Dodaj do ulubionych

życie po zdradzie-proszę pomózcie

25.04.10, 19:36
dziewczyny bardzo proszę o wpisy. jest mi tak strasznie źle. nie umiem sobie
poradzić z ta sytuacją. mąż zdradzał mnie przez ponad pół roku. jak się wydało
stwierdził i prosił że chce naprawiać. potem okazało się że ciągnął to jeszcze
przez cztery miesiące-już tylko przez telefon. znowu się wydało. ona go
odstawiła bo nie chciała nikogo krzywdzić. ponoć myślała że sytuacja jest
inna, a tu okazuje się że żona wcale nie chce zrezygnować, na dodatek kocha
swego męża.
no ale do rzeczy. od tej pory mąż jak twierdzi nie ma sobie nic do
zarzucenia.jest uczciwy i lojalny. problem w tym że przed tą sytuacją w naszym
małżeństwie było zupełnie obojętnie, nie sypialiśmy ze sobą, bo on nie chciał.
nie dotykał mnie wogóle, omijał wręcz (nie chodzi mi o łóżko tylko o codzienne
przytulanie, dotykanie się). Powiedziałam że tego potrzebuję i bez tego wg
mnie nie da się naprawić. teraz już sama nie wiem pogubiłam się. niby się
stara, pomaga w domu (zawsze to robił), daje pieniądze, rozmawia z mną. ale
bliskości fizycznej dalej nie ma. stwierdził ostatnio że nie będzie się
całował bo mu to przeszło dawno temu. dotykania on nie potrzebuje. do tego
dochodzi mnóstwo przykrych rzeczy które usłyszałam-jestem mu jako kobieta
obojętna, nie pociągam go wogóle. raz mówi że mnie kocha ale po swojemu, raz
że czeka aż będzie lepiej i ta miłość się odrodzi.czuję się jakbym mieszkała z
kumplem, on nic ode mnie nie potrzebuje, porozmawiamy sobie fajnie i jest ok.
chyba dla niego.że on postąpił wracając do mnie wbrew sercu. i że nigdy się
nie zaangażuje ze mną tak jak tam.
wiem że decyzję muszę podjąć sama ale nie umiem. jesteśmy razem od 19 lat. mam
to wszystko przekreślić? nie wiem co robić. brak mi tej bliskości, czułości,
nie czuję się kobietą, wogóle czuje się beznadziejnie. czy z tym żyć? czekać
że może jaśnie panu się odwidzi, może stwierdzi że mnie kocha.
Obserwuj wątek
    • sofi84 Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 25.04.10, 19:42
      będziesz chciała porozmawiać o zdradzie męża napisz do mnie na gazetowy.
      Czytając posty foremek pamiętaj tylko, że im łatwo napisać 'kopnij go w tyłek i
      się rozwiedź, ja bym się rozwiodła' - mało która faktycznie była w takiej
      sytuacji i się tak zachowała - w przeciwnym razie mogą tylko gdybać, co by
      zrobiły z jakimś prawdopodobieństwem. Nie wiem kto ma rację, pamiętaj tylko
      czytając to, że łatwo coś takiego napisać i pewnie większość to zrobi.
      Nie rozstrzygam tu o słuszności takiej porady.
    • sanna.i Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 25.04.10, 19:43
      Zachowywałam się niegdys jak twoj mąż (prócz zdrad), kiedy przestałam kochać.
      Moim zdaniem, to nie ma sensu. Przykro mi. Zasługujesz na kogoś, kto będzie cię
      darzył prawdziwym uczuciem. Zabrzmiało to jak banał, ale cóż...
    • nangaparbat3 Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 25.04.10, 19:46
      Ja uwazam, ze zdarady nalezy wybaczac, jeśli tylko jest szansa na dobry zwiazek po.
      Ale mieszkac z kims, kogo kochamy, a kto nie chce nas dotknac, juz nie mowie -
      nie poząda, ale odmawia najprostszej czułosci, to powolne umieranie. Przeszlam
      przez takie cos i nie mam najmniejszej wątpliwosci, ze lepiej byc samą.
      Nieporownywalnie lepiej.
      A tego co przez 19 lat bylo dobre, nie trzeba przekreślac - mozna dzieki temu
      rozstac sie w przyjaźni i przyjaźń zachowac. I dobre wspomnienia.
    • gazeta_mi_placi Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 25.04.10, 19:56
      Dajże spokój...
      Jako doświadczona kobieta powiem Ci,że dla mężczyzn sam seks to nie zdrada.
      Przekreślasz 19 lat bo zanurzał gdzie indziej?
      Co innego gdyby stosował przemoc albo chciał się dla kochanki rozwieść,ale tu chyba nie ma takiego problemu?
      Facet raz na czas (jeden szybciej,drugi po dłuższym czasie) musi zanurzyć gdzie indziej.
      Jakby wszystkie zdrady mężczyzn (także jednorazowe na delegacjach itp.) wychodziły zawsze na wierzch i za każdym razem małżeństwa by się rozwodziły z tego powodu odsetek rozwodów sięgnąłby 90%.
      Uwierz mi kochana! Wiem co mówię.
      • angazetka Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 25.04.10, 20:04
        > Jako doświadczona kobieta powiem Ci,że dla mężczyzn sam seks to
        nie zdrada.

        Ale dla kobiety jest i to jest kluczowe. Lubię takie "życiowe"
        mądrości, od ktrych można womitować.
        • cherry.coke Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 26.04.10, 01:44
          To jest facet, nie wierz w jego kobiece doswiadczenie smile
      • nomya Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 26.04.10, 11:50
        gazeta_mi_placi tutaj
        forum.gazeta.pl/forum/w,30835,109470237,109470237,Kwestia_seksu_.html
        miałaś inne zdanie wink

        "Kwestia seksu.
        gazeta_mi_placi 31.03.10, 15:58 Odpowiedz
        Czy nie przeszkadza Wam fakt (o ile mieszka jeszcze z żoną pod jednym dachem),że
        Wasz kochanek uprawia seks także z żoną?
        Ja bym się lekko brzydziła (gdybym była kochanką).
        Jeden mi mówił,że nie uprawia seksu z żoną a ja byłam głupia i wierzyłam.
        Gdybym wiedziała,że uprawia czułabym pewien niesmak.
        Nie mówiąc już o możliwości złapania infekcji lub grzybicy od żony za
        pośrednictwem Pana."

        Zmiana frontu? suspicious
        • sofi84 Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 26.04.10, 11:54
          co ma jej postawa jako kochanki do postawy jako żony?
          to, że brzydzi się być kochanką nie wyklucza pogodzenia się ze zdradami facetów.
          To czy się brzydzi żony to jedno, a to czy zostałaby z mężem to inna sprawa.
          Kochanka nie ma zobowiązań, wspólnych różnych spraw, z kochanką nie łączy faceta
          związek małżeński, na który zdecydował się z żoną. Mimo wszystko wydaje mi się,
          że to inne relacje.

          Wybaczyłam zdradę, nie byłabym kochanką. Nie widzę tu rozbieżności.
    • joanna35 Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 25.04.10, 19:59
      czekać
      > że może jaśnie panu się odwidzi, może stwierdzi że mnie kocha.
      Biorąc pod uwagę zachowanie Twojego męża i samą zdradę to ostatnią
      rzeczą jaką brałabym pod uwagę jest on i jego uczucia. Skup się na
      sobie, na swoich uczuciach i oczekiwaniach dotyczących zarówno tego
      związku, jak i życia w ogóle. Odpowiedz sobie na pytanie o to czego
      Ty chcesz - ratować ten związek za cenę niespełnienia własnych
      pragnień i oczekiwań czy też , jak pisała poprzedniczka, mając w
      pamięci to co dobre zachować dla męża ciepłe uczucia, ale szczęścia
      szukać gdzie indziej. Najważniejsze, żeby to była w całości Twoja
      decyzja. Pozdrawiam.
    • tully.makker Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 25.04.10, 20:07
      Dziwie sie, ze w takiej sytuacji chcesz zostac z mezem, ale to twoj wybor. Jesli
      jednak dokonalas takiego wyboru, to niestety musze stwierdzic ze taktycznie to
      rozegralas bardzo zle. Zamiast wstrzasnac pewnoscia meza co do twojej milosci,
      zmusic go, by cie zdobyl od nowa, wykorzystac wstrzas, by pokazac mu sie z nowej
      strony, to wrociliscie po prostu w stare koleiny.

      Jesli nie popracujesz nad soba, to niestety czeka cie powtorka z rozrywki.
    • marychna31 Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 25.04.10, 20:26
      Nie chcę ci sprawiać przykrości ale czy jestes pewna, że tamta druga kobieta
      to nie był czasami facet? Bo mi tak wszystko z opisu pasuje...
      • imasumak Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 25.04.10, 22:42
        Też o tym pomyślałam. Mąż dobry kumpel, układ partnerski, ale bez bliskości
        fizycznej...
    • czar_bajry Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 25.04.10, 20:38
      Tak naprawdę to ciężko coś poradzić.
      Z tego co piszesz raczej wynika iż jemu na Tobie nie zależy, nie pociągasz go
      seksualnie a w zaistniałej sytuacji to bardziej on niż ty powinien dążyć do
      zbliżenia.
      Jeśli go kochasz mocno i jesteś pewna że warto walczyć o Was to może zastanów
      się nad sobą i tym co jest przyczyną tego że on nie chce.
      Ja wiem że to okropne ale faceci są wzrokowcami i może na przykład przeszkadza
      mu to że przytyłaś i przestałaś o siebie dbać.Nie wiem czy tak jest ale spójrz
      na siebie jego oczami. Zainwestuj w siebie, idź do fryzjera, kosmetyczki na
      solarium, kup nowe ciuch i zacznij wychodzić bez niego. Ale i tak nie ma
      pewności czy takie wybiegi odniosą pożądany skutek, w każdym razie Tobie na
      pewno poprawią samopoczuciesmile
      • gaba29 Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 25.04.10, 22:10
        jak ktoś wyżej napisał, jestem jedną z tych które tego na swojej skórze nie
        doświadczyły i rzeczywiście jeszcze rok temu krzyczałabym kopnij i żyj. Ale rok
        temu podobna sytuacja przytrafiła się mojej przyjaciółce. Kopnęła, płakała,
        cierpiała. Mąż wrócił i przez blisko pół roku nic - żadnej czułości. Cierpiała
        nadal, ale dziecko szczęśliwe, a ona jakby spokojniejsza. Szanowałam jej decyzję
        mimo iż wydawało mi się że ja postąpiłabym inaczej i drania do domu nie
        wpuściła. Dziś udało im się wiele rzeczy naprawić, poskładać. Sex wrócił po
        wielu miesiącach, nowy, świeży. Ja też zmieniłam zdanie, nie jestem już taka
        kategoryczna. Przyjaciółka szczęśliwa i widząc to cieszę się że nie słuchała
        tych apeli by rzucić i zapomnieć. Jeśli więc kochasz go, daj sobie, jemu czas a
        może za rok też powiesz że wszystko się ułożyło, a może będzie jeszcze lepiej.
        czego z całego serca Ci życzę.
        • wertykaln nigdy! 25.04.10, 22:34
          gaba29 napisała:
          Sex wrócił po
          > wielu miesiącach, nowy, świeży.

          Nigdy bym nie pozwolila sie odtknąc. DOtykal innej kobiety.
          Penetrowal jej ciało, robil z nią to, co ze mną.. Pewnie tez mowil
          mile rzeczy, pieścił, patrzyl na nią, chcial by bylo jej z nim
          dobrze, obserwowal jej reakcje, cieszyl się, że sprawia jej
          przyjemność. Sam sie tym podniecał, czekal na te chwile, czerpał
          przyjemnośc, z tego, że jej jest dobrze z nim!! Albo gorzej, dawal
          jej to, czego nie dawla własnej żonie-zupelnie za darmo, bez
          proszenia się! Dawal bo chciał, dawał bo tak czuł.


          O rany. Dużo by tu jeszcze wymieniać, ale warto takie rzeczy sobie
          uprzytomnić. Uprzytmonic wtedy, gdy niby wszystko przygaśnie, wtedy
          gdy zapomnisz, gdy.. juz będzie miala poukładane.
          • unkaunka Re: nigdy! 25.04.10, 22:49
            ja jestem z tych, które tego na własnej skórze nie przeżyły... Ale jestem pewna,
            że nie dałabym drugiej szansy, bo nawet jeśli bym wybaczyła to nie umiałabym
            zapomnieć. Jestem pewna że bym odeszła. I nie ma dla mnie znaczenia czy to byłby
            tylko sex czy by się zakochał! Jeżeli ktoś decyduje się na związek to powinien
            liczyć się z tym, że sexu z obcymi ludźmi już nie powinien uprawiać! Na Twoim
            miejscu postarałabym się zacząć życie bez niego, to on powinien strać się okazać
            Ci uczucie i naprawić błąd. A to 19 lat? Nie musisz tego przekreślać. To było
            dobre 19 lat Twojego życia! Nie zapomnisz o tym i będziesz to ciepło wspominała,
            ale zastanów się czy chcesz spędzić kolejne 19 lat życia z człowiekiem, który
            nie pragnie Cię i nie okazuje uczucia? Myślę, że musisz z nim szczerze
            porozmawiać, a może jakaś terapia małżeńska? Z całego serca życzę Ci, żeby życie
            potoczyło się tak jak tego pragniesz i żebyś była szczęśliwa! Pozdrawiam
            • gazeta_mi_placi Re: nigdy! 25.04.10, 22:56
              Za młoda jesteś.
              Jeszcze wiele rozczarowań przed Tobą.
              Także tych idealizujących związek.
              Wierz mi seks pozamałżeński zdarza się tak często,że sama byś się zdziwiła...
              • angazetka Re: nigdy! 25.04.10, 23:05
                > Wierz mi seks pozamałżeński zdarza się tak często,że sama byś się
                zdziwiła...

                Kradzieże samochodów też się często zdarzają, czy wobec tego należy
                je akceptować?
                • gazeta_mi_placi Re: nigdy! 25.04.10, 23:14
                  Seks pozamałżeński o wiele częściej i jest uwarunkowany genetycznie.
                  Monogamia praktycznie (poza bardzo nielicznymi gatunkami niektórych ptaków i
                  ssaków) nie istnieje.
                  Należy nauczyć się z tym żyć i to akceptować,wtedy jest lżej smile
                  • angazetka Re: nigdy! 25.04.10, 23:19
                    A jaki gen odpowiada za seks pozamałżeński? wink
                    I nie wiem, czy ci wiadomo, ale życie nie jest li i jedynie formą
                    istnienia białka.
                    • gazeta_mi_placi Re: nigdy! 26.04.10, 10:54
                      Ale kierują nami popędy.
                      Ty dzięki tym popędom na przykład się rozmnożyłaś smile
                      Doucz się (ale błagam-nie z kolorowych pisemek,najlepiej jakiś podręcznik do
                      antropologii) o poligamii wśród ssaków oraz uwarunkowań wrodzonych (każdy
                      mężczyzna chce podświadomie zapłodnić jak największą liczbę kobiet).
                      • angazetka Re: nigdy! 26.04.10, 10:57
                        Nie pouczaj mnie, z czego mam się douczać, bo mnie pusty smiech
                        ogarnia big_grin Socjobiologia mnie nie kręci.

                        > Ty dzięki tym popędom na przykład się rozmnożyłaś smile

                        Cholera, a to nowość. Nie wiedziałam, że się rozmnożyłam. Dzięki za
                        ifnormację.
                        • sofi84 Re: nigdy! 26.04.10, 11:03
                          żal tyłek ściska, dziewczyna przechodzi załamanie a Wy sobie pyskówki
                          urządzacie.. idźcie na pocztę co?
                  • joanna35 Re: nigdy! 25.04.10, 23:20
                    Gazeto, wybacz, ale bredzisz. A tak na marginesie chciałam polecić
                    Waszej uwadze lekturę książki " Porady na zdrady". Myślę, że rady w
                    niej zawarte można zastosować w trakcie przygotowań do rozwodu z
                    innego powodu.
          • sofi84 Re: nigdy! 25.04.10, 22:59
            wertykaln napisał:

            > Nigdy bym nie pozwolila sie odtknąc. DOtykal innej kobiety.
            > Penetrowal jej ciało, robil z nią to, co ze mną..

            Rozumiem, że jesteś jego pierwszą i ostatnią partnerką seksualną skoro tak
            piszesz... No bo gdyby wcześniej dotykał innej kobiety, penetrował jej ciało,
            robił z nią to, co teraz z tobą też byś z nim nigdy nie była?

            nigdy nie mówi nigdy bo to nigdy nie wiadomo..
            • gazeta_mi_placi Re: nigdy! 25.04.10, 23:05
              Niektóre tutejsze kobiety są rozczulająco naiwne.
              Życzę im żeby mąż się dobrze ukrywał i nigdy nie wpadł bo inaczej tragedia murowana...
              • tully.makker Re: nigdy! 26.04.10, 10:30
                Życzę im żeby mąż się dobrze ukrywał i nigdy nie wpadł bo inaczej
                tragedia muro
                > wana...

                A jaka tam tragedia - w dniu wm ktorym dostalam do eki dowody zdrady
                poplakalam, potem wezwlam slusarza. Dzieki dowodom mialam mocna
                pozycje w negocjacjach i rozwiodlam sie na swoich warunkach. Ex
                utemperowany moja stanowcza postawa od 15 lat chodzi jak w zegarku.
                • gazeta_mi_placi Re: nigdy! 26.04.10, 10:51
                  Skąd wiesz,że chodzi jak w zegarku skoro jest (jak dobrze zrozumiałam) exem?
                • deodyma Re: nigdy! 26.04.10, 11:59

                  > A jaka tam tragedia - w dniu wm ktorym dostalam do eki dowody
                  zdrady
                  > poplakalam, potem wezwlam slusarza. Dzieki dowodom mialam mocna
                  > pozycje w negocjacjach i rozwiodlam sie na swoich warunkach. Ex
                  > utemperowany moja stanowcza postawa od 15 lat chodzi jak w zegarku.




                  tully, ale jakie to ma teraz znaczenie, jesli z tego co piszesz,
                  jestescie 15 lat po rozwodzie?
                  no chyba ze zyjecie ze soba pod jednym dachem , ale nawet gdyby, to
                  dlaczego eks mialby chodzic, jak w zegarku?
                  nic Was juz nie laczy przeciez...
                  bez sensu.
            • angazetka Re: nigdy! 25.04.10, 23:07
              Jest pewna różnica między czasem przed związkiem a czasem w trakcie
              związku.
              • sofi84 Re: nigdy! 25.04.10, 23:13
                tak, czasem po związku też. proponuję Wam wszystkim się rozwieźć w takiej
                sytuacji, a autorce odpowiedzieć sobie szczerze na pytanie, czego teraz
                najbardziej pragnie i zamknąć e-jatkę w cholerę, bo czytanie co myślał jej mąż
                gdy bzyknął inną kobietę napisane przez wszystkowiedzące inne panie może tylko
                ją nakręcić negatywnie bez względu na to, czego tak na prawdę ona pragnie w tej
                chwili.

                kobieta wie co myśli obcy facet którego w życiu na oczy nie widziała gdy kogoś
                bzyka... jasnowidzki kurna,. w kryminale powinnyście pracować albo w SN
                • joanna35 Re: nigdy! 25.04.10, 23:23
                  Dokładnie Sofi, o zwykłym takcie i szacunku dla uczuć cierpiącej
                  kobiety nie wspominając.
                • noemi123 Re: nigdy! 25.04.10, 23:24
                  nie jasnowidzki, usłyszałam to z ust facetów, którzy mieli romanse,
                  którzy w te romanse się zaangażowali a wrócili do domu bo dzieci, bo
                  kredyty, bo nie chcieli na starośc dzielić się majątkiem. Proste i
                  brutalne.
                  • sofi84 Re: nigdy! 25.04.10, 23:27
                    w dalszym ciągu oceniasz faceta którego nie znasz i mierzysz go jedną miarką.
                    dla mnie to głupota straszna, bo można komuś krzywdę w ten sposób zrobić.
                    • noemi123 Re: nigdy! 25.04.10, 23:34
                      każda z nas zna swojego najlepiej i po jakimś okresie będzie
                      wiedziała co czuje, co począć. Dla mnie ludzie mówili aby go nie
                      przyjmowała bo pożałuję, ale skąd, przecież ja go kochałam,
                      wiedziałam lepiej. Tak, a teraz wiem, że szkoda mojego czasu było.
                      Przecież ja nie napisałam autorce postu aby go wystawiła za drzwi.



                      sofi84 napisała:

                      > w dalszym ciągu oceniasz faceta którego nie znasz i mierzysz go
                      jedną miarką.
                      > dla mnie to głupota straszna, bo można komuś krzywdę w ten sposób
                      zrobić.
                      • sofi84 Re: nigdy! 25.04.10, 23:39
                        > Przecież ja nie napisałam autorce postu aby go wystawiła za drzwi.

                        napisałaś dokładnie, że byłaś w takiej samej sytuacji jak ona i opisałaś
                        zupełnie inną sytuację niż ma ona. Tu już nie chodzi o pisanie co ona powinna
                        zrobić, tylko o napisanie 'bylam w takiej samej sytuacji jak ty!' i
                        przedstawianie niżej jakiegoś koszmaru który przeżyłaś! słuchaj mi jest na
                        prawdę bardzo przykro, że przez to przeszłaś, ale sytuacje mają się nijak a
                        pierwsze zdanie które zacytowałam sugeruje jednoznacznie, żeby utożsamiła swoją
                        sytuację z Twoją no..
        • gazeta_mi_placi Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 25.04.10, 22:39
          Kobiety za bardzo histeryzują odnośnie samego seksu pozamałżeńskiego.
          Co innego romans typu zakochanie i planowanie przyszłego życia z kochanką.Ale to
          ostatnie bywa rzadkie.
          Prędzej jest zwykły seks pozamałżeński.
    • noemi123 Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 25.04.10, 23:02
      byłam w dokładnie takiej samej sytuacji jak ty. 4 marca odłożyliśmy
      sprawę rozwodową z jego pozwu, prosił o odłożenie, wrócił bo mąż
      kochanki rozgonił tę wielką miłość, obiecywał mi, że już się nie
      kontaktują a jak wyszło? Emailem wyznawali sobie miłość, planowali
      swoje spotkanie ku czułości i miłości, zatracali się w tęsknocie, on
      planował perfidne udupienie mnie przez swoich prawników, dodatkowo
      miał jeszcze panienki na boku. Taki był za moją dobroć dla niego,
      wsparcie. Był ze mną , spał w jednym łóżku, kochał się ze mną,
      wstawał na chwilę z łóżka i pisał do niej emaile pełne miłości do
      niej opisując jak to mu źle w domu, jak to ja larwa jestem i wracał
      do mnie do łóżka. Na szyji nosił łańcuszek od niej, nie chciał go
      zdjąć, po prostu zakochał się, ona była cały czas w głowie a fiutem
      zaliczał jeszcze inne panienki. Nigdy nie będzie juz tak samo, śpiąc
      z tobą on myśli o niej, tęskni za jej ciałem, zapachem, mruczeniem,
      a ty pewnie czujesz się gorsza. Pokazałam gadowi te emaile do niej i
      co? Wypierał się a teraz to już tylko mnie wyzywa, bo to ja jestem
      kurwa, złodziejka, oszustka. Swojego podłego, podstępnego
      zachowania, kurwienia się nie widzi. Dla niego to norma, żadnych
      zasad nie ma. Ja nie wytrzymałam, rozstaliśmy się, narazie on
      pomieszkuje w domu, gnębi mnie psychicznie przy dziecku i
      ekonomicznie. Pokrzyżowałam jego plany, po prostu przeleciałam jego
      pocztę gdy się nie wylogował z mojego laptopa, i Dzięki Bogu bo
      jeszcze trzymałabym tego gada pod swoja kołdrą i prała jego zasrane
      gacie, które dziwki mu ściągają. Nigdy więcej tego gnoja!!!
      • sofi84 Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 25.04.10, 23:07
        a skąd wy kurna wiecie co on myśli będąc z nią???

        noemi a pomyślałaś co jak nie masz racji? konsekwentnie idąc dalej twoim tokiem
        rozumowania - kochanki też nie kochał tak samo jak nie kochał ciebie, skoro
        jeszcze kogoś zaliczał po drodze.

        nie mierzcie wszystkich jedną miarką i nie mówcie co ktoś myśli!!!
        jejuuuuu jak ja tego nie znoszę jak ktoś mi mówi co ja myślałam!
        • noemi123 Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 25.04.10, 23:20
          skąd wiem? bo jak czytał od niej emaile myśląc, że ja nie widzę to
          płakał, bo smarował do niej takie romantyczne teksty jakich ja przez
          15 lat od niego nie usłyszałam,w życiu nie wiedziałam, że mój mąż
          jest romantyczny i zna takie górnolotne teksty, bo pisał jej
          wiersze, bo mówił przez miesiąc tylko o niej, bo jak go pierdolnęła
          to z płaczem do mnie zadzwonił. Bo to się wie kobieto, bo po takich
          związkach nie ma juz takiej namiętności, pożądania z dwóch stron
          kobieto. Przeżyłam to więc wiem. Teraz brzydzę się tym, że był pod
          moją kołdrą. Wstydzę się tego.
          • sofi84 Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 25.04.10, 23:23
            pytam skąd wiesz co akurat czuje i myśli facet autorki. przykro mi że trafiłaś
            na... kogo trafiłaś, ale nie powinnaś mierzyć go jedną miarką z kimś, kogo nie znasz
            • noemi123 Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 25.04.10, 23:31
              Napisałm powyżej, szukając rozwiązania swojego problemu rozmawiałam
              z wieloma zdradzającymi, mającymi długotrwały romams, zazwyczaj
              zakończony przez nagłe okoliczności. Wszystkich 8 potwierdziło, że
              one nadal są w ich myślach, ich zapach, mruczenie wieczorne, uśmiech
              czy nietypowa sytuacja, gdzie zona nigdy tak by sie nie zachowała.
              Ba, często właśnie oni pod wpływem kochanki godzą się na coś na co
              żona namawiała ich latami i namówić nie mogła... A później och i ach
              jaka ta kochanka była cudna i zaskakująca...


              sofi84 napisała:

              > pytam skąd wiesz co akurat czuje i myśli facet autorki. przykro mi
              że trafiłaś
              > na... kogo trafiłaś, ale nie powinnaś mierzyć go jedną miarką z
              kimś, kogo nie
              > znasz
            • anorektycznazdzira Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 27.04.10, 18:18
              A cóż ma myśleć, skoro żony nie tyka nawet kijem od szczotki?! No
              chyba, ze mu przestała wydzielać przysadka albo w ciemnej bramie
              wyrżnęli jądra. Takie niedotykanie i niesexowanie to ostentacja, na
              transparencie mógłby napisać, że z tamtą mu pasowało a z tą nie.
              Noemi, jesteś silną i trzeźwo myślącą kobietą, gratuluję refleksu i
              zdrowego podejścia. I życzę jak najszybszego nadejścia lepszych czasów.
        • angazetka Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 25.04.10, 23:21
          Wiesz, to co on myślał, nie jest tu pierwszoplanowe - ważniejsze
          jest to, że zdradzał i że ma żonę w głębokim poważaniu. A myśleć to
          sobie może.
          • sofi84 Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 25.04.10, 23:26
            to, że zdradził nie jest czynem chwalebnym a to, że dał się złapać świadczy o
            jego głupocie.
            ale zdrada nie świadczy o braku miłości chociaż ciężko to pojąć. trochę się od
            facetów różnimy. co do seksu i bliskości - związki mają różne okresy.
            • angazetka Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 25.04.10, 23:32
              > ale zdrada nie świadczy o braku miłości chociaż ciężko to pojąć

              A to chyba zależy od oczekiwań danej osoby. I to nie zdradzającej, a
              zdradzanej.
          • noemi123 Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 25.04.10, 23:27
            Toż właśnie o to chodzi! I mój i jej mają nas w du...e bo w głowie
            cały czas one siedzą, do tego to się sprowadza, że nie ma czułości,
            przytulania, namiętności, sex czasem wymuszony z obowiązku.
            Świństwo, łajdaczyć się potrafią ale jak koło dupy sie pali to
            zwijają ogon i do budy.



            angazetka napisała:

            > Wiesz, to co on myślał, nie jest tu pierwszoplanowe - ważniejsze
            > jest to, że zdradzał i że ma żonę w głębokim poważaniu. A myśleć
            to
            > sobie może.
            • sofi84 Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 25.04.10, 23:32
              czekaj, to bzykał cie w końcu czy nie? napisałaś że bzykał, a potem maile
              wysyłał, a autorka pisze o braku zbliżeń.. ooo jakaś różnica jest?????

              nie ma sensu ciągnąć tego dalej... oceniaj sobie ludzi jak chcesz. kiedyś,
              zranisz przez to samą siebie...
              • noemi123 Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 25.04.10, 23:37
                kurczę u mnie pisał po tajniacku, u niej dzwonił, wielka mi różnica-)
                Nie oceniam tak wszystkich ale teraz wiem, że jak raz puści franka
                na lewo to prędzej czy później jedna ze stron tego nie wytrzyma,
                zawsze zostaje wielka rysa.


                sofi84 napisała:

                > czekaj, to bzykał cie w końcu czy nie? napisałaś że bzykał, a
                potem maile
                > wysyłał, a autorka pisze o braku zbliżeń.. ooo jakaś różnica
                jest?????
                >
                > nie ma sensu ciągnąć tego dalej... oceniaj sobie ludzi jak chcesz.
                kiedyś,
                > zranisz przez to samą siebie...
    • benignusia Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 26.04.10, 01:00
      nieumiała bym żyć w takim związku....i po tylu oszustwach....z tego
      co napisałaś to między Wami nic juz niema....dziwi mnie taka postawa
      kobietuncertain rozumiem że 19 lat to dłuzgo ale to TYLKO
      przyzwyczajenie.moim zdaniem bedzie tylko gorzej...
    • deodyma Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 26.04.10, 08:43
      nie wiem, co Ty z tym fantem zrobisz, ale ja bym sie nie
      rozczulalabym tak nawet nad zwiazkiem, ktory trwalby ponad 20 lat.
      zdrada to zdrada.
      on juz dawno Wasze malzenstwo przekreslil.
    • jowita771 Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 26.04.10, 09:09
      > poradzić z ta sytuacją. mąż zdradzał mnie przez ponad pół roku. jak się wydało
      > stwierdził i prosił że chce naprawiać. potem okazało się że ciągnął to jeszcze
      > przez cztery miesiące

      > no ale do rzeczy. od tej pory mąż jak twierdzi nie ma sobie nic do
      > zarzucenia.jest uczciwy i lojalny

      Jest uczciwy i lojalny, bo pani go odstawiła, gdyby nie to, dalej by Cię
      zdradzał. Samo to, że wcześniej obiecał i nie dotrzymał, jest dyskwalifikujące.
      Nie zaufałabym takiemu panu. Myślę, że jakby miał okazję, to by nie był wierny.
    • ewag12 Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 26.04.10, 09:32
      Margot trudna przed Tobą decyzja. Ja wybaczyłabym zdradę ale tylko
      fizyczną tzn taką gdzie facet nie zaangażował sie uczuciowo -
      inaczej ABOSLUTNIE NIE. Znam swój charakter i wiem, że podkręcałabym
      ciągle śrubę i szukała tropu jak pies myśliwski.
      Natomiast na dłuższą metę nie mogłabym byc z kimś kto nie daje mi
      czułości - tez taki charakter - musze byc przytulana, całowana,
      czasami trzymana za rękę. Musze słyszeć "kocham Cie". Potrzebuje
      tego jak powietrza inaczej usycham, męcze się. Taką mam potrzebę. I
      I nie interesuje mnie, że facet jest inaczej skonstruowany, inna
      psyche, i że jest z Marsa... Od początku zna moje potrzeby i chyba
      podświadomie wybierałam takich facetów, którzy mi to zapewniali.

      Uważam, że musisz uzwględniać swoje potrzeby bo życie jest tylko
      jedno. Przez seks, przytulanie, całowanie okazuje sie uczucia a
      skoro on tego Tobie nie daje, to może tych uczuc w nim nie ma. Może
      warto poszukać ich gdzie indziej...
    • kitty4 Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 26.04.10, 19:37
      Cóż, Ja niestety byłam w takiej sytuacji i wiem jedno : decyzję
      musisz podjąć TY. To co napiszę ja lub choćby i setka innych
      forumek, jest zupełnie niczym nie znaczącym. Każda, tak, dosłownie
      każda sytuacja jest inna.
      I bardzo Cię proszę, podjęcie decyzjii nie opieraj na
      niczyich doświadczeniach, bo to może być za mało dla Ciebie.
      Ja bardzo żałuję podjętych i tych nie podjętych w tamtym
      czasie decyzji. Dziś znowu jestem mądrzejrza o pewne doświadczenia
      życiowe, ale na pewne zmiany, a tym bardziej takie jak bym chciała
      wprowadzić jest zdecydowanie za późno.
      Cokolwiek zrobisz, rób to tylko dla siebie. Nie myśl "co ludzie
      powiedzą" Ważna jesteś Ty i tylko TY. Jeśli sama o siebie nie
      zadbasz , nikt inny tego za Ciebie nie zrobi.
    • elza78 sofi84 27.04.10, 15:38
      ja rozumiem zacietrzewienie, ale to wszystko dziala w obie strony, niestety...
      co do reszty - nie zbawi sie swiata na sile tym bardziej nie doprowadzi sie do
      malzenskiej idylli kiedy po drugiej stronie mamy mur obojetnosci, wydaje sie ze
      nikt w tej sytuacji nie jest szczesliwy.
      chodzi o to ze aby cos naprawiac po zdradzie checi musza byc obopolne inaczej
      nie ma to najmniejszego sensu, i wierze ze sa samczyki ktore wracaja z
      podkulonym ogonkiem do zon i sa grzeczni i nie probuja juz po raz drugi
      podobnych akcji, jednak sa i tacy, ktorzy widzac despere kobiety wracaja i
      smieja sie w kulak z nastepna kochanica poprostu lepiej sie kryjac i zaryzykuje
      stwierdzenie ze tych drugiego rodzaju jest wiecej wsrod zdradzajacych zonkosiow...
      dlatego moje zdanie jest takie - w takiej sytuacji jedynym dobrym wyjsciem jest
      patrzenie na czubek wlasnego nosa i czy MI jest dobrze z tym gosciem, czy czuje
      sie szczesliwa, czy widze szanse na wspolne zycie i czy chce tak zyc JA...
      dlatego moje zdanie jest takie ze po zdradzie wystawiam walizki, bo zdrada to
      nie penetrowanie obslinianie i inne bzdury, to elementarny brak szacunku wobec
      osoby ktora jest zyciowym partnerem i przyjacielem, nie ma przyjazni ze
      zdrajcami wiec zdrada oznacza koniec a dylemat bycia czy nie bycia w zwiazku nei
      rozstrzyga sie po ujawnieniu procederu, ale przed nim w glowie faceta = zdradza
      = wybiera inna = nie chc emnie = dowidzenia smile z czystego egoizmu...
      dla swietego spokoju smile
    • suazi1 Tracisz przy nim swój cenny czas!!! 27.04.10, 15:55

    • margot.x Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 27.04.10, 17:48
      dziękuję za wszystkie wpisy.bardzo.
      wiem że decyzję muszę podjąć sama.
      ale to jego bycie w porządku (od końca romansu) trwa już 8 miesięcy. a ja nie
      mogę dość ze sobą do ładu. nie chodzi mi tyle o to że spał z inną kobietą-jak to
      ktoś napisał nie jest to taki wielki problemsmileile o to co usłyszałam podczas
      wielu (naprawdę mnóstwa) rozmów o tym co dalej. on wyobrażał sobie życie z nią.
      zakochał się. mówił jej że ją kocha.musiał cierpieć aby się odkochać. to
      wszystko usłyszałam. natomiast mi mówi wprost że nie będzie mi mówił że mnie
      kocha, bo jesteśmy już tyle lat. nie będzie mnie całował bo mu to dawno
      przeszło. nie będzie robił nic na siłę - no bo "chciałabyś żebym się zmuszał???"
      nie przytula mnie, a jak ja się przytulę mam wrażenie jakbym się przytulała do
      słupa. no i teksty-jesteś ładna ale na mnie nie działasz, jesteś mi fizycznie
      obojętna.
      chodziłam na psychoterapię-prawie rok-nic mi to nie dało. nie umiem sobie z tym
      poradzić.
      on ma niesamowitą zdolność adaptacji. mam wrażenie że poprostu dostosował się do
      okoliczności. tamta kobieta ma dziecko, ponoć też niezbyt łatwą sytuację
      rodzinną (choć jest wolna)a on nasze dziecko bardzo kocha. rozwodząc się
      straciłby poprostu-ambicjonalnie mówi że da nam kasę i to on się wyprowadzi
      gdyby nie wyszło.
      męczę się, jak to ktoś napisał usycham bez tej odrobiny czułości.
      a z drugiej strony dba o nas, pomaga, jest ciekawym człowiekiem, zabiera nas na
      wyjazdy.
      rodzina mówi czekaj, zdążysz. a ja nie umiem być fajna w domu (on tego
      oczekuje)gdy nie może mnie nawet dotknąć.
      mówi że tej czułości nie potrzebuje. kochanka zdążyła mu już zrobić aferę że się
      nie przytula.
      jak widać rozmawialiśmy szczerze...
      a wasze wpisy może pomogą mi spojrzeć na to z boku
      mam coraz częściej wrażenie że mimo iż to on się kurwił to ja jestem na
      przegranej pozycji. to ja coś chcę(czułości i bliskości). on nic nie potrzebuje.
      mam się tylko nie przypierda...czytaj nie rozmawiać na osobiste
      tematy(np.przytulaniasmile. mam czekać a jak mi się nie podoba i jest mi źle to on
      się zabiera.
      • kowalka33 Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 27.04.10, 22:10
        A ja ci dam taką radę-znajdż sobie kogos , tak bez zobowiazań do seksu.Moja
        koleżanka tak zrobiła znalazła chłopaka z internetu. Podobno seks z nim to
        bajka.jest dużo młodszy od niej i to jest bez zobowiązań naturalnie ale jak na
        nią działa.Schudła 15 kg i dba o siebie obłędnie, jej mąż gustował w panienkach
        na godziny i jak sie dowiedziała to po kilku dniach rozpaczy doszła do wniosku
        ze zrobi mu to samo.Dla mnie to ostra jazda i gdzie tu ratowanie związku ale jak
        widzę jak na nią to działa jak odmłodniała to już sama nie wiem.
    • margot.x ale się rozpisałam... ale ja sobie nie radzę!!! 27.04.10, 17:49
      • imasumak Re: ale się rozpisałam... ale ja sobie nie radzę! 27.04.10, 18:34
        Rób tak, żebyś Ty jak najmniej ucierpiała. Jeżeli czujesz, że nie jesteś gotowa
        na to, żeby się wyprowadził, toleruj taki stan rzeczy, ale bez nadskakiwania
        mężowi. Zadbaj o siebie, umawiaj się ze znajomymi, a jego traktuj jak lokatora.
        Natomiast jeżeli czujesz, że jego obecność źle na Ciebie działa, poproś go, żeby
        się wyprowadził.

        Mnie też mąż zdradził, jesteśmy razem, ale ja wiedziałam że on zrobi wszystko,
        żeby naprawić swój błąd. To ja byłam górą, a on musiał się starać i robił to.
        Gdyby tego nie robił, nie bylibyśmy już małżeństwem.
    • anorektycznazdzira Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 27.04.10, 18:05
      Nie da się wyżebrać uczucia (choć czasem by się chciało) ani sie
      awet nie da cierpliwie go wyczekać. Jesteś na z góry spalonej
      pozycji, bo jeśli ten pan miałby Ciebie zapragnąć, to świadomość, że
      czekasz pokornie aż to nastąpi tylko przeszkadza. Co tu zdobywać,
      czym się emocjonować. Bardzo mi Ciebie szkoda, bo widać w każdym
      słowie, jak się męczysz i jak Ci źle. Uważam jednak, że będziesz
      musiała się uniezależnić psychicznie, przestać od niego czegokolwiek
      oczekiwać i czegokolwiek się spodziewać. Żyj własnym życiem. On
      psychicznie wróci albo nie i nie wiesz tego. Czekanie Cię zniszczy.
      Myśl o sobie i rozglądaj się dookoła. Pozbieraj się zanim będziesz
      wrakiem czekającym na łaskawy gest. Trzymam kciuki.
      • alexandretta25 Re: życie po zdradzie-proszę pomózcie 27.04.10, 21:27
        Mąż mnie zdradził po 3 latach małżeństwa, gdy nasza upragniona córeczka
        miała 2 miesiące (dzis ma 8),zdradził mnie z moją koleżanką.Dowiedziałam
        się tego od niej w moje urodziny. Chciałam "kopnąć i odejść" ale
        postanowiłam że zostane,dla dziecka.Minęło pół roku a ja dalej nie
        potrafie sobie z tym poradzić.Różnie bywało,raz lepiej,raz gorzej.Z mojego
        doświadczenia wynika że im bardziej myśle o sobie tym lepiej układa się w
        naszym związku.Lepiej jest walczyć o siebie niż o nas. Zazwyczaj kiedy ja
        jestem szczęśliwa to i między nami jest lepiej.Zobaczymy co z tego
        wyniknie.Pozdrawaim cię,łączę się z tobą w bólu i wierze że życie ci się
        poukłada (z nim lub bez niego)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka