Dodaj do ulubionych

Chrzcić czy nie chrzcić

14.06.10, 00:37
To bojkot społeczno-towarzyski w Polsce, jest powodem że rodzice chrzczą
dzieci i prowadzą do komunii św.dla "świętego spokoju".Przy dużej presji
dziadków i rodziny,którzy przez tą imprezę przeszli i też się chcą
pobawić.Bo z udziału w chrzczeniu nie trzeba się tłumaczyć, a
z odmowy bardzo. A mózg trzeba prać od małego, kler o tym pamięta...
Obserwuj wątek
    • mycha70 Re: Chrzcić czy nie chrzcić 14.06.10, 10:17
      Wiem, że sa różne środowiska, różne miejscowości i różni ludzie, ale wydaje mi się, że w większości przypadków większy jest strach o bojkot i dokuczanie, niż rzeczywiście ma to miejsce.
      Od dziewięciu lat, bo tyle ma mój syn słyszałam (szczególnie od pokolenia moich rodziców i starszego), że nie wiadomo co spotka moje dziecko w przedszkolu, w szkole, wśród znajomych.
      W tym roku powinien pójść do komunii i nie poszedł. Nie spotkało ani mojego syna, ani mnie nic przykrego z tego powodu, a do szkoły chodzi w niewielkiej miejscowości.
      Nie ukrywam faktu nie ochrzczenia dziecka, nie chodzenia jego na religię przed nikim i nie spotkałam się dotąd z żadnym komentarzem negatywnym, wprost przeciwnie, ludzie gratulują odwagi, czasem wyrażają zdziwienie, ale nie oceniają.
      Chyba jednak, w wielu przypadkach (nie mówię, że we wszystkich, bo zawsze może się coś innego trafić), obawa jest przesadzona i podsycana przez starsze pokolenie.
      • broceliande Mycha:-) 14.06.10, 11:15
        Pocieszyłaś mnie, bo się cały czas martwię.
        W przedszkolu religii nie miał, podpisałam papier, że się nie
        zgadzam, żeby chodził w zerówce - mimo, że ponoć nie powinnam
        podpisywać, to jest jakoś na odwrót.
        Boję się, że tak samo będzie jak ze mną - jedyny, który nie idzie do
        komunii.
        • mama_micha Re: Mycha:-) 14.06.10, 12:05
          Mój 6-cio latek też nie chrzczony, do komuni nie pójdzie. Babcia
          naciera masakrycznie, uodporniłam się. Mam jakiś wewnętrzny opór
          przed robienie czegoś "dla św. spokoju, by nie gadali" Mam odwagę
          powiedzieć: a ja chcę/uważam inaczej. Będzie kumaty, sam podejmie
          decyzję.
          • miliwati Re: Mycha:-) 14.06.10, 12:48
            mama_micha napisała:

            > Mój 6-cio latek też nie chrzczony, do komuni nie pójdzie. Babcia
            > naciera masakrycznie, uodporniłam się. Mam jakiś wewnętrzny
            > opór
            > przed robienie czegoś "dla św. spokoju, by nie gadali" Mam odwagę
            > ;
            > powiedzieć: a ja chcę/uważam inaczej. Będzie kumaty, sam po
            > dejmie
            > decyzję.

            A na razie Ty ją podjęłaś za niego.
            • sueellen Re: Mycha:-) 14.06.10, 12:52

              > A na razie Ty ją podjęłaś za niego.

              I daje wybor. Chrztu nie da sie "uniewaznic" a apostazja wymaga nieco czasu i
              zachodu.
              • miliwati Re: Mycha:-) 14.06.10, 13:13
                sueellen napisała:

                >
                > > A na razie Ty ją podjęłaś za niego.
                >
                > I daje wybor. Chrztu nie da sie "uniewaznic" a apostazja wymaga
                nieco czasu i
                > zachodu.

                Wybór? Tak samo można wybrać że się zacznie wierzyć, jak że się
                przestanie. A łzawe historyjki o apostazji to są dobre dla
                egzaltowanych panienek z racjonalista.pl albo licealistów
                lansujących się na satanistów. Jak się nie wierzy, to przecież
                chrzest nie ma żadnego znaczenia, nieprawdaż? Więc po co zadawać
                sobie absurdalny trud z wypełnianiem papierów o odstępstwie?

                Natomiast nie ma się co czarować że "pozwalanie dziecku na decyzję"
                to nie jest decydowanie za niego. W opisanym tu przypadku została
                po prostu podjęta decyzja że dziecko będzie wychowywane
                ateistycznie.
                • truscaveczka Re: Mycha:-) 14.06.10, 13:23
                  Po to, ze dane osobowe i różne ciekawostki o człowieku nadal tkwią
                  w księgach parafialnych i kapownikach proboszczów, a nawet apostaci
                  nie są stamtąd wykreślani i nadal liczą się w poczet mitycznych 94%
                  katolików. Dlatego mój mąż w apostazję sie nie bawi, choć krk go
                  brzydzi. Ja nie byłam chrzczona, na szczęście, wiec mnie problem
                  nie dotyczy.
                  • miliwati Re: Mycha:-) 14.06.10, 13:38
                    truscaveczka napisała:

                    > Po to, ze dane osobowe i różne ciekawostki o człowieku nadal tkwią

                    Jakie na przykład ciekawostki?

                    > w księgach parafialnych i kapownikach proboszczów, a nawet
                    apostaci
                    > nie są stamtąd wykreślani i nadal liczą się w poczet mitycznych
                    94%

                    No i co z tego?

                    > katolików. Dlatego mój mąż w apostazję sie nie bawi, choć krk go

                    KRK to jest właściwie skrót od czego?

                    > brzydzi. Ja nie byłam chrzczona, na szczęście, wiec mnie problem
                    > nie dotyczy.

                    Tylko że ja nie rozumiem na czym w ogóle miałby polegać jakiś
                    problem. Nie wierzysz, to przecież z definicji chrzest nie ma dla
                    Ciebie znaczenia, nie? To nawet nie jest obrzezanie, żeby jakiś ślad
                    pozostawiało. Czy jakby Cię w dzieciństwie buddysta obdmuchał dymem
                    z kadzidła to też by to był problem?
                    • maurra Re: Mycha:-) 14.06.10, 14:11
                      problem to jest głownie z twoja możliwością ogarnięcia prostego faktu pt. nie wierzę = nie okadzam, nie obrzezuje, nie polewam woda, nie zanurzam w basenie
                      Skoro ktoś jest niewierzący to po kiego grzyba miałby poddawać dziecko jakimś kompletnie obcym mu rytuałom?

                      nie wpisuję nieświadomego malucha w poczet wyznawców religii X o której moje dziecko nie ma zielonego pojęcia.
                      I oczywiście że decyduję o za niego ponieważ 3 latka to sobie może zadecydować czy dziś założy sandałki czy adidasy a nie czy chce byc katoliczka luteranka czy amiszką. Decyduje o jego wychowaniu poza kk tak jak decyduje o jego w wychowywaniu bez kontaktów z szyitami, poza granicami Polski albo na mazurskiej wsi, bez pomocy babci czy włączonego non stop telewizora.
                      • miliwati Re: Mycha:-) 14.06.10, 14:16
                        maurra napisała:

                        > problem to jest głownie z twoja możliwością ogarnięcia prostego
                        faktu pt. nie w

                        W tym miejscu to problem jest głównie z Twoją umiejętnością czytania
                        ze zrozumieniem, ponieważ...

                        > ierzę = nie okadzam, nie obrzezuje, nie polewam woda, nie zanurzam
                        w basenie
                        > Skoro ktoś jest niewierzący to po kiego grzyba miałby poddawać
                        dziecko jakimś k
                        > ompletnie obcym mu rytuałom?

                        ...nigdzie nie każę nikomu nikogo chrzcić. Więc o co Ci chodzi?

                        > nie wpisuję nieświadomego malucha w poczet wyznawców religii X o
                        której moje d
                        > ziecko nie ma zielonego pojęcia.
                        > I oczywiście że decyduję o za niego ponieważ 3 latka to sobie może
                        zadecydować
                        > czy dziś założy sandałki czy adidasy a nie czy chce byc katoliczka
                        luteranka cz
                        > y amiszką. Decyduje o jego wychowaniu poza kk tak jak decyduje o
                        jego w wychowy
                        > waniu bez kontaktów z szyitami, poza granicami Polski albo na
                        mazurskiej wsi, b
                        > ez pomocy babci czy włączonego non stop telewizora.

                        No i sama piszesz: "decyduję". A nie "nie decyduję i zostawiam
                        ddecyzję jemu".
                        • maurra Re: 14.06.10, 14:31
                          > No i sama piszesz: "decyduję". A nie "nie decyduję i zostawiam
                          > ddecyzję jemu".

                          Podjęłam decyzję, że nie nie ochrzczę bo chcę prawo do tej decyzji zostawić własnemu dziecku - prościej się nie da.

                          Albo: zdecydowałam, że to dziecko ma kiedyś w przyszłości samo podjąć decyzję i żeby mu jej nie utrudniać, do żadnego kościoła go nie włączam, zwłaszcza mając świadomość, że jeden wyjątkowo opornie wypuszcza z łap wiernych łapanych w okresie niemowlęctwa.

                          • miliwati Re: 14.06.10, 14:39
                            maurra napisała:

                            > > No i sama piszesz: "decyduję". A nie "nie decyduję i zostawiam
                            > > ddecyzję jemu".
                            >
                            > Podjęłam decyzję, że nie nie ochrzczę bo chcę prawo do tej decyzji
                            zostawić wła
                            > snemu dziecku - prościej się nie da.

                            Tak, to prawda. I w wyniku tej decyzji będziesz dziecko wychowywać
                            ateistycznie. No chyba że nie ochrzcisz, ale będziesz chodzić do
                            kościoła, świętowac Wielkanoc, Boże Narodzenie, całą resztę innych
                            świąt, przyjmować księdza po kolędzie, uczyć dziecko Biblii...
                            Ale jakoś mi się nie wydaje że masz takie plany, nieprawdaż?

                            > Albo: zdecydowałam, że to dziecko ma kiedyś w przyszłości samo
                            podjąć decyzję i
                            > żeby mu jej nie utrudniać, do żadnego kościoła go nie włączam,
                            zwłaszcza mając

                            A będziesz to dziecko uczyć wszystkich religii świata, żeby sobie
                            potem miało z czego wybrać? Czy jednak nic z nim nie będziesz robić
                            i będzie sobie rosło w ateizmie, a potem w okolicach matury stwiedzi
                            że czas zacząć coś wyznawać i przeprowadzi pogłębioną kwerendę?

                            > świadomość, że jeden wyjątkowo opornie wypuszcza z łap wiernych
                            łapanych w okr
                            > esie niemowlęctwa.

                            A jak to ten niedobry kościół "opornie wypuszcza"? Przychodzą
                            bojówki i podtykając pod nos akt chrztu zabierają siłą na roraty?
                            Łapią i podają komunię przez sondę żołądkową, bo ochrzczony musi?
                            Zmuszają chłostą do spowiedzi?
                            • maurra Re: 14.06.10, 16:20
                              > Tak, to prawda. I w wyniku tej decyzji będziesz dziecko wychowywać ateistycznie.

                              No i? Bo w dalszym ciągu moje ateistyczne wychowywanie (skoro już tak bardzo musisz usłyszeć to słowo) nie odbiera dziecku możliwości podjęcia samodzielnej i zgodnej z własną wolą decyzji, nie naznaczonej z góry jedną katolicką ciągotą, jak by to miało miejsce w przypadku dziecka ochrzczonego. I jeśli okresie dorastania dopadną je tfu tfu okołoreligijne rozterki, to naganiacze różnych wyznań mają dokładnie te same szanse a ono nie będzie musiało się przez pół roku najpierw wyplątywać z katolicyzmu, żeby przejść na inne wyznanie

                              > A będziesz to dziecko uczyć wszystkich religii świata, żeby sobie potem miało z czego wybrać? >

                              A musi w ogóle wybierać?
                              Nie zamierzam jakoś szczególnie dużo uwagi poświęcać na prezentowanie całego wachlarza wyznań jakie na tym świecie istnieją, bo nie uważam że wiara jest jakimś elementarnym czy obligatoryjnym warunkiem właściwego wychowania dziecka. Nie muszę za wszelką cenę stwarzać okazji do zgłębiania różnych religii, byleby dziecko uwierzyło. w cokolwiek

                              > A jak to ten niedobry kościół "opornie wypuszcza"? Przychodzą
                              > bojówki i podtykając pod nos akt chrztu zabierają siłą na roraty?
                              > Łapią i podają komunię przez sondę żołądkową, bo ochrzczony musi?
                              > Zmuszają chłostą do spowiedzi?


                              metody nieco odmienne, ale poziom zidiocenia zasad apostazji niemal identyczny
                              • miliwati Re: 14.06.10, 16:31
                                maurra napisała:

                                > > Tak, to prawda. I w wyniku tej decyzji będziesz dziecko
                                wychowywać ate
                                > istycznie.

                                >
                                > No i? Bo w dalszym ciągu moje ateistyczne wychowywanie (skoro już
                                tak bardzo mu
                                > sisz usłyszeć to słowo)

                                ??? Nie rozumiem. Używam po prostu normalnego, popularnego
                                określenia na postawę niereligijną, niewierzącą. Dlaczego "skoro
                                muszę"? Czy masz z użyciem tego słowa jakieś problemy?


                                > nie odbiera dziecku możliwości podjęcia samodzielnej i
                                > zgodnej z własną wolą decyzji, nie naznaczonej z góry jedną
                                katolicką ciągotą,

                                Katolicką ciągotą rzeczywiście nie, ale zamiast niej - ciągotą
                                ateistyczną. W czym jest jedno lepsze od drugiego?

                                > jak by to miało miejsce w przypadku dziecka ochrzczonego. I jeśli
                                okresie doras
                                > tania dopadną je tfu tfu okołoreligijne rozterki, to naganiacze
                                różnych wyznań
                                > mają dokładnie te same szanse a ono nie będzie musiało się przez
                                pół roku najpi
                                > erw wyplątywać z katolicyzmu, żeby przejść na inne wyznanie

                                Za to będzie się musiało najpierw wyplątać z ateizmu.

                                > > A będziesz to dziecko uczyć wszystkich religii świata, żeby
                                sobie pote
                                > m miało z czego wybrać? >

                                >
                                > A musi w ogóle wybierać?

                                No, to nie ja piszę o wybieraniu religii jakby to była jakaś wartość
                                sama w sobie. To Ty traktujesz to jako argument za niechrzczeniem.

                                > Nie zamierzam jakoś szczególnie dużo uwagi poświęcać na
                                prezentowanie całego wa
                                > chlarza wyznań jakie na tym świecie istnieją, bo nie uważam że
                                wiara jest jakim
                                > ś elementarnym czy obligatoryjnym warunkiem właściwego wychowania
                                dziecka. Nie
                                > muszę za wszelką cenę stwarzać okazji do zgłębiania różnych
                                religii, byleby dzi
                                > ecko uwierzyło. w cokolwiek

                                Oczywiście że nie musisz.

                                > > A jak to ten niedobry kościół "opornie wypuszcza"? Przychodzą
                                > > bojówki i podtykając pod nos akt chrztu zabierają siłą na roraty?
                                > > Łapią i podają komunię przez sondę żołądkową, bo ochrzczony musi?
                                > > Zmuszają chłostą do spowiedzi?

                                >
                                > metody nieco odmienne, ale poziom zidiocenia zasad apostazji
                                niemal identyczny

                                No to jakie są te metody opornego wypuszczania?

                                • maurra Re: 14.06.10, 20:07
                                  > ??? Nie rozumiem. Używam po prostu normalnego, popularnego określenia na postawę niereligijną, niewierzącą. Dlaczego "skoro muszę"? Czy masz z użyciem tego słowa jakieś problemy?

                                  nie mam, bo akurat w tym kawałku nie o słowo "ateistyczna" chodziło

                                  > Katolicką ciągotą rzeczywiście nie, ale zamiast niej - ciągotą
                                  > ateistyczną. W czym jest jedno lepsze od drugiego?>



                                  W tym, że ja tak uważam i to zupełności wystarczy za całe uzasadnienie. Ale jakbym miała doprecyzować to np. jako rodzic staram się ograniczać kontakt dzieci z treściami czy instytucjami szkodliwymi

                                  > Za to będzie się musiało najpierw wyplątać z ateizmu.>

                                  Dla wierzącego to ponoć sama radość, zwłaszcza jeśli dosięga go palec boży wiary szczerej i autentycznej a nie pilna potrzeba zataskania ciążowego brzucha przed ukwiecony ołtarz

                                  > No, to nie ja piszę o wybieraniu religii jakby to była jakaś wartość sama w sobie. To Ty traktujesz to jako argument za niechrzczeniem.

                                  Nie, ja odpowiadam na pytanie cyt: > A będziesz to dziecko uczyć wszystkich religii świata, żeby sobie potem miało z czego wybrać?"
                                  Niespecjalnie interesuje mnie, czy chodzi ci o religię mającą wartość samą w sobie czy też nie mającą wartości samej w sobie(?)

                                  > No to jakie są te metody opornego wypuszczania?>

                                  google
                                  chcesz podyskutować to się do tego trochę przygotuj
                                  • miliwati Re: 16.06.10, 10:24
                                    maurra napisała:

                                    > > ??? Nie rozumiem. Używam po prostu normalnego, popularnego
                                    określenia
                                    > na postawę niereligijną, niewierzącą. Dlaczego "skoro muszę"? Czy
                                    masz z użyci
                                    > em tego słowa jakieś problemy?

                                    >
                                    > nie mam, bo akurat w tym kawałku nie o słowo "ateistyczna"
                                    chodziło

                                    A o jakie? Masz problemy ze słowem "wychowanie"???

                                    > > Katolicką ciągotą rzeczywiście nie, ale zamiast niej - ciągotą
                                    > > ateistyczną. W czym jest jedno lepsze od drugiego?>

                                    >
                                    >
                                    > W tym, że ja tak uważam i to zupełności wystarczy za całe
                                    uzasadnienie. Ale jak

                                    Oczywiście, masz prawo tak uważać. Ale nie ubieraj tego obłufnie w
                                    piórka "wolności wyboru" dziecka, bo żadnej wolności mu tym nie
                                    dajesz.

                                    > bym miała doprecyzować to np. jako rodzic staram się ograniczać
                                    kontakt dzieci
                                    > z treściami czy instytucjami szkodliwymi

                                    Szkodliwymi? Jakimi szkodliwymi?

                                    > > Za to będzie się musiało najpierw wyplątać z ateizmu.>
                                    >
                                    > Dla wierzącego to ponoć sama radość, zwłaszcza jeśli dosięga go
                                    palec boży wiar
                                    > y szczerej i autentycznej a nie pilna potrzeba zataskania
                                    ciążowego brzucha prz
                                    > ed ukwiecony ołtarz

                                    Nie rozumiem o jakim brzuchu mówisz. Co ma brzuch za związek z
                                    decydowaniem o wyborze światopoglądu dla swojego dziecka?

                                    > > No, to nie ja piszę o wybieraniu religii jakby to była jakaś
                                    wartość s
                                    > ama w sobie. To Ty traktujesz to jako argument za niechrzczeniem.

                                    >
                                    > Nie, ja odpowiadam na pytanie cyt: > A będziesz to dziecko uczyć
                                    wszystkich
                                    > religii świata, żeby sobie potem miało z czego wybrać?"
                                    > Niespecjalnie interesuje mnie, czy chodzi ci o religię mającą
                                    wartość samą w so
                                    > bie czy też nie mającą wartości samej w sobie(?)

                                    No, ale twierdzisz że nie chrzcisz, żeby dziecko mogło sobie potem
                                    wybrać. To jak ma świadomie wybrać, to chyba rodzice powinni je
                                    zapoznać z "ofertą", nie?

                                    > > No to jakie są te metody opornego wypuszczania?>
                                    >
                                    > google
                                    > chcesz podyskutować to się do tego trochę przygotuj

                                    Nie, moja droga. Nie będę za ciebie odrabiać pracy domowej. Ty
                                    wymyśliłaś "oporne wypuszczanie", to ty teraz wyjaśnij co miałaś na
                                    myśli. Bo inaczej to równie dobrze ja mogę napisać "trąbka",
                                    twierdząc że to miażdżący argument i zażądać od ciebie żebyś
                                    poguglała o co mi chodzi w ramach przygotowywania do dyskusji.
                                    • franczii Re: 24.06.10, 11:06
                                      > No, ale twierdzisz że nie chrzcisz, żeby dziecko mogło sobie potem
                                      > wybrać. To jak ma świadomie wybrać, to chyba rodzice powinni je
                                      > zapoznać z "ofertą", nie

                                      Jedynym argumentem na zarowno niechrzczenie jak i chrzczenie moze byc
                                      swiatopoglad rodzicow.
                                      Szukanie innych argumentow swiadczy o niepewnosci i slabosci rodzicow. Nie jest
                                      to czyms zlym bo rosterki kazdy przezywa, zwlaszcza jesli jest sie pierwszym
                                      pokoleniem niekatolikow w rodzinie, ja sama mialam mnostwo skrupulow i tez
                                      robilam liste argumentow majacych przemawiac za niechrzczeniem jakby to ze nie
                                      jestem w stanie wychowac w wierze bo sama tej wiary nie mam nie bylo
                                      wystarczajacym argumentem. Teraz majac juz bogate doswiadczenie w dyskusjach z
                                      katolicka rodzina probujaca naklonic do ochrzczenia dzieci wiem, ze
                                      przedstawianie calej litani argumentow na niechrzczenie to tlumaczenie sie i
                                      pokazanie slabosci i przede wszystkim latwo jest dac sie zapedzic w kozi rog.
                                      Jedynym argumentem nie do obalenia jest wlasny swiatopoglad.
                                      • miliwati Re: 24.06.10, 11:15
                                        franczii napisała:

                                        > > No, ale twierdzisz że nie chrzcisz, żeby dziecko mogło sobie
                                        potem
                                        > > wybrać. To jak ma świadomie wybrać, to chyba rodzice powinni je
                                        > > zapoznać z "ofertą", nie
                                        >
                                        > Jedynym argumentem na zarowno niechrzczenie jak i chrzczenie moze
                                        byc
                                        > swiatopoglad rodzicow.
                                        > Szukanie innych argumentow swiadczy o niepewnosci i slabosci
                                        rodzicow. Nie jest

                                        Wreszcie ktoś im to otwarcie powiedział smile Gratulacje że to
                                        rozumiesz i nie musisz się podpierać bajkami o "nie wybieraniu za
                                        dziecko" smile
                            • sueellen Re: 14.06.10, 21:03
                              > Tak, to prawda. I w wyniku tej decyzji będziesz dziecko wychowywać
                              > ateistycznie. No chyba że nie ochrzcisz, ale będziesz chodzić do
                              > kościoła, świętowac Wielkanoc, Boże Narodzenie, całą resztę innych
                              > świąt, przyjmować księdza po kolędzie, uczyć dziecko Biblii...
                              > Ale jakoś mi się nie wydaje że masz takie plany, nieprawdaż?

                              A jak ochrzci, ale nie bedzie chodzić do
                              > kościoła, świętowac Wielkanoc, Boże Narodzenie, całą resztę innych
                              > świąt, przyjmować księdza po kolędzie, uczyć dziecko Biblii...

                              to w jakim duchu je wychowa???
                      • szyszunia11 Re: Mycha:-) 14.06.10, 20:34
                        > Skoro ktoś jest niewierzący to po kiego grzyba miałby poddawać dziecko jakimś k
                        > ompletnie obcym mu rytuałom?
                        >

                        taka argumentacja jest jak najbardziej zrozumiała
                    • pieskuba Re: Mycha:-) 14.06.10, 16:19

                      miliwati napisała:

                      >
                      > KRK to jest właściwie skrót od czego?

                      Kościół Rzymskokatolicki
                    • yoanine Re: Mycha:-) 15.06.10, 02:21

                      >
                      > Tylko że ja nie rozumiem na czym w ogóle miałby polegać jakiś
                      > problem. Nie wierzysz, to przecież z definicji chrzest nie ma dla
                      > Ciebie znaczenia, nie? To nawet nie jest obrzezanie, żeby jakiś ślad
                      > pozostawiało. Czy jakby Cię w dzieciństwie buddysta obdmuchał dymem
                      > z kadzidła to też by to był problem?


                      Ślad pozostaje, niestety. Nawet apostata widnieje w księgach parafialnych, co
                      prawda zostaje 'skreślony', ale aktu chrztu jako zdarzenia historycznego nie da
                      się wymazać, co jest ujmą na honorze większości apostatów. Ja jeszcze nie
                      zdecydowałam się na apostazję, ale też mnie to irytuje wink

                      Odnośnie 'obdmuchiwania' - wiesz, wszystko jest ok, gdy rodzice, pełni wiary w
                      Wyższy Byt, chcą, by ich dziecko zostało w jakiś sposób pobłogosławione (jak
                      dzieje się to w niektórych wyznaniach protestanckich). W takich przypadkach
                      wychowuje się dzieci w myśl zasad chrześcijańskich, ale ostateczny wybór -
                      ochrzcić się czy nie - pozostawia się młodemu człowiekowi.

                      W przypadku katolików nie podoba mi się to, że, wybaczcie, "formalności"
                      ('zapisanie' do konkretnego obrządku poprzez chrzest) dokonuje się w taki
                      sposób, że główny zainteresowany nie jest w stanie wyznać swojej wiary w Jezusa,
                      bo z reguły dopiero zaczyna gaworzyć.... A czyż wyznanie wiary nie jest
                      potrzebne, by przyjąć chrzest?

                      Zastanawiałam się ostatnio, ile procent młodych Polaków ochrzciłoby się w
                      obrządku katolickim, gdyby nie zostało ochrzczone wcześniej, w wieku
                      niemowlęcym. Bacząc na coraz wyraźniejsze nastroje laickie wśród współczesnej
                      młodzieży, wydaje mi się, że liczba katolików w ciągu najbliższych kilku dekad
                      zmniejszyłaby się znacząco.
                      • franczii Re: Mycha:-) 24.06.10, 10:50
                        > Ślad pozostaje, niestety. Nawet apostata widnieje w księgach parafialnych, co
                        > prawda zostaje 'skreślony', ale aktu chrztu jako zdarzenia historycznego nie da
                        > się wymazać, co jest ujmą na honorze większości apostatów. Ja jeszcze nie
                        > zdecydowałam się na apostazję, ale też mnie to irytuje wink

                        Ale czemu mialby nie zostac slad skoro ktos zostal ochrzczony? Wytlumacz mi
                        jakos sensownie, czemu ta historia chrztu tak uwiera i irytuje? Czy to w jakis
                        sposob ogranicza twoja wolnosc, czy w jakims stopniu wplywa na podjeta przez
                        ciebie decyzje? Jesli tak to nie jestes jeszcze wolnym czlowiekiem i nigdy nim
                        nie bedziesz.
                    • tina_3 Re: Mycha:-) 23.06.10, 15:03
                      powiem tak;
                      jeśli rodzice nie wierzą i nie chcą chrzcić dziecka to jest to ok, ponieważ nie są hipokrytami, nie robią niczego pod presją społeczeństwa,
                      - chrzest powinno się przyjmować w wierze!
                      -nie ochrzczenie dziecka jest tak samo podjęciem za dziecko decyzji jak i ochrzczenie dziecka (które nie ma o niczym zielonego pojęcia-a sakramenty powinny być również podejmowane świadomie! Jezus chrzcił dorosłych-czyż nie?)
                      - gadka typu "jak nie wierzysz to co ci przeszkadza ochrzczenie dziecka to już ciosy poniżej pasa-pogratulować hipokryzji!
                • franczii Re: Mycha:-) 24.06.10, 09:49
                  W opisanym tu przypadku została
                  > po prostu podjęta decyzja że dziecko będzie wychowywane
                  > ateistycznie.

                  A widzisz inna mozliwosc? Jak inaczej niz ateistycznie moga wychowac dziecko
                  ateistyczni rodzice?
            • gazeta_mi_placi Re: Mycha:-) 14.06.10, 13:01
              Brak chrztu bez problemu można nadrobić nawet w wieku 30 lat (nie ma ograniczeń
              wiekowych).
              Natomiast z unieważnieniem chrztu jest dużo problemu,w zasadzie nawet apostazja
              (którą póki co w Polsce i tak nie tak łatwo dostać) nie "wymazuje" chrztu.
              • miliwati Re: Mycha:-) 14.06.10, 13:14
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Brak chrztu bez problemu można nadrobić nawet w wieku 30 lat (nie
                ma ograniczeń
                > wiekowych).

                No tak, ale jeżeli się umrze wcześniej, to się ląduje w limbo i nie
                ma szansy na raj ;->

                > Natomiast z unieważnieniem chrztu jest dużo problemu,w zasadzie
                nawet apostazja
                > (którą póki co w Polsce i tak nie tak łatwo dostać) nie "wymazuje"
                chrztu.

                No i co z tego? Z rekonstrukcją wyciątych migdałków też pewnie jest
                straszny problem.
                • truscaveczka Re: Mycha:-) 14.06.10, 13:25
                  Krk odszczekał limbo wink To już przestarzałe pojęcie, rzec by można.
                  Służyło jedynie przyciskaniu ludzi, zeby jak najszybciej chrzcili
                  dzieci (a co za tym idzie powiększali rzesze owieczek).
                  • miliwati Re: Mycha:-) 14.06.10, 13:46
                    truscaveczka napisała:

                    > Krk odszczekał limbo wink To już przestarzałe pojęcie, rzec by
                    można.

                    Jak na kogoś, kogo "nie dotyczy problem chrztu" wiesz zadziwiająco
                    dużo o eschatologii. Szkoda tylko że mówisz o tym tak buraczanym
                    językiem.

                    > Służyło jedynie przyciskaniu ludzi, zeby jak najszybciej chrzcili
                    > dzieci (a co za tym idzie powiększali rzesze owieczek).

                    Tak, tak. A w opłatki wmieszane jest LSD żeby uzależnić ludzi od
                    komunii.
                    • rafachi Re: Mycha:-) 18.06.10, 13:08
                      LSD nie uzależnia, to psychodelik, a nie pochodna opium, jak heroina.
                  • beataj1 Re: Mycha:-) 14.06.10, 13:48
                    Jaki to człowiek niedouczony.

                    Ochrzczona jestem, na religie latałam, nawet bierzmowanie mam a o limbo nie słyszałam.
                    Dopiero teraz sobie je wyguglałam.

                    Dlatego ja jestem za obowiązkową nauka religii w szkołach. Ale wszystkich religii. Cos takiego jak filozofia - uczysz się wszystkich doktryn a potem ewentualnie wybierasz ta co Ci najbardziej pasuje. Dlaczego nie może być tak z religiami.
                    Uczysz sie o wszystkich głównych a potem podejmujesz decyzje która dla Ciebie najlepsza.
                    • beataj1 Re: Mycha:-) 14.06.10, 13:49
                      Natomiast uczenie w szkole jednej jedynej tylko odpowiedzniej to pomyłka i nie powinno miec miejsca w szkole.
                    • miliwati Re: Mycha:-) 14.06.10, 13:51
                      beataj1 napisała:

                      > Jaki to człowiek niedouczony.
                      >
                      > Ochrzczona jestem, na religie latałam, nawet bierzmowanie mam a o
                      limbo nie sły
                      > szałam.
                      > Dopiero teraz sobie je wyguglałam.
                      >
                      > Dlatego ja jestem za obowiązkową nauka religii w szkołach. Ale
                      wszystkich re
                      > ligii.
                      Cos takiego jak filozofia - uczysz się wszystkich
                      doktryn a potem ew
                      > entualnie wybierasz ta co Ci najbardziej pasuje. Dlaczego nie może
                      być tak z re
                      > ligiami.
                      > Uczysz sie o wszystkich głównych a potem podejmujesz decyzje która
                      dla Ciebie n
                      > ajlepsza.

                      Rozumowy wybór w co się będie wierzyć? Przecież to absurd.
                      • beataj1 Re: Mycha:-) 14.06.10, 13:56
                        Dlaczego?

                        Przeciez wiara to poza sferą duchową równiez zestaw pewnych zasad i obrzędów.

                        W katolicyzmie mi pewnie nie pasują to wybieram buddyzm.
                        Jak mi nie pasuje nic z wielkiej czwórki (czy tez wielkiej piatki jak niektórzy chcą) to zostaje ateistką.

                        Mi katolicyzm nie bardzo odpowiada skłaniam sie ku buddyzmowi (nie tylko ze względu na obrzędy ale cały charakter tej religii). Ale tylko skłaniam bo nie mam charakteru do bycia wyznawcą zaangażowanym.
                        • miliwati Re: Mycha:-) 14.06.10, 14:14
                          beataj1 napisała:

                          > Dlaczego?
                          >
                          > Przeciez wiara to poza sferą duchową równiez zestaw pewnych zasad
                          i obrzędów.

                          Ale podporządkowanych temu, w co się wierzy. A decyzja "rozumowo mi
                          wychodzi że będę wierzyć w..." to jakiś absurd. Albo się wierzy,
                          albo się dedukuje.
                          No chyba że chcesz zostać hinduistką bo mają takie fajne
                          prześcieradła zamiast sukienek, ale co to jest wtedy za wiara?

                          > W katolicyzmie mi pewnie nie pasują to wybieram buddyzm.
                          > Jak mi nie pasuje nic z wielkiej czwórki (czy tez wielkiej piatki
                          jak niektórzy
                          > chcą) to zostaje ateistką.
                          >
                          > Mi katolicyzm nie bardzo odpowiada skłaniam sie ku buddyzmowi (nie
                          tylko ze wzg
                          > lędu na obrzędy ale cały charakter tej religii). Ale tylko
                          skłaniam bo nie mam
                          > charakteru do bycia wyznawcą zaangażowanym.

                          Ale jak to "skłaniam się"? Chczesz przez to powiedzieć że jakoś Ci
                          się nie widzi żeby istniał Chrystus i był synem bożym, za to
                          przemawia do Ciebie to, że Budda siedział rok pod figowcem, więc
                          będziesz buddystką?
                          • beataj1 Re: Mycha:-) 14.06.10, 14:32
                            Dla mnie trzeba rozdzielic dwie sprawy:

                            Skłonnośc/gotowośc do wiary jako takiej - czyli mam wewnęytrzną gotowaośc i otwartośc na duchowa częśc życia. Na to że uwierze w coś co zdroworozsądkowo (metoda szkoełko i oko) jest nieudowodnione. To jest cały fundament. Trzeba być otwartym na pewna cudownośc/boskość która niesie ze soba wiara. Dlatego też mówi sie o łasce wiary - i z tym sie zgadzam.

                            Jeżeli masz w sobie ta potrzebę czy też zdolnośc do dostrzegania tej częsci życia możesz dopiero na tej podstawie wybierać która religia bardziej Ci pasuje. Bo bez podstawy otwrcia na wiare religia będzie tylko wierzeniem w pana co chodził po wodzie lub w tego co siedział pod jakimś drzewkiem.
                            Ale w momencie wyboru wiary trzeba mieć wiedze miedzy czym a czym wybierasz.

                            I nie ma co demonizować że wszyscy odejdą od katolicyzmu bo trzeba wziąć pod uwage jeszcze kulturę w której sie wychowujemy.

                            Ponieważ u mnie szwankuje ten fundament - dlatego pisze że sie skłaniam. Poniewaz nie jestem całkowicie otwarta na jakakolwiek religie jako taką. Byc może to jest kwestia innej duchowości a może kwestia innych potrzeb.
                • ariana1 Re: Mycha:-) 14.06.10, 13:38
                  miliwati napisała:
                  > No tak, ale jeżeli się umrze wcześniej, to się ląduje w limbo i
                  nie
                  > ma szansy na raj ;->

                  Co to jest limbo?
                  Uważasz, że chrzest zagwarantuje ci raj? Podaj źródło tych rewelacji.

                  • miliwati Re: Mycha:-) 14.06.10, 13:41
                    ariana1 napisała:

                    > miliwati napisała:
                    > > No tak, ale jeżeli się umrze wcześniej, to się ląduje w limbo i
                    > nie
                    > > ma szansy na raj ;->
                    >
                    > Co to jest limbo?

                    A taka ziemia niczyja. Ani niebo, ani piekło, ani czyściec.

                    > Uważasz, że chrzest zagwarantuje ci raj? Podaj źródło tych
                    rewelacji.

                    Jak tylko podasz źródło według którego "daje szansę na" jest
                    równoznaczne z "gwarantuje".
                    • ariana1 Re: Mycha:-) 14.06.10, 13:58
                      miliwati napisała:
                      > Jak tylko podasz źródło według którego "daje szansę na" jest
                      > równoznaczne z "gwarantuje".

                      IMO czepiasz się słówek. Mimo wszystko nadal poproszę o źródło, z
                      którego wynika, że chrzest otwiera drzwi do raju. Chętnie poczytam,
                      bo nigdy się z tą teorią nie spotkałam.
                      • miliwati Re: Mycha:-) 14.06.10, 14:24
                        ariana1 napisała:

                        > miliwati napisała:
                        > > Jak tylko podasz źródło według którego "daje szansę na" jest
                        > > równoznaczne z "gwarantuje".
                        >
                        > IMO czepiasz się słówek.

                        Weź mnie nie osłabiaj. Demonstrujesz katastrofalne niezrozumienie
                        prostych zdań w języku polskim i nazywasz wspominanie o
                        tym "czepianiem się słówek"?

                        > Mimo wszystko nadal poproszę o źródło, z
                        > którego wynika, że chrzest otwiera drzwi do raju. Chętnie
                        poczytam,
                        > bo nigdy się z tą teorią nie spotkałam.

                        Może dlatego że jesteś protestantką. Ja na przykład nie wiem o
                        szczegółach teologii protestanckiej.
                        Według mojej wiedzy do raju mogą się dostać ludzie bez grzechu
                        pierworodnego, czyli ochrzczeni. A ludzie dobrzy, ale nieochrzczeni
                        trafiają do czegoś, co się nazywa limbo. Zdaje się że wymyślił to
                        święty Augustyn, ale się nie upieram. Ostatnio ponoć Watykan się
                        wypowiedział że nie są tacy całkiem pewni jak to jest z tym limbem,
                        ale również i oni się raczej niezbyt upierali.
                        Ot, taka szara strefa eschatologiczna.
                        • ariana1 Re: Mycha:-) 14.06.10, 14:52
                          > Weź mnie nie osłabiaj. Demonstrujesz katastrofalne niezrozumienie
                          > prostych zdań w języku polskim i nazywasz wspominanie o
                          > tym "czepianiem się słówek"?
                          >
                          > Może dlatego że jesteś protestantką. Ja na przykład nie wiem o
                          > szczegółach teologii protestanckiej.
                          > Według mojej wiedzy do raju mogą się dostać ludzie bez grzechu
                          > pierworodnego, czyli ochrzczeni. A ludzie dobrzy, ale
                          nieochrzczeni
                          > trafiają do czegoś, co się nazywa limbo. Zdaje się że wymyślił to
                          > święty Augustyn, ale się nie upieram. Ostatnio ponoć Watykan się
                          > wypowiedział że nie są tacy całkiem pewni jak to jest z tym
                          limbem,
                          > ale również i oni się raczej niezbyt upierali.
                          > Ot, taka szara strefa eschatologiczna.

                          Jak to dobrze, że są ludzie tak doskonale wyedukowani w zakresie
                          znajomości języka polskiego. Szkoda tylko, że trochę agresywni, ale
                          to nie ma żadnego znaczenia w pouczaniu innych.
                          Jeżeli zaś chodzi o "teologię protestancką" (nie ma takiego
                          wyrażenia, ale to nie szkodzi, że prezentujesz katastrofalne
                          niezrozumienie prostych pojęć w języku polskim, może dlatego, że nie
                          jesteś protestantką), to nie dziwię się, że nic nie wiesz na ten
                          temat. Ale gdybyś miała ochotę poznać, to wystarczy zapytać np. na
                          priva. Bo i moja wiedza na temat chrztu jak i grzechu pierworodnego
                          różni się znacznie od twojej.
                          • miliwati Re: Mycha:-) 14.06.10, 15:06
                            ariana1 napisała:

                            > > Weź mnie nie osłabiaj. Demonstrujesz katastrofalne
                            niezrozumienie
                            > > prostych zdań w języku polskim i nazywasz wspominanie o
                            > > tym "czepianiem się słówek"?
                            > >
                            > > Może dlatego że jesteś protestantką. Ja na przykład nie wiem o
                            > > szczegółach teologii protestanckiej.
                            > > Według mojej wiedzy do raju mogą się dostać ludzie bez grzechu
                            > > pierworodnego, czyli ochrzczeni. A ludzie dobrzy, ale
                            > nieochrzczeni
                            > > trafiają do czegoś, co się nazywa limbo. Zdaje się że wymyślił
                            to
                            > > święty Augustyn, ale się nie upieram. Ostatnio ponoć Watykan się
                            > > wypowiedział że nie są tacy całkiem pewni jak to jest z tym
                            > limbem,
                            > > ale również i oni się raczej niezbyt upierali.
                            > > Ot, taka szara strefa eschatologiczna.
                            >
                            > Jak to dobrze, że są ludzie tak doskonale wyedukowani w zakresie
                            > znajomości języka polskiego. Szkoda tylko, że trochę agresywni,
                            ale
                            > to nie ma żadnego znaczenia w pouczaniu innych.

                            Najlepiej jeszcze się rozpłacz jako skrzywdzona niewinność.
                            Strzeliłaś babola, to nie miej teraz pretensji do mnie że nie
                            głaszczę Cię za niego po głowce, tylko zwracam uwagę. Mam może
                            położyć uszy po sobie i tłumaczyć sie z absurdalnego zarzutu tylko
                            po to, żeby Ci przykro nie było?

                            > Jeżeli zaś chodzi o "teologię protestancką" (nie ma takiego

                            Jak to "nie ma"? Weź się nie ośmieszaj, przecież cała reformacja
                            była między innymi na tle teologicznym. To z kim niby dyskutowali
                            teolodzy katoliccy?

                            > wyrażenia, ale to nie szkodzi, że prezentujesz katastrofalne
                            > niezrozumienie prostych pojęć w języku polskim, może dlatego, że
                            nie

                            Jakich pojęć? Poproszę przykład.

                            > jesteś protestantką), to nie dziwię się, że nic nie wiesz na ten
                            > temat. Ale gdybyś miała ochotę poznać, to wystarczy zapytać np. na
                            > priva. Bo i moja wiedza na temat chrztu jak i grzechu
                            pierworodnego
                            > różni się znacznie od twojej.

                            Bardzo możliwe. No i co w związku z tym? Czy z powodu tego, że Twoja
                            protestancka wiedza nie zgadza się z moją katolicką, to ja mam się
                            dostosować?
                            • ariana1 Re: Mycha:-) 14.06.10, 15:24
                              miliwati napisała:
                              > Bardzo możliwe. No i co w związku z tym? Czy z powodu tego, że
                              Twoja
                              > protestancka wiedza nie zgadza się z moją katolicką, to ja mam się
                              > dostosować?

                              Napisałam coś o twoim dostosowywaniu się??? Gdzie??? Ale może
                              miałabyś ochotę poznać moją wiedzę, skoro przyznajesz, że nic o niej
                              nie wiesz. BTW śmieszna jesteś z całą tą swoją arogancką
                              agresywnością. Atakujesz mnie z taką zjadliwą satysfakcją. A mówią,
                              że to inne wyznania są nietolerancyjne i napadają na Bogu ducha
                              winnych katolików....
                              Nie uważam, żebym strzeliła jakiegoś babola i dlatego nie oczekuję
                              od ciebie ani głaskania ani przytulania. Od tego mam męża. Płakać
                              też nie zamierzam, bo nie mam powodu. Chyba że ze śmiechu nad twoją
                              napastliwością. Widać, że nie umiesz dyskutować, tylko z miejsca
                              przyjmujesz postawę "do ataku!"
                              Cóż miło się zaczęło, ale czas kończyć. Szkoda mi czasu na
                              bezproduktywną wymianę zdań z tak agresywnym nickiem jak twój.
                              • miliwati Re: Mycha:-) 14.06.10, 15:28
                                ariana1 napisała:

                                > miliwati napisała:
                                > > Bardzo możliwe. No i co w związku z tym? Czy z powodu tego, że
                                > Twoja
                                > > protestancka wiedza nie zgadza się z moją katolicką, to ja mam
                                się
                                > > dostosować?
                                >
                                > Napisałam coś o twoim dostosowywaniu się??? Gdzie??? Ale może
                                > miałabyś ochotę poznać moją wiedzę, skoro przyznajesz, że nic o
                                niej

                                Nie, nie mam ochoty poznawać Twojej wiedzy bo jest ona bardzo
                                niepewna. Nie chcę się dać wprowadzić w błąd.

                                > nie wiesz. BTW śmieszna jesteś z całą tą swoją arogancką
                                > agresywnością. Atakujesz mnie z taką zjadliwą satysfakcją. A
                                mówią,

                                Cóż, Ty zaczęłaś z tym napadaniem mnie o "gwarantowany raj".

                                > że to inne wyznania są nietolerancyjne i napadają na Bogu ducha
                                > winnych katolików....
                                > Nie uważam, żebym strzeliła jakiegoś babola i dlatego nie oczekuję

                                Samozadowolenie to bardzo fajna rzecz.

                                > od ciebie ani głaskania ani przytulania. Od tego mam męża. Płakać
                                > też nie zamierzam, bo nie mam powodu. Chyba że ze śmiechu nad
                                twoją
                                > napastliwością. Widać, że nie umiesz dyskutować, tylko z miejsca
                                > przyjmujesz postawę "do ataku!"
                                > Cóż miło się zaczęło, ale czas kończyć. Szkoda mi czasu na
                                > bezproduktywną wymianę zdań z tak agresywnym nickiem jak twój.
                                • ariana1 Re: Mycha:-) 14.06.10, 15:49
                                  miliwati napisała:
                                  > Nie, nie mam ochoty poznawać Twojej wiedzy bo jest ona bardzo
                                  > niepewna. Nie chcę się dać wprowadzić w błąd.

                                  > Cóż, Ty zaczęłaś z tym napadaniem mnie o "gwarantowany raj".

                                  > Samozadowolenie to bardzo fajna rzecz.

                                  Tylko tyle? Na nic więcej cię nie stać? Tak się składa, że ja kiedyś
                                  byłam katoliczką (wg papierów kościelnych, bo mnie ochrzcili i
                                  pewnie wg tychże papierów, pewnie nadal nią jestem), więc
                                  przynajmniej mam porównanie różnej wiedzy religijnej. I wg mojej
                                  oceny to twoja wiedza jest nie tylko niepewna ale i fałszywa. I
                                  guzik mnie obchodzi, że wierzysz w chrzest ,który DAJE SZANSĘ raju.
                                  Masz rację: nie daj sie wprowadzić w błąd, lepiej tkwij w tym co już
                                  jesteś.
                                  Samozadowolenie to fajna rzecz, ty akurat powinnaś wiedzieć to
                                  najlepiej.
                                  Atakować zaczęłaś ty. Kolejny dowód na miłość bliźniego w wersji
                                  katolickiej.

                                  • miliwati Re: Mycha:-) 14.06.10, 16:05
                                    ariana1 napisała:

                                    > miliwati napisała:
                                    > > Nie, nie mam ochoty poznawać Twojej wiedzy bo jest ona bardzo
                                    > > niepewna. Nie chcę się dać wprowadzić w błąd.
                                    >
                                    > > Cóż, Ty zaczęłaś z tym napadaniem mnie o "gwarantowany raj".
                                    >
                                    > > Samozadowolenie to bardzo fajna rzecz.
                                    >
                                    > Tylko tyle? Na nic więcej cię nie stać? Tak się składa, że ja
                                    kiedyś
                                    > byłam katoliczką (wg papierów kościelnych, bo mnie ochrzcili i
                                    > pewnie wg tychże papierów, pewnie nadal nią jestem), więc
                                    > przynajmniej mam porównanie różnej wiedzy religijnej. I wg mojej

                                    Ach, neofitka. To wiele tłumaczy.

                                    > oceny to twoja wiedza jest nie tylko niepewna ale i fałszywa. I
                                    > guzik mnie obchodzi, że wierzysz w chrzest ,który DAJE SZANSĘ
                                    raju.
                                    > Masz rację: nie daj sie wprowadzić w błąd, lepiej tkwij w tym co
                                    już
                                    > jesteś.
                                    > Samozadowolenie to fajna rzecz, ty akurat powinnaś wiedzieć to
                                    > najlepiej.
                                    > Atakować zaczęłaś ty. Kolejny dowód na miłość bliźniego w wersji
                                    > katolickiej.
                                    >
                                    • ariana1 Re: Mycha:-) 14.06.10, 16:14
                                      miliwati napisała:
                                      > Ach, neofitka. To wiele tłumaczy.

                                      W przeciwieństwie do ciebie, pozwoliłam dać sobie wytłumaczyć parę
                                      błędów JEDYNEJ I PRAWDZIWEJ religii. Ale ty nadal w nich siedź. Na
                                      szczęście mamy jeszcze wolność myśli i wyznania. Szczęścia życzę i
                                      więcej dystansu.

                                      • miliwati Re: Mycha:-) 14.06.10, 16:20
                                        ariana1 napisała:

                                        > miliwati napisała:
                                        > > Ach, neofitka. To wiele tłumaczy.
                                        >
                                        > W przeciwieństwie do ciebie, pozwoliłam dać sobie wytłumaczyć parę
                                        > błędów JEDYNEJ I PRAWDZIWEJ religii. Ale ty nadal w nich siedź. Na

                                        I teraz uznajesz że to ta nowa jest JEDYNA i PRAWDZIWA.

                                        > szczęście mamy jeszcze wolność myśli i wyznania. Szczęścia życzę i
                                        > więcej dystansu.

                                        Dystansu? Moja droga, przecież to nie ja tylko Ty sie spieniasz że
                                        ktoś nie jest zainteresowany wyznaniem, do którego się zapisałaś.
                                        • ariana1 Re: Mycha:-) 14.06.10, 18:29
                                          miliwati napisała:
                                          > I teraz uznajesz że to ta nowa jest JEDYNA i PRAWDZIWA.

                                          > Dystansu? Moja droga, przecież to nie ja tylko Ty sie spieniasz że
                                          > ktoś nie jest zainteresowany wyznaniem, do którego się zapisałaś.

                                          Hahahahaha!!!! Dobre smile)) Wiesz, mam głęboko gdzieś twoje
                                          zainteresowanie moim wyznaniem. Tylko nie pisz więcej , że nic o nim
                                          nie wiesz, bo przeważnie jak ktoś nie wie, to chce się dowiedzieć
                                          więcej. Ale nie ty - wszystkowiedząca alfa i omega . Powtarzam
                                          jeszcze raz: śmieszna byłaś dotychczas ze swoimi teologicznymi
                                          mądrościami a teraz jesteś żałosna. Odwracanie kota ogonem to też
                                          cecha charakterystyczna fnatycznych katoli: przecież to wasza
                                          religia jest jedyna ważna, prawdziwa i święta. Reszta to zwykłe
                                          sekty. W waszej opinii.
                                          I kto tu się spienia? Nie udaje ci się wyprowadzić mnie z równowagi,
                                          to lepiej odwrócić kota ogonem. Ciekawe jakimi jeszcze rewelacjami
                                          mnie zadziwisz. Umieram z ciekawości!
                                          • pieskuba Re: Mycha:-) 14.06.10, 20:21
                                            Ariano, ogranicz nieco swe zapędy.

                                            ariana1 napisała:

                                            >Odwracanie kota ogonem to też
                                            > cecha charakterystyczna fnatycznych katoli: przecież to wasza
                                            > religia jest jedyna ważna, prawdziwa i święta. Reszta to zwykłe
                                            > sekty. W waszej opinii.

                                            Jakoś zupełnie nie po chrześcijańsku to napisałaś.
                                            • ariana1 Re: Mycha:-) 14.06.10, 20:32
                                              pieskuba napisała:
                                              Ariano, ogranicz nieco swe zapędy.
                                              > Jakoś zupełnie nie po chrześcijańsku to napisałaś.

                                              Możliwe. Za to arogancja i bezczelność miliwati czy jak jej tam,
                                              jest wg ciebie jak najbardziej zgodna z zasadami chrześcijaństwa wg
                                              ciebie? Uważam, że dzięki takim jak ona kościoły pustoszeją.

                                              • pieskuba Re: Mycha:-) 14.06.10, 20:37
                                                Osobiście dotknęło mnie słowo "katol". Chciałabyś być
                                                nazywana "fanatycznym protestantolem"?

                                                Wasza dyskusja, a raczej już teraz kłótnia (obsewuję ją od dłuższego
                                                czasu) wcale mi się nie podoba. Wtrącam swoje trzy grosze ze względu
                                                na owych "katoli".

                                                Ariano, jeśli szukasz dyskusji na tematy religijne, to chyba
                                                na "Wychowaniu w wierze" będzie nieco łatwiej :o)
                                                • ariana1 Re: Mycha:-) 14.06.10, 21:24
                                                  pieskuba napisała:

                                                  > Osobiście dotknęło mnie słowo "katol". Chciałabyś być
                                                  > nazywana "fanatycznym protestantolem"?
                                                  >
                                                  > Wasza dyskusja, a raczej już teraz kłótnia (obsewuję ją od
                                                  dłuższego
                                                  > czasu) wcale mi się nie podoba. Wtrącam swoje trzy grosze ze
                                                  względu
                                                  > na owych "katoli".
                                                  >
                                                  > Ariano, jeśli szukasz dyskusji na tematy religijne, to chyba
                                                  > na "Wychowaniu w wierze" będzie nieco łatwiej :o)


                                                  Nie przejęłabym się gdybyś mnie tak nazwał, bo nie czuję się
                                                  fanatycznym protestantolem. I nie szukam dyskusji na tematy
                                                  religijne, tylko chciałam wytłumaczenia dlaczego zdaniem niektórych
                                                  chrzest otwiera bramy niebios. Oprócz odpowiedzi dostałam
                                                  przemądrzały wykład na temat nieznajomości zasad języka polskiego.
                                                  To wszystko z mojej strony.
                                                  • pieskuba Re: Mycha:-) 14.06.10, 21:32
                                                    Ja jestem "ona". I uważam, że zarówno "katol" jak i
                                                    ewentualny "protestantol" to określenia obraźliwe. I nie chcialabym
                                                    być tak nazywana, bo to pogardliwe i myślę, że niegodne
                                                    chrześcijanina dowolnej denominacji. Myślę sobie też, że jeśli
                                                    protestanci mogą wierzyć, że chrzest nie jest konieczny do
                                                    zbawienia, katolicy mogą wierzyć, że konieczny jest. I tyle. Bo nie
                                                    chodzi o to, żeby katolicy udowadniali coś protestantom, a
                                                    protestanci katolikom i jedni drugich mieli za nic i uważali za
                                                    zaślepionych głupców, tylko żeby każdy wierzył w co chce i nie
                                                    wchodził w drogę innym.
                                                  • papalaya jeśli mowa o sektach 14.06.10, 22:24
                                                    protestanci mają do sekciarstwa o wiele większe ciągoty...tysiące
                                                    grupek i kościółków o egzotycznych nazwach, twardy protestancki beton z
                                                    południa USA, przy którym nasz Rydzyk to wcielenie liberalizmu, Jones w
                                                    Gujanie, Koresh w Waco...to mówi samo za siebie...

                                                    trzeba mieć spory zanik samokrytycyzmu, aby będąc protestantem, nazywać
                                                    katolików sektą...
                                                  • ariana1 Re: Mycha:-) 15.06.10, 17:34
                                                    pieskuba napisała:
                                                    Ja jestem "ona". I uważam, że zarówno "katol" jak i
                                                    > ewentualny "protestantol" to określenia obraźliwe. I nie
                                                    chcialabym
                                                    > być tak nazywana, bo to pogardliwe i myślę, że niegodne
                                                    > chrześcijanina dowolnej denominacji. Myślę sobie też, że jeśli
                                                    > protestanci mogą wierzyć, że chrzest nie jest konieczny do
                                                    > zbawienia, katolicy mogą wierzyć, że konieczny jest. I tyle. Bo
                                                    nie
                                                    > chodzi o to, żeby katolicy udowadniali coś protestantom, a
                                                    > protestanci katolikom i jedni drugich mieli za nic i uważali za
                                                    > zaślepionych głupców, tylko żeby każdy wierzył w co chce i nie
                                                    > wchodził w drogę innym.


                                                    Zadziwiające! Cały czas o to mi chodzi.
                                                  • pieskuba Re: Mycha:-) 15.06.10, 19:16
                                                    Jeśli cały czas Ci o to chodzi, to może spróbuj to powiedzieć bez
                                                    emocji i własnymi słowami :o))))))
                                          • titta Re: Mycha:-) 16.06.10, 00:28
                                            Arianno, wsrod katolikow jest wiele osob wierzacych. Poza tym nie
                                            wiem co gorsze: czlowiek ktory bladzi bo nie wie, czy czlowiek krory
                                            wie ale sie do tego nie stosuje.
                                          • miliwati Re: Mycha:-) 16.06.10, 10:32
                                            ariana1 napisała:

                                            > miliwati napisała:
                                            > > I teraz uznajesz że to ta nowa jest JEDYNA i PRAWDZIWA.
                                            >
                                            > > Dystansu? Moja droga, przecież to nie ja tylko Ty sie spieniasz
                                            że
                                            > > ktoś nie jest zainteresowany wyznaniem, do którego się zapisałaś.
                                            >
                                            > Hahahahaha!!!! Dobre smile)) Wiesz, mam głęboko gdzieś twoje
                                            > zainteresowanie moim wyznaniem. Tylko nie pisz więcej , że nic o
                                            nim
                                            > nie wiesz, bo przeważnie jak ktoś nie wie, to chce się dowiedzieć

                                            1) Wcale nie przeważnie, tylko czasami.
                                            2) Jeżeli już się dowiadywać, to z miarodajnych źródeł, a przecież
                                            nie od ciebie.

                                            > więcej. Ale nie ty - wszystkowiedząca alfa i omega . Powtarzam
                                            > jeszcze raz: śmieszna byłaś dotychczas ze swoimi teologicznymi
                                            > mądrościami a teraz jesteś żałosna.

                                            To znaczy którymi? Tymi które były po prostu dla ciebie nieznane? To
                                            typowy objaw, że tacy jak ty rzeczy nieznane uznają za nieprawdziwe.
                                            Coś jak inżynier Mamoń.

                                            > Odwracanie kota ogonem to też
                                            > cecha charakterystyczna fnatycznych katoli: przecież to wasza

                                            Cóż, odkąd zapisałaś się do protestantów, również i oni stali się
                                            nosicielami tej cechy suspicious

                                            > religia jest jedyna ważna, prawdziwa i święta. Reszta to zwykłe
                                            > sekty. W waszej opinii.

                                            Nie wydaje mi się żeby luteranizm albo kalwinizm były sektami. Nie
                                            wspominając o prawosławiu. Ba, nawet Świadkowie Jehowy i Mormoni już
                                            dawno wspięli się na poziom znacznie przekraczający sekciarstwo. Ale
                                            skoro ty odczuwasz jakąś wewnętrzną obawę że zadajesz się z sektą,
                                            to nie obwiniaj za to mnie. Ciekawość, do czego się zapisałaś że
                                            masz takie problemy?

                                            > I kto tu się spienia? Nie udaje ci się wyprowadzić mnie z
                                            równowagi,

                                            RRRRROTFL smile Właśnie widzę jak jesteś twarda i niewzruszona suspicious

                                            > to lepiej odwrócić kota ogonem. Ciekawe jakimi jeszcze rewelacjami
                                            > mnie zadziwisz. Umieram z ciekawości!
                            • titta Re: Mycha:-) 16.06.10, 00:24
                              <Bardzo możliwe. No i co w związku z tym? Czy z powodu tego, że
                              Twoja
                              <protestancka wiedza nie zgadza się z moją katolicką, to ja mam się
                              <dostosować?

                              Problem w tym, ze nie jest to rowniez teologia katolicka. Prosze sie
                              zapoznac z Katechizmem Kosciola Katolickiego.
                              Pomine juz fakt, ze podstawa teologi chrzescijanskich jest biblia,
                              poszczegolne wyznania roznia sie tylko jej wykladnia. Kosciol
                              Katolicki na przestrzeni wiekow pododawal sporo roznych bajek i
                              wymyslow, ale na szczescie z wiekszasci sie juz wycofal w oficjalnym
                              nauczaniu.
                        • szyszunia11 Re: Mycha:-) 14.06.10, 20:40
                          > Według mojej wiedzy do raju mogą się dostać ludzie bez grzechu
                          > pierworodnego, czyli ochrzczeni. A ludzie dobrzy, ale nieochrzczeni
                          > trafiają do czegoś, co się nazywa limbo.

                          co za bzdury....
                          • ariana1 Szyszunia 15.06.10, 17:33
                            szyszunia11 napisała:
                            > > Według mojej wiedzy do raju mogą się dostać ludzie bez grzechu
                            > > pierworodnego, czyli ochrzczeni. A ludzie dobrzy, ale
                            nieochrzczeni
                            > > trafiają do czegoś, co się nazywa limbo.
                            >
                            >
                            co za bzdury....

                            Też tak cały czas uważam. Poczekaj jak ci zaraz jedna za to
                            dowali smile
                          • miliwati Re: Mycha:-) 16.06.10, 10:34
                            szyszunia11 napisała:

                            > > Według mojej wiedzy do raju mogą się dostać ludzie bez grzechu
                            > > pierworodnego, czyli ochrzczeni. A ludzie dobrzy, ale
                            nieochrzczeni
                            > > trafiają do czegoś, co się nazywa limbo.
                            >
                            > co za bzdury....

                            Co się po prostu wykłada "ojej, nigdy o tym nie słyszałam",
                            nieprawdaż?
                        • ira_07 Re: Mycha:-) 15.06.10, 19:57
                          A ludzie dobrzy, ale nieochrzczeni
                          > trafiają do czegoś, co się nazywa limbo. Zdaje się że wymyślił to
                          > święty Augustyn, ale się nie upieram.

                          No na pewno ktoś to wymyślił. Zbawienie lub potępienie, Biblia mówi wyraźnie. A wymyślać to sobie można.

                          KRK teraz twierdzi, że niewierzący i nieochrzczony też może być zbawiony.
                          • miliwati Re: Mycha:-) 16.06.10, 10:35
                            ira_07 napisała:

                            > A ludzie dobrzy, ale nieochrzczeni
                            > > trafiają do czegoś, co się nazywa limbo. Zdaje się że wymyślił
                            to
                            > > święty Augustyn, ale się nie upieram.
                            >
                            > No na pewno ktoś to wymyślił. Zbawienie lub potępienie, Biblia
                            mówi wyraźnie. A
                            > wymyślać to sobie można.

                            Cóż, cała teologia to jedno wielkie wymyślanie. Tym się zajmowali
                            tak zwani "doktorzy Kościoła".

                            > KRK teraz twierdzi, że niewierzący i nieochrzczony też może być
                            zbawiony.

                            A mówi po co w takim razie w ogóle jest chrzest?
                      • ira_07 Re: Mycha:-) 15.06.10, 19:55
                        "Kto uwierzy i ochrzci się ten będzie zbawiony."

                        www.luteranie.pl/pl/index.php?D=36
                        Choć rzeczywiście nic tutaj nie ma, w Biblii oprócz w/w słów też nie, ale jednak jest tu połączenie chrztu ze zbawieniem.
                • franczii Re: Mycha:-) 24.06.10, 11:19
                  > No tak, ale jeżeli się umrze wcześniej, to się ląduje w limbo i nie
                  > ma szansy na raj ;->

                  Po pierwsze z tego co wiem, to otchlan dzieciatek byla tylko hipoteza na temat
                  losow niechrzczonych dzieci.
                  Po drugie chyba sie kosciol z tej hipotezy wycofal kilka lat temu.
                • wyspaskarbow1 Re: Mycha:-) 05.07.10, 02:04
                  > No tak, ale jeżeli się umrze wcześniej, to się ląduje w limbo i nie
                  > ma szansy na raj ;->

                  A ten facet co to obok Jezusa wisiał na krzyżu też wylądował " w Limbo"? Ciekawe, bo Jezus obiecał mu: "Jeszcze dzisiaj będziesz ze mną w raju". No ale może wg. Ciebie on zszedł z krzyża i się ochrzcił, a potem wrócił na krzyż? Czy tak?

                  Czy Jezus nie mówi wyraźnie, że zbawia wiara? Chrzest jest tylko symbolem wiary.
          • paulka0106 Re: Mycha:-) 13.07.10, 12:48
            Moj synek ma 3 lata teraz pojdzie do przedszkola. Słyszelismy
            juz wiele razy od rodzicow i dzidków, ze powinnismy go ochrzcic. To
            dla jego dobra ,to ze to tradycja,to ze bedzie nielubiany w szkole
            itp. Tesciowa nawet opowiadala mi swoj sen ze wszyscy umieramy w
            wypadku i synek nie moze miec pogrzebu, a znowu babcia meza prosila
            nas zebysmy go ochrzcili zanim umrze (a gdy umarla to tesciowa
            nalegala bo to byla wola babci). Masakra. Ogólnie moi rodzice ciagle
            marudza a tesciowie ida na litosc, to chwyt ponizej pasa.

            Nie chodzimy do kosciola, nie mamy slubu koscielnego i
            niepojmuje dlaczego mielibysmy ochrzcic synka (chodzi mi o wiare a
            nie o spoleczne powody).Moj synek, czy tez my nie musimy byc w
            tym "magicznym kregu", a rodzice powinni uczyc dzieci tolerancji i
            niektorzy sami sie nad soba zastanowic.

            Popieram, nie powinno sie robic czegos dla swietego spokoju.
            Szczególnie jezeli chodzi o istotne dla naszego zycia sprawy (a
            wiara chyba do takich nalezysmile
        • majenkir Re: Mycha:-) 14.06.10, 14:45

          broceliande napisała:
          > W przedszkolu religii nie miał, podpisałam papier, że się nie
          > zgadzam


          Jak to sie wszyscy pieknie przyzwyczaili.
          Podpisuja bumagi, ze nie beda uczestniczyc...
          Czy nikogo, oprocz mnie, to juz nie dziwi?
          • kawka74 Re: Mycha:-) 14.06.10, 14:48
            Mnie nie dziwi - mało kto wie, że obowiązujące prawo mówi co innego, a nawet
            jeśli wie, to mu się nie chce robić afery.
            • broceliande Wyjaśniam. 14.06.10, 16:27
              Na razie nie robię afery, bo to zerówka w przedszkolu, dzieci idą
              z panią do młodszych dzieci podczas religii - dwa razy w tyg. po pół
              godz.
              Ale w szkole to inna sprawa.
              Niczego nie podpiszę i będę robić aferę, kto konkretnie jest
              odpowiedzialny za niechodzące na religię dziecko, jeśli wypada ona
              między lekcjami.
              Bo mam wrażenie, że jak podpiszę, to sama będę sobie winna, w razie
              jakiegoś wypadku czy czegoś.
              • kawka74 Re: Wyjaśniam. 14.06.10, 16:32
                Rób, rób tę aferę.
                Ja już sobie ostrzę ząbki na pierwsze zebranie w szkole wink

                ...

                Chciałam napisać, że kiedy moja córka pójdzie do szkoły, to może religia zdąży
                wrócić do sal przykościelnych, ale to chyba płonne nadzieje.
                • broceliande Re: Wyjaśniam. 14.06.10, 16:37
                  Serio, w przedszkolu jakoś głupio mi było.
                  Na wniosku o przyjęcie zaznaczyłam zgodę na jogę i brak zgody na
                  religię.

                  Jest jeszcze możliwość, że sam będzie chciał na religię...
                  • majenkir Re: Wyjaśniam. 14.06.10, 16:54

                    broceliande napisała:
                    > Serio, w przedszkolu jakoś głupio mi było.


                    Glupio to powinno byc im, ze robia dzieciom wode z mozgu za mlodu.
                    Oraz rodzicom potulnym jak barany idace na rzez uncertain.
                    • miliwati Re: Wyjaśniam. 14.06.10, 17:02
                      majenkir napisała:

                      >
                      > broceliande napisała:
                      > > Serio, w przedszkolu jakoś głupio mi było.
                      >
                      >
                      > Glupio to powinno byc im, ze robia dzieciom wode z mozgu za mlodu.

                      Zaczekaj, chcę Cię dobrze zrozumieć. Chcesz powiedzieć że wierzącym
                      rodzicom powinno być głupio że pozwalają uczyć swoje dzieci religii?
                      Czy też może uważasz że nikt z rodziców dzieci w wieku przedszkolnym
                      nie jest wierzący?

                      > Oraz rodzicom potulnym jak barany idace na rzez uncertain.

                      Jakiego rodzaju rzeź masz na mysli?
                    • broceliande Re: Wyjaśniam. 14.06.10, 17:35
                      majenkir napisała:

                      >
                      > broceliande napisała:
                      > > Serio, w przedszkolu jakoś głupio mi było.
                      >
                      >
                      > Glupio to powinno byc im, ze robia dzieciom wode z mozgu za mlodu.
                      > Oraz rodzicom potulnym jak barany idace na rzez uncertain.

                      No, ale ja nie idę. Nie zgodziłam sie na religię, nie
                      mogęspowodować, żeby jej w przedszkolu czy szkole nie było.
                      • majenkir Re: Wyjaśniam. 14.06.10, 19:59

                        broceliande napisała:
                        > No, ale ja nie idę.


                        Ja po prostu nie chce, zeby Ci bylo glupio wink.
                    • kawka74 Re: Wyjaśniam. 14.06.10, 17:50
                      > Glupio to powinno byc im, ze robia dzieciom wode z mozgu za mlodu.

                      Głupio powinno być tym, którzy zadecydowali o wprowadzeniu religii do szkół.

                      > Oraz rodzicom potulnym jak barany idace na rzez uncertain.

                      Ale rodzice często po prostu nie znają swoich praw. Nie wiedzą, że to ci, którzy
                      chcą, aby ich dzieci chodziły na religię, powinni to zgłaszać pisemnie.
                      • ariana1 Re: Wyjaśniam. 14.06.10, 18:35
                        Ale rodzice często po prostu nie znają swoich praw. Nie wiedzą, że
                        to ci, którzy chcą, aby ich dzieci chodziły na religię, powinni to
                        zgłaszać pisemnie.

                        No bo przecież z góry zakłada się, że WSZYSCY muszą uczęszczać na
                        religię katolicką. I nie dziwne to, skoro w polsce jest podobno 95%
                        rzymskich katolików. Ja tam nic na piśmie nie dawałam. Moja córka
                        normalnie nie chodzi bez żadnych pism.


        • wyspaskarbow1 Re: Mycha:-) 05.07.10, 01:56
          Moje córki są już dosyć duże. Starsza chodzi do liceum, młodsza zaczyna
          gimnazjum. Nie były ochrzczone, nie chodziły na religię - gdyż jesteśmy
          protestantami.

          Gdy starsza szła do szkoły trochę obawiałam się reakcji szkolnych koleżanek. Ale
          nic złego nas nie spotkało. Wprost przeciwnie - zrozumienie wśród nauczycieli
          i.... zazdrość wśród koleżanek, że wychodzą wcześniej niż wszyscy do domu wink, a
          w czasie gdy wszyscy mają rekolekcje one mają dodatkowe ferie.
      • gazeta_mi_placi Re: Chrzcić czy nie chrzcić 14.06.10, 12:11
        Jeszcze za czasów mojego chodzenia do szkoły mieliśmy w klasie chłopca (w
        dodatku nie był typem duszy towarzystwa czy wyjątkowo łatwo nawiązujący
        kontakty) który jako jedyny na całą klasę nie chodził na religię gdyż był innej
        wiary.
        Nigdy przez rówieśników nie był z tego powodu prześladowany ani izolowany.
        Tylko gdy religia wypadała w środku lekcji musiał czekać na korytarzu lub świetlicy.



        • gazeta_mi_placi Re: Chrzcić czy nie chrzcić 14.06.10, 12:11
          Dodam,że było to raczej nie wielkie miasto.
          • des4 gazeta, kiepskie nowiny dla ciebie 14.06.10, 12:38
            wolno chodzić po publicznych trawnikach...Sejm klepnął...

            musisz wymysleć kolejny temat nie dajacy ci spać po nocach, hehe..
            • gazeta_mi_placi Re: gazeta, kiepskie nowiny dla ciebie 14.06.10, 12:58
              Owszem,ale nie dopisałeś,że w miejscach rekreacyjnych takich jak parki a nie
              osiedlowy zieleniec...
              • des4 Re: gazeta, kiepskie nowiny dla ciebie 14.06.10, 13:04
                też publiczny jeśli wspolnota tak postanowi...

                traumę tym wywołaną możesz leczyć u modnego specjalisty, najlepiej u
                tego, u ktorego konsultowaleś zmianę płci...
    • sueellen Chrzcić czy nie chrzcić 14.06.10, 12:29
      1. Nie mamy slubu
      2. Nie chodzimy do kosciola
      3. nie praktykujemy katolickich tradycji (nie swiecimy jajek, nie mamy choinki
      na boze narodzenie) 24 grudnia mamy po prostu uroczysta rodzinna kolacje, jemy
      wtedy zarowno pierogi i barszcz czerwony jak i hiszpanskie estofado czy polski
      bigos.

      Nie mamy dylematu - dziecko nieochrzczone.
      • des4 Re: Chrzcić czy nie chrzcić 14.06.10, 12:40
        prawie jak czlowiek sowiecki...


        sueellen napisała:

        > 1. Nie mamy slubu
        > 2. Nie chodzimy do kosciola
        > 3. nie praktykujemy katolickich tradycji (nie swiecimy jajek, nie
        mamy choinki
        > na boze narodzenie) 24 grudnia mamy po prostu uroczysta rodzinna
        kolacje, jemy
        > wtedy zarowno pierogi i barszcz czerwony jak i hiszpanskie
        estofado czy polski
        > bigos.
        >
        > Nie mamy dylematu - dziecko nieochrzczone.
        • sueellen Re: Chrzcić czy nie chrzcić 14.06.10, 12:50
          prawie robi wielka roznice...
          • des4 Re: Chrzcić czy nie chrzcić 14.06.10, 12:59
            to się nazywa "ateizm" praktyczny, kiedyś była u nas ciekawa homilia
            na ten temat

            takie czasy...
            • sueellen Re: Chrzcić czy nie chrzcić 14.06.10, 16:34
              nastepnym razem bedziesz pewnie miala o ateizmie teoretycznym smile

              a "to" sie nazywa wolnomyslicielstwo i sceptycyzm - "izmow" brak.
              • miliwati Re: Chrzcić czy nie chrzcić 14.06.10, 16:38
                sueellen napisała:

                > nastepnym razem bedziesz pewnie miala o ateizmie teoretycznym smile
                >
                > a "to" sie nazywa wolnomyslicielstwo i sceptycyzm
                - "izmow" brak.

                ROTFL suspicious
          • miliwati Re: Chrzcić czy nie chrzcić 14.06.10, 13:16
            sueellen napisała:

            > prawie robi wielka roznice...

            Nie wydaje mi się żeby różnica między tym że Wy nie macie choinki, a
            człowiek sowiecki miewał była taka wielka.
            • marychna31 Re: Chrzcić czy nie chrzcić 14.06.10, 13:27
              > Nie wydaje mi się żeby różnica między tym że Wy nie macie choinki, a
              > człowiek sowiecki miewał była taka wielka.
              NIe znam definicji "człowiek sowieckiego" więc trudno mi polemizować na temat
              różnic między nim a sueellen a chętnie bym podyskutowała. Pokusisz się o
              doprecyzowanie co jeszcze miał a czego nie, a co miewał (prócz choinki)
              "człowiek sowiecki"?
              • marychna31 ps 14.06.10, 13:32
                Ciekawa jestem oczywiście definicji twojej czy desa bo definicja ks. Tisznera
                nie zawiera braku praktyk religijnych.
                • miliwati Re: ps 14.06.10, 13:50
                  marychna31 napisała:

                  > Ciekawa jestem oczywiście definicji twojej czy desa bo definicja
                  ks. Tisznera
                  > nie zawiera braku praktyk religijnych.

                  Tylko wiesz, jak się podpiera Tisznerem, to głupio równocześnie
                  wykazywać taką bolesną nieumiejętność czytania ze zrozumieniem.
                  Chociaż Tiszner pewnie by ją wybaczył.
                  Otóż całkowitą równoważność suellen z człowiekiem sowieckim to
                  postulujesz Ty. des i ja wypowiadamy się tylko o wymienionych przez
                  suellen sytuacjach.
                  • marychna31 Re: ps 14.06.10, 13:58
                    Autodefinicja Suellen:
                    "1. Nie mamy slubu
                    2. Nie chodzimy do kosciola
                    3. nie praktykujemy katolickich tradycji (nie swiecimy jajek, nie mamy choinki
                    na boze narodzenie) 24 grudnia mamy po prostu uroczysta rodzinna kolacje, jemy
                    wtedy zarowno pierogi i barszcz czerwony jak i hiszpanskie estofado czy polski
                    bigos.

                    Nie mamy dylematu - dziecko nieochrzczone. "


                    Definicja homo sovieticus:
                    "człowiek przyzwyczajony do komunistycznej formuły państwa, oczekujący, że od
                    państwa otrzyma pracę, opiekę socjalną, zdrowotną i inną w zamian za płacenie
                    podatków"
                    Gdzie tu związek?
                    • miliwati Re: ps 14.06.10, 14:31
                      marychna31 napisała:

                      > Autodefinicja Suellen:
                      > "1. Nie mamy slubu

                      Człowiek radziecki ślub co prawda powienien mieć, ale z cała
                      pewnością tylko cywilny.

                      > 2. Nie chodzimy do kosciola

                      Człowiek radziecki też nie chadzał.

                      > 3. nie praktykujemy katolickich tradycji (nie swiecimy jajek, nie
                      mamy choinki
                      > na boze narodzenie) 24 grudnia mamy po prostu uroczysta rodzinna
                      kolacje, jemy

                      Człowiek radziecki też tych tradycji nie praktykował (ani
                      prawosławnych), tyle że miewał choinkę i dostawał prezenty do
                      Dziadka Mroza.

                      > wtedy zarowno pierogi i barszcz czerwony jak i hiszpanskie
                      estofado czy polski
                      > bigos.
                      >
                      > Nie mamy dylematu - dziecko nieochrzczone. "

                      Człowiek radziecki też nie chrzcił.

                      >
                      > Definicja homo sovieticus:
                      > "człowiek przyzwyczajony do komunistycznej formuły państwa,
                      oczekujący, że od
                      > państwa otrzyma pracę, opiekę socjalną, zdrowotną i inną w zamian
                      za płacenie
                      > podatków"
                      > Gdzie tu związek?

                      Związek? Otóż związek jest taki, że Tobie się po prostu żenująco
                      wydaje że człowiek sowiecki to homo sovieticus. Co jest bzdurą, bo
                      to zupełnie odmienna tematyka.

                      Homo sovieticus to termin socjologiczny opisujący pewnien zestaw,
                      jak to obecnie pojmujemy, patologii społecznych.

                      Człowiek sowiecki to nazwa obywatela ZSRR. Twór językowo podobny
                      do "czechosłowaka". Miało to też pewne konotacje propagandowe jako
                      wzorzec "nowoczesnego człowieka", podobnie jak teraz takim wzorcem
                      byłby "biznesmen odnoszący sukces".
                      • des4 Re: ps 14.06.10, 14:38
                        mniej więcej o to mi chodziło...współczesnym odpowienikiem człowieka
                        sowieckiego jest konsumpcyjny Ełropejczyk, wymachujący sztandarami
                        postympu, tzw. tolerancji, i polipoprawności oderwany, od wiary i
                        tradycji, zapełniający pustkę duchową wszelkiego rodzaju "-izmami"...
        • gonzo44 Re: Chrzcić czy nie chrzcić 25.06.10, 12:05
          des4 napisał:

          > prawie jak czlowiek sowiecki...

          prawie jak sowiecki politruk napisał...
    • des4 jaki bojkot? 14.06.10, 12:37
      dlaczego mam bojkotować kogoś kto ochrzcił dziecko albu nie ochrzcił?
      z sufitu to wziąłeś?
    • kawka74 Chrzcić czy nie chrzcić 14.06.10, 13:31
      Skoro ja i mąż w najmniejszym stopniu nie gwarantujemy córce wychowania w
      wierze katolickiej, to po kiego mamy ją chrzcić?
      A inni robią tak, jak uważają za stosowne.
    • zakonniknarowerze Chrzcić !!! 14.06.10, 13:38
      Jeśli nie jest Żydem albo Islamistą.
      Chrzest, pierwsza komunia, to przecież oczywiste dla polskich dzieci.
    • ariana1 Re: Chrzcić czy nie chrzcić 14.06.10, 13:43
      Moje córki też nie ochrzczone. Starsza nie chodziła na religię w
      przedszkolu, nie chodzi w szkole, w tym roku nie przystępowała do
      komunii jako JEDYNA z całej szkoły. Nigdy nie spotkała jej z tego
      powodu żadna przykrość. Najwyżej śmieszna historia: koleżanka z
      klasy powiedziała jej niedługo przed komunią, że kto nie chodzi na
      religię, ten nie pójdzie do nieba wink))) Ale my jesteśmy członkami
      kościoła protestanckiego, moje dzieci mają szkółkę niedzielną
      zamiast religii, więc jest jakiś inny punkt odniesienia.
      • zakonniknarowerze Re: Chrzcić czy nie chrzcić 14.06.10, 13:46
        Niestety protestanci też nie pójdą do nieba. Luter by sługą diabła jak wiadomo.
        • ariana1 Re: Chrzcić czy nie chrzcić 14.06.10, 13:52
          Skoro tak twierdzisz, to może ci łatwiej zyć z tą świadomością. Ja
          akurat mam odmienne zdanie na temat nieba.
        • maadzik3 Re: Chrzcić czy nie chrzcić 14.06.10, 22:58
          Komu wiadomo? Nawet jak na trolla jestes monotonny. I popraw swoja wiedze o
          aktualnej nauce katolickiej (nawet ja, luteranka, wiem, ze juz nie glosza
          potepienia protestantow w czambulsmile)
        • ira_07 Re: Chrzcić czy nie chrzcić 15.06.10, 19:47
          > Niestety protestanci też nie pójdą do nieba. Luter by sługą diabła jak wiadomo.

          Otóż powinieneś odświeżyć wiedzę na temat nauki KRKsmile Teraz już każdy może być zbawiony, choć nauk KRK katolicy mają "łatwiej". A protestanci to już nie heretycy a "bracia odłączeni". Luteranka wie, katolik nie wie? W sumie często się zdarzasmile
      • broceliande Re: Chrzcić czy nie chrzcić 14.06.10, 13:48
        Może tak łatwiej?
        Bo przecież też wierzycie, tylko w innym obrządku (jeśli to właściwy
        termin".
        O mnie wszyscy wiedzieli, że do żadnego kościoła nie chodzę.
        • ira_07 Re: Chrzcić czy nie chrzcić 15.06.10, 19:49
          Myślę, że w Polsce łatwiej jednak nie wierzyć. Bo nie wierzysz - ok, ateizm już się w Polsce zadomowił. Ale jesteś protestantem...? To co to właściwie znaczy, pewnie Jehowywink Choć też żadne przykrości mnie nie spotykają, ręce tylko opadają, jak pytają czy wierzę w Jezusasmile
    • braktalentu Re: Chrzcić czy nie chrzcić 14.06.10, 16:37
      "To bojkot społeczno-towarzyski w Polsce, jest powodem że rodzice chrzczą
      > dzieci i prowadzą do komunii św.dla "świętego spokoju"."

      Większość tych rodziców na pytanie czy wierzy w Boga odpowiada twierdząco. Tyle,
      że tak "wygodnie" wierzą. W to co im akurat pasuje. Tu pojawia się tradycyjny
      argument o brzydkich księżach i ich złej interpretacji Pisma, której jednakowoż
      Wierzący Wygodnie nie znają, bo to wymagałoby czegoś więcej niż powtórzenia
      kilku frazesów, wzięcia udziału w kilku imprezkach rodzinnych typu wódeczka
      komunijna.
      Ci, którzy są zdecydowani chrzcić z przyczyn religijnych ochrzciliby nawet
      przeciw rodzinie. Tym, którzy są przeciwni z przyczyn światopoglądowych chrzest
      nie przyjdzie do głowy.
      Ci niezdecydowani to zwyczajni ignoranci i leniwcy, którzy ignorancję i lenistwo
      obnoszą pod szyldem obaw o los społeczno - towarzyski własnych dzieci.
      I tak: To lenistwo i ignorancja w Polsce, jest powodem że rodzice chrzczą dzieci
      i prowadzą do komunii św.dla "świętego spokoju".
      • yoanine Re: Chrzcić czy nie chrzcić 15.06.10, 01:53
        Hej, ludziska, po co te zwady, docinki, przykre słowa?

        Temat jest ważki, więc tym bardziej powinniśmy rozmawiać spokojnie, nie tracąc z oczu tego, co najważniejsze, czyli dobra naszych dzieci smile

        Uważam, że chrzczenie dzieci przez rodziców, którzy są niewierzący jest czymś nieuczciwym. Nie mam jednak zamiaru krytykować takiej postawy - nie każdy ma odwagę przeciwstawić się rodzinie, a w tej kwestii naciski ze strony wierzącej familii bywają niesamowicie uciążliwe. Mimo wszystko zachęcam niewierzących rodziców, którzy jeszcze nie podjęli decyzji odnośnie chrztu swoich pociech, by zaczęli podążać za swoim wewnętrznym głosem, by odważnie bronili swoich poglądów. Brzmi banalnie, ale życie w zgodzie ze swoim sumieniem wypełnia człowieka spokojem i harmonią...

        Do rodziców - katolików mam gorący apel, by zapoznali się z Biblią, zanim ochrzczą swoje dzieci! Niestety, wielu katolików w naszym kraju nigdy nie czytało Pisma Świętego.

        Zastanówcie się, jak bardzo zasady katolickie odbiegają od zaleceń Jezusa. Karl Barth, wybitny teolog protestancki wysuwa trzy zasadnicze argumenty przeciw chrzczeniu dzieci:

        1. Chrzest dzieci nie znajduje podstaw w Biblii. Wszystkie dowody wskazują, że chrzest dzieci stał się normą w post-apostolskim okresie, nie zaś w okresie Nowego Testamentu.
        2. Praktyka chrztu dzieci prowadzi do niepokojącego założenia, że jednostki stają się chrześcijanami w rezultacie ich narodzenia. Chrzest dzieci dewaluuje łaskę Boga i redukuje chrześcijaństwo do zjawiska czysto społecznego.
        3. Praktyka chrztu dzieci osłabia kluczowy związek pomiędzy chrztem a chrześcijańskim naśladowaniem Chrystusa. Chrzest jest świadectwem łaski Boga i oznacza początek ludzkiej odpowiedzi na tę łaskę. Dzieci nie są zdolne świadomie udzielić tej odpowiedzi, dlatego teologiczne znaczenie chrztu jest niejasne.

        • sueellen Re: Chrzcić czy nie chrzcić 15.06.10, 08:59
          Mimo wszystko zachęcam niewierzących rodzic
          > ów, którzy jeszcze nie podjęli decyzji odnośnie chrztu swoich pociech, by zaczę
          > li podążać za swoim wewnętrznym głosem, by odważnie bronili swoich poglądów. Br
          > zmi banalnie, ale życie w zgodzie ze swoim sumieniem wypełnia człowieka spokoje
          > m i harmonią...

          Nooo... i slyszec pogardliwe docinki od plomiennych katolikow, ze jest sie
          czlowiekiem sowieckim i ma sie pustke duchowa, ktora wypelnia sie izmami. Ja nie
          ochrzcilam i mam w nosie co gadaja "dobrzy katolicy", tyle ze mam te komfortowa
          sytuacje, ze mieszkam zagranica i moge w kazdej chwili sie odciac zamykajac
          skype czy odkladajac sluchawke. Nie truja mi tez bogobojni sasiedzi. Gdybym
          mieszkala w Polsce pewnie nie bylabym taka asertywna i dla swietego spokoju
          wyszlabym za maz i ochrzcila dziecko.
          • monikamrowiec3 Re: Chrzcić czy nie chrzcić 15.06.10, 10:16
            Jestem w podobnej sytuacji tez nie mieszkam w Polsce i nikt na mnie nie naciska.
            Sama jestem ochrzczona ale i moi rodzice zrobili to pod presja rodziny tak
            niestety patrzy się na sprawy kościelne w Polsce zrób coś bo co ludzie powiedzą,
            znam wiele osób które chodzą do kościoła i są bardzo "wierzący" a nie potrafią
            żyć w zgodzie z innymi ludźmi. Wychowujmy swoje dzieci wg swoich przekonań i nie
            krytykujmy tych którzy robią coś co uważają za słuszne...
          • yoanine Re: Chrzcić czy nie chrzcić 15.06.10, 10:44
            >Nooo... i slyszec pogardliwe docinki od plomiennych katolikow, ze jest sie
            > czlowiekiem sowieckim i ma sie pustke duchowa, ktora wypelnia sie izmami.


            Skąd w ogóle pomysł u forumowiczki, która pierwsza porównała współczesnych
            ateistów do człowieka sowieckiego? wink Niezbyt tą mądre, pachnie tenisem
            społecznym wink

            Pustka duchowa? Ateizm wcale nie jest równoznaczny z duchową pustką.
            • sueellen Re: Chrzcić czy nie chrzcić 16.06.10, 10:19
              > Skąd w ogóle pomysł u forumowiczki, która pierwsza porównała współczesnych
              > ateistów do człowieka sowieckiego? wink

              Ona jest chora, trzeba wybaczyc nieszczesnej.
        • wiesia140 Re: Chrzcić czy nie chrzcić 15.06.10, 10:45

          Do rodziców - katolików mam gorący apel, by zapoznali się z Biblią, zanim
          ochrzczą swoje dzieci! Niestety, wielu katolików w naszym kraju nigdy nie
          czytało Pisma Świętego

          nie tylko katolicy chrzczą dzieci , robią to również protestanci ( I
          reformacji), prawosławni.

          katolicy również czytają pismo święte

          . Chrzest dzieci nie znajduje podstaw w Biblii. Wszystkie dowody wskazują,
          > że chrzest dzieci stał się normą w post-apostolskim okresie, nie zaś w okresie
          > Nowego Testamentu

          Słowa Jezusa o o przyprowadzaniu do Niego dzieci , można również
          interpretować jako przyzwolenie na chrzest dzieci, przecież nie powiedział
          jasno i wyraźnie : nie wolno chrzcić dzieci .

          Chrzest dzieci dewaluuje
          > łaskę Boga i redukuje chrześcijaństwo do zjawiska czysto społecznego

          Bzdura jeśli rodzice i chrzestni są wierzący , to nie sprowadzą tego do
          aspektu społecznego.
          Chrzest to także zobowiązanie dla chrzestnych ,że będą wspomagać rodziców
          w wychowaniu dziecka w wierze. To poważne zobowiązanie. I to jest też
          odpowiedź na łaskę chrztu.

          Niestety, wielu katolików w naszym kraju nigdy nie czytało Pi
          > sma Świętego.
          Skąd takie dane ? katolik ma obowiązek czytać pismo święte ( spójrz
          katechizm ).
          • titta Re: Chrzcić czy nie chrzcić 16.06.10, 00:12
            Jednak "wychowanie w wierze" nie daje gwarancji ze dany czlowiek
            zdecyduje sie na bliska i osobista relacje z Bogiem (czyli
            stane "uczniem Chrystusa" = Chrzescijaninem) aczkolwiek ulatwia taka
            dezyzje. Chrzczac dzieci doprowadzamy do dosc dziwnego zjawiska
            jakim sa ochrzczeni ateisci i jeszcze dziwniejszego: "niewierzacy
            praktykujacy" (a tych jest calkiem sporo). Dzieci jak najbardziej
            powinny przychodzic do Jezusa (byc wychowywane w wierze) jednak
            chrzest powinien pozostac symbolem ich osobistego pragnienia i
            suwerennej decyzji.
            Ja bylam ochrzczona dwa razy. Nieswiadomie, jako dziecko i jako
            osoba dorosla. Dla mnie tylko ten drugi raz sie liczy, bo naprawde
            cos znazyl.
            • wiesia140 Re: Chrzcić czy nie chrzcić 16.06.10, 11:55
              Ja byłam ochrzczona dwa razy. Nieświadomie, jako dziecko i jako
              osoba dorosła. Dla mnie tylko ten drugi raz się liczy, bo naprawdę
              coś znaczył.

              Ja byłam raz ochrzczona i do też dla mnie dużo znaczy jako dziecko, bo
              będąc dorosła , doszłam do takiego etapu , gdzie trzeba było się
              opowiedzieć ( miałam kryzys wiary), podjęłam decyzję ,że wybieram
              katolicyzm i to jest świadoma decyzja. Do pewnego momentu ktoś cię
              prowadzi , później musisz sama zadbać o swoją relację z Bogiem , tak
              jest w każdej denominacji. Widzisz , gdyby nie chrzest , komunia
              prawdopodobnie bym nigdy nie zetknęła się ze chrześcijaństwem , bo moi
              rodzice praktykujący zbytnio nie byli. Wiara powinna iść z praktyką ,
              dla mnie to naturalne, a niewierzący praktykujący zaprzeczają sami sobie,
              choć różne są powody ( np wierzący współmałżonkowie).
        • zakonniknarowerze Kłamstwa i oszczerstwa Yoanine 15.06.10, 11:25
          yoanine napisała:
          > Do rodziców - katolików mam gorący apel, by zapoznali się z Biblią, zanim ochrz
          > czą swoje dzieci! Niestety, wielu katolików w naszym kraju nigdy nie czytało Pi
          > sma Świętego.

          Jak możesz tak łgać? Nawet jeśli któryś katolik nie czyta Pisma w domu a chodzi
          codziennie do kościoła to jest "Słowo na codzień".
          biblista.pl/index.php?option=com_content&view=category&id=753&Itemid=458
          Już przez 10 lat słuchania Pisma ma przeczytane ok. 3650 stronic. Dla porównania
          Biblia Tysiąclecia ma ok. 1500 stronic.
          Jeśli chodzi na religie, uczy się Pisma.

          Poza Kościołem Rzymsko-Katolickim nie ma zbawienia. I nie interesują mnie jakieś
          wywrotowe ideologie, w tym posoborowe bzdury.
          • wiesia140 Re: Kłamstwa i oszczerstwa Yoanine 15.06.10, 13:04

            Poza Kościołem Rzymsko-Katolickim nie ma zbawienia. I nie interesują mnie jakieś
            wywrotowe ideologie, w tym posoborowe bzdury.

            to pachnie pychą niestety.
            • titta Re: Kłamstwa i oszczerstwa Yoanine 16.06.10, 00:14
              > to pachnie pychą niestety.
              Raczej dzieckiem neostrady (mlodocianym trolem).
              • szyszunia11 Re: Kłamstwa i oszczerstwa Yoanine 16.06.10, 00:46
                titta napisała:

                > > to pachnie pychą niestety.
                > Raczej dzieckiem neostrady (mlodocianym trolem).

                toż samo miałam napisać - trollemsmile
          • majenkir Kazda pliszka swoj ogonek chwali 15.06.10, 15:01

            zakonniknarowerze napisał:
            > Poza Kościołem Rzymsko-Katolickim nie ma zbawienia.


            Jehovi mowia to samo o sobie.
            No i komu tu wierzyc? big_grin
          • kawka74 Re: Kłamstwa i oszczerstwa Yoanine 15.06.10, 15:06
            > Poza Kościołem Rzymsko-Katolickim nie ma zbawienia.

            Potworne.
            Zawalił się cały mój świat.
            Ba, rozpirzyłam przy okazji świat mojej nieochrzczonej córki.
          • ariana1 Hej! Zakonnik na rowerze 15.06.10, 17:46
            zakonniknarowerze napisał:
            > Poza Kościołem Rzymsko-Katolickim nie ma zbawienia.


            Buhahahaha!!!!! Naprawdę najlepszy dowcip jaki czytałam kiedykolwiek
            tu na forum! Ba! Na całym portalu! Ubawiłeś mnie nieziemsko!
            • monikamrowiec3 ... 15.06.10, 19:37
              A gdzie tolerancja dla innych religii !!! Wyznawcy każdej z religii uważają ze
              ta właśnie do której należą ich zbawi wiec po co dyskutować. Co do chrztu to
              zawsze dodatkowe pieniądze dla księży bo nie słyszałam żeby któryś za darmo
              jakakolwiek msze odprawił...!!!
              • maadzik3 Re: ... 15.06.10, 19:54
                W kosciele luteranskim nie placi sie za sakramenty (sa dwa) a zatem nie, za
                chrzest dziecka nie placi sie ani wg taryfy ani (w ogole nieobecne) "co laska".
                Po prostu sie nie placi. Nie wiem jak gdzie indziej, ale na pewno nie wszedzie
                sie placi.
              • wiesia140 Re: ... 15.06.10, 20:03
                Co do chrztu to
                > zawsze dodatkowe pieniądze dla księży bo nie słyszałam żeby któryś za darmo
                > jakakolwiek msze odprawił...!!!
                są księża, którzy potrafią , poza tym za sakrament się nie płaci ,a to co
                łaska , to jest za prąd itd. Jeśli nie masz pieniędzy ksiądz nie ma prawa
                ci odmówić udzielenia sakramentu .
            • wiesia140 Re: Hej! Zakonnik na rowerze 15.06.10, 20:36
              Ariano odezwij się czasem na tamtym forum , wiesz o którym mówię Radzisz
              sobie jakoś? Potrzebujesz może czegoś?
          • maadzik3 Re: Kłamstwa i oszczerstwa Yoanine 15.06.10, 19:55
            Alez ty sfrustrowany i zakomleksiony jestes
            • wiesia140 Re: Kłamstwa i oszczerstwa Yoanine 15.06.10, 20:15
              Coś mi się zdaje ,że to jest przedsoborowy katolik , jeśli się nie mylę
              .Posoborowy kościół katolicki głosi ,że owszem zbawienia jest w nim , ale
              nie odmawia zbawienia innym denominacjom.
              • szyszunia11 Re: Kłamstwa i oszczerstwa Yoanine 16.06.10, 00:51
                wiesia140 napisała:

                > Coś mi się zdaje ,że to jest przedsoborowy katolik , jeśli się nie mylę
                > .Posoborowy kościół katolicki głosi ,że owszem zbawienia jest w nim , ale
                > nie odmawia zbawienia innym denominacjom.

                posoborowy katolik NIKOMU nie odmawia zbawienia, nie tylko innym denominacjom. A
                człowiek który nigdy o Bogu nie słyszał, lub przez wychowanie i środowisko nie
                miał szansy w Niego uwierzyć, może być blizej Niego i bardziej swięty, niż
                niejeden katolik.
                A zakonnik na rowerze już gdzies pisał że nie podobają mu się zmiany soborowe.
                • wiesia140 Re: Kłamstwa i oszczerstwa Yoanine 16.06.10, 09:06
                  > posoborowy katolik NIKOMU nie odmawia zbawienia, nie tylko innym denominacjom.
                  > A
                  > człowiek który nigdy o Bogu nie słyszał, lub przez wychowanie i środowisko nie
                  > miał szansy w Niego uwierzyć, może być blizej Niego i bardziej swięty, niż
                  > niejeden katolik.
                  > A zakonnik na rowerze już gdzies pisał że nie podobają mu się zmiany soborowe.

                  zgadza się
          • szyszunia11 Re: Kłamstwa i oszczerstwa Yoanine 16.06.10, 00:43
            zakonniknarowerze napisał:


            > Poza Kościołem Rzymsko-Katolickim nie ma zbawienia.


            zakonniku, cóż to zakon Cie w tak haniebnej nieświadomości trzyma??
    • narsen Re: Chrzcić czy nie chrzcić 15.06.10, 20:35
      inkwizytorstarszy napisał:

      > To bojkot społeczno-towarzyski w Polsce, jest powodem że rodzice chrzczą
      > dzieci i prowadzą do komunii św.dla "świętego spokoju".Przy dużej presji
      > dziadków i rodziny,którzy przez tą imprezę przeszli i też się chcą
      > pobawić.Bo z udziału w chrzczeniu nie trzeba się tłumaczyć, a
      > z odmowy bardzo. A mózg trzeba prać od małego, kler o tym pamięta...

      No właśnie z tym "świętym spokojem" to niekoniecznie. Jak raz ochrzcisz to z czarnymi będziesz się użerać co najmniej do 18-tki dziecka. Bo skoro chrzest to komunia. Jak komunia to bierzmowanie.
      Przesrane.
    • maciejkozlowski Nie byłem chrzczony. I bardzo dobrze !! 24.06.10, 05:14
      Tysiące razy przekonałem się , że moi rodzice podjęli decyzję słuszną. Mam 50
      lat, a wtedy to był trudny wybór. Gardzę Kosciołem Katolickim z jego
      zakłamaniem, prywatą, ciemnotą. Pluję na ten ich bełkot zaciemniejący ludziom
      umysły. Gardzę klechami, zboczonymi obłudnikami. Pluję i trzniam na cały K.K. !!!
      • miliwati Re: Nie byłem chrzczony. I bardzo dobrze !! 24.06.10, 11:17
        maciejkozlowski napisał:

        > umysły. Gardzę klechami, zboczonymi obłudnikami. Pluję i trzniam
        na cały K.K. !
        > !!

        I przy okazji na gramatykę i ortografię języka polskiego. Ale to
        dosyć typowe u takich fanatyków.
        • izak31 Re: Nie byłem chrzczony. I bardzo dobrze !! 24.06.10, 12:35
          Tak samo po ortografii mozna poznać moherowego fanatyka. Nie
          ortografia jest miarą człowieka.
          Ktos na forum pisał co trzyma człowieka przy religii. trzyma wiara
          przy religii ale przy kosciele - głupota, szczególnie w Polsce.
          • miliwati Re: Nie byłem chrzczony. I bardzo dobrze !! 24.06.10, 12:49
            izak31 napisała:

            > Tak samo po ortografii mozna poznać moherowego fanatyka. Nie
            > ortografia jest miarą człowieka.

            Miarą nie. Ale niezłym wskaźnikiem jakości procesów myślowych. Ten
            tutaj niezbyt się wykazał. Pokrzyczał, splunął i tyle. Moher -
            ateista i tyle.

            > Ktos na forum pisał co trzyma człowieka przy religii. trzyma wiara
            > przy religii ale przy kosciele - głupota, szczególnie w Polsce.
    • karmly23 Chrzcić czy nie chrzcić 10.07.10, 00:13
      A ja napiszę tak : Moja mama jest wręcz ortodoksyjną katoliczką."Dzięki" niej
      i proboszczowi musieliśmy wziąć ślub,żeby móc ochrzcić naszego Rafałka.
      LUDZIE,WY POMYŚLCIE DO JASNEJ ... !!!Jak się wierzy,to się chrzci,jak nie,to
      nie i tyle.Chrzest to taki sakrament,który przyjmuje dziecko do grona dzieci
      Bożych i tym samym Bóg ma nad nim opiekę.To o to chodzi a nie o fetę i
      prezenty.Musieliśmy wstać po weselu z całą rodziną,bo następnego dnia był
      chrzest.Przesiedziałam pół mszy w zakrystii karmiąc małego,zdenerwowanego,że
      ksiądz nazwał go Jakubkiem.I nie żałuję.Rafał ma 11 miesięcy,wspaniale się
      rozwija i przyłapałam się na tym,że od dłuższego czasu nie myślę o śmieci
      łóżeczkowej.Czuję się bezpiecznie,bo wiem,że on mimo wszystko będzie ze mną.
      Pozdrawiam tych niezdecydowanych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka