kika155
19.06.10, 11:01
Jestem wściekła, kolejna niania nas wystawiła ale zacznę od
początku. Dwa lata temu szukaliśmy opiekunki dla naszej córki,
odbylismy kilka spotkań, wszystkie Panie żywo zainteresowane. Gdy
chcieliśmy się umówić na kilka spotkań zapoznawczych ( oczywiście
odpłatnych ) w celu poobserwowania niani i oswojenia dziecka, Panie
zaczęły się wykruszać. Zostały dwie kandydatki, wzięłam urlop z
pracy, a szanowna Pani się nie zjawiła i nie odbierała telefonów ode
mnie. Kolejna zadzwoniła pół godziny przed wyznaczoną godziną
spotkania, że niestety rezygnuje. Koniec końców skończyło się na
prywatnym żłobku. Teraz historia się powtarza, znów szukamy
opiekunki dla drugiego dziecka. Znaleźliśmy sympatyczną Panią z
referencjami, doświadczeniem, w średnim wieku, wszystko pięknie.
Pani bardzo się ucieszyła, że ją wybraliśmy bo jak twierdziła bardzo
odpowiadają jej godziny pracy i zakres obowiązków. Umówiliśmy, że
zacznie od początku lipca, a wcześniej jeszcze kilka razy spotka się
z dzieckiem. Wczoraj telefon i Pani łaskawie oznajmia, ze bardzo
przeprasza ale dostała pracę z polecenia i bliżej domu. No kur....
Wkurzyłam się nie na żarty. Za dwa tygodnie wracam do pracy i
zostałam na lodzie. Na gwałt szukam opiekunki ale to nie takie
proste. Jak na przyszłość uniknąć tego typu sytuacji? Czy mogę się
jakoś zabezpieczyć na wypadek kolejnej nagłej rezygnacji
potencjalnej opiekunki?
z góry dziękuję za wszystkie rady