Dodaj do ulubionych

zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ??

26.07.10, 14:21
witam.
bardzo zależy mi na informacji czy jest coś takiego do udowodnienia tak jak np
posiada sie udokumentowaną dysortografię i wówczas zwalnia to z oceny tych
umiejętności.
bardzo zależy mi na odpowiedzi dlatego też wątek powielam na innym forum.
Obserwuj wątek
    • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 16:07
      Tak, to zaburzenie nazywa sie lenistwo.
      • verdana Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 16:22
        Dyortografia nie przeszkadza w nauce języka. Dysleksja - owszem.
        Dzieci z dysleksją mogą być zwolnione z nauki drugiego języka obcego.
        • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 16:26
          > Dzieci z dysleksją mogą być zwolnione z nauki drugiego języka
          obcego.

          Nauka jezyka to nie tylko umiejetnosci zapisu slow. Nie rozumiem w
          jaki sposob dysleksja nie pozwala nauczyc sie gramatyki, czytania,
          mowienia, rozumienia ze sluchu.
          • verdana Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 17:19
            Bo nie masz pojęcia o dysleksji, przy czym pisze to nie złośliwie -
            większość osób nie ma, ja tez bym, nie miała, gdyby nie troje dzieci
            z dysortografią.
            Trudności w czytaniu i pisaniu są tylko zewnetrznymi objawami. Mózg
            dyslektyka (a nie po prostu kogoś, komu sie nie chciało nauczyć
            ortografii) pracuje inaczej, niż "normalnego" czlowieka. Na przykład
            większość dyslektykow nie potrafi nauczyć się oderwanych słówek (dni
            tygodnia, nazw miesięcy) - a wiec takze z trudnoscią uczą sie słów
            obcego języka. Poza tym oczywiscie osobom, ktore czytają z
            trudnością, jeszcze wieksza trudność sprawia przeczytanie słów w
            innym jezyku, apiszac robią błędy, ktore czasem uniemożliwiają
            zrozumienie, co napisali.
            Nie zawsze tak jest - moja córka nauczyla się b. dobrze
            angielskiego, choć dopiero w liceum, moi synowie mają nieco większe
            trudności, choć też potrafią się porozumieć. Ale przy dysleksji
            bardzo nasilonej nauczenie się obcego języka to coś takiego, jak
            czytanie nut przez głuchego.
            Przy okazji ciekawostka, ilustrująca odmienność dyslektykow. Moja
            córka, ktora skonczyla dwa fakultety, nie umie odczytać godziny na
            zegarku. Bo w mózgu dyslektyków w innym miejscu "wyswietla" się
            tarcza, a w innym wskazówki. "Normalny" człowiek podaje godzine
            natychmiast, dyslektyk musi połączyć te dwa obrazy i to trwa...
            • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 17:35
              Verdano. Pozornie ma sens to co piszesz i wierze, ze mozg dyslektyka
              dziala troszke inaczej, ale istnieje jeden fakt, ktory obala Twoja
              teze. Twoje dzieci, podobnie jak inni dyslektycy nauczyli sie jezyka
              rodzimego - moga miec trudnosci w pisaniu w nim, ale nauczyli sie
              czytac, mowic, rozumiec. A to oznacza, ze maja predyspozycje do
              nauki jakiegokolwiek innego jezyka, wszakze mozg nie jest
              zaprogramowany na konkretny jezyk smile
              • ib_k Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 17:43
                A to oznacza, ze maja predyspozycje do
                > nauki jakiegokolwiek innego jezyka, wszakze mozg nie jest
                > zaprogramowany na konkretny jezyk smile

                nie, to oznacza tylko że nauczyli się języka rodzimego, tego w którym wyrośli,
                tak samo jak dyslektycy angielscy porozumiewają się po angielsku, oczywiście
                dyslektyk może całkiem prawidłowo nauczyć się słownictwa i pisać w języku obcym
                ale bardzo mało prawdopodobne jest aby robił to doskonale i bezbłędnie, i zajmie
                mu to zdecydowanie więcej czasu niż przeciętnie zdolnemu bez dysfunkcji
                ciekawostka, moja córka potrafiła powtórzyć Panią Twardowską w "0" po
                jednokrotnym wysłuchaniu i jednokrotnym przeczytaniu tekstu, a nazw podstawowych
                kolorów w ang. musiała uczyć się kilka dni
                • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 17:46
                  > nie, to oznacza tylko że nauczyli się języka rodzimego, tego w
                  którym wyrośli,

                  O tym wlasnie mowie. Gdyby urodzili sie w Anglii nauczyliby sie na
                  tej samej zasadzie angielskiego, jak nauczyli sie polskiego
                  urodziwszy sie w Polsce. Co oznacza, ze predyspozycja do nauki
                  jezyka jest dokladnie taka sama.
                  • verdana Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 17:48
                    uczenie się jezyka przez dziecko i przez doroslego to sa dwie
                    zupełnie inne sprawy - dorosli, a nawet starsze dzieci ucza się
                    obcego języka na zupełnie innej zasadzie, niż malutkie dzieci.
                    Gdyby bylo inaczej, opanowanie języka chińskiego powinno
                    przecietnemu Europejczykowi zająć nie więcej niż rok-dwa lata i nie
                    sprawiać większych trudnosci niż opanowania angielskiego. A tak nie
                    jest...
                    • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 18:05
                      Zgadzam sie, ze dorosli ucza sie inaczej i jezyk rodzimy to jezyk
                      rodzimy. Dzieci ucza sie szybciej i inaczej. To samo dotyczy takze
                      innych umiejetnosci, nie tylko jezyka. Ale wszystko to sprowadza sie
                      do metody. Dziecko nie analizuje, nie wkuwa, nie uczy sie regul, ale
                      przyjmuje wszystko na klate. Tak uczy sie jezyka, poprzez tzw.
                      imersje.

                      Takie warunki do nauki da sie odtworzyc w wieku pozniejszym, stad
                      nawet dorosli wrzuceni w obce srodowisko z reguly ucza sie jezyka
                      bardzo szybko, bez ksiazek, bez lekcji i bez tlumaczy. Nawet jesli
                      nie maja ku temu specjalnych zdolnosci. Po prostu musza. Oczywiscie,
                      ze nie dojda do poziomu native, ale do bieglosci jak najbardziej.

                      Problem zaczyna sie, gdy zaczynamy korzystac z innych metod nauki.
                      Jakies kursy, ksiazki, uczenie regulek. I wtedy pojawiaja sie
                      stwierdzenia, ze ktos nie ma predyspozycji, talentu, jest
                      dyslektykiem itp. A to jest tylko niewlasciwa metoda.
                      • verdana Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 18:36
                        A tak, tu się zgodzę. Tylko nie-dyslektyk nauczy się angielskiego na
                        lekcjach z podrecznikiem, wkuwaniem słówek i regulek, lepiej czy
                        gorzej - ale na wystarczającym "szkolnym" poziomie. Dyslektyk nie -
                        a szkola wymaga tego samego.
                        • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 00:14
                          > A tak, tu się zgodzę. Tylko nie-dyslektyk nauczy się angielskiego na
                          > lekcjach z podrecznikiem, wkuwaniem słówek i regulek, lepiej czy
                          > gorzej - ale na wystarczającym "szkolnym" poziomie. Dyslektyk nie -
                          > a szkola wymaga tego samego.


                          Dlatego dyslektyk musi szukac innych metod nauki, a sa one dostepne.
                          Zaswiadczenie i zwolnienie z oceny z przedmiotu to nie jest rozwiazanie.
                          • iwles Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 08:37

                            d.o.s.i.a napisała:

                            > Dlatego dyslektyk musi szukac innych metod nauki, a sa one dostepne.
                            > Zaswiadczenie i zwolnienie z oceny z przedmiotu to nie jest rozwiazanie.


                            alez właśnie zaświadczenie ma znaczenie !
                            w szkole nauczyciel stosuje jedną i tę samą metodę wobec wszystkich uczniów ?
                            Skąd nauczyciel ma wiedzieć, że w stosunku do tego ucznia ma stosować inne
                            metody i przykładać "inną miarę"?
                            i w ogóle, o jakim szukaniu innych metod mówisz ?
                            • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 11:57
                              > alez właśnie zaświadczenie ma znaczenie !
                              > w szkole nauczyciel stosuje jedną i tę samą metodę wobec
                              wszystkich uczniów ? Skąd nauczyciel ma wiedzieć, że w stosunku do
                              tego ucznia ma stosować inne> metody i przykładać "inną miarę"?

                              Bo ocenia sie po efektach. Uczen, ktory nawet na lekcji ma trudnosc
                              z czyms, w domu moze nauczyc sie materialu w inny sposob i
                              sprawdzian napisze tak samo. I inna miara nie bedzie potrzebna.

                              > i w ogóle, o jakim szukaniu innych metod mówisz ?

                              Jest wiele metod nauki, nie tylko sleczenie z ksiazka. Sa
                              komputerowe kursy interaktywne - rozne, dostosowane do roznych typow
                              ludzi. Np. Rosetta Stone bedzie dobrym kursem dla dyslektykow bo
                              operuje obrazami, skojarzeniami itp. Dobre sa inne kursy
                              wykorzystujace nauke poprzez imersje np. Tell me More. I kupa, kupa
                              innych. Jest tego na tony w sklepach i internecie, w dodatku tansze
                              to niz tradycyjne kursy. Co stoje na przeszkodzie, aby z tych pomocy
                              korzystac? Nieufnosc do nowego, bo utarlo sie, ze nad jezykiem sie
                              sleczy? To nie jest wymowka.

                              Swietnie w nauce sprawdza sie uczenie piosenek - zdarza mi sie, ze
                              do tej pory pamietam z ktorej piosenki nauczylam sie konkretnego
                              slowa. Nie dalej jak wczoraj ktos mnie pytal co znaczy "loitering".
                              A ja wiem, ze to z piosenki Pearl Jamu "Crazy Mary", a slowo
                              poznalam w 91 roku! Jako nastolatka znalam w ten sposob mnostwo
                              zaawansowanego slownictwa, a kolezanka nauczycielka angielskiego
                              kaze swoim uczniom przygotowywac w ten sposob piosenki na lekcje.

                              Wtedy nie bylo internetu, zdobycie filmu w oryginale graniczylo z
                              cudem, uczylam sie angielskiego ogladajac MTV. A teraz jest
                              internet. Mozna sluchac, mozna ogladac z napisami lub bez. Uczyc sie
                              jezyka W KONTEKSCIE i poprzez imersje. Naprawde ksiazka i regulki
                              gramatyczne to b. zmudna, nudna i malo efektywna metoda. Ona zawzse
                              musi byc wzmocniona przez kontekst.

                              Tylko trzeba chciec, a nie zamykac sie "nie umiem, nie potrafie i
                              nie chce".

                              >
                  • ib_k Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 17:50
                    nie rozumiesz problemu a ja nie czuję się na siłach aby ci wytłumaczyć, poczytaj
                    więcej na temat dysleksji
                    tu art. właśnie o możliwościach nauczenia się języków obcych

                    www.logopedia.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=235&Itemid=37
                  • moofka Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 17:54
                    predyspozycja byc moze
                    natomiast dysklesja jest z definicji zespolem trudnosci w nauce
                    co oznacza ze dyslektyk nie tyle nie nauczy sie
                    sie j obcego
                    bo moze sie nauczyc i swietnie w nim porozumiewac
                    osiagajac wysoka kompetencje komunikacyjna (z innymi gorzej wink)
                    tym bardziej ze dyslektycy czesto sa inteligentni
                    a oznacza ze standardowe metody nauki jezykow w przecietnej szkole sa
                    dla dyslektyka kompletnie bezuzyteczne
                    i traci on swoj czas
                    przy zastosowaniu odpowiednich metod ma szanse na sukces
                    ale z tym jest najwiekszy problem
                    przecietny nauczyciel bardzo malo wie o dysleksji i efektywnie z
                    dyslektykiem pracowac nie umie
                    • ib_k Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 17:57
                      moofka napisała:
                      > a oznacza ze standardowe metody nauki jezykow w przecietnej szkole sa
                      > dla dyslektyka kompletnie bezuzyteczne

                      dokładnie, niestety..
                      • verdana Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 17:59
                        Bezuzyteczne?
                        Są szkodliwe...
                    • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 18:08
                      > a oznacza ze standardowe metody nauki jezykow w przecietnej szkole
                      sa dla dyslektyka kompletnie bezuzyteczne
                      > i traci on swoj czas


                      I tu jest sedno sprawy. Nie nalezy ze zlych metod wysnuwac
                      twierdzenia o braku predyspozycji. Tradycyjne metody nauki nie sa
                      dobre dla nikogo.
            • 1news Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 20:50
              to o czym piszesz-to wynik nieudolnego systemu nauczania w pl,poczytaj
              ksiazki tony buzana,a zrozumiesz ze twoje dzieci moga byc o wieleee
              lepsze w nauce
          • analist73 Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 17:24
            Są także inne zaburzenia niż dysleksja, które utrudniają mówienie, czytanie,
            rozumienie ze słuchu zwłaszcza w obcym języku, niestety także pisanie (często
            także w języku ojczystym).
            • iuscogens Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 17:44
              analist73 napisała:

              > Są także inne zaburzenia niż dysleksja, które utrudniają mówienie, czytanie,
              > rozumienie ze słuchu zwłaszcza w obcym języku, niestety także pisanie
              (często
              > także w języku ojczystym)

              ja chyba mam coś takiego, albo mam po prostu wybitnie kiepski słuch językowy.
              Dyslektykiem nie jestem, wręcz odwrotnie, gramatyka, rozumienie słowa pisanego w
              innym języku ok, a słuchanie zwłaszcza jak ktoś mówi szybko to dla mnie tragedia.
              mam czasem coś takiego, ze słyszę poszczególne wyrazy i zanim mój mozg je złoży
              w jedną całość, trwa to kilka sekund, wszystkie listeningi na egzaminach to dla
              mnie nieustający stres.
              tak mam i z angielskim i z francuskim.
              w okresie niemowlęcym miałam poważny uraz czaszki, może coś mi się wtedy
              przestawiło wink
              w każdym razie na pewno jest coś takiego, co przeszkadza w nauce języków i nie
              musi to być dysleksja.
              • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 17:49
                > mam czasem coś takiego, ze słyszę poszczególne wyrazy i zanim mój
                mozg je złoży
                > w jedną całość, trwa to kilka sekund,


                Mam duze zdolnosci jezykowe i mam dokladnie to samo co Ty. Kazdy to
                ma. Umiejetnosc rozumienia plynnego jezyka mowionego to jeden z
                aspektow nauki jezyka, ten ktory przychodzi najtrudniej i trzeba go
                zwyczajnie cwiczyc. Oczekiwanie, ze od razu bedzie sie rozumialo
                wszystko jest pomylka.
                • iuscogens Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 17:58
                  d.o.s.i.a ja wiem, ale są osoby, którym przychodzi to łatwiej, innym trudniej.
                  ja w tej drugiej grupie jestem. Problem polega na tym, ze znając znaczenie
                  poszczególnych slow, dość długo mi zajmuje żeby ten sens załapać. A przy
                  listeningach to już nawet te pare sekund zwłoki jest duża stratą. Jestem właśnie
                  po egzaminie z ang, z którego wszystkie części poszły mi dobrze, poza tym
                  nieszczęsnym słuchaniem.
                  są osoby, ktorym to idzie znacznie łatwiej, zazdroszczę.
                  Choć wiadomo, ze ćwiczeniem mozna wiele rzeczy poprawić, co staram się robić.
                  • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 18:10
                    Bo za bardzo skupiasz sie na tych slowach, za malo na ogolnej tresci
                    przeslania.

                    Cwiczenie ze sluchu nigdy nie powinno polegac na tym, ze masz
                    wylapac absolutnie wszystkie slowa, a jedynie ich czesc pozwalajaca
                    na ogolne domyslenie sie tresci i sensu. Kiedy zaczynasz rozumiec
                    zbyt duzo, to czas aby zaczac sluchac trudniejszych tekstow. Tylko w
                    ten sposob jestes w stanie dokonac postepu w nauce.
                    • ib_k Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 18:15
                      d.o.s.i.a napisała:
                      ...

                      sorry, ale bredzisz dziewczyno
                      • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 18:24
                        > sorry, ale bredzisz dziewczyno

                        smile Polecam sie na przyszlosc.
                    • aandzia43 Dosia, bredzisz 27.07.10, 12:37
                      Jest grupa ludzi, którzy inteligencję, motywację i dostępność metod
                      mają, ale mimo ciężkiej pracy są w stanie opanować język obcy w
                      stopniu bardzo niedoskoanłym, albo w ogóle. Powody neurologiczne są
                      przeróżne. Pierwszy z brzegu przykład:

                      www.sluchowisko.net/artykuly/13/Neuropatia-sluchowa-%E2%80%93-problem-inny-niz-centralne-zaburzenia-sluchu/

                      Daj sobie na wstrzymanie. Znasz takie powiedzenie: mimo
                      najszczerszych chęci z piasku bicza nie ukręcisz?
                      • d.o.s.i.a Re: Dosia, bredzisz 27.07.10, 12:54
                        > Jest grupa ludzi, którzy inteligencję, motywację i dostępność
                        metod
                        > mają, ale mimo ciężkiej pracy są w stanie opanować język obcy w
                        > stopniu bardzo niedoskoanłym, albo w ogóle.


                        I Ci sami ludzie po przeprowadzce za granice i zmuszeni do nauki
                        jezyka, ucza sie go bez problemu w przeciagu roku... Zbyt wiele
                        aandziu43 widzialam takich ludzi, podobno kompletnych beztalenci
                        jezykowych, aby wierzyc w to co piszesz smile

                        Oczywiscie, zdaje sobie sprawe, ze zdarzaja sie ludzie z ciezkim
                        uposledzeniem sluchu, albo po wypadku bez czesci mozgu, ktorzy
                        generalnie nauczyc sie niczego nie potrafia. Ale to jest taka sama
                        sytuacja jakbys uzywala przykladu osob po amputancji nog do
                        udowodnienia mi, ze nie kazdy moze nauczyc sie chodzic.


                        > Daj sobie na wstrzymanie. Znasz takie powiedzenie: mimo
                        > najszczerszych chęci z piasku bicza nie ukręcisz?

                        Znam. Nigdy w nie nie wierzylam i moze dlatego osiagnelam w zyciu to
                        co osiagnelam smile
                        • aandzia43 Re: Dosia, bredzisz 27.07.10, 13:12
                          >
                          > I Ci sami ludzie po przeprowadzce za granice i zmuszeni do nauki
                          > jezyka, ucza sie go bez problemu w przeciagu roku... Zbyt wiele
                          > aandziu43 widzialam takich ludzi, podobno kompletnych beztalenci
                          > jezykowych, aby wierzyc w to co piszesz smile


                          Nie, ci o których ja piszę, opanowują, nawet wrzuceni na głębokei
                          wody, język w stopniu bardzo słabym. Podczas, gdy ich koledzy
                          znajdujący się w analogicznej sytucaji radzą sobie doskonale, lub
                          przynajmniej dobrze.

                          > Oczywiscie, zdaje sobie sprawe, ze zdarzaja sie ludzie z ciezkim
                          > uposledzeniem sluchu, albo po wypadku bez czesci mozgu, ktorzy
                          > generalnie nauczyc sie niczego nie potrafia.

                          Niekoniecznie. Neuropatię słuchową w stopniu lekkim ma sporo ludzi. Z
                          pozoru "normalnych" i całkiem dobrze funkcjonujących na pozostałych
                          płaszczyznach życia.

                          Ale to jest taka sama
                          > sytuacja jakbys uzywala przykladu osob po amputancji nog do
                          > udowodnienia mi, ze nie kazdy moze nauczyc sie chodzic.

                          Nie taka sama. Porównałabym to raczej do sytuacji człowieka z
                          porażeniem mózgowym - rehabilitowany intensywnie może nauczy się
                          chodzić, ale bardzo kulawo. Kiedyś (czasem bardzo szybko) dotrze do
                          granicy swoich możliwości.
                          • dynema Re: Dosia, bredzisz 27.07.10, 13:22
                            > porażeniem mózgowym - rehabilitowany intensywnie może nauczy się
                            > chodzić, ale bardzo kulawo

                            Ale rozmawiamy tutaj o osobie ktora chce(?) ciezka codzienna
                            praca "rehabilitowac" sie na najnizsza ocene nie na lingwistyce.

                            A to jak powazny jest ten przypadek mozna by ocenic jakby nika
                            opisala dokladnie ile godzin dziennie spedza na rehabilitacji i
                            jakie cwiczenia, takze fizyczne wykonuje na co dzien.
              • verdana Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 17:49
                ja też nie ejstem w stanie nauczyć się porzadnie żadnego języka, a
                dysleksji nie mam.
                Cóż, jest cos takiego jak zdolniości i ich brak...
                • bi_scotti Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 19:13
                  Practice makes perfect smile
                  Pies najczesciej jest pogrzebany w braku praktyki lub wrecz uczeniu
                  sie bez koniecznosci/mozliwosci praktycznego wykorzystania
                  zdobywanych umiejetnosci. Znam mnostwo ludzi, ktorzy w swoich
                  rodzimych jezykach maja rozne klopoty z przyswajaniem badz
                  reprodukowaniem materialu z wielu przyczyn (dysleksja, jakanie sie,
                  ograniczenia w sluchu badz wzroku), ALE jesli MUSZA (bo np. zyja w
                  kraju, w ktorym nie sa wstanie funkcjonowac w jezyku rodzimym), to
                  sa w stanie osiagnac bardzo imponujace rezultaty, wielokrotnie
                  dajace im nie tylko szalona satysfakcje ale wrecz poczucie, ze
                  w "nowym" (obcym) jezyku sa w stanie porozumiewac sie bardziej
                  skutecznie czy bardziej precyzyjnie niz w swoim pierwszym. Jak
                  napisala Verdana - mozg dziala inaczej dla niektorych z nas i na
                  takim "poligonie jezykowym" wielokrotnie okazuje sie, ze to co bylo
                  obciazeniem/braniem/trudnoscia w nauce jezyka rodzimego, staje sie
                  wsparciem i ulatwieniem w nowych okolicznosciach. Wszystko zalezy od
                  motywacji i od praktyki wlasnie. Wiem to po sobie smile
                  Ekstremalnym przykladem so osobniki z daleko posunietymi problemami
                  rozwojowymi, ktorzy sa w stanie korzystajac z programow
                  komputerowych wyrazac swoje mysli, ktorych nie mogliby z nami
                  dzielic wylacznie przy pomocy dzwiekow czy reka pisanych znakow.
        • joanna.pio Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 19:53
          Mogą być zwolnione, ale tylko dzieci z dysleksją głęboką, która jest
          niezwykle rzadko diagnozowana...
        • sueellen Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 20:53
          mam nadzieję, ze moja corka czegos takiego nie bedzie miala, bo MUSI znac min 3
          jezyki.
    • niki296 tu nie o lenistwo chodzi 26.07.10, 20:21
      nie chodzi o to, że jest się leniem i nie wiem czy do końca mnie wszyscy zrozumieli.
      sprawa wygląda tak - język polski i wszystkie jego zagadnienia znam doskonale i
      nigdy nie miałam problemów z ortografią gramatyką i innymi rzeczami. problem w
      tym, że przez lata szkoły zarówno podstawowej jak i średniej nie byłam w stanie
      nauczyć się języka obcego.
      teraz zmuszona jestem iść na studia - a tam jak wiadomo język obcy jest jednym z
      przedmiotów - i tu pojawia się problem - jak iść na studia skoro język obcy to
      jedyna rzecz której nie jestem w stanie się nauczyć.
      dodam tylko, że potrafię nauczyć się kilkaset stron książki np z historii ale
      nie z języka obcego..
      • kooreczka A jakie to studia? 26.07.10, 20:45
        (Mniemam, że nie medycyna)
        Na większości język obcy to kontynuacja- nauka specjalistycznych słówek,
        zwrotów, mało gramatyki, więc jak można się uczyć języka nie znając nie jestem
        sobie w stanie wyobrazić.
        Swoją drogą jakbym ja miała tylko szkolne zajęcia to też bym się języka nie
        nauczyła.
        • niki296 Re: A jakie to studia? 26.07.10, 22:52
          kooreczka napisała:

          > (Mniemam, że nie medycyna)
          > Na większości język obcy to kontynuacja- nauka specjalistycznych słówek,
          > zwrotów, mało gramatyki, więc jak można się uczyć języka nie znając nie jestem
          > sobie w stanie wyobrazić.
          > Swoją drogą jakbym ja miała tylko szkolne zajęcia to też bym się języka nie
          > nauczyła.

          kierunek administracja.

          uczęszczałam na dodatkowe zajęcia i kursy ale to nic nie dało, po prostu nie
          jestem w stanie się tego nauczyć a co dopiero zrozumieć.
          • dynema Re: A jakie to studia? 27.07.10, 12:14
            > uczęszczałam na dodatkowe zajęcia i kursy ale to nic nie dało, po
            prostu nie
            > jestem w stanie się tego nauczyć a co dopiero zrozumieć

            A co robisz z tym na co dzien? Wylicz co zrobilas w tym tygodniu aby
            sobie pomoc, ile godzin w to wlozylas i kto cie "prowadzi" jako
            przypadek?
            • niki296 Re: A jakie to studia? 27.07.10, 13:19
              dynema napisał:

              > > uczęszczałam na dodatkowe zajęcia i kursy ale to nic nie dało, po
              > prostu nie
              > > jestem w stanie się tego nauczyć a co dopiero zrozumieć
              >
              > A co robisz z tym na co dzien? Wylicz co zrobilas w tym tygodniu aby
              > sobie pomoc, ile godzin w to wlozylas i kto cie "prowadzi" jako
              > przypadek?


              dużo wcześniej oprócz szkoły oczywiście uczęszczałam na różne kursy organizowane
              w szkołach językowych, znajomi z certyfikatami próbowali mi pomóc - bez skutku.
              próbowałam oglądać filmy które nie były tłumaczone.
              wszystko jednak nie dawało i nie daje efektów.
              • dynema Re: A jakie to studia? 27.07.10, 13:29
                Czyli nie wykonujesz zadnych cwiczen na rownowage ( chodzenie po
                linie/krawezniku?) czy tez opisywanych przeze mnie cwiczen w stylu
                tych z pilka tenisowa? [akurat te byly zalecone dla dyslektyka, ale
                cos z podobnego spektrum]

                Co z tym robisz? Gdzie szukalas pomocy? Bo brzmi to jakbys sobie
                pochodzila na jakies grupowe standardowe kursy i na tym sie konczyla
                twoja praca.

                Zajecia w standardowej szkole jezykowej to zadna praca - powinnas
                dzien w dzien realizowac dostosowane dla Ciebie cwiczenia. Dlaczego
                nie chodzisz do zadnego specjalisty?
      • el_jot Re: tu nie o lenistwo chodzi 26.07.10, 20:53
        niki296 napisała:

        > nie chodzi o to, że jest się leniem i nie wiem czy do końca mnie
        wszyscy zrozum
        > ieli.
        > > Ale to standard na tym forumwink
      • dynema Re: tu nie o lenistwo chodzi 27.07.10, 12:08
        > teraz zmuszona jestem iść na studia - a tam jak wiadomo język obcy
        jest jednym
        > z

        Nie ma koniecznosci pojscia na studia, a przymusu to juz na pewno
        nie ma.

        Jesli mam zaburzenia wzroku ktorych nie jestem w stanie pokonac to
        nie ide do szkoly lotniczej z zaswiadczeniem o koniecznosci
        zwolnienia z badania wzroku.

        Jesli cwiczac dzien w dzien indywidualnie z metodykiem nauczania
        jezyk angielski (robisz to?), cwiczac zalecanie cwiczenia na
        rownowage i koordynacje wzrokowo-ruchowa ( np. wyrzucanie pilki
        tenisowej zza plecow i lapanie z przodu ciala - ile razy dziennie to
        robisz?) nie jestes w stanie nauczyc sie na najnizsza
        przepuszczajaca ocene to nalezy sie z tym pogodzic i zajac czyms
        innym.
        • niki296 Re: tu nie o lenistwo chodzi 27.07.10, 13:21
          dynema napisał:

          > > teraz zmuszona jestem iść na studia - a tam jak wiadomo język obcy
          > jest jednym
          > > z
          >
          > Nie ma koniecznosci pojscia na studia, a przymusu to juz na pewno
          > nie ma.
          >

          wiadomo, że nikt nikogo nie zmusi do studiowania - niestey nie raz sytuacja
          życiowa zmusza czlowieka do podejmowania kroków o których wcześniej nawet się
          nie myślało.
    • anorektycznazdzira Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 26.07.10, 22:49
      matko jedyna. podobno już się diagnozuje dyskalkulię tongue_outtongue_outtongue_out (matma), to
      co toto będzie? Dysfilologia? Czy po poszczególnych językach trzeba
      jechać, dysgermania, dysromania, dysjaponistyka?
      Znałam kilka osób, które miały dyschemię, dyshistorię i dysGEOgrafię
      ekonomiczną (to akurat ja sama mam). Moja córka ma czasami dyswuefię,
      najbardziej kiedy zapomni stroju.
      • niki296 do anorektycznazdzira 26.07.10, 22:53
        anorektycznazdzira napisała:

        > matko jedyna. podobno już się diagnozuje dyskalkulię tongue_outtongue_outtongue_out (matma), to
        > co toto będzie? Dysfilologia? Czy po poszczególnych językach trzeba
        > jechać, dysgermania, dysromania, dysjaponistyka?
        > Znałam kilka osób, które miały dyschemię, dyshistorię i dysGEOgrafię
        > ekonomiczną (to akurat ja sama mam). Moja córka ma czasami dyswuefię,
        > najbardziej kiedy zapomni stroju.

        tylko, że tu ni o to chodzi, że mi się nie chce - nie jestem malym dzieckiem
        któe wymyśla sobie problemy
        • anorektycznazdzira Re: do anorektycznazdzira 26.07.10, 23:11
          Przecież nie piszę, że ci się nie chce.
          Piszę natomiast, że dokumentowanie każdej ludzkiej niezdolności za
          pomocą papiera zwalniającego z nauki tego czegoś jest pocieszne.
          Istnieje coś takiego jak brak zdolności w jakimś kierunku, miarą tych
          zdolności są oceny (czy inny system opisu wyników) i cześć pieśni. Nie
          wszyscy muszą mieć 4ki i 5ki, część ma wymęczoną mierną minus i biorą
          to na klatę.
          • niki296 Re: do anorektycznazdzira 26.07.10, 23:23
            anorektycznazdzira napisała:

            > Przecież nie piszę, że ci się nie chce.
            > Piszę natomiast, że dokumentowanie każdej ludzkiej niezdolności za
            > pomocą papiera zwalniającego z nauki tego czegoś jest pocieszne.
            > Istnieje coś takiego jak brak zdolności w jakimś kierunku, miarą tych
            > zdolności są oceny (czy inny system opisu wyników) i cześć pieśni. Nie
            > wszyscy muszą mieć 4ki i 5ki, część ma wymęczoną mierną minus i biorą
            > to na klatę.

            wiesz, uwierz wystarczyłaby mi najniższa nota aby mieć tylko j.obcy zaliczony.
            jednak na miernote też coś trzeba umiećsmile
      • jowita771 Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 28.07.10, 11:36
        Ja miałam dysZPTię w podstawówce, nie mogłam tego przeskoczyć, rysunek
        techniczny to była moja pięta achillesowa. Szkoda, że w tamtych czasach nikt nie
        wpadł na te różne dyscośtam.
    • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 00:21
      Moim zdaniem tak bardzo uwierzylas w to, ze sie nie nauczysz, ze az sie boisz
      nauczyc czegokolwiek, bo obaliloby to Twoja teorie i usprawiedliwienie diabli by
      wzieli smile

      Mysle, ze Twoj problem jest w gruncie rzeczy psychologiczny. Ty podchodzisz do
      nauki z zamiarem nienauczenia sie. Poddajesz sie juz na poczatku. Musisz zmienic
      to podejscie. Ja to nawet rozumiem, bo ja na starcie poddalam historie i nigdy w
      zyciu nikt mnie nie zmusi, zebym sie tego nauczyla big_grin

      Jezyk obcy to tylko zbior regul i slow. Tu nie ma czego ROZUMIEC, to trzeba
      przyjac na klate i cwiczyc.
      • niki296 do d.o.s.i.a 27.07.10, 01:23
        d.o.s.i.a napisała:

        > Moim zdaniem tak bardzo uwierzylas w to, ze sie nie nauczysz, ze az sie boisz
        > nauczyc czegokolwiek, bo obaliloby to Twoja teorie i usprawiedliwienie diabli b
        > y
        > wzieli smile
        >
        > Mysle, ze Twoj problem jest w gruncie rzeczy psychologiczny. Ty podchodzisz do
        > nauki z zamiarem nienauczenia sie. Poddajesz sie juz na poczatku. Musisz zmieni
        > c

        >
        > Jezyk obcy to tylko zbior regul i slow. Tu nie ma czego ROZUMIEC, to trzeba
        > przyjac na klate i cwiczyc.
        >
        >

        wiele lat próbowałam, chcialam i wierzyłam w to, że mogę nauczyć się wszystkiego
        , jednak język obcy po prostu mnie przerasta.
        już nie jedna osoba probowala mi tlumaczyć zasady, reguły, formy ale bez rezultatów
        • kocianna Re: do d.o.s.i.a 27.07.10, 08:02
          Język NIE JEST zbiorem reguł i słów. Z tym, że językoznawcy jeszcze nie
          określili dokładnie, czym jest - wiedzą natomiast, czym nie jest.

          Nie wierzę, że nie można nauczyć się języka obcego.
          Wierzę, że powszechnie stosowane metody i podejścia mogą się nie sprawdzać w
          niektórych przypadkach.

          Autorce radziłabym skonsultować się z metodykiem w dobrej szkole językowej,
          pomyśleć, co sprawia jej najwięcej problemów, zastanowić się, jak jej najłatwiej
          zapamiętywać (pamięć wzrokowa? słuchowa? kinestetyczna?), i dobrać do tego
          odpowiednią metodę zajęć indywidualnych, jeśli te stosowane na kursach jej nie
          odpowiadają.

          I jeszcze nad motywacją warto popracować smile
      • bea.bea Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 08:14
        pozwolę się z tobą nie zgodzić,
        sama jestem żywym przykładem tego , nie znam angielskiego niestety, uczyłam się
        w szkole średniej, uczyłam się na studiach kiedyś i uczyłam się na studiach
        teraz, uczyłam sie na kursach, bo współpracowałam długi czas z anglikami i co?
        I'm polish, my name is beata...i koniec
        Mechanizm jest dziwny, na wykładzie wydaje mi się, ze wszystko kumam, potem
        kicha nic nie pamiętam, słówka owszem pamniętam dwa dni...potem pamiętam, ale co
        znaczą nie wiem.
        Tłukłam z synem helen doron codziennie i żadna piosenka nie została w mojej głowie.
        Za to świetnie czytam ( patrz wymowa) teksty których nie rozumiem i ludzie się
        dziwią , ze nie umiem
        uwierz nie jest to ani lenistwo, ani blokada psychiczna...
      • el_jot Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 08:43
        d.o.s.i.a napisała:

        Jezyk obcy to tylko zbior regul i slow. Tu nie ma czego ROZUMIEC, to
        trzeba
        > przyjac na klate i cwiczyc.
        >
        Większej bzdury nie slyszałambig_grinbig_grin
        • duzeq Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 09:38
          Ja tez wiekszej bzdury nie slyszalam smile. Jej sie pomylil jezyk obcy
          z gramatyka jezyka obcego, ktora to jest tylko czescia skladowa i
          nie przeklada sie na znajomosc owego jezyka.

          Gdyby ktos mnie, osobie nie majacej zupelnie talentu do rysowania,
          powiedzial, ze rysowanie to zbior kresek i kolek i tutaj nie ma co
          sie zastanawiac, tylko przyjac to na klate i cwiczyc, to bym umarla
          ze smiechu. Podobniez jak moi znajomi, ktorzy probowali mi pomoc,
          ale ktorzy teraz tylko czekaja na kolejne moje "dzielo", zeby moc
          sobie policytowac czy to krowa, slon czy pingwin.
          • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 11:40
            Tak, oczywiscie. Jezyk to skomplikowana wiedza tajemna, do ktorej
            dostep maja nieliczne jednostki obdarzone takimi talentami, o
            ktorych przecietnemu czlowiekowi sie nie snilo...

            Naprawde sie nie dziwie, ze z takim podejsciem nie da sie nauczyc
            jezyka.
            • duzeq Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 12:51
              Jezyk obcy jest poniekad wiedza tajemna, dokladnie tak samo jak
              kazda inna dziedzina wiedzy. Ktos moze swietnie mowic w 7 jezykach,
              ale nie byc w stanie zrozumiec trzeciorzedowej struktury bialka,
              ktos moze z zapalem czytac nowosci z zakresu fizyki kwantowej, ale
              nie byc w stanie opanowac angielskiego na poziomie wyzszym niz I'm
              polish, I work here, nice to meet you.

              Jezyk to nie jest zbior regul. Jezyk to system i jako taki moze byc
              dla jednego bulka z maslem, a dla drugiego - gmatwanina nie do
              przejscia.

              > Naprawde sie nie dziwie, ze z takim podejsciem nie da sie nauczyc
              > jezyka.

              No widzisz, ja nie moge narzekac na brak znajomosci jezykow roznych,
              natomiast jestem w stanie zrozumiec, ze niektorzy tak samo sie nie
              naucza jezyka, jak ja nie naucze sie rysowac.

              • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 13:01
                > natomiast jestem w stanie zrozumiec, ze niektorzy tak samo sie nie
                > naucza jezyka, jak ja nie naucze sie rysowac.
                >

                Nie zgadzam sie. Mylisz praktyczne umiejetnosc z uzdolnieniami. Jest
                roznica miedzy mowieniem w obcym jezyku, a byciem oratorem, tak jak
                jest roznica miedzy umiejetnoscia trzymania olowka i rysowaniem, a
                byciem artysta.

                Ja nawet w polskim wiem, ze ani krasomowca, ani pisarzem nie bede.
                Podobnie jak nigdy nie wypowiem sie po angielsku na poziomie
                profesora Oxfordu.

                A my tu mowimy o nabyciu umiejetnosci porozumiewania sie w obcym
                jezyku. Nie kazdy od razu musi byc Josephem Conradem.
                • duzeq Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 13:31
                  "Jest roznica miedzy mowieniem w obcym jezyku, a byciem oratorem,
                  tak jak jest roznica miedzy umiejetnoscia trzymania olowka i
                  rysowaniem, a byciem artysta".

                  Oczywiscie, tylko jezeli nawet nauczysz sie na pamiec (bo trzeba
                  wziac to na klate, jak mowisz), I´m polish, I work here, nice to
                  meet you, to potem to trzeba jeszcze umiec zapisac (to akuratnie tez
                  mozna wykuc, problemy zaczynaja sie jak ktos ci cos podaje np. przez
                  telefon), zrozumiec jak ktos powie to samo, zrozumiec jak ktos
                  odpowie cos innego. To nie jest kwestia wykucia regul, bo tak da sie
                  wykuc tylko gramatyke, a do tego fakt, ze past tense tworzymy tak i
                  srak, nie oznacza automatycznie umiejetnosci poslugiwania sie nim.

                  Jezyk, powtarzam, jest systemem. W systemie istnieja miliony
                  mozliwych kombinacji, dlatego zakladanie, ze jezyk mozna wykuc jest
                  idiotyzmem. NIektorzy potrafia sie nauczyc tylko tych najprostszych
                  kombinacji, co nie jest rownoznaczne z praktyczna umiejetnoscia
                  porozumiewania sie jezykiem obcym.
                  • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 13:42
                    > Oczywiscie, tylko jezeli nawet nauczysz sie na pamiec (bo trzeba
                    > wziac to na klate, jak mowisz), I´m polish, I work here, nice to
                    > meet you, to potem to trzeba jeszcze umiec zapisac (to akuratnie
                    tez
                    > mozna wykuc, problemy zaczynaja sie jak ktos ci cos podaje np.
                    przez
                    > telefon), zrozumiec jak ktos powie to samo, zrozumiec jak ktos
                    > odpowie cos innego. To nie jest kwestia wykucia regul, bo tak da
                    sie
                    > wykuc tylko gramatyke

                    Kurcze, przeciez juz dawno napisalam, ze regul jest malo, trzeba je
                    przyjac na klate i jak najmniej analizowac, a reszta to kontekts,
                    osluchanie, cwiczenie, cwiczenie, kontekst, osluchanie i tak w
                    kolko. Tak jak sie uczylo wlasnego jezyka, tak sie mozna nauczyc
                    innego. Problem zaczyna sie gdy sprowadzasz jezyk wlasnie do regul,
                    ktore trzeba "rozumiec" i zakuwac, i to sie staje celem samym w
                    sobie i uosabia znajomosc jezyka. Bo wtedy sie okazuje, ze dyslektyk
                    tego nie potrafi. Wtedy sie okazuje, ze "nauczylam sie calej
                    gramatyki, a i tak nie umiem poslugiwac sie jezykiem - znaczy nie
                    mam talentu". No wlasie, ale to metoda jest zla, a nie ze zdolnosci
                    brak.

                    Ja nie wiem jak to moge jasniej napisac. Uczylam sie jezykow i tak i
                    tak. Wiem jakie efekty przynosza poszczegolne metody, ktore metody
                    uwsteczniaja, ktore sa po prostu zle. Ale wiem, ze przy dobrej
                    metodzie da sie nauczyc jezyka.
                    • duzeq Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 14:08
                      Regul jest malo? Ile znasz jezykow?

                      Tak jak sie uczylo wlasnego jezyka, tak sie mozna nauczyc
                      > innego.

                      Lo kurde, no to pojechalas. Jezyk (badz 4 jezyki) przyswojony w
                      dziecinstwie (niektorzy uzywaja tutaj pojecia "wdrukowany")ma sie
                      nijak do pozniejszej nauki jezyka. Tutaj nie ma absolutnie ani pol
                      porownania.

                      Problem zaczyna sie gdy sprowadzasz jezyk wlasnie do regul,
                      > ktore trzeba "rozumiec" i zakuwac, i to sie staje celem samym w
                      > sobie i uosabia znajomosc jezyka.

                      No ale Ty to napisalas! Ze nauczenie sie jezyka to pikus, bo jezyk
                      sklada sie z regul, reguly trzeba wziac na klate, zakuc a potem
                      tylko pocwiczyc! Ale chyba wiem gdzie nie czaisz - reguly mozna
                      zakuc, niemniej sa ludzie, ktorym pozniej nawet cwiczenia i
                      osluchanie nie przynosza rezultatow. Mam znajomych, ktorzy na glowie
                      stawali, probowali np. callana (tam jest osluchanie i kontekst,
                      osluchanie i kontekst, malo gramatyki) i probowali normalnych metod,
                      chodzili na korki, chodzili do specjalistow. I nadal sa na
                      poziomie "I´m polish...".
                      I ja to rozumiem, bo mnie moglby sam Matejko uczyc rysunku. Nie
                      daloby to zadnych efektow poza komicznymi. Mam jakis defekt w mozgu,
                      ktory nie pozwala na koordynacje mojej wiedzy (wiem co to
                      perspektywa, swiatlocien etc) z moja reka. No, po prostu. Natomiast
                      nie sprawia mi problemu lykniecie osmego jezyka.

                      Wiem jakie efekty przynosza poszczegolne metody, ktore metody
                      > uwsteczniaja, ktore sa po prostu zle.

                      Jakie metody przynosza 100% efekty?
                      • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 15:00
                        > Regul jest malo? Ile znasz jezykow?

                        wlasny, jeden w stopniu bieglym prawie native, dwa w stopniu
                        zaawansowanym. I tak, w dalszym ciagu uwazam, ze regul jest malo. I
                        wszystkie da sie opanowac przy odpowiednio duzym czasie "ekspozycji".

                        > Lo kurde, no to pojechalas. Jezyk (badz 4 jezyki) przyswojony w
                        > dziecinstwie (niektorzy uzywaja tutaj pojecia "wdrukowany")ma sie
                        > nijak do pozniejszej nauki jezyka. Tutaj nie ma absolutnie ani pol
                        > porownania.

                        No tak, na porodowce wdrukowuja jakiego jezyka dziecko bedzie sie
                        moglo nauczyc...

                        To o czym piszesz, to nic innego jak METODA nauki jezyka. Dziecko
                        uczy sie jedynie inna METODA niz czlowiek dorosly. Jezyk nie jest
                        zakodowany w mozgu. Kazdy sie go musi NAUCZY. Dlatego sa ludzie,
                        ktorzy mowia biegle w trzech, bo mieszkali w trzech roznych krajach,
                        albo mieli rodzicow mowiacych w tych jezykach. Maja zdolnosc nauki
                        ich wszystkich - nawet jesli maja dysleksje, ola Boga. A to, ze z
                        wiekiem ta zdolnosc maleje to zadna nowosc - warunkow dorastania w
                        danym jezyku i plastycznosci mozgu dziecka nie da sie tak po prostu
                        odtworzyc na zawolanie. Co nie znaczy, ze nie da sie ich lepiej lub
                        gorzej nasladowac (np. wyjazd za granice). A o tym jest ta dyskusja.

                        > osluchanie nie przynosza rezultatow. Mam znajomych, ktorzy na
                        glowie stawali, probowali np. callana

                        Bo Callan to dupna metoda. Trzeba jeszcze wiedziec co sie powtarza
                        jak papuga.

                        Wiesz, mozemy sobie tak udowadniac nawzajem. Ja, z racji tego, ze
                        juz wiele lat mieszkam za granica, widzialam wielu ludzi, ktorzy
                        jezyka sie nauczyli i to baaardzo szybko. Jak musieli. Dopoki nie
                        musieli byli "beztalenciami jezykowymi". Mam bardzo bliski przyklad
                        kolezanki, ktora meczyla sie niemilosiernie nad angielskim i ten
                        angielski w koncu poddala z diagnoza "beztalencie jezykowe". Az tu
                        nagle, po wyjezdzie do Francji, jak sie okazalo, ze trzeba to
                        francuskiego nauczyla sie w rok, po czym rozpoczela studia... tak,
                        tak, na Sorbonie... Po czym wyjechala do Stanow i nauczyla sie w
                        koncu tego nieszczesnego angielskiego. A potem w Singapurze
                        podlapala jakis chinski i do tej pory potrafi sie nim dogadac. Takie
                        to bylo "kompletne beztalencie jezykowe"...

                        Takze, sorry, ale doswiadczenie przeze mnie przemawia i wiara w
                        ludzkie mozliwosci wink

                        > Jakie metody przynosza 100% efekty?

                        Co to sa 100% efekty?
                        • duzeq Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 16:22
                          Ja znam siedem jezykow, poznaje osmy. Regul jest sporo, szczegolnie
                          jak sie dobija do poziomu near native. Niektore sie powtarzaja (np.
                          tryby warunkowe) ale jest mnostwo szczegolow i wyjatkow. Nie wiem
                          jakie jezyki znasz, ale mowienie, ze regul do wkucia jest malo, to
                          lekki absurd.

                          Poza tym zatracasz sie w tym watku. Najpierw piszesz:
                          "Tak jak sie uczylo wlasnego jezyka, tak sie mozna nauczyc innego".
                          a potem "To o czym piszesz, to nic innego jak METODA nauki jezyka.
                          Dziecko uczy sie jedynie inna METODA niz czlowiek dorosly. Jezyk
                          nie jest zakodowany w mozgu. Kazdy sie go musi NAUCZYC".

                          No to jednak tak jak czlowiek nauczyl sie wlasnego jezyka, nie
                          nauczy sie obcych. Bo, jak sama piszesz, metoda jest inna.

                          Co nie znaczy, ze nie da sie ich lepiej lub
                          > gorzej nasladowac (np. wyjazd za granice). A o tym jest ta
                          dyskusja-


                          Dyskusja jest o tym, ze dziewczyna nie moze nauczyc sie jezyka w
                          Polsce, a chce rozpoczac studia. Nie ma nic o wyjazdach. Ponadto
                          podalas przyklad kogos, kto rzucony na gleboka wode nauczyl sie
                          jezyka. Co prawda Sorbona mnie nie przekonuje, bo na Sorbonie to
                          mozna sobie studiowac odplatnie francuski, natomiast co do
                          angielskiego, to znam ludzi w Stanach, ktorzy po paru latach sa w
                          stanie cos zrozumiec, sa w stanie cos odpowiedziec, ale jak dla mnie
                          to jezyka sie nie nauczyli. Bo opowiedziec cos tak, zeby uszy nie
                          bolaly od bledow gramatycznych nie umieja. PRzerzucanie sie dowodami
                          anegdotycznymi nic nie wnosi do dyskusji.

                          Znam tez ludzi, ktorzy kilkanascie lat w innym kraju i znajomosc
                          jezyka, pomimo najszczerszych checi jest taka, ze jej nikt do pracy
                          by nie przyjal, na najglupsze stanowisko. Za wyjatkiem sprzataczki.
                          Po prostu wiedza potrzebna do przezycia nijak sie ma do "nauczenia
                          sie" jezyka.

                          > > Jakie metody przynosza 100% efekty?
                          >
                          > Co to sa 100% efekty?
                          >
                          100% efekt, to znajomosc jezyka na takim poziomie, ze czytanie,
                          pisanie, mowienie i zrozumienie nie przynosi problemow i moze byc
                          np. podstawa do zatrudnienia cie na normalnym stanowisku.
                          Oczywiscie, to tylko przyklad.
                          • niki296 Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 18:14
                            duzeq napisała:

                            > Dyskusja jest o tym, ze dziewczyna nie moze nauczyc sie jezyka w
                            > Polsce, a chce rozpoczac studia. Nie ma nic o wyjazdach. Ponadto
                            > podalas przyklad kogos, kto rzucony na gleboka wode nauczyl sie
                            > jezyka.

                            dokładnie tak jak piszesz - nie ma mowy o jakimkolwiek wyjeździe za granicę
                      • niki296 Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 18:12
                        duzeq napisała:


                        > Lo kurde, no to pojechalas. Jezyk (badz 4 jezyki) przyswojony w
                        > dziecinstwie (niektorzy uzywaja tutaj pojecia "wdrukowany")ma sie
                        > nijak do pozniejszej nauki jezyka. Tutaj nie ma absolutnie ani pol
                        > porownania.
                        >
                        > Problem zaczyna sie gdy sprowadzasz jezyk wlasnie do regul,
                        > > ktore trzeba "rozumiec" i zakuwac, i to sie staje celem samym w
                        > > sobie i uosabia znajomosc jezyka.
                        >
                        > No ale Ty to napisalas! Ze nauczenie sie jezyka to pikus, bo jezyk
                        > sklada sie z regul, reguly trzeba wziac na klate, zakuc a potem
                        > tylko pocwiczyc! Ale chyba wiem gdzie nie czaisz - reguly mozna
                        > zakuc, niemniej sa ludzie, ktorym pozniej nawet cwiczenia i
                        > osluchanie nie przynosza rezultatow. Mam znajomych, ktorzy na glowie
                        > stawali, probowali np. callana (tam jest osluchanie i kontekst,
                        > osluchanie i kontekst, malo gramatyki) i probowali normalnych metod,
                        > chodzili na korki, chodzili do specjalistow. I nadal sa na
                        > poziomie "I´m polish...".

                        ja właśnie mam tak jak tu koleżanka napisała, nic nie daje rezultatów mimo
                        szczerych chęci.
                    • lulu_oi Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 15:12
                      Ej, ale u osoby, która uczyła się języka po 9 r.ż. za jego
                      rozumienie odpowiedzialne są inne rejony kory mózgowej, niż u native
                      speakera.
                      Tak samo jest z muzyką: potocznie mówi się, że grę na instrumentach
                      kontroluje lewa półkula (tak samo, jak język), ale w praktyce u
                      osób, które zaczęły naukę gry po 11 czy 12 r.ż znakomicie przeważa
                      aktywność prawej połkuli, to wychodzi na tomografie.

                      Za rozumienie tego, co się słyszy też odpowiedzialne są inne
                      obszary, za mówienie - inne. Osłuchanie się nie przekłada się
                      automatycznie na umiejętność używania tego, z czym się osłuchalo;
                      język obcy to nie język natywny - nie można sie go "tak samo"
                      nauczyć, bo to wynika z fizjologii układu nerwowego.

                      • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 15:24
                        > język obcy to nie język natywny - nie można sie go "tak samo"
                        > nauczyć, bo to wynika z fizjologii układu nerwowego.

                        Oczywiscie, ja tego nie neguje. Chodzi mi tylko o to, ze mozg ani
                        nie jest zaprogramowany na przyjecie tylko nativnego jezyka np. do
                        lat 3, a potem zapada zapadka i czlowiek staje sie beztalenciem
                        jezykowym. Nie wiem, czy ja tak niejasno tlumacze, czy Wy nie
                        staracie sie mnie zrozumiec.
                        • alexa0000 Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 15:39
                          Zapadka zapada.Nie około 3 roku zycia, ciut pózniej. Poczytaj troche
                          Chomskiego.
                          • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 15:41
                            > Zapadka zapada.Nie około 3 roku zycia, ciut pózniej. Poczytaj
                            troche
                            > Chomskiego.


                            Nawet jesli zapada, to dla jezyka nativnego, a nie dla
                            jakiegokolwiek jezyka. To samo mozna powiedziec w odniesieniu do
                            wielu innych zdolnosci, jakie nabywamy jako dziecko, chocby w
                            odniesieniu do chodzenia...
                            • alexa0000 Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 16:13
                              Zapada dla wszystkich języków.Do pewnego momentu dziecko nie uczy
                              sie jezyka(wszystko jedno, jakiego),lecz go nabywa w wyniku pewnych
                              bardzo ciekawych spraw, o których pisze własnie Chomsky. Po tej
                              cezurze juz sie języków uczy, czyli dokonuje pewnego swiadomego
                              wysiłku,a jego mózg działa w zupełnie inny sposób. Dlatego owszem,
                              dzieci uczą sie łatwo. Ale też dlatego własnie osoby dorosłe
                              napotykaja czasami duże trudności w nauce języków-to sa kompletnie
                              inne mechanizmy.
              • zefiryna.czarna Kwestia metodyki 28.07.10, 05:35
                jak ktos tu wyzej napisal i rozwinac sie mozna w kazdej dziedzinie.

                Moze taka pozytywna rywalizacja, kto szybciej sie podciagnie wink???

                • zefiryna.czarna link 28.07.10, 05:39
                  o ktorym zapomnialam smile

                  www.drawright.com/
      • sueellen Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 11:14
        > Jezyk obcy to tylko zbior regul i slow. Tu nie ma czego ROZUMIEC, to trzeba
        > przyjac na klate i cwiczyc.

        Tylko jeśli zaczynasz naukę jako małe dziecko albo uczysz się samoistnie, "z
        osłuchania, z oczytania" np mieszkając zagranica.

        Jeśli uczysz się 2x45min tygodniowo w szkole czy nawet 2x90 min, to niestety,
        uczysz się zasad gramatyki i nie ma zmiłuj.
        • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 11:44
          > Jeśli uczysz się 2x45min tygodniowo w szkole czy nawet 2x90 min,
          to niestety,
          > uczysz się zasad gramatyki i nie ma zmiłuj.


          Toz pisze, ze to zbior regul. Ile tych zasad gramatyki wg Ciebie
          jest? No, nie wiem, ale moze ja jestem jakis geniusz, skoro jak ktos
          mi powie jak sie tworzy np. jakis czas to ja to przyjmuje do
          wiadomosci, a dalej po prostu go cwicze. Co jest w tym
          skomplikowanego, nie pojmuje. Jest tak i smak, dodajemy taka
          koncowke i tyle! Co tu rozumiec???

          Nauka 2x45 minut tygodniowo w szkole to nie nauka, tylko strata
          czasu. Tak NIKT sie nie nauczy jezyka, slektyk czy dysklektyk. Wiec
          moze najpierw wyjasnijmy sobie co rozumiecie przez nauke jezyka w
          ogole, bo cos mi sie wydaje, ze rozumiemy to zupelnie inaczej.
          • aandzia43 Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 13:05
            > Nauka 2x45 minut tygodniowo w szkole to nie nauka, tylko strata
            > czasu. Tak NIKT sie nie nauczy jezyka, slektyk czy dysklektyk.

            Nie prawda. Naprawdę uzdolnieni językowo dokonują tego "wyczynu". A
            geniusze językowi, jak Champolllione, uczą się języka w dwa tygodnie
            mając do dyspozycji tylko teksty.

            pl.wikipedia.org/wiki/Jean-Fran%C3%A7ois_Champollion
            Przyjmij do wiadomości, że nasze mózgi różnią czasem się stopniu
            znacznym.
            • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 13:11
              > Nie prawda. Naprawdę uzdolnieni językowo dokonują tego "wyczynu".
              A geniusze językowi, jak Champolllione, uczą się języka w dwa
              tygodnie
              > mając do dyspozycji tylko teksty.
              >

              Grunt to uzyc skrajnego przykladu na poparcie swojej tezy smile

              OK. To wychodzi na to, ze jestem absolutnym beztalenciem jezykowym,
              byc moze i dyslektykiem nawet, bo niestety ale dla mnie nauczenie
              sie jezyka w ciagu dwoch lekcji tygodniowo jest NIEMOZLIWE. No po
              prostu nie umiem, nie da sie, nie wchodzi mi do glowy, nic nie
              pamietam. Myslisz, ze moge sobie jakis papier na to zalatwic?
              • verdana Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 13:18
                Dlaczego nie jesteś w stanie zrozumieć, że jesli dla Ciebie cos jest
                niemozliwe, to to, co możliwe dla Ciebie może być niemożliwe dla
                innych?
                Gdyby przyjąć Twój tok rozumoawania kazdy bez wyjątku powinien umieć
                nauczyć sie wszystkiego, bo ktos inny to umie. Czyli - mozna.
                Wystarczy popracować, znaleźć metodę i można. A kto nie potrafi,
                tenn jest albo leń, albo idiota.
                • niki296 Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 13:28
                  verdana napisała:

                  > Dlaczego nie jesteś w stanie zrozumieć, że jesli dla Ciebie cos jest
                  > niemozliwe, to to, co możliwe dla Ciebie może być niemożliwe dla
                  > innych?
                  > Gdyby przyjąć Twój tok rozumoawania kazdy bez wyjątku powinien umieć
                  > nauczyć sie wszystkiego, bo ktos inny to umie. Czyli - mozna.
                  > Wystarczy popracować, znaleźć metodę i można. A kto nie potrafi,
                  > tenn jest albo leń, albo idiota.

                  bez sensu w naszym społeczeństwie jest to, że jeśli ktoś czegoś nie potrafi się
                  nauczyć to określa sie go mianem lenia, głupka i idioty.
                  według mnie to nie jest lenistwo - nikt nie jest geniuszem aby pojąć wszystko to
                  co nas otacza
                  • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 13:34
                    > bez sensu w naszym społeczeństwie jest to, że jeśli ktoś czegoś
                    nie potrafi się
                    > nauczyć to określa sie go mianem lenia, głupka i idioty.


                    Kurcze dziewczyny. Ale ja pisze dokladne przeciwienstwo tego, o co
                    mnie posadzacie. Ja uwazam, ze kazdy ma zdolnosci, tylko ich czasem
                    nie potrafi wykorzystac, a nie ze jest glupkiem.
                    • niki296 Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 18:08
                      d.o.s.i.a napisała:

                      > > bez sensu w naszym społeczeństwie jest to, że jeśli ktoś czegoś
                      > nie potrafi się
                      > > nauczyć to określa sie go mianem lenia, głupka i idioty.
                      >
                      >
                      > Kurcze dziewczyny. Ale ja pisze dokladne przeciwienstwo tego, o co
                      > mnie posadzacie. Ja uwazam, ze kazdy ma zdolnosci, tylko ich czasem
                      > nie potrafi wykorzystac, a nie ze jest glupkiem.
                      >

                      ja akurat to miałam na myśłi , iż nie twierdzisz, że ktoś jest głupkiem tylko,
                      że jest wiele ludzi którzy takowe zdanie mają
                • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 13:32
                  Verdano. NIe wkladaj mi w usta slow, ktorych nie powiedzialam. Bo
                  nikogo nie nazwalam idiota. Wrecz przeciwnie, uwazam, ze kazdy
                  posiada zdolnosc nauczenia sie jezyka obcego, podobnie jak mial
                  zdolnosc nauczenia sie wlasnego jezyka i do tego probuje Was tu
                  przekonac. A nie do tego, ze ktos jest idiota bo nie potrafi.

                  To oczywiste, ze kazdy moze nauczyc sie jezyka w stopniu roznym,
                  zaleznie od checi, motywacji, metody, tak jak w roznym stopniu
                  ludzie posluguja sie rodzimym jezykiem, ale mowie tylko to, ze
                  biologicznie kazdy z nas ma zdolnosci nauki jezyka kazdego. I nikt
                  mnie nie przekona, ze jest inaczej, gdyz przeciwnie mielibysmy cale
                  rzesze ludzi niezdolnych poslugiwac sie jakimkolwiek jezykiem. A tak
                  nie ma.

                  > Dlaczego nie jesteś w stanie zrozumieć, że jesli dla Ciebie cos
                  jest
                  > niemozliwe, to to, co możliwe dla Ciebie może być niemożliwe dla
                  > innych?


                  Sek w tym, ze ja nie uznaje, ze cokolwiek jest niemozliwe. Wszystko
                  mozna opanowac w jakims stopniu.
                  • aandzia43 Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 13:58
                    > Sek w tym, ze ja nie uznaje, ze cokolwiek jest niemozliwe. Wszystko
                    > mozna opanowac w jakims stopniu.

                    "W jakimś" to może czasem oznaczać bardzo prymitywny poziom po latach
                    nauki najwłaściwszymi metodami. Tak dalece nie opłaca się skórka za
                    wyprawkę, że praktyczxnie możemy chyba mówić o niezdolności do
                    nabycia umiejętności. Mnie chodzi o wymiar praktyczny poczynań, a nie
                    o hasła "do odważnych świat należy".
                    • dynema Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 16:15
                      > "W jakimś" to może czasem oznaczać bardzo prymitywny poziom po
                      latach
                      > nauki najwłaściwszymi metodami. Tak dalece nie opłaca się skórka
                      za
                      > wyprawkę,

                      Ale chyba autorka marzy o "jakims" czyli prymitywnym poziomie. Na
                      przykladzie Warszawy - wiem jaki byl poziom jezyka studentow np.
                      politechniki Warszawskiej - wielu z nich jak potrafilo przyzwoicie
                      zapytac o droge do pubu bylo w czolowce grupy. Autorka nie zamierza
                      isc np. na SGH gdzie poziom lektoratow od lat jest wysoki, sam fakt
                      ze nie zda jezyka na egzaminie wstepnym blokuje jej dostep na wielu
                      dobrych uczelniach. Obstawiam bardziej administracje w prywatniej
                      szkole magii i czarodziejstwa, gdzie poziom jezyka obcego okryjmy
                      zaslona milczenia.

                      Przy pomocy specjalistow i codziennej pracy, malo prawdopodobne ze
                      nie bedzie w stanie najnizszej zaliczajacej z tego przedmiotu oceny
                      dostac.

                      Szczegolnie ze jak do tej pory nie wlozyla w nauke zadnego wysilku i
                      ukierunkowanej pracy wlasnej, wiec trudno mowic o problemach nie do
                      pokonania, skoro ich nawet nie probowala nigdy pokonac.
                      • aandzia43 Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 22:55
                        Masz rację, Dynema, nasza autorka marzy o bardzo podstawowym poziomie i jest
                        szansa, że rozeznawszy się konkretnie w temacie znajdzie sposób na zdobycie
                        tego, o co jej chodzi. Wielkim wysiłkiem i kombinowaniem zdobędzie wreszcie
                        papierek, który jest jej potrzebny do realizacji celów życiowych. I tego jej
                        życzę. Ale raczej nie będzie można nazwać tego, czego się nauczy znajomością
                        języka obcego. Chociaż mam nadzieję, że jakieś podstawy zostaną jej w głowie.
                        Moja (i nei tylko) dyskusja z Dosią dotyczy czegoś innego. Ona zdaje się nie
                        rozumieć, że tzw. normalni ludzie, żadne ciężkie przypadki medyczne, różnią się
                        od siebie subtelnościami w budowie mózgu. I te neurologiczne niuanse powodują
                        całkiem konkretne niemożności, albo "możności" tak nikłe, że w praktyce nic nie
                        znaczące. Traktuje siebie, jak wzorzec z Sevres i twierdzi, że jeśli ona mogła,
                        to każdy normalny człowiek może. Przy czym jako normę traktuje normalny poziom
                        intelektualny.

                        > Szczegolnie ze jak do tej pory nie wlozyla w nauke zadnego wysilku i
                        > ukierunkowanej pracy wlasnej, wiec trudno mowic o problemach nie do
                        > pokonania, skoro ich nawet nie probowala nigdy pokonac.

                        No, wysiłek to włożyła. Tylko nie w to, co powinna. Jak zgłębi temat, oświeci
                        ją, to i za robotę weźmie się z tej, co potrzeba strony smile
                        • niki296 do aandzia43 27.07.10, 23:19
                          aandzia43 napisała:

                          > Masz rację, Dynema, nasza autorka marzy o bardzo podstawowym poziomie i jest
                          > szansa, że rozeznawszy się konkretnie w temacie znajdzie sposób na zdobycie
                          > tego, o co jej chodzi. Wielkim wysiłkiem i kombinowaniem zdobędzie wreszcie
                          > papierek, który jest jej potrzebny do realizacji celów życiowych. I tego jej
                          > życzę. Ale raczej nie będzie można nazwać tego, czego się nauczy znajomością
                          > języka obcego.

                          tylko , że tu nie chodzi o kombinowanie i szukanie czegoś na siłę aby realizować
                          jakieś życiowe cele.
                          nigdy nie twierdziłam, że znam język obcy i za każdym razem w cv zaznaczałam, że
                          nie znam żadnego języka obcego nawet na poziomie podstawowym - przecież nie będę
                          komuś oczu mydlić.

                          moje pytanie dotyczące braku zdolności nauki j. obcego pojawiło się stąd , że
                          takowych zdolności nie posiadam, a słyszałam kiedyś, że ma to swoją nazwę ale
                          nie pamiętam jaką.


                          > > Szczegolnie ze jak do tej pory nie wlozyla w nauke zadnego wysilku i
                          > > ukierunkowanej pracy wlasnej, wiec trudno mowic o problemach nie do
                          > > pokonania, skoro ich nawet nie probowala nigdy pokonac.
                          >
                          > No, wysiłek to włożyła. Tylko nie w to, co powinna. Jak zgłębi temat, oświeci
                          > ją, to i za robotę weźmie się z tej, co potrzeba strony smile
                          >

                          chciałabym wiedzieć na jakiej podstawie twierdzicie, że nie wlożyłam żadnego
                          wysiłku w tym kierunku??????????
                          • aandzia43 Re: do aandzia43 27.07.10, 23:26
                            Niki, ja akurat nie twierdzę, że nie włożyłaś wysiłku. Przeczytaj dokładnie.
                            Moim zdaniem, powinnaś znaleźć psychologa od problemów dyslektycznych i z nim
                            rozmawiać. Potem przejść testy i ustalić, co da się zrobić w interesującym cię
                            temacie. A potem zacząć pracę pod kierunkiem specjalisty. Jakie będą efekty,
                            tego teraz nikt nie wie. Wszystko przed tobą smile Powodzenia.
                  • verdana Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 18:31
                    Gdyby kazdy miał zdrolność nauczenia się jezyka obcego, to znaczy,
                    ze jeśli się nie nauczył - to jego wina - nie ma dosyć samozaparcie,
                    nie znalazł metody, cokolwiek. Ale mógł, bo kazdy moze.
                    Wiec usilujemy Ci wytlumaczyć,że nie kazdy. Nie każdy może nauczyć
                    się czytać nuty, rysować portrety, pisać książki, znać na pamięć
                    tabliczkę mnozenia, nauczyć się języka.
                    Są zdolniości, ktore sa czeste, są zdolnosci, ktore sa rzadkie. Ale
                    zawsze jest spora grupa osób, która czegos nie jest w stanie się
                    nauczyć, a w kazdym razie - nie jest w stanie nauczyć się biegle.
                    Naprawde nie mialabys problemu ze skomponowaniem prosciutkiej
                    symfonii? Albio ze zdaniem egzaminu z matematyki dyskretnej? Czy z
                    namalowaniem przyzwoitego portretu? Wystarczy sie przylożyć - i bez
                    problemu?
                    • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 18:45
                      > Są zdolniości, ktore sa czeste, są zdolnosci, ktore sa rzadkie.

                      Verdano, mysle, ze sie nie rozumiemy dlatego, ze Wy uznajecie
                      umiejetnosc poslugiwania sie obcym jezykiem za talent, dar, czy
                      zdolnosc. Ja tak nie uwazam. Ja zaliczam to do umiejetnosci stricte
                      uzytkowych, nabytych, tak jak jazda samochodem. Za talent uwazalabym
                      mowienie w obcym jezyku w stopniu rownie kwiecistym, czy plynnym co
                      swoim wlasnym, ewentualnie zdolnosc nauki jezyka w miesiac. I tak,
                      uwazam, ze niewielu ludzi ma ten talent, ale jezyk na poziomie
                      sredniozaawansowanym to co innego - to jest cos, czego moim zdaniem
                      mozna sie nauczyc przy odpowiednio dobranej do czlowieka metodzie.
                      Stad chyba nasze niezrozumienie.

                      > Naprawde nie mialabys problemu ze skomponowaniem prosciutkiej
                      > symfonii?

                      Znam nuty, znam harmonie, sama komponuje. Nie jestem wirtuozem, ani
                      nawet ciut bardziej utalentowana osoba, symfonii pewno nie
                      skomponuje, rowniez dlatego, ze nie mam na to ochoty. W wieku 25 lat
                      zaczelam uczyc sie muzyki i spiewu niezrazona popukiwaniem sie w
                      glowe ludzi, ktorzy probowali mi udowodnic, ze to jest wiedza
                      zarezerwowana dla utalentowych dzieci itp. itd. W tej chwili ucze
                      sie produkcji muzyki i mam gdzies, ze z pewnoscia sa ludzie lepsi
                      ode mnie.


                      > Albio ze zdaniem egzaminu z matematyki dyskretnej?

                      A to akurat mam za soba wink Studiowalam matme.


                      Czy z
                      > namalowaniem przyzwoitego portretu?

                      No, dobra. Poddaje sie. Tego nie probowalam. Moze jak bede po 40tce
                      to mi strzeli do glowy i zapisze sie na lekcje rysunku.


                      Wystarczy sie przylożyć - i bez
                      > problemu?

                      W wiekszosci przypadkow tak. Ja naprawde tak uwazam smile
                      • verdana Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 20:08
                        Ale to , co Ty uwazasz - nie jest niestety, prawdą.
                        To, ze uznałaś,z e każdy człowiek może nauczyć się jezyka (a
                        własciwie wszystkiego...) nie jest prawdą. Jest wyłącznie Twoim
                        pogladem. Wiekszość ludzi może nauczyć się języka, to fakt. Są
                        jednak ludzie, ktorzy nie potrafią - bo tak. Tak jak moja córka nie
                        potrafi nauczyć się odczytywania godziny na zegarku, a moja matka -
                        tabliczki mnożenia. A ja nie rozpoznaję twarzy. To wszystko sa
                        zwykłe, banalne , powszechne umiejętności, ktorych jednak niektórzy
                        ludzie sa pozbawieni. Tak jak istnieją talenty, uczace się
                        blyskawicznie, tak istnieją osoby pozbawione pewnego typu zdolności,
                        ktore dla 90% społeczeństwa zadnymi zdolnosciami nie są.
                        Nie jest prawdą, ze do wszystkiego "wystarczy sie przylożyć" -
                        najlepszym dowodem jest to, ze mimo wysiłku nie jesteś w stanie
                        zrozumiec bardzo prostych prawd, ktore wiekszość osób w tym watku
                        usiłuje Ci wyłożyć. I nie widze w tym Twojej złej woli - Ty po
                        prostu nie rozumiesz.
                        • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 28.07.10, 00:04
                          > najlepszym dowodem jest to, ze mimo wysiłku nie jesteś w stanie
                          > zrozumiec bardzo prostych prawd, ktore wiekszość osób w tym watku
                          > usiłuje Ci wyłożyć. I nie widze w tym Twojej złej woli - Ty po
                          > prostu nie rozumiesz.

                          Z calym szacunkiem Verdano, ale obrazasz mnie. To, ze roznimy sie w pogladach
                          nie znaczy, ze musisz mi udowadniac w tak glupi sposob, ze Twoja prawda jest
                          prawdziwsza. Powyzsza wypowiedz jest bardzo ponizej Twojego poziomu.
                          Na tym chyba skoncze dyskusje, bo naprawde zrobilo sie nieciekawie.
              • aandzia43 Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 13:35
                > Grunt to uzyc skrajnego przykladu na poparcie swojej tezy smile

                Chmpollione jest przykładem skrajnym, ale nawet ja znam dwie, trzy
                osoby, które całkiem przyzwoicie przyswoiły sobie język obcy na
                lekcjach w liceum. Potem, oczywiście, udoskonaliły jeszcze
                umiejętności, ale wyszły ze szkoły z taką znajomością języka, na jaki
                inni ciężko pracują na licznych kursach.
                Kończąc dyskusję, stwierdzam, że oto właśnie natknęłam się na kolejny
                przypadek ograniczeń umysłowych. Chyba tym razem niezawinionych prze
                neurologię.
                • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 13:44
                  > lekcjach w liceum. Potem, oczywiście, udoskonaliły jeszcze
                  > umiejętności, ale wyszły ze szkoły z taką znajomością języka, na
                  jaki inni ciężko pracują na licznych kursach.


                  No to w takim razie ja niestety nalezalam do tej grupy ciezko
                  pracujacej. Czy to znaczy, ze nie mam zdolnosci do nauki jezyka?


                  > Kończąc dyskusję, stwierdzam, że oto właśnie natknęłam się na
                  kolejny > przypadek ograniczeń umysłowych. Chyba tym razem
                  niezawinionych prze > neurologię.

                  Chamsko mnie obrazasz tylko dlatego, ze mam inne zdanie. Rowniez
                  koncze rozmowe z Toba.
      • judytak Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 15:20
        > Jezyk obcy to tylko zbior regul i slow. Tu nie ma czego ROZUMIEC,
        to trzeba
        > przyjac na klate i cwiczyc.

        jakby tak było, żadnej trudności by nie sprawiło stworzenie
        bezbłędnego programu do tłumaczenia

        język, to sposób myślenia, sposób pojmowania świata
        nie wystarczy rozumieć, trzeba czuć

        pozdrawiam
        Judyta
        • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 15:29
          > język, to sposób myślenia, sposób pojmowania świata
          > nie wystarczy rozumieć, trzeba czuć

          Ja chyba naprawde sie slabo wyrazam (moze jestem beztalenciem nawet
          do wlasnego jezyka?). Wlasnie o to mi chodzi, ze te reguly trzeba
          czuc, a nie rozumiec i wkuwac na pamiec. Ale rowniez twierdzenie, ze
          zadnych regul nie ma jest bezpodstawne. Sa, trzeba je poznac, ale
          nie mozna ich utozsamiac ze znajomoscia jezyka, czyli skupiac sie
          tylko i wylacznie na nich. Jezyk trzeba poczuc: czytajac, sluchajac,
          ogladajac, w kontekscie. Do tego zdolna jest kazda
          sredniorozgarnieta osoba, nawet analfabeta.

          Moj post byl w odpowiedzi na zdanie autorki "ucze sie, a w dalszym
          ciagu nic nie rozumiem".
          • verdana Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 15:32
            Nie.
            Podobnie jak nie kazdy potrafi powtórzyć melodię, choć słyszy.
            • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 15:38
              > Nie.
              > Podobnie jak nie kazdy potrafi powtórzyć melodię, choć słyszy.

              B. czesto nieumiejetnosc wydobycia wlasciwego dzwieku wynika z
              niewycwiczenia strun glosowych, a nie z braku sluchu. Takze sluch
              mozna do pewnego stopnia wyksztalcic.
              • duzeq Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 19:56
                Ranyyyyy, kobieto.

                Wycwiczyc mozna sobie wydobywanie tzw. pelnego dzwieku czy
                tez "okraglego dzwieku", ktory jest przeciwienstwem do dzwieku
                bialego, plaskiego badz nosowego. Jak sie spiewa "plasko" , to
                ludzie z lepszym sluchem slysza to jako, powiedzmy, polsekundowy
                falsz, i to, owszem, da sie wycwiczyc. Ale tylko wtedy kiedy
                delikwent posiada niezly sluch.

                Niemniej jednak sluch sie ma absolutny, swietny, dobry, taki sobie
                albo sie go nie ma wcale i tutaj zadne cwiczenia nie pomoga.
                Dokladnie jak z jezykiem.
                • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 28.07.10, 00:01
                  > Wycwiczyc mozna sobie wydobywanie tzw. pelnego dzwieku czy
                  > tez "okraglego dzwieku", ktory jest przeciwienstwem do dzwieku
                  > bialego, plaskiego badz nosowego. Jak sie spiewa "plasko" , to
                  > ludzie z lepszym sluchem slysza to jako, powiedzmy, polsekundowy
                  > falsz, i to, owszem, da sie wycwiczyc. Ale tylko wtedy kiedy
                  > delikwent posiada niezly sluch.

                  O tym wlasnie mowie.

                  > Niemniej jednak sluch sie ma absolutny, swietny, dobry, taki sobie
                  > albo sie go nie ma wcale i tutaj zadne cwiczenia nie pomoga.

                  Pozwol, ze nie bede sie na ten temat wypowiadac, bo zdanie mam zupelnie inne, a
                  ten watek to nie miejsce na temat dywagacji nad sluchem absolutnym.
                  • duzeq Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 28.07.10, 10:45
                    > O tym wlasnie mowie.

                    Nie. Ty mowisz o tym, ze "takze i sluch mozna wyksztalcic". Sluchu
                    sie nie da doksztalcic badz wyksztalcic, da sie poprawic tylko
                    jakosc dzwieku, o ile ktos sluch JUZ posiada. Mozna tez wycwiczyc
                    ucho w rozroznianiu fug Bacha od oratoriow Haendla.

                    Ale nie da sie wyksztalcic sluchu absolutnego, jezeli ktos sie z
                    nim nie urodzil. I nie da sie wyksztalcic jakiegokolwiek sluchu
                    jezeli ktos nie zostal nim przez nature na dzien dobry obdarzony.

                    To samo dzieje sie ze zdolnosciami jezykowymi - mozna miec
                    wyjatkowe, mozna ich nie miec wcale.
                    • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 28.07.10, 11:32
                      > Ale nie da sie wyksztalcic sluchu absolutnego, jezeli ktos sie z
                      > nim nie urodzil.

                      A czy ja pisze o sluchu absolutnym? A moze Ty nie czytasz tego co ja
                      pisze?


                      > I nie da sie wyksztalcic jakiegokolwiek sluchu
                      > jezeli ktos nie zostal nim przez nature na dzien dobry obdarzony.

                      Mozna wycwiczyc sluch relatywny i to sie robi w szkolach muzycznych
                      na zajeciach ksztalcenia sluchu. I o tym powie Ci kazdy muzyk.
                    • aandzia43 Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 28.07.10, 11:38
                      Zgadzam się z tobą. W linkowanym przez którąś dziewczynę artykule
                      stało napisane, że deficyty z kategorii dyslektycznych są w dużym
                      stopniu do zrehabilitowania do ósmego roku życia. Potem już pod
                      górkę, ale jeszcze dużo można zrobić. U dorosłego z deficytami jest
                      pozamiatane. Powołuję się na ten artukuł, bo jest pod ręką. Ty co
                      prawda o słuchu muzycznym, ja o innych funkcjach tego zmysłu, ale
                      chodzi o to samo. O to, mianowicie, że aby jakaś umiejętność się
                      rozwinęła musi być biologiczna podstawa ku temu, czyli prawidłowa
                      budowa organu, w tym przypadku mózgu. Jeśli przegapi się moment, w
                      którym pewne struktury się utrwalają, umiejętność się nie rozwinie.
                      Może za jakiś czas będzie można operując/stymulując/lecząc
                      farmakologicznie likwidować "dysogenne" ułomności mózgu u dorosłych.
                      Póki co, mamy to, co mamy, czyli wiedzę na temat tego, jak obserwować
                      i w razie czego leczyć nasze dzieci.
                      • duzeq aandzia43 i d.o.s.i.a 28.07.10, 12:34
                        Moment.

                        My rozmawiamy o doroslej juz osobie, a nie o 8-letnim dziecku, wiec
                        moment zostal przegapiony, utrwalily sie pewne struktury, nie
                        rozwinely sie umiejetnosci lingwistyczne. Teraz pytanie co dalej.

                        Natomiast co do sluchu, to jego ksztalcenie w szkolach muzycznych
                        polega na tym, ze poprzez dyktanda melodyczne (nie wdaje sie tutaj w
                        rytmmiczne, harmoniczne etc) uczniowie ucza sie okreslac wysokosc
                        dzwieku na podstawie rozpoznania interwalu dzielacego go od dzwieku
                        wzorcowego.
                        Ta-da! O, to byla kwarta. Taaa - diii! O, a to septyma.

                        To nie jest WYKSZTALCANIE sluchu u kogos, kto go NIE POSIADA. To
                        jest dobudowywanie calej bazy teoretycznej u ludzi, ktorzy sluch juz
                        POSIADAJA. Mozna swietnie spiewac i swietnie grac na jakimkolwiek
                        intrumencie nie majac pojecia co to sekunda. Ale w druga strone sie
                        nie da, o ile komus slon na ucho nadepnal.

                        Swoja droga - pokaz mi kogos, kto nie majac sluchu, zdal egzamin do
                        szkoly muzycznej.
                        • aandzia43 Re: aandzia43 i d.o.s.i.a 28.07.10, 12:52
                          Zgadzam się z tobą w całej rozciągłości smile
                          Rozmawiamy oczywiście o dorosłych, ale pozwoliłam sobie wspomnieć o
                          dzieciach, bo to właśnie wtedy ewentualnie można uczynić to, co
                          hurraoptymistycznej Dosi jawi się jako do uczynienia w każdym wieku.
                          A co pozostaje dorosłym w kwestii kłopotów lingwistycznych? Bazować
                          na tym, co jest, próbować to wykorzystać. I po wyczerpaniu wszystkich
                          możliwości uzyskania pomocy pogodzić się z losem, jeśli okaże się, że
                          bazy nie ma. I dla własnego zdrowia psychicznego unikać betonowych
                          Doś.
                        • d.o.s.i.a Re: aandzia43 i d.o.s.i.a 28.07.10, 12:56
                          > Ta-da! O, to byla kwarta. Taaa - diii! O, a to septyma.
                          >

                          Dokladnie. I dzieki temu mozna nawet nauczyc sie spiewac avista,
                          plynnie czytajac i przetwarzajac interwaly w glowie - a to jest cos
                          co w sumie bliskie jest sluchowi absolutnemu. I to mialam na mysli
                          mowiac, ze sluch mozna wyksztalcic. Ty uwazasz, ze tylko dzieki
                          temu, ze delikwent slyszal "in the first place". Byc moze masz
                          racje. Owszem sa ludzie, ktorzy nie slysza dzwiekow, ale sprawa
                          dyskusyjna jest to czy nie slysza, czy nie umieja ich powtorzyc.

                          Mam kolege, ktory komponuje muzyke filmowa. Ma harmonie w malym
                          palcu i potrafi rozpoznac tonacje i interwaly z zamknietymi oczami i
                          rozpisac partie instrumentow orkiestry bez odsluchiwania dzwiekow.
                          Mala skaza jest to, ze nie potrafi nawet zanucic komponowanych przez
                          siebie melodii bez falszu. Pytanie, czy Twoim zdaniem kolega posiada
                          sluch muzyczny, czy nie?

                          > To nie jest WYKSZTALCANIE sluchu u kogos, kto go NIE POSIADA. To
                          > jest dobudowywanie calej bazy teoretycznej u ludzi, ktorzy sluch
                          juz > POSIADAJA. Mozna swietnie spiewac i swietnie grac na
                          jakimkolwiek > intrumencie nie majac pojecia co to sekunda. Ale w
                          druga strone sie
                          > nie da, o ile komus slon na ucho nadepnal.

                          Naprawde chce juz zakonczyc ta dyskusje, bo nie chce mi sie rozwijac
                          watku w kierunku sluchu muzycznego.
                          • duzeq Re: aandzia43 i d.o.s.i.a 28.07.10, 17:46
                            > Dokladnie. I dzieki temu mozna nawet nauczyc sie spiewac avista,
                            > plynnie czytajac i przetwarzajac interwaly w glowie - a to jest
                            cos co w sumie bliskie jest sluchowi absolutnemu. I to mialam na
                            mysli mowiac, ze sluch mozna wyksztalcic.

                            W tym wypadku DOKSZTALCIC czy tez doszlifowac. Nie WYKSZTALCIC. I
                            dobrze napisalas, ze to bedzie BLISKIE sluchowi absolutnemu. Bo
                            absolutny, czyli mozliwosc podania wysokosci dzwieku bez odniesienia
                            gp do innego dzwieku posiada tylko bodaj 5% populacji.

                            Przekladajac partyture na podrecznik do nauki jezyka obcego: jezeli
                            ktos posiada sluch (=jakiekolwiek zdolnosci jezykowe), mozna go (=
                            zdolnosci) doszlifowac. Dojsc nawet do poziomu bliskiego sluchowi
                            absolutnemu (=near native), acz to tez nie we wszystkich przypadkach.
                            Osoby nie posiadajace sluchu (=zdolnosci jezykowych) nie beda mialy
                            nawet szansy podszlifowac go, jako ze nie mozna szlifowac czegos, co
                            nie istnieje.


                            Wrocilysmy jak bumerang do punktu wyjscia.

                            > Mam kolege, ktory komponuje muzyke filmowa. Ma harmonie w malym
                            > palcu i potrafi rozpoznac tonacje i interwaly z zamknietymi oczami
                            i rozpisac partie instrumentow orkiestry bez odsluchiwania dzwiekow.
                            > Mala skaza jest to, ze nie potrafi nawet zanucic komponowanych
                            przez siebie melodii bez falszu. Pytanie, czy Twoim zdaniem kolega
                            posiada sluch muzyczny, czy nie?

                            "B. czesto nieumiejetnosc wydobycia wlasciwego dzwieku wynika z
                            niewycwiczenia strun glosowych" - powiedziala d.o.s.i.a

                            Toz sama sobie zadajesz pytania i na nie odpowiadasz.

                            > Naprawde chce juz zakonczyc ta dyskusje, bo nie chce mi sie
                            rozwijac watku w kierunku sluchu muzycznego.

                            To dobry pomysl, bo, jak juz wczesniej pisalam, wrocilysmy do punktu
                            wyjscia. Poza tym w moim przypadku zle trafilas - i z jezykami, i z
                            ksztalceniem sluchu.
                            • d.o.s.i.a Re: aandzia43 i d.o.s.i.a 29.07.10, 12:28
                              > Osoby nie posiadajace sluchu (=zdolnosci jezykowych) nie beda
                              mialy > nawet szansy podszlifowac go, jako ze nie mozna szlifowac
                              czegos, co > nie istnieje.

                              Ile osob Twoim zdaniem w populacji nie posiada sluchu? I co to
                              znaczy "nie miec sluchu"?


                              > "B. czesto nieumiejetnosc wydobycia wlasciwego dzwieku wynika z
                              > niewycwiczenia strun glosowych" - powiedziala d.o.s.i.a
                              >
                              > Toz sama sobie zadajesz pytania i na nie odpowiadasz.
                              >

                              Dokladnie, co Ci probuje wytlumaczyc. Wiekszosc ludzi utozsamia
                              falszowanie z brakiem sluchu muzycznego.
                              • duzeq Re: aandzia43 i d.o.s.i.a 29.07.10, 13:27
                                > Ile osob Twoim zdaniem w populacji nie posiada sluchu? I co to
                                > znaczy "nie miec sluchu"?

                                Moze tez z 5% (chociaz ogladajac kwalifikacje do roznego
                                rodzaju "Idoli" i "Gwiazdy spiewaja" mam wrazenie, ze 50%). Tyle
                                samo moze byc ludzi bez zdolnosci do nauczenia sie jezyka obcego.

                                Nie miec sluchu oznacza brak zdolnosci powtorzenia interwalu badz
                                wyslyszenia interwalu. Czlowiek chce zaspiewac kwarte, ale nawet nie
                                slyszy, ze jedzie na tercji zmniejszonej i mysli, ze jest ok.


                                > Dokladnie, co Ci probuje wytlumaczyc. Wiekszosc ludzi utozsamia
                                > falszowanie z brakiem sluchu muzycznego.

                                KRecisz sie w kolko z tymi tlumaczeniami, bo ja juz w drugim poscie
                                przyznalam Ci racje, ze jak czlowiek spiewa plasko, to ludzie z
                                lepszym sluchem slysza to jako polsekundowy falsz i ze w tym wypadku
                                trzeba wycwiczyc technike wydobywania dzwieku. Nie SLUCH.
                                Juuuuuzzzz?

                                Co jednak nie zmienia faktu, ze istnieja ludzie, u ktorych mozna
                                wycwiczyc sam glos (struny glosowe, oddychanie przepona,
                                ksztaltowanie dzwieku "przy zebach", etc, etc), natomiast nie beda w
                                stanie zaspiewac nic bez falszowania. Oni podskocza o te pol sekundy
                                tylko dlatego, ze zmieni sie BARWA dzwieku. Powtorza dzwiek (moze),
                                nie zaspiewaja poprawnie interwalu. A teraz lopatologicznie:
                                "No - mowi pan muzyk - a teraz powtorz ten dzwiek (tu wali palcem po
                                pianinie w c)" - "AAAAA" "Nie, nie, wez pelny oddech w przepone,
                                pokaz zabki, wyobraz sobie, ze puszczasz kolka, o pieknie, to jest
                                chyba c. A teraz e .... a teraz g. A teraz c-e-g" Po czym delikwent
                                prezentuje piekne cis-dis-fis i stoi z zadowolna mina.

                                Barwa dzwieku NIE ROWNA sie sluchowi. Czyli sa ludzie tacy jak twoj
                                kumpel, co sluch maja, ale glosu nie wycwiczyli, sa ludzie, ktorych
                                natura mogla obdarowac ladna barwa glosu, ale falszuja, bo nie
                                SLYSZA, ze to robia. Bo sluchu nie maja.

                                Jak na kogos, kto ponoc sie wzial za muzyke, to jakos opornie CI
                                idzie zrozumienie prostych faktow.
                                • d.o.s.i.a Re: aandzia43 i d.o.s.i.a 29.07.10, 17:02
                                  > Jak na kogos, kto ponoc sie wzial za muzyke, to jakos opornie CI
                                  > idzie zrozumienie prostych faktow.


                                  Slonce. A Tobie opornie Ci idzie czytanie i rozumienie czegos kto
                                  inny pisze.

                                  Przypomne, ze napisalam dokladnie, ani mniej, ani wiecej tylko: "B.
                                  czesto nieumiejetnosc wydobycia wlasciwego dzwieku wynika z
                                  niewycwiczenia strun glosowych".

                                  Gdzie ja tu pisze o sluchu???? A moze nie rozumiesz co
                                  znaczy "bardzo czesto"? A moze nie rozumiesz "wydobycia" i czym
                                  rozni sie od "uslyszenia"? Jedyna moja intencja bylo stwierdzenie,
                                  ze ludzie myla falsz z brakiem sluchu!. Z jakichs powodow Ty mnie
                                  zaatakowalas i zaczelas gadac o dzwiekach otwartych cos probujac mi
                                  udowodnic. Pytanie co, skoro sama przyznajesz, ze napisalam prawde?

                                  Napisalam tylko tyle, ze wiele ludzi myli falsz z brakiem sluchu i
                                  moim zdaniem kompletny brak sluchu zdarza sie nie tak znow czesto. I
                                  tak, uwazam, ze poprzez ksztalcenie sluchu mozna wplynac na
                                  wrazliwosc sluchowa i sluch udoskonalic, nawet jesli Ty twierdzisz,
                                  ze to jest nauka tylko technicznej nadbudowy do czegos co juz sie
                                  slyszy. Nie jest tak, znam pare ludzi, ktorzy nie slyszeli i jechali
                                  cis-fis-dis, az uslyszeli.

                                  Wiec zanim przejdziesz do obrazania mnie, racz laskawie przeczytac i
                                  zrozumiec to co pisze.
                                  • duzeq Re: aandzia43 i d.o.s.i.a 29.07.10, 20:22
                                    > Przypomne, ze napisalam dokladnie, ani mniej, ani wiecej
                                    tylko: "B.
                                    > czesto nieumiejetnosc wydobycia wlasciwego dzwieku wynika z
                                    > niewycwiczenia strun glosowych".
                                    >
                                    > Gdzie ja tu pisze o sluchu????

                                    Slonce, nie rozwalaj mnie tym "ani mniej, ani wiecej". Tutaj:

                                    "B. czesto nieumiejetnosc wydobycia wlasciwego dzwieku wynika z
                                    niewycwiczenia strun glosowych, a nie z braku sluchu. Takze sluch
                                    mozna do pewnego stopnia wyksztalcic".

                                    Sorry, ale w takim razie wyszla Ci dwuznaczna konstrukcja zdaniowa -
                                    zabrzmiala ona jak stwierdzenie, ze nawet jezeli sluchu brak, to
                                    mozna go wyksztalcic, z czym sie nie zgodzilam. I dopiero po szesciu
                                    moich postach zorientowalas sie o co chodzi?
                                    Na dodatek uparcie porownywalam brak sluchu z brakiem zdolnosci do
                                    nauki jezyka (co bylo tematem dyskusji), ale to akurat Ciebie nie
                                    interesowalo.

                                    I
                                    > tak, uwazam, ze poprzez ksztalcenie sluchu mozna wplynac na
                                    > wrazliwosc sluchowa i sluch udoskonalic, nawet jesli Ty
                                    twierdzisz, ze to jest nauka tylko technicznej nadbudowy do czegos
                                    co juz sie slyszy. Nie jest tak, znam pare ludzi, ktorzy nie
                                    slyszeli i jechali cis-fis-dis, az uslyszeli.

                                    Udoskonalenie sluchu to nauka technicznej nadbudowy. Maslo maslane.
                                    Jak Ci ktos uswiadomi, ze to jest kwarta, a to jest kwarta
                                    zmniejszona, to latwiej bedzie Ci pojac istote bialego dzwieku czy
                                    falszu. Bo kwarta to konsonans, kwarta zmniejszona - dysonans i to
                                    ludzie posiadajacy jakikolwiek sluch czuja "na czuja".

                                    A co do roznorodnosci sluchu ludzkiego - ja znam takich, co do tej
                                    pory jada cis-dis-fis i uwazaja, ze swietnie spiewaja. Czyli sa
                                    tacy, co kiedys uslysza (ale to znaczy, ze sluch maja kiepskawy, cos
                                    a la ludzie dla ktorych FC jest szczytem mozliwosci), sa ludzie ,
                                    ktorzy za chiny ludowe nie przeskocza do c-e-g (FC jest niemozliwe
                                    do osiagniecia).

                                    > moim zdaniem kompletny brak sluchu zdarza sie nie tak znow czesto.
                                    Co juz powiedzialam ja, strzelajac sobie 5% populacji. To bardzo
                                    malo. I powtarzam po raz bodaj szosty - tak samo 5% populacji moze
                                    miec problemy z nauczeniem sie podstaw jakiegokolwiek jezyka obcego.


                                    Badz wiec laskawa zaakceptowac w koncu fakt, ze jezeli "kompletny
                                    brak sluchu zdarza sie nie tak znowu czesto", tak samo "kompletny
                                    brak zdolnosci jezykowych zdarza sie nie tak znowu czesto". Ale sie
                                    zdarza.
          • el_jot Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 15:49

            d.o.s.i.a napisała:

            Jezyk trzeba poczuc: czytajac, sluchajac,
            > ogladajac, w kontekscie. Do tego zdolna jest kazda
            > sredniorozgarnieta osoba, nawet analfabeta.

            Jestem ciekawa w jaki sposób osoba, która nie umie czytać i pisać,
            nie rozumie tego co czyta we własnym języku miała by się nauczyć
            obcego języka. Przeczysz sama sobie.
            • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 16:01
              > Jestem ciekawa w jaki sposób osoba, która nie umie czytać i pisać,
              > nie rozumie tego co czyta we własnym języku miała by się nauczyć
              > obcego języka. Przeczysz sama sobie.

              Alez jest to jak najbardziej mozliwe. To jest oczywiscie przyklad
              skrajny i nie dotyczy tylko analfabetow, niemniej jednak jezyka
              mozna nauczyc sie z samego sluchu. Tego dowodem jest chocby moj
              dziadek, ktory umial najpierw biegle mowic po niemiecku, a dopiero
              wiele lat potem nauczyl sie w tym jezyku czytac i pisac.

              Takim przykladem moze byc rowniez moj kolega, ktory wyjechal do USA
              w wieku 2 lat i to angielski jest jego nativnym jezykiem, a polski
              zna biegle, od rodzicow, ale nie umie po polsku ani pisac, ani
              czytac. Takimi samymi przykladami sa moi kuzyni, ktorzy wychowali
              sie za granica. Polski znaja od rodzcow, mowia w nim niechetnie,
              pisac i czytac nie potrafia po polsku. Mam Ci dac wiecej przykladow,
              czy te wystarcza?
              • el_jot Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 16:12
                To nie są przykłady na pełną znajomość języka, bo znjamość jężyka to
                nie tylko samo mówienie, ale też pisanie, czytanie, rozumienie,
                myślenie w tym języku. Co mi z tego, że nauczyłam się mówić, ale nie
                rozumiem co się do mnie mówi albo nie rozumiem co jest napisane w
                ogłoszeniu. Dla mnie taka znajomość języka, znajmość na jakimś
                minimalnym poziomie i tyle.
                • el_jot Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 16:27
                  Ale ja mam duże wymagania odnośnie znajmości języka, bo z
                  wykształcenia filologiem jestem. A tak w ogóle to pisałaś o
                  analfabecie, który z taką łatwością uczy się języka obcego, a
                  przykłady podałaś zgoła odmiennesmile
                  • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 17:27
                    > wykształcenia filologiem jestem. A tak w ogóle to pisałaś o
                    > analfabecie, który z taką łatwością uczy się języka obcego, a
                    > przykłady podałaś zgoła odmiennesmile

                    Moze niekoniecznie z latwoscia, ale jest to mozliwe.

                    Przykro mi, ale nie znam wielu analfabetow, stad przyklady mogly byc
                    troche inne (co nie zmienia ich zasadnosci).

                    Czy to, ze masz duze wymagania odnosnie jezyka oznacza, ze tylko
                    ludzie, ktorzy mowia z biegloscia bliska nativnej sa Twoim zdaniem
                    godni tego, zeby mowic, ze porozumiewaja sie w obcym jezyku, a
                    reszta nalezy do biologicznie niezdolnych do nauki?
                • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 16:50
                  > myślenie w tym języku. Co mi z tego, że nauczyłam się mówić, ale
                  nie > rozumiem co się do mnie mówi albo nie rozumiem co jest
                  napisane w > ogłoszeniu.

                  Co nie zmienia faktu, ze mozna nauczyc sie biegle mowic w obcym
                  jezyku i biegle rozumiec slowo mowione bez znajomosci pisowni w tym,
                  ani zadnym innym jezyku.
                  A to co Ty uwazasz za znajomosc jezyka to juz Twoja sprawa. Mnie
                  wystarczy jak bede swietnie mowic, wszystko rozumiec i czytac. Pisac
                  nie musze.
                  • el_jot Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 17:46
                    Już ktoś wyżej napisał, zee przeczysz sama sobie. I nie można mówić
                    o znajmości języka, jeżeli nie ma się opanowanej podstawowej
                    umiejętności językowej: pisania.Tyle.
                    • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 17:53

                      > Już ktoś wyżej napisał, zee przeczysz sama sobie.

                      Masz do perfekcji opanowane unikanie polemiki. Oczywiscie nie
                      doczekam sie od Ciebie wyjasnienia w ktorym momencie przecze sama
                      sobie...

                      I nie można mówić
                      > o znajmości języka, jeżeli nie ma się opanowanej podstawowej
                      > umiejętności językowej: pisania.Tyle.

                      To jest TWOJE zdanie. Ja uwazam, ze pisanie jest najmniej potrzebna
                      umiejetnoscia w znajomosci jezyka i mozna umiec jezyk swietnie, nie
                      potrafiwszy w nim pisac. Znam zbyt wielu ludzi, ktorzy biegle mowia
                      w jezyku, a slabo w nim pisza, zeby sie z Toba zgodzic. Co juz Ci
                      powiedzialam nie raz i poparlam przykladami, a Ty swoje. Uwazaj jak
                      chcesz.
                      • verdana Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 18:34
                        Mam kuzynke, która ma córkę za granicą - mieszka tam od trzydziestu
                        lat. Odwiedza córkę regularnie, mieszka u niej, bywa w tym kraju
                        oparę razy do roku. Jezyka nie zdolała się nauczyć poza stopniem
                        elementarnym, nie czyta w tym języku i nie umie pisać.
                        • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 18:49
                          > Mam kuzynke, która ma córkę za granicą - mieszka tam od
                          trzydziestu
                          > lat. Odwiedza córkę regularnie, mieszka u niej, bywa w tym kraju
                          > oparę razy do roku. Jezyka nie zdolała się nauczyć poza stopniem
                          > elementarnym, nie czyta w tym języku i nie umie pisać.


                          Sam wyjazd nie wystarczy, trzeba miec jeszcze gdzie tego jezyka sie
                          uczyc. Otaczajac sie np. samymi Polakami za granica, nie ma szans
                          nauczyc sie jezyka, czego dowodem jest polonia na Greenpoincie...
                          Nie sadze, zeby Twoja kuzynka rozmawiala z corka w obcym jezyku,
                          prawda? Prawdopodobnie nie musi w ogole uzywac tego jezyka, a po
                          przyjezdzie do kraju o sprawie zapomina.
                          • verdana Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 19:37
                            Po pierwsze jest otoczona Szwedamismile I mylisz się - w
                            domu jej córki nie mowi się po szwedzku, a po hebrajsku, zieć i
                            wnuki szwedzkiego nie znają. I mimo to - nie potrafi. Z trudem
                            rozmawia z wnukami.
                      • el_jot Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 18:47
                        Przeczysz sama sobie, bo najpierw podajesz przykład, że analfabeta
                        potrafi się nauczyć języka z łatwością, potem od tego odstępujesz.
                        Mogłabym podać więcej przykładów, choćby z tym, że bez rozumienia
                        zasad rządzącyh językiem można się posługiwać nim biegle. Więcej już
                        napisał ktoś wyżej. A bez umiejętnosci pisania nie można powiedzieć,
                        że zna się język perfekt ani w stopniu native, można powiedzieć że
                        zna się ten jezyk w mowie, ale mówienie w danym języku to nie
                        wszystko.
                        • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 18:54
                          > Przeczysz sama sobie, bo najpierw podajesz przykład, że analfabeta
                          > potrafi się nauczyć języka z łatwością, potem od tego odstępujesz.

                          Nigdzie nie napisalam, ze analfabeta uczy sie jezyka z latwoscia.
                          Napisalam tylko, ze jak ktos musi, to i nawet bedac niepismiennym
                          moze nauczyc sie mowic w tym jezyku. I szerzej, ze mozna nauczyc sie
                          jezyka biegle w mowie, nie piszac w nim ani slowa.

                          > napisał ktoś wyżej. A bez umiejętnosci pisania nie można
                          powiedzieć, > że zna się język perfekt ani w stopniu native,

                          Acha. Czyli albo native, albo w ogole? No to w takim razie idac
                          Twoim rozumowaniem w ogole sie nie mozna nauczyc jezyka, bo jesli
                          nie jestes native, to nativem nigdy nie zostaniesz...

                          Wiesz, ja wole znac jezyk plynnie tylko w mowie, zamiast znac go "w
                          calosci", ale na poziomie np. FCE.
                          • el_jot Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 19:02
                            Wyżej napisałaś, że nasz język obcy w stopniu native. Native tzn.
                            biegle w mowie i piśmie, tak jak rodowity użytkownik danego języka.

                            A bez umiejętnosci pisania nie można
                            > powiedzieć, > że zna się język perfekt ani w stopniu native,
                            >
                            Manipulujesz moimi wypowiedziami i wyrywasz z kontekstu, wróć i
                            rpzeczuytaj moją wypoiwedź jeszcze raz.
                            • alexa0000 Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 20:37
                              Tutaj to się z tobą nie zgodzę.Przynajmniej nie do końca.Native
                              wcale ne musi biegle posługować sie umiejętnoscia czytania i
                              pisania. Gdyby tak było, uczniowie w mojej byłej szkole (ZSS) nie
                              mieliby problemu z czytaniem i pisaniem. Wierz mi,że dukali
                              koszmarnie, a inni pisali takie głupoty,że szkoda gadać. Czy można
                              jednak stwierdzić,że nie znali polskiego? Absolutnie nie.

                              Mówienie i słuchanie są umiejętnosciami najważniejszymi, o ile
                              zakładamy,że nasza komunikacja w większości będzie się opierać
                              własnie na nich. Dla tych osób, które potrzebują języka głownie do
                              pisania, mówienie będzie funkcją wtórną.
                              Natomiast procesie uczenia sie języka, słuchanie i czytanie uważane
                              są za te umiejętności, które sa prymarne w stosunku do mówienia i
                              pisania.
                              • duzeq Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 21:04
                                Przystopujcie, kobiety. Juz ktos wywlekl Chomsky´ego, za chwile
                                pojawi sie i Husserl ze swoja fenomenologia, a wtedy trzeba bedzie
                                wspomniec tez o dekonstrukcji Derridy smile.

                                Pytanie brzmialo czy niezdolnosc do nauki jezykow obcych da sie
                                udokumentowac smile.
                                • el_jot Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 21:19
                                  Pytanie brzmialo czy niezdolnosc do nauki jezykow obcych da sie
                                  > udokumentowac smile.
                                  Nie spotkałam się z czymś takim, ale czasy się zmieniają, niedawno
                                  jeszcze nie widziano o czymś takim jak dyskalkulia(przepraszam,
                                  jeśli przekręciłam), może niedługo będą zaświadczenia o niemożności
                                  nauczenia się języków.

                                  Jedno mnie zastanawia: jak autorka zdała maturę? Bo jesli zdała na
                                  mierny, to chyba coś tam umie?
                                  • alexa0000 Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 21:24
                                    Autorka była swietna z innych przedmiotów i ja przepuścili.
                                  • niki296 do el_jot 27.07.10, 23:29
                                    el_jot napisała:

                                    > Jedno mnie zastanawia: jak autorka zdała maturę? Bo jesli zdała na
                                    > mierny, to chyba coś tam umie?

                                    maturę zdawałam z j. polskiego i historii
                                • alexa0000 Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 21:25
                                  > pojawi sie i Husserl ze swoja fenomenologia, a wtedy trzeba bedzie
                                  > wspomniec tez o dekonstrukcji Derridy smile.
                                  >

                                  I wrócą moje koszmary sennesmile
                                  • duzeq alexa0000 -OT 28.07.10, 10:53
                                    Witamy w klubie. Ja nawet bylam zaliczylam wyklad samego Derridy na
                                    uniwerku. Tlumacze symultaniczni zmieniali sie co 15 minut. Ciekawe
                                    dlaczego... smile.
                                    • alexa0000 Re: alexa0000 -OT 28.07.10, 11:08
                                      Ja miałam takiego swieżego doktorka, który lansował sie w nocnych
                                      klubach,a wykładając przeciagał się niczym kot prezentując swój
                                      seksowny brzuszek. Od czasu do czasu leniwie drapał go pazurkami.
                                      Przez bity rok tłukł tą @#$%^&&**^&^! fenomenologię , bo się z niej
                                      doktoryzował. Jego wygląd, osobowość plus "prostota" wykładanego
                                      przedmiotu spowodowały, że jakoś fenomenologii, !@#$%^^, nie lubięwink
                                      • duzeq Re: alexa0000 -OT 28.07.10, 11:20
                                        Hmmm, to ja z takich przypadkow pamietam tylko przedwojennego
                                        Profesora, slawe chodzaca, wpisana za zycia do encyklopedii za swoje
                                        osiagniecia. Nie drapal sie po seksownym brzuszku, lansujac sie w
                                        nocnych klubach, natomiast o 7.00 kazal nam sie zachwycac faktem, ze
                                        lacinskie "a" stojace miedzy spolgloska welarna a labiodentalna
                                        przeszlo w "e" poprzez analogie z ... smile.
                                        • alexa0000 Re: alexa0000 -OT 28.07.10, 11:26
                                          smile
                                • alexa0000 Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 21:39
                                  > Pytanie brzmialo czy niezdolnosc do nauki jezykow obcych da sie
                                  > udokumentowac smile.
                                  Są tacy, którzy chcieliby powołac do życia nową dysfunkcję, inni
                                  jednak twierdzą,że nie da rady jej zmierzyć i zważyć:

                                  www.ernweb.com/public/905.cfm
                            • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 23:59
                              > Wyżej napisałaś, że nasz język obcy w stopniu native. Native tzn.
                              > biegle w mowie i piśmie, tak jak rodowity użytkownik danego języka.

                              Prawie native. Native nigdy nie bede. I co z tego ma wynikac?

                              > Manipulujesz moimi wypowiedziami i wyrywasz z kontekstu, wróć i
                              > rpzeczuytaj moją wypoiwedź jeszcze raz.

                              Nie manipuluje. Mowie tylko, ze mozna znac jezyk perfekcyjnie bez umiejetnosci
                              pisania. Jest to mozliwe, z czym ty sie nie zgadzasz. Masz prawo.
                  • niki296 Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 27.07.10, 23:31
                    d.o.s.i.a napisała:

                    > Co nie zmienia faktu, ze mozna nauczyc sie biegle mowic w obcym
                    > jezyku i biegle rozumiec slowo mowione bez znajomosci pisowni w tym,
                    > ani zadnym innym jezyku.

                    tylko, że sama zrozumienie wymowy nic nie da jeśli nie zna się pisowni.
                    • d.o.s.i.a Re: zaburzenie zdolności w nauce języków obcych ? 28.07.10, 00:15
                      > tylko, że sama zrozumienie wymowy nic nie da jeśli nie zna się pisowni.

                      Nie rozumiem co to znaczy "zrozumienie" wymowy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka