dylemat

11.07.10, 11:12
często jesteśmy zapraszani do znajomych mieszkających w domkach (my blokowi
sad);czasem na grilla czasem ot tak-posiedzieć.
jak jedziemy na grilla to wiadomo-każdy coś do jedzenia czy picia przynosi
a co ze zwykłymi spotkaniami? znajomi częstują kawą,ciastem sałatką.ja pytam
zawsze co przywieźć i za każdym razem słyszę-nic.
mimo to mam dylemat czy faktycznie jechać z pustymi rękami czy też zawsze
wypada coś przytargać-nie wiem-piwo,coś na słodko czy sałatkę..
jak wy to widzicie?
    • thegimel Re: dylemat 11.07.10, 11:22
      Jeśli bywacie często, a oni u was nie to zabierać zawsze cośsmile Ciągle sporo osób
      nie umie wprost powiedzieć, że chciałoby, żeby goście na tego typu imprezach bez
      okazji też powinni coś przynieść. Zawsze możesz jakieś ciastka kupić, albo wino.
      • free_lavinia Re: dylemat 11.07.10, 11:37
        nigdy jeszcze do nikogo, nieważne czy z okazją, czy bez, nieważne czy
        chcieli, żebym coś przyniosła, czy nie, nie poszłam z pustymi rękoma.
        zawsze mam coś słodkiego, wino, piwo lub potrawę- sałatkę lub coś
        innego. taką mam zasadę po prostu.
        • phantomka Re: dylemat 11.07.10, 11:48
          Z niektorymi znajomymi mamy takie niepisane zasady, ze odwiedzajacy
          przywozi cos slodkiego. Wynika to glownie z faktu, ze jadac,
          zajezdzamy do cukierni/sklepu po cos swiezego. To wyszlo tak samo z
          siebie. A jadac do innych wiemy, ze oni nas czyms ugoszcza i vice
          versa.
        • lilka69 ta jedna butelka wina jest bez sensu! 11.07.10, 12:09
          po co nosicie 1 , slownie jedna butelke wina? dla kogo? dla 2-3 osob zaledwie?
          to albo noscie ze 2-3 butelki albo nie udawajcie, ze "cos" przynioslyscie.

          ja z kolei nigdy nic nie nosze i NIGDY nie ozekuje, ze ktos cos przyniesie. co
          wiecej-zaburza mi to porzadek rzeczy. wszystko mam skalkulowane a tu ktos by
          wysloczyl z jedna butelka niepasujacego wina lub paczka ciastek. po co? moi
          znajomi nie nosza do mnie i wiedza, ze beda mieli u mnie co jesc i pic. tak jak
          ja u nich.

          jesli impreza jest skladkowa to po informacji co mam przyniesc to wlasnie przynosze.
          • sueellen Re: ta jedna butelka wina jest bez sensu! 11.07.10, 12:19
            O rany, wina nigdy za malo. Nie zepsuje sie - moze poczekac na kolejna imoreze.

            Poza tym, sorry ale

            > po co nosicie 1 , slownie jedna butelke wina? dla kogo? dla 2-3 osob zaledwie?
            > to albo noscie ze 2-3 butelki albo nie udawajcie, ze "cos" przynioslyscie.

            jak tak myslisz, to w ogole nie organizuj lepiej imprez. Czerwone wytrane wino
            pasuje do bardzo wielu potraw, wystarczy ze 3 osoby przyniasa po butelce i juz
            masz z glowy alkohole na 10 osob, no chyba ze pijecie na potege?
            • lilka69 Re: ta jedna butelka wina jest bez sensu! 11.07.10, 12:30
              w wlasnie! na to czekalam aby ktos napisal, ze jak wiecej osob przyniesie to juz
              MAMY Z GLOWY ALKOHOLE. czli chodzi ci sueellen o to aby zrobic przyjecie/impreze
              bez kosztow dla siebie?
              • sueellen Re: ta jedna butelka wina jest bez sensu! 11.07.10, 12:36
                rob jak chcesz, tylko bez sensu jest wsciekanie sie ze ktos cos przyniosl, jakby
                zrobil afront. Ja zawsze przynosze i znajomi tez przynosza. Wczoraj na grilla
                przyniesli wino i mieso. Mieso poszlo do zamrazalnika, wino bedzie tez na
                nastepny raz bo bylo za duzo. Tragedia sie nie stala, milo ze przyniesli.
          • asiula1987 Re: ta jedna butelka wina jest bez sensu! 11.07.10, 12:44
            bo tu chodzi o gest a nie o to zeby zapewnic gosciom alkohol/jedzenie-w
            zaleznosci co ktos przyniosl, od tego sa gospodarze
            • lilka69 Re: ta jedna butelka wina jest bez sensu! 11.07.10, 14:02
              ja wlasnie uwazam,ze od zapewnienia jedzenia i picia gosciom sa gospodarze.
              oprocz kwiatow dla kobiety nigdy nic nie przynosze. czasem cos dla dzieci.
              • sarling Re: ta jedna butelka wina jest bez sensu! 11.07.10, 15:07
                Jeśli ja zapraszam, to goście siedzą na dupach, są dokarmiani i
                dopieszczani i nic nie muszą przynosić, tylko czuć się dobrze i
                wyjść szczęśliwi. Kiedy ja idę do kogoś kto mnie zaprosił, to idę
                tam i czuję się po królewskusmile
                • sueellen Re: ta jedna butelka wina jest bez sensu! 11.07.10, 16:56
                  A co jesli tylko Ty chodzisz a nikt do Ciebie nie przychodzi?
                  Autorka wyraznie pisze ze znajomi maja omek a ona mieszka w bloku wiec wola
                  posiedzziec u tych "domkowych".
                  • nutka07 Re: ta jedna butelka wina jest bez sensu! 11.07.10, 18:12
                    Autorka wyraznie pisze, ze sa zapraszani do znajomych mieszkajacych w domkach.
                    Wiec tych znajomych jest wiecej a nie tylko jedna para. Nie napisala, ze wola u
                    nich siedziec.
                • lilka69 otoz to, sarling! 11.07.10, 17:12
                  a nie przyjsc z prowiatnem pod pacha i latac z talerzami do zlewu!

                  moi goscie siedza i jedza, potem wychodza a jak ja do nich przychodze tez jestem
                  obslugiwana w ten sam sposob.
    • sueellen Re: dylemat 11.07.10, 12:13
      Zawsze mozesz przyniesc ciasto albo/i kwiaty/ jakis alkohol np likier do deseru.
    • lila1974 Re: dylemat 11.07.10, 12:15
      To zależy ... od rodzaju spotkania, stopnia zażyłości, częstotliwości kontaktów.

      Ja to załatwiam na czuja smile
      • lilka69 Re: dylemat 11.07.10, 12:31
        moim zdaniem kwiaty (dla kobiet) sa zawsze dobrym pomyslem. i nic ponad to.
        • sueellen Re: dylemat 11.07.10, 12:56
          Autorka napisala:

          często jesteśmy zapraszani do znajomych mieszkających w domkach (my blokowi)

          Jesli to sa czeste wizyty (wiec pewnie dobrzy znajomi) to moim zdaniem same
          kwiaty troche za malo.

          W milym gescie jest zadzwonic i zapytac co planuja na tego grilla.
          - Szaszlyki? To przyniesiemi piwo i saladke.
          • sonic84 Re: dylemat 11.07.10, 13:25
            Myslę,że jak najbardziej powinnaś coś przynieść..i to nie pojedynczą rzecz
            (oczywiście bez przesady).Goście zapraszają WAS na wspólną imprezę a nie DO
            RESTAURACJI,więc oczekiwanie pełnej darmowej wyżerki i obsługi jest
            niegrzeczne.Zapraszający udostępniają wam WŁASNĄ przestrzeń ale to nie
            oznacza,że macie ich traktować jako kucharzy i kelnerów z wolontariatu.Myślę,że
            przyniesienie jednego dania,deseru oraz butelki dobrego alkoholu/soku itd jest
            w takiej sytuacji oczywistością..(chyba,że macie jakąś inną,niepisaną umowę).
            • majenkir Re: 11.07.10, 13:53

              sonic84 napisała:
              > Zapraszający udostępniają wam WŁASNĄ przestrzeń ale to nie
              > oznacza,że macie ich traktować jako kucharzy i kelnerów z
              wolontariatu.

              Niestety to zwyczaj, ktory nadal pokutuje w wielu polskich domach.
              U mnie w rodzinie tez tak jest: gospodyni lata jak helikopter, a
              goscie (najblizsza rodzina!) siedza z dupami przy stole i laskawie
              pozwalaja sie obslugiwac.
        • majenkir Re: dylemat 11.07.10, 13:49

          lilka69 napisała:
          > moim zdaniem kwiaty (dla kobiet) sa zawsze dobrym pomyslem

          Ja osobiscie nie cierpie cietych kwiatow.
          Nie lubie ich miec w domu, ustawiac w tych wszystkich wazonach,
          wazonikach. Szybko wywalam.
    • figrut Re: dylemat 11.07.10, 13:41
      Jeśli organizowany jest grill i gospodarz mówi, żeby nic nie przynosić,
      to przynoszę owoce których gospodarz nie ma w swoim ogrodzie/na
      działce. Są to zwykle arbuzy, winogrona i inne soczyste na ciepłe dni,
      raczej nie zapychające (banany np.) .
    • truscaveczka Re: dylemat 11.07.10, 13:48
      U mnie w rodzinie (tak osobiste, jak i nabytej) jest zwyczaj imprez
      składkowych. Dlatego gdy gdziekolwiek idę, przynoszę choć paczkę
      delicji smile Na imprezę wzięłabym sałatkę, której najpierw nikt nie
      chce spróbować, a potem pierwsza się kończy ;D
    • mruwa9 Re: dylemat 11.07.10, 18:23
      owoce czy ciasto wlasnej roboty zawsze beda na miejscu.
    • nanuk24 Re: dylemat 11.07.10, 19:12
      Ja podobnie jak Lila robie na czujasmile

      Zalezy do kogo ide. jezeli jest to malo znane towarzysto lub znajomi
      z ktorymi widuje sie raz na 5 lat, to zanosze pol lodowki i beczke
      spirytusuwink Jezeli ide do dobrych znajomych, z ktorymi sie czesto
      widuje, a ktorzy sa kiepscy w grlliowaniu jem porzadny obiad przed
      wyjsciemwink i zabieram ze soba jakies ciasto i alkohol. Z jeszcze
      blizszymi znajomymi umawiam sie przez telefon, co przygotowac,
      jezeli nic nie chca to i tak cos drobnego przyniose: paluszki,
      chipsy + dip, owoce, lody etc.

      Jezeli ja zapraszam gosci na grila, jestem przygotowana na to, ze
      sobie troche z mezem pobiegamy wokol gosci, nie oczekuje, ze goscie
      beda biegac wokol nas, bo z jakiej racji? Zapraszam gosci, zeby sie
      pochwalic nowymi umiejetnosciami kulinarnymi, wiec przyjscie do mnie
      z jakas potrawa jest troche nie na miejscuwink Ode mnie nikt glodny
      nie wychodzi. Inaczej maja sie sprawy z imprezami skladkowymi, ktore
      mam tez w zwyczaju urzadzac.
    • kali_pso Re: dylemat 11.07.10, 19:56

      NIGDY nie doszukuję się podwójnego dna w tym, co mówi zapraszający.
      NIC oznacza dla mnie NIC, chyba, że impreza składkowa, ale to chyba
      wiadomo od razu. Zresztą- jak ja zapraszam, to też nie oczekuję/nie
      wymagam/nie proszę o to, aby goście z wałówką przyjdą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja