tenbroeck
23.08.10, 11:54
Bo obserwujac moja rodzine na wsi, takiej prawdziwej nie
podwarszawskiej i obserwujac ich sasiadow, to ja jezdze tam raz na
pol roku bo poprstu ja nie moge z nimi. Moje obserwacje:
1.nadal wystepuja ogromne sasiedzkie klotnie o byle co. 'bo sie na
mnie zle popatrzyla' 'bo ma brzydkiego psa'.
2.Warszawa jest nadal najwiekszym miastem na swiecie, gdzie
wiekszosc nie byla a jak byla to przejazdem.
3.w warszawie trzeba zmieniac pas ruchu i jak chce sie skrecic to
trzeba si eustawic na dobrym pasie 3 km wczesniej.
4.dawanie lapowek nieudolnym wiejskim lekarzynom nie wiadomo po co.
lekarze sie nie douczaja bo i tak im wszyscy wierza i kase laduja.
5.wyjazd na wakacje to fanaberia, a wyjazd na wakacje za granice to
poprstu chore. a jak juz jada to zawsze w to samo upatrzone miejsce
np zakopane, zeby sie czasami nie zgubic.
6.wiejskie baby do ginekologa nie pojda nawet jak im podstawia busa
gdzie robia cytologie za darmo bo trzeba majtki scignac. wiekszosc z
nich byla u ginekologa jak rodzily ostatnie dziecko czyli czasami 20
lat temu.
7.siedzenie przed domem na lawce i obgadywanie wszystkich i
wsystkiego co przejdzie.
8.biadolenie ze nie ma roboty, ale w polu wiekszosci robic sie nie
chce i posprzedawali krowy i konie bo sa im nie potrzebne.