margot.x
25.04.10, 19:36
dziewczyny bardzo proszę o wpisy. jest mi tak strasznie źle. nie umiem sobie
poradzić z ta sytuacją. mąż zdradzał mnie przez ponad pół roku. jak się wydało
stwierdził i prosił że chce naprawiać. potem okazało się że ciągnął to jeszcze
przez cztery miesiące-już tylko przez telefon. znowu się wydało. ona go
odstawiła bo nie chciała nikogo krzywdzić. ponoć myślała że sytuacja jest
inna, a tu okazuje się że żona wcale nie chce zrezygnować, na dodatek kocha
swego męża.
no ale do rzeczy. od tej pory mąż jak twierdzi nie ma sobie nic do
zarzucenia.jest uczciwy i lojalny. problem w tym że przed tą sytuacją w naszym
małżeństwie było zupełnie obojętnie, nie sypialiśmy ze sobą, bo on nie chciał.
nie dotykał mnie wogóle, omijał wręcz (nie chodzi mi o łóżko tylko o codzienne
przytulanie, dotykanie się). Powiedziałam że tego potrzebuję i bez tego wg
mnie nie da się naprawić. teraz już sama nie wiem pogubiłam się. niby się
stara, pomaga w domu (zawsze to robił), daje pieniądze, rozmawia z mną. ale
bliskości fizycznej dalej nie ma. stwierdził ostatnio że nie będzie się
całował bo mu to przeszło dawno temu. dotykania on nie potrzebuje. do tego
dochodzi mnóstwo przykrych rzeczy które usłyszałam-jestem mu jako kobieta
obojętna, nie pociągam go wogóle. raz mówi że mnie kocha ale po swojemu, raz
że czeka aż będzie lepiej i ta miłość się odrodzi.czuję się jakbym mieszkała z
kumplem, on nic ode mnie nie potrzebuje, porozmawiamy sobie fajnie i jest ok.
chyba dla niego.że on postąpił wracając do mnie wbrew sercu. i że nigdy się
nie zaangażuje ze mną tak jak tam.
wiem że decyzję muszę podjąć sama ale nie umiem. jesteśmy razem od 19 lat. mam
to wszystko przekreślić? nie wiem co robić. brak mi tej bliskości, czułości,
nie czuję się kobietą, wogóle czuje się beznadziejnie. czy z tym żyć? czekać
że może jaśnie panu się odwidzi, może stwierdzi że mnie kocha.