Dodaj do ulubionych

Depresja-posumowanie

22.06.10, 12:15
Temat mnie bardzo interesuje. Przeczytałam dwa aktualne wątki: kobiety, która
wolałaby cofnąć czas i nie mieć dziecka i camelki, która jest rozlazła, nic
jej się nie chce a czas przecieka przez palce, mimo że kobieta zdolna, bystra
i przedsiębiorcza. Nie znam się na tym kompletnie, od razu mówię. W obu
wątkach dziewczyny sugerują autorkom że to depresja i trzeba jak najszybciej
iść do specjalisty. I moje pytanie: po czym zwykła, tak zwana "normalna"
kobieta (kochający mąż, fajne, zdrowe dzieci, pomysły na życie, praca) ma
poznać, że to już nie jest jak to któraś napisała "okolicznościowy dół" ale
właśnie depresja do leczenia u lekarza?
Jak odróżnić zwykłe lenistwo od stanu choroby? Przecież nie każdy zmęczony,
niewyspany człowiek to pacjent psychiatryczny?
Obserwuj wątek
    • cherry.coke Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 12:17
      Odroznia sie po tym, ze idzie sie do specjalisty, ktory zadaje ci madre pytania
      i wystawia diagnoze na podstawie odpowiedzi smile Wizyta nie boli...
      • kocianna Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 12:22
        Kiedy "okolicznościowy dół" trwa ponad 2 tygodnie i nie tylko nie mija, ale
        wręcz się pogłębia - warto skonsultować go z lekarzem. To nie musi być od razu
        psychiatra, jeśli ma się zaufanego medyka rodzinnego.
        • modrooczka Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 12:39
          I jak dwa tygodnie się wsiąka w komputer, albo nic się człowiekowi nie chce,
          albo nie dzwoni do ZUZ w ważnej sprawie to należy iść do psychologa? Nie za
          wcześnie trochę?
          • makurokurosek Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 12:59
            Dla mnie również zastawiające jest na jakiej podstawie forumi każdy stan
            zniechęcenia czy zmęczenia nazywają depresją.
            • analist73 Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 13:11
              Bo lepiej wysłać zdrowego do lekarza, niż powiedzieć choremu "nic Ci nie jest
              przeczekaj". A przez internet nie da się postawić diagnozy.
        • makurokurosek Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 12:57
          Przepraszam cię, ale lekarz rodzinny nie robił specjalki z psychiatrii i raczej
          ma takie same podstawy do osadu co szary człowiek
          • kocianna Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 13:30
            Z psychiatrii rodzinna nie ma specjalizacji. Nie ma też z ginekologii,
            onkologii, laryngologii, pulmunologii i żadnej innej dziedziny, poza medycyną
            rodzinną, co nie przeszkadza jej skierować pacjenta na do odpowiedniego
            specjalisty lub zasugerować wizytę, jeśli skierowanie nie jest wymagane, o ile
            uzna, że niepokój pacjenta jest uzasadniony.
            W niektórych poradniach zdrowia psychicznego to psycholog ocenia, czy konieczna
            jest wizyta u psychiatry. Nie widzę powodu, dla którego nie mogę poradzić się
            najpierw swojego lekarza, który dobrze zna mnie i wszystkie moje kłopoty.
            Dlatego napisałam: zaufanego lekarza. Bo do internisty z rejonu, dla kogo jestem
            anonimowym pacjentem, też bym po taką poradę nie poszła.
    • gryzelda71 Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 12:42
      Bo normalnie człowiek miewa doły,w depresji miewa stany zadowolenia.
      Depresję wywołują różne czynniki,wiec nie ma co sobie wmawiać,że jak silna to
      mnie nie dotyczy.Albo Heni przeszło to mnie też.
    • izabellaz1 Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 13:08
      Ciężko. Teraz co chwila każdy oświadcza, że ma depresję...to jak katar ostatnio
      popularne...
      • kamyczek_0 Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 13:58
        No co ty powiesz...jak katar.
        Różnica polega na tym, że katar nie leczony trwa tydzień, leczony 7 dni wink
        Minie, nie umrzesz.
        Tymczasem depresja nie leczona nie znika -trwa. Leczona skutecznie znika po
        kilku tygodniach, miesiącach. Jak ją rozpoznać? Dół trwający dłużej niż 2
        tygodnie, brak chęci do wszystkiego, wyrzuty sumienia jak w przypadku er_0,
        strach, lęk, natrętne myśli, które wprawiają w jeszcze większą melancholię,
        płaczliwość, irytacja bez wyraźnych powodów, brak apetytu lub odwrotnie -
        zajadanie problemów. to wszystko najczęściej występuje po jakiejś sytuacji
        wzmożonego stresu, istotnej zmiany w życiu: czyt. utrata pracy, narodziny
        dziecka, śmierć bliskiej osoby, choroba.Diagnozę stawia doświadczony lekarz
        psychiatra. Oczywiście diagnozę może postawić psycholog, ale wtedy i tak czeka
        cię wizyta u psychiatry, bo bez leków się nie obejdzie, więc lepiej od razu
        pójść do psychiatry.
        W wypadku er_0 włącza się lampka, ponieważ dziewczyna niedawno urodziła dziecko.
        Oczywiście zmęczenie zmęczeniem, ale takie myśli mogą być symptomem depresji.
        Wolę namawiać ją do wizyty u psychiatry niż mówić jakie to jest nienormalne
        zachowanie. Lekarz jest od tego, żeby to zweryfikować. Dlaczego nasuwa mi się
        taka diagnoza? Dlatego, że sama takie coś przeszłam. Narodziny planowanego
        dziecka, a po nich stan prawie jak u niej. Powinnam się cieszyć, że urodziłam
        zdrowe dziecko, tymczasem chcę uciec, zostawić je i wiać dokąd mnie nogi
        poniosą. Wyrzuty sumienia, mówienie samej sobie, że jestem wyrodną matką, która
        tak myśli. Strach o dziecko, lęk, a jednocześnie wizja tego, że beze mnie (czyt.
        bez TAKIEJ matki) będzie mu lepiej. Powinnam kochać, cieszyć się, a ja płaczę,
        mam okropne myśli. Przepraszam bardzo, ale to nie jest norma. To jest objaw
        depresji poporodowej. Zjawisko często, aczkolwiek nienagłaśniane. Fajnie jest
        pokazywać uśmiechnięte mamy, zmęczone, ale bez przesady, tulące, ćwiergolące do
        noworodka, całujące oseska.
        Gorzej jak matka pada na pysk, myśli jak się z tego wymiksować, zadręcza się tym
        wszystkim, nie może spać pomimo tego, że dzieciak już zasnął, a ona powinna z
        tego korzystać, płacze, wkurza się na wszystkich dookoła, albo jest jej wsio ryba.

        Na prawdę nie życzę tobie Izabello takich jazd sad Wierz mi, większość mojego
        otoczenia nie wie, co przeżyłam. Byłabym zlinczowana, bo jakże można mówić o
        takich uczuciach wobec własnego dziecka. Leki pomagają, myślenie, ocena sytuacji
        zmienia się diametralnie pomimo braku wiary w to, że może być lepiej. Bo w to
        się nie wierzy. Wsparcie bliskich - bezcenne.
        • makurokurosek Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 14:17
          Dobrze tylko o ile w przypadku er_0 ( zakładając,że jej stan trwa od dłuższego
          czasu, a nie jest efektem chwilowego zdenerwowania) można podejrzewać stan
          depresyjny o tyle w drugim przypadku już nie koniecznie. Natomiast stawianie
          diagnozy zaocznej, nie znając rozmówcy, nie wiedząc w jakim w obecnej chwili
          jest stanie i co ten stan wywołało możne bardziej zaszkodzić niż pomóc.
          Oczywiście osoba z depresja może w końcu uda sie do lekarza, ale osoba która
          jest przemęczona i rozżalona brakiem pomocy może po takich wywodach może łapać
          doła. I bądźmy szczerzy to właśnie rozmowy z osobami z bliskiego otoczenia mogą
          coś zmienić,osoby które są w stanie określić czy ten stan jest normalny.
    • an_ni Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 13:24
      wg mnie to zalezy czy depresje i wizyte u pscyhiatry (podobnie jest
      z nerwicą) traktuje sie pejoratywnie i stygmatycznie czy tez jako
      normalna wizyte lekarska
      zalezy tez od kultury zdrowotnej, ktorej ci u nas brak bo NFZ biedne
      i wizyt skapi, bo pacjentom czasu i wiedzy brak
      jesli np idziesz do kardiologa, bo ci serce wali nieregularnie jak
      oszalale i tchu ci brakuje to jestes histeryczka i wez se relanium ?
      jesli idziesz do lekarza z biegunka, ktora trafia cie sie codziennie
      w okreslonych sytuacjach to utrzymujesz ze zjadlas cos nieswiezego
      czy jednak zaswieci sie lampka ze to nerwicowe i warto sie leczyc
      pscyhiatrycznie (!) dla komfortu zycia? ot takie rozne przyklady
      ktore znam z otoczenia
      dla mnie historia druga to rozmemlanie i na to zazwyczaj pomaga
      odpoczynek i samozmobilizowanie sie, pierwsza jest juz powazna i
      grozna
      • kamyczek_0 Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 14:06
        >wg mnie to zalezy czy depresje i wizyte u pscyhiatry (podobnie jest
        >z nerwicą) traktuje sie pejoratywnie i stygmatycznie czy tez jako
        >normalna wizyte lekarska

        I tak też powinna być ta wizyta traktowana. Pierwsza wizyta kosztowała mnie
        wiele: strach przez naznaczeniem, wzrok ludzi siedzących i czekających na innego
        lekarza (wkręcałam sobie, że wszyscy już mają o mnie wyrobione zdanie - wariatka
        wink ).
        Moja psychiatra poinformowała mnie jakie to częste zjawisko - ta depresja.
        Mnóstwo ludzi się z nią boryka, tak jak i z nerwicą, tylko dobrze się kamufluję
        (tylko oni sami wiedzą ile ich to kosztuje), albo nie chcą się do tego przyznać.
    • piegowata9 Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 13:57
      Ja też od rana zastanawiam się nad tymi wątkami (+ jeszcze jeden z
      niemowlaków - problem dotyczy kobiety, która ma półroczne dziecko i
      od trzech miesięcy jest w kolejnej ciąży. Pojawiły się problemy
      finansowe, zdrowotne itp) i dochodzę do podstawowego wniosku:
      "Kiedy rozum śpi, budzą się upiory".

      Tak, wiem. Nie jestem lekarzem, nie znam się. Daleka jestem od
      bagatelizowania problemów JUŻ istniejących (w sensie chorobowym). W
      opisanych przypadkach moim zdaniem są one jednak efektem
      wcześniejszych decyzji, nie zawsze niestety przemyślanych.

      Tak łopatologicznie, bawiąc się przez chwilę w tanie moralizowanie:
      Nie jesteś pewna, czy jesteś gotowa do macierzyństwa??? To po co się
      na nie decydujesz? Porozmawiaj z młodymi matkami na temat wyrzeczeń,
      nieprzespanych nocy, chorób, ale i szczęścia, które wnosi do życia
      maluch. Podejmij się opieki nad zaprzyjaźnionym dzieckiem przez pół
      dnia (przy okazji zrobisz dobry uczynek), przekonaj się, jak to jest.

      Masz już małe dziecko i z różnych powodów nie chcesz/nie możesz mieć
      następnego? Wiesz już, skąd biorą się dzieci. Są metody, które
      zapobiegają kolejnym ciążom. Wystarczy porozmawiać ze specjalistą.
      Jasne, nikt nie da gwarancji 100%, ale masz przynajmniej czyste
      sumienie, że próbowałaś.

      Dziecko zajmuje czas i jest absorbujące? Fakt, to duża
      niespodzianka... Niestety, jednostki wybitne, które od urodzenia
      przesypiają noce, a w dzień grzecznie bawią się całymi godzinami w
      kącie, nie rozrabiając, nie brudząc i nie chorując zdarzają się raz
      na kilka tysięcy. I na ogół są to dzieci naszych znajomych. Nie
      nasze.

      Jak zaznaczyłam na wstępie, nie bagatelizuję depresji. Sugeruję
      jedynie, że czasami sami możemy jej zapobiec.
      Współczuję wszystkim, którzy już zmagają się z tą paskudną chorobą.
      Jeśli jednak można, to lepiej zapobiegać, niż leczyć.
      To jednak truizm, oczywista oczywistość, a ją najtrudniej przyjąć.
      • kamyczek_0 Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 14:13
        >Jeśli jednak można, to lepiej zapobiegać, niż leczyć.
        >To jednak truizm, oczywista oczywistość, a ją najtrudniej przyjąć.

        No niestety nie da się jej zapobiec. Takie sytuacje są jedynie czynnikiem
        wyzwalającym. Coś jak bycie nosicielem mutacji BRCA 1 i ryzyka wystąpienia raka
        piersi. Możesz zachorować, ale nie musisz. Są czynniki "uruchamiające" chorobę,
        ale nikt nie czy na pewno, czy w ogóle. Ryzyko depresji dotyczy osób mających
        wrażliwy OUN, biochemia mózgu szwankuje. Ciężko przewidzieć, że ten konkretny
        ktoś zachoruje akurat na depresję. Większość ludzi popsioczy, polamentuje,
        popłacze, ale sobie jakoś poradzi finansowo i psychicznie. Oczywiście z tym
        "jakoś" bywa różnie, czasem lepiej, czasem gorzej.
    • figrut Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 14:09
      Nie znam się na tym kompletnie, od razu mówię. W obu
      > wątkach dziewczyny sugerują autorkom że to depresja i trzeba jak
      najszybciej
      > iść do specjalisty.
      Nie tylko Ty się na tym nie znasz, ale co najmniej jeszcze dwie
      foremki z tego, co widzę. Wszystkie sądząc po sposobie pisania
      traktujecie depresję jako chorobę na wyrost. Ba, odnoszę wrażenie, że
      nawet nie jako chorobę, a raczej coś w rodzaju hipochondrii z łatwym
      wytłumaczeniem lenistwa.
      Wygrzebałam się z depresji jakiś czas temu. Po raz pierwszy w nią
      wpadłam prawie 20 lat temu i była to "tylko" depresja poporodowa, ale
      choć minęła po kilku miesiącach, to była dla mnie, a przede wszystkim
      dla mojego dziecka niebezpieczna. Bywały chwile, że sama przed sobą
      chowałam ostre przedmioty aby tylko nie były pod ręką. Nikomu o tym
      przez lata nie powiedziałam, bo depresja była wtedy postrzegana tak,
      jak przez część z Was (Izabella i inne). Nie chciałam się nad sobą
      użalać, nie chciałam wyjść na matkę do dupy, nie chciałam aby
      traktowano mnie jak z sporym upośledzeniem psychicznym.
      Po raz drugi w depresję wpadłam kilka lat temu, zaczęłam leczyć ponad
      2 lata temu. Sama nie wiedziałam, że to jest depresja. Byłam
      przekonana, że strasznie się rozleniwiłam siedzeniem i pracą w
      obrębie własnego podwórka. Ja i depresja ? Przecież nikt by w to nie
      uwierzył. Zawsze uśmiechnięta, zawsze życzliwa dla ludzi, zawsze
      bagatelizująca drobne problemy ze słowami "za tydzień, miesiąc już
      nikt nie będzie o tym pamiętał".
      Cierpiała na tym i rodzina i ja sama. Życie nie miało sensu. Gdyby
      nie wydarzenia z mojego życia i kochana teściowa, która między innymi
      i mnie umówiła na wizytę do psychiatry, pewnie już by mnie nie było
      na tym świecie.
      Wkurza mnie, jak ktoś pisze durnowato "namnożyło się tej depresji jak
      kataru" nie mając zielonego pojęcia jak niebezpieczna jest depresja.
      • kamyczek_0 Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 14:16
        Figrut mi do tej pory ktoś komu mówię o chorobie nie wierzy, że JA ją przeszłam.
        Prędzej uwierzyliby w wygraną w totka wink

        Dobrze, że się porusza ten temat, wałkuje, uświadamia ludzi smile
        • figrut Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 14:26
          > Figrut mi do tej pory ktoś komu mówię o chorobie nie wierzy, że JA
          ją przeszłam
          > .
          > Prędzej uwierzyliby w wygraną w totka wink
          Mnie też nie wierzą, choć mówię o tym zupełnie otwarcie. Brat mojego
          M. podsumował depresję "czubków powinno się zamykać" po czym sama
          wypaliłam mu prosto w twarz, że ja miałam depresję i nawet o tym nie
          wiedział.
          Większość ludzi nie wierzy, bo wyobrażają sobie, że jak się ma
          depresję, to trza mieć potargane włosy, podkrążone oczy i dziki wzrok
          + nieustający smutek na twarzy i łzy w oczach.
          Ci drudzy jeśli uwierzą, to w większości zaczynają chorego traktować
          jak niebezpiecznego dla otoczenia i przestają się liczyć z jego
          zdaniem, bo "chory umysłowo". Depresja przez jednych postrzegana jest
          jako fanaberia, przez innych jak choroba umysłowa która uniemożliwia
          normalne, logiczne myślenie.
          • kamyczek_0 Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 14:37
            Ja się tak pięknie potrafiłam szczerzyć, od sztucznego uśmiechu twarz bolała wink
            Pamiętam jak sobie uświadomiłam, że to może być depresja kiedy po wyjściu ze
            szpitala podłapałam porządne przeziębienie. Lekarz rodzinny przyjechał na wizytę
            domową, przy okazji oseska obejrzał. Powiedział, żebym nie całowała dziecka,
            starała się wietrzyć pomieszczenie itd. Uświadomiłam sobie, że ani razu tego nie
            zrobiłam. Opiekowałam się dzieckiem z automatu. Przewinąć, nakarmić, odbić,
            wykąpać. Zero czułości. Plan ucieczki w głowie. Do dzisiaj sobie to wyrzucam. sad
            Na szczęście taki stan nie trwał długo. Bliscy umówili mnie na wizytę i poszło z
            górki. smile
            • modrooczka Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 15:02
              Czyli osoba z depresją, jeśli tylko zechce może wyglądać na zadbaną, zadowoloną,
              zrealizowaną? Można się aż tak zamaskować? Osoba, którą mam w najbliższym
              otoczeniu jest uważana za super towarzyską, bardzo aktywną zawodowo i ciepłą
              żonę i matkę. Wiem od niej, że jak jest sama w domu to potrafi do 14.00 leżeć w
              łóżku i płakać z byle powodu. Na sugestię, żeby poszła do lekarza odpowiada, że
              nic jej nie jest, tylko musi się wziąć w garść i że ma po prostu gorszy dzień.
              • lolinka2 Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 15:06
                powiem więcej: z depresją, z manią, nawet w wersji z urojeniami można
                być zadbanym profesjonalistą, który z uśmiechem na ustach wykonuje
                swoje obowiązki zbierając wyłącznie pochwały. Tylko, że... dusza przy
                tym boli i cena, jaką się płaci za taką pozorowaną "normalność" jest do
                owej normalności niewspółmierna.
              • bri Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 15:19
                Nie wiem czy to na pewno była depresja, ale w każdym razie taką miał
                diagnozę od psychiatry i takie wdrożone leczenie jeden mój znajomy.

                Poznałam go na imprezie, gdzie ujął mnie poczuciem humoru. Dopóki
                sam mi nie powiedział, że choruje na depresję, niczego się nie
                domyślałam. W sytuacjach towarzysko/zabawowych jego depresja była
                niewykrywalna, ujawniała się jedyne w sytuacjach związanych z pracą:
                nie sprzątał, zwlekał z wykonaniem zleconych zadań i spóźniał się z
                nimi, nie mógł skończyć studiów, nie mógł się zebrać z wysłaniem CV.
              • triss_merigold6 Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 15:27
                Może mieć jeszcze za duży poziom prolaktyny i zjazdy emocjonalne pod
                koniec cyklu. To tez się ustawia lekami po badaniach poziomu
                hormonów.
            • rulsanka Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 15:23
              Jak miałam depresję poporodową, byłam zadbana, zorganizowana, nie płaczliwa,
              wydawało mi się że miałam świetny nastrój. Jeździłam na rowerze, dużo czytałam,
              dobrze opiekowałam się małym. Dokuczały mi straszne lęki o zdrowie dziecka
              (kilka razy nawet miałam zwidy, że coś się stało, takie sekundowe migawki, na co
              dzień myślałam o różnych przypadłościach, które groziły mojemu dziecku i
              zadręczałam się). Miałam kłopoty z zapamiętaniem najprostszych rzeczy, potykałam
              się o ściany, miałam kłopoty z apetytem i snem, stopniowo traciłam też
              zainteresowania. Dopiero po 3 miesiącach zorientowałam się, że potrzebuję
              pomocy, tak bardzo starałam się "wziąć w garść".
          • bri Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 15:06
            Czyż depresja nie charakteryzuje się "nienormalnym" myśleniem? Jest
            ono może logiczne, nawet bardziej niż w przypadku osób zdrowych, ale
            normalne nie jest.

            Wkurzają mnie niektóre osoby z zaburzeniami, bo z jednej strony
            wymagają zaakceptowania swojej choroby ze wszystkimi jej
            ograniczeniami, ale jeśli tylko im tak wygodnie, to wkurzają się,
            jeśli ktoś ich traktuje jako chorych.

            Np. znajoma, która czasem (za pieniadze) pilnowała mi dziecka
            oświadcza mi, że choruje na depresję, a następnie obraża się, bo
            przestałam korzystać z jej pomocy jako babysitterki.

            Twoim zdaniem powinnam nadal z ufnością odwozić do niej dziecko i
            traktować ją jako bezpieczną opiekunkę wiedząc, że ma myśli
            samobójcze i brakuje jej energii na cokolwiek?
      • izabellaz1 Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 15:39
        figrut napisała:

        > Nie tylko Ty się na tym nie znasz, ale co najmniej jeszcze dwie
        > foremki z tego, co widzę. Wszystkie sądząc po sposobie pisania
        > traktujecie depresję jako chorobę na wyrost. Ba, odnoszę wrażenie, że
        > nawet nie jako chorobę, a raczej coś w rodzaju hipochondrii

        Widzisz, tu się mylisz. Ja wiem, że to jest choroba i to poważna choroba dlatego
        jej dewaluację zawdzięczasz tym wszystkim osobom, które jakiekolwiek epizody
        spadku nastroju tytułują depresją. O to mi chodziło kiedy pisałam o "katarze".
    • kamyczek_0 Re: Depresja-posumowanie 22.06.10, 14:17
      Przepraszam za stylistykę, ale piszę w pośpiechu, na dodatek emocje podkręcone smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka