evita-is-me
17.05.10, 14:35
Już nerwy mi puszczają. Młoda ma osiem lat, a zachowuje się jak trzylatek,
zawsze da się wkręcić w dziwne sytuacje. Dziś wzięła do szkoły zabawkę, po
powrocie okazało się,że jest wygięta. Nie chodzi o zabawkę tylko o jej
wytłumaczenie tzn. że mama jej koleżanki z klasy chciała zobaczyć tą zabawkę i
podobno wyrwała jej ją ręki, zaczęła wyginać na różne strony i dlatego zabawka
jest zepsuta.Raczej mało prawdopodobna sytuacja jak dla mnie, ale chodzi o to,
że młoda zawsze ma jakiś problem, a to koleżanki jej nie lubią, a to ktoś jej
dokucza, a to wiecznie jest z czegoś nie zadowolona.Konkretnie martwi mnie to,
że pozwala, żeby inni wchodzili jej na głowę, bo ona bidulka nie wie co w
danej sytuacji mogła zrobić. Dużo z nią rozmawiam na takie tematy, podpowiadam
co mogła zrobić lub powiedzieć, ale nie przynosi to żadnego efektu.
Żeby była jasność, nie oczekuję, ze moje dziecko nagle się zmieni i będzie
przebojem iść przez życie ale chciałabym, żeby umiała sobie radzić w takich
sytuacjach, albo nie wyolbrzymiała ich tak bardzo, bo zdaję sobie sprawę, że
też tak może być.
Powiedzcie czy miałyście podobne sytuacje i jak sobie z nimi radziłyście.