Dodaj do ulubionych

Wpadki kosmetyczne nastolatek

21.05.10, 10:57
Do założenia wątku natchnęła mnie przygoda córki piegowatej.
Jakie miałyście super pomysły na upiększenie sie w czasach licealnych, albo
przedlicealnych???

Ja trochę z innej beczki: miałam wtedy jakieś 13,14 lat- 7 lub 8 klasa szkoły
podstawowej i zapragnęłam wyglądać jak dziewczyna z "Dziewczyny".tongue_outtongue_out Tamta
modelka miała piękny kolor włosów taki intensywnie kasztanowy.

Na ta okazje zakupiłam wtedy szampon koloryzujący oczywiście kasztanowy.
Chciałam go wypróbować. Padło na moją wtedy 6 letnia sąsiadkę- Krysię zresztą.
Krysia była jaśniuteńka blondynką- więc kolor wyszedł baaardzo intensywnie
marchewkowy...i zonk! Próby zmycia tego szamponu spełzły na niczym,, a
próbowałam z 6 razy...
Krysia wróciła do domu, a za chwilę przybiegł z awanturą jej ojciec-
stwierdził- jak umiałaś pomalować to teraz umyj!uncertain
W końcu Krysia kilka miesięcy paradowała z marchewkową fryzurą. W szkole
nauczycielki patrzyły na mnie jak na wariatkę...

A mama Krysi opowiadała, że poszły do banku- stoją w kolejce, za nimi starszy
pan stwierdził- wszytko lubię, ale takiego koloru włosów u dzieci nie!tongue_outtongue_outtongue_out
Obserwuj wątek
    • kaamilka Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 21.05.10, 11:28
      Moim marzeniem zawsze były blond loki! Ileż ja się naużywałam
      lokówek, wałków, papilotów! Koszmar...! Efekt zawsze marny - bo
      miałam mysie ogonki, więc ni piernika blond loki z nich by nie
      wyszły tongue_out
    • mniemanologia Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 21.05.10, 11:38
      Kupiłam sobie kiedyś szamponetkę - chciałam mieć piękne czarne włosy
      ze śliwkowym połyskiem. Kolor miał się zmyć po 3-4 myciach.
      Oczywiście nie przeczytałam, ze dla jasnych blondynek to się nie
      nadaje. I przez parę tygodni chodziłam po mieście z dziwnie siwo-
      fiolotowymi włosami.

      A, no i zagraniczne mydło w płynie - myślałam, że to lotion i przed
      swoimi urodzinami posmarowałam sobie buzię. Następnego dnia byłam
      czerwona jak burak! Wywaliłam potem wszystkie zdjęcia z tej imprezy.
      • mikas73 Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 24.05.10, 13:14
        A, no i zagraniczne mydło w płynie - myślałam, że to lotion i przed
        > swoimi urodzinami posmarowałam sobie buzię. Następnego dnia byłam
        > czerwona jak burak! Wywaliłam potem wszystkie zdjęcia z tej imprezy

        Identyczną historię przeżyłam, nawet opisałam w wątku nisar "jaką
        idiotką" można być...". Czerwona byłam, oj byłam a piekło, że ho, ho
        u mnie zadziałało w tym samym dniu.... bierzmowanie miałam właśnie..
        zdjęć brak a właściwie to szkoda smile
    • melmire Maseczka z zoltek 21.05.10, 11:40
      Tez na wlosy. Maseczka jak maseczka, ale proba zmycia jej goraca woda
      ...jajecznica na lbie, wypisz wymaluj jak ten banan smile
    • dziub_dziubasek Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 21.05.10, 11:41
      Chciałam mieć grzywkę, więc własnoręcznie postanowiłam sobie ją zrobić. A że
      ciągle było krzywo, to skracałam coraz bardziej, aż sobie niemal przy skórze
      obcięłam te włosy... Moja matka mało nie padła jak mnie zobaczyła. A miałam
      jakieś 11 lat.
      • marminia Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 21.05.10, 11:47
        Jak miałam 8-9 lat zrobiłam sobie maseczkę na twarz z pasty do
        zębów , bo myślałam, że będę miała wtedy świeżą cerę. Ale to
        piekło, gdy zaczęło zastygać!!!!
      • matsuda nie ja-mój brat 21.05.10, 11:48
        chrzciny mojego chrześniaka-impreza na wiosce, brat dzień wcześniej utlenił
        dobie włosy, biel biła z daleka kontrastując z czerwoną od pryszczy twarzą i
        taką samą bluzą z ogrooomnym kapturem. Babcia na jego widok ze wstydu i gniewu
        strzeliła wielkiego buraka...
        • theorema Re: nie ja-mój brat 22.05.10, 22:26
          a propos czerwonej geby- kiedys postanowilam radykalnie pozbyc sie zaskornikow -
          szorujac twarda szczotka do zebowi wrzatkiem. najpierw twarz byla purpurowo
          sina, a w koncu zamienila sie w wielkiego czarnegio strupa. az dziw ze blizny
          nie zostalysmile
          a oprocz tego chcialam tuszem kreslarskim namalowac sobie krechy a la Kleopatra
          - jak to straszliwie szczypalo przy zmywaniu!
      • deodyma Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 21.05.10, 20:14
        tez sie tak urzadzilam z grzywka ze dwa razy.
        za pierwszym razem mialam 10 lat a za drugim, jakies 25 lat.
        w obu przypadkach nie mialam grzywki wcale, tak sobie sciachalam.
        mam nawet zdjecia z tego okresu, gdy nie mialam tej grzywy. zdjecia
        robil mi maz i bylam wtedy w pracybig_grin
    • sanrio Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 21.05.10, 11:46
      Myślałam, że spirytus jest dobry na pryszcze i upatrzyłam sobie jednego gada na
      brodzie aby go zniszczyć. Tarłam wacikiem nasączonym spirytusem chyba z 10
      minut, wyżarło mi skórę do kości i przez tydzień miałam kolosalny strup. Ale
      pryszcza nie byłowink
      Kupiłam jak już studentka, niestety, puder w kolorze brązowym (dosłownie), bo
      chciałam się trochę "opalić", malowałam się rano w takim trochę półmroku. Na
      uczelni skupiałam na sobie spojrzenia, bo wyglądałam jak wódz Apaczów, to było
      straszne, i jeszcze ta przerwa między twarzą a szyjąbig_grin
    • apriljana Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 21.05.10, 11:48
      Na początek roku w liceum chciałam wyglądać na bardziej opaloną. Wyczytałam
      gdzieś, że karoten wpływa na koloryt skóry a że nie miałam już czasu na
      "odśrodkowe" działanie marchewek zrobiłam sobie maseczkę. Leżałam z tą maseczką
      dobrą godzinę a później podziwiałam opaleniznę w lustrze łazienkowym. Niestety
      rano, w świetle dziennym nie było już tak szałowo, miałam pomarańczową twarz i
      białą szyję a na dodatek nie mogłam tego zmyć. To był chyba mój najgorszy dzień
      w szkole.
    • default Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 21.05.10, 12:40
      Chciałam sobie "opalić" nogi, co by nie straszyć białymi po zimie,
      za radą z jakiegoś pisemka dla kobiet zrobiłam roztwór nadmanganianu
      potasu. Maczałam w tym specyfiku wacik i smarowałam nogi.
      Rzeczywiście zbrązowiały, ale w nierównomierne paski, smugi i
      zacieki, efekt utrzymywał się dobrych kilka dni, całe szczęscie, że
      nie przyszło mi do głowy potraktować tym twarz! Cholerstwo barwi
      skórę tak błyskawicznie, że jest chyba niemożliwością rozprowadzić
      toto równomiernie. Dodatkowo miałam żółtobrązowe palce i paznokcie.
      Jak stary palacz sad
      • isobe Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 10:20
        Oj tak! Nadmanganian potasu będzie mi sie wspominał do grobowej deski. Z koleżanką (czasy podstawówkowe) postanowiłyśmy isć na całość i nie bawić się w waciki - nalałyśmy wody do wanny i rozpusciłyśmy w niej cały zdobyty nadmanganian (a troche tego było) i siup! do "opalającej kąpieli"...!
        Efekt - mi pół biedy, bom wyższa - żółtobrazowa "kreacja" kończyła się na popiersiu, ale Aneta nosiła sraczkowaty "golf" (bo woda po szyje) długo jeszcze... O wannie nie wspomnę - nigdy potem jej nie widziałam, bo rodzice zabronili nam współnych zabaw w domu. Chodziłysmy wiec na strych, albo "pod garaże" - tym razem rozjaśniać sobie włosy wodą utlenioną, a że nie było jak tego na podwórku spłukać, to sie tak łaziło do wyschnięcia...
        Cud, żeśmy nie wyłysiały ani nie oblazły ze skóry przed 18-tką wink
    • shellerka Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 21.05.10, 14:30
      o dżizas! przypomniałaś mi właśnie jak to będąc 13 latką zapragnęłam odmiany.
      zapewne też pod wpływem jakiejś mundrej inaczej gazety. I posłużyłam się
      reklamowaną szeroko i ostro pianką muss color czy jakoś tak. w kolorze brąz. I
      wyszedł właśnie rudy. i miałam to przez jakieś pół roku, mimo reklamy głoszącej
      że to gów... no schodzi po dwóch myciach.


      drugą wpadkę zaliczyłam ze dwa lata później. Zapragnęłam się opalić. Na solarium
      pieniedzy nie miałam, więc kupiłam samoopalacz firmy soraya. przez tydzień
      chodziłam do szkoły ukrywając się w zaułkach korytarzy. masakra.
      swojej córce napewno poradzę, żeby zrobiła pilling i umyła ręce po aplikacjibig_grin
      • diademonde Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 21.05.10, 21:07
        O witaj w klubie samoopalaczy soraya. Też w owych czasach postanowiłam być
        płomienną blondynką z super opalenizną. Tyle, że efekt był masakryczny -
        gigantyczne zacieki na nogach - pod kolanami pobijały rekordy no i ten ciągnący
        się za mną smród. Pamiętacie, jak te pierwsze samoopalacze śmierdziały wchodząc
        w reakcję ze skórą?
        To mi bardzo długo skutecznie obrzydziło wszelkie samoopalacze. Ale teraz je
        uwielbiam - byle nie soraya.
        • kocianna Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 21.05.10, 21:46
          Raz na drugim roku studiów postanowiłam zostać blondynką w warunkach domowych,
          przy pomocy rozjaśniacza Joanny. Efekt był piorunujący: ciemne brwi i
          słomiano-żółte włosy. Żadna farba tego nie brała...

          Powtórkę z rozrywki miałam jako bardzo dorosła kobieta, kiedy fryzjerka pomyliła
          butelki z wodą utlenioną. Farby zmywały się po 3-4 myciach, więc praktycznie
          codziennie miałam inny kolor włosów - od czekoladowego brązu po żółty...
        • veni23 Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 12:09
          Samoopalacz to jest to!
          W podstawówce podwędziłam mamie. Posmarowałam sobie twarz i czekam,
          minuta, dwie, trzy - nic nie widać.
          To jeszcze raz.
          Znów nic.
          I jeszcze raz.
          Cztery razy to na pewno. Skóra już nie chciała wchłaniać tego cuda.
          Rozczarowana, że na opakowaniu kłamią pisząc o pięknej opaleniźnie
          powędrowałam do szkoły.

          Tego dnia poznałam co to znaczy Wstyd przez duże W. Cała szkoła
          zaczęła się ze mnie śmiać gdzieś w okolicach 5 godziny lekcyjnej.
      • t3sia Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 23.05.10, 23:57
        Chyba kojarzę ten muss... takie śmieszne coś co miało schodzić błyskawicznie...
        Z tym że wspomnienia moje dotyczą jakiegoś super różowego koloru.

        W czasach podstawówkowych z dwoma koleżankami przygotowywałyśmy się do szkolnego
        konkursu piosenki czy czegoś w tym guście - w każdym razie robiłyśmy show z "Get
        the party started" Pink. No a skoro śpiewałyśmy Pink to ufarbowanie włosów na
        różowo (bo przecież zejdzie po jednym myciu) było świetnym pomysłem nie?

        Mi i drugiej kumpeli, też szatynce wyszedł sraczkofiolet. Trzecia zaś,
        blondynka, dorobiła się płomiennej czerwieni. Takiej naprawdę płomiennej. Żeby
        było barwniej, tamtej trzymało przez kilka miesięcy - sraczkofiolet szczęśliwie
        okazał się łaskawszy. Po tym show pamiętała nas cała szkoła, całe szczęście że
        wakacje były tuż tuż(:
    • martishia7 Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 21.05.10, 14:48
      Nie pamiętam żebym zrobiła sobie jakąś gigantyczną krzywdę (dużo starszych
      sióstr smile ). Ale wieczystym problemem nastolatek było za moich czasów, i z tego
      co widzę nic się w tym zakresie nie zmieniło - ZA CIEMNE PODKŁADY. Ton
      ciemniejsze od naturalnego odcieniu skóry, podczas gdy powinny być o ton
      jaśniejsze. No i nakładanie kończy się na Linii Wiecznego Makijażu czyli na
      szczęce. Niektóre kobiety przenoszą ten obyczaj w dorosłość. wink
      • martishia7 Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 21.05.10, 14:48
        * odcienia...
    • aluc Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 21.05.10, 15:23
      zrobiłam sobie kiedyś odżywkę z ciepłej oliwy i jajec na włosy,
      zmywałam ze trzy dni, w końcu zeszło Ludwikiem, ale potem
      śmierdziało Ludwikiem, więc prałam dalej

      odżywka miała pomóc na siano na głowie, albowiem był to jeszcze czas
      szamponu rumiankowego ewentualnie pokrzywowego, o ile udało się go
      dostać, skutkiem mycia przez parę dni po kilka razy dziennie siano
      wydatnie się utrwaliło

      farbowanie włosów w podstawówce nie mieściło mi się w pale, w liceum
      farbowane były odsyłane do domu celem powrotu do naturalnego koloru,
      a umalowane prowadzane do łazienki celem zmycia (zimną wodą, co
      dawało czasem bardzo artystyczne efekty na twarzy)
      • asdaa Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 13:11
        Też robiłam maseczki typu ciepła oliwa+ jajo (raczej samo żółtko). Efekt
        porażający, tłuste zwisające strąki przez dłuższy czas (ludwika nie było,
        szmpony tego nie brały). Co ciekawe, takie odżywki polecane są i dzisiaj sad

        W liceum (czasy podobne jak Twoje, bo też funkcjonowało odsyłanie do domu) swoje
        piękne długie czarne włosy potraktowała perhydrolem (steżona H2O2). Wyszedł
        ohydny żółty kolor, włosy zrobiły się sianowate, no i przymus siedzenia w
        internacie aż wróce do własnego koloru. Nie dało się... Obcięłąm na króciutko i
        dyr darował karę.
        Kilkarotnir w ciągu swojego długiego już życia robiłam trwałą, zawsze jak się
        okazywało, u niedouczonych fryzjerek. Efekty były żałosne + 15 lat więcej niż w
        metryce.
        • chomsterek Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 21:46
          asdaa napisała:

          > Kilkarotnir w ciągu swojego długiego już życia robiłam trwałą, zawsze jak się
          > okazywało, u niedouczonych fryzjerek. Efekty były żałosne + 15 lat więcej niż w
          > metryce.

          Mam takie same doświadczenia. Zawsze tłumaczyłam paniom w salonie, że zależy mi
          na dużych, miękkich lokach, a wychodziłam z barankiem (lub innym pudlem) na głowie.
          Najlepszy "włosowy" numer wywinęła mi jednak moja mama. Poprosiłam ją swego
          czasu (było to chyba pod koniec podstawówki / na początku liceum) by zrobiła mi
          kilka dyskretnych pasemek rozjaśniaczem. Żadna z nas nie pomyślała oczywiście o
          użyciu czepka lub folii aluminiowej, wskutek czego pasma posmarowane specyfikiem
          dotykały reszty włosów. Smarowanie szło mamie wolno, bo w trakcie doglądała
          gotującego się obiadu. Efekt? Niemal całą górną warstwę włosów miałam żółtą,
          wręcz spaloną i okropnie sianowatą. Naturalny kolor przebijał spod spodu i muszę
          przyznać, że wyglądało to niezwykle komicznie, szczególnie w kucyku.
    • mrs.solis Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 21.05.10, 15:51
      Ja mialam kosmetyczna wpadke,ale nie jako nastolatka tylko dorosla
      kobieta. Az strach sie przyznac do glupoty. Postanowilam kremem do
      depilacji usunac meszek nad gorna warga. Posmarowalam twarz
      kremem,ktory powinien byc uzyty do nog. Wyzarlo mi skore do zywego
      miesa po czym spuchlo. Wygladalam zajebiscie. Brakowalo tylko zeby z
      tej opuchlizny wyrosly kocie wasy i wygladalabym jak kotek albo
      raczej chomik.
    • paolka_82 Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 21.05.10, 16:19
      No to ja tych wpadek miałam jakoś strasznie dużo, przewaznie z włosami ale nie
      tylko.

      Będąc jeszcze w podstawówce podpatrzyłam jak starsza siostra robi sobie maseczki
      z drożdży. ja też takiej zapragnęłam, nikt mi nie powiedział jednak, że to nie
      ma zależności jeśli chodzi o skutecznośc i czas trzymania na twarzy. Siedziałam
      z tym dobrą godzinę, zaschło na amen i nastepna godzine zdrapywałam z twarzy.
      Zrobiłam sobie kiedyś pasemka gęcjaną. Nic nie dawało tak pieknego koloru, ten
      fiolet w słońcu prezentował sie za.ebiście- rada dla wszystkich :nie zakładać
      białej bluzki bo się zrobi fioletowa od włosów, szczególnie jak złapie nas
      deszcz w drodze do szkoły.wink Tak samo nie mozna sie kłaść z tym spać- poduszka
      bedzie fioletowa.
      Niezły patent miałam też z woda utlenioną -wychodziły bardzo ładne blond
      pasemka, trzeba było tylko ostrożnie każdy kosmyk moczyć oddzielnie. Pasemek
      pozazdrościła mi koleżanka, która ma rude włosy i do tego sprężynki. Zapomniałam
      jej tylko powiedzieć, że robi sie to wodą 6%. Ona niestety wylała sobie po
      prostu na głowę 2 butelki wody 12%- efekt porażający smile
      Zamarzyły mi sie granatowe włosy. Kupiłam stosowną farbe, ale nie pomyślałam,
      że jedno opakowanie nie wystarczy na włosy do połowy pleców. Wyszły przeróżne
      kolory, od czarnego, przez wszystkie odcienie brązu skończywszy na fiolecie.
      Granatu nijak dopatrzeć sie nie mogłam...
      Solarium to był drogi interes w liceum, pozyczyłam od siostry cioteczne lampe
      kwarcową z myśla, że troszke sie "przyciemnię". Siostra ostrzegła że tylko 10
      minut, bo będzie źle. Ale co tam, przecież w 10 minut to żadnego efektu.
      Walnełam sobie pół godzinki na twarz i klatke piersiową. W efekcie czego plecak
      niosłam na drugi dzień w ręku a zaraz po pierwszej lekcji musiałam zdejmować
      stanik, tak mnie wszystko uwierało w tę poparzoną skórę. Najfajniej jednak było
      jak zaczęła mi schodzić skóra, zaczęło w okolicach ust i takim szerokim paskiem
      schodziła aż do piersi. wyglądałam jakbym sie zupa mleczna zalał i tak chodziła
      kilka dni.
      N swój ślub zastosowałam natomiast samoopalacz, wczesna wiosna była, z racji
      ciąży solarium odpadało, natryskowych jeszcze w okily nie było, a ja biała po
      zimie jak kreda.
      Siostra mnie pięknie równiutko wysmarowała i stwierdziła że najwiekszy problem
      jest ze skórą między palcami bo tam słabo łapie i trzeba więcej tego wklepać...
      W kosciele jeszcze to jakoś wyglądało, ale juz na sali wyglądałam jakbym cały
      dzień ziemniaki zbierała. A tu kamerzysta co 5 minut chciał zbliżenia na
      obrączki robić ..masakra.
      Narazie wiecej nie pamiętam, ale może mi się jeszcze przypomni.

      ,pa32
    • gazeta_mi_placi Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 21.05.10, 20:01
      Ja ufarbowałam włosy (samodzielnie) w paskudne różnokolorowe pasemka uncertain
      • annakate Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 21.05.10, 21:39
        poradzilysmy nielubianej koleżance na koloniach, dbającej bardzo o urodę, żeby
        zaaplikowała sobie maseczkę z rozgniecionych czarnych jagód. Trąba nijak nie
        pomyslala, że tej cennej rady udzieliłysmy jej szorując łapy po zbieraniu jagód
        i zaaplikowala sobie sumiennie na całe oblicze. Po 10 minutach wyglądala, jakby
        tzw, ognipiór wykwitł jej na całej twarzy - uzyskała głęboki kolor biskupi. Pani
        wychowawczyni jak to zobaczyła mało nie zeszła na atak serca i poczęla ratować
        myjąc ją mydłem. Efekt byl natychmiastowy - kolor zmienił się na sinofioletowy.
        Jedno z naszych zapewnień było szczera prawdą - maseczka daje długotrwały efekt.
        • lenistwo Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 16:10
          Ja chciałam być ruda przez jeden wieczór, a że na szamponetce pisało "2 mycia",
          więc uznałam, że nada się świetnie. Owszem, po dwóch myciach przestałam być
          ruda, niestety włosy nie wróciły do blondu, ale do jakiegoś dziwacznego
          różowawo-rudawego koloru, z którym, niestety, musiałam paradować ponad dwa
          miesiące...
    • miszi Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 09:59
      W liceum koleżanka poprosiła mnie o zrobienie jej pasemek smile Robiłam
      to pierwszy raz w życiu, nigdy wcześniej nie widząc, jak się to
      powinno robić. Kupiłyśmy Joanne wraz z takim luźnym foliowym czepkiem
      - nałożyłam jej ten czepek i szydełkiem wyciągnęłam WSZYSTKIE włosy
      na zewnątrz - takie grubaśne pasma. Po zmyciu obie padłyśmy - bo
      włosy na kilka centymetrów od skóry miały naturalny kolor, a poniżej
      białe siano!!! Koleżanka przez kilka dni chodziła do szkoły w
      czapkach, kapeluszach, chustach - a jak ją fryzjer zobaczył to prawie
      zemdlał smile Najlepsze, że nadal czasami farbuję jej włosy, a innym
      dziewczynom robię pasemka i efekt jest oczywiście w porządku, ale ten
      pierwszy raz, to była masakra smile
      Obcinanie grzywki w nocy koleżance na kolonii, czy malowanie sobie
      powiek białą kredką (nie wiem w zasadzie po co) też było smile))

      Co nas nie zabije, to nas wzmocni smile)
    • mariolka99 Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 10:05
      Ja sobie pomalowałam białym lakierem zęby.
      Jakieś 16 lat miałam, można mnie było podejrzewać już o śladowe ilości
      zdrowego rozsądku...wink
      • girasole01 Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 11:51
        Ja pomalowalam sobie w podstawowce granatowym markerem powieki -
        chcialam sobie cienie zrobic wink
    • elza78 Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 10:34
      mialam jakies 17 lat, na rok przed matura zafindowalam sobie na glowie takie cos:



      https://wfnx.com/blogs/sandbox/martin%20gore.jpg

      w sensie wracajac ze szkoly wpadlam do fryzjera i moje poldlugie wlosy kazalam na zero ogolic dookola glowy smile
      w domu stwierdzilam ze mi sie nie podoba bo jednak nie jest na calkiem lyso i poprawilam na suchara maszynka do golenia ojca big_grin
      nie musze pisac chyba ze efekt byl taki ze dostalam okropnej wysypki bo wlosow na glowie nie goli sie zbyt czesto zwlaszcza na suchara smile
      jednak hmmm do efektu koncowego brakowalo mi jeszcze lokow oraz blondu i coz - ojciec ktory zawsze mnie wspieral we wszystkich glupotach jakie robilam kupil mi plyn do trwalej joanna smile matka po odchorowaniu pierwszego wrazenia zostala w zasadzie zmuszona do zrobienia tej trwalej smile
      pamietam jak dzis to cholerne pieczenie jak plyn do trwalej dostal sie w miejsce wysypki po goleniu, no myslalam ze odjade big_grin na to matka sie zapytala zlosliwie czy mnie piecze, pomyslalam ze nie dam jej satysfakcji i przez zeby wycedzilam ze nie piecze nic a nic big_grin
      na blond juz sie nie zdecydowalam to dobiloby moje wlosy dokumentnie big_grin
      po roku zapuscilam wrocilam do krotkiej w miare normalnej fryzury big_grin
      przyczyna tego balaganu na glowie byla oczywiscie wielka milosc hehe big_grin
      jak tak sobie pomysle co moja corka moze kiedys wyczyniac to wlosy mi deba staja big_grin
      • elza78 Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 10:39
        hehe pamietam jeszcze kumpla z depeszowcow, swego czasu Dave Gahan mial wokol
        glowy taka jakby korone z blond wlosow smile no i wzielo sie dwoch agentow jeden
        drugiego pofarbowal farbowany mial czarne wlosy, korona wyszla ruda, wszyscy z
        tego lali, a matka farbowanego jak go zobaczyla to sie poplakala uncertain
        masakra smile
        dzieciom glupoty do lba przychodza ale tak mysle ze lepsze takie glupoty niz
        sloneczko big_grin
        • gulcia77 Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 10:59
          Matka natura obdarowała mnie gęsymi, grubymi, falującymi włosami.
          Teraz, po trzydziestce niezwykle to doceniam, ale w wieku lat
          piętnastu nienawidziłam tego, że są ani proste, ani kręcone.
          Poniewaz szalenie modna była "mokra włoszka", to i ja postanowiłam
          wpisać się w ogólny trend. Rodzice w zasadzie nie mieli nic
          przeciwko mojej głupocie, więc mama dała pieniążki, babcia pożyczyła
          drewniane wałeczki do trwałej, a kuzyn zobowiązał się ustrojstwo
          wykonać.
          Nie wpadłam jednak na to, ze mam tak cholernie gęste włosy, ze
          trzeba by je jakoś wycieniować, przerzedzić, czy cóś, więc
          trzasnęłam dwa opakowania płynu do trwałej na łeb.
          Jak to zmyłam i wyschło, to ojciec, jak już przestał płakać ze
          śmiechu, to zapytał czy ma rozmontować futryny w domu, bo mogę się
          nie zmieścić. Miałam po prostu afro stulecia smile)
          jakieś 10 lat później postanowłam zobaczyć jak to jest być
          blondynką. Ponieważ z natury mam kolor świeżo wypalonej porcelany,
          to wyglądałam jakbym umierała na suchoty smile)
          Od tej pory nigdy więcej trwałej i blondu. A od kiedy są dostępne
          prostownice i modne krótkie fryzurki9 z długą grzywką, to naprawdę
          lubię ten mój łeb smile
    • blue_adm Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek BRWI WŁOSY... 22.05.10, 11:47
      Początki liceum: z koleżanką postanowiłyśmy wg rad z jakiegoś babskiego pisma
      wyregulować sobie brwi. Za nic nam to nie szło tak, jak było opisane w tym
      magazynie. Skończyło się na tym, że miałam jedną brew krótszą i cieńszą od
      drugiej, a koleżance zostało jakieś pięć włosków... Zgroza!



      • rachela180 Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek BRWI WŁOSY... 23.05.10, 00:03
        Też mi się zdarzyło, a co gorsza wyrwałam sobie u nasady! do dziś mam
        trochę rzadsze brwi w tych miejscach...

        Ale najgorszy numer wykręciła mi babcia. Jakoś tuż po maturze
        namówiła mnie na trwałą, bo lubiłam sobie kręcić papiloty tongue_out
        niestety, fryzjerka doszła do wniosku, że ładnie mi będzie z rudymi
        pasemkami. No i wyszedł blond pudel, bo włosy miałam ścięte do brody.
        Męczyłam się strasznie długo, żeby ta szkarada odrosła. Do dziś na
        widok jasnej farby i napisu na szyldzie "trwała ondulacja" uciekam
        gdzie pieprz rośnie, a włoski wyhodowałam sobie dłuuugie i lekko
        farbuję szamponetkami na bardzo ciemny brąz lub czerń.

        Z patentów z epoki nastolatkowych: oczywiście woda utleniona na
        pojedyncze wąziutkie pasemka, nawet nieźle mi wychodziło smile
    • annataylor Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 11:58
      pewna dziewczyna z mojego liceum chciala zamaskowac pryszcze na twarzy,
      uzyla fluidu o kolorze niepasujacym do jej karnacji i miala na
      policzkach zawsze brazowe plamy przypudrowane brazowym pudrem...
    • nett1980 Opalenizna z pasty do butow... 22.05.10, 12:14
      To bylo w czasach komuny, stan wojenny, o samopolaczach nikt nie
      slyszal. Zawsze bylam kreatywna, wiec wymyslilam siostrom i
      kolezankom wspaniala opalenizne z pasty do butow Buwi. Lato bylo
      kaprysne, wiec zeby turystom oko zbielalo(pochodze z Mazur),
      wypastowalam dziewoje na heban. Efekt piekny, tylko ten zapach.
      Po dwoch kapielach w jeziorze zostawaly smugi.
      Trwale...
      Przestowalam tez na siostrach i kumplach. Nie chcialo mi sie robic
      przy pomocy walkow, bo na dlugie wlosy robilam, wiec wymyslilam,
      zeby plyn lac na mocno zaplecione warkoczyki. Efekt w wakacje
      dziewczyny chodzily z sianem na glowie, cos jak Tina?!! Poparzylam
      tez dla kilku skore przy wlosach. Mlodsza o dwa lata siostra, gdy
      poszla do mojego ogolniaka do 1 klasy , to wszyscy mysleli, ze jest
      moja starsza siostra, bo w szkolnym kombinacie miescilo sie tez
      studium nauczycielskie.
      • elza78 Re: Opalenizna z pasty do butow... 22.05.10, 12:44
        > dziewczyny chodzily z sianem na glowie, cos jak Tina?!! Poparzylam
        > tez dla kilku skore przy wlosach.

        widac ze jestes z tamtych okolic smile moj dobry przyjaciel tez uzywal "dla" w
        takim kontekscie, fajne sa takie roznice jezykowe, tak jak "dwor" i "pole" wink
        pozdrawiam
        • nett1980 Re: Opalenizna z pasty do butow... 22.05.10, 16:34
          Fakt, mimo, ze moj prof. z liceum na nasze "dla" pytal zlosliwie -
          "dla komu?", to ciezko wyjsc ze stosowania tego rusycyzmu.
          Podobnie moja kolezanka z Kurpi zmiekacza koncowki, czyli zamiast
          poprosze bagietke
          mowi bagietkie.
          A czy ktos wie, co to znaczy tarkować?
          Tu,gdzie teraz mieszakam(Lodz), dziwi mnie mowie TERA, ZARA, czekac
          za czyms, za kims. Ot takie regionalizmy.
          Nie wiem, czy wiesz, ze u nas np. chlopcy sa chrzczeni w kolorystyce
          rozowej, a dziewczynki...w niebieskiej.
          • annajustyna Re: Opalenizna z pasty do butow... 22.05.10, 17:32
            Z tym chrztem to logiczne - niebieki to kolor Maryi.
            • nett1980 Re: Opalenizna z pasty do butow... 22.05.10, 19:07
              Czyzby tradycja sie zmienila pod wplywem dyktatu lalki Barbie smile ?
          • misself Re: Opalenizna z pasty do butow... 22.05.10, 23:46
            Tarkować = trzeć na tarce? W sieci się z tym spotkałam, na blogach kulinarnych
            zwłaszcza wink

            Ja też ufarbowałam włosy w podstawówce. Mama mi pozwoliła, ale tylko na wakacje,
            a nawet kupiła szamponetkę, która miała się zmyć po 6 tygodniach. W efekcie
            przez pół roku chodziłam z miedzianorudą grzywą (jestem szatynką), a i do teraz
            te rude refleksy gdzieś się przebijają, a minęło ponad 10 lat.

            Poza tym używałam z uporem maniaka korektora na całą twarz i wiązałam włosy w
            kocią kupę na czubku głowy, którą to kupę obwiązywałam bandanką - a miałam wtedy
            dość mocno odstające uszy...
            • morekac Re: Opalenizna z pasty do butow... 23.05.10, 00:28
              , a i do teraz
              > te rude refleksy gdzieś się przebijają, a minęło ponad 10 lat.
              Niemożliwe wink
            • elza78 Re: Opalenizna z pasty do butow... 23.05.10, 09:43
              jeszcze cos mi sie przypomnialo, mialam w zwyczaju farbowac wlosy w liceum (poza
              epizodem z martinem) na kasztanowy kolor, pewnego razu poslzismy ze znajomymi na
              sylwestra na molo w sopocie, oczywiscie o 12 wszyscy otwieraja szampana jak po
              wygranym rajdzie samochodowym oblewajac wszystkich dookola, oblali mnie
              szampanem, rano jak podeszlam do lustra to sie zalamalam, wlosy zamiast
              kasztanowych zrobily sie krwistoczerwone big_grin
              farbowalam dzien przed sylwkiem i farba chyba weszla w jakas dziwna reakcje z
              ruskim szampanem big_grin
              na szczescie zniklo po kilku myciach big_grin
    • phalene0 Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 12:48
      Kiedyś była duża moda wręcz presja na opaleniznę. Jednak jak pisała koleżanka powyżej - nie było czegoś takiego jak samoopalacz na komunistycznym rynku kosmetycznym. Używało się więc soku z marchewki. Pamiętam kiedy przyszłam do szkoły tak wysmarowana i opalona sokiem z marchewki i wszystkie koleżanki były zachwycone;ppp)
    • green_nuska Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 12:59
      Ale się uśmiałam z powyższych wypowiedzismile
      Ja w podstawówce postanowiłam sama sobie wyregulować brwi...maszynką do golenia mojego wujka. Brwi nie straciły na szerokości, tylko na długości i tak oto stałam się posiadaczką szerokich pasków o długości 2,5cm. Miałam wtedy 13 lat.
      W szkole średniej doszłam do wniosku, że nie chcę mieć już włosów w kolorze jasny blond. Kupiłam więc farbę w kolorze brąz i chciałam włosy przyciemnić. Wyszły zielone. Mama chciała odratować sytuację i kazała mi moczyć włosy w roztworze kwasku cytrynowego. Wyszły różowe. Dopiero jak kupiłam szampon koloryzujący w kolorze bardzo ciemnego brązu jakoś po ludzku wyglądałam.
      Również w liceum wyskoczył mi wielki pryszcz na czole, ale nie jakaś biała bomba, tylko taki czerwony guz. Serdeczna koleżanka poradziła mi, abym rozgniotła ząbek czosnku i tą papką nałożyła na pryszcza. Zrobiłam jak kazała, wypaliłam sobie na czole ranę wielkości pięciozlotówki. Goiła się przez prawie miesiąc. Gdy się zagoiła, wycisnęłam także i pryszcza, który został jakimś cudem pod spodem. Czyli czosnek nie pomógł na pryszcza. Do dziś zastanawiam się, czy koleżanka nie chciała czasem mi zaszkodzić...
      Włosy cieniowałam sobie sama, ale mi wychodziło ładnie, koleżankom się podobało i też chciały mieć tak jak ja, tylko że u kogoś już mi nie wychodziło.
      Koleżanka chciała pasemka w kolorze blond, a jakimś cudem pofarbowałam jej całe włosy na blond, mimo, że przez dziurki w czepku wyciągałam tylko pojedyncze pasma.
      Co do smoopalacza to pierwszy raz użyłam w szkole średniej i efekt mi się tak spodobał, że używałam przez kilka lat. Wydawało mi się, że wyglądam ładnie, naturalnie i normalnie. Smarowałam się co drugi dzień-twarz, szyję i dekolt. Kolega raz się mnie spytał czy czasem nie mam żółtaczki i to sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać. Poza tym zorientowałam się, że na wszystkich zdjęciach jestem pięęęknie opalona, a dłonie mam jak trup. Nie uzywam więc już samoopalacza.
      • wypasiona_foczka Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 14:41
        OOOO!!! Ja giecionym czosnkiem leczyłam opryszczkę, która - jak czułam - właśnie zaczynała się pojawiać. Okład zostawiłam na jakieś pół godziny. Wyżarło mi usta do żywego mięsa, wyglądało koszmarnie, jakbym gniła na trąd big_grin I musiałam chodzić z tym do ludzi. Trauma.

        Drugim numerem było, jak u wszystkich, farbowanie włosów. W liceum chciałam mieć granatowe ale nie takie czarno-granatowe tylko prawdziwe, ciemnoniebieskie. W jakimś skate-shopie zakupiłam specjalną farbę za ciężkie pieniądze, w drogerii rozjaśniacz, który nałożyłam na głowę na 2 godziny. Wcześniej już farbowałam włosy, więc miałam spore odrosty, które rozjaśniły się na biało. Pozostała część włosów rozjaśniła się na żółto-pomarańczowo no i na to dałam ten niebieski. Ojesu, jak to wyglądało: przy skórze intensywnie niebieskie (nie granatowe) a na reszcie włosów zielono-pomarańczowo-siwo-błękitne. Fatalne. I poszłam z tym do szkoły smile
        Po 2 dniach nie mogłam na siebie patrzeć i zamalowałam cały łeb na czarno big_grin

        Ta z nas, która nie zaliczyła w swoim życiu wtopy kosmetycznej lub modowej niech pierwsza rzuci kamieniem.... big_grin
    • nuriku1982 Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 16:30
      Dziewczyny, uśmiałam się do łez. Ja natomiast (w wieku ok. 15-16 lat) zrobiłam koleżance atramentem tatuaż na ramieniu. Nie bardzo wychodził mi zaplanowany chiński znak, więc poprawiałam i poprawiałam... a tatuaż rósł. Miało to zejść po dwóch latach, nie zeszło. Nigdy. Magdo, przepraszam.
      • x.armide Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 16:35
        to jaki to tusz byl ?
        • nuriku1982 Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 17:00
          to był atrament do pióra. Taki chiński.
      • mona_mayfair Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 18:12
        Ja chodze z czyms podobnym juz jakies...8 lat ;/
    • eas_y Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 16:51
      a ja stara d.pa na studiach wymysliłam ze umaluję kumpeli włosy
      szamponetką w kolorze bakłażanu bez rękawiczek (no przecież zaraz
      umyję rece i zejdzie)...zeszło. Po tygodniu szorowania pumeksem smile
      • whitefiga Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 17:39
        gdzieś w gimnazjum, miałam pewnie z 14 czy 15 lat, postanowiłam
        zaprezentować w szkole nowy makijaż. a że karnację mam raczej jasną,
        wtedy wręcz białą bo słońca unikałam jak ognia, to moje obmalowane
        dookoła grubą krechą w kolorze brązowo-purpurowym oczy wyglądały
        jakbym miała bliski kontakt z ostrym narzędziem ;]
        punktowe maseczki z pasty do zębów entuzjastycznie stosowałam chyba
        do liceum big_grin (a to nie było tak dawno temu, oświata zawitała już do
        domu i obory!)
        kto nie wyszedł nigdy z domu z ciemnymi zaciekami podkładu na twarzy
        lub 5 tonów jaśniejszą szyją - jest moim bogiem! ;D
        (btw, lepsze zacieki niż pomarańczowe placki nieroztartego pudru,
        jakie eksponują niektóre moje koleżanki na studiach :])
        • whitefiga Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 17:50
          przypomniałam sobie także o stosowaniu błyszczyka w ramach cienia do
          powiek, i autorskiej próbie zrobienia tatuażu na łydce henną
          przeznaczoną do farbowania włosów - dzięki grubemu pędzelkowi wzór
          rozrósł się do gigantycznych rozmiarów, a jego bezsensowny kolor
          skutecznie zniechęcił mnie do przedstawienia go światu. w efekcie
          przez miesiąc wakacji chodziłam wyłącznie w dżinsach i nie spałam po
          nocach z obawy, że to cudo pozostanie na mojej łydce na zawsze tongue_out
        • rachela180 Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 23.05.10, 00:14
          No to nie jestem boginią smile
          W podstawówce miałam okropny trądzik. Weszły wtedy na rynek fluidy do
          cery trądzikowej Vichy, ale był tylko jeden kolor, taki hmmm...
          pomarańczowy. Bałam się malować czymś, co by pasowało do karnacji, bo
          ówczesne wynalazki zatykały pory i było jeszcze gorzej, więc
          smarowałam się tym Vichy, żeby ukryć te straszne pryszcze. Brrr, do
          dziś nie mogę patrzeć bez zgrozy na foty z tamtych czasów.

          Aha, z pryszczami było o tyle fajnie, że w podstawówce panowała moda
          na kosmetyki Clean&Clear. Niestety, kupiłam. Nie wiem jak dziś, ale
          wówczas te specyfiki wyżerały mi skórę, a pryszcze trzymały się
          mocno. W końcu poszłam do dermatologa, ten przepisał jakiś dziwny
          zajzajer na zamówienie w aptece. Do dziś mam bliznę na brodzie,
          wyżarło do kości, myślałam, ze oszaleję z bólu i rozpaczy... ech...
    • iamhier Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 17:36
      Gdy patrzę na swoje zdjęcia jak byłam nastolatką ,to stwierdzam,że
      byłam baaardzo dobrze namalowana.Panie w szkole zabraniały mi się
      malować.Tylko mi,bo reszta mogła, lub przy innych przechodziły z tym
      do porządku dziennego.....
      • nett1980 Re: Wpadki kosmetyczne nastolatek 22.05.10, 19:55
        Tzn. mialas namalowana urode, czy podkreslona?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka