majan2
08.06.10, 03:04
Mąż dzisiaj wyjechał w delegację (na szczescie nie zdarza mu sie to za często)
i teraz wieczorem naszły mnie jakieś lęki, a co jak mi sie cos w nocy stanie
(ogólnie jestem zdrowa, ale ngidy nic nie wiadomo), co bedzie z moimi dziećmi
(2 lata i 4,5). Mieszkamy od niedawana za granicą i nie znamy tu zbyt wielu
osób. Chciałąm nawet porozmawiać ze starszą córką o takiej mozliwości (ze w
razie co ma iść do sasiadki,tylko nie wiem czy ona sobie drzwi otworzy), ale
ona własnie jest na etapie przeżywania śmierci i ma bogata wyobraźnie i troche
sie przestraszyłam takiej rozmowy z nią, szczególnie wieczorem.
Macie jakieś pomysły, chyba jutro zacznę ja uczyć jak zadzownic na pogotowie...