? Pozdrawiam.